Jump to content

Domowy duch


rozrabiara
 Share

Recommended Posts

Witam! Zalogowałam się na to forum z innej zupełnie przyczyny otóż postanowiłam zająć się tarotem... ale tak czekając na moją talię i książki staram się generalnie pogłębić temat ezoteryki... czytając wiele postów i tematów postanowiłam zapytać o to co jest w moim domu lub czego nie ma...

 

Wprowadziliśmy się tutaj w połowie grudnia z mężem, mojemu psu od początku się nie podobało za to kot hulaj dusza jak nigdy od razu się zadomowił. Wcześniej mieszkali w tym domu inni lokatorzy, ale właściciela domu irytowało, że nikt nie zostawał dłużej niż miesiąc niż dwa... (teraz wydaje mi się to interesujące)... od początku działy się dziwne rzeczy jak pękające kieliszki kiedy już spokojnie ułożyłam je na półce i taki kieliszek pękł jak już zeszłam z krzesła, pęknięta na pół żarówka czy spalona mikrofalówka, nie wspomnę o samootwierającym się DVD o co posądzałam męża, który w rękach pilota nie miał... było dziwnie od początku... szwagierka przyjaciółki powiedziała, że ona od zawsze z kimś mieszka i poleciła nie przejmować się mi się tym co się dzieje i po prostu przyzwyczaić... idąc za jej radą trochę dla żartu - trochę wierząc w te słowa powiedziałam "słuchaj Spooky, jak coś w domu zniszczysz Ty płacisz, rozumiemy się?". I od tego czasu spokój, dziwne rzeczy przestały się dziać... ale ja i tak czuję, że coś tu jest, postanowiłam nie wchodzić temu w drogę, bo nie chcę denerwować kogoś bądź czegoś kogo nie powinnam... dodam tylko, że dom jest nowy i raczej nie ma skąd się taki byt przyplątać nie licząc cmentarza nieopodal...

 

trochę się boję tego... w dzień jest spoko ale w nocy wiele razy budziłam się z myślą, że ktoś stoi w drzwiach... co Wy o tym wszystkim myślicie... czy w moim domu faktycznie może coś być? Czy spróbować się tego pozbyć czy lepiej nie ruszać?

Link to comment
Share on other sites

w jakiej odleglosci jest dom od cmentarza sądząc miedzy innymi po kocie dom jest na zylach wodnych nalezalo by go odpromieniowac,z opisu wynika ze masz w domu ducha dom jest bardzo zanieczyszczony energetycznie napisz na priwa postaram sie pomoc na forum mam zwiazane rece

Link to comment
Share on other sites

Takie rzeczy się zdarzają. Coś ( ktoś ) może być. Miałem bardzo podobne zdarzenie w wynajmowanym mieszkaniu w Gdańsku. Kilka miesięcy "walki". Przyszedł znajomy....i zajął się lustrem:) Śmieszne może się wydawać, ale coś, nie jedna a wiele rzeczy wchodziło do mieszkania i wychodziło. Po tym, jak zapieczętował lustro, był spokój. Nie wiem na jak długo, gdyż i tak się wyprowadziłem krótko po tym.

 

Takie rzeczy się zdarzają i najgorsze jest to, że nigdy nie ma jednej prostej odpowiedzi, co to jest, dlaczego tu jest i jak ma się tego człowiek pozbyć. Często coś krąży za człowiekiem, ale jak mówiłaś, w tym przypadku to wina miejsca.

 

Dobrze by było w jakiś sposób się z tym czymś skomunikować. Porozmawiać w jakiś sposób. Poprosić o opuszczenie tego miejsca. Ehh, tyle możliwości, tyle powodów i tyle różnych rozwiązań może być. Dopóki nikomu nic się nie dzieje jest dobrze. Jeśli nie odczuwasz strachu i otwartej wrogości, jest dobrze. Więc nie masz się o co w sumie martwić.

 

Fakt, że w nocy się budzisz - po prostu nocą masz wyostrzone zmysły. Więc nic dziwnego, że więcej "wyczuwasz". Ale mówię, nie ma się czego bać. Jeśli po takiej gadce przestało się dziać to wszelkie tłuczenie itp, to masz małego psotnika u siebie:)

 

Czy spróbować się pozbyć - jak napisałem powyżej. Poproś, żeby opuścił to miejsce. Tylko prośba. Wręcz zapytanie czy mógłby. Pozbywać się jakoś siłą, gdy nie jest to nic groźnego - nie widzę w tym sensu. No ale ja to ja - mnie takie coś by bawiło i intrygowało, aniżeli straszyło. Więc to jest tylko jedna możliwość którą pisze Ci nie do końca normalny człowiek:P

Link to comment
Share on other sites

Nie mogę pominąć całej tej sprawy, która wydarzyła się dzisiejszej nocy i wczorajszego wieczoru... będąc w domu znajomych jak co weekend postanowiłam z przyjaciółką zapytać ją o to co w naszym domu siedzi... z kart tarota dwa razy wyszedł Diabeł jako trzecia karta... i wtedy zaczęłam się bać... poczułam realny strach, którego odzwierciedleniem mógł być ów diabeł... pomyślałam sobie, że dobrze byłoby żeby Spooky mi się przyśnił... i... o zgrozo tak się stało... wiem, że brzmi to absurdalnie ale zrobił to dwa razy dzisiejszej nocy... a ja wciąż jestem pod głębokim wrażeniem tych snów... najpierw podczas rozmowy telefonicznej z przyjaciółką ona powiedziała, że jeśli on budzi mnie o 3.00 w nocy to nie obędzie się bez osób trzecich, w domyśle egzorcysty, który się go pozbędzie... powiedziałam jej, że on tak nie robi... po czym poczułam falę zimna, jakby coś przyciskało mnie do szyby, na której zobaczyłam parę z moich ust i zrozumiałam, że tę "osobę" zabrała zaraza... w domyśle wielki głód jaki panował tu 150lat temu... obudziłam się natychmiastowo i sporo czasu minęło za nim odważyłam się spojrzeć na zegarek była 5.00 rano... znów zasnęłam... jakiś czas coś mi się śniło, a potem zobaczyłam łąkę i drogę był piękny letni jakby dzień... w pewnym momencie na drodze zobaczyłam hmm człowieka w sile wieku 30-40lat, mężczyznę, nie wiem jakie miał rysy twarzy bo był tyłem do mnie odwrócony i szedł tą drogą ubrany w lnianą koszulę i spodnie jak wieśniak nie z tego stulecia... wiem, że był rudy, a kiedy spojrzał na mnie odwracając głowę chociaż w jego sylwetce nie było nic złego i strasznego, zobaczyłam niby jego twarz, ale tak straszną, że od razu się obudziłam cała trzęsąca się ze strachu...

 

wiem to nie miejsce do opisywania snów...ale zastanawiam się na ile ten ktoś mógł wysłuchać mojego życzenia i faktycznie przyjść mnie odwiedzić a na ile to tylko mój umysł płata mi figle...

do cmentarza mam tutaj 100 może 200 metrów... zastanawiam się czy nie przejść się tam aby zobaczyć z jakiego jest okresu... mieszkam teraz w małej ale dość starej wiosce...

aaa i jeszcze jedno kiedy się obudziłam uświadomiłam sobie, ze on nie wchodzi do naszej sypialni, że jeśli już to spodziewałam się zobaczyć go w drzwiach, ale nigdy w sypialni, natomiast przyjaciółka śpiąc u nas w wigilię była przekonana, że ktoś o jej pokoju chodził...

 

gullfaxi bardzo dziękuję Ci za zaoferowaną pomoc... jednak za nim coś zrobię postaram się dowiedzieć z czym chcę coś zrobić, jeśli nie uda mi się tego ustalić po weekendzie odezwę się na priwa... dzisiejszy sen dał mi wiele do myślenia...

TheSlave pocieszająca Twoja opowieść ale obawiam się, że moja istotka nie tak łatwo będzie stąd chciała odejść... coś tak czuję w kościach... chcę wiedzieć tylko jakie ma zamiary wobec mnie i reszty domowników... jeśli nie będzie chciała nam zaszkodzić zostanie z nami... ale po wczorajszym tarocie obawiam się, że może być jednak inaczej...

Link to comment
Share on other sites

na temat miejsca gdzie mieszkam z rzeczy interesujących udało mi się znaleźć tyle... to cytat z jednej ze stron internetowych: "Dzisiaj stoją tu trzy średniowieczne kościoły, historyczny kamień ze staroirlandzką inskrypcją oraz szereg wczesnochrześcijańskich i średniowiecznych nagrobków. Najstarszym zabytkiem jest katedra, budowana od XII do XVII wieku." z uwagi na cenioną przeze mnie prywatność nie wklejam całego tekstu a jedynie ten fragment, który według mnie chyba może mieć sens w odniesieniu do sprawy... nie muszę dodawać, że to od tych nagrobków mój dom jest umieszczony 100 -200 metrów...

Link to comment
Share on other sites

 

Wprowadziliśmy się tutaj w połowie grudnia z mężem, mojemu psu od początku się nie podobało ...

 

Jeżeli chodzi o psy to sprawdzałem kilka ciekawych rzeczy. Są one swoistym wykrywaczem wszelakich bytów. Bardzo dobrze widzą energię jednak nie potrafią jej zapobiegać. W chwili konfrontacji po prostu chowają się w swoich miejscach. Kiedy coś je nęka w ich azylu to zaczynają uwalniać dziwny zapach podobny, gdy są w strachu, przez skórę.

 

...od początku działy się dziwne rzeczy jak pękające kieliszki kiedy już spokojnie ułożyłam je na półce i taki kieliszek pękł jak już zeszłam z krzesła, pęknięta na pół żarówka czy spalona mikrofalówka, nie wspomnę o samootwierającym się DVD o co posądzałam męża, który w rękach pilota nie miał... szwagierka przyjaciółki powiedziała, że ona od zawsze z kimś mieszka i poleciła nie przejmować się mi się tym co się dzieje i... trochę wierząc w te słowa powiedziałam "słuchaj Spooky, jak coś w domu zniszczysz Ty płacisz, rozumiemy się?"

 

Dobrze ci ta znajoma poleciła. Wydaje mi się, że on po prostu chce się kontaktować. Możesz zacząć z nim się porozumiewać bo pozostawiając go w spokoju może dalej coś bruździć. Weź sobie coś do pisania i zeszyt lub kartę. Spróbuj się odprężyć i wyciszyć a następnie zacznij zadawać mu pytania. Zapytaj się go np jak się nazywa, jak wygląda, ile ma lat itd. Następnie to co ci przyjdzie do głowy zapisz lub narysuj.

 

ale ja i tak czuję, że coś tu jest, postanowiłam nie wchodzić temu w drogę, bo nie chcę denerwować kogoś bądź czegoś kogo nie powinnam... dodam tylko, że dom jest nowy i raczej nie ma skąd się taki byt przyplątać nie licząc cmentarza nieopodal...

 

Równie dobrze można kogoś denerwować właśnie ignorując go. Jeżeli kogoś ignorujesz to on zrobi wszystko abyś zwróciła na niego uwagę. Lecz też właśnie może ci dać spokój bo będzie się zajmował swoimi sprawami a ty swoimi.

 

Czy spróbować się tego pozbyć czy lepiej nie ruszać?

 

 

To już zależy od ciebie. Ja bardziej bazuje na tym aby poznać różne rzeczy jak TheSlave. Wolał bym się z tym kontaktować i sprawdzać na nim różne rzeczy by pogłębić swe doświadczenie. Jeżeli ciebie to sprawia w zakłopotanie i nie chcesz tego mieć w domu to można spróbować się tego pozbyć lub ignorować.

 

sądząc miedzy innymi po kocie dom jest na zylach wodnych nalezalo by go odpromieniowac,z opisu wynika ze masz w domu ducha dom jest bardzo zanieczyszczony energetycznie

 

Koty nie tylko dobrze się czują na żyłach wodnych. Koty także lubią energię różnych bytów. Co do oczyszczenia w pełni się zgodzę a sama ta czynność może wywalić ten byt raz na zawszę.

Link to comment
Share on other sites

Thoth chyba już chcąc nie chcąc skontaktowałam się z tym w snach... przed chwilą moja przyjaciółka powiedziała, że jej śniły się karty, że ten duch jest złośliwy i musi postawić karty... postanowiłyśmy wybrać się na plażę z okazji pięknej pogody i nałapania pozytywnej energii... a jak wrócimy postawimy karty... dziś u mnie... ona ma jeszcze zapytać swoją mamę (która jest dużo lepszym autorytetem w tym temacie niż my dwie razem wzięte)... zobaczymy... jeśli do poniedziałku nic się nie dowiem a sprawa się nie rozwinie zgłoszę się do gullfaxi z nadzieją, że pomoże...

 

sprawa trochę martwi mnie również z innego powodu... staramy się z mężem o dziecko... nie chciałabym się dowiedzieć o złośliwości tego bytu kiedy już będę w ciąży lub ono się urodzi... nie chciałabym żeby cokolwiek i w jakikolwiek sposób mogło zagrozić mojej rodzinie...

 

co do psa... on na prawdę nie przepada za tym miejscem... pierwsze kilka dni posikiwał w domu... a jest już dorosły...

za to kot... zawsze był łazęga lubił poznawać otoczenie... a z tego domu to najlepiej by nie wychodził... zdaję sobie sprawę, że koty są trochę inaczej nastawione na różne bytności niż my...

Link to comment
Share on other sites

jezeli bys zdecydowala sie na rozmowe zalecalbym zeby robic to w towarzystwie osoby doswiadczonej potrafiacej to robic , zeby potem nie bylo dziwnych histori , uzupelniajac wypowiedz THOTA konie rowniez widza duchy kiedys kon stanol mi deba w szczerym polu i musialem go uspokajac dobre 10 minut podjechalem blizej okazalo sie ze jest tam stara zarosnieta droga po sprawdzeniu przez jasnowidza okazalo sie ze jest tam tzw.szlak astralny biedne konisko zobaczylo ducha ,konie prawdopodobnie widza tez aure ludzi.

Link to comment
Share on other sites

gullfaxi niestety nie ma tu nikogo kto byłby na tyle doświadczony w tej dziedzinie żeby mi pomóc... ja jestem kompletnym laikiem, moja przyjaciółka trochę już wie, ale obawiam się, że wciąż nie na tyle aby mi towarzyszyć w czymś takim, zresztą sama jest w ciąży i chyba by się nie odważyła... z aurą u mnie to też dziwna historia... zawsze chciałam ją widzieć, ale nie bardzo nawet wiedziałam jak to robić, dopiero kiedy uświadomiłam sobie czym jest aura okazało się, że już od dawna ją widziałam, na razie jest bezbarwna, ale to co brałam za kłopoty ze wzrokiem (a mam takowe) wcale nimi nie były, ot tak jakoś "od zawsze" widziałam aurę...

co do koni to znów muszę się zgodzić... ale one zaliczają się do tej samej grupy co koty czyli jak dla mnie "bezgranicznie wolni" vel "chadzający własnymi ścieżkami" może to stąd się wzięło? Ja sama uwielbiałam koty i konie od zawsze bo było w nich coś pociągającego, tajemniczego i w naszym domu to kot był pierwszy dopiero potem zrozumiałam, że potrzebuję też psa, bo wkurza mnie czasem kocie "widzimisię" i "fochy" i "przyjdęjakmisięzachce" wtedy też kupiliśmy psa, który jest niesamowitym towarzyszem, do granic możliwości oddanym, za to kot - pozostał kotem, trochę tajemniczym, co to chadza własnymi ścieżkami, ale bez niego dom nie byłby domem, a pełnia szczęścia nie byłaby pełnią szczęścia...

Link to comment
Share on other sites

Skąd pewność, że ten byt jakiejkolwiek pomocy potrzebuje?:) Zakładamy, że wszystko co tutaj jest, zostało uwięzione i nie może stąd iść. A jeśli jest inaczej? Może po prostu czemuś/komuś tam się podoba z jakichś powodów;) może, coś chce pozostać tutaj na ziemi:>

 

Diabeł w tarocie nie oznacza tylko i wyłącznie DIABŁA i ZŁA. To może oznaczać wiele, wszystko zależne jest od kontekstu itp. Może równie dobrze oznaczać zwykłą kłótnie i nieporozumienie. Teraz napiszę, to co powiedziała mi osoba która czynnie używa tarota - Diabeł może oznaczać byt nieprzyjazny, ale niekoniecznie groźny - wieża Boga, to dopiero zły omen. Mimo wszystko, warto się poważnie zastanowić nad kolejnymi krokami. I nie ważne co o tym myślisz, przydałby się ktoś, kto się zna i by na miejscu to zbadał. Bo gadać możemy sobie wszyscy, prawić morały, ale dopóki nikt nie zobaczy i nie poczuje tego, co się tam w chałupie kręci, to mało można powiedzieć. Możliwości wiele zostało zaproponowanych, więcej nie da się zrobić.

Link to comment
Share on other sites

Guest Artuvia

Moim zdaniem całe to dyskutowanie i "gdybanie" niczemu nie służy. Chcesz rozwiązać problem, to zleć to komuś kto się na tym zna. Sprawdzi jak wygląda czystość energetyczna Twego domu i jeżeli będzie coś nie tak, to oczyści go. Na forum nikt nic nie powie, co masz zrobić krok po kroku. A jeżeli nie masz w tym doświadczenia, to nawet nie próbuj nic z tym robić.

Link to comment
Share on other sites

no i podjęłam działanie... najbardziej delikatne według mnie...

zapaliłam świecę... i będę świece palić przez kolejne 52dni na spodeczku obsypanym solą... jednocześnie głośno podziękowałam ów bytowi za obecność i zapewniłam go, że teraz ja zaopiekuję się tym domem... mam nadzieję, że skoro raz mnie posłuchał i przestał niszczyć różne przedmioty zrobi to i tym razem... jeżeli nie... cóż zobaczymy... najpierw metody pokojowe:)

 

swoją drogą kiedy szukaliśmy domu mama przyjaciółki wróżyła mi z tarota i powiedziała wtedy, żebyśmy nie wprowadzali się do domu o numerze 3 bo będzie "otwarty"... wtedy chyba nie miała pojęcia jak bardzo...

 

trzymajcie kciuki... sprawę kontaktowania się z bytem przemyślałam... nie mam odwagi dowiadywać się kim i po co jest... wystarczyły mi dzisiejsze koszmary... może gdybym posiadała większą wiedzę na ten temat, ale na razie nie mam o tym pojęcia i uważam, że nie warto ryzykować...

Link to comment
Share on other sites

Może to jak i przyszłe działania są po to abyś nabyła pewne doświadczenia z tym związane? Też tak miałem zwłaszcza na początku. Przerażała mnie myśl o kontakcie z bytem a kiedy to nastąpiło intuicyjnie wiedziałem co robić. Teraz niby mam pewne doświadczenia a mimo to nadal bardziej polegam na intuicji niż na nich :)

Link to comment
Share on other sites

Twoja decyzja ja mogę podpowiedzieć tylko żeby uważnie obserwować zachowanie psa można z niego wiele wywnioskować nawet jak w domu będzie całkowity spokój

Link to comment
Share on other sites

"uprzejmie donoszę" - chciałam się tylko pochwalić, że palenie świecy najwyraźniej pomaga... dokształciłam się również z zakresu wiedzy historycznej miejsca w którym mieszkam... ciekawe, że nazwa w oryginale oznacza "wzgórze cudów"... ale bardzo dziękuję Tobie gullfaxi i Tobie Thoth za zainteresowanie... mam nadzieję, że w przyszłości najpierw zdobędę wiedzę na kontakty z innymi bytami, a do tego czasu wszelkie "one" dadzą mi spokój...

Link to comment
Share on other sites

Nie ma za co właściwie. Jak chcesz zdobywać daną wiedzę to może zacznij od energetyki. Przydatne będzie dla ciebie widzieć chociażby na poziomie energetycznym z czym masz do czynienia jak i oczyszczanie siebie, bliskich jak i pomieszczeń. Pozdrawiam i oby cie już nic nie dręczyło.

Link to comment
Share on other sites

i znów dziękuję... właśnie tego mi trzeba było konkretnej rady od czego zacząć... a nie umiałam znaleźć nic konkretnego... teraz wiem gdzie szukać :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...