dzohana Napisano 23 Grudnia 2010 Napisano 23 Grudnia 2010 Witam. Dzisiaj śnił mi się "koniec świata' tzn. może nie do końca. Wyglądało to tak, że wyszłam z psem gdzieś pochodzić...i nagle niebo zrobiło się czarne, błyskało grzmiało...ludzie uciekali. Nie wiem czemu ale zamiast uciekać w tą samą stronę co ludzie uciekali pies ciągnął mnie wręcz w przeciwną stronę tak jakbym miała zobaczyć z bliska jak to będzie wyglądało. Pamiętam, jak patrzałam się na jakiś kościoł<?> bynajmniej tak ten budynek przypominał kształtem a nad nim ogromne pioruny...jakby ten budynek gromadził swoje całe zniszczenie. Następnie pamiętam jak się schroniłam w szkole podstawowej do której chodziłam, koło sali gimnastycznej z moją dobrą koleżanką z którą znam się od dzieciństwa.[ obie mamy po 18 lat] oraz z psem. Również pamiętam sytuację w której był pokazany mężczyzna w średnim wieku który chciał zdobyć pożyczenie dla swoich dzieci i żony, i wyszedł ze schronu na zewnątrz pomimo że dział się chaos.Niestety nie zdążył uciec przed piorunem i zginął, ale co dziwne pioruny te miały dziwną moc bo człowiek znikał powoli i jakby był coś w stylu zombie...promieniowali białym światłem. Pamiętam, że mnie goniły te dzieci ale zdołałam uciec. Również był taki moty w śnie , że gdy schroniłam się z koleżanka koło tej sali gimnastycznej słyszałam ludzi przed drzwami więc uchyliłam je i zobaczyłam z 4 ludzi..azjatów. Pamiętam, że była to dobra wspierająca atmosfera. Przepraszam, jeśli zbyt chaotycznie opisałam ten sen ale tylko tyle pamiętam. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.