Jump to content

Prośba do pana Słąwomira o interpretacje...


saritha_86

Recommended Posts

Dzisiaj miałam 2 sny i po obydwóch czułam strach mimo, że nic takiego aż się nie działo w nich, może jedynie w tym pierwszym... Mam wrażenie, że to coś niedobrego....

 

Pierwszy sen był o tym, że spacerowałam uliczkami po starym mieście (mieszkam w Krakowie i te ulice gdzie byłam naprawdę istnieją i mniej więcej tak wyglądają). Pamiętam że był letni dzień, popołudnie, było pełno turystów i większość jadła lody. Ja też nabrałam ochotę i podeszłam do sklepikarza z lodami. Od razu wybrałam lody cytrynowe a nad drugą gałką się zastanawiałam bo zostały jakieś dziwne np. pomarańczowe itp. ale w końcu wybrałam truskawkowe i zapłaciłam 5,30zł. (Pamiętam, że każdy smak miał inną cenę). Zaczęłam je jeść. Wtedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna i powiedziała, że przepyszne włoskie lody są tam gdzie pracuje (wskazała ręką jakąś boczną uliczkę) ja się zapytałam o ul. a ona powiedziała, że chyba św.Łukasza (taka ul. nie istnieje w Krakowie). Pamiętam, że poszłam dalej prosto i znalazłam się na jakimś małym placyku i wtedy dostrzegłam nazwę tamtej ul.św.Łukasza. Więc pomyślałam, że pójdę na te lody. Zaczęłam iść w tamtą stronę (zrobiła się szarówka) i wtedy poczułam, że ktoś zasłania mi ręką usta i chce mnie porwać. Zaczęłam krzyczeć, wyrywać się... Widziałam ludzi którzy patrzyli się w naszą stronę, ale nikt nie śpieszył mi się z pomocą, tylko patrzyli z ciekawością. Pamiętam zwłaszcza młodego mężczyznę - blondyna, który wahał się czy podejść, w końcu zdecydował się i zaczął iść w naszą stronę i w tym samym czasie wyrwałam się porywaczowi i zaczęłam biec uliczkami płacząc (To był ogromny płacz, wyrywający się wprost z serca, niepohamowany, przerażający ). Nie wiem jak ale obok mnie byli mama i bracia. Pamiętam, że jakiś kobiecy głos powiedział, że to naturalna relacja po tym co się stało. Dodam, że ten strach był rzeczywisty, realny, przerażający....

 

Drugi sen był bardziej chaotyczny. Dział się na statku w letni słoneczny dzień. Był to statek wycieczkowy i było pełno turystów. Pamiętam, że podobał mi się pewien blondyn i wiedziałam, że ja mu też, ale ciągle się mijaliśmy i przechodziliśmy obok siebie (ja szłam w górę a on w dół lub na odwrót-kilkanaście razy się mijaliśmy nie zamieniając słowa). Pamiętam ciemne pomieszczenie gdzie byłam i gdzie ludzie siedzieli na ziemi na materacach. Ale było pełno piachu na nich i były brudne. Pamiętam, że się złościłam na to. Moje stopy (bose) też były pokryte piachem. Wzięła"niby swoje" czarne buty w rękę i poszłam na górny pokład. Tam zobaczyłam z jednej strony skały, a między skałami wyłoniło się prześliczne morze o przepięknych barwach błękitu i zieleni... Z drugiej strony było czyste morze. I teraz ta bardziej chaotyczna część snu, strasznie pomieszana i niezrozumiała- czyli duchy. Pamiętam starszych ludzi z białymi włosami... Pamiętam, że jakaś kobieta wypadła z tego statku a jakiś ratownik od razu skoczył za nią do wody(z dziobu statku z bardzo wysoka). I wtedy ja wiedziałam, że jakaś dobra starsza kobieta, która już nie żyje "weźmie" jej ciało, bo tamta druga już utonęła, a ona chciała móc być nadal z ukochanym mężczyzną....

 

Co oznaczają te sny? Napisze jeszcze, że kończę w tym roku studia i z nikim nie jestem związana?

Edited by saritha_86
Link to comment
Share on other sites

I znowu dzisiaj śnił mi się statek a raczej motorówkę... Byłam w jakimś ciemnym pubie w którym akurat był remont. Widziałam jak zamalowywali olbrzymią zieloną tablice na ścianie na niebiesko. Było na tej tablicy pełno małych zdjęć (ich nie zamalowywano). Doradziłam im, żeby na środku dali trzy olbrzymie zdjęcia właścicieli tego pubu (1 młodszy, 2 ok. 40 lat) które stały obok mnie. Mój pomysł im się spodobał. Potem znaleźliśmy się na zewnątrz. Zachodziło słońce nad wodą i zaczynała robić się szarówka. Przechodziliśmy przez most drewniany (i chyba jakiś ciemno opalony mężczyzna, lub murzyn) powiedział nam byśmy się pośpieszyli, bo musimy jeszcze wrócić, nim ten most zwodzony zostanie podniesiony. Wsiedliśmy do łodzi ( ja na dziobie gdzie była wysunięta jakby trampolina) Usiadłam i wyciągnęłam nogi na tą białą deskę trzymając się poręczy i zaczęliśmy tak płynąć, ale bardzo szybko. Wiatr rozwiewał mi włosy. Nagle narzeczona mojego brata krzyknęła bym uważała bo tam jest rekin. Odwróciłam się i rzeczywiście z wody wyskoczył rekin. Zaczynałam spadać z tej jakby trampoliny. Czasami moje nogi zanurzały się w wodzie bo łódka się przechylała. A ten rekin ciągle skakał a ja ciągle robiłam uniki.

Dodam, że to był niby Egipt (od października odkąd wróciłam z Egiptu ciągle mi się śni Egipt lub np. hieroglify... Mam takie sny przynajmniej 3 razy w miesiącu)

Edited by saritha_86
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...