Jump to content

Medytacja, ból głowy i haj po:)


rozrabiara
 Share

Recommended Posts

Hej! Od rana szukam czegoś w sieci na ten temat i nic znaleźć nie mogę...

 

Medytowałam na razie dwa razy... ale zastanawia mnie pewna sprawa... włączyłam mantrę i starałam się ją powtarzać z wdechem w myślach z wydechem na głos... oczywiście usiadłam z wyprostowanymi pleckami i próbowałam się skupić tylko na mantrze... jest to dla mnie niesamowicie trudne... ale myślę, że z czasem przejdzie... natomiast od razu zaczęła boleć mnie głowa... nie w okolicach trzeciego oka ale właśnie w skroniach... i to uczucie nie opuszczało mnie do samego końca minęło w jakieś pól godziny po medytacji... podczas samej medytacji dziwna błogość i spokój... a kiedy otworzyłam oczy (myślałam, że minęło 5 minut a było to prawie 20) odbierałam świat zupełnie inaczej... uczucie haju i swoistego otępienia, a jednocześnie bardzo pozytywnej energii... świat wydał się lepszy i piękniejszy... miałam wrażenie, że fruwam 10 cm ponad ziemią... za drugim razem oprócz dokładnie tych samych uczuć nagle zrobiło mi się potwornie gorąco... czułam niesamowity gorąc jakby było ze 40 stopni a ja stałabym w słońcu... przez chwilę poczułam też, że głowa zaczyna boleć w okolicy trzeciego oka... ale to bardzo szybko ustąpiło... trwało może z minutę... odczucia po dokładnie te same...

Podczas samej medytacji wydaje mi się, że moje ciało lekko się kołysze do przodu i do tyłu...

Zastanawiam się czy jest to normalne... co oznacza... i czy w ogóle powinno się tak dziać... szczególnie podczas pierwszych prób medytacji... i to uczucie po "haj" bo inaczej nie potrafię tego nazwać...

Link to comment
Share on other sites

Wszystko jest w porządku, podczas medytacji pobudzasz ciało energetyczne, zwiększasz swoje wibrację itp. Dlatego towarzyszą temu różne odczucia typu gorąco, falowanie , drgania, zimno itd. Wszystko ok, po pewnym czasie przyzwyczaisz się do tego stanu i już będzie to mniej odczuwalne. Uczucie błogości i spokoju to oczekiwany efekt oczyszczania myśli i harmonizowania się energii ;] wiec również ok. Co do bólu głowy/ skroni - może to wynikać z zaistniałego zatoru energii w tej okolicy ( podczas medytacji energia się aktywuje i więcej wchłania sie do czakr, gdy ta jest zabrudzona i nie ma miejsca na nową energie mogą występować bóle ), może również to wynikać z dużej energii która została wchłonięta podczas medytacji, w obu przypadkach natychmiast powinno pomóc oczyszczanie miejscowe lub zmniejszenie aktywnosci energi w danym miejscu. Możesz wyobrazić sobie jak energia z głowy / bolącego miejsca rozchodzi się po ciele, albo jak dłońmi ją zbierasz z głowy i wyrzucasz ( najlepiej by bylo do pojemnika z słoną wodą .. ale jednorazowo mozesz po prostu wyobraźić sobie zielony płomień do którego wyrzucasz negatywną energie ). Albo jak chcesz szybszy i mocniejszy zmniejszający ból efekt to wyobraź sobie jak z czakry garła wypływa bardzo jasno niebieska energia i rozchodzi się po bolącym miejscu. Cóż najlepiej by było obydwie metody polączyć, ale wtedy w skrajnym przypadku można przesadzić i znów za mało energii będzie w danym miejscu i senna się zrobisz :PP

 

Powodzenia w dalszych medytacjach!

Link to comment
Share on other sites

uff.. trochę mnie uspokoiłeś... popołudniu próbowałam po raz kolejny... ale miałam uczucie, że zapadam w sen... przychodziły dziwne myśli... a jak sobie je "uświadamiałam", że zamiast na mantrze skupiam się na czymś innym to czułam uczucie jak wyrwanie ze snu... nie wierzę, że spałam... spanie na siedząco jakoś mnie nie odpowiada... ale teraz nie mogłam się skupić na dłużej niż 15 minut... może po prostu za dużo jak na początek... spróbuję jutro... jak będę wypoczęta a umysł czysty:)

 

ale za takie cierpliwe objaśnienie bardzo dziękuję... mam nadzieję, że te bóle głowy same przejdą... ostatnio tak czy siak nadzwyczaj często boli mnie głowa... przy każdym mniejszym i większym stresie i bez powodu i w ogóle... już się zastanawiałam jak mogłabym się tych migren pozbyć... ale nie znam się kompletnie na energii i pracy z nią... może tutaj uda mi się znaleźć kogoś kto pomoże:)

Link to comment
Share on other sites

Jak już od dłuższego czasu to pewnie jakiś zator energetyczny, sproboj jakiejs medytacji oczyszczającej, możesz też wykąpać się w słonej wodzie. Ale najlepiej bylo by miejscowe oczyszczanie głowy zrobić. Tak jak Ci pisałem wcześniej wyobraź sobie jak mentalnymi rękami wybierasz negatywna energie z okolicy głowy i strzepujesz do zielonego ogniska ( wyobraź go sobie wczesniej ) ;] To nie jest trudne, dasz sobie radę ;]

Link to comment
Share on other sites

spróbowałam i chyba trochę pomogło... takie wizualizacje jakoś nie sprawiają mi problemów...:) jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za wszystkie dobre rady:)

Link to comment
Share on other sites

Ten ból głowy może też być spowodowany tym, że za szybko wchodzisz i wychodzisz w "tą drugą rzeczywistość".

Jak organizm się przyzwyczai, to powinno byc lepiej.

Postaraj się też zwolnić proces wchodzenia w medytację i wychodzenia z niej. Zamiast od razu konkretnie wchodzic, zacznij może od takiego ogólnego wyciszenia się, zrelaksowania, "porozmawiania ze sobą", a dopiero póżniej zacznij oddechy i juz konkretnie wchodzić i.

I tak samo przy wyjściu - rób to stopniowo: mów sobie w myslach, że za chwilę otworzysz oczy, policzysz do 10 powoli i powrócisz do rzeczywistości, a w trakie odliczania przypominaj sobie, że zaraz wracasz do rzeczywistości itd.

Link to comment
Share on other sites

Guest mahadeva

Największe zatory zwykle robią się w miejscach głównych czakramów. Ja od czterech dni na nowo ćwiczę jogę i dzisiaj pojawił się ból w kręgosłupie w okolicy serca. Zwykle usuwam blokady przez wizualizację, myślami pozbywam się zablokowanej energii usuwając ją w dół ciała poprzez stopy. Próbowałem czasami usuwać ją w górę przez głowę, ale to pobudzało kundalini w kręgosłupie i problem się potęgował, bo tej energii było coraz więcej, a gdy usuwałem ją na boki, to rozregulowałem sobie czakram, gdzie on się nadmiernie otwierał a potem prawdopodobnie zamykał i blokował i znowu skutek był odwrotny. Doszedłem więc do wniosku, że najbezpieczniej usuwać blokady wdłuż kręgosłupa ale w dół. Każdy powinien znaleźć swój sposób na takie problemy, to bardzo ułatwia życie.

Link to comment
Share on other sites

byłoby nie był ból głowy przechodzi... dziś starałam się trochę popracować nad czakrami bo są rozregulowane... znaczy teraz im lepiej... starałam się czuć i przesuwać energię z czakry do czakry od podstawy do korony... najgorzej było przejść z sakralnej do splotu... i ten splot mam zatkany jakoś mocno... a po samej medytacji miałam zdrętwiałą okolicę trzeciego oka... ja jestem pod mega wrażeniem tych przeżyć bo nigdy nie przypuszczałam, że można coś takiego przeżyć zagłębiając się w sobie... zaraz po medytacji poszłam do łazienki i jak na babę przystało zerknęłam w lustro spojrzeć czy aby się makijaż nie rozmazał... moja twarz była taka promienna i jasna... po prostu sama się dziwię... a wiem, że to dopiero początek drogi z medytacją... swoją drogą myślę sobie, że to może uzależniać...:) człowiek staje się bardziej zrównoważony i spokojny...:)

Link to comment
Share on other sites

Tak , Medytacja jest uzależnieniem ,ale bardzo zdrowym tzw. naturalnym ,uzdrawiającym narkotykiem gdzie energia astralna -kosmiczna docierająca do Szyszynki w Mózgu wywołuje wizje,paranormalne doznania i parapsychiczne ,leczy psychikę,emocję,nerwy i organy wewnętrzne -czyli Ciało I Ducha .

W przeciwieństwie do alkoholu który jest szkodliwym dla ciała i psychiki uzależnieniem ,i wywołującym sztuczne,urojone -omamy,shizy,halucynacje itp.

Link to comment
Share on other sites

opowiedziałam mężowi o swoich doznaniach... on jest totalnym sceptykiem, ale umysł ma otwarty na nowe... stwierdził, ze to dziwne, że po trzech razach doznaję takich odczuć... zachęciłam go do medytacji, ale bardziej żartem niż na poważnie bo wydaje mi się, że do pewnych rzeczy trzeba "dorosnąć" w sensie dojść samemu... przeczytałam tu również o ciekawym eksperymencie z lustrem i wpatrywaniem się w nie... nie jestem na to gotowa... boję się swoich masek i poprzednich twarzy... a jak się boję to znaczy, że zdecydowanie nie jestem gotowa...

człowiek dzięki takim doznaniom uświadamia sobie jak nie znaczy nic w obliczu wszechświata i jak wielkie ma możliwości jednocześnie... jestem tym wszystkim głęboko zafascynowana... i chyba muszę Wam wszystkim podziękować... zaczęłam od Tarota, który staje się powoli moją drogą, a teraz wzięłam się za medytację... czuję przemianę... wewnętrzną... bolesną... bo nie łatwo porzucić dotychczasowe struktury... ale jakże pozytywną...:)

Link to comment
Share on other sites

rozrabiaro :) nawet niewiesz jak się cieszę że poważnie potraktowałaś swoje samodoskonalenie,życzę ci wytrwałości ,cierpliwości i codziennym wzbudzaniu w sobie entuzjazmu ,będzie ci potrzebny ,uwarzaj by nie pochłonęło cię zło,negatywna energia lub ciemna strona mocy .

Większość ludzi szuka tylko Nowych Wrażeń Nauk Dalekiego Wschodu i Mistycyzmu ,niewielu ludzi na świecie zawsze w historii poświęcało się raz obranej drodze bez reszty ,całym sobą .

Pozdrawiam Darek :)

Link to comment
Share on other sites

Guest mahadeva
Tak , Medytacja jest uzależnieniem ,ale bardzo zdrowym tzw. naturalnym ,uzdrawiającym narkotykiem gdzie energia astralna -kosmiczna docierająca do Szyszynki w Mózgu wywołuje wizje,paranormalne doznania i parapsychiczne ,leczy psychikę,emocję,nerwy i organy wewnętrzne -czyli Ciało I Ducha .

W przeciwieństwie do alkoholu który jest szkodliwym dla ciała i psychiki uzależnieniem ,i wywołującym sztuczne,urojone -omamy,shizy,halucynacje itp.

 

Coś jest w tym uzależnieniu, gdy się raz zacznie medytować a potem przestanie, to i tak kiedyś przychodzi moment, że mamy ochotę znowu pomedytować. Medytacja bardzo szybko podwyższa wibracje medytującego i często organizm jakby nie nadąża za tymi zmianami i chce odetchnienia, stąd pokusa, żeby na jakiś czas zrobić sobie przerwę. Takie przerwy raczej nie są dobre, lepiej zwolnić tępo, medytować krócej, albo co drugi dzień, ale nie przerywać medytacji. Warto też pomyśleć o zmianie stylu życia, wszelkie używki odpadają, przejść na wegetarianizm, jeśli oglądać telewizję to tylko programy o pozytywnym nastawieniu, zmienić towarzystwo na lepsze i czytać pozytywne książki. Ja od dziewięciu miesięcy totalnie zmieniam styl życia i jak na razie nieźle mi idzie. Pozdrawiam wszystkich medytujących!

Link to comment
Share on other sites

Mnie to ciężko będzie porzucić wszystko... na razie porzuciłam wszelkie używki... i staram się otworzyć swój umysł... ale nie chcę też za szybko... właśnie ze względu na to o czym pisał mahadeva... o ile umysł chłonny o tyle może to wszystko za mną nie nadążać... poza tym chcę żeby zmiany zachodziły powoli... gdzieś tam w środku zdaję sobie sprawę, że mam możliwości...

 

co do czarnej strony... jest ona niezwykle pociągająca... ale nie zadzieram z niczym na co nie jestem gotowa... i z niczym co może zrobić mi krzywdę... wystarczy mi moja obecna karma... i tak podobno byłam kiedyś złym człowiekiem... a kończenie jako zalękniony wariat w szpitalu psychiatrycznym nie bardzo mnie interesuje... szczególnie, że mam w domu byt, który od początku robił mi tu żarciki... co ciekawe nie tylko ja odnoszę wrażenie, że on jest... raz mnie wystraszył i dzięki nigdy więcej... ale o tym już pisałam w zupełnie innym wątku dawno temu... więc nie wchodzimy sobie w drogę... duszek jest ponieważ obok mnie w odległości 250 i 350 metrów mam dwa średniowieczne cmentarze... zresztą samo miejsce w jakim mieszkam nazywane jest w wolnym tłumaczeniu "górą cudów"... co zupełnie nie zmienia faktu, że nie branie się za coś nie oznacza poznania...

 

jak mawia mój dziadek, który byłoby nie było jest jednym z najmądrzejszych ludzi na tym świecie "wszystko jest dla ludzi tylko trzeba pozostać człowiekiem"... to też z miłą chęcią przeczytam i dowiem się o ciemnej stronie... bo człowiek powinien chcieć poznawać... poza tym to dziwne uczucie kiedy czyta się "biblię szatana" LaVeya i człowiek zgadza się (a ja w pełni zgadzam się z przykazaniami 2,3,6,8,9 i 10) z tym, że nawet dowolność seksualna zaakceptowana jest w każdej postaci oprócz tej, na którą druga osoba się nie zgadza... zaznaczam, że jestem ateistką, chociaż ostatnio ruszam na poszukiwania swojej własnej, uniwersalnej prawdy... bo czy w tym co do gruntu nazywane złym nie można znaleźć czegoś dobrego? ot kropelka yin w yang i yang w yin...

Link to comment
Share on other sites

Dokładnie,dodam tylko że tylko poznając swoją ciemną stronę psychiki ,możemy odkryć i poznać prawdziwych siebie ,których Symboliczne Przedstawienia wydobywają się z naszej głębi ,widzimy potem jako Realną Rzeczywistość Na Zewnątrz Nas ,Poprostu " Świat Jest Lustrzanym Odbiciem Nas Samych" lub " "Ty Jesteś Tym " - Sat Twam Asi - jak powiadają Hindusi ,wierzysz w siebie,patrzysz na siebie i rozmawiasz ze sobą .

Link to comment
Share on other sites

hmmm no to kolejne pytanie z mojej strony... mam nadzieję, że Was nie zamęczę na śmierć...

 

podczas dzisiejszej medytacji z mojej prawej strony pojawiła się twarz: hinduska z pomarańczową chustą na włosach i czerwonymi kropkami namalowanymi chyba henną wzdłuż linii włosów... zobaczyłam tylko tę twarz, która pojawiła się jak mówię z mojej prawej strony i jej rękę sięgającą strony lewej chyba chciała coś nią napisać... twarz była przyjemna... ale nagle jej oczy zaczęły wirować jakby miała zeza i cała twarz zaczęła falować... wtedy zmieniła się na bardzo nieprzyjemną... wszystko trwało może minutę, a może zaledwie kilka sekund... wystraszyła mnie ta twarz... była w odległości może 10 lub 15 cm przede mną... dodam, że miałam dziwne uczucie, że ona miała moje oczy..? niby były zupełnie inne a jednak moje... obejmowała mnie tą ręką i właśnie napisać chyba coś chciała... wątpię żeby był to sen jak się wystraszyłam to zniknęła, a ja poczułam tylko tą przyjemną pustkę i jasność... chwilę później zakończyłam medytację...

 

za wszelkie dobre pomysły co to, skąd to, po co i dlaczego będę wdzięczna... nie wiem co mam myśleć... o tym a było to bardzo silne odczucie...

Link to comment
Share on other sites

rozrabiaro ,ta hinduska to byłaś ty w swoim poprzednim wcieleniu ,i chciała ci przekazać ta część ciebie że czeka na twoje odkrycie,jest ukryta na dnie twojej psychiki ,tej intuicyjnej ,kreatywnej itp. co symbolizuje twoja prawa strona .

Link to comment
Share on other sites

czyli moje pierwsze odczucie, że to ja sama (o którym nie pisałam aby niczego nie sugerować) było prawdziwe? eee aż mi się wierzyć nie chce...:) Chyba moja świadomość nie nadąża...:)

 

Zastanawiam się skąd takie efekty zaledwie po kilku razach... niby zdaję sobie sprawę, że mam smykałkę do kart... bo czasem uda mi się zobaczyć coś dosłownie... szczególnie, że samymi kartami zajmuję się od lutego czy marca... ale jakoś nie doświadczałam nigdy specjalnie działania mojej intuicji w innych wypadkach... czy też szczególnego działania podświadomości....

 

nie lubię, oj nie lubię kiedy nie ogarniam... chyba dowiem się czegoś więcej o tych wcześniejszych wcieleniach, a i o tej hindusce co cały czas siedzi w mojej głowie też się może czegoś dowiem...

Link to comment
Share on other sites

Guest mahadeva

rozrabiara

A mogłabyś zdradzić, jakiej mantry używasz podczas medytacji. Na przykład większość mantr hinduskich jest związana z konkretnym bóstwem i jest możliwość, że pojawi się przed medytującym wizja tego bóstwa, choć raczej trzeba być bardzej zaawansowanym w praktykach z tą konkretną mantrą, żeby coś takiego miało miejsce. Opcja Pita jest chyba najbardziej prawdopodobna. Zauważ też, że pisałaś w swoim poście o "czarnej stronie", często to o czym dużo myślimy pojawia się w wizjach medytacyjnych, wychodzą na jaw nasze lęki, tak jak napisałaś "cała twarz zaczęła falować... wtedy zmieniła się na bardzo nieprzyjemną", ta twarz chciała może ci powiedzieć coś na temat tej drugiej, ciemnej strony praktyk duchowych.

Kiedyś się dowiedziałem, że nie powinno się medytować podczas burzy, i ostatnio akurat tak się trafiło że gdy przyszła pora na medytację rozpętała się niezła burza. Postanowiłem medytować, ale wytrzymałem tylko 17 minut zamiast zaplanowanych 25. Ciągle przychodziły do mnie w wizjach jakieś potwory, diabły, i co tylko sobie można okropnego wyobrazić i po siedemnastu minutach stwierdziłem, że taka medytacja to raczej nie ma sensu. Cos tam sobie z psychiki wychodziło, ale czasami warto to zobaczyć, i najlepiej reagować na to obojętnością a nie strachem, bo to przecież tylko wizja, która ma nam coś powiedzieć.

Link to comment
Share on other sites

mantry chyba najbardziej popularnej i zarazem mojej ulubionej... byłoby nie było traktuję ją jako przewodniczkę życia "om mani padme hum"... zresztą niedługo będę ją tatuować... żadnych wizji bóstw... to na pewno nie to... czarną stroną też bym tego nie nazwała...

 

wiem, ze to tylko umysł i zdaję sobie sprawę, ze nie powinnam reagować strachem, ale łatwo się mówi jak ktoś czegoś takiego doświadcza po raz pierwszy...

 

ooo bardzo ciekawa doświadczenia podczas praktyki w burzy... ale chyba jednak się nie skuszę...:) dobrze, że u mnie burz nie ma...

im dłużej o tym myślę, tym bardziej mnie to intryguje... szczególnie, że po paru godzinach gdybym potrafiła fizycznie przelać kreską na papier wizję byłabym ją w stanie dokładnie narysować...

Link to comment
Share on other sites

spróbowałam raz jeszcze... cisza w domu... spokój... nic mnie nie goni i nie zmusza do takich czy innych działań... a, że przynosi spokój memu duchowi usiadłam wygodnie raz jeszcze... po jakimś czasie zobaczyłam dłonie przelewające wodę do kubka, później były te dłonie, ale już same, był czerwony materiał taki długi i falujący... i widziałam jak mężczyzna rzuca kobietę na łóżko... ale stałam z boku jakby przez uchylone drzwi... jeszcze później były wrota, ogromne i drewniane, a za nimi dziedziniec... i słoń był... taki szczęśliwy słoń... zadowolony i ten słoń tak bardzo się cieszył...i ktoś uciekał przez korytarz... a w końcu widziałam siebie w lustrze u mnie w domu... z tym, że to nie ja tylko ona... i albo zwariowałam, albo wyobraźnia płata mi figle... wszystko było realne... a jak skończyłam medytować... nie pytajcie jakie było moje rozczarowanie kiedy spojrzałam w to lustro i siebie nie poznałam... znaczy byłam w szoku, że siebie w nim widzę... i jest mi strasznie łyso to wszystko tu opisywać, to było takie prawdziwe... i w dodatku tylko moje(?!) miałam wrażenie, że to właśnie mnie dotyczy... a robię to tylko bo mam nadzieję, że może tu znajdę jakieś odpowiedzi... na dręczące pytanie...

Link to comment
Share on other sites

Guest mahadeva

No tak, to mantra buddyjska. Nie dziwię się, że się czegoś nowego. Ja podczas medytacji skupiam uwagę na trzecim oku, i niedawno raz jedyny na ułamek sekundy zobaczyłem swoje duchowe oko i też się wystraszyłem. Nie wiem, czy oglądałaś "Władcę pierścieni", ale tam są takie sceny, gdy oko Saurona pojawia się i zaraz znika, z takim rozbłyskiem, na przykład, gdy ktoś obcy sięga po pierścień Saurona, w taki sposób właśnie sposób zobaczyłem swoje duchowe oko gdy założyłem sobie przed medytacją, by je koniecznie zobaczyć.

Jeśli chodzi o mantrę Om mani padme hum polecam muzykę:

Existence & Margot Reisinger - Tibet - Heart Beat Meditation (2006)

Deva Premal & The Gyuto Monks of Tibet - Tibetan Mantras for Turbulent Times (2010)

Tibetan Incantations (1998)

Monjes Budistas - Live Mantra (2008)

Monjes Budistas - Sakya Tashi Ling (2006)

Link to comment
Share on other sites

dziękuję Ci bardzo... z przyjemnością przesłucham ja mam swoją wersję html://www.youtube.com/watch?v=IlvtwVN2Ew0&feature=BFa&list=WLE0CE95ABC2D456E9&index=1 i jak dla mnie jest świetna bo trwa mniej więcej tyle ile ja potrzebuję w ciągu jednej medytacji... chociaż czasem jest za krótka...

 

Mój pies ma na imię Gandalf a Ty pytasz czy ja oglądałam:) niepojęte jest to dla mnie... i o dziwo staram się to wszystko usystematyzować... a to do niczego nie prowadzi... chyba jednak są rzeczy, które trzeba przyjąć takimi jakie są bez tłumaczenia... swojego trzeciego oka to ja nie tykam nawet... za mało wiem na ten temat...

 

ale mam pytanie... zy medytacja jest "w pełni bezpieczna"? jako taką ją odbieram... ale nie chciałabym, źle skończyć...

Link to comment
Share on other sites

Jest W Pełni Bezpieczna ,Ale Jak Przy Każdym Leczeniu Ciała ,Tak Przy Leczeniu Umysłu Za Pomocą Medytacji Można Spodziewać Się Utrudnień i Obaw ,ale nieraz Człowiek Sam Wyolbrzymia Te Przeszkody i Jego Strach Rośnie,Poprostu Trzeba Mieć Zaufanie Do siebie ,Powiem Ci Że Ja mimo przeszkód i wątpliwości nie odstąpiłem przez 20 lat praktyki od Medytowania i Technik Jogi ,Doszedłem Do Stanu Gdzie Obecnie Poprostu Żyję Po Śmierci Ciała Fizycznego ,W Ciele Astralnym ,To Tak Jak Bym umarł za życia ,lecz teraz dopiero czuję prawdziwe szczęście i błogość oraz wolność od lęków,obaw,strachu,gdy odczuwałem wszystkie te negatywne emocje żyjąc w ciele fizycznym.

Link to comment
Share on other sites

Guest mahadeva

Pit ma rację, jest w pełni bezpieczna ale musisz mieć pozytywne nastawienie, rozmawiaj o niej z ludźmi, którzy mają jakąś praktykę w medytowaniu i unikaj szczególnie katolickich stron w internecie, gdzie we wszystkich praktykach duchowych widzi się szatana. Najwięcej o niej mają do powiedzenia ludzie, którzy nigdy nie medytowali. Podam ci taki przykład z ostatnich dni. Dzwoniłem ostanio do mamy do Niemiec i wygadała się, że na urodziny kupiła mi figurkę Buddy, ale nie wie czy dobrze zrobiła, bo jedna jej znajoma powiedziała, że takie rzeczy przynoszą pecha. Mama całą noc nie spała z tego powodu. Musiałem jej wyperswadować, że w internecie pełno jest takich idiotycznych wypowiedzi, że to tylko katolicka propaganda i nie ma się czym przejmować. Problemy z medytacją mogą się zacząć tylko wtedy, gdy cię ktoś mocno nastraszy, że to szkodliwe, dlatego unikaj idiotów i nie rozmawiaj o tym ze znajomymi, którzy nigdy nie medytowali, oni cię po prostu nie będą rozumieć.

Link to comment
Share on other sites

no właśnie... ja szukam zrozumienia... bo dla mnie samej jest to kompletnie nie zrozumiałe... dziękuję Wam bardzo za to, że jesteście i udzielacie cierpliwie tylu rad... czuję się trochę jak dziecko błądzące we mgle... a z drugiej strony dawno nie byłam tak szczęśliwa i spełniona... o tego słowa mi brakowało... SPEŁNIONA... medytacja jest moja i jest tylko dla mnie... rozwój duchowy jest momentem, w którym człowiek uczy się być asertywnym egoistą... w którym uczy się być lepszym nie tylko dla siebie ale dla świata... chyba wreszcie rozumiem, że zmienianie świata należy zacząć zdecydowanie od siebie...

 

mój mąż się dziwi... jak to stwierdził "załóżmy, że Ci wierzę..." i widzę jego minę i sama sobie nie dowierzam...:) On sam pracuje nad samorozwojem, ostatnio oboje bardzo się zmieniamy... myślę nawet, że w tą pozytywną stronę... z tym, że ja wybrałam drogę bardziej ezoteryczną, a on przez czyste rozumienie i pojmowanie świata... u mojego męża początek zmian zainicjowała książka o wychowaniu psów... dziwne, ale prawdziwe i bardzo pozytywnie zakręcone...

 

co do katolickich stron... ekhm... chyba dlatego dumnie skłaniam się z czystego ateizmu w kierunku poszukiwań... nie podobają mi się te ramy... nie podoba mi się zakładanie, że coś jest z gruntu złe lub dobre... nie lubię szufladkowania... zresztą sama filozofia religii katolickiej jest piękna... szkoda tylko, że ludzie tak straszliwie ją okaleczyli...

 

nie potrafię zrozumieć jak można zamknąć swój umysł na poznanie... toż przecież my sami jesteśmy tajemnicą, a co dopiero inne kultury ba już nie wybiegajmy do kultur inny człowiek jest dla nas zazwyczaj zbyt skomplikowany... to jak powiedzieć o książce bądź filmie nie przeczytawszy czy nie obejrzawszy, że jest zły lub dobry... czy nie po to mamy wolną wolę i jesteśmy wolnymi ludźmi aby całe życie się uczyć i poznawać... uważam, że niezależnie od tego ile wiedzy posiądę przez całe życie i tak umrę głupcem... tylko pytanie polega na tym jak wielkim...

Link to comment
Share on other sites

Przepraszam, ze tak nie na temat ale dopiero sie tu zalogowałam i nie umiem utworzyc nowego tematu;/ Czy ktos jest w stanie polecić mi jakas fajna medytacje, ktora usunelaby wieczne zmeczenie. NAwet jesli spie 12 h w nocy i do tego jeszcze pare popoludniu jestem zmeczona, a wrecz padam na pysk, ze sie tak kolokwialnie wyraze. To bardzo przeszkadza bo jestem neizdolna do zadnych działan, czuje jakbym w tej sekundzie miala zasnac, to naprawde utrudnia zycie i nic z ty nie umiem zrobic. Jakies rady? wieknie dzieki z góry

Link to comment
Share on other sites

medytacji Ci nie polecę bo się nie znam...

 

ale polecam wizytę u lekarza... taka senność może być niepokojącym objawem... z tym na prawdę nie ma przelewek... może też być objawem ciąży np. więc myślę, że warto się do lekarza udać...

 

a na pewno znajdzie się tu ktoś kto Ci poleci coś mądrzejszego niż ja:)

Link to comment
Share on other sites

Przepraszam, ze tak nie na temat ale dopiero sie tu zalogowałam i nie umiem utworzyc nowego tematu;/ Czy ktos jest w stanie polecić mi jakas fajna medytacje, ktora usunelaby wieczne zmeczenie. NAwet jesli spie 12 h w nocy i do tego jeszcze pare popoludniu jestem zmeczona, a wrecz padam na pysk, ze sie tak kolokwialnie wyraze. To bardzo przeszkadza bo jestem neizdolna do zadnych działan, czuje jakbym w tej sekundzie miala zasnac, to naprawde utrudnia zycie i nic z ty nie umiem zrobic. Jakies rady? wieknie dzieki z góry

 

Najlepszą Medytację Wykonują Wszyscy ,ale Nieświadomie (czyli nic o tym nie wiedząc ,nie mają pojęcia ),Ponieważ Sen To Nieświadoma Medytacja ,A Medytacja To Świadomy Czyli Dokładnie,w Mądry Sposób Wie Się Po Co ? I Dlaczego Się To Robi To Świadomy Sen -Wizualizacja Kreatywna,Ukierunkowana Na Pozytywny Cel Wyobraźnia."

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Przepraszam, ze tak nie na temat ale dopiero sie tu zalogowałam i nie umiem utworzyc nowego tematu;/ Czy ktos jest w stanie polecić mi jakas fajna medytacje, ktora usunelaby wieczne zmeczenie. NAwet jesli spie 12 h w nocy i do tego jeszcze pare popoludniu jestem zmeczona, a wrecz padam na pysk, ze sie tak kolokwialnie wyraze. To bardzo przeszkadza bo jestem neizdolna do zadnych działan, czuje jakbym w tej sekundzie miala zasnac, to naprawde utrudnia zycie i nic z ty nie umiem zrobic. Jakies rady? wieknie dzieki z góry

 

a cukrzycy nie masz?

Link to comment
Share on other sites

medytacji Ci nie polecę bo się nie znam...

 

ale polecam wizytę u lekarza... taka senność może być niepokojącym objawem... z tym na prawdę nie ma przelewek... może też być objawem ciąży np. więc myślę, że warto się do lekarza udać...

 

a na pewno znajdzie się tu ktoś kto Ci poleci coś mądrzejszego niż ja:)

 

To zmeczenie trwa od kilku lat. Jesli chodzi o medycyne konwencjonalna przebadana jestem wzdłuż i wszerz i mam wyeliminowane wszystkie znane przyczyny senności i noitorycznego zmęczenia, wiec na tym polu lekarz już nie pomoże. Martwi mnie to bo mam 24 lata a naprawdę czuję się fizycznie (chociaz jestem instruktorem fitness) i mentalnie starcem. Trochę medytuję i bbardzi mi sie to podoba ale chciałam własnie jakas medytacje typowo podnoszącą energię i likwidujaca zmeczenie.

Link to comment
Share on other sites

Niewłaściwa Medytacja Może wyrządzić ciału więcej Szkody Niż Pożytku ,Oraz Wyniszczyć Psychikę Na Którą Ciało Ma Wpływ ,i Odwrotnie,bowiem całe ciało ludzkie jest ze sobą połączone za pomocą sieci systemu nerwowego rozsianego po całym organiźmie ,w Chinach Meridiany ,również udzielanie rad przez osoby mniej doświadczone w Medytacji ,mogą być dla nas szkodliwe,ja medytuję już 20 lat ,to wiem jak jest.,ty taka,przecxzytaj/Medytuj Nad Tym Tekstem .Uważnie Przeczytaj :

Pozdrawiam :)http://www.dobra-rada.pl/jak-medytowac-aby-uzyskac-wewnetrzna-rownowage_727

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Przeczytałam ten artykuł, ale takie podstawy o medytacji wiem . Mam kilka ksiażek o medytacji i dużo czytam w internecie. Wątpie, żebym sobie szkodziła taka medytacja jaką wykonuje teraz..zawsze w jej trakcie czuje sie bosko, ale potem zamaist naładowana energia jestem ospała i ocięzała.... zreszta jak przez większośc dnia. Z wizyt u bioenergoterapeutów i z mojego własnego doswiadczenia wiem, ze moje zmeczenie, zniechecenie i pesymizm w dużej mierze sa moja wina bo mam sklonnosc do umartwiania się problemami, wyolbrzymiania nieistotnch rzeczy i generalnie nie kocham siebie. Ech ale sie rozgadałam... No nic... moze nie przez medytacje droga...Tylko ja już nie wiem którędy..

Link to comment
Share on other sites

Przeczytałam ten artykuł, ale takie podstawy o medytacji wiem . Mam kilka ksiażek o medytacji i dużo czytam w internecie. Wątpie, żebym sobie szkodziła taka medytacja jaką wykonuje teraz..zawsze w jej trakcie czuje sie bosko, ale potem zamaist naładowana energia jestem ospała i ocięzała.... zreszta jak przez większośc dnia. Z wizyt u bioenergoterapeutów i z mojego własnego doswiadczenia wiem, ze moje zmeczenie, zniechecenie i pesymizm w dużej mierze sa moja wina bo mam sklonnosc do umartwiania się problemami, wyolbrzymiania nieistotnch rzeczy i generalnie nie kocham siebie. Ech ale sie rozgadałam... No nic... moze nie przez medytacje droga...Tylko ja już nie wiem którędy..

 

Witaj Tea. Miałem podobny problem. Serdecznie polecam Ci książki Collina C. Tippinga (Radykalne wybaczanie, Radykalne samowybaczanie), oraz zastosowanie się do rad zawartych w tych oto pozycjach. Na własnym przykładzie wiem, że ospałość, pesymizm i apatia, mogą wynikać ze zbyt wielkiej ilości energii zostawionej w przeszłości (ciągłe myślenie o swoich przewinieniach i krzywdach które nam wyrządzono). Wybaczając sobie i innym odcinasz dopływ energii do przeszłości. W w.w. książkach opisane są świetne techniki na przeprowadzenie operacji wybaczania.

 

Nie kochanie siebie? No problemo - nad wszystkim da się pracować. Głowa do góry! Wystarczy trochę przestawić swoje postrzeganie rzeczywistości. Nawet sam Einstein mówił, że najważniejszym wyborem w życiu człowieka, jest wybór w jakim wszechświecie żyjemy - przyjaznym, czy nieprzyjaznym : ). Na tej podstawie budujesz potem wszystko w okół siebie.

 

Co do braku energii polecam także powitanie słońca (Powitanie Słońca - Suryanamaskar). Zajmuje ok. 5min dziennie, a daje świetne rezultaty!

 

Trzymam kciuki,

M.

Link to comment
Share on other sites

Bardzo dziękuje za redę :) na pewno przeczytam polecone przez Ciebie pozycje, chociaz ostatnio samodoskonalneie i praca nad soba wychodza mi bokami, bo nie widze zadnych efektow. Co do powitania słonca - joge cwicze juz pare lat, ale jestem zbyt wielkim leniem zeby zmusic sie do codziennej, nwet krotkiej praktyki :)

Link to comment
Share on other sites

Przeczytałam ten artykuł, ale takie podstawy o medytacji wiem . Mam kilka ksiażek o medytacji i dużo czytam w internecie. Wątpie, żebym sobie szkodziła taka medytacja jaką wykonuje teraz..zawsze w jej trakcie czuje sie bosko, ale potem zamaist naładowana energia jestem ospała i ocięzała.... zreszta jak przez większośc dnia. Z wizyt u bioenergoterapeutów i z mojego własnego doswiadczenia wiem, ze moje zmeczenie, zniechecenie i pesymizm w dużej mierze sa moja wina bo mam sklonnosc do umartwiania się problemami, wyolbrzymiania nieistotnch rzeczy i generalnie nie kocham siebie. Ech ale sie rozgadałam... No nic... moze nie przez medytacje droga...Tylko ja już nie wiem którędy..

 

wiesz co... a tak zapytam... wykluczyłaś depresję? bo to też może być powód... i wtedy medytacja może pomóc ale dobry psycholog jeszcze bardziej... znaczy wiesz panowie tu mają doświadczenie, ale ja to tak od czysto rozumowej strony... bo objawy wskazują na coś co siedzi w psychice...

Link to comment
Share on other sites

Tak ja mowiłam z medycznego punktu widzenie sprawdziłam wszystko. Chodzę do bioenergoterapeutki, która jest tez psychologiem wieć mysle, ze jakbym miała depresje to by mi powiedziała :) Ja wiem generalnie w czym lezy problem ale nei bardzo umiem go rozwiązać. Mam głęboko zakorzenione przekonanie o swojej niedoskonałości. Uważam , że w niczym nie jestem dosc dobra (chociaz naprawde tak nie jest), poza tym nakręcam się kazda negatywna mysla i jestem mistrzem w robieniu problemów z niczego i nawet sprawia mi to czasemchorą przujemnosc mam wrazenie. Taki mam niestety charakter. Szkodze swojemu umysłowi i swojemu zdrowiu. Potrafie tak sie sama nakrecic i zdenerwowac najmniejsza głupota, ze szkoda gadac. Tak głęboko juz w tej calej beznadziei siedze, ze trudno sie wygrzebać mimo szczerych chęci

Link to comment
Share on other sites

Bardzo dziękuje za redę :) na pewno przeczytam polecone przez Ciebie pozycje, chociaz ostatnio samodoskonalneie i praca nad soba wychodza mi bokami, bo nie widze zadnych efektow. Co do powitania słonca - joge cwicze juz pare lat, ale jestem zbyt wielkim leniem zeby zmusic sie do codziennej, nwet krotkiej praktyki :)

 

I Tu Jest Problem ,nie można ulagać lenistwu i popadać w depresję,brak energii może być właśnie objawem depresji ,radził bym iść szybko do jakiegoś specjalisty ,lub do jakiejś renomowanej szkoły Jogi ,bo samodzielne eksperymenty z własną psychiką mogą stwarzać wielkie złudzenie normalności ,ja z chęcią przyjmę i wtajemniczę każdego ,bo mam wieloletnie doświadczenie w odmiennych stanach świadomości ,mistycznych doznaniach ,oraz szamańskich stanach świadomości ,przeszłem również epizody depresyjne ,i chorobę schizofreniczną ,które to schorzenie jest niezwykle podobne do stanów mistycznych ,tylko że chory na schizofrenię widzi i wierzy w coś czego nie ma i nie było,podczas gdy mistyk żyje życiem duchowym jak Jan Paweł II ,Jezus Chrystus,Św. Paweł i inni ,mistyk jak ja nie musi nikomu wierzyć ,ponieważ dokładnie w 100 % wie czego doświadczył ,on doświadczył poprostu Boga Osobiście ,opisałem na jednym z moioch blogów :

Moje Obcowanie z Bogiem Stwórcą - by Pit

on 19-11-2010 at 06:17

Będąc na tym poziomie świadomości ,napiszę ,co teraz czuję ,jak wstałem rano ,(a nie mam snów, i wszystko co spiszę pochodzi z najgłębszych rejonów mojej psychiki ,lub z głębin mej duszy ).

Będzie to w formie opowiadania - jedni to wepchną między bajki ,co bardziej fanatyczni Chrześcijanie lub Katolicy ,określą to jako herezję i bluźnierstwo ,a niekturzy podobnie czujący będą te słowa traktować jako coś,godnego uwagi .

Ale szczerze mówiącgdy Ja jako dusza wcielona ,obcowałem w nocy z bogiem , a w dzień czuję go mym sercem ,to niewiele mnie obchodzi ludzka opinia.

 

A więc tak

- Obcuję/Przebywam z Bogiem Stwórcą jako istotą Duchową ,ja oczywiście także jestem jako Duch ,i nic specjalnego się nie dzieje (Metafora Nieba) ,lecz Ojciec mój ,jak dobry rodzic ,chcąc mnie wyprowadzić z tej beztroski ,mówi do mnie.

 

- Synu mój nie będziesz się nudził ,dam ci zajęcie :) ,stąpisz na ziemię ,tam jest wiele dusz potrzebujących twojej wiedzy i doświadczenia ,

Wybierzesz sobie ciało (Rein Karnacja) ,ponieważ każda dusza ,posiada na ziemi ciało .

Wybierzesz sobie najpierw łono kobiety (przyszłej matki na ziemi ,ojca ziemskiego) i kochaj ich jak mnie kochasz , oraz rodzinę i środowisko oraz otoczenie ,i kochaj ich jak mnie kochasz ,lecz o czym się nieraz przekonałeś -wcielając się i żyjąc w świecie Materii czy Materialnym ,jakim jest Planeta Ziemia ,nie jest już tak lekko ,jak tutaj ze mną w Świecie Niematerialnym lub Świecie Ducha lub Duchowym .

 

Lecz pamiętaj ludzie nie mają tyle Miłości co Ja ,i wcale tego rodzaju Miłości tam nie znają i musisz ich tego nauczyć ,lecz jest coraz więcej dusz które poznały ten rodzaj miłości .

 

Jeszcze jedną ważną rzecz ci powiem ,jak się już wcielisz tam na ziemi ,to nie będziesz zrazu pamiętał ,tego o czym, rozmawiamy ,ponieważ tam będziesz odbierał wszystko inaczej ,ale to wiesz wiele razy żyłeś na ziemi to mniej więcej wiesz .

 

Dobrze zrobiłeś słuchając Głosu Swojego Serca ,oraz Mojego Drogowskazu jakim jest Intuicja ,zawsze będę czekał na ciebie kochany synu .

Pozdrawiam :)

A Depresjii Nie Zdiagnozuje Ci Nawet Najlepszy Psychoterapeuta ,dlaczego?

Ponieważ już samo wyjście z domu ,i udanie się do lekarza ,poprawia ogólny stan zdrowotny -powietzrze,słońce,inni ludzie itp.

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Chodzi mi o to,ze chce sie pozbyc powielania swoich negatywnych wzorcow. No jesli ponownie wpadne w jakas sytuacje (po ktorej czlowiek normalny przeszedlby po 5 minutach do porzadku dziennego) i z miejsca zaczne sie zadreczac, dołowac, rozpamietywac, analizowac, znowu dołować itp, chce umiec to odwracac , myslałam ze medytacja pomoze. Chce zeby od razu w glowie zaskakiwało mi: to juz przeszlosc, nie warto nad tym myslec/ Tak jest zdrowiej, ale jestem taka ze zawsze wszystko analizuje do granic mozliwosci, krytykujac zawsze swoje zachowanie ile sie da. Stad moj pesymistyczny, zdołowany charakter.

Link to comment
Share on other sites

Entuzjazm,Wytrwałość,Tolerancja ,Bądż Wiara,Nadzieja i Miłość ,Oto Boskie Cechy ,których konsekwentnie trzymając się doprowadzą cię do szczęścia itp.

Link to comment
Share on other sites

Chodzi mi o to,ze chce sie pozbyc powielania swoich negatywnych wzorcow. No jesli ponownie wpadne w jakas sytuacje (po ktorej czlowiek normalny przeszedlby po 5 minutach do porzadku dziennego) i z miejsca zaczne sie zadreczac, dołowac, rozpamietywac, analizowac, znowu dołować itp, chce umiec to odwracac , myslałam ze medytacja pomoze. Chce zeby od razu w glowie zaskakiwało mi: to juz przeszlosc, nie warto nad tym myslec/ Tak jest zdrowiej, ale jestem taka ze zawsze wszystko analizuje do granic mozliwosci, krytykujac zawsze swoje zachowanie ile sie da. Stad moj pesymistyczny, zdołowany charakter.

 

Otóż medytacja z pewnością poszerza samoświadomość, pozwalając Ci dostrzec takie negatywne wzorce, ale nie koniecznie jest sposobem do ich "odcięcia". Medytacja to tak jakby narzędzie poznawcze. Dużym osiągnięciem jest już to, że zauważyłaś "HEJ! COŚ TU NIE TAK!". Wielu ludzi przeżywa swoje życie linczując się i zamartwiając, hołdując opinii, że ono po prostu takie jest i nic z tym zrobić nie można. Jesteś na dobrej drodze do poprawy. Jedyne czego potrzebujesz to wytrwałość w pracy nad sobą. Pamiętaj, że jesteś istotą duchową, która zgodziła się na doświadczenie ludzkiego ciała i świata materialnego. Dobrze wiedziałaś, jak twoje życie będzie wyglądać i czemu przyjdzie stawić Ci czoła. Nic nie jest przypadkiem i nic nie jest złe, bądź dobre. To kwestia postrzegania. Coś co jest złe z punktu widzenia ludzkiego, jest czymś co dostaje się za karę (sytuacja, w którą jak to ujęłaś wpadasz i zaczynasz się zadręczać), zaś z punktu widzenia duchowego, jest to idealna sytuacja na rozwój i doświadczenie oddzielenia.

Link to comment
Share on other sites

Guest mahadeva

Mnie kiedyś na nogi postawiła taka dość rzadka forma terapii, jaką jest klawiterapia. Jest to coś podobnego do akupunktury, korzysta się z tych samych meridianów, nakłuwa się je ostrymi gwoździami ale nie przebija się skóry. Od tej terapii zaczął się mój rozwój duchowy. Obecnie gdy czuję się przemęczony ćwiczę jogę. Podam taki przykład. Od dwóch miesięcy zabierałem się by poćwiczyć na siłowni, ale nie potrafiłem się do tego zabrać, ciągle czułem się zbyt zmęczony po pracy by poćwiczyć, aż pewnego dnia przyszło mi do głowy, że jest taki lek na zmęczenie i brak motywacji jak joga. Już po pierwszym ćwiczeniu w tym samym dniu zacząłem też ćwiczenie na siłowni. Po prostu dostałem takiego energetycznego kopa. Mimo że medytowałem od dwóch miesięcy nie widziałem wcale poprawy w sensie fizycznego samopoczucia, duchowego to owszem. Ja bym polecał najpierw coś w rodzaju masażu, ale całego cyklu, nie jednorazowej wizyty, by ściągnąć z ciała negatywną energię, potem joga (najlepiej pod okiem eksperta), medytacja i koniecznie pozytywna literatura. Ja czytam non stop coś pozytywnego, to działa jak afirmacja, zmienia nasze myślenie. Koniec z telewizją, może nie do końca, ale programy w stylu wiadomości to najgorsza dawka negatywnej energii wstrzykiwana każdego dnia, koniec z kiepskim towarzystwem ludzi wiecznie na wszystko narzekających, o wszelkich używkach to już nawet nie wspomnę.

Link to comment
Share on other sites

zdecydowanie należy otaczać się pozytywami... dołujące towarzystwo... dołująca muzyka... dołujące książki, filmy itd. itp. powinny się znaleźć z dala od Ciebie... a potem będzie lepiej...:)

Link to comment
Share on other sites

Witaj:) Jeśli chodzi o klawiterapie to chodziłam. Ciekawe prawda bo to dosc żadka ptakryka. U nas na śląsku znam 2 gabinety. Ale ja chodziłam dlatego, że miałam bardzo ponapinane mięśnie (jesteminstruktorem fitness i przetrenowuje się czasami) poza tym mam zablokowaną śledzionę co też wpływa na zaburzenie funkcjonowania mięsci. Po klawiterapii ( jakies 30 zabiegów w ciagu 2 lat)) nie zauważyłam zadnego duchowego postępu , ale z czystym sumieniem mogę polecić na wszelkie dolegliwości kręgosłupowo-mięśniowe.

Link to comment
Share on other sites

Co do otaczania sie pozytywami, w sumit jestem nimi otoczona, czytam literature o rozwoju duchowym,ćwicze joge, chodze do bioenergoterapeuty , staram sie odzywiac wg kuchni 5ciu przemian. ale mam wrazenie ,że utknełam w martwym punkcie. Chce pokazać przykład sytuacji, która potrafi mnei stłamsić. Szukać nie muszę daleko bo chociażby dzisijszy dzien. Miałam jechać do mojego wiejskiego domku na weekend. Pogoda wczorajsza jak wiadomo do tego niei zachecała, ani to ze wczoraj jeszcze miałam 39 goraczki bo dopadło mnei jakies choróbsko, ale obudziałm sie dziś rano , zobaczyłam ze niebo sie przeciera, ja czuje sie lepiej, dzwonie do ludzi, od ktorych moj weekendowy wyjazd byl uzalezniony i mowie ,ze moze by jechac jednak, a oni , ze przepraszaja, ale jednak cos juz sobie zaplanowali biorac pod uwage moja chorobe i wczorajsza pogode. I tu sie zaczyna, niewinna codzienna sytauacja. Wypadałoby powiedziec: ok, to następny weekend, no nic , ze jest ładna pogoda podelektuje się nią w domu zza okna, wyjdę z psem. Ale ja dostję sząłu, gniewam się na znajomych wiedzac, ze to nei ich wina ,ze juz zrobili inne plany, wściekam sie na pogode (?!), ze jednak moglaby byc w takim razie nadal brzydka i, ze ze mnie dwri, wsciekam sie na wszystko. Pomiedzy atakami wielkiej złości mam przeblyski swiadomosci w stylu : ciesz się tą chwilą, wyjdź na ogródek i złap troche słońca, badź i tak pozytywna, wkurzanie sie nic nie da tylko zniszczy ci humor i zdrowie , a sytuscji i tak juz nie zmeinisz... ale niestety te mądre myśli coś zakłóca ( mniemam,że ego) i wkurzam sie dalej. Taka , prosta, codziennna sytuacja a potrafi mi zepsuc juz cały dzień i pogrązyc mnie w odmętach pesymizmu. I chodze jak chmura gradowa z głową wypełniona złoscią i ponurymi myslami. I tak jest codziennie jesli nawet najdrobnbiejsza rzecz nie idzie po mojej mysli.....Rozumiecie o co mi chodzi? Jkaby we mnei były 2 osobowsoci, ale zawsze przebija sie ta zła. Wiem ,ze opisana sytuacja wygląda jak żale 5-latka i opisane uczucia jej towarzyszace tez, no ale tak jest co mam zrobić . Łapiecie o co chodzi?

Link to comment
Share on other sites

Odgórne stawianie siebie w pozycji ofiary. Widać, non stop myślisz, że coś dzieje się przeciwko Tobie. Sprawiło to za pewne jakieś przykre zdarzenie/nia, albo postawa rodziców w kwestii wychowania. Jednak nic nie jest stracone - wręcz przeciwnie, wszystko czego nie chcesz, bądź nie akceptujesz, możesz zmienić. Możesz również zmienić sposób postrzegania siebie i w zupełności zaakceptować swoją osobę, co upuści wiele ciśnienia z Twojej psychiki.

Link to comment
Share on other sites

Nad kwestią samoakceptacji tez pracuje juz dluzszy czas a efektów nie widac prawie. W kazdym razie dziękuję za wszytekie odpowiedzi :) podnosi na duchu świadomość,że jest więcej ludzi rozumiejących moj problem :)

Link to comment
Share on other sites

Przy okazji zapytam jeszcze o pewne doświadczenie podczas medytacji, bo przeglądając różne fora nie zauważyłam,żeby ktoś pisał o czymś takim. Otóż kiedy medytuje doświadczam często uczucia bezgranicznego szczęścia rozsadzającego wręcz klatkę piersiową, często wtedy czuje ,że lecą mi łzy i się uśmiecham. Takie uczucie trwa klikla sekund i powtarza się kilka razy w ciągu jednej medytacji. Czuję też wtedy takie fajne uczucie jedności i jakby bezczasowości nie wiem jak to określić. Nie czuję się tez mną jako mną tylko jak jakaś istota uniwersalna powiedzmy z braku innych słów.Co to może być i czy tak być powinno? Niestety po medytacji z tego uczucia boskiego szczęścia zostaje niewiele..

Link to comment
Share on other sites

To Przeżycie Szczytowe,Mistyczne Uniesienie, ,przeżyłem coś takiego nie raz ,Poczytaj : Przeżycie szczytowe , MISTYCZNE DOZNANIA PO LSD .

I Moje przeżycia ,to kilka które opisałem na blogu :

Mistycyzm by Pit

on 14-12-2010 at 07:13

Bycie Mistykiem w dzisiejszych czasach ,w czasach wielu różnych zaburzeń umysłowych i chorób psychicznych ,jest sprawą niezwykle trudną ,powiedział bym ,że dla mnie Bycie Sobą ,czyli Autentycznym Mistykiem ,wymagało ode mnie wiele cierpliwości i odporności na wszelkie stresy ,pomówienia ,plotki ,oraz wiele siły by cierpliwie znosić wszelki ludzkie ośmieszanie ,będąc nieraz niesłusznie branym za chorego umysłowo człowieka ,co bardzo nieraz raniło moje uczucia .

 

Określił bym że moja odporność na wszelkąś krytykę i stresy dnia codziennego wymagała moich nadludzkich wysiłków ,co nie zawsze mi się udawało, ale byłem cierpliwy i jak Boży Wojownik ,mężnie znosiłem wszystko ,wierząc że w końcu nastaną lepsze czasy .

 

Zawsze pragnąłem jednego -Kochać i Być Kochanym ,ale niestety nie zawsze byłem na zewnątrz przez ludzi odbierany prawidłowo ,jedynie Bogu mogłem w pełni zaufać i jemu powierzyć swój los,ponieważ tylko on był,jest i będzie moim najlepszym przyjacielem i tym który najlepiej zna uczucia kryjące się w moim sercu .

Ludzie potrafią grać przyjacół do czasu ,ale jak zgłębimy dokładnie historię Jezusa Chrystusa ,zdradzili go wszyscy -ludzie którym pomógł itd. .

.

***

Medytując tak zauwarzyłem ,po niedługim czasie że,jest to bardzo silna technika psychologiczna ,a słuchając z kasety dobrej muzyki energetycznej (dźwięk silnie działa na ośrodek (czakrę serca ,budząc je do życia ,otwierając serce i pobudzając mózg ), oraz wybierając kartę tarota np. Źródło (Osho Zen Tarot i wpatrując się w nią ) oraz inne karty jak np. karta -"Poza Iluzję" ) i wyobrażając sobie (wizualizując) jak biegam po świecie ,rozsyłając Boską Miłość ,po każdym zakątku ziemi ,do wszystkich stworzeń .

 

Po pewnym czasie odczułem głębokie Katharsis/Uzdrowienie /Miłość /Wdzięczność za wszystko co było złe i dobre w moim życiu ,i poczęły mi lecieć łzy z oczu ze szczęścia .

 

Radość moja była nieziemska,lecz wdzięczność składam przede wszystkim Bogu .

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Przeczytałam cały wątek i niestety widzę jedną niezbierzność, bo kobiecie nr 1 (rozrabiara) odpowiedzieliście, że medytacja jest całkowicie ok, i nie może zaszkodzić, a kobiecie nr 2 (TeaInTheSahara) odpowiedzieliście, że to nie dla niej.

Więc o co chodzi??

Link to comment
Share on other sites

Guest mahadeva
Przy okazji zapytam jeszcze o pewne doświadczenie podczas medytacji, bo przeglądając różne fora nie zauważyłam,żeby ktoś pisał o czymś takim. Otóż kiedy medytuje doświadczam często uczucia bezgranicznego szczęścia rozsadzającego wręcz klatkę piersiową, często wtedy czuje ,że lecą mi łzy i się uśmiecham. Takie uczucie trwa klikla sekund i powtarza się kilka razy w ciągu jednej medytacji. Czuję też wtedy takie fajne uczucie jedności i jakby bezczasowości nie wiem jak to określić. Nie czuję się tez mną jako mną tylko jak jakaś istota uniwersalna powiedzmy z braku innych słów.Co to może być i czy tak być powinno? Niestety po medytacji z tego uczucia boskiego szczęścia zostaje niewiele..

 

Słyszałaś może kiedyś o energii kundalini. Takie chwilowe uczucie bezgranicznego szczęścia podczas medytacji to podnoszenie się kundalini wzdłuż kręgosłupa. Czuje się na końcu, jakby włosy dęba stawały na szczycie głowy. Przeżywa się piękne chwile, ale są też spore problemy z tą energią, kiedy oczyszcza nasze ciało, daje czasami nieźle popalić.

Link to comment
Share on other sites

Przeczytałam cały wątek i niestety widzę jedną niezbierzność, bo kobiecie nr 1 (rozrabiara) odpowiedzieliście, że medytacja jest całkowicie ok, i nie może zaszkodzić, a kobiecie nr 2 (TeaInTheSahara) odpowiedzieliście, że to nie dla niej.

Więc o co chodzi??

 

Ponieważ każdy z nas jest inny,różnimy się poglądami,myśleniem,charakterami ,reagowaniem każdy inaczej na to samo ,temperamentem itp. więc co dla jednego jest dobre,to dla drugiego może być szkodliwe.

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

czyli rada powinna brzmieć "może być szkodliwe, ale nie dla Ciebie" tak? a nie 100% przekonywanie, że nic złego nie może zdziałać..? rozumiem odcinanie się od negatywnych myśli.. ale ..

może się czepiam..

ale po 2 stronach sama się zastanawiałam nad medytacją czytając, że jest świetna i nie może zaszkodzić..

a teraz to już nie wiem.. lipa

Link to comment
Share on other sites

Bo Medytacja to Silna Medycyna Umysłowa-Psychiczna,tak jak zwykła leczy Ciało tak Medytacja leczy Umysł-Psychikę-Nerwy i Emocje ,i tak jak w Medycynie Akademickiej leczącej schorzenia Ciała , Mogą chwilowo nasilić się pod wpływem leczenia schorzenia ciała,tak pod wpływem Medytacji mogą nasilić się tzw.wystąpić reakcje psychiczne i nasilić się emocjonalne ,co ma wpływ na ciało i organy wewnętrzne.

I dlatego samodzielne eksperymenty z psychiką są niebezpieczne,gdyż możemy doświadczyć -omamów,chalucynacji ,wizji ,itp. gdyż do nas z kosmosu,.a dokładnie do naszej szyszynki w mózgu dociera coraz więcej energii astralnej ,która jest naturalnym narkotykiem ,lepiej jak nauczy i jest z nami ktoś doświadczony w medytacji ,.kto to przeszedł ,bo tak to można skończyć z pomieszanymi zmysłami ,zwie się to Schizofrenia.

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Medytować nie powinna osoba, która JUŻ MA schizofrenię. Nie sądzę, aby medytacja sama z siebie ją powodowała u zdrowej osoby (chyba, że na porządnym tripie, w co jednak też wątpię ; P). Raczej nie podchodziłbym do tego, z aż tak wielką dozą lęku. Najlepiej sprawdzić na własnej skórze, a gdy tylko pojawią się jakieś problemy/uraz/zniechęcenie i nie czujemy się na siłach, aby przez to przejść - po prostu odstawić praktykę : ). Dlaczego zawsze wszystkiego mamy się bać? : ) Ja osobiście polecam medytację każdej osobie. Wiadomo, że po jednej sesji nie postrada się zmysłów. Efekty działania medytacji i zmiany w osobowości/samoświadomości widać po długim czasie żmudnych praktyk. Nawet jeśli już tak wszystkiego się boimy i nie ufamy zbytnio niczemu, co nam ze wschodu "przywiało", to proszę zapytać swojego lekarza akademickiego o opinię i po problemie : ).

Link to comment
Share on other sites

Dziaisj miałam nowe medytacyjne doświadczenie. Pracowałam sobie z muzyką opowiadającą poszczególnym czakrom i w pewnym momemncie medytacji poczułam jakby moje ciało zmieniło konsystencje, czułam się jak gęsty kłębiący się dym. To normalne? I czasami w okolicy pierwszych dwóch czakr , czuje buchające gorąco z ciała ( tam akurat mam splecione dłonie i normalnie czuje jakby buchało w nie ciepło jak z sałny).I mam jeszcze jedno pytanie? Czy moge codziennie pracować z każdą czakrą po kolei? I np w poniedziałek robić sobie 1sza czakre z muzyką we wtorek drugą itp? Przepracowac wszystkei naraz zabrałoby dużo czasu.

Link to comment
Share on other sites

Spodziewaj się niespodziewanego, w końcu o to w tym chodzi. Ilu ludzi, tyle przeżyć podczas medytacji. Są one bardzo subiektywne i intymne w wielu przypadkach. Jeśli ci z jakimś doświadczeniem dobrze, to super - tak ma być : ). Co do czakr to spróbuj i obserwuj efekty. Jeśli będziesz czuła przeenergetyzowanie to rozłóż praktykę bardziej w czasie .

Edited by Asper
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

a mieliscie kiedys takie doswiadczenie podczas medytacji ze jestescie tam gdzie was nie ma? Np medytujecie na łóżku a czujecie jakbyscie się unosili w rogu pokoju przy suficie. Jest to dziwne i niepokojące troche

Link to comment
Share on other sites

ale to nie głęboka medytacja.. nie podejrzewam siebie o taką .. Ja takie dziwne stany osiagam np po minucie medytowania. A medytuje nieregularnie i to dopiero od jakiś 2 miesięcy. To mozliwe ?:)

Link to comment
Share on other sites

Jak najbardziej. Początki są bardzo fascynujące pod tym względem, ponieważ stosunkowo łatwo osiąga się takie stany. Z praktyką można zacząć je kontrolować : )

Link to comment
Share on other sites

Podczas Snu Również Kontynuujemy Medytację ,Choć Nieświadomie ,Czyli Śpimy I Nie Mamy Kontroli Nad Tymi Parapsychicznymi i Paranormalnymi (Nadprzyrodzonymi) Stanami (Mniej Energii Astralnej Z Kosmosu Do Nas Dociera ,Do Naszej Szyszynki umieszczonej W Mózgu -Naturalny Narkotyk Będący Przyczyną Mistycznych Wizji ,Uniesień,Lepszego Lub Gorszego Samopoczucia ,Odmiennych Stanów Świadomości ,oraz Stwarzającym Wrażenie Lewitacji (Poruszenia Astralne -Wewnętrznego Człowieka Duchowego Czyli Nas W Ciele Fizycznym czy OOB -Opuszczania Ciała .

Polecam ci taki filmik wszystko o Medytacji -Praktyka i Teoria ,podawałem nieraz taki filmik ,lecz co niekturzy zamiast poświęcić się praktyce,to szukają tylko wrażeń Emocjonalnych i Zaspokajania Swojej Wiedzy,Po Co ? ,Chyba żeby Się Dowartościować (swojEGO EGOna nakarmić ) .http://www.youtube.com/watch?v=ksLnbmSa6TM

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Pit nie jestem takim totalnym laikiem, znam te filmiki bardzo dobrze, tylko wydało mi się dziwnym, że takie stany osiągam tak szybko i myslałam, że to może cos innego się dzieje , a nie moje ciało astralne wędruje pod sufit :) W takim tempie to bardzo szybko zaczne widzieć "mistrzów" w ich fizycznej postaci :D

Link to comment
Share on other sites

Pit nie jestem takim totalnym laikiem, znam te filmiki bardzo dobrze, tylko wydało mi się dziwnym, że takie stany osiągam tak szybko i myslałam, że to może cos innego się dzieje , a nie moje ciało astralne wędruje pod sufit :) W takim tempie to bardzo szybko zaczne widzieć "mistrzów" w ich fizycznej postaci :D

 

Raczej spodziewaj się sinusoidy. Dość często będą okresy pod górę ; )

Link to comment
Share on other sites

Pit nie jestem takim totalnym laikiem, znam te filmiki bardzo dobrze, tylko wydało mi się dziwnym, że takie stany osiągam tak szybko i myslałam, że to może cos innego się dzieje , a nie moje ciało astralne wędruje pod sufit :) W takim tempie to bardzo szybko zaczne widzieć "mistrzów" w ich fizycznej postaci :D

 

Powiem ci coś ,nie fascynuj się czymś takim,takie iluzje to reakcje umysłu,umysł od pokoleń ulegał innemu ,zwykłemu myśleniu i teraz nie chce się tak łatwo poddać,bo umysł lubi panować ,a jak wierzą Mistrzowie Duchowi Z Indii -Myślący Umysł To 6 ,Ponadzmysłowy,Nadświadomy Zmysł -Tzw. 3 Oko Mądrości i Świadomości Boga .

 

Ja miałem książkę - poradnik o medytacji ponad 16 lat na półce,jedną i tą samą (oprucz wielu,wielu innych książek i czasopism które czytałem na wiele różnych tematów),często do niej wracałem do tej jednej ,ponieważ wiadomym jest że neurony w mózgu zanikają z wiekiem (jest to naukowo potwierdzony fakt) ,i tak jak mięśnie cielesne ćwiczy się przy pomocy ruchu ,tak mózg i tkankę mózgową tzw.szara masa również powinno śię ćwiczyć - Krzyżówki,Rebusy ,itd.

alkohol i leki najbardziej chyba przyczyniają się do zaniku Komórek Nerwowych Mózgu.

 

I powiem ci że praktykując - doświadczałem wielu odmiennych stanów świadomości ,i co jakiś czas lepiej rozumiałem sens danej książki - mój poziom świadomości zmieniał się,dojrzewałem

 

(Moje geny i Komórki Organizmu Również Ulegały Przemianie ,To Było Niesamowite i Tylko Osobiste Doświadsczenie Może Dać O Tym Jako Takie Pojęcie,Bo Ja Jakbym Opisywał To Jak Najdokładniej ,To Dla Człowieka Który Tego Nie Przeżył I Nie Doświadczył Osobiście ,Będzie To Czysta Bajka i Abstrakcja ) ,i stwierdziłem że ludzie co niekturzy faktycznie w wielkiej iluzji umysłowej czy więzieniu swojego małego ,zwierzęcego ego tkwią ,która stwarza iluzję rzeczywistości ,,jakby to opisać - to taki wszechświat który jest w obrębie Psychiki.,w przeciwieństwie do Fizyki Kwantowej która bada Rzeczywisty,Prawdziwy Wszechświat .

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...