Jump to content

Dręcząca obojętność


Eweline
 Share

Recommended Posts

Witam, od dłuższego czasu obojętność utrudnia mi codzienne życie. Zwykle byłam pełna energii i pomysłów.

Trudny związek i równie trudne rozstanie. I potem długi czas by poradzić sobie z negatywnymi emocjami. Dodatkowo problem z rodzicami, którym nie potrafię pomóc. Odzyskałam równowagę, ale "obudziłam" się już jako inna osoba. Chyba się zamknęłam przed otoczeniem. Tak jak bym nie miała i nie potrafiła wyrażać emocji, nie płaczę, nie złoszczę się, nie krzyczę. Nie odczuwam pozytywnych emocji jak radość, spełnienie, zadowolenie. Nawet poczucie obowiązku gdzieś się zagubiło. To co mnie otacza i co się wokoło dzieje jest mi obojętne - szkoła, praca, relacje międzyludzkie. Szukam rozwiązania, chcę żyć i czuć... :_smutny: Ewelina

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Módl się, żeby to był stan przejściowy...

ja z kolei miewam takie załamania: albo nic mi się nie chce i cały dzień potrafię przelezec w łóżku nie robiąc nic, albo mam doła, płaczę jak opętana i nie potrafię sobie z tym poradzić. Są takie stany, kiedy jesteś zupełnie obojętna na wszystko, ale to powinno minąć. Minie szybciej, jeśli się w coś zaangażujesz. Napisz książkę, może jakiś wolontariat? Powinno pomóc. Takie odrętwienie to nic dobrego.

Link to comment
Share on other sites

Witam, napisałaś "miewam takie załamania: albo nic mi się nie chce i cały dzień potrafię przeleżeć w łóżku nie robiąc nic, albo mam doła, płaczę jak opętana i nie potrafię sobie z tym poradzić" pamiętam czas w swoim życiu gdy tak było, ale to już minęło. Wracałam po pracy do domu, spałam, płakałam. Byłam ciężarem dla swoich bliskich. Stres, dręczące pytanie dlaczego?, brak apetytu i w rezultacie problemy z wypadaniem włosów i skórą. Pozbierałam się, ale już nie jest tak jak było. Nadal czuje obojętność, ale i dostrzegam, że jakieś małe kroczki na przód są.

Życzę słonecznych dni, uśmiechu i wielu życzliwych ludzi. Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Takie odczucia jak wyżej opisane są charakterystyczne dla osób zniewolonych i wykorzystywanych przez ciemne energie. Dopuki nie zostaniecie uwolnione z ich uścisku to nie nastąpi radykalna poprawa. Oczywiście z czasem przyzwyczajamy sie do funkcjonowania na bardzo niskim poziomie światła i wówczas wydaje się nam że jest trochę lepiej.

Link to comment
Share on other sites

Takie odczucia jak wyżej opisane są charakterystyczne dla osób zniewolonych i wykorzystywanych przez ciemne energie. Dopuki nie zostaniecie uwolnione z ich uścisku to nie nastąpi radykalna poprawa. Oczywiście z czasem przyzwyczajamy sie do funkcjonowania na bardzo niskim poziomie światła i wówczas wydaje się nam że jest trochę lepiej.

 

HAHAHAHHA dobre.

 

Witam, od dłuższego czasu obojętność utrudnia mi codzienne życie. Zwykle byłam pełna energii i pomysłów.

Trudny związek i równie trudne rozstanie. I potem długi czas by poradzić sobie z negatywnymi emocjami. Dodatkowo problem z rodzicami, którym nie potrafię pomóc. Odzyskałam równowagę, ale "obudziłam" się już jako inna osoba. Chyba się zamknęłam przed otoczeniem. Tak jak bym nie miała i nie potrafiła wyrażać emocji, nie płaczę, nie złoszczę się, nie krzyczę. Nie odczuwam pozytywnych emocji jak radość, spełnienie, zadowolenie. Nawet poczucie obowiązku gdzieś się zagubiło. To co mnie otacza i co się wokoło dzieje jest mi obojętne - szkoła, praca, relacje międzyludzkie. Szukam rozwiązania, chcę żyć i czuć... :_smutny: Ewelina

 

To całkiem normalny i przejściowy stan kiedy się człowiek rozbudza. Widzisz - całe życie byłaś traktowana jak zwierze, które jak stanie na łapkach to dostanie przekąskę, a jak nie to dostaje batem, ale Ty teraz aktualnie będąc sama na środku lasu za stawanie na łapach nikt Ci nic nie rzuci, ale batem też nie dostaniesz - to samo tyczy sie emocji kiedyś miałaś bodźce z zewnątrz od ludzi, którzy Tobą kierowali, a teraz sama sobie musisz wyzwalać bodźce do radości bądź smutku i zacząć działać. Masz wolną rękę idź i działaj - rób co lubisz co sprawia Ci przyjemność i bierz swoje, bez naciskania, spokojnie.

Link to comment
Share on other sites

człowiek, który zdaje sobie sprawę z tego że odpowiada sam za siebie ma prawo doświadczać takich stanów. Nawet takich , które mogą byc uważane za depresje, ale jest to stan który sam chce mieć i jeśli przyjdzie odpowiedni moment to spokojnie sie z tego stanu może uwolnić i robić zupełnie coś innego o 180` Gdy rozbudza w sobie świadomość istnienia nie jest pod wpływem innych i dlatego nie musi cieszyć sie tym co inni narzucaja, ani smucić tym co cała reszta uważa np za narodową tragedię. Na tym właśnie polega świadomość i korzystanie z wolnej woli. Że Twoje decyzje wynikaja zawsze z Twojej głębi i jesteś ze sobą w harmonii cokolwiek nie zrobisz. Poza tym "obojętność" jest cecha mistrzów ;)

Link to comment
Share on other sites

Mam to samo, co Eweline . Kiedyś byłam brdzo wrażliwa i uczuciowa, 6 lat temu wszystko dosłownie zaczęło się walić, byłam załamana, samotna. Jakoś się uporałam z tym ale jestem niemal cakowicie obojętna na wszystko,nie potrafię się szczerze przejąć jeśli komuś z moich najbliższychdzieje się krzywda, czy nawet jeśli dotyczy ona bezpośrednio mnie. Funkcjonuję jak zombie, robie to co muszę wynajduję sobie zajęcia żeby jakoś się wziąć za siebie ale nic mnie nie cieszy,robie to co kiedys bylo moim hobby ale robie to jak maszyna, ja już nawet nie jestem smutna - po prostu obojetna. Nie czuję, że żyję - zupełnie jakbym była we śnie, nie czuję sensu życia bo mam poczucie sztuczności tej całej kolei rzeczy szkola, praca,ślub, dzieci itp Nikt nie jest dla mnie już żadnym autorytetem, nie czuję zacięcia do robienia kariery, nic nie jest dla mnie zaszczytem, nie mam praktycznie żadnych potrzeb. Dawniej kiedy było mi źle miałam rzeczy, które poprawiały mi humor sprawiały że czułam się bezpiecznie np. wracałam do domu po ciężkim dniu, piłam gorącą czekoladę, kładłam się na łóżku i było mi dobrze albo wypłakałam złe emocje i się oczyszałam. A teraz? Nie mam nic takiego, nawet już nie potrzebuję przytulania. Niemal całkowity brak emocji i poczucia rzeczywistości. Chcę być szczęśliwa, dążyć do czegoś, żyć pełnią życia ale nie potrafię. Realizuję cele, które sobie kiedys wyznaczylam, automatycznie, bez zastanowienia, będąc ze znajomymi czy chlopakiem śmieję się żrtuję ale też tak automatycznie nie tak prawdziwie jak dawniej.

Link to comment
Share on other sites

nie myslalas o pomocy lekarskiej ? objawytypowe dl a wczesnego stadium depresji....

 

myślałam wtedy gdy żyłam złymi emocjami i czułam, że głupie myśli chodzą mi po głowie. To już minęło. Dziś jest już lepiej, ale lekarstwa na to zobojętnienie brak. Świat niesie tyle niespodzianek, sytuacji, okazji a ja tak po prostu je mijam.

Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi sie, ze w takim momencie lekarstwa nie pomoga, ja mialam lekarstwa na depresje...Dobrze sie to nie skonczylo, w pewnym momencie przedawkowalam, szczescie, ze tutaj jestem. A czemu o tym pisze? Zeby przestrzec. JA teraz tez zostalam zupelnie sama, bez chlopaka (ale to moze mi akurat na dobre wyszlo) oraz bez przyjaciol (stracilam ich przez jedna glupia intryge). Dlatego naprawde doceniajmy to, co mamy...Bo przyjdzie taki dzien i nie bedziemy miec do kogo sie odezwac, ale w takich momentach dostrzegamy inne rzeczy...

Ja zaczelam na nowo szanowac moja mame, bo jako jedyna zostala przy mnie i widze jak czasem placze po katach, bo nie jak mi pomoc. Zaczelam doceniac moja babcie, ktora dzwoni parenascie razy dziennie. Kiedys mnie to denerwowalo, teraz nie moge sie doczekac kiedy zadzwoni i kiedy wreszcie bede miala sie do kogo odezwac.

Nawet glupia rozmowa ze sprzedawca w sklepie mnie cieszy...A, bo zawsze ktos do kogo mozna sie odezwac.

Jest ciezko, ale walcze z tym...Na rozne sposoby. Czy czuje, ze zycie przelatuje mi miedzy palcami, oczywiscie, ze tak...Ale juz wiecej nie bede probowala go ode mnie zabrac.

Link to comment
Share on other sites

Izabella1990

To co napisałaś jest bardzo mądre, szkoda tylko, że tak mało osób zdaje sobie z tego sprawę. Twoja wypowiedz powinna być lekcją dla innych, ale też bardzo Ci współczuję. Sama nie jednokrotnie byłam w podobnej sytuacji, z tym że jedynym towarzystwem był pies, a mówił do mnie telewizor. Trzymam za Cibie kciuki :)

Link to comment
Share on other sites

Dziekuje Ci bardzo Ciastko.

Jak to sie mowi, nic sie nie dzieje bez przyczyny. Moze to wszystko musialo sie stac po to abym na nowo pokochala zycie, ktore na pewno teraz bedzie MOIM zyciem i bedzie ono szczegolne. Moze kiedys zylam tylko jako czastka mojej osobowosci, pokazywalam tylko jej czesci, a nie bylam soba. Moze musze przez to wszystko przejsc zeby dotrzec do tego, kim naprawde jestem. A za jakis czas powiedziec...O wy glupcy jezeli nie zaznaliscie w swoim zyciu lez cierpienia i odrzucenia.

Ciezko jest, ale wiem, ze nie jestem jedyna na tym swiecie, prawie kazdy przez to przechodzil.

 

A coz, nawet moje 2 cudowne koty zostaly mi odebrane :( A telewizja w jezyku angielskim, sztuczna taka.

Link to comment
Share on other sites

Racja, ale jest świetnie że widzisz tez te dobre strony życia:) A to już duży sukces, ja np siedziałam i się użalałam nad swoim losem, a to wcale nie pomaga. Sztuczna, racja, ja tak miałam we Włoszech. Jak będziesz miała doła, albo chęć pogadania pisz śmiało na gg, które wysyłam na prv

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Odkopię nieco, tak.

Mam w sobie pierwiastek kobiety, co jest widoczne w życiu codziennym, ale nie o tym. Od dwóch lat codziennie się budzę i mam ochotę wyskoczyć przez to j*bane okno. Ono tam jest, wysoko nad chodnikiem. Nie wiem o co chodzi, mam wspaniałą kobietę, cudowną przyjaciółkę, fantastycznego przyjaciela, gram w kapeli i odnosimy niemałe sukcesy. I wygląda to tak że boję się, codziennie mnie strach ogarnia, tępe uczucie które jakby oplata serce. Fakt faktem, mam coś co nie jest już obojętnością - to jest prawdziwe 'mam wy*ebane', szkoła, rodzina itp po prostu odeszły w zapomnienie.

A to okno tam jest.

Link to comment
Share on other sites

Hymmmm rozumiem Cię doskonale :-(

 

Wiesz tak to jest że strach nas broni przed czymś , pomaga nam w czymś ,ochrania nas - taki wewnętrzny system który poza naszą świadomością dochodzi do wniosku że skoro z tym sobie nie radzisz to zastąpimy problem strachem ,będzie Cię ostrzegał a tak naprawdę tylko nakręca naszą spirale. Widzieć pozytywny aspekt swojego życia to nie lada sukces :-)

Poszłabym na Twoim miejscu do psychologa bądź terapeuty żeby zobaczyć co Cię blokuje ,Fajne jest to że nikt nie mówi jak żyć i co robić .Sami na to wpadamy i naprawiamy :-) To działa podświadomie ,forma takiego wsparcia :-)

Wiesz okno było jest i będzie ale od Ciebie zależy jak je będziesz postrzegał .Zmiana myślenia to podstawa udanego i szczęśliwego życia .

Przechodziłam podobnie jak ty tylko z myślą o dachu , znudzenie -dach , ponury nastrój -dach ,szczęśliwa -dach i na chwilę obecną u mnie w ten sposób mój duch wołał o pokarm ha ha ha ha

Dbamy o nasze ciało ,odżywiamy je ,ćwiczymy żeby być w jak najlepszej kondycji i mamy tego owoce .Piękne jędrne ciała a co z duchem ono tam jest ,biedne zagłodzone bo interesowała mnie tylko powłoka .Jak zaczęłam je dostrzegać i żyć zgodnie z nim to myśli o tym dachu same minęły :-) wyciszenie,relaksacja :-) to właśnie pokarm dla mojej duszy która tak głośno się domagała zainteresowania

 

Powodzenia i radości z życia życzę :-)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...