Jump to content

Rodzinka, z ktora nie za dobre uklady, drob spod wersalki, woda, dzieci, ptak


Szyla
 Share

Recommended Posts

Witam, ciekawie mi sie dzis snilo :) i moze sie podziele, moze ktos wspomoze troszke.

Najpierw bylam gdzies na wsi, tak jakby u jakiejs babci, moze i mojej (tej co sie nie lubimy) i siedzialam ze znajomymi chyba i mielismy tam spac. A tu nagle spod wersalki/ek zaczely wychodzic kurczaki, kaczuszki, koguty cholera wi co. Ja jakos mowilam na nie rymowanka (teraz nie pamietam) nazywajaca kilka ptakow, a potem cos, ze i cholera wie co jeszcze ;)

Bardzo bylam rozczarowana gospodarzami, ze jak to i skad te kaczki i wszystko przyszly, zeby wyjsc spod lozka???

Potem pojawil sie moj chrzestny (kiepski kontakt...) i tlumaczyl mi budowe domu i piwnicy, ze niby wyjasniajaca skad przyszly. Potem bylam z nim i jego zona (z nia zawsze mialam problem i nie tylko ja) nagle przed moim starym blokiem. Ona mi wyjasniala (i on troche) dlaczego jest tak miedzy nami, ze ciezko pracuja, tlumaczys jakby wszystkie nasze niesnaski, zebym zrozumiala ich a nie twierdzila, ze sa zli. Ja wybaczylam im, podalam wujkowi reke etc czulam sie szczesliwa

Potem jechalam z dziecmi z przedszkola (bylam kiedys z nimi nad morzem) nad wode, jechalismy busem i bylo slonecznie. Nad woda bylo cieplo, ale nie jak morze tylko jakis staw. Dzieci bylo nieduzo. Potem jakby jechalismy nad inna wode, wlasnie morska bardziej. Sliczne byly widoki po drodze, wysiedlismy w lesie. Szlismy poboczami, niedaleko byla Slowacja (???)jakos musialam w te i w te chodzic, nie wiem.

Potem czekalismy nakogos, kto sie spoznial?? W tym lesie, niedaleko busa. Tam obok byl stawik tez i nad nim latal zarny ptak, ladnie szybowal tuz nad tafla, a rozlozone skrzydla wygladaly jak... drewniany plotek?? J a glosno zauwazylam tego ptaka i bardzo mi sie podobal plotkowy ptaszek.

Potem wsiadalismy do busa a ja dzwonilam do mamy, gdzie jest bo miala jechac z nami, a ona, ze nie jedzie, a ja na to, ze miejsce w busie zaplacone. Potem juz pamietam tylko ze bylam senna i zmeczona jak juz jechalismy.

Pozdrawaiam xxx

Link to comment
Share on other sites

Witaj Szyla,

 

Trochę to trwało, ale chyba mam coś dla Ciebie :)

 

Jak sama zauważyłaś Twój sen składa się z dwóch części.

Pierwsza dotyczy Twojej przeszłości i tego jaki wpływ ona na Ciebie wywarła.

Druga to teraźniejszość.

 

Powróćmy do domu na wsi.

Najpierw bylam gdzies na wsi, tak jakby u jakiejs babci, moze i mojej (tej co sie nie lubimy) i siedzialam ze znajomymi chyba i mielismy tam spac. A tu nagle spod wersalki/ek zaczely wychodzic kurczaki, kaczuszki, koguty cholera wi co. Ja jakos mowilam na nie rymowanka (teraz nie pamietam) nazywajaca kilka ptakow, a potem cos, ze i cholera wie co jeszcze ;)

Bardzo bylam rozczarowana gospodarzami, ze jak to i skad te kaczki i wszystko przyszly, zeby wyjsc spod lozka???

 

Obraz ten przedstawia niezbyt przyjemne otoczenie, ze skłonnościami do szczególnej drażliwości w sferze przestrzegania konwenansów. Wpływ tego otoczenia mógł wywoływać w Tobie niepokój i dość duże napięcie nerwowe. Ograniczało to Twoją spontaniczności ze względu na strach przed popełnieniem błędu. Skutkiem tego był brak zdolności do rozwijania indywidualności, własnego poglądu o otaczającym Cię świecie.

Rymowanka, pomino iż nie znamy jej treści świadczy o tym, że wyrzuciłaś z siebie zapis tych wspomnień jako źródła niektórych stanów psychicznych.

 

Potem pojawil sie moj chrzestny (kiepski kontakt...) i tlumaczyl mi budowe domu i piwnicy, ze niby wyjasniajaca skad przyszly. Potem bylam z nim i jego zona (z nia zawsze mialam problem i nie tylko ja) nagle przed moim starym blokiem. Ona mi wyjasniala (i on troche) dlaczego jest tak miedzy nami, ze ciezko pracuja, tlumaczys jakby wszystkie nasze niesnaski, zebym zrozumiala ich a nie twierdzila, ze sa zli. Ja wybaczylam im, podalam wujkowi reke etc czulam sie szczesliwa

Chrzestny, symbol osoby której można zaufać nawiązuje do Domu, do Twojej aktualnej sytuacji życiowej, która jest w ścisłym związku z okresem wczesnego dziciństwa (tj. do ok. 5 roku życia). Wyjaśnia Ci skąd wzięły się kury i kaczki, czyli przyczyny opisanego wyżej stanu psychiki.

Zrozumiałaś i wybaczyłaś, czyli odzyskałaś zdolność do aktywnej samorealizacji, tworzenia i modyfikowania, ale oczekujesz jeszcze czegoś więcej.

 

Potem jechalam z dziecmi z przedszkola (bylam kiedys z nimi nad morzem) nad wode, jechalismy busem i bylo slonecznie. Nad woda bylo cieplo, ale nie jak morze tylko jakis staw. Dzieci bylo nieduzo. Potem jakby jechalismy nad inna wode, wlasnie morska bardziej. Sliczne byly widoki po drodze,

 

Teraz rozpoczynasz podróż, jakąś życiową zmianę, z którą utożsamiasz swoje życiowe szanse i możliwości dalszego rozwoju.

Czasem niestety utrudniają Ci ją jakieś wewnętrzne konflikty. Być może spowodowane tym, że inni ludzie wywierają na Ciebie zbyt duży wpływ lub podejmują decyzje.

Powinnaś to zmienić, uwierzyć w siebie i nie zdawać się na pomoc innych.

 

Zmierzasz w kierunku wody, która jest esencją życia. Symbolem rozwoju w osiąganiu równowagi, rozkwitu osobowości i funkcjonowania w aspekcie psychologicznym.

Słoneczna pogoda, to sytuacja, w której wszystko co jest potrzebne Twojemu rozwojowi staje się możliwe do osiągnięcia.

 

Posiadasz charyzmę i zdolność pomagania innym w sposób rozsądny i konkretny.

Nadszedł czas na działanie dla dobra otaczających Cię ludzi. To jest to ciepło, które czułaś.

 

Staw jest odbiciem Twoich najskrytszych pragnień, do których czasem sama przed sobą się nie przyznajesz. Jeżeli woda w stawie była czysta, to powinnaś w nich wytrwać.

Jeśli ten piękny krajobraz, który oglądałaś oświetlony był słońcem, Twoje niezaspokojone tęsknoty prawdopodobnie się spełnią.

 

wysiedlismy w lesie. Szlismy poboczami, niedaleko byla Slowacja (???)jakos musialam w te i w te chodzic, nie wiem.

Potem czekalismy nakogos, kto sie spoznial?? W tym lesie, niedaleko busa.

 

Niestety chwilowo straciłaś orientację. Wybrniesz z tej sytuacji jeżeli poważnie zastanowisz się nad tym co chcesz osiągnąć.

 

Tam obok byl stawik tez i nad nim latal zarny ptak, ladnie szybowal tuz nad tafla, a rozlozone skrzydla wygladaly jak... drewniany plotek?? J a glosno zauwazylam tego ptaka i bardzo mi sie podobal plotkowy ptaszek.

I znowu jesteś nad stawem. Unosisz się nad nim wraz ze swoimi duchowymi aspiracjami, ideałami i intuicją. Chcesz wznieść się ponad swoją obecną sytuację.

 

Napotykasz jednak na przeszkody, które sama sobie stwarzasz, zbyt mało wierząc we własne siły. Dlatego Twój ptak ma płotkowe skrzydła. Narzucasz sobie sztuczne ograniczenia, które wynikają z pierwszej części snu. Chodzi o "czarne" strony Twojej osobowości, których się boisz, a z którymi po prostu musisz nauczyć się żyć.

 

Potem wsiadalismy do busa a ja dzwonilam do mamy, gdzie jest bo miala jechac z nami, a ona, ze nie jedzie, a ja na to, ze miejsce w busie zaplacone. Potem juz pamietam tylko ze bylam senna i zmeczona jak juz jechalismy.

Jeżeli chcesz wyjść z obecnej sytuacji powinnaś skorzystać z darów, które posiadasz i dzielić się nimi z innymi ludźmi, pomagać im.

I nie czekaj na działania innych osób, to jest Twoja podróż.

Zaufaj sobie i uwierz w siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie :oczko2_na:

Link to comment
Share on other sites

Dziekuje, slicznie to opisalas :):k020: nie pierwszy raz slysze, ze musze przestac szukac pomocy, bo sama dam rade i mam juz duze mozliwosci :)

Trzeba sie wziac do roboty :)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...