Jump to content

Bardzo proszę o odpowiedź czy mój związek jest karmiczny


koniczynka888
 Share

Recommended Posts

Pierwsza osoba: 19.03.1977

Druga osoba: 28.12.1984

 

 

Drogi życia

Pierwsza osoba: 1/10/1928/37/46

Druga osoba: 8/17/26/35/44/53/62

Suma dróg życia: 9/18/27/36/45/54/63/72/81/90/99

 

Związek karmiczny: TAK

 

Pierwsza osoba

DZ: 1/10/19/28/37/46

1PZ: 4/13/22

CP: 1/10/19

Druga osoba

DZ: 8/17/26/35/44/53/62

1PZ: 4/13/22/31/40

CP: 1/10/28

 

 

Wibracja związku 9.

Jest to związek karmiczny, związek lekcja.

Związek lekcja to związek który bardzo szybko się rozpada lub w którym dochodzi do tzw. długo terminowości. Można powiedzieć, że jest to związek trudny od samego początku, wchodzi w fazę realizacji i nie ma momentu, w którym drogi mogą się rozejść czyli jedna i druga strona w jakiś przedziwny sposób są ze sobą połączone. Jest to wtedy już z wiązek obłożony lekcją karmiczną, czyli partner jest na miarę naszych wewnętrznych potrzeb, jeśli chodzi o realizację założeń naszej duszy.

Trudne związki w których obie strony mogą czuć się samotnie.

9 daje pewien rodzaj spuścizny bycia przewodnikiem. Po przejściu przez taki związek faktycznie możemy udzielać rad i artykułować mądrość wyciągniętą z doświadczeń. Jest to wtedy też związek, gdzie bardzo często, jeśli już trwa, to kończy się w momencie odejścia, czyli związek tzw. dopóki śmierć nas nie rozłączy.

Bardzo często w takim związku występuje rodzaj spuścizny medycznej, czyli jedna z osób może być chora i ta druga osoba uczy się od nie czegoś na poziomie duchowym, a nie tylko na poziomie realizacji intelektualnej.

9 daje związek lekcje, jest trudny do rozdzielenia. Jeśli już zostanie zaciśnięty to dopiero śmierć rozłącza partnerów.

Natomiast bardzo często związki tego typu są związkami, które przestają żyć razem, bo żyją obok siebie, fizycznie przestają się realizować we wspólnej przestrzeni, ale formalnie nie zostają rozpisane.

Bardzo fajny związek, jeśli jest to związek osób pracujących w systemie np. medycznym, w systemie nauczycielstwa, czyli wtedy tacy ludzie mają wspólną codzienność i chociaż każde z nich ją realizuje w inny sposób to mają wspólny punkt zaczepienia. Natomiast jeśli nie ma wspólnych zainteresowań to jest to związek, gdzie jedna osoba uczy się drugiej, a z drugiej strony odczuwa samotność istnienia w związku. Najgorszy rodzaj samotności to samotność u czyjegoś boku.

Link to comment
Share on other sites

Bardzo dziękuje Pysiaczek, wszytko to co napisałaś jest prawdą, tak dokładnie wygląda nasz związek. Mam wrażenie, że żyjemy obok siebie. On się realizuje ja stoję w miejscu od długiego czasu i nie potrafię tego zmienić, wszystko jakby sprzysięgło się przeciwko mnie. Nie wiem jak mam zmienić tą sytuację, czuje się bezradna i samotna u jego boku :( Co robić? Proszę o rady.

Link to comment
Share on other sites

Guest Daffne
Bardzo dziękuje Pysiaczek, wszytko to co napisałaś jest prawdą, tak dokładnie wygląda nasz związek. Mam wrażenie, że żyjemy obok siebie. On się realizuje ja stoję w miejscu od długiego czasu i nie potrafię tego zmienić, wszystko jakby sprzysięgło się przeciwko mnie. Nie wiem jak mam zmienić tą sytuację, czuje się bezradna i samotna u jego boku :( Co robić? Proszę o rady.

 

Ja tu widzę karmę, w której Twoim zadaniem jest skupić się również na sobie, podnieść się i zacząć robić to co Ciebie cieszy. On może wpływać na CIebie przytłaczająco, ale Twoim zadaniem jest własnie podnieść sie z tego marazmu wewnętrznego i zacząć myśleć o tym co dobre dla Ciebie :) Zacznij od doceniania siebie, wychodź z znajomymi koleżankami gdzieś, wiesz... takie drobne przyjemności :)

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję Daffne, masz rację, czuje się bardzo przytłoczona. Zanim się związaliśmy było inaczej, byłam pewna siebie, miałam pracę, utrzymywałam się sama, teraz jestem zależna od niego. Poza tym wyjechaliśmy z kraju jest mi ciężko z dala od rodziny i znajomych, których właściwie w tym momencie już nie mam. Wszystkie kontakty powoli się urywały. Tutaj miałam propozycję pracy, której chciałam się podjąć, ale moj partner mi nie pozwolił, bo nie była to praca (według niego na poziomie, tzn. praca w restauracji to jest coś upokarzającego jak dla niego :( skoro mam wyzsze wyksztalcenie powinnam pracowac najlepiej na stanowisku menadżera, takie jest jego zdanie, tylko nie bierze pod uwage tego ,ze jestesmy w obcym kraju i nie znam na tyle obcego języka, zeby pracować na takim stanowisku, poza tym nie mam takiego doświadczenia). On jest bardzo ambitny i wszystko mu sie udaje, a ja sie czuje bardzo przytloczona, ze nie moge sama za siebie decydować i zamiast mnie wspierać to jeszcze bardziej mnie ta cala sytuacja stresuje i teraz juz zupelnie stracilam wiare w siebie. Tkwię w tym samym punkcie. Staram sie o pracę teraz ale rozmowy mi nie wychodzą, chyba z góry już założyłam, że mi się nie uda. Poza tym ciagłe przypominanie przez partnera, ze nie mam pracy i mogłabym w końcu znaleźć wcale mnie nie podbudowuje wręcz przeciwnie wpędza w jeszcze wiekszego doła :( Czuję się jakbym straciłąm całą energię i chęć do życia.

Link to comment
Share on other sites

Guest Daffne

Powinnaś starać sie robić to co dobre dla Ciebie mimo, że on będzie myśleć inaczej. Praca nawet w restauracji nie jest niczym złym bo pozwoliłoby Ci to poczuć sie pewniej, doszkoliłabyś język, a potem mogłabyś z powodzeniem starać się o cos lepszego bo nabieranie doświadczenia to normalna kolej rzeczy, szkoda, że partner stawia Ci zbyt wysoko poprzeczkę podcinając Ci tym skrzydła. Chyba czas byś postawiła się czasem w imię swego dobra. Staraj sie o pracę i postaraj się by liczył sie z Twoim zdaniem, ale też by nie ograniczał Ci możliwości jakimi dysponujesz. Twoje chęci powinien akceptować i uszanować.

Link to comment
Share on other sites

Rozmawiam z nim nie raz o tym co czuję i dokładnie to samo mu wyjaśniłam, że chciałabym zacząć pracę nawet w restauracji żeby mieć kontakt z ludźmi a przy okazji podszkolić język, a z czasem znaleźć inną pracę. Też jestem ambitna i wiem, że szukałabym potem innej pracy. Nie podoba mi się, że chce zrobić ze mnie kogoś kim nie jestem, kogoś kim chciałby żebym była. Nie liczy się z moim zdaniem, z moimi potrzebami. Kłóci się to z moim 'ja'. Nie mogę być sobą w tym związku. Bardzo mnie zmieniła obecna sytuacja. Zamknęłam się w sobie. Dla niego najważniejsze są pieniądze, prestiż. Ja natomiast mam troszkę inne podejście. Owszem są ważne, ale nie najważniejsze. Nie potrafię cieszyć się już z małych rzeczy bo jeśli nawet zaczynam się z czegoś cieszyć to on zaraz jakby studzi moją radość, bo jak można według niego cieszyć się z czegoś innego niż pieniądze lub drogi samochód itp. :(

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...