Jump to content

Adopcja, zmiana imienia dziecka, lekcja, port


Guest maja111

Recommended Posts

Guest maja111

W sumie to był zlepek snów, zmieniające się obrazy, niczym w kalejdoskopie. Szczególnie utkwił mi w pamięci ten sen, dlatego postanowiłam go opisać (tyle, ile pamiętam) i prosić o pomoc w interpretacji.

 

Najpierw śniła mi się jakby klasa. Siedziałam w rzędzie pod oknem, nie pamiętam która ławka. Ławki były trzyosobowe, od strony okna siedziała koleżanka, nie pamiętam imienia. Przystawiłam jeszcze jedno krzesło, ona też dostawiła jedno, wiedziałyśmy, że ma z nami usiąść jeszcze jedna kobieta.

To była lekcja historii i geografii - 2 w 1. Stwierdziłam, że dzieci dużo się dowiedzą, będą miały wiedzę. Nauczyciel mówił ładnie i w dostępny sposób, stwierdziłam nawet, że doskonale przekazuje wiedzę.

 

Potem pojawiła się scena, gdy rozmawiałam z kimś, nie pamiętam czy z mężczyzną czy z kobietą, ta osoba mówiła, że chcą (jakby para) adoptować lub wziąć do siebie Karolinę (dziecko - kilkuletnia dziewczynka, nie widziałam jej we śnie), ale nie podoba im się imię. Ja odpowiedziałam, że imię można zmienić w ciągu pół roku, ta osoba odpowiedziała, że myśleli o tym i chcą dać imię Penelopa czy Penelope (imię było dziwne, kojarzyło mi się z mitologią grecką). Chciałam wytłumaczyć, że imię powinno zaczynać się na taką samą literę jak aktualne i zasugerować, że może być to Kasandra (znów mitologia grecka), ale nie zdążyłam, sen przeniósł się w inne miejsce, inne obrazy

 

Byłam w jakimś pomieszczeniu,jasnym, mogła to być kuchnia, na podłodze były jasne płytki. Ze mną był znajomy sprzed lat. Miałam wrażenie jakby chciała być z nim blisko (w sensie fizycznym), chociaż cały czas miałam świadomość, że w rzeczywistości nic z tego nie będzie. On jakby się bał, nie chciał, chociaż cały czas miałam wrażenie, ze zależy mu na mnie. W pewnym momencie wziął z szafki torebkę z cukierkami, to były krówki, miały czerwone, zielone i żółte papierki. Poczęstował mnie, ale ja odmówiłam. Potem wyjął cukierek w srebrnym papierku. Cały czas patrzyła na mnie z obawą i jakby tęsknotą, melancholią. Nic nie mówił. Milczał. Był jakby smutny.

 

 

Na końcu byłam w jakimś porcie, w każdym razie na murowanym molo. Po prawej stronie szeroki kanał lub rzeka - woda czysta. Ktoś płynął kajakiem. Mówiłam do jakiejś osoby, że jeśli kajak się przewróci, trzeba tego kogoś ratować, bo sam nie da rady. Płynął szybko do przodu, potem wracał. Osoba do której to mówiłam odpowiedziała, że kajak się nie przewraca. Potem zobaczyłam biały mały statek z daszkiem, nie wiem jak to coś określić. W środku był mały chłopiec, bał się. Statek się kołysał. Zatrzymał się i wsiadła do niego kobieta z dziewczynką. Statek kołysał się, wtedy ten ktoś powiedział, że kajak i łódka mogą się wywrócić

 

 

Na końcu byłam w jakimś mieście, miałam odwiedzić targ. Pojawiła się też opcja wejścia na jakąś górę, ale tu już nie pamiętam szczegółów.

 

Najbardziej utkwiła mi w pamięci te pierwsze części sny, te imiona, krówki, ten znajomy sprzed lat. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji. Liczę na was. Pozdrawiam ciepło.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...