Jump to content

sen o kinie, jajku, więzieniu, pracy, mapie i fladze...


saritha_86
 Share

Recommended Posts

Witajcie... Trochę tego dużo ale dzisiejszej nocy miałam tyle różnych snów, że aż głowa boli i za bardzo nie wiem kiedy się jeden zaczyna a kończy się drugi...

 

Chyba zaczęło się od kina... Byłam w środku, światła były pogaszone a ja szukałam na bilecie miejsca... Ale nie mogłam znaleźć na nim numeru mojego miejsca. Kiedy, stałam tak pomiędzy rzędami jakiś mężczyzna siedzący obok mnie poprosił, żebym mu pokazała ten bilet to mi pomorze. Wziął go, przyjrzał się i powiedział, że numer mojego miejsca, to właśnie ten, który on zajmuje. Ja powiedziała, że nie musi się przesiadać i zajmę miejsce wolne tuż za nim... Wtedy zwróciłam uwagę na jego śliczne długie brązowe włosy (to dziwne bo nie lubię mężczyzn z długimi włosami). Zajęłam miejsce ale bardziej interesowało mnie jajko na twardo, które obierałam niż film który był na ekranie (miał być to miś Puchatek, ale oglądałam jakiś czarno-biały dziwny film). Tuż obok usiadła jakaś dziewczyna /przyjaciółka którą nie znam. Ona też miała jajko. Zaczęłam jeść to jajko ale wyciągałam z ust kawałki skorupek. Pamiętam, że złościłam się na to, że nie do końca ugotowały się na twardo... Potem byłam w wiezieniu (byłam więźniem). Właśnie miałam wyjść na wolność... Wtedy ta sama osoba z kina podeszła do mnie. Powiedziałam, że nie zostawię ją tutaj. Kazałam jej się ukryć w płóciennej torbie podróżnej. Przy wyjściu chwilę rozmawiałam ze strażnikami, śmiejąc się i żartując. Czekała na mnie jakaś znajoma (której nie znałam). Ucieszyłam się jak podali mi torbę (ciężką bo byłą tam ukryta ta przyjaciółka). Szybko wyszłam z nią na dwór trzymając tą torbę. Był śliczny letni dzień, świeciło słońce. Ta znajoma z którą szłam zaczęła się śmiać, że zostawiła dla strażników więziennych niespodziankę. Chwilę później były jakieś krzyki i piski, że coś bardzo śmierdzi. Ja się odwróciłam i przyglądałam się temu budynkowi więziennemu .... Potem byłam jakby w pracy (nie pracuję bo studiuję)... Pracował tam mój tata - kazali mu tam pracować , bo mieli do niego zaufanie przy przewozie ściśle tajnych teczek i dokumentów jakiegoś przestępcy... Ja byłam sekretarką ale kompletnie sobie nie radziłam... Miałam zamówić razy śmietanę i jeden raz musztardę... Jakoś nie mogłam tego zapamiętać... Potem byłam w innej pracy (jako pomoc mamie), pisałam na komputerze jakiś wniosek. Pamiętam, że był czarny olbrzymi pies tych właścicieli, którego się obawiałam, ale on strasznie mnie polubił i skakał na mnie, chciał się bawić... Ale ja się go trochę bałam... W tym biurze nagle znalazło się pełno młodych pracowników, którzy byli strasznie nieprzychylni do mnie... Dowiedziałam się czegoś o właścicielce i chciałam powiedzieć o tym mamie, ale nie mogłam... Wtedy wyszliśmy z mamą na ulicę i przechodziliśmy na pasach. Zobaczyłam, że jakaś młoda dziewczyna z biura za nami idzie więc nie mogłam powiedzieć tego co się dowiedziałam mamie. Zobaczyłam, że ma wózek dziecięcy, więc się nachyliłam i dotknęłam dzidziusia w nim mówiąc jaki słodki..., ale w tedy jakaś babka wzięła ten wózek a ja zaczęłam się tłumaczyć, że myślałam, że to mojej mamy... Wtedy znaleźliśmy się w jakimś urzędzie. Stanęliśmy przy jakimś okienku. Zauważyłam, że nagle za nami zrobiła się jakaś strasznie długa kolejka i pojawił się brat mojej przyjaciółki. Zapytał co u mnie słuchać a ja nieskładnie powiedziałam, że właśnie kończę studia... Zapytałam gdzie mama a on powiedział, że właśnie weszła do środka... Za oknem zobaczyłam jakieś zamieszki, bunt... policje... Przestarzałym się... Ta dziewczyna która szła za mną zaczęła mówić o aplikacji prawniczej. Cieszyła się, że nie poszła na prokuratorską a na ogólną. Zdziwiłam się, że ona jest po prawie... I znalazłam się gdzieś nad morzem... Była ciepła letnia noc. Świecił księżyc (miałam wrażenie, że jestem w mojej ulubionej bajce z dzieciństwa - "Czarodziejce z Księżyca" . Rozmawiałam z Taxido i powiedział mu, że jeżeli chce, to mogę z nim wyjechać do Tokio... Że nie chcę się z nim rozstawać. On popatrzył się na mnie i tylko mnie mocno przytulił... I znalazłam się w pokoju kolonijnym. Siedziałam na łóżku wraz ze współlokatorką. Trzymała ona na kolanach jasno niebieską mapę (było tylko na niej północna część Polski). Pokazała mi, że właśnie jesteśmy w Gdańsku. A ja pokazując na mapie palcem powiedziałam jej że aby dojechać do domu muszę pokonać całą Polskę w odłóż. I czy wie, że gdybym jechała ze Szczecina przez Berlin to bym była o 3 godziny wcześniej niż gdybym jechała przez Polskę... Wtedy wyjrzałam przez okno i widziałam błyszczącą w zachodzącym słońcu naszą biało-czerwoną flagę. Lekko poruszała się na wietrze. Wtedy uświadomiłam sobie, że przecież przyjechali moi rodzice. Szybko zeskoczyłam z łóżka i założyłam błękitne ciapy/klapki i zbiegłam ze schodów rzucając się na mamę... Ale wtedy zobaczyłam że na korytarzu trwają ćwiczenia wojskowych / albo obóz wojskowy.... Wśród biegających był brat mojej koleżanki, który z daleka mnie zawołał. Zdziwiłam się że jest tutaj i obudziłam się...

 

Wiem, że był strasznie długi i szczegółowy ten sen... Może mi ktoś powiedzieć co on mniej więcej oznacza?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...