Jump to content

Sen o Bogu


Belsander
 Share

Recommended Posts

Witam po raz pierwszy. Zazwyczaj po prostu spoglądałem na stronę i sam interpretowałem swoje sny, ale przy tym mam poważne trudności.

Otóż byłem w pracy (akurat tutaj nie było problemów z odgadnięciem o co chodzi). Ale w pewnej chwili ni z tego i z owego, do pracy przyszedł człowiek o siwych włosach w towarzystwie dwóch innych mu podobnych. Z czymże tamci mieli bardziej ciemne szaty (tuniki?) zaś ten odziany był w bogaty biało-błękitny strój, z granatowymi elementami. Nie pamiętam dokładnie, ale zawiązała się rozmowa, i padło pytanie: "Czy mój lud na mnie już czeka?". Tamci odpowiedzieli, że tak, i wszystko już przygotowane. Wyszliśmy na ulicę, i znów rozpoczęła się rozmowa ale tym razem o moją wiarę i kolejne pytanie, czy przygotowałem wszystko tak jak należy, i czy lud jest na niego gotów. Ja mówię, że starałem się jak mogłem, chociaż było ciężko i bez jego pomocy nie da się osiągnąć tego co by chciał. Wtedy on odpowiedział, że czas się już udać na miejsce, i powiedział, że ufa mi, że wszystko będzie jak być powinno. I tu padło dziwne słowo "W końcu jesteś namiestnikiem i wiesz jak najlepiej to zrobić". Po czym zapytał gdzie usiądziemy. Wskazałem palcem loże na białym pałacu. I zamiast iść, nagle poczułem, że mogę nas tam przenieść i po prostu znaleźliśmy się na niej (powiedział, że mogliśmy dojść a ja odpowiedziałem, że tak jest szybciej). Widok z owej loży też był dziwny. Widać było Pałac Kultury przed nami, zaś plac defilad pokryty był trawą i kilkoma alejkami. Po lewej stronie był las (jakby park). Zaś teren trawiasty okolony był trybunami. Na arenie walczyło kilka osób dziwnie ubranych. Jednak trybuny były puste. Zapytany, gdzie są ludzie, powiedziałem, że powinni już być, i pewnie dopiero teraz usłyszeli o jego przybyciu. W końcu ludzie zaczęli się zbierać, ale ja denerwowałem się, że tak ich mało, i żeby coś nie zawiodło.

 

Otóż najważniejsze jest to, że ów człowiek to na pewno był Bóg. To po prostu dało się wyczuć, i wywnioskowałem to z całego snu i jego przebiegu. Nie oglądałem ostatnio żadnych filmów (brak czasu), a i scena nie wydaje się podobna do żadnego z mi znanych. A tym bardziej z gier, więc wykluczyłem ten element. Jestem osobą wierzącą ale nie chrześcijaninem. Zastanawia mnie sformułowanie namiestnik, i czy to odnosiło się do mnie. Także biały pałac i warszawa jakby zupełnie inna, bo miasto wydawało się niezwykle rozległe i nie-warszawskie. Zastanawiam się, czy to nie było przypadkiem jakieś przedstawienie Nowej Jerozolimy? Może oczekiwaliśmy na przybycie umarłych? Nie wiem. Ale czuć było atmosferę nadchodzącej rozrywki? Przedstawienia? A za chwilę czegoś bardzo ważnego. Jednak chodzi o sam fakt rozmowy z Bogiem. Odnosił się do mnie z wyższością, ale nie jako Pan ale jako ktoś niezwykle serdeczny ale i wymagający.

 

Z góry dziękuję za interpretację.

Link to comment
Share on other sites

Bóg się nie śni.

Ten mężczyzna był człowiekiem, którego traktujesz jak Boga, z czcią, jest dla Ciebie wzorem, przewodnikiem, może zwyczajnie szefem w pracy, albo przełożonym szefa. Kimś bardzo ważnym i wysoko postawionym w hierarchii zawodowej, bo na tą sferę Twojego życia sen wskazuje. Panowie obok niego to pewnie jego współpracownicy, jego świta.

Zachowanie senne mężczyzny wskazuje z jaką reakcją, przyjęciem z jego strony się spotkasz. Tutaj jest ok, powinno być w porządku - akceptacja i współpraca.

Nazwanie Cię namiestnikiem jest dla mnie wskazaniem, że istnieje działka za którą jesteś odpowiedzialny i będziesz z tego rozliczony. Twój lud to osoby z Twojego działu?! może Twoja rodzina?

Symbolika jest bardzo wzniosła, bo i w takim klimacie będą się toczyły rozmowy.

Powodzenia na "przedstawieniu".

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję za interpretację, bardzo pomogła. Ale kwestia tego, że z pracy zostałem wyprowadzony. Jakby skończyła się I część snu (ta w pracy) i zaczęła druga poza. I dlatego zacząłem eliminować sferę zawodową. Czy to znaczy, że będzie to dotyczyć innej kwestii? Zewnętrznej?

Link to comment
Share on other sites

Może dotyczyć innej kwestii, np. spraw osobistych.

Namiestnik (niderl. Stadhouder, niem. Statthalter ) – osoba zastępująca panującego, sprawująca w jego imieniu władzę w kraju, prowincji, dzielnicy lub na innym określonym terytorium. W starożytnym Rzymie, specjalny urzędnik, który miał za zadanie dopilnować, by do Rzymu spływały z prowincji należne podatki i daniny.

Hmm... specjalnie wkleiłam regułkę dotyczącą namiestnika, żeby natchnęło Cię o co może dokładnie chodzić, nie znam Twojego życia - musisz sam głowkować.

Wytłumacz mi dlaczego się denerwowałeś, że ludzie nie nadchodzą? Oni mieli stanowić publiczność dla walczących? Obowiązkową? Nie rozumiem Twojego myślenia w II fazie snu. Właściwie co wiesz najlepiej jak zrobić????????

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...