Skocz do zawartości
redaktor01

Była dziewczyna, w różnych okolicznościach

Rekomendowane odpowiedzi

redaktor01

Witajcie!

Mam mały problem. Na wstępie zaznaczę, że jestem młody. Ze swoją dziewczyną byłem rok i 2 dni. Rzuciła mnie na początku czerwca. Półtora tygodnia płakałem za nią, chciałem wrócić, Ona chciała się przyjaźnić, ale zawsze mówiła, że nigdy ze mną już nie będzie. Poznałem fajną dziewczynę - przyznam zauroczyłem się. Po półtora tygodnia zacząłem mieć moją byłą gdzieś, okazało się, że ona chciała do mnie wrócić i te zerwanie miało być tylko przetrzymaniem - ale ja nie chciałem wracać. Jak się później okazało - ciągle ją kocham. Było już jednak za późno - znalazła sobie nowego, pewnie na kilka dni-tygodni, a teraz ma do mnie pretensje tak naprawdę nie wiem o co. Traktuje mnie chyba jak wroga. Miałem z nią związanych kilka snów. A śni mi się praktycznie codziennie (większości i tak zbyt nie pamiętam). W głębi serca wciąż mam nadzieję, że do siebie w przyszłości wrócimy.

Otóż w ubiegłym tygodniu śniło mi się, że wchodzę do naszego kościoła. Cały rozświetlony, tłum ludzi. Jeden z księży siedział na krześle, obok którego stały wolne. Wołał mnie, to poszedłem. A tam niedaleko stały dwie trumny dla dzieci, oba z otwartym wiekiem, a jedno z nich trzymała właśnie moja była dziewczyna i patrzała na mnie poważnym spojrzeniem. Usiadłem do ławki i zobaczyłem trumnę dla osoby dorosłej. Obok leżała kobieta w czarnej sukni i z przykrytą twarzą białym, koronkowym materiałem. Okazało się, że to moja babcia. Podszedłem uklęknąłem i zacząłem płakać. W tym momencie podeszła do mnie Kasia (bo tak ma moja była na imię) i zaczęła głaskać. Nagle pojawiliśmy się w centrum naszego miasteczka. Pogoda chciałoby się rzecz - listopadowa. Robiła się już szarówka, drzewa nie miały liści. Padał deszcz. Szliśmy oboje ulicą, złapaliśmy się za ręce - wiedziałem, że jest ona z kimś innym (bo znalazła sobie innego nagle), ale coś mi mówiło w duszy, że jesteśmy razem. I w pewnym momencie próbowałem jej włożyć rękę pod stanik, a ona odpowiedziała: Nie. Jeszcze nie. Jestem z nim. I sen się urwał.

Nadmienię tylko, że kilka dni później spotkała mnie w mieście, całą winę za rozpad związku zwaliła na mnie (mimo, że to wyraźna współwina) i powiedziała, żebym dał jej spokój, ale gdy wspomniałem pewną, dobrą sytuację (jak w Boże Narodzenie popłakała mi się na kolanach), nagle pyskówka ustała, ona spuściła głowę i odpowiedziała, że takich świąt jak ze mną nie miała w domu.

Wczorajszej nocy śniło mi się, że szedłem na jakimś polu. Zboże było gotowe do zebrania - tak mi się zdaje, bo było ono złote. To chyba jakaś impreza rodzinna miała być. Był ceglany grill na którym smażyły się kiełbasy, i rodzina się zjeżdżała, widziałem kilka moich bliskich osób. W pewnym momencie siedziałem na długim kamieniu i coś pisałem na laptopie - obok była ona, czy coś mówiła - nie pamiętam. Ale tez miałem tą samą świadomość, że jest z nim, a jednocześnie ze mną. Cała akcja przeniosła się pod dom kultury gdzie była jakaś uroczystość miejska - tłumy ludzi, na schodach burmistrz i przewodniczący rady miejskiej, a także ja - czemu? nie wiem. może dlatego, że zajmuję się dziennikarstwem. Po chwili znalazłem się w swojej kuchni. Tam przy stole siedziała Kasia - też zupełnie jak para. Był też mój ojciec który ją o coś pytał - o ile się nie mylę czy się czegoś napije. Znów miejsce się zmieniło - tym razem byłem w dużym pokoju, za oknami szarówka, a ja przeglądałem Kaśki archiwum gadu-gadu na moim laptopie, co z nim pisała (bo wtedy też miałem to podwójne uczucie) ale nic konkretnego chyba nie było. Już wtedy czułem jak byśmy na powrót byli parą. Na koniec siedziałem na tapczanie w moim pokoju. Wstałem i poszedłem do komody, żeby wziąć koszulkę jakąś, abym się ubrał. Otwieram, a tam w miejscu moich koszulek leżały złożone w kostkę koszulki i koszule Kasi. Było ich kilka. Zacząłem je rozkładać i oglądać, każdą dobrze pamiętałem i pamiętam, że takie ona ma. A pozostałe ciuchy w szafce były moje.

Chciałem jeszcze dodać, że relacje z rodziną mam bardzo dobre. Z władzami miejskimi zresztą też. Jestem bardzo wierzący i praktykujący. Moja wiara umocniła się po rozstaniu. Wcześniej - przez drugie pół roku sporadycznie chodziłem do kościoła.

Bardzo proszę o pomoc i pozdrawiam : )

Edytowane przez redaktor01

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×