Skocz do zawartości

Przyjażń-rozczarowanie


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Czuję się dzisiaj podle.Moja koleżanka którą uważałam za przyjaciółkę przez wiele lat udowodniła że nią nie jest.Okazało się że przez tyle lat była w niej zazdrość,chciwość i podłość.Dla mnie przyjażń jest na dobre i złę, daję z siebie wszystko nić nie oczekując w zamian.Co tym myślisz.ANEZ

Gość alathea
Napisano

mysle, ze trudno jest sie przez tyle lat "ukrywac" ze swoim prawdziwym obliczem

moze nigdy nie byla Twoja przyjaciolka, tylko Tobie bylo wygodnie tak uwazac - pzrymykalas ozcy na rozne sygnaly...

a moze miala chwile slabosci, przyjaciele to nie sa przeciez anioly, tylko ludzie, ktorym czasem cos nie wychodzi

zwroc uwage, ze takze Twoje oczekiwaia mogly grac duza role - a otrzymalas "zimny prysznic"

powstaje pytanie, na ile ten prysznic Ci pomogl w zyciu - czy otworzyl oczy (moze taki byl jej cel)- a moze pokazal, ze prawdziwych przyjaciol nie ma sie zbyt wielu

 

uwazam, ze przyjaciel powinien mowic prawde w oczy, nawet te niewygodna - ale nie rzucic nia w nas i zwiac, tylko potem pomoc wybrnac z tego

i powinna to byc osoba, na ktorej mozemy polegac - jesli chodzi o uczciwosc - wzgledem nas samych szczegolnie

natomiast nie zawsze oczekiwalabym potakiwan, choc pocieszania - czemu nie :) jesli akurat jest potrzebne

Napisano

Mnóstwo racji ma Bagheera.Pomyśl też nad tym czy to naprawdę przyjaciółka czy po prostu dobra koleżanka .Z doświadczenia wiem że o prawdziwych przyjaciół jest bardzo trudno . (ale to tylko moje zdanie) Przyjaciel to nie ten co będzie ci klepał po plecach i wiecznie przytakiwał, nieraz z pokorą trzeba przyjąc krytykę.Głowa do góry..

Gość sheina
Napisano

Od siebie napisze tak...

 

 

Też miałam przyjaciołke. A w zasadzie od gimnazjum wydawało mi się, że są dwie bardzo wazne osoby w moim życiu... jednak po 10 latach i coraz mocniejszym przyglądaniu się zachowania ich wobec mnie, co do jednej diamtrialnie zmieniłam podejście.. jestesmy ludzmi, mamy wymagać zarówno od siebie jak i od innych... w pewnym momnencie zauwazylam, ze ta relacja jest dosc toksyczna... jakb czulam sie dodatkiem,a gdy o cos poprosilam zawsze byly jakie spretensje..owszem pare razy bylo tez i serdecznie, jednak zaczelam odnosic wrazenie, ze zwyczajnie.. Pani X zaczela traktowac mnei chamsko.. np, bylysmy w trojke z inna koleznka, a one we dwie rozmawialy o jakims wyjezdzie tak jakby mnei tam nie bylo, jakbym nei slyszała... po rpostu wtedy zaczelam bardziej otwerac oczy i zrezygnowalam z tej znajomosci.. moze i zle to zakonczylam bo wszytskeigo nei wyjasnilam,ale ja zwyczajnie nie chialam chyba tego juz kontynuowac bylam zmeczona, a glupio bylo mi to jej powtarzac bo moze bysmy znowu chcialy wyjsc na prosta. widocznie nasza wspolna droga się mial atak, a nie ianczej zakonczyc. czasami do dzis mam jakis zal w sercu,ze zle to zakonczylam, etc, ze moze powinnam inaczej, pewnei gdybym ja spotkala to powiedzialabym jej czase, ale nie wiem czy ona zrobilaby to samo, bo zapewne ma i do mnei jakie spretensje,ze tak to zrobilam... jestem osoba, tora w pewnym momencie nie ma juz sily na wyjasnienia.. odsuwam si epo cichu.

 

Jeżeli ktos CIę non stop rani ni mozesz pozwalac sobie na taką poniewierke, kazdy z nas popelnia bldy, ale widocznie... czegos mialyscie sie od siebie nauczyc, moze Ty wlasnei wiesz juz jakiego przyjaciela bys nie chiala.... Rób tak,zeby innych nie krzywdzić, ale ... z szacunkiem dla siebie,. Ludzi eniepozadani potrafia zjesc wiele energii, przekaząwiele tego co zatruwa życie , a nie je ubogaca, odkrywaj wiec ich dalej, ja dzieki pani X poznalam pania y ktora jest bardzo kochana.. i wiem,ze ma robi ,jednak... ma do mnei szacunek. I na to licze.

 

Naiestey bardzo czesto spotykam sie z tym,ze dana koleznka mowi mi: no ja to mam duzo przyjaciol" - chcialabym zobaczyć ją w obliczu tragedii - ilu z nich byloby naprawde przy niej.

Powodzenia.

Napisano (edytowane)
Mnóstwo racji ma Bagheera.Pomyśl też nad tym czy to naprawdę przyjaciółka czy po prostu dobra koleżanka .Z doświadczenia wiem że o prawdziwych przyjaciół jest bardzo trudno . (ale to tylko moje zdanie) Przyjaciel to nie ten co będzie ci klepał po plecach i wiecznie przytakiwał, nieraz z pokorą trzeba przyjąc krytykę.Głowa do góry..

 

To co napisała rutka...przyjaźń nie polega na ciągłym zgadzaniu się , tylko na tym żeby czasem potrząsnąć przyjaciółką/przyjacielem, żeby sobie życia nie sp... Niestety niektórym ludziom bardzo trudno jest przyjąć radę i inne spojrzenie na problem. Myślą, że kiedy bliska osoba się z nimi nie zgadza i nie popiera ich działań to jest ich wrogiem.

Edytowane przez Sh4uri
Napisano

Zaczęłam się zastanawiac po przeczytaniu waszych postów czy ja tak naprawdę miałam jak dotychczas taką prawdziwą przyjaciółkę i stwierdzam że nie .( nie uogólniam wszystkich opisuje swoje doświadczenia) Moim prawdziwym przyjacielem jest mój mąż,chyba niema tematu o którym byśmy nie mogli porozmawiac.Koleżanek mnóstwo,wiecie ja tak mam że wystarczy że z kimś chwilę porozmawiam i wiem jakim jest człowiekiem a fałszywych ludzi szybko wyłapuję ,to tak do końca nie jest dobre ale mi wystarczy jak z kimś idę lub rozmawiam i robi głupie uśmieszki to wiem że dana osoba nie traktuje mnie poważnie.Tym bardziej że w kobietach jest pewna zazdrośc niby wszystko w porządku a później się dowiadujesz że ktoś cie obgadał lub czegoś ci zazdrości .W dzisiejszych czasach trudno o przyjaciela....

Gość sheina
Napisano

ogromna zazdrosc... ja jzu tez czasmai sie gubie..

Napisano

Moją najlepszą przyjaciółką była i na zawsze będzie moja ukochana Mama <3.

Napisano

Czytam sobie Wasze wypowiedzi i mysle sobie, że można by podzielić takie przyjaznie na te z daleka-duchowe i na bliskie co poznaje się w biedzie…Może być taka osoba która chciałaby abym była jej przyjaciółką ale sam jest tak bardzo skupiona na własnych potrzebach i na sobie, że przyjaźń prawdziwa nie jest możliwa. Widzimy to z czasem…

Kiedyś usłyszałam mieć wielu przyjaciół to znaczy nie mieć żadnego- coś w tym jest ... Przyjaźń to wyjątkowa relacja, zdarza się bardzo rzadko, więc banalne prawo statystyki wyklucza wielość trafiania się takich unikatów.

 

Niestety mi się również zdarzyło pomylić pseudoprzyjażni z przyjaźnią ale pomimo, myśle ze te napotkane osoby na naszej drodze są nam potrzebne, nie są przypadkowe. Czegoś nas uczą. Przez jakiś czas mamy z nimi wiele wspólnego potem okazuje się że wcale nie jest tak kolorowo. Jedni zostają w naszym życiu na dłużej inni krótko ale każde z nas wychodzi z takiego spotkania zmienione . Bynajmniej ja tak to postrzegam.

  • Lubię to! 1
Gość sheina
Napisano

rutka, zastanow sie kto by przy Tobie w trudnyc chwilach.

Napisano

nikt sama musiałam sobie radzic... Długa historia i nie dotyczy tego postu ale dziękuję za zainteresowanie...

Napisano

Rutka ale zaznac taką fajną partnerską przyjazń to też nie lada wyczyn. Ja zawsze dążyłam do takich relacji lecz nie zawsze się udawało, to nie taka prosta sprawa.... :)

Napisano

Kobietki ja wam pięknie dziękuję za ciepłe i pełne dobroci słowa ale ten post należy do ANEZ i na niej powinniśmy się skupic.Jak mi się nazbiera opowiem wam kiedyś moją historie i w czym ja widzę problem.Tak to jest że lepiej doradzac innym a samemu nie można sobie pomóc (pisze to jako niedoszły psycholog).

Gość sheina
Napisano

ja sobie doskonale zdaję sprawę, ze ławiej komuś, mnei zwyczajnei chodzi o to, że takie umarle juz relacje pozwalają narodzić się nowym wspaniałym i Tobie też tego życzę. a przyjaciól zwyczajnie nie mozemy przeceniac bo oni i tak nei rozwiaza za nas problemow tego tez się nauczylam trzeba tylko nawiazac taka fajna nic... wiesz o co chodzi, moment gdy ktos czynnie Cię wspiera mowi przez sam fakt,ze nie jestes mu objetna, ale wiem dobrze,ze niestey kazdy i tak musi radzic sobie sam, o to chyba wlasnei chodzi w porzyjazni :) jezeliw aga problemu jest duza o czasami mamy wplyw na niego tylko my sami, ale przyjaciel to taki balon,ktory delikatnie pdonosi nas ..

Napisano

Pewnego dnia nauczycielka poprosiła swoich uczniów, by wypisali

na kartce

imiona wszystkich kolegów z klasy, zostawiając przy tym trochę

miejsca

obok nich. Potem powiedziała do uczniów, by się zastanowili nad

najmilszą rzeczą,

którą mogliby powiedzieć o każdym ze swoich kolegów i napisali

to obok ich imion.

 

Trwało to całą godzinę, zanim wszyscy skończyli, i przed

opuszczeniem klasy oddali swoje

kartki nauczycielce.

W weekend nauczycielka napisała każde nazwisko na kartce i obok

niego listę miłych rzeczy

przypisanych mu przez kolegów.

W poniedziałek każdemu z uczniów oddała jego lub jej listę. Już

po krótkiej chwili wszyscy się

uśmiechali.

"Rzeczywiście?", było słychać szepty. "Nawet nie wiedziałem, że

dla kogoś coś znaczę!"

i "nie wiedziałem, że inni mnie tak lubią", brzmiały komentarze.

Nikt potem nie wspominał już o tych listach. Nauczycielka nie

wiedziała, czy uczniowie

dyskutowali o nich ze sobą lub z rodzicami, ale to nie było istotne

ćwiczenie wypełniło swoje zadanie. Uczniowie byli zadowoleni z

siebie i z innych.

 

Kilka lat później jeden z uczniów zmarł i nauczycielka poszła na

jego pogrzeb. Kościół był pełen

przyjaciół. Jeden po drugim z tych, którzy kochali lub znali

młodego człowieka, przechodzili obok

trumny i oddawali ostatnią cześć....

Nauczycielka podeszła jako ostatnia i modliła się przy trumnie.

Kiedy tam stała, ktoś z niosących trumnę

powiedział do niej: "Czy była pani nauczycielką matematyki

Marka?" Skinęła: "Tak". Ten powiedział:

Marek bardzo często mówił o pani.

 

Po pogrzebie większość szkolnych kolegów Marka zebrała się razem.

Byli tam również jego rodzice i wyraźnie czekali na to, by

porozmawiać z nauczycielką..

"Chcemy pani coś pokazać", powiedział ojciec i wyciągnął

portfel z kieszeni. "Znaleziono to, kiedy zginął Mark.

Sądziliśmy,że pani to rozpozna".Wyjął z portfela zniszczoną

kartkę, która najwyraźniej sklejona, była wielokrotnie

składana i rozkładana. Nauczycielka wiedziała, nie patrząc, że

była to ta kartka, na której były miłe rzeczy, jakie

koledzy napisali o Marku.

Chcieliśmy pani bardzo podziękować za to, że pani to

zrobiła", powiedziała matka Marka. " Jak pani widzi,

Marka bardzo to cenił".

 

Wszyscy dawni uczniowie zebrali się wokół nauczycielki.

Charlie uśmiechnął się i powiedział: " ja też mam jeszcze moją

listę.

Jest w górnej szufladzie mojego biurka". Żona Hainza powiedziała:

"Hinz poprosił mnie, żebym wkleiła listę do naszego ślubnego

albumu".

"Ja też ciągle mam swoją", powiedziała Monika. "Jest w moim

dzienniku".

Potem Irena , inna uczennica, sięgnęła to swojego terminarza i

pokazała wszystkim swoją porwaną i postrzępioną listę.

"Zawsze noszę ją przy sobie", powiedziała Irene, i dodała:

"Sądzę, że wszyscy zachowaliśmy nasze listy."

 

Nauczycielka była tak wzruszona, że musiała usiąść i zaczęła

płakać. Płakała nad Markiem i nad wszystkimi kolegami,

którzy go nigdy już nie zobaczą.

 

Żyjąc z bliźnimi, często zapominamy, że każde życie kiedyś się

kończy i, że nie wiemy, kiedy ten dzień nadejdzie.

Dlatego należy mówić ludziom, których się kocha, że są

szczególni i ważni.

Napisano

W zupełności się z Tobą zgadzam.Nauczmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą i często nie zdążymy im powiedzieć jacy są dla nas szczególni i ważni.ANEZ

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...