Skocz do zawartości
anastel

Ziarenko bólu...

Rekomendowane odpowiedzi

anastel

ZIARENKO BÓLU

 

"Pomyśl o jakichś bardzo bolesnych wydarzeniach z twego życia. Za ile z nich jesteś dzisiaj wdzięczny, ponieważ dzięki nim zmieniłeś się i dojrzałeś Oto prosta prawda życiowa, której większość ludzi nigdy nie odkrywa. Szczęśliwe wydarzenia sprawiają, że życie jest czarujące, ale nie prowadzą do odkrywania prawdy o sobie ani do duchowego wzrostu, ani do wolności. To jest zarezerwowane tylko dla rzeczy, osób i sytuacji, które sprawiają nam ból.

Każde bolesne wydarzenie zawiera w sobie ziarno wzrostu i wyzwolenia. W świetle tej prawdy powróć do swego życia i teraz spójrz na to wydarzenie, za które nie jesteś wdzięczny. Zobacz, czy potrafisz odkryć możliwość wzrostu, którą to wydarzenie niesie z sobą, a której do tej pory nie uświadamiałeś sobie i zatem nie udawało ci się z niej skorzystać. Teraz pomyśl o jakimś niedawnym wydarzeniu, które sprawiło ci ból, które wyzwoliło w tobie negatywne uczucia. Ktokolwiek lub cokolwiek spowodowało te uczucia, był to twój Nauczyciel, ponieważ odsłoniły ci taką prawdę o tobie, jakiej prawdopodobnie nie znałeś. Zaoferowały ci one zaproszenie i wyzwanie do zrozumienia siebie, odkrycia prawdy, a więc do wzrostu, do życia i do wolności.

Spróbuj teraz określić te negatywne uczucia, jakie w tobie wzbudziło to wydarzenie. Czy to był niepokój, poczucie braku bezpieczeństwa, zazdrość, gniew czy poczucie winy? Co ta emocja mówi ci o tobie, o twoich wartościach, sposobie patrzenia na świat i życie, a przede wszystkim o twoim zaprogramowaniu i uwarunkowaniu? Jeśli uda ci się to odkryć, porzucisz jakąś iluzję, do której dotąd byłeś mocno przywiązany, lub poprawisz fałszywy sposób patrzenia czy nieprawdziwe przekonanie, lub nauczysz się dystansu do swojego cierpienia — gdy zdasz sobie sprawę z tego, że było to spowodowane przez twoje zaprogramowanie, a nie przez rzeczywistość. Wtedy nagle odkryjesz, że przepełnia cię wdzięczność za te negatywne uczucia i wdzięczny jesteś tej osobie lub temu wydarzeniu, które je spowodowały.

Teraz zrób jeszcze jeden krok dalej. Popatrz na wszystko, o czym myślisz, co odczuwasz, o czym mówisz, że tego w sobie nie lubisz. Wobec czego zachowujesz się tak, jakbyś tego nie lubił. Czy to będą twoje negatywne uczucia, ułomności, twoje braki, błędy, przywiązania, obsesje, problemy emocjonalne, a nawet grzechy. Czy potrafisz każdy z nich zobaczyć jako konieczną część twojego rozwoju, przynoszącą obietnicę wzrostu i łaski dla ciebie i innych, której by nigdy nie było, gdyby nie to, czego tak bardzo nie lubiłeś? A jeśli ty spowodowałeś ból i negatywne uczucia w innych, czyż nie byłeś wówczas ich nauczycielem, instrumentem, który pozwolił im odkryć ziarno prawdy o sobie i ziarno duchowego wzrostu? Czy potrafisz trwać w tej obserwacji tak długo, aż to wszystko zobaczysz jako szczęśliwy błąd, konieczny grzech, który przynosi tyle dobra tobie i światu?

Jeśli tak, jeśli potrafisz, to twoje serce po brzegi wypełni się pokojem, wdzięcznością, miłością i akceptacją wszystkiego. I odkryjesz to, czego ludzie szukają wszędzie, a czego nigdy nie znajdują. Mianowicie źródło pokoju i radości ukrywające się w każdym ludzkim sercu."

Anthony de Mello

 

Każdy szuka po swojemu- ja tak i daje mi to spokój ;)))

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rutka

Świetny artykuł .jak zaczęłam to czytac ,zaraz przypomniało mi się moje było małżeństwo mam w sobie wiele goryczy żalu i cierpienia chciała bym bardzo się z tego oczyścic ale nie potrafię.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
anastel

Rutka myślę,ze energia, intencje, działanie, to słowa klucz.

Jeśli intencje są szczere,płynie dobra energia,powodując działanie. Jednak każdy z nas jest inny i to samo jabłko dla jednego będzie jabłkiem dla drugiego poprostu kulą a jeszcze dla kogoś trzeciego tylko smakiem. Puścić w przestrzeń dobre rzeczy to one wrócą. Jest w tym wiele logiki, jednak najczęściej emocje nam przeszkadzają to zauważyć. Zamykają nasz umysł. Bez emocji tez się nie da żyć, jednak można w nich "pływać" nie topiąc się. One trwają chwilę, w następnej chwili ich już nie ma. Pojawiają się nowe. Patrząc tak to czy warto ich się tak kurczowo trzymać?

Rutka wszystko przemija...

Przecież wiele związków na początek bardzo kochjących się okazuje się porażką. I mimo to większość z nich trwa na przekór zdrowemu rozsądkowi i tłumaczenie, bo miłość bo przywiazanie itd. Nie każdy przecież uważa, że związek należy skończyć, zanim życie w nim stanie się nie do wytrzymania. I nie każdy potrafi odpuścić partnerowi. Czasami wybaczania i zwracania wolności trwa latami. I na nic zdaje się wiedza o tym, że od samego początku ten związek był szkodliwy dla obu stron. I nadal obie strony dążą, by sobie zaszkodzić jeszcze bardziej. Rutka widocznie tak miało byc, teraz cierpisz ale jeszcze powiesz: Teraz to dopiero jestem szczęśliwa a jak ktoś chce to będzie i tego Ci życzę.

 

 

Pozdrawiam ciepło.

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rutka

Ślicznie Ci dziękuję za tak ciepłe słowa anastel.Jak pisałaś nieraz są potrzebne na to lata ,wiesz dużo znajomych prosi mnie o pomoc czy o poradę jeśli chodzi o ich związki .Mówią mi często że umiem słuchac i zawsze doradzę bo jestem obiektywna.W pracy to ja zawszę uczę nowych pracowników jak obsługiwac urządzenia i innych rzeczy twierdzą że tylko ja się do tego nadaję bo mam cierpliwosc (w domu tak nie jest).Obecnie wyszłam 2 raz za mąż i jestem bardzo szczęśliwa ale mimo ciąży mi byłe małżeństwo (mam z niego 2 dzieci)Tak to jest innym umiemy poradzic lub doradzic a sami borykamy się z własnymi demonami....

Jeszcze raz bardzo dziękuję pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lex

Niby piękna idea, ale jakoś... nie do końca mnie przekonuje. Bo brzmi tak niewiarygodnie. Ludzie od dawna próbują pocieszać się tym, że cierpienia były po coś. I właśnie tak mi to brzmi - jak próba pocieszenia się i nic więcej.

Z drugiej strony cierpienia w jakimś sensie na prawdę nas rozwijają, więc... jakoś jest to jednocześnie prawda.

Ale tak no mam do takich teorii ambiwalentny stosunek i nie wiem jak do tego podejść...

 

 

Wtedy nagle odkryjesz, że przepełnia cię wdzięczność za te negatywne uczucia i wdzięczny jesteś tej osobie lub temu wydarzeniu, które je spowodowały.

Ok, przyjmijmy, że zgadzam się iż rozwijają... ale nawet wtedy daleki byłbym od wdzięczności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
anastel

Tak zawirowania życiowe przy tym to jeden z etapów dojrzewania. A co do wdzięcznosci każdy postrzega ją inaczej, może i bardziej przynosi ulgę dla ogołu, dla jednostki to wciaż tragedia. Ból z reguly nie jest czymś za co jesteśmy wdzięczni. Czasem jest tak, że coś co w danym momencie życia wydaje nam się katastrofą, w perspektywie czasu okazuje się ważnym napędem rozwoju i zmiany, czy to nie jest powód do wdzięcznosci? Osoby, sytuacje, które doprowadziły do tych zmian...

Edytowane przez anastel
...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
roksada

Dziękuję... to piękne, że dajesz innym wiedzę która pomaga zmieniać ich życie... dziękuję...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tao-Universum

łatwiej uleczyć jednostkę czy ogół ludzi? To bardzo ciekawe zagadnienie.. Jak do tego podchodzisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wikrap1

Jakiś czas temu doszedłem do podobnych wniosków. Jeśli ktoś złamał nam serce, czy nas oszukał, to czegoś nas to uczy. Przemyślałem na swoim przykładzie efekt motyla. Pan od W-F w podstawówce pozwolił mi poprawić ocenę z W-F. To pomogło mi się dostać do nie-rejonowego gimnazjum, w którym przez 2 lata miałem przyjaciółkę, a teraz jesteśmy parą. W tym gim odkryłem też mój klub rowerowy. Kolarstwo stało się moją pasją. Dzięki temu teraz złamałem obojczyk, co jest kolejnym doświadczeniem. Być może dzęki temu ominęło mnie coś złego w szkole. Wybór szkoły, też był podyktowany opiniami ludzi z gimnazjum itd. Dzięki temu, że trafiłem do takiej a nie innej poznałem kolegę, który namówił mnie na konkurs z fizyki, który wygraliśmy. A to wszystko od piątki z w-f. Każdy szczegół naszego życia ma ogromne znaczenie i raczej nic, co nas spotyka nie może być z góry uznane za dobre, lub złe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
befadka

Anastel trafnie napisane ;-)

 

Cierpienie pomaga nam zauważyć siebie ,swoją świadomość i rozwijać/odkrywać ducha .Jedynie Ci którzy otwarli się na swoje cierpienie i mają tego już dość dopiero budzą się do życia ;-) Patrząc na siebie .Wcześniej miałam świadomość bardzo dobrą lecz analizowałam wszystkich lecz nie siebie ,jak cierpienie i życie z nim było już nie do zniesienia dopiero wtedy nabrałam samoświadomości i zaczęłam szukać i szukać i szukać .......

Wiedzę miałam sporą lecz dopiero wszystko w jednym znalazłam w książce Przebudzenie autora pierwszego tekstu i ona pokazała mi że jest jeszcze ogrom pracy nad sobą ;-) że tak do końca w niektórych sprawach wolę się oszukiwać niż popatrzeć na to prawdziwie .Uczę się odkrywania rzeczy trudnych i zmieniania ich ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
anastel

Czasem mam wrażenie,że choćbyśmy nie wiadomo jak się starali zrozumieć i uporządkować sobie to życie to są rzeczy ponad nami, które kierująi uczą nas, zmieniają kierunek, dają nam do myślenia i czas na takie refleksje. Gdy wszystko się układa za chwile przewraca życie do góry nogami i znów kop w stylu-jeszcze nie czas- Powtórka z rozrywki...Jeszcze taraz czasami czuję, że stoje w miejscu a przeciez wiem ze świat jest w ciągłym ruchu, to coś w stylu czarodziejskiej siły która mówi zmień kierunek...nie tędy droga. Z perspektywy czasu to cieszę się że los mi zmieniał plany,bo odkryłam wiele pięknych i życiowych prawd. Nabrałam dystansu. Zmieniłam się,nie jestem już ta samą osobą a to, co wiem dotąd, to tylko wierzchołek górylodowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Oczywiście :) Życie To Ciągły Rozwój ,i Ważne Żeby Umieć Dopasowywać Się Do Ciągłych Zmian ,Bo Co Nas Nie Zabije ,To Nas Wzmocni ,Taki Cytat/Powiedzenie "ŻYCIE RZUCA CI KŁODY POD NOGI ,SCHYL SIĘ I ZBUDUJ Z NICH DOM ".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
infedro

"Przebudzenie" Anthony de Mello... :)

- nie potrzeba Nic dodać, nic ująć... tylko brać całym Sercem... :)

- bo tylko Serce żywe/duchowe/ potrafi To pojąć... i zamienić To w Mądrość przewyższającą sam Rozum... :))

- gratuluje... "obranej drogi"... :)

 

 

---pozdrawiam serdecznie... infedro :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Tak ,bo tylko Myślące i Czujące Serce To Ta Siła Wyższa W Nas ,Co Nas Zmienia I Powoduje Zmiany Naszych Nastrojów , Emocjonalne -

 

Takie YIN - YANG ,

 

ZIMNO - CIEPŁO ,

 

UPADKI - WZLOTY ,

 

CIEMNOŚĆ (duchową , poglądów ,mentalności itp.) - JASNOŚĆ (duchową ,poglądów mentalności/myślenia itp.) ,

 

SŁABOŚĆ (umysłową ,fizyczną,duchową ,psychiczną) - SIŁĘ (umysłową ,fizyczną duchową,psychiczną ) .

Edytowane przez Pit

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
anastel

Panowie dziękuje za te piekne wpisy. :slonko::slonko: W moim zyciu tresci przekazane w książkach De Mello pomogły mi na odkrycie wielu iluzji jakimi żyłam. Kierunek jaki wskazuje De Mello, faktycznie można sie rozwinąć i na pewnym etapie jest to lektura do której trzeba siegać niemal codziennie , tak robilam przez ponad rok. Po jakims czasie dostrzeglam potwierdzenia i podobne treści z innych żrodeł ale przede wszystkim odkrylam je w sobie. W "Przebudzeniu" autor zaleca samoobserwację ktora jest uniwersalna metodą na odkrycie prawdziwego ja które wyłania się sposród wielu programów zaaplikowanych przez otoczenie, ale też wykształconych i podtrzymywanych przeze mnie samą.

 

 

 

- Czy jest możliwe zdobycie Mądrości w ciągu jednej minuty?

- Z pewnością - odpowiedział Mistrz

- Ależ jedna minuta to chyba za mało?

- To pięćdziesiąt dziewięć sekund za dużo

By otworzyć komuś oczy, trzeba niekiedy całego życia. By ujrzeć – wystarczy błysk chwili

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Dokładnie,ponieważ by skutecznie zmienić utarte schematy myślenia (narzucone nam wbrew woli od dziecka przez otoczenie),trzeba zrozumieć że Nasz Biokomputer (pozwolicie że użyję może sformułowania technicznego ) - To Nasza Podświadoma Część Umysłu,Nasza Dusza ,Głębia Psychiki itp . to ta część w nas tylko bardziej subtelna ,bo używa języka marzeń i symboli sennych np. żeby się porozumieć z naszą Świadomą,Racjonalną I Logiczną Częścią Osobowości - Podświadomość ,Lub Dusza Używa Również - przenośni ,metafor ,itp.

 

I to właśnie nasza podświadomość jest tym subtelnym zbiornikiem w głębi naszej psyche która przechowuje całą wiedzę o nas z naszej przeszłości ,ponieważ gdy czegoś w naszym życiu nie akceptujemy ,nie chcemy tego widzieć lub o tym słyszeć ,najeżdzamy kursorem myszy na ekranie komputera - (koncentrujemy się mentalnie i okiem wyobraźni tłumimy/spychamy w głąb siebie - w podświadomość ) na ikonkę "Oprużnij Kosz" I Cała Zawartrość Zdobytych Informacji Dobrej i złej ,zostaje zepchnięta do podświadomego zbiornika odpadów .

 

Wszystko to jest również pomieszane z różnego rodzaju odpadami nic nie znaczącymi ,a które to odpady przedostając się/wydobywając do Świadomości zaburzają nasz rozsądny i trzeźwy odbiór rzeczywistości.

 

Więc trzeba codziennie znależć czas dla siebie,w samotności by zacząć zmieniać swoje błędne,niezgodne z naszą naturą programy wpisane nam przez otoczenie od pokoleń ,albo i od wielu wcieleń wbrew naszej woli w nas ,w Nasz Biokomputer Podświadomy Lub Umysł ,tak żeby Programy Naszego Podświadomego Biokumputera Zgadzały Się ,Z Programami Naszego Świadomego Biokomputera ,Czyli Z Naszym Myśleniem Takie Tao Serca i Rozumu .

Edytowane przez Pit

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
anastel

Podpisuję się obiema rękami pod tym co powiedział Pit. Ten cytat oddaje to co w tym zawarte :

 

..Widzisz, Kiedy wyrzekasz się czegoś to zrastasz się z tym na zawsze. Kiedy coś zwalczasz wiążesz się z tym na wieki.

 

Tak długo jak z tym walczysz, tak tez długo dajesz temu moc.

Dokładnie taka sama moc jaka wkładasz w te walkę. (...) Tak wiec, Musisz przyjąć swoje demony ponieważ kiedy z nimi walczysz to dajesz im silę.

 

 

 

Droga. Tysiąc osób. Czasem tylko łąka i cisza. Aż łąką i aż cisza. Blisko nieba. Innym razem sznur samochodów - jak szybkie, kolorowe pociągnięcia pędzla. Ile pytań, na razie bez odpowiedzi można zmieścić w jednej głowie? Czy istnieje licznik myśli? Ile z nich mieści się w jednym odcinku drogi? A może każda z myśli w drodze to modlitwa? Za przeszłość, za to, co teraz, za przyszłość. Jak w wierszu Gałczyńskiego śpiewanym przez Marka Grechutę. Za przeszłość – „ile razem dróg przebytych, ile ścieżek przedeptanych?”, za tu i teraz – „oczy twe jak piękne świece, w sercu źródło ich promienia”, za przyszłość – „chciałbym Twoje serce ocalić od zapomnienia”.

 

....ja się chyba starzeję, bo coraz cześciej się wzruszam :kwiatek:

Edytowane przez anastel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

To nie starzenie,a właśnie prawdziwe przebudzenie prawdziwej Ty - Człowieka Wewnętrznego -Dziecka Wewn.Z Psychologii ,i o którym wspominał Jezus -Odnajdź W Sobie Wewnętrzne Dziecko.

I masz rację anasti :)bo tylko akceptując-godząc się z naszymi ograniczeniami,słabościami,lękami ,a nie tłumiąc /spychając ich w podświadomość możemy je w sobie zjednoczyć,zintegrować i uzdrowić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
infedro
I masz rację anasti :)bo tylko akceptując - godząc się z naszymi ograniczeniami,słabościami,lękami ,a nie tłumiąc /spychając ich w podświadomość możemy je w sobie zjednoczyć,zintegrować i uzdrowić.

 

- hmm... chciałbym tylko zwrócić uwagę na możliwość błędnego rozumienia słowa "godząc się"... gdyż ono oznacza praktycznie bardziej takie szczere od Serca "przyznanie sie do winy"... tak by mogła nastąpić pełna juz weryfikacja "Własnych Postaw"... a co za tym idzie i ich uzdrowienie... :)

- i Pit na pewno Takie rozumienie miał na myśli... :)) aaa nie jego "drugą stronę medalu" czyli niejako beztroskie godzenie się z tym że mam wady... i nic sobie z Tego nie robie, czyli beztrosko żyje Sobie dalej... :]

- too... tylko tak "na marginesie"... ku jasności zrozumienia... :)

 

---pozdrawiam... infedro :)

Edytowane przez infedro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Dokładnie Infe ,pogodzenie się ze sobą ,swoimi wadami ,zaakceptowanie ich , to nie beztroska,lenistwo,właśnie wtedy potrzebna jest wyostrzona świadomość i uwaga ,tak jak byśmy przebywali w obozie wroga ,lub trwała wojna ,a my nie wiemy czego się spodziewać ,nasze zmysły wciąż są wyostrzone ,a my czekamy na atak wroga .

Ja tak od dawna żyję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×