Jump to content

Medytacja - czyli czy dobrze to robię?


Zdanek
 Share

Recommended Posts

Witam,

 

mam taki problem iż nie wiem czy jestem w stanie alpha czy jeszcze nie. Moja medytacja wyglada nastepujaco:

 

1. Kłade się i zamykam oczy

2. Skupiam się na oddechu i licze wdechy i wydechy (wdech -1, wydech-2 itd)

3. I tu koniec bo nie wiem czy już dotarłem do stanu alpha. Nic szczególnego nie czuje. Może dźwięki synchronizujące mózg jakoś pomogą...

Źle zabieram się za medytacje?

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Bez sensu, w takim razie podczas medytacji czekasz na stan alfa? Jesli podczas medytacji zastanawiasz się czy jesteś w stanie alfa to już w nim nie jesteś, co nie znaczy, że nie byłeś.

 

Stan alfa to częstotliwość 7-14hz. Ciężko opisać to, jak go rozpoznać. Nie rozpoznawaj go, doprowadź się do stanu pełnego relaksu i skupiaj się na oddechu. Nic szczególnego nie czujesz teraz - bo to początkowa faza.

 

Po takiej medytacji masz poczuć się "lepiej".

Edited by Rytus
Link to comment
Share on other sites

Zazwyczaj medytuje max 10 minut bo nie mam co podczas medytacji robić, opiekun się nie odzywa.

 

PS. Używać dźwięków synchronizujących?

Link to comment
Share on other sites

Za dużo kombinujesz. Jak to dla ciebie męczące to niedobrze.

 

Medytuj w inny, ciekawszy sposób.

 

1. Ułóż się w wygodnej dla ciebie pozycji.

2. Zamknij oczy.

*Dla relaksu możesz sobie włączyć muzykę medytacyjną.

3. Postaraj się skupić na oddechu i tempie.

4. Po pewnym czasie wyobraź sobie jakąś przyjemną, dobrą sytuację. Np. wymarzony ogród, a w nim siebie. Patrz na wszystko z pierwszej osoby. Skup się na dźwiękach, zapachach, obrazach. Postaraj się tworzyć i usuwać. To ćwiczenie wizualizacji.

 

Ważne: Nie myśl o tym, żeby jak najszybciej skończyć. Nie mów sobie - za chwile przestanę. Wtedy to nie jest żaden relaks.

Link to comment
Share on other sites

I wtedy pewność że jestem w stanie alpha? I wtedy mogę np wejsc do domu potem do pokoju z napisem opiekun (na drzwiach) i szukać tam opiekuna?

Link to comment
Share on other sites

Po co ty chcesz już szukać opiekuna? Nawet medytować nie umiesz. Zmniejsz płomień twojego zapału. Zgaś świecę i zapal ją jeszcze raz, tym razem niech płomień powiększa się powoli.

 

Tylko żeby nie wybuchł pożar.

Edited by Rytus
Link to comment
Share on other sites

Guest Masterus Patricius

Na różnych rzeczach można się skupiać, jeśli nie pasuje Ci oddech spróbuj skupić się na :

pustce umysłu, ciemności pod powiekami, świadomości TU i TERAZ, świecy i setki różnych opcji :)

Link to comment
Share on other sites

Zazwyczaj medytuje max 10 minut bo nie mam co podczas medytacji robić,

1) na serio nie potrafisz 10 minut w spokoju usiąść? To weź w ogóle nie medytuj - usiądź i zacznij po prostu myśleć o niebieskich migdałach - weź pomyśl o koleżance, którą widziałeś w szkole, albo o tym jak drogi jest cukier teraz. I nie patrz na zegarek, ale po prostu spróbuj nic nie robić przez chwilę, czy to będą 3 minuty, 10 czy 15, nieważne - potem najwyżej możesz z ciekawości spojrzeć na zegarek i zobaczyć.

2) do stanu alpha nie potrzeba medytacji. samoczynnie się pojawia np. przed zaśnięciem.

3) wszelkie stany alpha, beta itp. to po prostu określenie z jaką częstotliwością płyną fale mózgowe. Co Cię to kurczę obchodzi - co Ty - neurologiem planujesz zostać? ;P Weź po ludzku mów albo "relaksacja" albo "przypływ kreatywnego myślenia" albo "podróże do własnego umysłu", albo jakąkolwiek nazwę sobie tam wymyślisz. Wtedy nie będziesz musiał się martwić "czy osiągnąłeś czy nie stan alpha".

 

BTW. skąd się uczyłeś, co to za metoda? Silva? Chyba nie, bo tam nie ma raczej opiekunów - to jakiś new age'owski wynalazek chyba...

Edited by LoonyMystic
Link to comment
Share on other sites

Kolega mi tak powiedział :) Chce się rozwijać w kierunku telekinezy (dlatego wybrałem magię wiatru). Wyczytałem że powinienem odnaleźć opiekuna, ale go nie ma, więc co mam robić?

Link to comment
Share on other sites

No tak, bo najkrótsza droga do telekinezy wiedzie przez magię wiatru, a najkrótsza droga do opanowania magii wiatru wiedzie przez kontakt z jakimś tam "opiekunem". Na dodatek tenże "opiekun" sam do Ciebie ma się zgłosić po 10 minutach medytacji.

 

Powyższe dwa zdania to oczywiście ironia sugerująca, że to co robisz jest dziwne jak... no, weźmy za przykład ciasto. Chcesz upiec sernik. A więc tak - nie wiesz od czego zacząć, ale ponieważ jak wszyscy wiedzą sernik robi się z sera, to czytasz przepis na pizzę bo tam też jest ser ;) No, a po tym wchodzisz do kuchni i zaczynasz robić spaghetti. To znaczy w zasadzie nie robisz tylko wlewasz olej na patelnię, włączasz ogień i czekasz. Po 10 minutach czekania i patrzenia na patelnię nic się nie dzieje. A więc dochodzisz do wniosku, że kucharzenie nie działa. Jedzenie samo się nie chce zrobić!

 

No, to tak mniej więcej wygląda.

 

Chociaż niby ma to jakiś sens, na pewno jest w sumie oryginalne i w pewnym sensie logiczne: bo chcesz umieć poruszać przedmiotami, a więc sobie wykombinowałeś(czy twój kolega wykombinował), że musisz opanować magię wiatru, żeby za pomocą myśli sterować wiatrem i poruszać w ten sposób przedmioty. Ponieważ zaś człowiek nie umie zazwyczaj sterować wiatrem, to chcesz się połączyć z jakąś większą siłą, tutaj zwaną "opiekunem", żeby ci w tym pomogła. Ponieważ zaś "wyższa siła" zdaje się być czymś duchowym i niematerialnym, to starasz się poprzez medytacje osiągnąć taki stan skupienia, żeby się z tą siłą połączyć.

 

Wszystko pozornie pięknie i logicznie przedstawione, niestety jak widać nie działa...

Więc w zasadzie faktycznie to co praktykujesz, i to czego oczekujesz, to po prostu zwykłe wishful thinking, czyli pobożne życzenia.

 

Co do telekinezy zaś to Ci nie pomogę, gdyż nie jestem przekonany, że takie coś w ogóle istnieje. Chociaż doceniam fascynację rzeczami niezbadanymi. Aczkolwiek już nie za bardzo doceniam egotyczną żadzę wielkości i posiadania magicznych mocy, bo niestety takie zjawisko również występuje wśród wielu młodych ludzi spod znaku "magia żywiołów czyli chcę być drugim naruto". Nie mówię, że akurat Ty, ale wielu z twoich kolegów pewnie tak.

Link to comment
Share on other sites

:)

 

Szukam opiekuna, ponieważ słyszałem że każdy go ma i powinienem z nim rozmawiać o tych sprawach bo on wie co dla mnie dobre i wgl. Chciałbym nauczyć sie telekinezy po przez rozwijanie czakry trzeciego oka bo jak słyszałem to ona odpowiada za zdolności paranormalne.

Link to comment
Share on other sites

Telekineza jest stratą czasu. Nic poza cierpliwością i zawodem z niej nie osiągniesz. Możesz praktykowac ją 50, 60 lat i ci się uda przesunąc długopis o 2 centymetry, a możesz praktykować ją tyle samo i nie mieć żadnych efektów.

 

Ćwiczenie jakiegoś żywiołu daje Ci jego cechy, które określają chatakter. Nauką powietrza (Airt) jest "zrozumieć". Pracując nad nim rozwijasz w sobie np. inteligencje. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić, bo można przejąć też negatywne cechy.

 

Ewentualnie można nauczyć się odczuwania wiatru w miejscu ciała, które sobie wybierzesz, np. wokół dłoni.

 

Dużo, dużo więcej da się, trzeba tylko woli i cierpliwości.

 

Nad żywiołem się nie panuje.

Z żywiołem się przyjaźni.

Edited by Rytus
Link to comment
Share on other sites

ale czy po przez przyjaźnienie się z żywiołem nabyje jakieś zdolności w swiecie materialnym?

 

 

Tak, ale zanim do tego dojdzie czeka Cię mnóstwo pracy i treningu woli oraz cierpliwości.

Link to comment
Share on other sites

ale czy po przez przyjaźnienie się z żywiołem nabyje jakieś zdolności w swiecie materialnym?

Hmm... wyczuwam tu jakiś brak. Czemu tak usilnie szukasz "zdolności w świecie materialnym"? Czujesz się wybrakowany w jakiś sposób? Telekineza ma Cię jakoś dowartościować, o to chodzi?

 

Jeżeli (jak dobrze rozumiem) wszystko u Ciebie zmierza w kierunku telekinezy, to weź na początek popróbuj zrobić taką "udawaną" telekinezę za pomocą małej cienkiej nitki, na tyle cienkiej, żeby nikt nie zauważył. Wtedy będziesz mógł się poczuć jakbyś już miał telekinezę, i wtedy zobaczysz, czy w ogóle potrzeba Ci czegoś takiego. Może się okazać, że wystarczy w sumie nauczyć się paru sztuczek "magicznych" (w sensie iluzjonistycznych), zamiast żmudnie przez wiele lat drążyć temat parapsychologii, niepotrzebnie skręcając w różne czakry, "opiekunów", żywioły i inne z d... wzięte koncepcje.

Edited by LoonyMystic
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...