Jump to content

chcę uciąć ten ogon...


przypadek
 Share

Recommended Posts

Witam,

przypadki sprawiają, że trafiamy w różne miejsca i oto jestem :)

A tak całkiem poważnie. Jeżeli już znalazłam to miejsce to może znajdę pomoc...

Byłam z facetem przez prawie 6 lat, to była droga przez mękę - zniszczył mnie, moje życie, odebrał godność i poczucie własnej wartości. Odchodziłam wiele razy, ponad 6 lat temu zrobiłam to po raz ostatni.

Dziwne to było rozstanie, a raczej wyjście z chorego uzależnienia od kogoś kto potrafił mnie przekonać, że bez niego jestem nikim. Na początku jakieś etapy udawanej przyjaźni, przeplatane jego furią i przeróżnymi działaniami... Wiem, że korzystał z pomocy ludzi posiadających ogromną wiedzę z dziedziny różnych gałęzi ezoteryki - znajdywałam różne amulety, symbole itp rzeczy... Sam zresztą powiedział, że "nie będę z nim to nie będę z nikim". I jakoś tak właśnie jest - rozpoczynam związek, jestem w nim dłużej/krócej i wszystko się rozpływa. Nie mam w głowie ustawicznego widma mojego byłego, wchodzę w związki z ufnością i nadzieją, ale nie desperacją. Mimo to...

Od pewnego czasu jestem sama - bo mi mimo wszystko lżej bez tych ciągłych rozczarowań, ale samotność doskwiera...

Może ktoś wie jak odciąć ten ogon...

Link to comment
Share on other sites

Guest Lilith

przypadki nie istnieja ;] wszystko dzieje sie po cos, wszystko ma swoja kontynuacje. nie ma zbiegow okolicznosci. skoro sie tu znalazlas, to znaczy, ze znajdziesz tu rozwiazannie, albo chociaz poznasz nowych ludzi, nawiazesz ciekawe znajomosci.wszystko ma jakis swoj sens.

co do tego mezczyzny.. musisz o nim zapomniec, ale tak absolutnie. wykasowac sie. on ma nie istniec. wiem, ze to nie jest latwe, bo on mial ogromny wplyw na twoje zycie i na ciebie, ale nie ma innego wyjscia. musisz nauczyc sie wspominac te znajomosc, ten kawalek swojego zycia jako lekcje. i to dobra lekcje, ktora miala cie czegos nauczyc. wyszlifowac cie, zebys stala sie lepsza. nauczyla doceniac drobnostki, ktore kiedys nie mialy dla ciebie znaczenia. tez kiedys uslyszalam takie slowa jak ty i skonczylo sie na tym, ze ten ktos zostal sam i do dzis wyje do ksiezyca za mna, a mnie sie powiodlo. ludzie rozstajacy sie w gniewie mowia rozne rzeczy. nie do wszystkiego nalezy przywiazywac wage... sam fakt, ze w ogole bierzesz pod uwage twoje niepowodzenia w sferze uczuciowej jako 'zly urok' rzucony przez twojego ex jest znakiem, ze on jednak ciagle w tobie siedzi. nie bedzie latwo. nie oczyscisz sie tak 'ot', ale to jedyna droga. nawet jesli faktycznie zaistnialy tu jakies nieciekawe praktyki magiczne, to bedziesz musiala sama 'zmądrzeć'. nauczyc sie, ze po to ci sie to przydarzylo z jakiegos powodu. i co najwazniejsze! kiedy kogos poznasz nie pozwol, zeby mysl o tym co bylo zawladnela toba. to cie obezwladnia i TO jest ta 'klatwa' w ktora wierzysz.musisz zostawic za soba tamten rozdzial.

ps. proponuje napisac tutaj: Dla szukających pomocy, tam zaglada wiecej osob obeznanych w kwestii ezoteryki ;) oni ci pomoga pod tym katem.

Link to comment
Share on other sites

dziękuję Ci bardzo za odpowiedź, wszelkie słowa otuchy mile widziane :)

 

ja z tym Panem pożegnałam się definitywnie i ostatecznie, on ma raz na jakiś czas "aktywację" ale ja ją ignoruję, ponieważ swoimi poczynaniami zraził do siebie wszystkie osoby z mojego otoczenia to nie ma możliwości nawiązania jakiegokolwiek kontaktu ze mną poza głupim smsem...

 

a w uroki wierzę - moja rodzina pochodzi z terenów, gdzie są tzw. szeptuchy i wiem co one mogą i co do człowieka czasem może się przyczepić :/

Link to comment
Share on other sites

Rozstanie połączone z klątwą zawiązuje karmę a to już nie jest tylko kwestia zapomnienia o kimś. Karma działa tak długo dopuki się nie spali a spalić się może wówczas, gdy powiązane nią osoby obdarzą siebie bezwarunkową ludzką miłością dającą wolność. Ten proces prowadzący do uwolnienia się czasami może trwać przez wiele wcieleń. Przypadek działania twojego partnera wskazuje na to, że może on mieć czarną duszę, co dodatkowo utrudnia spalenie karmy

Edited by hipnotyzer
Link to comment
Share on other sites

... spalić się może wówczas, gdy powiązane nią osoby obdarzą siebie bezwarunkową ludzką miłością dającą wolność.

 

Nie bardzo rozumiem to stwierdzenie. Pokochać siebie nawzajem czy po prostu siebie?

Link to comment
Share on other sites

Pokochać drugą osobę tak by w związku z tym dać tej drugiej osobie bezwarunkową wolność. Dotyczy to was obydwojga

Link to comment
Share on other sites

Pokochać drugą osobę tak by w związku z tym dać tej drugiej osobie bezwarunkową wolność. Dotyczy to was obydwojga

 

Niestety obawiam się, że u tego Pana nie jest to możliwe, ponieważ tak najbardziej to on kocha siebie i swoje przekonania, jest despotą, dla którego jedynym słusznym kierunkiem rozwoju w związku jest przyjęcie jego przekonań i racji bez pytań i sprzeciwu... Czy przez jego cechy charakteru skazane jest to na porażkę?

Link to comment
Share on other sites

Reinkarnujemy się wielokrotnie i jeśli mamy karmę to w każdym naszym życiu pojawiają się ci z którymi jesteśmy zwązani. Jest to nasza szansa na uwolnienie się z karmy. Świat stworzony przez boga jest tak bogaty, że daję nam różne sytuacje, konfiguracje, miejsca tak byśmy mogli nasze karmy porozwiązywać.

Jeśli masz karmę z tym meżczyzną to wcale nie znaczy, że ona właśnie teraz musiała się zawiązać. Znam przypadki karmy, która się ciągnęły przez 1600 i 1500 lat partnerzy zmieniali płeć a ich związki przybierały różne konfiguracje.

Można powiedzieć, że musimy wykazać się cierpliwością aż w którymś wcieleniu uda nam się to rozwiązać . Bóg da nam tyle szans ile będziemy na to potrzebowali.

Prawdę mówiąc stoimy na progu radykalnych przemian a i karmy w czasie tych przemian ulegną automatycznemu, czy odgórnemu spaleniu.

Link to comment
Share on other sites

...masz karmę z tym meżczyzną to wcale nie znaczy, że ona właśnie teraz musiała się zawiązać. Znam przypadki karmy, która się ciągnęły przez 1600 i 1500 lat partnerzy zmieniali płeć a ich związki przybierały różne konfiguracje.

Można powiedzieć, że musimy wykazać się cierpliwością aż w którymś wcieleniu uda nam się to rozwiązać . Bóg da nam tyle szans ile będziemy na to potrzebowali.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że kiedyś, gdzieś tam mogło byc między nami różnie, inaczej... Ale z drugiej strony tu i teraz jesteśmy raz i nie rozumiem jak można być tak zatwardziałym w swoim ego, żeby ze względu na swoją chorą, urażoną dumę niszczyć ludzi... Tym bardziej, że ta burza, którą mi zafundował dotknęła wiele istnień...

Link to comment
Share on other sites

Jak napisałem, jego postępowanie wskazuje na to, że ma czarną duszę a w takim przypadku logika działania często jest odwrotnie proporcjonalna do oczekiwanych efektów.

Link to comment
Share on other sites

Niestety w działaniu takich osób w ogóle brak logiki...

Gdy jeszce wierzyłam, że można to jakos unormować proponowałam mu nawet pomoc i wsparcie podczas leczenia u psychologa/psychiatry - ale on nie widzi w sobie problemów.

Winą za rozstanie obarczał przez długi czas osoby trzecie, które podobno mną "sterowały" - no bo jak to możliwe, że sama zerwałam się z tak krótkiego sznurka... Na szczęście przyjaciele przetrwali, zrozumieli i mnie pomogli przetrwać.

Link to comment
Share on other sites

Dużo łatwiej jest, gdy ma się wsparcie - a ja je miałam. Chociaż moją rodzinę i przyjaciół kosztowało to wiele nerwów i zdrowia.

 

Najdziwniejsze jest to, że do dnia dzisiejszego nie wiem co mną powodowało, że odeszłam ostatecznie. Tyle razy odchodziłam - zawsze wracałam. Tyle razy mnie deptał, a ja tylko cierpiałam w milczeniu. Tamtego wieczora powiedział coś znowu i z miną triumfalną wyszedł z pokoju, a ja wstałam, założyłam buty, kurtkę i wyszłam. On nawet za mną nie wybiegł - tak był pewny, że to kolejny raz, gdy wrócę. A ja wsiadłam do samochodu i zadzwoniłam do koleżanki: "Wiesz co? Chyba zostawiłam go" i usłyszałam takie pełne ulgi "Nareszcie". To "nareszcie" słyszałam w głowie za każdym razem, za każdym kryzysem...

 

Nie pamiętam tego ostatecznego pchnięcia, tych jego ostatnich słów... Ale jestem mu za nie wdzięczna, bo spowodowały to, że mogłam wreszcie odbudować siebie.

Link to comment
Share on other sites

Jestem pewny, że miałaś śilne wsparcie swojego przewodnika duchowego. powiedziałbym nawet, że tym razem on nawet bardzo się postarał

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...