Jump to content

Czego naucza Kościół (IV): "Paciorek dla Jezuska", czyli o modlitwie raz jeszcze...


caliah
 Share

Recommended Posts

Paciorek dla Jezuska…

 

 

Chwile ciszy

 

Górskie wędrówki sprzyjają myśleniu i marzeniom… Kiedy wyłączy się komórkę, a odtwarzacz mp3 zostawi w domu, można w górach odkryć coś niezwykłego. Góry uczą pokory i ciszy! Górska wędrówka, podczas której kropelki potu spływają po policzkach, a każdy łyk wody jest bezcenny, pozwala pochylić się nad tym, co tak naprawdę w życiu jest ważne, a co tylko pozorne… Chwile ciszy, które zbieram do plecaka, jak szlachetne kamienie, pomagają odkrywać to, co w duszy gra, jak również to, co jeszcze nie gra za dobrze. Nie powiem, że zawsze jest to przyjemne i łatwe, ale z pewnością potrzebne, bo człowiek w zaganianym świecie rozproszeń potrzebuje od czasu do czasu spojrzenia w dół ze szczytu Kasprowego, czy Giewontu, odetchnięcia rześkim powietrzem Tatr… Po co to wszystko?! By mógł zejść spowrotem do swoich spraw – tych wielkich i tych bez większego znaczenia – z wypoczętą duszą, odnowionym spojrzeniem, pokrzepionym umysłem…

 

Kto był, ten wie

 

Jedna z ostatnich, wrześniowych wędrówek po Tatrach ze studentami zapadła mi głęboko w pamięć… Wspinaczka na Kasprowy to nie chleb z masłem – kto był, ten wie… Uśmiechnięte zaś twarze turystów wjeżdżających na szczyt kolejką bynajmniej nie dodają zapału do pieszej wędrówki. Droga w górę, znaczona momentami bardziej stromych podejść, kończyła się ponad godzinnym etapem w lepkim i śliskim śniegu. Taka trasa sprzyja trudnym przemyśleniom! Po pytaniach: "czy warto?" i "czy trzeba?" przyszedł czas na rozmyślanie o modlitwie… Temat ważny, bo potwierdzony wieloma wątpliwościami, jakimi dzielili się młodzi, których spotykałem w Polsce, w czasie tegorocznych wakacji. Niestety na pytanie: "jak się modlić?" nie ma jednej odpowiedzi… Nie ma metody, sposobu, czy schematu, jak to zrobić, by było dobrze! Z resztą takie podejście do tematu modlitwy – "by było dobrze" – stawia ją samą w roli czynności mechanicznej, tymczasem modlitwa jest rozmową. Tak, tak… Słyszeliśmy to już na katechezie w szkole podstawowej! Czemu więc, nawet jako już ludzie dorośli, wciąż mamy z tym problem?

 

Monologi czy dialogi?

 

Pomyśl, że rozmawiasz z kimś bardzo dla ciebie ważnym, przy tym niesamowicie mądrym i dowcipnym. Pomyśl jeszcze, że ta osoba jest bardzo zainteresowana tym, co mówisz. W miarę rozwoju dialogu czujesz, jakbyś mógł przegadać z nią całe życie… A teraz odpowiedz sobie na pytanie: Jak się ma taka rozmowa do twojej modlitwy? Czy modląc się czujesz to samo?! Często tak bardzo jesteśmy zamknięci w schematy modlitewnych formuł, że zapominamy o podstawowej prawdzie dotyczącej modlitwy: to rozmowa z Bogiem, który jest naprawdę zainteresowany tym, co chcemy Mu powiedzieć, a jeszcze bardziej interesuje Go to, byśmy chcieli posłuchać, co On sam ma nam do powiedzenia… Jeśli dzwonisz do kogoś, to zakładam, że nie odklepujesz całej rozmowy na jednym oddechu, w stylu: "Cześć. Co tam u ciebie? Dobrze jak zawsze? Fajnie. Normalna sprawa. U mnie też dobrze. Do usłyszenia. Cześć." Po takim kilkusekundowym monologu twój rozmówca poczułby się obrażony, a w najlepszym wypadku stwierdziłby, że coś jest z tobą nie tak. Przekładając teraz nasz przykład na życie modlitewne: Czy myślisz, że "odklepany paciorek" podoba się Bogu?

 

TO czyńcie, a nie co wam się podoba

 

W tym miejscu warto wspomnieć o modlitwie "tradycyjnej", w której używamy wyuczonych modlitw takich jak: Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, czy Aniele Boży… Nie powinniśmy, przy okazji tematu modlitwy, wywołać wrażenia, że ta forma dialogu z Bogiem jest gorsza, albo niepotrzebna. Bez ustalonych formuł ciężko byłoby się modlić, zwłaszcza we wspólnocie. Wyobraźcie sobie Mszę Świętą, którą kapłan odprawiałby swoimi słowami. W którym miejscu byłby czas na wiernych obecnych w Kościele, co mieliby mówić, kiedy skończyć? Jeden wielki bałagan… Spójrzcie na przykład Jezusa – On sam ustanawiając Eucharystię powiedział: "To czyńcie na moją pamiątkę", co znaczy: TO czyńcie, a nie co wam się podoba…

 

Drugim argumentem przemawiającym za wartością modlitwy ustalonymi formułami jest fakt, że taka modlitwa to początek życia w dialogu z Bogiem dla większości wierzących. Dla wielu z nas pierwszą modlitwą, nauczoną przez rodziców, babcię, katechetę w szkole, była modlitwa do Anioła Stróża albo Zdrowaś Maryjo… Z pewnością nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak bogata w znaczenie jest ta modlitwa, ale wiedzieliśmy, że jest ważna, więc odmawia się ją z pięknie złożonymi rękoma. Niestety w miarę upływu czasu, u niektórych katolików ręce już tak pięknie się nie składają – zostaje natomiast ta błoga nieświadomość głębi modlitwy i tu właśnie zaczyna się problem z "odklepywaniem paciorka".

 

Wejście na niebezpieczny teren

 

Modlitwa to rozmowa dwóch osób, która zakłada zarówno mówienie, jak i słuchanie… Zdarza się, że człowiek nie potrafi uwolnić się od bezmyślnego "klepania modlitwy", bo to oznacza wejście na niebezpieczny teren – wręcz grunt podminowany tym wszystkim, co mogłoby łatwo wybuchnąć, gdyby Bóg tylko zechciał o tym porozmawiać… Bezpieczniej jest odmówić to, czy tamto, niż wejść z Bogiem w rany serca, które latami nie mogą się zagoić. Łatwiej jest odśpiewać najdłuższą litanię, niż przespacerować się z Bogiem w ciemne zakamarki duszy. Pytanie więc, na które trzeba sobie odpowiedzieć w pewnym momencie życia NIE brzmi: jaką formą modlitwy się modlić? Pytanie najważniejsze to: Czy moja modlitwa jest dla mnie prawdziwym dialogiem z Bogiem? Takiej modlitwy Bóg oczekuje i tylko poprzez taką modlitwę będzie potrafił przemówić wprost do serca. Bóg słucha cierpliwie i mówi prostym językiem…

 

Słuchanie na modlitwie to trudny element – cóż bowiem lepiej nam wychodzi niż gadanie?! Słuchanie to wczytywanie się w Słowo Boże, adoracja Jezusa Eucharystycznego, odkrywanie prawdziwego znaczenia zdarzeń, kontemplacja drugiego człowieka…

 

Dobre wzorce są... dobre

 

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o jednej sprawie… Warto przyglądać się dobrym wzorcom. Ta rada jest aktualna również w życiu modlitwy. Warto poszukiwać i naśladować dobre przykłady. Spójrz w Pismo Święte (Stary i Nowy Testament) i zobacz, jak ludzie na przestrzeni wieków rozmawiali z Bogiem – w bardziej bezpośredni lub pośredni sposób. Spójrz na świętych – każdy z nich miał swoją drogę modlitwy – dialogu z Bogiem. W tym miejscu chciałem przywołać jedną postać ze Starego Testamentu – Hioba! Historia tego prawego człowieka jest znana: był bogaty, dobrze mu się powodziło i był przy tym bardzo pobożny… Bóg przyzwala Szatanowi, by odebrał mu wszystko, by udowodnić, że Hiob czci Boga nie tylko dla tego, że Ten błogosławił mu przez całe życie. Hiob w cierpieniu (duchowym i fizycznym) nie złorzeczy Bogu… W końcu Bóg, po tej wielkiej "próbie", przywraca mu to, co miał, przymnażając jeszcze swojego błogosławieństwa. Księga Hioba w skrócie! Wczytując się jednak dokładniej w samą księgę, a przede wszystkim w modlitwy Hioba, jakie zanosi on do Boga, możemy doszukać się tam postawy modlitwy odważnej, pełnej emocji i przesyconej dramatyzmem sytuacji cierpiącego człowieka (Polecam przeczytanie rozdziału 13 i 14 Księgi Hioba).

 

Modlitwy pełna zaangażowania

 

Nikt nie powiedział, że nasza modlitwa ma być obdarta z emocji. Poszanowanie Boga wszechmogącego nie oznacza, że nie możemy przed nim otworzyć serca i wylać naszą radość, smutek, żal, czy nawet postawić Mu trudne pytania w czasie cierpienia… Modlitwa Hioba daleka jest od przysłowiowego "paciorka"! Wzywasz, bym się z Tobą sądził (Hi 14,3b) Hiob żali się Bogu, pyta, szuka, rozważa i próbuje zrozumieć, jaki jest Boży plan i gdzie tkwi sens tego, co go dotknęło. Pan oczekuje od człowieka modlitwy pełnej zaangażowania! W dialogu, w którym jednej ze stron nie bardzo zależy na tym, co się mówi i o czym się rozmawia nie będzie iskry zrozumienia. Nudnego bełkotu nikt nie chce słuchać!

 

Stąd przykład za przykładem, na kartach Pisma Świętego, ludzi, którzy modlili się "na serio" – zaangażowani w dialog z Bogiem!

 

Pamiętasz, jak Jakub walczył z aniołem Bożym? Nie puszczę cię, aż mi pobłogosławisz (Rdz 32,27b).

 

Czy to nie była modlitwa? Oczywiście, że była i zobaczcie, jaka skuteczna! Warto więc próbować ożywiać swój dialog z Bogiem – może nawet obudzić się z duchowego marazmu i zacząć rozmawiać z Nim o tym, co naprawdę w moim życiu jest ważne. Odstawić na bok paciorek i wziąć przykład z Hioba?!

 

Tylko dla odważnych!

 

Adam Piekarzewski SDB

 

Paciorek dla Jezuska

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...