Jump to content

Jak odbudować życie, zacząć od nowa?


jmN
 Share

Recommended Posts

jak odbudowac zycie? jak poznac i przyswoic nowe wartosci? jak mozna sie pogodzic ze soba samym? jak zrozumiec i przebaczyc innym?

w pewnym momencie zawalily sie wszystkie moje wartosci. wszystko, czym sie do tej pory w zyciu kierowalam. bledem okazalo sie to, w co wierzylam i sposob w jaki postepowalam. po prostu nie ma nagle nic. jakbym rozsypala sie na drobne kawalki i nie mogla poskladac spowrotem. nie chce pisac dokladnie o co chodzi. chce tylko rady jak zaczac wszystko od nowa.

teraz wyjezdzam. z jednej strony dobrze, z drugiej jak to sie mowi przed soba sie nie ucieknie. ja sie boje, ze to odbudowywanie mojego zycia mnie przerosnie, ze znowu zrobie to blednie, badz ktos - nowe otoczenie- mnie blednie pokieruje. wcale nie jest latwe sluchac sie siebie, zwlaszcza jak sie nie wie, czego sie chce.

jak ktos ma pomysl to prosze o odpowiedz!

Link to comment
Share on other sites

Witaj jmN,

 

prosisz o radę. Łatwiej by było coś Ci podpowiedzieć, gdyby można było się odnieść do zdarzeń, o których nie chcesz pisać.:icon_smile2:

 

jak odbudowac zycie? jak poznac i przyswoic nowe wartosci? jak mozna sie pogodzic ze soba samym? jak zrozumiec i przebaczyc innym?

Życia nie można odbudować. Życie trwa i codziennie tworzymy jego ciąg dalszy. Każde zdarzenie niesie ze sobą doświadczenie, które przy odpowiednim do niego nastawieniu może w przyszłości przynieść nieoczekiwane korzyści.

Wiele rzeczy dzieje się niezależnie od naszej woli czy planów.

Od nas zależy czy potrafimy je bezstronnie obserwować, nawet jako ich uczestnik, i czerpać z nich naukę, doświadczenie.

 

Nowe wartości? A czy stare na pewno były złe? Może jedynie trafiły na jałowy grunt? Jeśli jakaś roślina omamiła Cię swoją barwą i zapachem, a okazała się trująca, to nie możesz mieć do siebie pretensji o to, że kochasz kwiaty.

 

Pogodzić się z samą sobą, a może raczej powinnaś najpierw siebie poznać, zaakceptować. Pogodzić się ze swoimi słabościami i wesprzeć na tym co mocne. Każdy ma swoje mocne cechy, na których powinien budować swoje życie i strony słabsze, z którymi powinien nauczyć się żyć i w miarę możliwości je korygować.

Stoisz na rozdrożu uczuć?

Przeanalizuj swoje wartości. Zobacz, na czym Ci zależy, co lubisz i postaraj się skupić tylko na myśleniu pozytywnym, twórczym.

Nie udawaj kogoś innego. Ani przed sobą, ani przed innymi ludźmi. W ten sposób unikniesz błędu w interpretacji Twoich uczuć i intencji.

 

Jak zrozumieć i przebaczyć innym?

Zrozumieć jest trudno, gdyż każdy człowiek kieruje się tylko sobie znanymi wartościami. Czasem tak jak Ty stwierdza, że sam nie wie o co mu chodzi, więc ja ktoś inny ma to wiedzieć?

Aby zrozumieć drugiego człowieka trzeba postawić się w jego sytuacji, przyjąć jego wartości i wyobrazić sobie, że chce się osiągnąć założony przez niego cel; który nie zawsze jest zgodny z naszym.

Twoje uczucia ktoś zranił i zrobił to rozmyślnie? Spróbuj spojrzeć na tą osobę z zewnątrz, tak jak obserwator, poza swoimi uczuciami. Może ta osoba wcale Cię nie zawiodła, może była taka zawsze, ale Ty zapatrzona w swoje uczucia po prostu tego nie widziałaś?

 

Przebaczyć jest najtrudniej. O to trzeba się modlić. O umiejętność i siłę przebaczenia. Próbuj wczuć się w tą drugą osobę, wyobrazić sobie jej odczucia, przynajmniej częściowo zrozumieć. Im bliżej będziesz zrozumienia tym bliżej będzie do przebaczenia.

Czasem ktoś nas krzywdzi z powodu własnej niewiedzy, niedojrzałości.

 

w pewnym momencie zawalily sie wszystkie moje wartosci. wszystko, czym sie do tej pory w zyciu kierowalam. bledem okazalo sie to, w co wierzylam i sposob w jaki postepowalam. po prostu nie ma nagle nic. jakbym rozsypala sie na drobne kawalki i nie mogla poskladac spowrotem. nie chce pisac dokladnie o co chodzi. chce tylko rady jak zaczac wszystko od nowa.

teraz wyjezdzam. z jednej strony dobrze, z drugiej jak to sie mowi przed soba sie nie ucieknie.

 

Moim zdaniem w obecnej chwili najważniejsza jest Twoja równowaga psychiczna. Powinnaś się "wyzerować", zatrzymać, aby móc ruszyć do przodu.

Rzeczywiście: "przed sobą się nie ucieknie".

Pozbądź się rozpaczliwego poszukiwania przyczyn, szukania winnych czy obwiniania siebie.

Jeśli coś się stało, to już tego nie zmienisz.

Nie ma więc sensu rozpatrywanie tego co było. Spróbuj ustalić swoją pozycję w obecnej sytuacji i odrzucając emocje zobacz, w jakich kierunkach możesz podążać. Coś się kończy i coś zaczyna!

 

Rozejrzyj się wokół, szukaj piękna w przyrodzie.

Pozbądź się napięcia i nie szukaj niczego na siłę.

Zmiana Twojego nastawienia psychicznego wymaga od Ciebie dużo pracy i wiary w siebie. Jej powodzenie zależy tylko od tego czy chcesz jej na prawdę, czy tylko siebie oszukujesz.

 

ja sie boje, ze to odbudowywanie mojego zycia mnie przerosnie, ze znowu zrobie to blednie, badz ktos - nowe otoczenie- mnie blednie pokieruje.

Może zabrzmi to w Twoim odczuciu trochę absurdalnie, ale przede wszystkim na początek nie oczekuj niczego. Chwytaj dzień i ciesz się wszelkimi malutkimi przyjemnościami. One Cię nie przerosną.

Za bardzo rozbudowane ambicje zwiększają jedynie stres.

Staraj się żyć w zgodzie ze sobą. Nie rób nieczego wbrew swojej woli.

 

I pamiętaj: Ty nie odbudowujesz, Ty budujesz kolejny etap.

 

wcale nie jest latwe sluchac sie siebie, zwlaszcza jak sie nie wie, czego sie chce.

A o tym pisałam już wcześniej :oczko_na:

 

Ale Ty wiesz czego chcesz.

Teraz spokoju, odpoczynku, równowagi.

Później uwolnienia od pogoni za ulotnością i pogody serca.

 

Pozdrawiam:roza_na:

Link to comment
Share on other sites

kurcze no, masz racje :) ja caly czas uciekam od przeszlosci zamiast ja zaakceptowac i isc dalej. sens w tym, ze bolesna przeszlosc jest trudna do oswojenia i caly czas nede mna ciazy.

nie wiem, czy to z lenistwa, strachu czy blednych pragnien robie czasem dalej cos zle, chociaz wiem o tym. to jest to cos, co mnie uwarunkowalo do bycia taka, a nie inna, a ja nie chce taka byc. to wiem na pewno, ze tego nie zaakceptuje. tylko jak sie pozbyc slabosci?

jestem troche zaskoczona Twoja odpowiedzia. myslalam, ze sie niczego nie dowiem.. teraz jak mi sie znowu cos pokicka zajrze tu i poczytam :) to dziwne, ze czlowiek tak bardzo czasem potrzebuje potwierdzenia z zewnatrz!

zdradz mi jeszcze sekret jak wierzyc w siebie i sie sluchac..

dziekuje

sliczne to porownanie z kwiatkiem - strzal w 10!

Link to comment
Share on other sites

Dobry wieczór :oczko2_na:

 

ja caly czas uciekam od przeszlosci zamiast ja zaakceptowac i isc dalej. sens w tym, ze bolesna przeszlosc jest trudna do oswojenia i caly czas nede mna ciazy.

Źle by o Tobie świadczyło, gdybyś nic nie czuła. Wrażliwość to bardzo piękna cecha.

Ktoś kiedyś powiedział: czas goi rany...

Potrzebujesz trochę czasu, aby przepracować, przemyśleć to co było. Spojrzeć z dystansu.

 

nie wiem, czy to z lenistwa, strachu czy blednych pragnien robie czasem dalej cos zle, chociaz wiem o tym. to jest to cos, co mnie uwarunkowalo do bycia taka, a nie inna, a ja nie chce taka byc. to wiem na pewno, ze tego nie zaakceptuje. tylko jak sie pozbyc slabosci?

Czyżby wrodzona przekora? Coś w rodzaju: na złość dziadkowi odmrożę sobie uszy? Jesteś zodiakalną Rybą?

 

Zmiana predyspozycji wrodzonych wymaga dużo dobrej woli, determinacji/zdecydowania i pracy nad sobą.

Musisz być pewna, że tego chcesz i pamiętac o tym na co dzień.

To powinno być coś w rodzaju Twojej osobistej wojny ze słabościami.

Czując, że "wróg" nadciąga musisz zmobilizować wszystkie siły i rozwiązać sytuację chociażby w sposób wymijający, żeby na spokojnie przygotować ugodowe, rozsądne zakończenie.

 

Poza tym słabości opierają się na uczuciach negatywnych takich jak: złość, żal (do kogoś o coś), gniew, pogarda itp.

Jeżeli uda Ci się zanegować te uczucia, odeprzeć, uświadomić, że tak naprawdę do niczego nie służą, nic nie budują, a wiele niszczą, to łatwiej będzie Ci wypracować dystans do przeszłości i odzyskać równowagę.

 

zdradz mi jeszcze sekret jak wierzyc w siebie i sie sluchac..

 

Trochę na ten temat napisałam w poprzednim poście.

Przyjrzyj się sobie, swojemu wnętrzu. Nie skupiaj się na cechach zewnętrznych. To pozory, one nie są ważne. Prawdziwa Ty to Twoja dusza, twoje wartości i uczucia. Prawdziwe piękno jest wewnątrz człowieka i tylko ono może wywołać prawdziwą miłość.

Skup się nad swoimi zaletami, korzystaj z darów, które otrzymałaś.

Myśl pozytywnie. Akceptuj siebie taką, jaka jesteś.

 

Masz silną intuicję i wiesz w jakim kierunku chcesz podążać. Nie bój się swoich marzeń. Po prostu uwierz w siebie, a nie będziesz potrzebowała potwierdzenia.

 

Jeżeli coś Ci się znowu "pokićka" - pytaj, proś o pomoc.

 

Pozdrawiam serdecznie :pisze:

Link to comment
Share on other sites

w pewnym momencie zawalily sie wszystkie moje wartosci. wszystko, czym sie do tej pory w zyciu kierowalam. bledem okazalo sie to, w co wierzylam i sposob w jaki postepowalam. po prostu nie ma nagle nic. jakbym rozsypala sie na drobne kawalki i nie mogla poskladac spowrotem. nie chce pisac dokladnie o co chodzi. chce tylko rady jak zaczac wszystko od nowa.

Rozumiem Cie. To przerazajace kiedy wszystko sie wali. Tez bylam w takiej sytuacji.

Pomysl o tym tak: przez dlugi dlugi czas siedzialas na malym taboreciku. Tak bardzo sie przyzwyczailas do tego taborecika, ze jak zaczela sie w nim chwiac noga to sie wystraszylas. Jak sie rozwalil, to myslalas, ze to koniec swiata.

A teraz niespodzianka: taborecik sie rozwalil w koncu, bo sama nie moglas sie zdecydowac, zeby przesadzic tylek na miekki fotel.

Ta sytuacja to dla Ciebie szansa na zbudowanie cos nowego, na nowe doswiadczenie. Na pozostawienie za soba tego co stare i niepotrzebne. Otwieraja sie przed Toba nowe horyzonty.

 

teraz wyjezdzam. z jednej strony dobrze, z drugiej jak to sie mowi przed soba sie nie ucieknie. ja sie boje, ze to odbudowywanie mojego zycia mnie przerosnie, ze znowu zrobie to blednie, badz ktos - nowe otoczenie- mnie blednie pokieruje. wcale nie jest latwe sluchac sie siebie, zwlaszcza jak sie nie wie, czego sie chce.

jak ktos ma pomysl to prosze o odpowiedz!

 

Nie odbudowywuj swojego zycia na cudzych opiniach i poradach. Usiadz i posluchaj siebie, posluchaj czego chcesz. Jesli nie wiesz czego chcesz, to napewno wiesz czego nie chcesz - od tego zacznij.

Przypomnij sobie jak bylas mlodsza i marzylas. Jak zalezalo Ci na czyms - chociazby to bylo zdobycie nowej kartki do segregatora albo lalki barbie.

Posluchaj siebie.

Jestes na doskonalym etapie zycia. Mozesz wszystko.

I pamietaj, ze przeszlosc to juz za Toba. Zyj i badz teraz, w taki sam sposob jak robia to dzieci. Nie boj sie ani przeszlosci ani przyszlosci. Przeszlosc juz byla, a przyszlosci jeszcze nie ma. Najwazniejsze jest TERAZ.

Polecam kontemplacje biernosci i kontemplacje swiatla, o ktorym mozesz przeczytac na innym forum (nie wiem czy moge umieszczac tu linki do innych for, wiec w jesli chcesz, to na priv). Cwiczenia te rozwijaja swiadomosc, buduja poczucie wlasnej wartosci, wprowadzaja Milosc do zycia.

Powodzenia i milej zabawy! :)

Edited by bacchante
Link to comment
Share on other sites

hehe :) jestem ryba ;)

wlasnie sie smucilam. szukam sil. bo chyba jeszcze nie zebralam wystarczajaco...

jeden ciezar wszystkiego, to ze zycie biegnie dalej i malo ma sie czasu na myslenie. z kolei mi sie wydaje, ze za dlugo mysle. tak naprawde to dlugi czas blednie myslalam, i tak nagle (z mala pomoca) sobie to uswiadomilam. stad te wszystkie uczucia. odpychalam od siebie obiektywna prawde, tak bardzo, ze wielu rzeczy po prostu nie pamietam! czarna dziura. nie wiem, moze hipnoza pomoze ;)

co to sa te kontemplacje..? bo w sumie czemu nie? tylko ja nie wiem jak sie tu na priv wchodzi i w ogole! nie lubie komputera.

ja caly czs ze soba walcze. najpierw walczylam, zeby nie byc taka, jaka jestem, teraz, zeby sobie przypomniec kim jestem.. zakrecone. chcialabym bardzo odnalezc w sobie to dziecko, ktore kiedys we mnie bylo. nie wrocic do tego, ale zebrac wszystkie doswiadczenia i troszke z niego sobie wziasc na nowo. tylko nie potrafie jeszcze.

dziekuje za wszystkie mile slowa i rady. wczesniej prowadzilam pamietniki, potem pisalam wiersze, potem totalnie sie zamknelam... a teraz jestem tu! co za postep :) bardzo dziekuje.

Link to comment
Share on other sites

Oj, rybciu, rybciu :)

 

Witaj jmN,

 

za Wami rybami, chyba nikt nie nadąży. Nawet Wy same. :_usmiech:

 

Przede wszystkiem totalny zakaz smucenia.:zacieszacz:

Tak jak napisałam: myśl o rzeczach przyjemnych, nawet tych malutkich, które cieszą.

 

Myślenie, poza tym gdzie kupić bułkę na śniadanie, ogranicz do minimum.

 

Kontemplacje, medytacje, po prostu kształcenie swojej psychiki.

Nauka patrzenia w siebie, poznawania swojej duchowości.

 

bacchante zaprosiła Cię na inne forum. Proponuję, abyś zajrzała. Jak chcesz wysłać wiadomość na priv kliknij lewym przyciskiem myszy na nick osoby, do której chcesz wysłać ww. i wybierz z menu odpowiednią opcję.

Wiadamości możesz też wysyłać ze swojego Panelu Użytkownika.

 

Komputery nie są takie straszne. Nie lubisz ich, bo ich nie znasz. Powędruj po formum. Pozaglądaj do działów np. poświęconych energii. Zajrzyj do działu czakry, temat czakra korony. Sakumo umieścił tam linki do ciekawych opracowań. Polecam ich lekturę. W razie co pytaj. Jak wolisz może być na priv.

 

Nie męcz się poszukiwaniem na siłę. Jeśli zaczniesz pracować nad swoim wnętrzem wszystko samo, powoli się poukłada.

 

Chcesz odnaleźć w sobie dziecko. Czyli powrót do niewinności.

Droga: oczyść swoje myśli. Na początku wyeliminuj te negatywne, usuń uprzedzenia. Potem zacznij szukać, poznawać. Całe nasze życie jest szukaniem drogi, szukaniem odpowiedzi.

A otwartość bardzo to ułatwia :)

 

A to prezent na jutro :slonko:

 

Pozdrawiam serdecznie

Edited by caliah
Link to comment
Share on other sites

moze to troche nie na temat, ale... w roznych postach na roznych forach poruszamy temat poznawania siebie i kontemplacji. Bacchante czy kontemplacja biernosci i swiatla, o ktorej przeczytalam, nie jest moze zwiazana z medytacja transcendentalna? ktora prowadzi do swiatla jazni, milosci i blogostanu? powiem szczerze, ze tekich technik tez probowalam. bylam kilkakrotnie w stanie "swiatla" (o dziwo nie zasnelam :P) technika ma nauczyc poznawania siebie, ale mnie jedynie przynosi jakis spokoj, czasem na dluzej, czasem nie. jakos nie pomaga mi rozwiazac moich problemow. szczerze to kompletnie nie wiem nic- prawie- o sobie w chwili obecnej. "medytacja" mnie uspokaja, ale nie daje mi odpowiedzi napytania. niczego nie wzmacnia i niczego nie buduje. moze sie zle nastawiam..?

Link to comment
Share on other sites

Witaj jmN,

 

Zdecydowanie na temat, bo to jest Twój temat :mruga_na:.

 

Idziesz w dobrym kierunku.

Kontemplacje, medytacje mają służyć wyciszeniu, odzyskaniu stanu równowagi.

Jeżeli wyrównasz swój rytm, myśli staną się spokojne, lekkie, wtedy możesz je uwolnić, przestać myśleć.

 

Kiedy Twój umysł będzie już wolny otworzy się dostęp do informacji/myśli, które do tej pory były blokowane. Pozwól, aby swobodnie krążyły wokół Ciebie. W nich będą odpowiedzi na Twoje pytania. Niektóre zupełnie zaskakujące.

 

Oczywiście Twoje nastawienie jest tu podstawą. Jeżeli chcesz coś osiągnąć, czegoś się nauczyć musisz być otwarta na doświadczenia, jakie to ze sobą niesie. Jeżeli chcesz nauczyć się pływać, ale nie masz ochoty wejść do wody, cierpliwości żeby się w niej zanurzyć i zniechęca Cię myśl o tym, że trzeba to będzie zrobić kilka lub kilkanaście razy, to niestety poczekaj, aż dojrzejesz do tej decyzji.

 

Na szczęście nie jest to nauka pływania i kontakt z zimną wodą Ci nie grozi :_oczko:

 

Z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że zburzenie czegokolwiek jest procesem dość prostym i w miarę krótkotrwałym.

Zbudowanie, stworzenie, czy jak wolisz odbudowa trwa dużo dłużej i wymaga od nas cierpliwości i konsekwencji.

Jeżeli te zniszczenia dotyczą naszego wnętrza/psychiki, naszych uczuć i emocji, to na ożywienie tych sfer potrzebujemy czasu (dużo czasu), cierpliwości, spokoju, pokory i konsekwencji.

 

Uwolnij swoje myśli i pozwól, aby te, które napłyną z nową, czystą energią przynosiły Ci odpowiedzi.

 

Pozdrawiam:usmiech:

Link to comment
Share on other sites

poprzenosilam sie zatem na fora o medytacji, bioenergoterapi, a takze poezji... jakby ktos chcial to zapraszam do poczytania moich pamietnikow :)

po 14 zapewne bede rzadko na forum przez jakis czas. Dziekuje jeszcze raz za wszystko. pocwicze sobie kontemplacje, przemysle, moze w inny sposob co dalej. na razie zaangazowalam w to rodzinke ;) ciesze sie, ze ich mam! i cieszesie, ze was mam :)

Link to comment
Share on other sites

Bacchante czy kontemplacja biernosci i swiatla, o ktorej przeczytalam, nie jest moze zwiazana z medytacja transcendentalna? ktora prowadzi do swiatla jazni, milosci i blogostanu? (...) technika ma nauczyc poznawania siebie, ale mnie jedynie przynosi jakis spokoj, czasem na dluzej, czasem nie. jakos nie pomaga mi rozwiazac moich problemow. szczerze to kompletnie nie wiem nic- prawie- o sobie w chwili obecnej. "medytacja" mnie uspokaja, ale nie daje mi odpowiedzi napytania. niczego nie wzmacnia i niczego nie buduje. moze sie zle nastawiam..?

 

Dobrze sie nastawiasz, niech Ci nawet nie przejdzie przez mysl, ze robisz cos zle :)

Praktykuj regularnie, z czasem zaczniesz dostrzegac wiecej.

Jestesmy tak nauczeni w naszym spoleczenstwie, ze zeby cos zrobic dobrze, nauczyc sie czegos to trzeba cwiczyc. Zeby rozwinac miesnie, trzeba podnosic ciezarki czesciej niz raz w tygodniu. Jesli podnosisz je raz na miesiac, to nie dziw sie, ze miesnie wygladaja fajnie tylko w momencie cwiczenia. Wraz z praktyka przyjdzie sila, madrosc, spokoj i Milosc.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...