Jump to content

Zaczynamy! /// Spontaniczne wyjście?


Sejkus
 Share

Recommended Posts

Witam

Nazywam się Mateusz i jestem nowy na tym forum, to mój pierwszy post;)

Zacznę od początku. Interesuję się OOBE od około roku. Bardzo się w to wciągnąłem, chłonę każdą wiedzę na ten temat z wszystkich możliwych źródeł (książki, artykuły w Internecie, audycje radiowe, filmiki i filmy itp.) Między innymi przeczytałem przeszło trzy razy całą trylogię Roberta Monroe'a, a także książkę Darka Sugiera pt. ''Miłość i Wolność poza ciałem''. Szczerze, to interesuje mnie OOBE w kontekście religii i życia po śmierci. Uważam, że i tak za późno ale w końcu się obudziłem. Patrząc w przeszłość nie mogę sie nadziwić jakimi bzdurami i nonsensami byłem karmiony przez religię w ciągu ostatnich dwudziestu lat życia. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć poszukiwania odpowiedzi na pytania, które ludzkość zadawała sobie od zarania dziejów. Skąd pochodzimy? Kto nas stworzył, a może powstaliśmy przez przypadek? Po co żyjemy? Czym jest świadomość? Czym różnimy się od zwierząt? Czy istnieje życie po śmierci? Jak ono wygląda? Czy któraś z religii wyjaśnia te kwestie?

Tak, zostałem ochrzczony jako katolik. Pochodzę z rodziny w której wiara ta jest głęboko zakorzeniona. Przez wiele lat chodziłem do kościoła tak naprawdę nie wiedząc po co. Wszyscy w około powtarzali: ''Idziesz porozmawiać z Bogiem!'', ''Masz zaszczyt pić krew i spożywać ciało Jedynego Syna Naszego Pana!'', ''Musisz ponownie sie nawrócić, wtedy zrozumiesz Prawdę'', ''Bóg Cię kocha, powinieneś to odwzajemnić'' itp.itd. Najgorsze jest to, że mówili ile wiara daje im Spokoju, Miłości i Szczęścia jednak po ich zachowaniu nie mogłem tego potwierdzić. Często są to zgorzkniali ludzie, którzy uważają Boga za kogoś kto im pomoże po śmierci, trzeba tylko modlić się, chodzić do kościoła i czynić dobrze. Nie będę się teraz rozpisywał o różnych paradoksach, uproszczeniach, ''uczłowieczaniach'' Boga stosowanych przesz wiarę katolicką, to może być temat na inny wywód.

Chciałbym teraz przejść do szeroko pojmowanej ezoteryki. Jak już mówiłem od jakiegoś czasu interesuję się OOBE, a także różnymi tematami pośrednio lub bezpośrednio z nią związanymi takimi jak reinkarnacja, życie po życiu, medytacja itp.(Polecam także gorąco książkę pt. ''Rozmowy z Bogiem'' Neale Donalda Walsch'a). Odrzuciłem religię jako całość i próbuję odnaleźć ''brakującą Podstawę'' właśnie przez ezoterykę, a szczególnie doświadczenia poza ciałem.

Powiem od razu. Nie próbowałem jeszcze wychodzić w żaden sposób. Naprawdę dużo czytałem na ten temat, ale wiem, że w tej materii nic nie zastąpi indywidualnego doświadczenia. Właśnie niedługo mam zamiar zacząć próby wyjścia, konkretnie to w okolicach Wielkanocy, kiedy będzie kilka dni wolnego od uczelni. Planuję też założyć dziennik i zapisywać wszystkie swoje działania. Głęboko wierzę (biorąc pod uwagę, że wszystkie informacje przeze mnie zdobyte na te tematy naprawdę łączą się w logiczną całość!), że przyczyni się to do mojego rozwoju duchowego i w końcu (tak jak śp. Robert Monroe) odnajdę drogę do Domu...

Postanowiłem napisać ten post z jednego powodu. Miałem dziwne doświadczenie kilka dni temu i zastanawiam się czy nie było to coś w rodzaju ''spontanicznego wyjścia''. Jak już mówiłem, nie próbowałem jeszcze w ŻADEN sposób praktycznie lub świadomie wychodzić z ciała. Sytuacja miała miejsce w ostatnią sobotę. Położyłem się spać w swoim pokoju, moja mama jeszcze siedziała obok przy komputerze. Zamknąłem oczy, nie minęło pół godziny i zacząłem (chyba) śnić. Sen wyglądał tak, że leżałem w łóżku, ale nie w miejscu gdzie teraz mieszkam, ale w swoim dawnym domu (przeprowadziłem się 5 lat temu). Moja mama również tam siedziała przy komputerze ( w starym pokoju tez miałem komputer w swoim pokoju). Potem zdarzyło się coś dziwnego. Sen się skończył i wylądowałem z powrotem w swoim pokoju. Miałem otwarte (tak mi się wydawało) jedno oko i obraz był lekko zamazany. Pomyślałem, że się obudziłem więc postanowiłem otworzyć szeroko oboje oczu, ale ku mojemu zaskoczeniu nie mogłem! Lekko się zdenerwowałem więc postanowiłem ruszyć lewą ręką którą widziałem leżącą na poduszce obok mojej głowy i przetrzeć sobie oczy ale również nie reagowała na moje próby. Wtedy natychmiast przypomniałem sobie o tym wszystkim co czytałem i oglądałem na temat OOBE i zrobiłem mały test. Po pierwsze skorzystałem z metody tzw. afirmacji, aby sprawdzić czy jestem w świecie fizycznym, czy nie. Więc uniosłem rękę ( niefizyczną) i zatkałem sobie nos. Poczułem, że mój nos miał dziwnie galaretowatą konsystencję. Zacząłem próbować oddychać przez taki zatkany nos i o dziwo mogłem! Następnie zgodnie z wskazówkami z ''Podróży poza ciałem'' starałem się obrócić ''na drugi bok'' lub po prostu unieść się do góry, ale jedyne co się udało to to, że obróciłem się o 360 stopni i wróciłem do pozycji wyjściowej. W końcu miałem dość tego cyrku i zacząłem intensywnie myśleć o swoim fizycznym ciele i wróciłem to rzeczywistości.

Moje pytanie brzmi: Czy mogło to być spontanicznie wyjście z tzw. bardzo słabym dostrojeniem w pół-świadomym stanie? Czy może raczej zwykły sen? Dodam, że nie miałem żadnych stanów sugerujących wyjście, tj. wibracji, hipnagogów czy mocniejszego bicia serca. Jestem ciekawy waszych opinii na ten temat i do zobaczenia niebawem w Astralu!

Edited by Sejkus
Link to comment
Share on other sites

Guest EmptyHand

Cały fenomen i jego poszczególne aspekty jesli chodzi o OOBE jest nie do końca wyjaśniony z tego tytułu, że tak wiele w sobie zawiera. Każda hipoteza odnośnie tej dziedziny może być obalona za pomocą racjonalnych argumentów, ale to przecież było Twoje subiektywne doświadczenie, które czułeś i nie jesteś mu w stanie zaprzeczyć.

 

Prawdopodobnie dokonałeś głębszego wyjścia ciałem astralnym poza Twoje ciało fizyczne. Mówisz, że dużo czytasz, więc pewnie czytałeś, że w normalnych stanach ciało astralne lekko wychodzi poza ciało fizyczne w trakcie snu. To całkowita normalka i nie będę się tu wikłał w wyjaśnianie ile wychodzi i które dokładnie i czy wraz z eterycznym, czy nie, whatever. Porobiono na ten temat kilka poważnych badań i każdy się może z tym zgodzić, bądź nie.

 

Ty się podczas takiego wyjścia "przebudziłeś", tzn. uświadomiłeś sobie, że to nie sen i że jesteś w stanie coś robić itd. Możliwe że przeszedłeś z LD do OOBE, ale to mało prawdopodobne. LD od OOBE się jednak trochę różnią, choć można polemizować i oba zjawiska włożyć w sferę projekcji umysłowych i to na wysokim poziomie, co też nie byłoby niczym dziwnym. Przecież nigdzie się nie ruszasz, więc co? Podróżujesz duszą? Kwestia sporna i polecą wióry.

 

Chcesz ćwiczyć OOBE i uważasz, że może to wzbogacić Twoje życie duchowe i jest Ci to potrzebne w życiu - ok. Jeśli zmienisz zdanie o tym, znajdziesz inną drogę, która lepiej do Ciebie pasuje - też dobrze. Nie dogmatyzuj i nie zbieraj argumentów tylko i wyłącznie "za" Twoim podejściem do życia. Zwątpiłeś w chrześcijaństwo, przez wzgląd na jakieś tam swoje powody, ale gdybyś wcześniej wykazał się krytycznym myśleniem to byś może dał sobie spokój z tym wcześniej. Tak samo się możesz zawieść na OOBE. Nie ma jednej dobrej drogi do oświecenia, jednej superświetnej religii, która rozwiąże Twoje problemy.

 

Jak Ty nie rozwiążesz swoich problemów, to kto to zrobi? Bóg, Budda, Allah, Jahwe, Latający Potwór Spagetti, czy przeznaczenie/karma? Wypominasz swoim bliskim, że mówią, że są przepełnieni Miłością Bożą etc. a tego po nich nie widać wcale. Może się starają jak najlepiej mogą? Czepiając się ich możliwe, że wcale im nie pomagasz. Poza tym: spójrz na siebie i jeśli chcesz kogoś pouczać, to bądź dla kogoś przykładem, a jak już będziesz przykładem, to sam zrozumiesz, że pouczanie ludzi ich nie zmieni. Ludzie lubią swoje ramki, tradycje, dogmaty, stabilność, którą daje im wiara w coś co ma x setek lat i wierzą w to inni bo czują się bezpieczniej, spokojniej etc.

 

Co do OOBE: nie wiem gdzie tu jest rozwój duchowy osobiście. Skoro jesteś tutaj, w tym życiu/wcieleniu, to najważniejszą kwestią jest przeżyć to życie jak najlepiej się da, będąc w każdej chwili uważnym, Tu i Teraz, ciesząc się z każdej drobiny życia i żyjąc wg swojej własnej filozofii życiowej a nie przekalkowania czegoś od innych. Nie łapię tej tendencji do skakania ludzi w astral, szukania drogi do Domu itd. Nie łapię i już. Łapię za to ową drogę dopiero wtedy gdy taki ktoś używa tego by uczynić swoje codzienne życie lepszym, pozbywa się toksycznych odpadów psychicznych i pracuje ze snami/wizjami/podróżami (bo to jeden but jak to zwiesz) by pomagać sobie i innym.

 

Przede wszystkim nie przejmuj się moją opinią, ale wyrób sobie własną. By to zrobić, musisz doświadczyć tego, nad czym chcesz wyrokować, czy do czego chcesz tworzyć opinię. Skacz.

 

Twoje miejsce na razie jest jednak tutaj. Z czasem wrócisz do Domu - może. Na razie nie ma nic bardziej pewnego nad życie tutaj i obecność w tymże świecie a jeśli się nie zgadzasz i uważasz, że należysz do innego świata, to pewnie nie poczujesz gwoździa wbitego w Twoją dłoń ;)

 

Wybacz jeśli czymkolwiek uraziłem. Jeśli chcesz podyskutować, to spokojnie możemy dalej pociągnąć wątek.

 

Pozdrawiam i życzę miłej nocy,

Chodzący z Trzciną

Link to comment
Share on other sites

Nie będę się tu rozpisywał bo zrobiłem to w temacie niżej. Tam masz dość szczegółowy opis moich przeżyć. Może znajdziesz jakieś podobieństwa ;)

Link to comment
Share on other sites

Dzięki bardzo za wyczerpującą odpowiedź!

Wiesz, tak szczerze mówiąc to po napisaniu tego posta i wysłaniu go przeczytałem go jeszcze BARDZO dokładnie kilka razy i spostrzegłem w niektórych momentach pewne nieścisłości albo skróty myślowe, ale w razie jakichś wątpliwości mogę rozwinąć niektóre wątki.

Całkowicie się z Tobą zgadzam, nie mam zamiaru wprowadzać do swojego życia jakichkolwiek dogmatów i OOBE tez nie będzie jednym z nich. Na pewno nie po tym jak pozbyłem się tych, które narzuca wiara.

 

Każda hipoteza odnośnie tej dziedziny może być obalona za pomocą racjonalnych argumentów, ale to przecież było Twoje subiektywne doświadczenie, które czułeś i nie jesteś mu w stanie zaprzeczyć.

Z tym nie mogę się zgodzić z prostego powodu. Nie można czegoś racjonalnie odrzucić tylko dlatego, że nie ma się sposobu/narzędzi pomiarowych aby to zmierzyć czy zbadać. Kiedyś ludzie nie wiedzieli, że istnieją mikroorganizmy, dopóki nie wynaleziono sprzętu do ich obserwacji. Były domysły, ale nie twarde dowody. Podobnie jest dzisiaj z ezoteryką.

 

Co do mojego doświadczenia to oczywiście dowiem się czy to było wyjście dopiero wtedy, gdy uda mi się wyjść świadomie, dzięki czemu będę miał porównanie. Na razie to jest sfera domysłów. Poza tym mam do Ciebie trochę naiwne pytanie, ale chcę się upewnić: A Ty masz jakieś doświadczenia poza ciałem? Próbowałeś kiedyś wychodzić, a może robisz to niemal codziennie?

Myślę, że jak odpowiesz na to pytanie to lepiej będziemy się rozumieć;). Jeśli chodzi o sam termin ''dusza'' to byłbym ostrożny z jego używaniem, bo chcąc nie chcąc, kojarzy się większości z wiarą. Może po prostu duch, lub Drugie Ciało? Z drugiej strony te określenia są dobre jak każde inne, równie dobrze można to nazwać galaretofazą:]

 

Nie dogmatyzuj i nie zbieraj argumentów tylko i wyłącznie "za" Twoim podejściem do życia

O dogmatach już pisałem, a co do podejścia to mam do wszystkich spraw raczej lekko sceptyczne. Główną rzeczą, która kieruje mnie w te sfery to najzwyklejsza ludzka ciekawość. Wyrosłem już z myślenia w stylu ''moja racja jest najmojsza i jedyna słuszna''. Szczerze mówiąc to cieszę się jeśli ktoś podda w wątpliwość moje poglądy i jakoś konstruktywnie będzie to argumentował. To też w jakimś sensie biorę za rozwój, na różnych płaszczyznach.

 

Zwątpiłeś w chrześcijaństwo, przez wzgląd na jakieś tam swoje powody, ale gdybyś wcześniej wykazał się krytycznym myśleniem to byś może dał sobie spokój z tym wcześniej. Tak samo się możesz zawieść na OOBE

Pisałem o tym w moim poprzednim poście. Tak, biję się w piersi, że nie włączyłem myślenia wcześniej. Ale chyba lepiej późno niż wcale? Czas nie ma tu większego znaczenia, liczy się decyzja. Oczywiście to jest możliwe, że się zawiodę. Jest to jedna z możliwości. W takim wypadku będę szukał dalej, zmienię kierunek. Na dzień dzisiejszy jednak, dużo bardziej przemawia do mnie wizja Boga przedstawiona w trylogii Donalda Walscha, dokładnie tak go sobie wyobrażam. Całkowicie odrzucam ''uczłowieczanie'' Boga przez religie oraz... Nie chce dalej pisać, bo jak już powiedziałem wcześniej, planuję napisać artykuł właśnie na temat mojej teorii na temat Boga i niedorzeczności chrześcijaństwa. Oczywiście będzie to moja prywatna opinia!

 

Nie ma jednej dobrej drogi do oświecenia, jednej superświetnej religii, która rozwiąże Twoje problemy.

 

Jak Ty nie rozwiążesz swoich problemów, to kto to zrobi? Bóg, Budda, Allah, Jahwe, Latający Potwór Spagetti, czy przeznaczenie/karma?

Właśnie dlatego nie szukam religii, bo ona ZAWSZE w jakiś sposób ogranicza. Podążam swoją drogą. Myślę, że ludzie zbytnio przywiązali się do schematu dziecko - rodzice i między innymi dlatego powstały religie. Gdy człowiek już wyrósł i nie był dłużej pod opieką rodziców, zaczął odczuwać pustkę. Kto się teraz będzie mną opiekował? Kto rozwiąże moje problemy? Do kogo się udać po radę/wsparcie? Bóg dla wielu stał się substytutem opiekuńczego rodzica, który wynagrodzi za dobre uczynki i skarci/pouczy kiedy postąpi się źle.

 

Wypominasz swoim bliskim, że mówią, że są przepełnieni Miłością Bożą etc. a tego po nich nie widać wcale. Może się starają jak najlepiej mogą? Czepiając się ich możliwe, że wcale im nie pomagasz. Poza tym: spójrz na siebie i jeśli chcesz kogoś pouczać, to bądź dla kogoś przykładem, a jak już będziesz przykładem, to sam zrozumiesz, że pouczanie ludzi ich nie zmieni. Ludzie lubią swoje ramki, tradycje, dogmaty, stabilność, którą daje im wiara w coś co ma x setek lat i wierzą w to inni bo czują się bezpieczniej, spokojniej etc.

Nie wątpię w to, że starają się jak moga. Po prostu moim subiektywnym spostrzeżeniem jest to, że im to jak na razie, nie służy. Najlepszym przykładem będzie mój ojciec. Jest zatwardziałym zadeklarowanym praktykującym (sick! podział na praktykujących i niepraktykujących jest co najmniej drażniący) chrześcijaninem. Zawsze chodzi do kościoła, śpiewa każdą pieśń w kościele i modli się rano i wieczorem. Jednak przez te wszystkie lata, które z nim przeżyłem nie mogę powiedzieć, żeby wyglądał na szczęśliwego, nie widzę w nim Miłości, a także nigdy nie poczułem od niego najmniejszej chociażby miłości ojca do syna. To jest żywy przykład. Po powrocie z kościoła czy modlitwie nie pojawia się uśmiech na jego twarzy, to naprawdę go nie umacnia w żaden sposób. Religia stała się tradycją chodzenia do kościoła i modlenia się. Nie wiem, gdzie doszukałeś się takiej informacji, że kogoś pouczam. Jestem daleki od tego. Ja tylko obserwuję, nie narzucam swojego zdania. Przynajmniej wolna wola jest dla mnie świętością. Nie zaprzeczam też, że jest wielu ludzi, którym wiara ''służy''. Każdy szuka własnej drogi do celu, który jest wielką niewiadomą. Szanuję każdą wiarę, nie podoba mi się to ironiczno-prześmiewcze podejście większości ateistów do tych spraw. Jest to, delikatnie mówiąc, ignorancja.

 

Co do OOBE: nie wiem gdzie tu jest rozwój duchowy osobiście. Skoro jesteś tutaj, w tym życiu/wcieleniu, to najważniejszą kwestią jest przeżyć to życie jak najlepiej się da, będąc w każdej chwili uważnym, Tu i Teraz, ciesząc się z każdej drobiny życia i żyjąc wg swojej własnej filozofii życiowej a nie przekalkowania czegoś od innych. Nie łapię tej tendencji do skakania ludzi w astral, szukania drogi do Domu itd. Nie łapię i już. Łapię za to ową drogę dopiero wtedy gdy taki ktoś używa tego by uczynić swoje codzienne życie lepszym, pozbywa się toksycznych odpadów psychicznych i pracuje ze snami/wizjami/podróżami (bo to jeden but jak to zwiesz) by pomagać sobie i innym.

To jest Twoja opinia i ja ją szanuję. Jednak mam trochę odmiennie zdanie. Myślę, że z moich poprzednich wypowiedzi można wywnioskować, że moim celem jest to, aby przez szukanie odpowiedzi na te nurtujące pytania być, jak by to ująć, bardziej pewnym, nie obawiającym się tego co będzie Po Drugiej Stronie i patrzącym optymistycznie przed siebie. Chcę się spełnić już tu na Ziemi. Albo przynajmniej próbować. Nie uważam OOBE za pewną odpowiedź, ale akurat jestem teraz na tym etapie i badam to. Kieruję się też dewizą, że jak pomaga się komuś to tak, jakby pomagało się samemu sobie.

 

Z czasem wrócisz do Domu - może. Na razie nie ma nic bardziej pewnego nad życie tutaj i obecność w tymże świecie a jeśli się nie zgadzasz i uważasz, że należysz do innego świata, to pewnie nie poczujesz gwoździa wbitego w Twoją dłoń ;)

Nie, myślę, że nie jestem alienem:P Ale co do tej pewności to nigdy nie mów nigdy;) Nawet w niektórych aspektach fizyka kwantowa pokazuje, że prawdopodobnie doświadczamy tego co wybieramy z nieskończonej liczby możliwości dziejących się w tym samym czasie (zasada superpozycji).

 

Nie uraziłeś mnie, cieszę się, że piszesz szczerze i zdecydowanie jestem za kontynuacją wątku:D Mam nadzieję, że ktoś się jeszcze dołączy.

Pozdrawiam,

Mati

Link to comment
Share on other sites

Mati witaj w swiecie ludzi z otwartymi oczami na rzeczywistośc. Widzę, że ostro wkreciłes się w temat OBE, tyle razy przeczytac trylogie Monroe to jest coś :D W moim wypadku podobnie bylo ze przyszedl taki moment ze zaczałem zadawac sobie takie pytania jak ty i po jakims czasie zainteresowałem się OBE. A to co mnie trzyma przy OBE to chęć dowiedzenia się o co k... tak naprawde chodzi w tym swiecie. ( sory za wyraz ale sluzy on tutaj jako podkreslenie waznosci zdania :D). Przyznaje sie ze wiedza praktyczna i teoretyczna która przyswoiłem interesujac sie OBE dala mi wiele odpowiedzi na zadawane przeze mnie pytania. Ogólnie jest to naprawde rozwijajaca ściezka rozwoju duchowego.

 

Nawiazujac do twojego przezycia to doznałems paralizu zwiazanego ze stanem OBE, dzieki niemu byles w stanie poruszac rekoma astralnymi. Pisałes ze we snie znalazles sie w starym mieszkaniu mozna to zinterpretowac ze byłes w OSPUO w kiepskiej fazie dostrojenia jak to pisal D. Sugier, bo sen zwykły to nie był.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki Sebastian

Tak, myślę, że podążam w dobrym kierunku, ale oczywiście wszystko zweryfikuje rzeczywistość. Staram się nie przesadzać i nie podchodzić do tego wszystkiego z hurraoptymizmem, że oto znalazłem Jedyną Prawdziwą Odpowiedź, Drogę Do Domu, Brakującą Podstawę czy Klucz Do Wszechświata.

Cały ten temat jest dosyć delikatny i często się zdarza, że obraża się kogoś uczucia religijne mówiąc tylko tyle, że się z nim nie zgadza. Zdarzyło mi się to już kilka razy, że poruszyłem ten temat w stosunku do (nieodpowiedniej) osoby i zostałem, delikatnie mówiąc, wyłączony poza nawias jako heretyk lub innowierca. Chociaż nauczyłem się, że w naszym kraju sprawa wiary nie może byś (w większości przypadków) dyskutowana. Czasami nawet podczas próby takiej rozmowy, osoba (wyznająca chrześcijaństwo) nie daje nawet sobie szansy na pokazanie swoich argumentów i obronę własnego zdania zbywając mnie tekstami w stylu: ''nie ma o czym dyskutować'', ''niezbadane są wyroki boskie'', ''dobrze się czujesz?''. Nie mam zamiaru niczego wyśmiewać, jest to po prostu moje subiektywne odczucie i obserwacja

Co do mojego doświadczenia, to w sumie nie było to coś niezwykłego, ale myślę, że biorąc pod uwagę to, że nigdy nie próbowałem żadnej techniki wychodzenia, to co się stało było ciekawym początkiem. Cały czas będę próbował, a moim osobistym celem jest nie tyle wierzyć, co WIEDZIEĆ co nasz czeka po Tamtej Stronie. Taką pewność można według mnie zdobyć ale jest to kwestia każdego indywidualnego człowieka. Nikt do końca nie przekona sceptyków i szczerze mówiąc dobrze, po to mamy wolna wolę, żeby robić tak, jak uważamy za stosowne.

Fajnie by było gdyby ktoś się podzielił pierwszymi wrażeniami, kiedy zaczynał i jakoś ustosunkował się do tej całej eksterioryzacji.

Pozdrawiam ;)

Link to comment
Share on other sites

Tacy ludzie którzy odwolują sie do sami nie wiedząc czego i na dodatek twoje poglądy na temat zycia po smierci itp po prostu wysmiewaja sa jak ja ich nazywam : "ludzmi o niskim poziomie ewolucji". Z takimi ludźmi sie nie dyskutuje tylko jasno im sie mówi: -poczytaj, zainteresuj sie tematem i dopiero sie wypowiadaj ze tego i tego nie ma- mnie osobiscie wnerwiają ludzie nazywajacy sie ateistami, oni nie maja kompletnie pojecia o niczym a pieją najgłośniej. A ja jak zaczynałem z OBE to mialem niezla werwe i noc w noc probowalem róznych technik.

Link to comment
Share on other sites

Takich ludzi to ja nazywam ''śpiącymi''. Całe życie przechodzą tak, jakby byli we śnie. Wydaje im się, że mają pełną świadomość, ale oszukują samych siebie. Z drugiej strony religia zabrania im rozmawiać z takimi ludźmi jak my (''...i nie wódź nas na pokuszenie...'') chociaż według mnie wystarczy dojść do wniosku, że ktoś ma interes w tym, żeby wyłączyć w wiernym myślenie, ciekawość i zdrowy rozsądek - tak oczywiste cechy homo sapiens...

Także jakaś konkretna krucjata przeciwko tym, którzy pozostają ślepo wierni swojej wierze (jak inaczej nazwać wiarę w dogmaty?) jest złym rozwiązaniem, bo:

a) stajemy się tacy sami jak Ci z którymi walczymy

B) kierunek, który obraliśmy musi być osobistym wyborem każdego indywidualnego człowieka, jego manifestacją tęsknoty za Tym Czymś

c) najważniejsza według mnie dewiza - nie narzucać innym swojego zdania, samo-doświadczenie i wolna wola są kluczem do Poznania

Jeśli chodzi o ateistów to denerwują mnie jedynie Ci, którzy nie umieją uszanować innej wiary (tak tak, uważam, że ateizm to też swego rodzaju wiara, wiara w niebyt Boga. Przecież nie mają niezbitych dowodów na nieistnienie, więc mają tylko to głębokie przeświadczenie).

 

Wracając do tematu OOBE to ja tez mam nadzieję mieć zapał i motywację do prób. W końcu chodzi tu o odpowiedzi na moje pytania!

A co z technikami wychodzenia? Z jakich korzystasz/cie ? Standardowo 4+1, a może coś innego? Jaka jest według Was najlepszy i najefektywniejszy sposób na OBE? Używacie standardowych technik a może modyfikujecie je na własne potrzeby?

Pozdrawiam,

Mati

Link to comment
Share on other sites

Mógłbyś opisać na czym polega Twoja metoda? Dokładnie krok po kroku od momentu ułożenia się wygodnie na łóżku;). Byłbym wdzięczny!

Jestem tez ciekawy innych metod, bo najwięcej mówi się o 4+1, a istnieje ich przecież całe masy. Wiem, że to i tak zależy od każdego osobiście jak będzie reagować na daną technikę, ale interesują mnie doświadczenia innych :D

Pozdrawiam,

Mati

Link to comment
Share on other sites

Tu zapodałem Ci linka z metodą transową (którą ja osobiście stosuję od samego początku)>>>>>>KLIK>>>>>>>Świadomy sen i wychodzenie z ciała - OOBE - metoda transowa

 

 

A poniżej wklejam opis przeżyć który zmajstrowałem w innym wątku(OOBE czy Paraliz senny - co to było?). Są one efektem stosowania metody transowej ;)

 

 

Miałem coś identycznego jakiś czas temu. Przebudziłem się nad ranem bo coś pociągnęło mnie za nogę (przynajmniej tak to odczułem), niestety nie mogłem się poruszać. Tak panicznie się bałem że zacząłem wymachiwać rękami tylko że one miały takie baaaardzo powolne ruchy i o każdy ruch trzeba było mocno walczyć. Strach był paniczny. Modliłem się przez zaciśnięte wargi. i Wtedy mnie puściło, na odchodne warknęło mi jeszcze ochydnie do ucha :( Następne kilka dni minęło mi na przemyśleniach o możliwości opętania i takie tam (szczególnie że w oobe zacząłem stosować metodę, która polega o proszeniu swojego wyższego ja o wyciągnięcie, jeśli moje wyższe ja ma taki piękny chrapliwy basowy głos to chyba nic dobrego ze mnie nie wyrośnie ;P). No ale do sedna. Parę nocy później przebudziłem się nagle też sparaliżowany ale tym razem jakaś gwiżdżąca śruba chciała wwiercić się w mój mózg. Tak usilnie walczyłem że udało mi się wyrwać z paraliżu! Co dziwne osiągnąłem to wtedy gdy żarliwie się modląc przez o otwarte powieki zobaczyłem moją pamiątkę po komunii z matką boską. No dobra leżę, strach w miarę minął Ale czułem dalej tą energię tak jakby nic nie osłabła. Wiedziałem że jak wstanę z łóżka to może minąć, ale nie minęła mimo tego że nawet swobodnie ruszałem swoimi fizycznymi rękoma. I wtedy skojarzyłem pewien fakt. Przecież mimo że moje ruchy były strasznie mozolne to dążyły do tego żeby wstać albo odgarnąć kołdrę co najmniej! A tu ani śladu. po puszczeniu leżałem sobie grzecznie na łóżeczku z rękami przy sobie, pod kołderką. Wtedy szczerze powiem że załapałem o co biega. Wreszcie po roku ćwiczeń i mozolnych utarczek ze sobą (czy to aby na pewno nie kit) coś się dzieje! Wtedy strach minął totalnie a jego miejsce zastąpiła fascynacja :) Skupiłem się na energii , która z gracją rozjuszonego gwizdka na pogrzebie wdzierała się w mój mózg. Szybko odkryłem że mogę to kontrolować, w każdej chwili się temu poddać. Jak to podpuściłem dostatecznie blisko to nawet zorientowałem się że czeka mnie coś w stylu paraliżu :> Wyrwałem się temu po raz ostatni. Ten strach. Ta bariera o której mówił Monroe. To nie jest podróżnicy Wasza obawa o to co znajdziecie po drugiej stronie i czy mimo jakiegoś ryzyka, o którym czytałem w necie, opłaca się tam pchać. To coś co Ci niby uniemożliwia podróż. Lekka obawa, nazwałbym ja zdrową fascynacją. Bariera pojawia się wtedy, kiedy wchodzimy w stan paraliżu na początku. Kiedy przecieramy swoje pierwsze ścieżki, kiedy u niektórych strach jest tak wielki... tak wielki jak u mnie. Kiedy łapczywie mimo niezdolności do mówienia bełkoczę modlitwy przez praktycznie zaciśnięte zęby. Ale stop! Pomyślałem że za długo się starałem żeby teraz dać ciała. Myśl że mogę to kontrolować trochę mi ulżyła. Zorientowałem się też że to nie opętanie. No to jazda. Energia, którą czułem mocniej jak tylko przymknąłem oczy, teraz je zamknąłem z zamiarem odpłynięcia, poddałem się tej energii i dopuściłem ją do siebie. Przez chwilę poczułem jak coś rozlewa się po moim mózgu. Pomieszanie pustki z ulgą. I bęc! Znowu paraliż tyle że tym razem bez strachu i z prawie jasnym planem działania. Miałem w głowie jeden cel: wyjść! Znowu moje ręce mimo usilnej walki poruszały się jakbym po pachy zanurzył je w smole, ale walczę. Wsparłem się na rękach. Próbowałem Się oderwać ale w dolnym odcinku pleców coś mnie uginało i nie pozwalało wstać. Wtedy przypomniałem sobie jak ktoś napisał o gwałtownym wychodzeniu, że boli ale jak się wyjdzie to jest ok. Zacząłem się wyszarpywać z ciała. No i nagle stanąłem w nogach łóżka. Bałem się stać. Myślałem że przez mozolność moich ruchów moja reakcja na stratę równowagi będzie co najmniej za wolna, ale nic takiego się nie stało. W sumie to nadal nie byłem pewien czy jestem w ciele fizycznym czy nie. Tam jest inaczej. Teraz przypominam sobie że ledwo co widziałem ale w tamtej sytuacji to nie było aż tak jasne albo znaczące dla sytuacji. Zrobiłem krok z łóżka. Normalny, jak fizyczny, po prostu krok. Stań sobie w nogach łóżka, zrób krok na ziemię. Już? Brawo właśnie tak tam zrobiłem ja i... odleciałem parabolą od łóżka. Dziwne. Jak liść który spada z wysokości. To był dla mnie szok. Wyobraź sobie że robisz krok a tu nagle lecisz sobie kawałek od łóżka i stajesz 1,5 metra dalej ;P Teraz już wiedziałem na czym stoję przynajmniej. Na podłodze, w swoim lekko zmienionym pokoju i no właśnie w ciele astralnym :) Zacząłem pocierać ręce (Sugier proponował tarcie rąk na metodę odzyskania wzroku) bo nieostry wzrok był przeszkodą nr 1 w moim przeżyciu. Zobaczyłem na swoim segmencie jakiegoś małego rasowego pieska. I wciągnęło mnie do mojego ciała. Byłem podekscytowany. Ale szumu już nie było. Spokojnie odwiedziłem toaletę i poszedłem spać.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki Soviel

Jestem wdzięczny za tego linka, bo ta cała strona jest naprawdę fajna, nie widziałem jej jeszcze ;)

 

Jeśli chodzi o ta metodę transową to ciekawa alternatywa dla 4+1. Jeśli mogę tak powiedzieć to w niej ''nie traci się czasu'' na drzemkę/wybudzanie.Głównie opiera się na wizualizacji i pozostaniu na granicy jawa/sen. Myślę, że sprawa hipnagogi/wibracje to sprawa indywidualna i nie każdy musi przechodzić przez te etapy. W opisie tym pojawiają się również opisy trudności w początkowym wydostawaniu się z ciała (galaretowata/gumiasta/ciastowata substancja, którą nasze ciało astralne jest przytwierdzone/otoczone/zalane, co utrudnia nam ruchy i samo wyjście). Jest to ciekawe, ponieważ w moim ''spontanicznym'' przypadku, miałem niesamowite trudności z poruszeniem ręką choćby o centymetr, a kiedy udało mi się zatkać nos(test rzeczywistości) miał on taka właśnie gumowata konsystencje). Czytając i dowiadując sie z różnych źródeł bardzo podobnych opisów czy relacji rośnie prawdopodobieństwo, że dane zjawisko występuje naprawdę. Dlatego mnie to fascynuje i pociąga do odnajdywania kolejnych informacji i próbować samemu;)

 

Co do Twojego doświadczenia Soviel to jest bardzo ciekawe i szczegółowe. Z podobieństw do mojego przypadku można by podać ogromną trudność w poruszaniu (niefizycznym?) ciałem. Mi nie udało się tego przezwyciężyć. Jestem pod wrażeniem Twojej wytrwałości, jeśli od roku próbowałeś! Ale masz swoją nagrodę. Piszesz o tym ''skoku'' z łóżka i w tym momencie przypomniała mi się jedna sytuacja z mojego doświadczenia, którego nie opisałem na początku tego tematu. Mianowicie kiedy wydawało mi się, że wyszedłem, leżałem dalej na łóżku (bo oczywiście nie mogłem się ruszyć) i dalej próbowałem usilnie wyjść, wyrwać się z całej siły. Wtedy (miałem zamknięte oczy) miałem wrażenie, że gwałtownie odleciałem od ciała fizycznego, leciałem strasznie delikatnie - jak piórko i po chwili upadłem (bez bólu, to było takie ''głuche'' uderzenie, trudno to opisać), przeturlałem się po podłodze, uderzyłem w coś kilka razy po czym pomyślałem o ciele fizycznym, powróciłem z powrotem do łóżka i obudziłem się.

Twoje doświadczenie było bardziej szczegółowe i ''prawdziwsze'' niż moje, ale tłumaczę sobie, że to po części wina tego, że ja nie próbowałem, żadnej techniki, ba, nawet nie miałem zamiaru wychodzić, po prostu tak płynnie przeszedłem ze snu do tego doświadczenia. Wkurzyło mnie tez trochę to, że przez znakomitą większość tego wyjścia miałem ''zamknięte oczy'', nic nie widziałem i ciężko mi to wszystko opisywać. Wzrok miałem tylko w momencie, kiedy widziałem z poziomu mojej normalnej, fizycznej głowy przez chwilę swoją rękę leżącą na poduszce starając się bezskutecznie ją poruszyć.

 

Już niedługo spróbuję użyć jakiejś konkretnej techniki i wtedy zobaczymy. Dzięki Soviel za swój opis i mam nadzieję na dalszą wymianę doświadczeń i wiedzy na ten temat :).

Link to comment
Share on other sites

Znakomite przeżycie Soviel

Posłuchajcie teraz moje przeżycie dzisiejszej nocy.

 

(...) Położyłem się do łóżka, aby zasnąć, nie myśląc o niczym nawet o OOBE. Nie wiem kiedy wpadłem w głęboki sen, nagle odzyskałem swiadomość, oczy miałem zamknięte i byłem w pozycji takiej, w jakiej kładłem się spać ( leżałem na brzuchu, prawa ręka obok głowy, natomiast lewa ręka nad głową ) Usłyszałem donośny głośny piskw mojej głowie, chwile potem pojawił się dzwięk jakby ktoś odkręcił kran. Przed tym zdarzeniem jakieś 2 min temu miałem sen o kocie który przechodził obok stołu i zawsze coś dostawał do jedzenia, pomyślałem sobie że fajnie byłoby stać się takim kotem któremu zawsze ktoś coś rzuca do jedzenia, no i w tym momencie pisk stał sie jeszcze głośniejszy, dziwnie zrobiło mi się w brzuchu i w klatce piersiowej, serce zdecydowanie zaczeło bić szybciej no i poczułem stan błogości, moja głowa, klatka piersiowa brzuch i ręce zaczeły się podnośić, ale od nóg nie mogłem się uwolnić. Ten stan trwał krótko jakieś 4, 5 sekund. Podjąłem kolejną próbe, teraz podnosiłem się za pomocą rąk, było zupełnie tak samo jak przy pierwszej próbie, znow mnie zassało do środka, przy 3 próbie, gdy także podnosiłem się, uświadomiłem sobie że musze zrobić coś z tymi nogami, więc zaczełem myśleć o nogach, aby od nich się uwolnić aby pofrunąć do sufitu, przy tych myślach straciłem panowanie nad prawą ręką, opadla mi zza łóżka ( była na krawędzi ) traciłem kontrole nad lewą ręką aż niestety wessało mnie znowu do ciała. Otworzyłem oczy i zobaczyłem że ręka jest na swoim miejscu, tak jak leżała przed tem. Podjąłem 4 próbe lecz niestety nic już się nie wydarzyło. Przekręciłem się na drugi bok i zasnełem.

 

 

Co myślicie o tym zdarzeniu? Czy to jest dobry początek OOBE? Próbowałem wyjść z ciała przez jakieś 4-5 miesiące i wszystkie próby konczyły się jak zawsze, niczym. Byłem dużo razy w stanie głębokiego odprężenia, na moim ciele działy się różne rzeczy, nawet 3 razy słyszałem jak ktoś lub coś do mnie przemawia przerażającym głosem, najpierw mnie obudził a potem przemówił do mnie, za pierwszym razem się przestraszyłem a 2 kolejne zdarzenia po prostu zlekceważyłem i dalej praktykowałem OOBE. Raz słyszałem jakby ktoś próbował mnie pocałować, słyszałem muaaa hehe, ten dzwięk był bardzo wyraźny i głośny. Potem przez 2 miesiące już nic się nie działo szczególnego. Zawsze robiłem wizualizacjie. Patrzyłem na moje ciało z sufitu, z boku, i z kąta pokoju ale nic to nie dawało i także wizualizowałem wychodzenie z ciała za pomocą liny. Czasem korzystałem z doosów.

 

Prosze odpowiedzieć co o tym myślicie itd.

Link to comment
Share on other sites

Plutria, po przeczytaniu Twojej relacji dwa razy (pierwszy raz znalazłem ją w innym wątku:P) i porównując ją z moim przypadkiem można wyciągnąć wniosek, że w kilku miejscach mają cechy wspólne.

Po pierwsze oba te doświadczenia poprzedziły sny ( u mnie o psie, u Ciebie kociaku;) ).

Po drugie, mieliśmy podobne trudności z wydostaniem się z ciała (podobnie zresztą jak Soviel) - miałeś może wrażenie ''gumowatości''? Powiedzmy, że próbujesz się przebić przez jakąś gęstą masę, kiedy wspinałeś się na rękach?

Po trzecie - nie próbowaliśmy żadnej techniki OBE, ani nawet nie wypowiadaliśmy żadnych afirmacji przed położeniem się do łóżka, było to, jak ja to nazywam, ''spontaniczne wyjście'' w pół-świadomie ze słabym dostrojeniem

Po czwarte - w końcowym rozrachunku nici z naszych prób, nie osiągnęliśmy celu, ale z drugiej strony żadnego celu nie obieraliśmy przed zaśnięciem, prawda? :). Ja odebrałem to jako zachętę ze strony podświadomości, swoiste potwierdzenie, że to nie żaden dar, każdy człowiek to robi praktycznie co noc, ale nieświadomie i/lub nie pamięta tego.

Ale tak poza tym, witam Plutria w gronie ''świeżaków'' :D

Edited by Sejkus
Link to comment
Share on other sites

Cześć, dzięki że odpowiedziałeś na mojego posta :)

2.Czy miałem wrażenie gumowatości? hmm trudno mi powiedzieć, moje ruchy były takie powolne ale gdy moja ręka spadła z łóżka stało się to szybko, tak dziwnie. A i jeszcze jedno, nie wspinałem się na rękach tylko się podnosiłem, ;p hehe

3. Jeżeli chodzi o dostrojenie. Niestety nic nie widziałem, moje pole widzenia było zerowe, nic kompletnie nie widziałem.

4. Tutaj musze z Tobą się zgodzić, każdy człowiek wychodzi z ciała astralnego każdej nocy ale o nim nie pamięta, lub też nie wie. Tak samo jest jak ze snami. Każdy człowiek podczas 8-godzinnej drzemki ma ok. 4-5 snów, ale snów nie pamiętają ( rzadko jeden góra 2 ) ponieważ oni tego nie chcą.

Dziękuje, świeżak ze mnie ;p

 

Masz może jakieś sprawdzone sposoby jak można wyjśc z ciała albo chociaż żeby były fajne uczucia/wrażenia na ciele?

Korzystasz z jakiś dossów?

Co robisz jeżeli chcesz wyjść z ciała, albo przynajmniej próbujesz ?;p

 

Ps. Zapomniałem dodać, że jeżeli leżałem na plecach próbując oobe praktycznie nic mi się nie udawało, kilka razy do mnie ktoś przemówił ale to taki szczegół. Kiedy wyszedłem spontanicznie z ciała leżałem na brzuchu... Może to być też z jeden z powodów? Leżąć na plecach jest trudniej wyjść z ciała niż na brzuchu? Z tego co ja wiem nawet z własnego doświadczenia leżąć na plecach łatwiej utrzymujemy świadomość i łatwiej nam się skoncentrować i wejść w stan sen na jawie.

 

Pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

Polecam przeczytać ten temat od początku, tam znajdziesz odpowiedź na swoje pytania;)

W skrócie: nigdy jeszcze nie próbowałem żadnej techniki wyjścia, a w konsekwencji nie mam żadnej sprawdzonej:P

Będę próbował niedługo pierwszy raz wyjść ( w okolicach wolnego w czasie Wielkanocy). Dlatego pytałem się o jakieś sposoby na wyjście, które mógłbym brać pod uwagę jako alternatywę dla 4+1 (od tej metody planuję zacząć).

Dowiedziałem się od Soviela o metodzie transowej i ciekawy jestem jakich używają użytkownicy tego forum. Najlepiej z dokładnym opisem oraz, w razie potrzeby, zaznaczenia różnic czy modyfikacji w odniesieniu do techniki bazowej.

Pozdrawiam,

Mati

Link to comment
Share on other sites

Dzisiaj już nie przeczytam tematu od początku, z niemca musze jeszcze się nauczyć ; (

dzisiaj spróbuje metode 4+1 ( przy 1h wolnego z niemca się poucze xd ) i jutro dam dla was relacje czy coś ciekawego się wydarzyło dzisiejszej nocy :)

Link to comment
Share on other sites

nie wiem co mi jest, jakoś teraz nie potrafie utrzymać ''świadomości'' kłade się spać, z myślą o OOBE próbuje wejść w stan sen na jawie, potem głębiej się rozluzniam i tu padam, trace świadomość i śpie, jakieś rady ?

Link to comment
Share on other sites

A próbowałeś 4+1 czy może metody transowej?

Nie mam doświadczenia w tej sferze, ale wydaje mi się, że im bardziej ''na siłę'' chce się wyjść, tym gorzej. Nie chodzi mi o to, że powinno się do tego podchodzić bez motywacji i ''olewacko'', ale raczej na luzie i z radością oraz przekonaniem, że to coś normalnego, muszę tylko Otworzyć Bramę, a w zasadzie znaleźć klucz po omacku w małym pokoju, czyli trochę może nam to zająć ale nie ma wątpliwości, że go dość szybko znajdziemy.

Poza tym polecam wypowiadanie ''afirmacji'' przed próbą(najlepiej na głos) oraz również w ciągu dnia(można w myślach). Na pewno jakiś ''inspek'', albo część Twojej Totalnej Jaźni to podłapie i pomoże Ci w wyjściu. Przez afirmację rozumiem wypowiadanie (fizyczne lub mentalne) jakiegoś zdania, które ''obudzi'' Twoja podświadomość i zamieni słowa w czyn.

Przykładowa afirmacja może wyglądać tak: ''Ja (tu wstaw swoje imię) umiem poruszać się poza swoim ciałem fizycznym, wiem, że nie może mi się tam stać żadna krzywda, mam swoich astralnych przyjaciół, a wszystko co zdarzy się w tym stanie będę pamiętał po obudzeniu.''

I pamiętaj, żeby się nie poddawać, byłbyś jakimś alienem, gdyby Ci to wyszło tak szybko. Im dłużej Ci to zajmie, tym większa będzie frajda jak sie w końcu uda;).

Powodzenia!

Link to comment
Share on other sites

Sejkus, jezeli chcesz wyjśc dopiero w wielkanoc to znaczy ze sie tego obawiasz zrobic wczesniej z jakichs powodów. Mysle że jezeli dojdzie do wielkanocy i do nocy to pewnie spanikujesz. Radze Ci ze jezeli chcesz tego OBE to nie czekaj tylko działaj.

Link to comment
Share on other sites

No co Ty, nie boję się. Przynajmniej teraz się nie boję i jestem zdeterminowany by spróbować. Kto wie, czy nie będę miał problemu z barierą strachu już podczas próby, nigdy nie wiadomo. A planuję dopiero około Wielkanocy, bo aktualnie mam studia i sporo nauki, poza tym dość ciężki trening na siłowni+ aeroby i po prostu muszę się dobrze wysypiać, żeby jako tako funkcjonować w następny dzień. A jak będzie wolne to nic nie stoi na przeszkodzie, żebym był trochę mniej dysponowany w dany dzień. Mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości;)

Link to comment
Share on other sites

Monroe napisał:

 

 

W czasie tego nagrania stopniowo zaczniesz uczyć się technik badania snu i bycia poza ciałem.

Wiele badań w Instytucie wykazało, że sen jest naturalnym sposobem bycia poza ciałem, a nawet w innych systemach energetycznych ("innych rodzajach światów niż dotychczas nam znane, a

utworzonych tak samo z energii").

 

Darek Sugier też uważa że sen jest stanem bycia poza ciałem.

 

Ja również, pozdrawiam. OBE macie codziennie!

Link to comment
Share on other sites

@ Captain Noni

Dzięki za info, ale nie musiałeś tego robić, bo ja te książki znam prawie na pamięć:P

Poza tym warto odróżniać sen - nieświadome OBE, od OBE - świadome OBE? :D. Aby być bardziej precyzyjnym to będę starał się uzyskać ŚWIADOME OBE.

Sny są dla nas czymś tak naturalnym, że w większości przypadków nie widzimy w nich nic szczególnego. Mój przypadek jest bardziej złożony, bo jeśli człowiek ma średnio 4 sny każdej nocy, a ja nie pamiętam żadnego (w najlepszym czasie jeden) to już w ogóle jestem w ciemnej^^

@Soviel

Masz rację, co najmniej 3 tygodnie mi brakuje :D. Jestem optymistą, ale wiem, że będę potrzebował ogromnej ilości prób, żeby osiągnąć swój cel. Przecież lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się nic nie zrobiło, co nie?:>

Pozdro,

Mati

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

dawno tu już nie zaglądałem ;p cześc wszystkim. I jak oobemaniacy :) udało się wam ponowmnie wyjśc z ciała, bo dla mnie niestety nie ; (

przy okazji zadam pytanie mam nadzieje że na nie szybko odpowiecie.

Czy podczasz OOBE przed pójsciem spać, gdy leżymy możemy być przykryci np kołdrą? Czy to w jakimś sensie przeszkadza nam to do dążenia celu ?

Link to comment
Share on other sites

Mam nadzieję, że założyciel tematu przeczyta mojego posta : Przeczytałam tylko Twojego pierwszego posta, ale skoro przeczytałeś Trylogię 3 razy to powinieneś pójść dalej i przeczytać wszystkie książki Bruce Moen'a. Był on jego uczniem , a w dodatku potem się okazało, że należą do tego samego Dysku prawdopodobnie, gdyż część Bruce'a - istota Tralo, należała zarówno do Dysku Roberta, a więc muszą być jednym. Polecam Ci jego książki, w jego dalszych eksploracjach pomaga mu Bob ( Robert) już w postaci niefizycznej ( po swojej śmierci) ;-)

 

ps. chyba jednak przeczytam cały temat, jestem ciekawa co tam naskrobaliście ;)

 

Nie uraziłeś mnie, cieszę się, że piszesz szczerze i zdecydowanie jestem za kontynuacją wątku:D Mam nadzieję, że ktoś się jeszcze dołączy.

Wiesz powiem Ci, że oobe jest dla mnie bardzo ważne nie wiem dlaczego czuję takie parcie na to wszystko .. Może dlatego , że widzę tutaj wielką możliwość samorozwoju gdybym mogła odbywać ' dalekie podróże'. Właśnie szukam mojego postu na innym forum z mojego pierwszego spontanicznego wyjścia ( i to jednego jak na razie) + miałam jednego LDka , którego pamiętam. Niestety nie doznaję oobe chociaż bardzo bym chciała, ale mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie ta chwila, kiedy będę w stanie przyjmować Miłość od Swoich ;-)

 

Ale tak poza tym, witam Plutria w gronie ''świeżaków'' :D

Oj już nie mów , że taki z Ciebie świeżak, bo info masz całkiem niezłe na pewno po Trylogii, ale powinieneś przeczytać książki Moena, jak już wspominałam, Twoja wiedza będzie rosnąć i rosnąć ;-) Chociaż raczej napisałeś o świeżaku w sensie 'praktyki' , bo tutaj to ja też jestem świeżakiem. Mam nadzieję, że chociaż podczas moich nieświadomych wędrówek poza ciało kiedy śnię to odwiedzam , któreś z Centr Focusa 27 ( Ci co czytali Moena będą wiedzieli o co chodzi)

 

Korzystasz z jakiś dossów?

Nie korzystajcie z dossów/idoserów i innych ! Już jak coś to Hemi Sync albo MetaMusic w jak najlepszej wersji :) Tak przy okazji słuchał ktoś kiedyś z Was The Gateway Experience do samego końca ? Ja zaczęłam słuchać i wykonywałam ćwiczenia /słuchanie , osiągnęłam focus 10, ale potem zrezygnowałam pod wpływem impulsu ,bo zdemotywował mnie znajomy i uznałam , że to będzie bez różnicy. Ale z 2x udało mi się chociaż dobrze uśpić ciało :D Jeśli ktoś pragnie osiągnąć oobe to może się to przydać, podczas nagrań od razu się uczysz po kolei usypiać swoje ciało, pracy z energią itp. nagrania są w języku angielskim, najlepiej jest być dobrym z anglika + ogarnąć tłumaczenie na j. polski przed ćwiczeniem.

Co do metody 4+1 , zawsze chciałam spróbować,ale ilekroć nastawiałam budzik po 4 godzinach snu to go zawsze wyłączałam, bo nie chciało mi się wstawać, leń ze mnie albo się podświadomie boję i robię taki nieświadomy unik.

Ja nie jestem przekonana co do metody transowej, ale przeczytam tą stronę, która została podana w tym temacie.

 

Co do afirmacji to jest taka jedna, którą napisał Bob:Jestem czymś więcej niż moim fizycznym ciałem. Ponieważ jestem czymś więcej niż materią fizyczną, głęboko pragnę rozwijać się i doświadczać, poznawać i rozumieć, kontrolować i używać te wyższe energie i energetyczne systemy, które mogą być korzystne i konstruktywne dla mnie i dla tych, którzy są blisko mnie. Również głęboko

pragnę pomocy i współpracy, wsparcia, zrozumienia tych Istot, których mądrość, rozwój i doświadczenie są równe, lub większe od moich własnych. "

 

 

Nie ma jednej dobrej drogi do oświecenia, jednej superświetnej religii, która rozwiąże Twoje problemy.

 

Jak Ty nie rozwiążesz swoich problemów, to kto to zrobi? Bóg, Budda, Allah, Jahwe, Latający Potwór Spagetti, czy przeznaczenie/karma?

Właśnie dlatego nie szukam religii, bo ona ZAWSZE w jakiś sposób ogranicza. Podążam swoją drogą. Myślę, że ludzie zbytnio przywiązali się do schematu dziecko - rodzice i między innymi dlatego powstały religie. Gdy człowiek już wyrósł i nie był dłużej pod opieką rodziców, zaczął odczuwać pustkę. Kto się teraz będzie mną opiekował? Kto rozwiąże moje problemy? Do kogo się udać po radę/wsparcie? Bóg dla wielu stał się substytutem opiekuńczego rodzica, który wynagrodzi za dobre uczynki i skarci/pouczy kiedy postąpi się źle.

 

Zacytowałeś samego Boba(oczywiście nie dosłownie), jestem pewna , że poruszał ten temat :D

Edited by DearWhoever
Link to comment
Share on other sites

@Plutria

 

Niestety, również mi się nie udało wyjść z ciała, bo po prostu nie próbowałem. Nie miałem czasu, natłok niespodziewanych obowiązków, jestem naprawdę wkurzony! Ale już rezerwuję sobie czas na majówkę, więc nic straconego.

Jeśli chodzi o Twoje pytanie, to myślę, że odpowiedź jest prosta: Sytuacja kiedy czujesz się bardziej zrelaksowany/swobodny będzie ta lepszą. To pomoże w tak pożądanej przez nas, obemaniaków, pełnej relaksacji.

 

@DearWhoever

 

Dzięki za odpowiedź! Cały czas śledzę to forum, ale odzywam się tylko wtedy, kiedy (tak myślę:P) mam coś w miarę mądrego do powiedzenia.

Jeśli chodzi o Bruce'a Moena to tak, wiem kto to i właściwie to bardzo niedawno przeczytałem pierwszy tom pt. ''Podróże w nieznane''. Chciałem kupić od razu trylogię, ale niestety jestem biednym studentem i zabrakło funduszy :(. Jak tylko będę miał jakąś kasę to natychmiast uzupełnię kolekcję.

Co do Dysku, to w pierwszej książce Moen'a jest on wspomniany (w jaki sposób go odnalazł, jak wyglądał i pierwsze wrażenia Bruce'a) ale nie ma właściwie żadnych porównań i wspólnych podróży z Bobem (z tego co pamiętam to Moen pisze, jak to podczas jednego ze spotkań grupowych w Instytucie Monroe opisuje łudząco podobny do Dysku obiekt). Ale proszę, nie pisz mi co jest w następnych książkach, pozwól cieszyć mi się lekturą :).

 

Wiesz powiem Ci, że oobe jest dla mnie bardzo ważne nie wiem dlaczego czuję takie parcie na to wszystko .. Może dlatego , że widzę tutaj wielką możliwość samorozwoju gdybym mogła odbywać ' dalekie podróże'. Właśnie szukam mojego postu na innym forum z mojego pierwszego spontanicznego wyjścia ( i to jednego jak na razie) + miałam jednego LDka , którego pamiętam. Niestety nie doznaję oobe chociaż bardzo bym chciała, ale mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie ta chwila, kiedy będę w stanie przyjmować Miłość od Swoich ;-)

 

Powiem Ci, że mam bardzo podobną opinię do Twojej, jeśli nie taką samą! Po przeczytaniu wielu ksiązek, setek artykułów, oglądnięciu dziesiątek filmów i reportaży na temat OOBE i temu pokrewne tematy naprawdę czuję, że tu mogę znaleźć odpowiedź, której nie dała mi żadna religia. Czasem myślę, że moja ciekawość góruje nad zdrowym rozsądkiem, ale chyba tylko w ten sposób dojdę do satysfakcjonującej odpowiedzi w tym zagadnieniu. Oczywiście, to nie znaczy, że ślepo będę wierzył w coś co ktoś napisał/powiedział. Doświadczenie, doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie!

 

Oj już nie mów , że taki z Ciebie świeżak, bo info masz całkiem niezłe na pewno po Trylogii, ale powinieneś przeczytać książki Moena, jak już wspominałam, Twoja wiedza będzie rosnąć i rosnąć ;-) Chociaż raczej napisałeś o świeżaku w sensie 'praktyki' , bo tutaj to ja też jestem świeżakiem. Mam nadzieję, że chociaż podczas moich nieświadomych wędrówek poza ciało kiedy śnię to odwiedzam , któreś z Centr Focusa 27 ( Ci co czytali Moena będą wiedzieli o co chodzi)

 

Tak, chodziło mi o praktykę właśnie.

A Focusy to Moen zaczerpnął z książek Boba, a w zasadzie to z prac badawczych i terminologii Instytutu Monroe'a (programy Otwarcia Wrót i Linia Życia). Co do Focusa 27 to jak mniemam chodzi o Park/Centrum Przyjęć. Nie jestem przekonany, czy nieświadomie można tam trafić, biorąc pod uwagę to iż ŚWIADOMIE trzeba się hardo tam przebijać począwszy od Focusa 10. To byłoby zbyt piękne!:]

Ja osobiście chciałbym tak jak Bruce czy Bob pomagać ludziom (lub cząstce mojej świadomości) dostać się do Focusa 27, to byłoby niesamowite przeżycie! Odnajduję sporo radości w pomaganiu ludziom tu, w świecie fizycznym, a co dopiero Tam! Normalnie kosmiczna ekstaza! No i bez wątpienia chciałbym odczuć ta Totalną Miłość, którą tak świetnie opisał w swojej książce Darek Sugier. Jeśli to prawda, że jest tak wielka, że można z tego powodu płakać przez sen ze szczęścia to by było wspaniałe!

Ale nie robię sobie na razie pustych nadziei, własne doświadczenie ponad wszystko.

 

 

Jeśli ktoś pragnie osiągnąć oobe to może się to przydać, podczas nagrań od razu się uczysz po kolei usypiać swoje ciało, pracy z energią itp. nagrania są w języku angielskim, najlepiej jest być dobrym z anglika + ogarnąć tłumaczenie na j. polski przed ćwiczeniem.

Co do metody 4+1 , zawsze chciałam spróbować,ale ilekroć nastawiałam budzik po 4 godzinach snu to go zawsze wyłączałam, bo nie chciało mi się wstawać, leń ze mnie albo się podświadomie boję i robię taki nieświadomy unik.

 

Co do jakichkolwiek nagrań i tego typu spraw byłbym ostrożny. Warto wspomnieć, że sam Robert Monroe, twórca technologi Hemi-Sync, napisał, że same dźwięki NIE pomogą w żaden sposób doprowadzić do stanu OOBE, jeśli ''na sucho'' używając tylko metody nie udaje się wyjść. Dźwięki te są przydatne głównie w grupowych pracach badawczych nad tym zjawiskiem, dla osób, które są odpowiednio uczone i kierowane za pomocą zestawu słuchawkowego przez instruktora.

Właśnie taki jest minus metody 4+1, trzeba oduczyć się lenistwa:P. Jeśli chodzi o wstawanie to też jestem leniem, lubię sobie długo i zdrowo pospać. Ale dla Astrala postaram się zwalczyć tą barierę;)

 

Tak DearWhoever, zdecydowanie polecam przeczytać cały temat, warto :]

Pozdro,

Mati

Edited by Sejkus
Link to comment
Share on other sites

Sejkus przeczytałam cały temat zanim zedytowałam mojego posta ;)

 

Chciałem kupić od razu trylogię, ale niestety jestem biednym studentem i zabrakło funduszy :(. Jak tylko będę miał jakąś kasę to natychmiast uzupełnię kolekcję.

 

On napisał więcej niż 3 książki, ja czytam aktualnie 4 "Podróż do Ojca Ciekawości" ;) Ale mam tylko 2 pierwsze własne i Trylogię resztę książek musiałam czytać w pdfie niestety.

 

Ps. Nie , nie chodzi o Centrum Przyjęć, tylko ojego przedłużenie. W focusie 27 jest mnóstwo Centr, dowiesz się o tym później :) I tak można być nieświadomie , w którymś z tych Centr, dowiesz się później, nie chcę Ci psuć lektury i to samo co do Dysku Bruce'a i Boba :D

Edited by DearWhoever
Link to comment
Share on other sites

@Soviel

 

To na co jeszcze czekasz?:P

Dla OBEmaniaków trylogia Monroe'a jest jak Biblia. Oczywiście, żeby podróżować nie musisz nic czytać, ale te książki są znakomitym ''motywatorem'' i inspiracją dla nas, świeżaków :P. Poza tym to kawał dobrej lektury, bardzo przyjemnie się to czyta.

No i Bob robi takie rzeczy w ''Poza'', że to nawet filozofom się nie śniło:]. Miał też kilka zdolności nie związanych z OBE, taki to już z niego alien :>

Link to comment
Share on other sites

Już wczoraj sobie ściągnąłem piękną trylogię w PDF i przeczytałem wstęp ;P Haha, bez książek mi poszło to z książkami będę rakieta :D

Link to comment
Share on other sites

Tak szczerze to mi się bardziej podobają chyba książki Moena, no ale Trylogia też jest klasykiem ;D

JA dzisiaj spróbuję 4+1 , wyspałam się dziś, nie powinno być problemu :>

 

ps. Soviel tylko nie zniechęcaj się pierwszą książką, która jest nieco nudna moim zdaniem, ale istotna w odniesieniu do całej Trylogii, potem się 'rozkręci' :)

Link to comment
Share on other sites

Jedno mnie zastanawia. Czytam własnie początek czemu narracja jest prowadzona w 3 os.? Czytałem początek wczoraj około 2 w nocy mogło mi coś umknąć ;P

Link to comment
Share on other sites

Na razie nie wydaje mi się z żadnej mierze nudna bo ja miałem coś identycznego jak on!!! Niesamowite naprawdę, aż się człowiek w duchu cieszy że jest tyle podobieństw. Dokładnie wiem o co chodzi Monroe'owi z tymi wibracjami i jakby walką z więzami. Tylko moja walka z więzami zakończyła się w astralu (albo i nie, byłem bardzo "płytko"). Super podoba mi się bardzo. Nareszcie mam przed sobą coś, czego jestem absolutnie pewien, że jest prawdziwe.

Link to comment
Share on other sites

Kiedy leżałem, owo „wibrowanie" spłynęło mi do głowy a następnie przepłynęło przez całe ciało. Nie było to drżenie, raczej stałe wibracje o zmiennej częstotliwości. Były podobne do elektrycznego szoku przebiegającego przez całe ciało, ale nie powodującego żadnego bólu.<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<jeszcze raz powtarzam THIS IS AMAZING!!! Identyko jak ja miałem. Dobra moja ekscytacja sięga granic ale postaram się nie wylewać mojego entuzjazmu w kolejnych dziesięciu tysiącach postów, ponieważ widzę że nawet po jednym (no dobra trzech ale w tym najpełniejszym i tak zawiera się ogół moich przeżyć) OBE podobieństwa mógłbym wymieniać bez końca!

Link to comment
Share on other sites

Dużo osób miewało wibracje Soviel ;) A co do książek Monroe'a to ja w 100 % wierzę akurat dla Boba. No 1 czesc byla dla mnie troszkę nudna, ale przeczytałam, to samo z kawałkiem 3, bo 3 czesc zaczynalam czytac z 5-6 razy i nigdy nie moglam dokonczyc, bo zawsze brakowalo mi czasu, ale skonczylam ;]

ps. edytuj posty , zamiast pisac nowe :)

Link to comment
Share on other sites

o kurcze jak wy się rozpisaliscie... ;p dzisiaj ponownie miałem spontaniczne wyjście. Obudziłem się około 9:30. Postanowiłem sobie że jeszcze troszeczke poleże, skuliłem nogi lewą ręke położyłem za głowe natomiast prawą położyłem wzdłóż siebie, była rozluzniona, inne mięsnie były napięte. Zaczełem wyobrażać jak jadący samochód zabija moich znajomych a tylko ja jeden ocalałem, niestety oni to zauważyli i wrócili się po mnie ja natomiast zobaczyłem że po lewej stronie znajduje się las więc do tego lasu chciałem jak najszybciej wbiec i gdy już wbiegałem do lasu usłyszałem głośne uderzenie w moje łóżko ale nie wzracałem na to uwagi po jakiś 6 sekundach miałem podobne wrażenie jak przy pierwszym spontanicznym wyjsciu, chodzi mi o rytmiczne uderzenia serca... pomyślałem sobie wtedy, może mi się uda wyjśc z ciałą astralnego, przecież to potrafie (afirmacja) no i wtedy prawą rękę próbowałem podnieść do góry ale było mi tak ciężo musiałem walczyć o każdy ruch, czułem że ruch był strasznie powolny a ręka jakby była ciężko mimo to nie poddałem się, chwile potem pomyślałem że może uda mi się tak samo jak z lewą ręką i z nogami ale niestety te częsci ciała były napięte i po 5 sekundach próby prawa ręka wróciła do rzeczywistosci... ;p

Co o tym myślicie moi drodzy? :)

Edited by Plutria
Link to comment
Share on other sites

@DearWhoever

 

ps. Soviel tylko nie zniechęcaj się pierwszą książką, która jest nieco nudna moim zdaniem, ale istotna w odniesieniu do całej Trylogii, potem się 'rozkręci' :)

 

Jeśli o mnie chodzi to całą Trylogię czytałem z zapartym tchem i żadna część nie była dla mnie ani trochę nudna. Każda z części jest bardzo ważna, a pierwsza chyba szczególnie, bo opisuje nie tylko Obszary w Poza, sposoby wyjścia, czy dokładne opisy przeżyć, ale także przedstawia dowody na prawdziwość tego zjawiska i to powiedziałbym, że dość ''naukowymi'' sposobami. Założenie Instytutu jest chyba zwieńczeniem całego romansu Boba z OBE.

W ogóle to uważam, że ''Podróże w Nieznane'' Moena, szczególnie na początku, były dość nudne. Potem wszystko się rozkręciło, nie powiem. No ale De gustibus non est disputandum, więc nie ma co :P.

 

@ Soviel

 

Na razie nie wydaje mi się z żadnej mierze nudna bo ja miałem coś identycznego jak on!!! Niesamowite naprawdę, aż się człowiek w duchu cieszy że jest tyle podobieństw. Dokładnie wiem o co chodzi Monroe'owi z tymi wibracjami i jakby walką z więzami

 

Często spotykałem się właśnie z taką reakcją na książki Monroe'a :]. Po moim spontanicznym wyjściu też zauważyłem sporo podobieństw z jego opisami. Bob miał jakąś zdolność opisywać swoje przeżycia tak obiektywnie, jak to tylko możliwe, dzięki czemu dużo ludzi może czerpać z tej lektury.

Opisz swoje wrażenia jak już przeczytasz całe ''Podróże Poza Ciałem'', jeśli Cię wciągnie to nie zajmie Ci to dużo czasu;)

 

PS. Następnym razem staraj się edytować posty!

 

@Plutria

 

Zaczełem wyobrażać jak jadący samochód zabija moich znajomych a tylko ja jeden ocalałem, niestety oni to zauważyli i wrócili się po mnie ja natomiast zobaczyłem że po lewej stronie znajduje się las więc do tego lasu chciałem jak najszybciej wbiec i gdy już wbiegałem do lasu usłyszałem głośne uderzenie w moje łóżko ale nie wzracałem na to uwagi po jakiś 6 sekundach miałem podobne wrażenie jak przy pierwszym spontanicznym wyjsciu, chodzi mi o rytmiczne uderzenia serca... pomyślałem sobie wtedy, może mi się uda wyjśc z ciałą astralnego, przecież to potrafie (afirmacja) no i wtedy prawą rękę próbowałem podnieść do góry ale było mi tak ciężo musiałem walczyć o każdy ruch, czułem że ruch był strasznie powolny a ręka jakby była ciężko mimo to nie poddałem się, chwile potem pomyślałem że może uda mi się tak samo jak z lewą ręką i z nogami ale niestety te częsci ciała były napięte i po 5 sekundach próby prawa ręka wróciła do rzeczywistosci... ;p

 

Szacun, dawno nie widziałem takiego długiego zdania :D

Trochę nie rozumiem początku, szczerze mówiąc. Po pierwsze trochę mnie zdziwiło, że wyobrażasz sobie takie rzeczy:O, ale pomińmy to. Piszesz, że jadący samochód zabija wszystkich oprócz Ciebie, a potem

a tylko ja jeden ocalałem, niestety oni to zauważyli i wrócili się po mnie
Jacy ONI? ><

Resztę skomentuję tak, że miałem dość podobne doświadczenie do mojego (z kilkoma wyjątkami).

 

Pozdrawiam,

Mati

Edited by Sejkus
Link to comment
Share on other sites

Soviel , no właśnie na początku dość nudno, a potem się rozkręciło. Sposoby wychodzenia w pierwszej książce są przestarzałe i ogólnie nie trzeba robić dokładnie, tak jak to Bob opisał w swojej pierwszej książce ( przecież Trylogię pisał przez wiele lat i rozwijał się podczas pisania książek, więc 1 część, a ostatnią dzieli trochę lat).

 

Plutria, ogarnij polski, bo bardzo ciężko się czytało Twój post :D

 

Ja dzisiaj próbowałam 4+1, niestety bez efektu. Pospałam 4.5 h i wstałam, rozbudzałam się przez 45 minut, ale zbyt słabo się rozbudziłam niestety, tak sądzę. Zasnęłam, nawet nie wiem kiedy. Heh, no trudno, dzisiaj też spróbuję, bo akurat będę sama na noc w domu to Matula nie będzie mi przeszkadzać z rana.

Link to comment
Share on other sites

Bede wdzieczna za odpowiedz :)

 

Otoz medytuje od jakis 2 tygodni, slucham caly czas tej samej muzyki do medytacji, bo strasznie mi sie spodoba. Ostatnio dolaczylam do tej medytacji afirmacje, na razie prosze podswiadomosc o otwarcie i pomoc. 2 dni temu podczas medytacji i afirmacji nagle moje cialo zrobilo sie strasznie ciezkie, mialam ciarki praktycznie w calym ciele, okolica 3 oka strasznie zaczela mnie swedziec, mialam wrazenie, ze moje cialo chce sie wyrwac, przed oczyma mialam strasznie czarno i tak jakby balon, raz cieplo, raz zimno. Trwalo to moze z minute, a potem sie wystraszylam i otworzylam oczy. Wiem, ze to mogl byc poczatek wyjscia, a wczesniej nic nie trenowalam, nie cwiczylam. Przyznam, ze wystraszylam sie.

Jednak wczoraj nie myslac juz o OOBE tylko z checia glebokiej relaksacji i oczywiscie afirmacji znow to samo zaczelo sie dziac, tym razem wiedzialam juz co to, ale moje serce nagle tak mocno zaczelo bic, zrobilo mi sie goraco i znow otworzylam oczy.

 

Czy to znaczy, ze nadal mam przed tym strach? Czy cos mnie blokuje przed wyjsciem?? Jak sie tego pozbyc?? Tego strachu, bo jak juz pisalam moje OOBE wcale nie jest zamierzone, po prostu sie zdarza podczas medytacji i afirmacji.

Zauwazylam, ze nawet to uczucie podczaas wychodzenia jest mile, ale co zrobic zeby sie odblokowac??

Link to comment
Share on other sites

Guest EmptyHand

Jedyną, kto Cię ogranicza, jesteś Ty, więc musisz przełamać strach. Jest to trudne i jest to walka z samym sobą, ale tylko tak można uzyskać wyjście. Jeżeli się nie przełamiesz, nie zrobisz tego pierwszego kroku, to będziesz stała w miejscu.

 

Nawet jeśli się boisz, to boli, mdli Cię, kręci w głowie - trenuj trenuj trenuj. W końcu to przejdzie. To jest jak z treningiem fizycznym - jesli ból Cię powstrzymuje by iść dalej to lepiej sobie daruj ;)

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Izabela nie bój się, wiem, że łatwo tak tylko mówić, ale chociaż nie otwieraj oczu tylko spróbuj i obserwuj co się będzie działo dalej. A to , że serducho bardzo szybko Ci waliło to też mogło być subiektywne uczucie ( ja tak miałam podczas spontanicznego wyjścia), nie bój się, serce Ci nie padnie, będzie wszystko ok. Powodzenia w dalszych ćwiczeniach :)

Link to comment
Share on other sites

Wlasnie ja chcialam bardzo wyjsc wczoraj, bo juz mniej wiecej wiedzialam, co moze mnie spotakac, ale to bicie serca mnie powstrzymalo. Tak samo bylo z hipnoza, bardzo mocne i glosne bicie serca i koniec. Ale pomalu, pomalu i mam nadzieje, ze wreszcie sie uda :) Nie zamierzalam miec OOBE, nawet tego nie praktykowalam, ale Oobe samo do mnie przyszlo, wiec to chyba jakis znak, ze warto sprobowac :)

Link to comment
Share on other sites

No na pewno warto sprobowac ;) Nie bój się o serducho jak już mówiłam, to tylko takie 'wrażenie' , bo jak mniemam to raczej nie masz problemów z sercem, więc nie ma się o co martwić ;)

Link to comment
Share on other sites

Teraz tak sie zastanawiam, czy to moze ta muzyka powoduje te moje probki Oobe, bo wczoraj znow zaczelam medytowac i znow to samo, doszlam do tego, ze zobaczylam jakis wodospad, sama nie wiem, skad to mi sie wzielo, jednak oczywiscie otworzylam oczy, zignorowalam glosne bicie serca i wtedy wlasnie pojawil sie ten obraz wodospadu, ale potem na sile otworzylam te moje oczyska.

Z jednej strony to jest fascynujace, ze ja jako osoba, ktora nigdy nie praktykowala Oobe sama dostala te przezycia, ale z drugiej strony, zastanawia mnie czemu ja? Skoro ja jakos nie palilam sie do tego wyjscia poza moje cialo, jednak teraz jak juz wspomnialam jest fascynacja :)

Link to comment
Share on other sites

Witaj Izabela;)

 

(...)nagle moje cialo zrobilo sie strasznie ciezkie, mialam ciarki praktycznie w calym ciele, okolica 3 oka strasznie zaczela mnie swedziec, mialam wrazenie, ze moje cialo chce sie wyrwac, przed oczyma mialam strasznie czarno i tak jakby balon, raz cieplo, raz zimno.

 

To mi wygląda na wibracje, jeden z przedstanów OBE. ''Prądy'', ''impulsy'', czy jak to nazwałaś - ''ciarki'' to najczęściej występujące zjawisko w tym przypadku.

 

Wlasnie ja chcialam bardzo wyjsc wczoraj, bo juz mniej wiecej wiedzialam, co moze mnie spotakac, ale to bicie serca mnie powstrzymalo.

 

To może być kolejny dowód na stan bliski OBE. Często jest to powiązane z tzw. barierą strachu.

 

Teraz tak sie zastanawiam, czy to moze ta muzyka powoduje te moje probki Oobe, bo wczoraj znow zaczelam medytowac i znow to samo, doszlam do tego, ze zobaczylam jakis wodospad, sama nie wiem, skad to mi sie wzielo, jednak oczywiscie otworzylam oczy, zignorowalam glosne bicie serca i wtedy wlasnie pojawil sie ten obraz wodospadu, ale potem na sile otworzylam te moje oczyska.

 

A tu z kolei mamy do czynienia, według mnie, z hipnagogami. Nie opisałaś tego dokładnie, ale z definicji są to słuchowe, wizualne - obrazy, dzwięki (bardzo realne!) które towarzyszą zasypianiu/Obe.

 

Podsumowując, nie wiem czy czytałaś Trylogię Monroe'a, ale większość Twoich opisów idealnie wpasowuje sie w to co pisał Bob w swoich książkach. Także prawdopodobnie ( a jest to prawdopodobieństwo graniczące z pewnością:)), że jesteś juz tylko krok od doświadczeń poza ciałem! :>

Jeśli Ci się to spodobało, to zachęcam do przełamania się i próbowania do skutku, bo tylko przez doświadczenie bedziesz wiedziała czy to Ci służy. Powodzenia!

 

Pozdrawiam,

Mati

Link to comment
Share on other sites

Dziekuje Mati :)

Wlasnie, ze jedyne, co czytalam o Oobe to informacje zawarte tutaj - na forum, nie czytalam jeszcze zadnej ksiazki, bo jak juz wspomnialam nie planowalam tego, samo przyszlo, z czego w sumie powinnam byc bardzo zadowolona, ale chyba nadal jest ta bariera strachu, ale pomalu, pomalu, malymi kroczkami odkrywam coraz wiecej.

 

Twoj post jest bardzo pozytywny, moze doda mi odwagi. Dzwiekow zadnych nie slyszalam, ale ten wodospad pojawil sie na chwile, doslownie na chwile przed moimi oczyma i byl taki zywy. Takze medytowac nadal bede medytowala, a ze to sie ostatnia przytrafia podczas kazdej medytacji, wiec postaram sie byc cierpliwa i pokonywac moj strach, krok po kroku.

Link to comment
Share on other sites

Przepraszam was oobemaniacy za mojego poprzedniego posta ale to nie ja pisałem lecz kolega. Niestety ale ten kumpel ma problemy z polskim, jeszcze raz przepraszam.

Jeżeli chodzi Izo o Ciebie to jesteś od krok do czegoś fascynującego, którzy większość ludzi wgl o tym nie wie... mam nadzieje że Ci się uda.

Mam jeszcze do Ciebie pytanie. Wspomniałaś że ciągle słuchasz muzyki do medytacji, czy mogłabyś podać nazwe tego utworu? z góry dziękuje

Powodzenia.

Link to comment
Share on other sites

Plutria to jest cale cd ze zbiorem 7 utworow - Va - Harmony and Balance - Relaxation_Music_Meditation. Jak mozesz podac mi maila, to moge Ci wyslac :)

Link to comment
Share on other sites

Iza, biorąc pod uwagę, że nie czytałaś prozy o OOBE powiem Ci, że te Twoje doświadczenia, skądinąd nie wywołane świadomie, mogą mieć podłoże w interwencji tzw. Pomocników czy Inspeków.

Pomocnicy/Inspekowie, według literatury dotyczącej podróży poza ciałem, są to istoty, które pomagają się ''zaklimatyzować'' w nowym środowisku(tj. w ''Poza''), a także niejednokrotnie, korzystając z wielu subtelnych sposobów, próbują ''wciągnąć'' ludzi w ten świat. Byty te są bardzo przyjazne(według niektórych źródeł to nie są tak naprawde odzielne ''osoby'', ale raczej MY, powiedzmy, że duchy naszych poprzednich wcieleń), promieniuje od nich totalna Miłość i Zrozumienie, są naszymi przewodnikami i sojusznikami w Astralu. Opiekują się nami i interweniują w potrzebie, bo wiedzą, że jesteśmy Jednym.

 

Reasumując, możliwe, że Twoje doświadczenia to właśnie jedno z takich subtelnych szeptów, podpowiedzi abyś jednak się przełamała, bo ci Przyjaciele mają Ci coś ważnego do przekazania lub tez uważają, że jest to dla Ciebie istotne.

 

Pozdrawiam,

Mati

Link to comment
Share on other sites

Bardzo mnie zaciekawiles tym, co napisales...Tym bardziej, ze teraz zdarza mi sie to codziennie, przy kazdej medytacji. Wczoraj doznalam znowu czegos nowego, otoz zamiast uczucia goraca, jak zazwyczaj. Byly drgawki, ale przy tym jakby oblalo mnie cos zimnego, takie skostnienie mojego ciala. Mialam wrazenie, ze moje cialo jakos w polowie hmmm, jakby sie rozdzielilo i robilam wszystko zeby je z powrotem "poskladac", mialam wrazenie jakby cos wylatywalo ponad moja glowe, bylo wyzej ode mnie, mialam po prostu wrazenie, ze moja glowa sie otwiera, a potem to uczucie zimna i znow otworzylam oczy. Dodam, ze zdarza mi sie to codziennie i trwa coraz dluzej, drgania sa coraz wieksze, pierwszy raz mialam wylacznie uczucie zimna i "walczylam" zeby wrocic z powrotem do mojego ciala, mam po prostu takie uczucie, ze na sile jest cos z niego wypychane, jakby mnie rozwalalo od srodka.

Niesamowite jest to, co teraz przezywam, ze moje cialo w ciagu 10 minut moze osiagnac taki stan, tylko zastanawiam sie, czy jeszcze ja moge normalnie medytowac, aaa i od razu jak zasiadam do medytacji, to trace swoje mysli, glowa robi sie pusta, a potem wlasnie przychodza takie odczucia odnosnie mojego ciala.

Dlatego wiem, ze pewnie predzej czy pozniej to Oobe sie pojawi, albo i nie...Albo skonczy sie na takich stanach,a potem sie uspokajam i wlasnie, nie jestem juz w stanie medytowac ponownie, bo znow mnie ogarnia to samo uczucie, ale jest slabsze.

Link to comment
Share on other sites

Wszystko zależy od Ciebie, Izo. Szczerze mówiąc to nie powiedziałbym, żeby medytacja była najlepszym sposobem na OBE (szczególnie jeśli nie masz intencji czy afirmacji aby wyjść z ciała). Z tego wynika, że to co Ci się dzieje to niezamierzenie wywołane przedstany OBE.

Biorąc pod uwagę, że piszesz w tym temacie i z Twoich poprzednich postów wynika, że zaciekawiło Cię to co się z Tobą dzieje, to masz chęć doświadczyć tego stanu(tj. Astrala). A może się mylę? Proszę o konkretną odpowiedź, żeby rozwiać wszystkie wątpliwości;)

Jeśli odpowiedź będzie twierdząca to mogę Ci doradzić, żeby spróbować metody ''typowej'' dla podróży astralnych. Może to być technika ''4+1'' lub tzw. metoda transowa. Poza tym dobrze jest wprowadzić afirmację, którą możesz powtarzać sobie jak najczęściej, na głos lub w myślach, aby utwierdzić się w przekonaniu, że to możliwe, co może ułatwić doznanie doświadczeń poza ciałem.

Wiesz, przez odpowiadanie na Twoje posty ja sam jeszcze bardziej nakręcam się na OBE(jeśli nie czytałas mojego pierwszego posta w tym temacie to powiem, że jeszcze tego nie próbowałem, miałem rzekome jedno wyjście spontaniczne. Wszystko co wiem pochodzi głównie z książek dot. tego zagadnienia, autorstwa Roberta Monroe, Bruce'a Moen'a i Darka Sugiera). Ciągle odkładam swoją pierwszą próbę metodą 4+1, ale jestem pewny i zdeterminowany, że do tego dojdzie. Pytanie jest nie ''czy?'' tylko ''kiedy?''. Ostatnio mam okropnie mało czasu, ale jak tylko będzie go trochę więcej wtedy spróbuję i podzielę się z Wami wrażeniami:).

 

Pozdrawiam,

Mati

Link to comment
Share on other sites

sejkus, ja to ogolnie jestem okropnym tchorzem, chociaz czasem wydaje mi sie, ze moje serce jest wiekszym tchorzem niz ja. Glowa chce, ale serce nie pozwala. Zawsze zaczyna mocniej byc, kiedy chce osiagnac cos "poza". Czytalam o tej technice, a raczej chyba widzialam film na youtube. Jestem za malo cierpliwa na takie cos, probowalam osiagnac LD, ale rowniez zabraklo mi cierpliwosci, checi az w koncu mialam ochote po prostu zasnac.

Czuje, ze predzej czy pozniej to Oobe podczas medytacji stanie sie, moze wlasnie to wszystko sie dzieje aby mnie do tego przygotowac. Pomalu, pomalu. Z medytacji wiem na pewno, ze nie zrezygnuje, bo ma na mnie zbawienny wplyw.

Wczoraj sobie powiedzialam, ze chce tylko pomedytowac bez zadnych przedstanow itp. Oczywiscie, ze zaczelo mnie to "brac", ale w glowie powiedzialam s.p.a.d.a.j i wrocilam do normalnego stanu. Czyli wychodzi na to, ze moge to kontrolowac. Nieslychane jest, jak duzo mozemy osiagnac za pomoca naszych mysli, dopiero zaczynam sie o tym przekonywac, jednak jestem 7, a czasem tak jest, ze jak cos zaczniemy, to nie potrafimy tego dociagnac do konca, ale tym razem chce to ciagnac, mam ochote :)

A co do Oobe, kiedys przyjdzie na pewno.

 

A Tobie Mati zycze powodzenia w osiagnieciu tego OObe, chociaz czasem tak jest, ze jak bardzo sie czegos chce, to trudniej to osiagnac. Moze trzeba podejsc z dystansem :)

 

 

PlutriaWyslane, 7 utworow, z ktorymi ja zawsze medytuje :)

Edited by Izabela1990
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...