wojtek2s Napisano 2 Lipca 2011 Napisano 2 Lipca 2011 Witajcie. Ostatnich nocy miałem 2 bardzo dziwne sny. Opiszę je i proszę o pomoc w ich interpretacji... Pierwszy był o tym, że chodziłem po swoim mieszkaniu. Wszedłem do pokoju rodziców a tam stał mój sąsiad (w moim wieku) i rozmawiał z dwoma osobami (wydawało mi się, że ich znam, ale teraz nie mogę przypomnieć sobie kim byli). Rozmawiali o mnie, przechwalali się kto by mi dał radę, itp. Wkurzyłem się a ten sąsiad wysłał na mnie takiego "robota". Był bardzo dziwny, zbudowany jedynie z czarnych kresek. Całkiem przeźroczysty, tylko te kreski... I to nie takie normalne. Był zbudowany jakby z kwadratów wielkości dwóch dłoni, jednak w każdym kwadracie było widać tylko prawą (od mojej strony) krawędź - czarną kreskę. Robot dał mi radę. Przyszedł mój młodszy brat i powiedział, że założyłby mu dźwignię i połamał rękę. Więc powiedziałem, aby to zrobił. Rzeczywiście założył mu dźwignię, ale tamten jakoś tak się ruszył, że mojemu bratu urwało rękę i dłoń, a jemu dwie dłonie. Leżały na podłodze... Co dziwne, robot był zbudowany z kresek, ale dłonie, które leżały na podłodze były ludzkimi dłońmi w czarnych rękawiczkach bez palców (takich skórzanych, obscisłych). Poszedłem do taty, żeby zebrał te organy, żeby nie doszło do zakażenia. Potem wszedłem do pokoju a na kanapie leżał mój brat, twarzą do kanapy, miał zaciśnięte zęby i prawie płakał, w końcu nie miał ręki... Wciąż mam ten obraz w głowie. Po tym wyszedłem, nie pamiętam urywku snu, ale potem wszedłem znów do pokoju a brat leżał już z przyszytą ręką, pod kocem i mówił, że mu zimno. Położylem koło niego "telefon" i włączyłem w nim wiatrak na ciepłe powietrze (?). Chwilę porozmawialiśmy, nie pamiętam o czym, i sen się skończył. Kolejnej nocy, znów miałem dziwny sen. Byłem w domu mojej babci (to jest duży dom, mieszkają w nim 4 rodziny (nad mieszkaniem mojej babci, na piętrze, jest mieszkanie mojego wujka). Pamiętam, że zaczęło się od tego, jak chodziłem po podwórku a wujek (mój chrzestny) mnie ganiał, z kimś jeszcze... Wchodząc do jego domu, zobaczyłem martwą sarenkę. Rzuciłem nią, aby odwrócić ich uwagę. Przewracałem się na schodach, nie mogłem po nich wejść, ciągle się potykałem. W końcu rzuciłem się na górę "na szczupaka". Zamknąłem się w domu zamkiem wykonanym z jeleniego rogu (taka zasuwka, nie wiem skąd wiedziałem, z czego jest wykonana, wyglądała normalnie) wiedząc, że to materiał jakby magiczny i że jest nie do sforsowania. Oni zaczęli się dobijać do drugich drzwi (w rzeczywistości one nie istnieją). Zaparłem się i trzymałem drzwi. Gdy odpuścili, wyszedłem tymi drzwiami i zszedłem fikcyjnymi schodami do mojej babci. Tam, na schodach (jest tam tak, że wchodzi się po schodach, jest taki "ganek" mały i dopiero drzwi, wszystko betonowe. W każdym razie, wspomniałem o wujku babci, ona nie wzięła tego do serca. Wyszedłem na podwórko a tam przybiegł pies tego wujka (w rzeczywistości jest duży, ale bardzo łagodny). Z ust wystawał mu język, ale nie taki, jaki mają psy. To było raczej coś na wzór języka węża. Był długi i ściekała po nim ślina. Zaczął się na mnie rzucać, uciekłem do babci. On ugryzł w jądra mojego wujka, po czym dostał od niego "blachę". Babcia, wzięła tego psa na ręce (nagle stał się jakby mniejszy, bo taki duży nie wszedłby na ręce). Był spokojny, przy babci. Ale babcia go puściła, znowu podszedł do mnie, ale wtedy przyjechali moi rodzice. Przechodząc przez drogę, stało się coś dziwnego.. Wujek nagle się uspokoił (wcześniej jakby chciał mnie zabić, jak jakiś opętany), spojrzałem na psa, miał już normalny język i był spokojny. Wszystko po prostu stało się normalne, gdy przyjechali rodzice.. To było dziwne, jakby chciano to przed nimi ukryć... Bardzo proszę o pomoc w interpretacji tych snów, martwią mnie one. Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi Wojtek Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.