Jump to content

Czakry duchowe silniejsze od podstawowych


sikorka11
 Share

Recommended Posts

Witam,jak to jest możliwe,że niektórzy ludzie mają rozwinięte same z siebie czakry duchowe: gardła,trzeciego oka i korony a dolne czakry mają słabe,a nawet dobrze nie rozwinięte? I załóżmy że taka osoba nie rozwijała tych górnych. Tylko one same przez tryb życia w taki sposób się rozwinęły i nie mają blokad.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

tak, jest to jak najbardziej możliwe

niekiedy jest tak, że poświęcając się pracy intelektualnej lub artystycznej nieświadomie rozwijamy wyższe czakry

Link to comment
Share on other sites

Zresztą najczęsciej ludzie zajmujący się ezo tak wlasnie mają, często wręcz zaniednują niższe czakry,traktując je jako gorsze, a są tak samo ważne jak górne gdyż pomagają nam w życiu przyziemnym

Link to comment
Share on other sites

tak, osoba z bardziej rozwiniętymi czakrami wyższymi skupia się głównie na pracy, dokształcaniu

nie obchodzi jej lub nie zwraca uwagi na otoczenie, przyrodę

np. wakacje dla takiej osoby mogą być chęcią oderwania się od pracy i niczym więcej, nie dostrzega wyjeżdżając nad morze piękna natury, lecz spędza czas w modnych klubach

Link to comment
Share on other sites

Erza nie uważasz że trochę Ci się pomieszało ? Jeśli czakry duchowe czyli górne są bardziej rozwinięte od dolnych, to wiadomą rzeczą jest że taki człowiek nie będzie skłonny do pracy a już napewno nie fizycznej, jeśli ma słabo rozwiniętą pierwszą czakrę, nie wiele będzie miał też energii witalnej i będzie mu brak siły przebicia, spontanicznosci a także wykonywania obowiązków do konca (czakra splotu słonecznego). Jeśli trzecie oko, korona i serce będą silniejsze, człowiek taki może za bardzo fantazjować, mieć nadmierne skłonności do eskapizmu, może być słabo osadzony w rzeczywistości. Mimo to pewnie będzie doceniał uroki sztuki i piękno przyrody. Ludzie którzy skupiają się głownie na zysku, pracy, pieniądzach i rywalizacji mają uaktywnione mocniej dolne czakry, taka jest też ich domena.

Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi się, że sposób w jaki czakry działają i ich możliwości rozwoju, są zdeterminowane w dużej mierze poprzez drogę życia. Jestem numerologiczną siódemką i nie mam większych problemów z 'duchowymi' czakrami, za to bardzo ciężko mi się uziemić. Po drugiej stronie znajdują się numerologiczne jedynki, które nie będą miały trudności z twardym stąpaniem po ziemi, a co za tym idzie, rozwój ich pierwszych trzech czakr będzie przebiegał znacznie lepiej niż 4 kolejnych. Długi czas myślę i sprawdzam to powiązanie, niestety nie znalazłem żadnego potwierdzenia w literaturze, aczkolwiek wydaje mi się bardzo prawdopodobne.

Link to comment
Share on other sites

Dobrze wiedzieć : ) Wydawało mi się to dość prawdopodobne z tego względu, że aby podążać jakąś drogą np. drogą siódemki (mistyk) ułatwieniem byłoby, gdyby czakry od 4 wzwyż, były łatwiejsze do rozwinięcia. Bardzo mnie to intrygowało, sprawdziłem u kilku znajomych i rzeczywiście coś w tym było. Widocznie nie zawsze tak jest - dzięki za informacje : ) Wracamy do punktu wyjścia.

Link to comment
Share on other sites

Kwestia rozwoju czakra jest co najmniej dwojaka, z jednej strony czakry mogą być np. duże, ale nie pracować harmonijnie - osoby które po kontakcie w rozwojem duchowym zaczynają odlatywać w jakiś nierealny świat, są np. przykładem tego, jak działa pobudzenie pracy czakr wyższych przy ich dysharmonii (bądź zablokowaniu) czasami (acz nie zawsze) połączonych z niedorozwojem czakr niższych. Można powiedzieć że poszerzenie świadomości w takim przypadku nie idzie tam gdzie trzeba. Harmonijne i mocne czakry wyższe wpływają zazwyczaj na poczucie wewnętrznego spokoju, umiejętność "duchowego przeżywania" otaczającej rzeczywistości, uczucie nieuwarunkowanego szczęścia. Jak i też zdolność rozróżniania, co wpływa pozytywnie na dalszy rozwój a co nie. Harmonia i mocne rozwinięcie niższych czakr, pośrednio wpływy na sprawy bytu materialnego, poczucie bycia we właściwym miejscu, we właściwym czasie, czucia się w tym świecie jak u siebie:)

Czasem jest tak że osoby z mocno rozwiniętymi wyższymi czakrami, mimo przeżywania pewnej swojej "duchowości" mają problem z odnalezieniem się w rzeczywistości społecznej, kwestii zapewniania sobie bytu, czy twórczego realizowania się (zasadniczo "pomysł", inspiracja idzie z góry, ale problem z wdrożeniem tego, chęciami itd.). Dzieje się tak właśnie w sytuacji niedorozwoju (w sensie, że nienadążania jakby za zmianami w świadomości) czakr niższych bądź ew. ich dysharmonii wewnętrznej. Jednakże też:) Na stan czakr wpływają nie tylko ćwiczenia energetyczne i medytacyjne, ale też codzienne aktywności. W przypadku właśnie takich osób, które mają mocną górę ale słaby dół, często one nie mają po prostu ochoty się za coś wziąć, nie czują że to dla nich (t.zn. byłoby dla nich, jakby nie musieli palcem ruszyć ;)) ), no i czasem sobie to tłumaczą jeszcze "a no mi to nie wychodzi bo ja mam słabe niższe czakry..". A jest to trochę odwrócenie związku przyczynowo-skutkowego, najczęściej to nie o to chodzi, że słaba czakra wpływa na brak chęci, brak zdolności realizacji itd., chodzi raczej właśnie o to, że to brak chęci, brak umiejętności wdrażania, brak skuteczności w świecie materii, wpływa na osłabienie tych czakr. Czakry są w pewnym sensie odzwierciedleniem naszych myśli, emocji, uczuć, działań. Jeśli w czakrze dzieje się coś nie tak, to znaczy to zazwyczaj, że coś nam ona komunikuje (tak jak ból w ciele gdy się pojawia) i że trzeba by coś zmienić co wpływa na takie a takie zaburzenie.

 

Co do przychodzenia na świat z mocnymi czakrami (które by to nie były) to wedle moich doświadczeń wynika to z duchowego dorobku osiągniętego na przestrzeni wcieleń. Pozytywna karma. To co dobrego sobie wcześniej wypracowaliśmy, odnawia się samoistnie lub przy niewielkim wkładzie praktyki. To z czym mieliśmy silniejszy problem, wraca też, to czego nie wypracowaliśmy (czego nie sięgneliśmy świadomością, nie ogarneliśmy w pełni) nie pojawia się, z tegoż względu.

 

Co do rozwoju czakr jest jeszcze inna sprawa - na co dzień można mieć pewien określony stopień pracy/harmonijności czakr, a za to w pewnych sytuacjach, czy w spotkaniu z pewnymi kwestiami, mogą się pojawiać nagłe blokady czy zaburzenia. Np. ktoś może mieć fajne i harmonijne czakry, ale jak spotka np. jakoś osobę, to reaguje na nią zablokowaniem się itp., coś takiego zachodzi np. przy fobiach społecznych. Albo np. komuś się może wszystko blokować i nawalać gdy się zabiera za pracę. Są różne tego konfiguracje zależne od indywidualnej osoby.

 

Asper, jest też kwestia taka, że determinanty numerologiczne, czy droga życia, to są pewne potencjały, możliwości itd. :) W końcu chyba to coś co w Tobie jest duszą, wybrało sobie żeby się urodzić w tym a w tym dniu a nie ten dzień wybrał sobie tę duszę:) Z uwagi na jakieś własne zapatrywania, chęć realizacji czegoś itd.

Jedno z moich pierwszych spotkań z ezoteryką np. polegało na przeczytaniu jaką mam "kartę życia", był to wisielec. Opis który tam wyczytałem w wieku nastu lat, w 100% czy niemal 100% odzwierciedlał moje cechy osobowości, zamierzenia itp., na tamten moment było mi to potrzebne żebym zobaczył że "coś w tym jest". Jednak w ramach pracy nad sobą, rozwoju moje życie się zmieniło, różne (negatywne, toksyczne) cechy mojej osobowości poodpadały i jakby teraz tamten opis jest już dla mnie obcy. Można powiedzieć że przekroczyłem coś, co było wpisane we mnie jako moja droga życia, przekroczyłem różne jej negatywne aspekty, a to co na niej pozytywne, wzmocniłem, rozwinąłem. Można to nazwać "duchowym odrodzeniem", ponownymi narodzinami w tym samym życiu, wiem że wiele innych osób też tego doświadczyło, na tej zasadzie że przekroczyły to co im życie podsuwało i poszły swoją (szczęśliwszą) drogą. To co dobre zostało wyciągnięte z tego potencjału, to co nie, zostało wyciągnięte z korzeniami.

Z tego też pewien mój znajomy często mówi, że dla osób rozwijających się duchowo, prognozy astrologiczne i jasnowidzące przyszłość, są aktualne maks. 3 miesiące :)) Chodzi właśnie o tak dużą zdolność odmieniania swojego "losu".

 

 

A jeszcze co do tego, że wiele osób, ma niezgodne z jakimś znakiem zodiaku (mówię raczej o dogłębnych analizach typu z godziną urodzenia) czy obrazem numerologicznym, cechy osobowości, zapatrywania itp.

Chodzi o to, że moment przyjścia na świat jest nie tyle bezwzględnym determinantem, co pewnym opcjonalnym katalizatorem, potencjalnym wzmocnieniem pewnych cech życia i osobowości. Jeśli ktoś urodzi się w jakimś określonym momencie, a nie ma w ogóle zamierzeń realizowania tego co jest w ten moment wpisane, to po prostu nie będzie się tym zajmował - na zasadzie, nie chce, to go nie ciągnie. Pewne możliwości z tego wynikające nadal jednak ma.

Edited by Witek D.
Link to comment
Share on other sites

Z tym niezrownowazeniem czakr jest jeszcze tak, ze niekoniecznie musi to byc to, poniewaz (niestety) dzisiejszy swiat, a w szczegolnosci swiat szeroko pojetego Zachodu, do tego stopnia zostal obrany z calego potencjalu duchowego (na ktorego miejsce wszedl tzw. wyscig szcurow czyli atrybuty typowo swiadczace o zanizaniu potencjalu duchowego czlowieka), ze coraz wiecej osob ma wlasnie problem, ktory w duzym skrocie mozna okreslic jako nieumiejetnosc odnalezienia sie w zyciu, pracy, w rzeczywistosci. No bo patrzac na to ,, z lotu ptaka", dzisiejsze relacje miedzyludzkie i dazenia cywilizacyjne odbiegaja (przynajmniej w/g mnie) dosc daleko od tego, czym mozna okreslic tzw. jestestwo ludzkie. Wiele zawodow, gdzie mozna bylo sie reazliowac na polu zarowno materialnym, jak i duchownym zaniklo lub zanika. Wszechobecna narzucana ,,odgornie" pogon za sukcesem, pozycja i rzeczami materialnymi powoduje, ze jest coraz mniej miejsca na filozofie, sztuke czy duchowosc wlasnie.

 

Poniekad wydaje mi sie, ze coraz wieksza liczba osob mowiaca o sobie, ze nie potrafi odnalezc w otaczajacych ja realiach, moze byc nie tyle swiadectwem tego, ze te osoby maja problem z czakramami dolnymi, co sygnalem, ze zaburzona zostala naturalna rownowaga swiata. Bo co innego, kiedy dana jednostka ma problem z udzwignieciem normalnych obowiazkow typu zadbanie o porzadek wokol siebie, zachowaniem zdrowej asertywnosci, aktywnosci fizycznej, zarobienie minimalnej stawki na przezycie a co innego, kiedy jest poddawana nieustannej presji otoczenia i aktualnie panujacej mody, zachowania. Wydaje mi sie, ze nie jest mozliwym, aby czlowiek byl w stanie opanowac az tak szeroki zakres wiedzy, jesli idzie o wymagania np. wspolczesnego rynku pracy jesli idzie o cale spolecznestwo. Sa do tego zdolne tylko jednostki, jednak caly paradoks wsoplczesnego swiata zachodniego polega wlasnie na tym, ze owe wymagania przerzucone zostaly wlasnie z tych jednostek na przytlaczajaca wiekszosc ludzi, stad coraz wieksze problemy ze znalezieniem pracy, utrzymaniem sie. Niestety, przez to (moim zdaniem) wzratsa liczba osob zyjacych na granicy ubostwa, bez mozliwosci dokonania wyboru niestety.

 

Podsumowujac, jesli przyjac za punkt widzenia wylacznie problem rozwoju czakr, to nalezaloby przyjac ze istniejacy porzadek rzeczy jest idealny, czyli ze tak naprawde to jest cos z nami ,,nie w porzadku", skoro nie umiemy odnalezc sie w rzeczywistosci. Jednak zaprzecza to prawu rozwoju czlowieka i swiata w ogole, poniewaz jesli przyjac, ze dzisiejszy swiat idacy coraz bardziej w strone materii jest kierunkiem prawidlowym ze wszystkimi jego atrybutami, to nalezaloby przyjac, ze na swiat wciela sie (bo mowimy tutaj rowniez o reinkarnacji) coraz wiecej dusz, ktore za glowny potencjal obraly sobie wlasnie doswiadczanie materialnosci. Jednak kierunek rozwoju wydaje sie byc dokladnie odwrotny. Najpierw uczymy sie podstaw ( a wiec materii) aby potem zrownowazyc to duchowoscia i potem polaczyc to w calosc w celu uzyskania harmonii. Harmonii owej nie widac w otaczajacym nas swiecie o czym napisalem wyzej. Wynikaloby z tego, ze zostal zaklocony naturalny porzadek rozwoju. Innymi slowy, nastepuje tzw. ,,przerost masy krytycznej", ktory ma na celu wyczyszczenie blednie fukcjonujacych matryc w naszych umyslach.

 

Na poparcie tego, o czym mowie znam kilka osob, ktore wg mnie maja dosc silnie rozwiniete czakramy dolne i wcale nie radza sobie jakos super dobrze w rzeczywistosci, czesto maja wlasnie wrazenie, ze cos jest nie tak i ze to nie ich swiat. Egzystuja bo musza, ale trudno nazwac to satysfakcja i harmonia. Z kolei znam tez osoby, ktore sa jak najbardziej usposobone duchowo i ,,odleciane" i nie maja one problemow tego typu, swietnie radza sobie w realiach wspolczesnego swiata. Mysle, ze problem lezy bardziej po stronie tego, czy czlowiek umie sie wpasowac w dana rzeczywistosc, a to nie tylko sprawa zrownowaznia czakramow, a rowniez tego, co na nas uksztaltowalo za dziecinstwa poprzez wychowanie i co jest naszymi ograniczeniami myslowymi/mentalnymi.

Edited by pkrl1979
Link to comment
Share on other sites

Jestem szalenie ciekaw, które czakry odpowiedzialne są za występowanie fobii społecznej ? Jest to blok, czy poprostu takie uwarunkowanie i trzeba przeprogramować umysł ?

Link to comment
Share on other sites

tranquil

Fobie społeczne odbijają się na nieharmonijnej pracy czakr gardła, splotu słonecznego. Czasem dochodzi podbrzusze, rzadziej podstawa. Zależnie też od przyczyn. Jeśli np. przyczyną fobii są lęki przed odrzuceniem to czasem się to objawia jako dodatkowa blokada na sercu. Podstawa wchodzi czasem gdy problem tkwi np. w braku poczucia przynależności ("tu nie moje miejsce, nie wiem jak sobie tu radzić"). Ale niemal zawsze problem wiąże się z blokadą gardła bądź przynajmniej jego nieharmonijną pracą. Jeśli kogoś to od tej strony interesuje, to raczej do określenia zaburzeń jakie powstają w czakrach, podchodzi się indywidualnie.

 

Fobia społeczna to jest pewne modyfikowalne uwarunkowanie, praca z umysłem, emocjami jest potrzebna. Po prostu odpowiednia terapia. Praca o niskim poziomie intensywności z czakrami (medytacje z kolorami, mantry np.) może trochę pomóc. No ale traum, np. nie usunie.

 

pkrl1979

"czyli ze tak naprawde to jest cos z nami ,,nie w porzadku", skoro nie umiemy odnalezc sie w rzeczywistosci."

 

Właśnie tak. Zachęcam do zapoznania się z Huną. Albo choćby z prostymi kursami "zmiany osobistej" i wyrabiania w sobie postawy człowieka sukcesu (umiejętności osiągania celów, asertywności itd.).

 

"nie tylko sprawa zrownowaznia czakramow, a rowniez tego, co na nas uksztaltowalo za dziecinstwa poprzez wychowanie i co jest naszymi ograniczeniami myslowymi/mentalnymi. "

Oczywiście, to właśnie tego typu ukształtowania, traumy emocjonalne, ograniczenia mentalne, przekonania, wpływają na pracę czakr.

Link to comment
Share on other sites

Podaj jakis tytul warty zapoznania sie a propo Huny :) Bardzo chetnie przeczytam, tym bardziej ze kiedys obiecywalem sobie zajac sie blizej ta tematyka a jakos zycie tak pokierowalo, ze stalo sie inaczej. No i mam nadzieje ze poprzez pojecia czlowieka sukcesu nie miales na mysli ,,amerykanskiego modelu" wiecznie usmiechnietego osobnika w schludnym garniturze i teczka w rece :):)

 

A mam jeszcze gwoli ciekawosci pytanie bardziej osobiste: jakie jest Twoje zdanie na temat tego, co dzis dzieje sie z nami w czasie terazniejszym, ze nastapilo pomieszanie podstawowych zasad, co skutkuje takim a nie innym pogubieniem sie wiekszosci z nas...

 

Albo jeszcze inaczej: czy uwazasz jako regreser i terapeuta duchowy, ze ogolnie pojmowany swiat kapitalistyczny i jego normy sa wlasciwe dla rozwoju czlowieka czy sa zaburzeniem wynikajacym z zatracenia dostepu do szeroko pojetej sfery przyczynowej, ktora kreuje czlowieka jako istote?

Edited by pkrl1979
Link to comment
Share on other sites

Wkońcu uzyskałem odpowiedz na pytanie które gnębiło mnie od lat, podchodziłem od złej strony w leczeniu, bo wydawało mi się że samo oczyszczanie i ładowanie czakr zniesie blokady jak i fobie, jednak tak się nie stało. Dzięki Witek.

Link to comment
Share on other sites

Absolutnie nie:) Chodzi mi o osobę cieszącą się swoim życiem, żyjącą zgodnie ze swoimi talentami, pasjami, predyspozycjami, która umie spełniać swoje marzenia, żyć w zdrowym związku jeśli ma na to ochotę. No i której życie (własne) nie ciąży, bo to ma nad nim władzę, a nie ono nad nim. Czasem to jest osobnik w garniturze, ale nie akurat takiego amerykańskiego modelu :))

 

To zależy co masz na myśli, różne osoby gubią się w różny sposób, z różnych przyczyn:)

Jeśli chodzi o przyszłość światowej młodzieży np. :) to trochę jest tak, że ludzie się tu pogubili z uwagi na szybki postęp technologiczny, a brak jakby równie postępującej dojrzałości co do życia. To mówię w sensie dzieci, które po ileś godzin dziennie przed komputerem siedzą, kontakty przez internet, a wyjść na dwór i zawiązać relacje z innymi bliższe to tak się za bardzo nie chce. Mniej kolorowo, mniej ekscytująco itd. Można by powiedzieć że tak już to idzie, że ludzie coraz bardziej będą się komunikowali, żyli przy pomocy komputerów, niebezpośredniego kontaktu. W pewien sposób to efektywne, ale czy lepsze? W przypadku relacji z innymi jak dla mnie na pierwszym miejscu powinien być kontakt osobisty, bezpośrednie spotkanie - co zresztą jest przyjemniejsze. Pod tym względem część społeczeństwa się "zagubia";)

Trochę też era jest, gdzie ludzie biorą różne "wzmacniacze" swojego szczęścia, bo bez nich życie im się wydaje szare czy ponure (albo nie dostarczające dość wrażeń). Ale osobiście uważam że jeśli człowiek może widzieć swoje życie szarym i ponurym, to potrafi i je widzieć w kolorach i żyć nim z przyjemnością:)

 

Da się rozwijać w tych warunkach, aczkolwiek moim zdaniem, wtedy potrzeba iść nieco inną drogą niż to narzuca standardowe kapitalistyczne podejście. Czyli nie na zasadzie konkurowania, wyrywania sobie klientów i deptania wszystkiego po drodze (może lekko wyolbrzymiam, ale chodzi mi o ukazanie pewnego aspektu tego). Ja uważam że jeśli człowiek odnajdzie coś do czego ma talent, umie z niego wykrzesać coś co jest pożyteczne dla innych, to bez głębszych rozważań może to oferować innym i dostawać za to pieniądze. Które wydaje na swoje życie czy realizowanie swoich marzeń. Jeśli znajduje się wolną niszę ekonomiczną, oferuje się coś na co jest zapotrzebowanie, tworzy coś nowego co podpasowuje innym, to nie trzeba walczyć o rynek, zwalczać konkurencji. Umiejętność "opanowania materii" jest w pewien sposób duchowa, wiąże się z tym, że człowiek przenosi jakieś swoje inspiracje z wyższych poziomów w sobie, tak że potrafi sobie tu radzić, żyć w tych warunkach społecznych, a jednocześnie nie poddawać się im trendom i żyć bez szkodzenia sobie i innym i bez zbędnego rywalizowania. Np. mój znajomy organizuje takie "imprezy" pół-surwiwalowe, na zasadzie biegania po lasach, włażenia na drzewa, czasem pływania ze środka jeziora do brzegu:) Dogadał się też z ośrodkiem wypoczynkowym w okolicy gdzie się tym zajmuje. I zobacz sobie teraz - on robi to co lubi, zarabia na tym pieniądze, dzięki umowie z ośrodkiem, jednocześnie ma więcej klientów i sam ośrodek staje się bardziej atrakcyjnym miejscem. A sami klienci są zadowoleni i dobrze się bawią. Dzięki efektywnej współpracy i znalezieniu ciekawego produktu, co najmniej te trzy strony mają to czego chcą, są zadowolone, poszerza się ich dobrobyt (czasem w postaci pozytywnych doświadczeń). Można nawet dalej na to spojrzeć - zwiększa się "prestiż" miejscowości w której się to odbywa, tak że więcej turystów tam przyjeżdża więc sklepikarze też mają dzięki temu większy utarg. A ten "prestiż" w tym przypadku to nie coś złego, po prostu ludzie się dowiadują że coś takiego jest, że mogą skorzystać, że komuś się to podobało.

Taka mała rzecz a miejscowość sobie kwitnie i wielu ludzi na tym zyskuje. Jest to przykład tego, jak dzięki dobremu pomysłowi, umiejętnej współpracy przekracza się pewne mechanizmy kapitalistyczne, a wykorzystuje się potencjał bogactwa naturalnego, jak i wewnętrznego (pomysł, doświadczenia osób które skorzystały) poszczególnych osób. Ktoś to wyliczył też w końcu że jakby pieniądze całego świata podzielić po równo na każdego, to byłoby tego więcej niż 1 mln dolarów na głowę (jakby przeliczyć wartość wszystkich dóbr materialnych, w tym złóż, to wychodzi ok. 100-1000 razy więcej). Ten świat jest bardziej bogaty niż biedny:) To ludzie potrafią być biedni. Nie mówię że wszyscy nagle by się stali bogaci jakby trochę w tą możliwość uwierzyli, ale jest naprawdę masa ludzi utalentowanych (które czasem się nawet o to nie podejrzewają), którzy po prostu tego co w nich nie wykorzystują (czy nie umieją wykorzystać) do poszerzania swojego dobrobytu, a przy efektywnej współpracy, zwiększenia szansy na poszerzenie i dobrobytu innych.

Ja np. uważam że jestem bezkonkurencyjny, bo nikt nie oferuje tego co ja, w sposób taki jaki ja to oferuję:) Drugiego takiego jak ja nie ma, choć są podobni. I vice versa.

 

Chodzi o to żeby nie robić tego jako zwierzę w stadzie, ale jak osoba bardziej dojrzała, dostrzegać pewne rzeczy, przekraczać, a jednocześnie sobie radzić:)

 

Jeśli chodzi o książki o Hunie to polecam:

"Wiedza tajemna - huna w praktyce" Leszka Żądło (bardziej przeniesione na nasze warunki)

i książki Serge'a Kahili Kinga, np. "Zostań mistrzem ukrytego ja" (tu bardziej tradycjonalistyczne)

 

tranquil :)

Link to comment
Share on other sites

Dziekuje za odp. i podpowiedzi co do lektur.

 

Odnosnie tematu, mam rozumiec, ze ludzie ktorzy nie moga znalezc miejsca w otaczajacej ich rzeczywistosci (np. pod wzgledem znalezienia pracy czy wpasowania sie w ogolnie przyjete kanony postepowania) maja problem z czakramami dolnymi. Czy moglbys to niejako rozwinac, podajac jakis przyklad?

Link to comment
Share on other sites

Często tak, acz nie zawsze.

 

Przykładowo obciążenia wyniesione z relacji z matką z okresu niemowlęcego - u niektórych osób jest poczucie że matka nie dbała o nich wystarczająco, było za mało bliskości, czułości. To potem stwarza problemy z czakrą podbrzusza, przeżywaniem przyjemności w relacjach z innymi, problemy z dotykiem (reakcje emocjonalne, stresowe na dotyk, czy unikanie go), z tworzeniem bliskich relacji pod tym kątem. Jeśli nie było dbania o potrzeby fizjologiczne, w tym jedzenie, albo jeśli matka z obrzydzeniem się tym zajmowała (znowu to dziecko kupę zrobiło :) to mogą potem powstać problemy z pierwszą czakrą, przejęcie od mamy stosunku do swoich potrzeb fizjologicznych i np. wstyd czy karanie siebie z ich powodu. Ogólnie rzecz biorąc najczęściej sporą część "rdzenia" problemów z niższymi czakrami, wynosi się właśnie z bardzo wczesnej relacji z matką, w tym nawet porodu. Z relacji z ojcem też choć może w trochę późniejszym okresie, gdy zaczyna się być bardziej indywidualnym od matki, a np. wsparcie ojca nie idzie ku temu, by wyrobić w dziecku zdolności do radzenia sobie samodzielnego w życiu (ja miałem z tym spore problemy z uwagi na rozwód rodziców, no i brak odpowiedniego wsparcia we właściwym temu okresie). Potem nachodzą wzorce wyniesione z życia w społeczeństwie, grupie, czyli relacje z kolegami, koleżankami, czasem wzorce dostosowania się do nich (nieakceptacja swojej inności, tego że jest się jakim jest, a nie maskotką popularności w grupie:) ), te rzeczy później też się odbijają na stanie czakr, nie mówiąc już nawet o samym życiu.

 

PS - to poczucie wcale nie musi być świadome, a się ujawniać w trakcie pracy nad tematem, czy tym co niektórzy nazywają "Uzdrawianiem wewnętrznego dziecka".

 

Jeszcze w kwestii wpływu wczesnego dzieciństwa-okresu nastoletniego co do późniejszego życia, relacja z matką kształtuje kwestie poczucia bezpieczeństwa, egzystencjalnego, materialnego, takie podstawowe poczucie błogości z życia w tym świecie (umiejętność wyniesienia do życia tego, co pozytywne było przy byciu w brzuchu mamy). Przy braku czego mogą się pojawiać np. paraliże do działania, bo w końcu świat się wydaje nie do końca bezpiecznym miejscem, miejscem w którym trudno przetrwać. To wszystko objawia się głównie w blokad, problemach z czakrą podstawy, pośrednio podbrzusza.

Relacja z ojcem bardziej kształtuje kwestie pewności siebie, wiary we własne siły, zaufania do siebie, wytworzenie w sobie zdolności do samodzielnego działania, podejmowania decyzji, z odwagą. Brak wsparcia tego ze strony ojca, może prowadzić do wytworzenia w sobie mechanizmu poczucia zależności od innych, czasem braku własnego zdania, no nie niepewności siebie, zaniżonej samooceny. Głównie obciąża to czakrę splotu słonecznego i częściowo podstawy (pod kątem właśnie samodzielności).

 

Zasadniczo nasze zdolności radzenia sobie w świecie materialnym, odbijają się właśnie w czakrze podstawy i splotu słonecznego + czakry gardła (to kwestie finansowe, pracy, itp.) a pod względem relacji z innymi dochodzą jeszcze czakry serca i podbrzusza (jeśli chodzi o bliższe relacje).

Tak o tym piszę, bo większości przepracowanie tych obciążeń, uwolnienie od nich (wytworzenie w sobie tych cech, poczucia pewności siebie, poczucia bezpieczeństwa itd. tego co się nie pojawiło wtedy gdy było trzeba) skutkuje zarówno poprawą w kwestii tych czakr, no jak i samą poprawą w rzeczonych kwestiach w życiu. Nie zmienia się to w zasadzie jedynie w bardziej specyficznych przypadkach, gdzie obciążenia czakr wychodzą jakichś szczególnych zdarzeń, sytuacji. No ale najczęściej starcza.

Edited by Witek D.
Link to comment
Share on other sites

Jak by Czakry Rozpatrywać W Poziomie ,

To 3 Dolne/Niższe Czakry (Materialne) Odpowiadają Za Nasze Logiczne I Racjonalne Myślenie I Analizowanie -Lewą Półkulę Mózgu .

 

Natomiast 3 Górne/Wyższe Czakry (Duchowe ) Odpowiadają Za Nasze Psychiczne Wyobrażenia,Kreatywne I Intuicyjne Myślenie ,Oraz Za Emocjonalne/Uczuciowe Odczówanie -Prawą Półkulę Mózgu .

 

4 Czakra -Serca Duchowego-Mistycznego (Pośrodku Dolnych i Górnych Czakr ),To Tzw. Metaforyczne 3 Oko A 6 Zmysł Który Jest Transcendentnym ,Ponadzmysłowym I Nadświadomym Zmysłem Równoważącym Logiczną I Psychiczną Mentalność/Myślenie.

Link to comment
Share on other sites

Często tak, acz nie zawsze.

 

Przykładowo obciążenia wyniesione z relacji z matką z okresu niemowlęcego - u niektórych osób jest poczucie że matka nie dbała o nich wystarczająco, było za mało bliskości, czułości. To potem stwarza problemy z czakrą podbrzusza, przeżywaniem przyjemności w relacjach z innymi, problemy z dotykiem (reakcje emocjonalne, stresowe na dotyk, czy unikanie go), z tworzeniem bliskich relacji pod tym kątem. Jeśli nie było dbania o potrzeby fizjologiczne, w tym jedzenie, albo jeśli matka z obrzydzeniem się tym zajmowała (znowu to dziecko kupę zrobiło :) to mogą potem powstać problemy z pierwszą czakrą, przejęcie od mamy stosunku do swoich potrzeb fizjologicznych i np. wstyd czy karanie siebie z ich powodu. Ogólnie rzecz biorąc najczęściej sporą część "rdzenia" problemów z niższymi czakrami, wynosi się właśnie z bardzo wczesnej relacji z matką, w tym nawet porodu. Z relacji z ojcem też choć może w trochę późniejszym okresie, gdy zaczyna się być bardziej indywidualnym od matki, a np. wsparcie ojca nie idzie ku temu, by wyrobić w dziecku zdolności do radzenia sobie samodzielnego w życiu (ja miałem z tym spore problemy z uwagi na rozwód rodziców, no i brak odpowiedniego wsparcia we właściwym temu okresie). Potem nachodzą wzorce wyniesione z życia w społeczeństwie, grupie, czyli relacje z kolegami, koleżankami, czasem wzorce dostosowania się do nich (nieakceptacja swojej inności, tego że jest się jakim jest, a nie maskotką popularności w grupie:) ), te rzeczy później też się odbijają na stanie czakr, nie mówiąc już nawet o samym życiu.

 

PS - to poczucie wcale nie musi być świadome, a się ujawniać w trakcie pracy nad tematem, czy tym co niektórzy nazywają "Uzdrawianiem wewnętrznego dziecka".

 

Jeszcze w kwestii wpływu wczesnego dzieciństwa-okresu nastoletniego co do późniejszego życia, relacja z matką kształtuje kwestie poczucia bezpieczeństwa, egzystencjalnego, materialnego, takie podstawowe poczucie błogości z życia w tym świecie (umiejętność wyniesienia do życia tego, co pozytywne było przy byciu w brzuchu mamy). Przy braku czego mogą się pojawiać np. paraliże do działania, bo w końcu świat się wydaje nie do końca bezpiecznym miejscem, miejscem w którym trudno przetrwać. To wszystko objawia się głównie w blokad, problemach z czakrą podstawy, pośrednio podbrzusza.

Relacja z ojcem bardziej kształtuje kwestie pewności siebie, wiary we własne siły, zaufania do siebie, wytworzenie w sobie zdolności do samodzielnego działania, podejmowania decyzji, z odwagą. Brak wsparcia tego ze strony ojca, może prowadzić do wytworzenia w sobie mechanizmu poczucia zależności od innych, czasem braku własnego zdania, no nie niepewności siebie, zaniżonej samooceny. Głównie obciąża to czakrę splotu słonecznego i częściowo podstawy (pod kątem właśnie samodzielności).

 

Zasadniczo nasze zdolności radzenia sobie w świecie materialnym, odbijają się właśnie w czakrze podstawy i splotu słonecznego + czakry gardła (to kwestie finansowe, pracy, itp.) a pod względem relacji z innymi dochodzą jeszcze czakry serca i podbrzusza (jeśli chodzi o bliższe relacje).

Tak o tym piszę, bo większości przepracowanie tych obciążeń, uwolnienie od nich (wytworzenie w sobie tych cech, poczucia pewności siebie, poczucia bezpieczeństwa itd. tego co się nie pojawiło wtedy gdy było trzeba) skutkuje zarówno poprawą w kwestii tych czakr, no jak i samą poprawą w rzeczonych kwestiach w życiu. Nie zmienia się to w zasadzie jedynie w bardziej specyficznych przypadkach, gdzie obciążenia czakr wychodzą jakichś szczególnych zdarzeń, sytuacji. No ale najczęściej starcza.

 

A jak bys sie ustosunkowal, wyjasnil problem tzw niedopasowania spolecznego polegajacego np na tym, co zaszlo u nas w kraju, gdzie spora liczba osob podczas transformacji kraju z panstwa socjalistycznego na kapitalistyczne (wolnorynkowe) nagle znalazla sie w trudnej sytuacji, poniewaz nie umiala poradzic sobie z kreowaniem siebie oraz dostosowaniem sie pod wgledem np poziomu wyksztalcenia do obowiazaujacych norm wolnorynkowych?

 

Chcialbym sie rowniez zapytac, jak problem z czakramami odnosi sie do tzw ludzi zwiazanych z subkulturami i kontrkultura, czyli ludzi ktorzy otwarcie zakwestionowali tzw porzadek spoleczny? Czy w tym wypadku mamy rowniez do czynienia z nieprawidlowym funkcjonawiem czakramow (a jesli tak to jakich dokladnie) czy jest to zwiazane z czyms zupelnie innym?

 

No i ostatnie zapytanie :) Co masz na mysli piszac, ze problem z odnalezieniem sie w rzeczywistosci o ktorym wczesniej rozmawialismy dotyczy wiekszosci, ale nie wszystkich. Czy moglbys podac przyklad wlasnie takiej osoby?

Link to comment
Share on other sites

Witek, a czy uważasz że jest możliwe samodzielne wyrobienie w sobie tych cech, czy jednak do tego potrzebna jest psychoterapia ? Napisałeś wcześniej że prace z czakrami takie jak mantry, ćwiczenia oddechowe są to praktyki o niskiej intensywności. Jest jakaś sprawdzona metoda ktora pomaga zlikwidować te obciążenia ?

Link to comment
Share on other sites

1. Może chodzić o to, że wielu ludzi nadal uważa i liczy, że to państwo powinno im dać, zapewnić - w takich warunkach się odnajdywali, ale gdy sami potrzebują sobie ułożyć biznes, sami sobie zapewnić różne rzeczy to już trochę gorzej im wychodzi. Poziom wykształcenia jest z tym średnio związany, bo często przedsiębiorcy, działają w dziedzinach niezwiązanych z ich wykształceniem. Wcześniej ludzie po prostu dostawali, teraz potrzebują się nauczyć - samemu znajdować coś co wartościowe (co mogli by kupić inni), docenić to, umieć zaoferować (niektórym się to kojarzy ze "sprzedawaniem siebie", niepotrzebnie) i samemu dbać o swój interes.

 

2. Z tym bywa różnie - ja np. kwestionuję porządek społeczny pod względem utrudnień w prowadzeniu działalności gospodarczej:) Często jest tak, że różne grupy mają specyficzne dla siebie zaburzenia czakramów (acz nie zawsze), wiąże się to z podobnym stosunkiem do życia, do samego siebie itd., zakres która a która czakra też może być dowolny - zależny od tego co człowiek tam w sobie rozwija. Np. różne grupy mocno konserwatywne, często mają zablokowane lub zaburzone pod względem działania trzecie oko - wiąże się to z usilnym trzymaniem się jakiejś określonej wizji rzeczywistości i nie dopuszczaniem innych możliwości (czy wręcz ich atakowaniem). Gdy trzecie oko działa bardziej harmonijnie potrafi się na coś patrzeć, dostrzegać skutki różnych podejść, dzięki temu będąc jakby bardziej niezaangażowanym i potrafiącym wybierać najefektywniejsze podejścia (jednocześnie bez skutków ubocznych czy potrzeby manipulacji)

 

Co do tego zapytania to byś mi musiał podać cytat, bo nie wiem dokładnie czego dotyczy to o co pytasz:)

Link to comment
Share on other sites

tranquil

 

Fobia społeczna to jest pewne modyfikowalne uwarunkowanie, praca z umysłem, emocjami jest potrzebna. Po prostu odpowiednia terapia. Praca o niskim poziomie intensywności z czakrami (medytacje z kolorami, mantry np.) może trochę pomóc. No ale traum, np. nie usunie.

 

Chodziło mi o to konkretnie.

Pytałem czy samemu można zdjąc blokady i obciążenia za pomocą tych praktyk i czy

można samemu naprawić u siebie dysfunkcje spowodowane np. niepełną rodziną, traumatycznymi zdarzeniami doprowadzając tym samym czakry do porządku ?

Czy przeprogramowanie podświadomości może okazać się skuteczniejsze niż np praca z energią co do tego typu schorzen ?

Znowu jestem w kropce, tylko teraz nie wiem w której i mam wrażenie że wszystko będe musiał zaczynać od nowa :)

Edited by tranquil
Link to comment
Share on other sites

Dziekuje za odp. i podpowiedzi co do lektur.

 

Odnosnie tematu, mam rozumiec, ze ludzie ktorzy nie moga znalezc miejsca w otaczajacej ich rzeczywistosci (np. pod wzgledem znalezienia pracy czy wpasowania sie w ogolnie przyjete kanony postepowania) maja problem z czakramami dolnymi. Czy moglbys to niejako rozwinac, podajac jakis przyklad?

 

Referowalem do powyzszego zapytania :)

 

Wracajac do ostatniego postu napisanego przez Ciebie....no wlasnie, sporo osob ciagle liczy na pomoc panstwa jednak zauwazam tutaj pewna rzecz: co innego jest liczyc na to, ze panstwo zapewni doslownie wszystko, co innego zagwarantowanie zaplecza socjalnego i niezbednego minimum, ktorego (niestety) u nas raczej nie ma.

 

Ciekawi mnie to takze ze wgledu na to, ze niewiele osob rozumie, ze pojecia gospodarki wolnorynkowej oraz kapitalizmu sa w pewnym sensie zupelnie odrebnymi kwestiami. Podczas, gdy gospodarka wolnorynkowa jak sama nazwa wskazuje nie zawiera w sobie modelu monopolowego w jakiejkolwiek dziedzinie, to kapitalizm wywodzi sie od pojecia kapitalu, czyli srodkow pienieznych sluzacych do egzystowania oraz pomnazania owego kapitalu. Problem pojawia sie, gdy dana osoba owego kapitalu nie posiada i co gorsza, brak jej pomyslow/mozliwosci na jego zdobycie (tutaj zapewne mozna by dochodzic wielu czynnikow takiej sytuacji, jednak przynajmniej u nas w kraju problem ten dotyczy przede wszystkim sporej liczby osob mlodych, absolwentow studiow etc.). Rowniez brak mozliwosci znalezienia pracy (nie mowiac juz o mozliwosci zarobkowania na tym, co sie lubi) jest dodatkowym obciazeniem na naszym rynku, chocby ze wzgledu na odmienna mentalnosc polskiego spoleczenstwa, ktora w duzym stopniu rozni sie od spolecznestw panstw zachodnich i ktore jest raczej grupa zamknieta, konserwatywna (jak podales przyklad wyzej, nadmieniajac o blokadach).

 

I tutaj mam kolejne pytanie: jak slusznie zauwazyles, oferowac cos nie jest jakakolwiek forma sprzedazy siebie (jesli mowimy oczywiscie o zachowaniu pewnych norm etycznych czy moralnych w danym zawodzie/specjalizacji), jednak dosc czesto spotykamy przyklady, gdzie czlowiek/pracownik jest wykorzystywany przez wyzej od niego stojacych w hierarchii/lub poprzez cala machine korporacyjna. W duzym skrocie mozemy to okreslic ze czlowiek staje sie trybem w wielkiej maszynie. Czesto slyszymy o powaznych naduzyciach wobec nizej stojacych w hierarchii pracownikow, coraz czesciej tez praca zabiera nam coraz wiecej wolnego czasu, nierzadko ludzie zmuszeni sa pracowac powyzej 8h jak bylo to kiedys. Generalnie chodzi mi czy jako osoba zajmujaca sie szeroko rozumianym rozwojem duchowym sklaniasz sie bardziej ku temu, ze system wolnorynkowy taki jaki mamy obecnie jest systemem dobrym, opartym na prawidlowo funkcjonujacych zasadach czy tez raczej zauwazasz jakies bariery, np. w postaci braku podstaw etycznych/morlanych na rzecz pogoni za prestizem i powszechnym kultem pieniadza jako wartosci samej w sobie. Jak bys to mogl ujac, jesli idzie np. o osoby nie znajdujace sobie miejsca w takim systemie/modelu gospodarczo-spolecznym?

 

Co do subkultur np. bardzo interesuje mnie Twoje zdanie do ruchow hipisowskiego oraz punkowego, jako pierwszych powaznych srodowisk kontrkulturowych, ktore pojawily sie w spolecznestwie i ktore znaczaco zmienily jego oblicze. Czym w/g ciebie patrzac od strony duchowej, sa te srodowiska i jakie plusy/minusy dostrzegasz w tych srodowiskach, na jakie zaburzenia wskazalbys rozpatrujac te grupy.

Edited by pkrl1979
Link to comment
Share on other sites

tranquil

Ja osobiście stosuję autopsychoterapię (czyli sam różne metody na sobie stosuję), w ramach tego pracuję z afirmacjami, medytacjami aktywnymi (takie na kasetach czy płytach są, jako t.zw. medytacje tematyczne), modlitwami wg. Huny, regresingiem, terapią EFT (emotional freedom techniques), ostatnio też czymś takim jak WHH (whole heart healing). Oczywiście pewną ilość sesji terapeutycznych miałem z terapeutami/trenerami w ramach wymienionych metod, tak że "chwyciłem rybkę" i wiedziałem jak to się robi żeby działało. Wyżej wymienione terapie łączą rzeczy typu praca z energią, oddechem np. i bardziej tradycyjną psychologią.

 

Mantry, ćwiczenia oddechowe itd. pomagają przyspieszyć cały proces, ale w zdecydowanej większości przypadków, potrzeba się jednak w pewien sposób skonfrontować z tym co siedzi w środku, ustalić przyczyny czemu coś się pojawia.

 

Takim podstawowym zestawem technik mogłyby być np.

Afirmacje z kolumną reakcji, medytacje aktywne (tu polecam "Medytacje bezpieczeństwa" Leszka Żądło i "Bezpieczeństwo w świecie" Dariusza Logi jeśli chodzi o temat fobii) no i modlitwy (ale to ma sens jeśli czujesz że jest może w Tobie jakaś "siła wyższa", większa mocą i wiedzą od twojej, ja tą siłę nazywam Bogiem, aczkolwiek nie chodzi mi o "starca z siwą brodą":) a raczej o bezosobową formę. Coś co w Hunie nazywa się "Wyższym Ja" czy w buddyzmie "naturą Buddy". po prostu następuje odwołanie, proszenie, czy wdzięczność wobec tej natury w sobie dot. jakiegoś problemu, jego rozwiązania. U mnie się to sprawdza.). W zasadzie z pozostałymi technikami gdy coś rozwiązuję (regresing, eft, whh) pracuję gdy natrafiam na coś cięższego przy pracy ze swoim podstawowym zestawem technik, albo gdy czuję że potrzeba. Niektórym nie trzeba:)

 

Chodzi m.in. o rozpoznanie źródeł problemów, poznanie czynników wywołujących takie a nie inne reakcje w określonych sytuacjach, eliminacja tych czynników.

No ale całość zazwyczaj zawsze zaczyna się od - zaakceptowania się nawet pomimo takich własnych a nie innych reakcji, polubienia siebie nawet takim, a nawet pokochania siebie (jak sam siebie nie pokochasz, to kto to za Ciebie zrobi?:) takiego. Podstawą rozwiązywania takich problemów zawsze powinno być - kochanie siebie (miłość do siebie), akceptacja siebie, sympatia wobec siebie i poszanowanie siebie - rozwijanie tego. Zazwyczaj się okazuje że w tych kwestiach tkwi cały problem.

Link to comment
Share on other sites

Chodziło mi o to konkretnie.

Pytałem czy samemu można zdjąc blokady i obciążenia za pomocą tych praktyk i czy

można samemu naprawić u siebie dysfunkcje spowodowane np. niepełną rodziną, traumatycznymi zdarzeniami doprowadzając tym samym czakry do porządku ?

Czy przeprogramowanie podświadomości może okazać się skuteczniejsze niż np praca z energią co do tego typu schorzen ?

Znowu jestem w kropce, tylko teraz nie wiem w której i mam wrażenie że wszystko będe musiał zaczynać od nowa :)

 

U mnie przeprogramowanie podświadomości (czemu czasem towarzyszyła praca z energią) rzeczonymi przeze mnie metodami, się sprawdziła:) Miałem okropne lęki jeśli chodzi o innych ludzi, najmocniej się chyba mnie trzymał wstyd. Teraz jeśli coś mi się ujawnia takiego w relacji z ludźmi (wstyd już raczej nie, bo został w większości wyeliminowany) to raczej tylko w specyficznych sytuacjach (przy których problemy też eliminuję). Wcześniej to było cały czas w zasadzie.

Link to comment
Share on other sites

Rety, mam tyle do naprawienia, a wydaje mi się to tak okrutnie skomplikowane. Teraz chyba wiem, że wiele rzeczy sobie uprosciłem, pewnie dlatego by innych nie dostrzegać. Zawsze wydawało mi się że kiedy ludzie uważają że jest w nich iskra Boga to jest to pewna odmiana pychy - rozumiem że to moje błędnie zakodowane przekonanie ?

 

Witek mam praktycznie identyczny problem co Ty i wydaje mi się że wynika on z pewnego rodzaju nadwrażliwości,

mozna stać się troche bardziej gruboskórnym? :)

Edited by tranquil
Link to comment
Share on other sites

W kwestii znalezienia pracy, to wedle mnie jest tak, że jak człowiek mocno chce, to albo tę pracę znajduje, albo sam sobie tworzy miejsce pracy:)

Co do minimum socjalnego itp. to ja np. nie czuję żebym potrzebował zapewniania mi tego ze strony państwa. Aczkolwiek miłym by było, jakby państwo mi zusy opłacało. Skoro bezrobotnym załatwia ubezpieczenie, to czemu nie miało by mi, takiemu robotnemu udzielać :)) Pod względem zyskania środków jest trochę lepiej niż w przeszłości, bo teraz fundusze unijne, czy z urzędu pracy na start. O ile się dobrze całość przygotuje. (mi np. fundusze na start potrzebne nie są/nie były, bo moje źródło dochodu porusza się wraz z mną - moje umiejętności, wiedza. Jestem też masażystą, więc czasem stół do masażu się ze mną porusza;)). Nie mam w tej kwestii jakiegoś określonego zdania. Wedle mnie system edukacji powinien być od podstaw zmieniony, by ludzi przygotowywać właśnie do wolnorynkowości i uczyć ich jak sobie radzić w takich warunkach. No i wywalić połowę urzędników i urzędów:)) Wtedy to nawet na te minima socjalne znalazły by się pieniądze.

 

No korporacje to korporacje, cóż.., raczej etyka jakaś biznesowa zamyka się bardziej na etapie małych, średnich przedsiębiorstw. Dalej bywa różnie. No i właśnie ja optuję za rozwojem tego typu przedsiębiorstw

 

Co do subkultur, jeśli chodzi o hipisów, to mają oni zaburzenia związane z piciem alkoholu, stosowaniem narkotyków - te rzeczy mocno obciążają czakrę trzeciego oka, jak i resztę w różnym stopniu. Czasami przy takich specyfikach następuje pewne poszerzenie świadomości, ale jest ono nienaturalne i więcej szkód wyrządza niż pożytku. Skutki uboczne są na długie lata. Są też odcięci od czakry podstawy - o ile potrafią celebrować kontakt z naturą (acz też nie do końca przytomnie) o tyle są "odleciani" pod względem życia codziennego. Przed to podstawa się zaburza.

Jeśli chodzi o punków to średnio znam temat. U niektórych jest bunt dla samego buntu co ma tam jakieś konsekwencje w kwestii czakr.

 

To jest trochę tak - u zwykłych nierozwijających się duchowo osób, są pewne specyficzne zaburzenia wynikające z życia w społeczeństwie takim czy takim (jeśli się taka osoba poddaje temu społeczeństwu, jego mentalności itp.), u osób nierozwijających się a żyjących jakimiś określonymi poglądami właściwymi dla danej subkultury, tworzy się inny zestaw zaburzeń na czakrach, jeśli poddają się oni pośrednio warunkom społecznym, to mają trochę z tego i trochę z tego.

Jak się człowiek rozwija duchowo i przekracza/przekroczył ograniczenia wynikające ze społecznej mentalności itp., no to ma te czakry jakoś bardziej zharmonizowane od przeciętnego człowieka. Jeśli ktoś rozwija się duchowo, a jednocześnie poddaje się jakimś mechanizmom wynikającym z określonej subkultury, to można powiedzieć że jego rozwój energetyczny, jest częściowo zniekształcany, właśnie przez zaburzenia właściwe danej subkulturze. Co na pewnym etapie mogło być wyzwalające (jakiś bunt przeciw ograniczającym warunkom życia) później potrafi stać się obciążeniem gdy człowiek się jeszcze tego trzyma i tego nie przekracza.

Link to comment
Share on other sites

Najlepiej mieć skórę jędrną i delikatną, a jednocześnie całkowicie niepodatną;) Pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej niezależności, zaufanie do swoich umiejętności, siebie - to sprawia że skóry nie potrzeba pogrubiać, bo ona i się rozluźnia (dzięki czemu przyjemniej z nią) i na nią nic z zewnątrz negatywnego nie działa.

 

Ja np. uważam że zarówno we mnie jak i w Tobie jest iskra Boga:) Więc pysznię tak siebie jak i Ciebie;) No ale, mój pogląd o istnieniu takiego czegoś, wynika z obserwacji tego co tam we się pojawia. Nie dowartościowuję się w porównaniu do innych że jest we mnie iskra boża. W nich też jest (pod względem wartości są równi). Może spotykałeś takich co się pysznili tą iskrą bożą w nich? tacy też bywają. ale z uwagi na to, że w tych wobec których się pysznili też ona jest, trochę to śmieszne :)

Link to comment
Share on other sites

W kwestii znalezienia pracy, to wedle mnie jest tak, że jak człowiek mocno chce, to albo tę pracę znajduje, albo sam sobie tworzy miejsce pracy:)

 

A co w sytuacji, gdy dana osoba nie widzi siebie w ogole na rynku pracy np. ze wgledu na totalnie odmienne zainteresowania/potrzeby samorealizacji?

Link to comment
Share on other sites

Zarabiać (czyli też w pewien sposób wejść na rynek pracy) można w zasadzie na wszystkim. Wystarczy się porozglądać wokół siebie - na każdym przedmiocie który widać wokół już ktoś zarabia, czy to cegła ze ściany, czy tkanina jakiego ubrania, albo mebel. Obok mam np. stół do masażu. Na jego wykonaniu zarobiło wiele osób, firm - drewniane elementy które trzeba najpierw skądś wziąć (wyrąb drzew, później transport, osoby przyjmujące zamówienia, papiery itd.), potem obrobić (kolejna osoba), zabezpieczyć (środki do zabezpieczania drewna, kolejna firma i gałąź dostawców, odbiorców), przywieźć. A na ten jeden stół do masażu przypada jeszcze sztuczna skóra, linki, elementy metalowe co za którymi również stoją różne firmy i kolejne gałęzie gospodarki. Firmy/osoby zajmujące się marketingiem, reklamą czy oferowaniem tego itp. itd. Na takiej jednej rzeczy, która komuś się wydała przydatna, zarabiają dziesiątki ludzi i wraz ze wzrostem zapotrzebowania (bo stołów wiele potrzeba:) zarabiają kolejne dziesiątki. Można to sobie odnieść do dowolnej innej rzeczy w swoim otoczeniu i przemyśleć jak innym udaje się na tym zarabiać. Wtedy można np. znaleźć albo swoje miejsce, w tych rozgałęzieniach gospodarczych, albo stworzyć własny produkt/usługę, która w jakiś sposób przypadłaby do gustu innym ludziom.

Zarabiać można naprawdę na różnych rzeczach, no i wciąż dochodzą nowe. A wraz z nimi kolejne rozgałęzienia firm i zarobki dla wielu osób.

Można albo znaleźć coś praktycznego, co można by zaoferować innym, albo coś mającego wartość poza-praktyczną, np. coś dające doznania artystyczne, rozrywkę itp.

Jeśli się nie widzi takiej możliwości w ramach swoich zainteresowań itp., no to można temat przemyśleć, jak zarobić na tym co wiem, jak zarobić na tym co umiem? jak zainteresować innych do tego, by płacili za coś co mogę im zaoferować? Jeśli coś ma wartość dla klienta, jest na to zapotrzebowanie, no to można klientowi taką czy taką ofertę przedstawić.

Podam przykład siebie - ja lubię dotyk, sprawia mi on przyjemność (nie chodzi mi o erotyczną) i sprawia mi przyjemność, kiedy innym jest przyjemnie gdy ich dotykam:) Dlatego jestem m.in. masażystą. Moją podstawową motywacją do tego było to, że lubię dotyk. A główną inspiracją, głaskanie mojego psa :))) Skoro on się tak cieszył że był głaskany, ja to lubiłem, to czemu by nie zacząć robić tego samego wobec ludzi, skoro to obopólnie miłe i przyjemne? Dzięki takim ciekawym motywacjom, realizuję jednocześnie swoje "hobby" i zarabiam na tym (jest to wymiana energetyczna, czas, umiejętności za pieniądze). Mój kolega lubi robić zdjęcia, poszedł do szkoły fotograficznej. Wykonuje świetne zdjęcia a w szkole ma uznanie nauczycieli, dyrektorów. Jeszcze nie zarabia (nie licząc pewnych imprez okolicznościowych) ale z pewnością będzie. Tak naprawdę jest bardzo wiele "hobby-'ów':)" co do których nie dostrzegamy potencjału zarabiania (wartości dla drugiego człowieka), a w których taki potencjał tkwi. Na pisaniu ludzie zarabiają, na spisywaniu historii swojego życia (na blogach :)), na tym jak poustawiać meble w pokoju :)) (to ja będę studiował za parę lat jak się podszkolę w kierunkach artystycznych). Dziedziny w których można zarabiać są co najmniej 4 - sprzedaż, wytwórstwo, pomysły, usługi. Gdzieś tam może się znaleźć miejsce w którym jest przyjemnie, które nie ogranicza i które jednocześnie dostarcza środków na życie i realizowanie swoich celów.

 

Poza tym jest taka zasada - o czymkolwiek byś nie pomyślał, możesz być niemal pewien że ktoś na tym już zarabia. Wyjątkiem są wynalazki, aczkolwiek one najczęściej, po prostu ułatwiają (czy po prostu modyfikują) jakąś funkcję czegoś co już wymyślono.

Link to comment
Share on other sites

Witek, szalenie mądrze prawisz :D Mogłbyś mi jeszcze powiedzieć, czy pracowałeś też z afirmacjami w stanie alfa ? Czy w tym stanie odczujemy opór przed afirmacją której podswiadomośc nie chce przyjąc czy raczej kolumna reakcji jest niezbędna ? Chodzi mi konkretnie jak zabrać się do pracy na fobiami i lękiem, w jaki sposób najlepiej jest wyeliminować traumatyczną energię z ciała ? Poprzez praktyki oddechowe można dojśc do bloku w czakrze gardła i ją wysiudać w stanie medytacji? :)

Link to comment
Share on other sites

Zarabiać (czyli też w pewien sposób wejść na rynek pracy) można w zasadzie na wszystkim. Wystarczy się porozglądać wokół siebie - na każdym przedmiocie który widać wokół już ktoś zarabia, czy to cegła ze ściany, czy tkanina jakiego ubrania, albo mebel. Obok mam np. stół do masażu. Na jego wykonaniu zarobiło wiele osób, firm - drewniane elementy które trzeba najpierw skądś wziąć (wyrąb drzew, później transport, osoby przyjmujące zamówienia, papiery itd.), potem obrobić (kolejna osoba), zabezpieczyć (środki do zabezpieczania drewna, kolejna firma i gałąź dostawców, odbiorców), przywieźć. A na ten jeden stół do masażu przypada jeszcze sztuczna skóra, linki, elementy metalowe co za którymi również stoją różne firmy i kolejne gałęzie gospodarki. Firmy/osoby zajmujące się marketingiem, reklamą czy oferowaniem tego itp. itd. Na takiej jednej rzeczy, która komuś się wydała przydatna, zarabiają dziesiątki ludzi i wraz ze wzrostem zapotrzebowania (bo stołów wiele potrzeba:) zarabiają kolejne dziesiątki. Można to sobie odnieść do dowolnej innej rzeczy w swoim otoczeniu i przemyśleć jak innym udaje się na tym zarabiać. Wtedy można np. znaleźć albo swoje miejsce, w tych rozgałęzieniach gospodarczych, albo stworzyć własny produkt/usługę, która w jakiś sposób przypadłaby do gustu innym ludziom.

Zarabiać można naprawdę na różnych rzeczach, no i wciąż dochodzą nowe. A wraz z nimi kolejne rozgałęzienia firm i zarobki dla wielu osób.

Można albo znaleźć coś praktycznego, co można by zaoferować innym, albo coś mającego wartość poza-praktyczną, np. coś dające doznania artystyczne, rozrywkę itp.

Jeśli się nie widzi takiej możliwości w ramach swoich zainteresowań itp., no to można temat przemyśleć, jak zarobić na tym co wiem, jak zarobić na tym co umiem? jak zainteresować innych do tego, by płacili za coś co mogę im zaoferować? Jeśli coś ma wartość dla klienta, jest na to zapotrzebowanie, no to można klientowi taką czy taką ofertę przedstawić.

Podam przykład siebie - ja lubię dotyk, sprawia mi on przyjemność (nie chodzi mi o erotyczną) i sprawia mi przyjemność, kiedy innym jest przyjemnie gdy ich dotykam:) Dlatego jestem m.in. masażystą. Moją podstawową motywacją do tego było to, że lubię dotyk. A główną inspiracją, głaskanie mojego psa :))) Skoro on się tak cieszył że był głaskany, ja to lubiłem, to czemu by nie zacząć robić tego samego wobec ludzi, skoro to obopólnie miłe i przyjemne? Dzięki takim ciekawym motywacjom, realizuję jednocześnie swoje "hobby" i zarabiam na tym (jest to wymiana energetyczna, czas, umiejętności za pieniądze). Mój kolega lubi robić zdjęcia, poszedł do szkoły fotograficznej. Wykonuje świetne zdjęcia a w szkole ma uznanie nauczycieli, dyrektorów. Jeszcze nie zarabia (nie licząc pewnych imprez okolicznościowych) ale z pewnością będzie. Tak naprawdę jest bardzo wiele "hobby-'ów':)" co do których nie dostrzegamy potencjału zarabiania (wartości dla drugiego człowieka), a w których taki potencjał tkwi. Na pisaniu ludzie zarabiają, na spisywaniu historii swojego życia (na blogach :)), na tym jak poustawiać meble w pokoju :)) (to ja będę studiował za parę lat jak się podszkolę w kierunkach artystycznych). Dziedziny w których można zarabiać są co najmniej 4 - sprzedaż, wytwórstwo, pomysły, usługi. Gdzieś tam może się znaleźć miejsce w którym jest przyjemnie, które nie ogranicza i które jednocześnie dostarcza środków na życie i realizowanie swoich celów.

 

Poza tym jest taka zasada - o czymkolwiek byś nie pomyślał, możesz być niemal pewien że ktoś na tym już zarabia. Wyjątkiem są wynalazki, aczkolwiek one najczęściej, po prostu ułatwiają (czy po prostu modyfikują) jakąś funkcję czegoś co już wymyślono.

 

No wlasnie tutaj nie moge sie zgodzic, poniewaz gdyby tak bylo, ludzie zarabialiby wlasnie doslownie na wszystkim, jednak tak nie jest, chocby z uwagi na to, ze w danym miejscu sa takie a nie inne uwarunkowania spoleczno-ekonomiczne i np. w srodowisku gdzie wielszosc osob egzystuje na granicy ubostwa trudno jest sprzedawac, dajmy na to, dziela sztuki ktore kosztuje kilkakrotna pensje danego czlonka takiej spolecznosci.

 

Lub tez inna sytuacja, gdzie to co chcemy zaoferowac mija sie z aktualnym popytem bo dotyczy np minionej mody na cos i z tego wgledu nie cieszy sie wiekszym zainteresowaniem.

 

Lub tez najczesciej spotykany model: jest zbyt duza konkurencja i nowy sprzedajacy praktycznie nie ma do zaoferowania juz czegokolwiek, co by przebijalo oferty innych w danej dziedzinie/miejscu.

Edited by pkrl1979
Link to comment
Share on other sites

Dlatego warto znaleźć wolną czy niezbyt upchaną niszę ekonomiczną. Jest też internet, więc sprzedaż może iść tą drogą niezależnie od miejsca. Moja koleżanka np. sprzedawała obrazy tą drogą, jakoś szło. No i niekoniecznie trzeba się wiązać z jakimś miejscem :) Przykładowo mój znajomy, też terapeuta, dodatkowo uzdrowiciel, większość pracy i w ogóle życie spędza poza domem, podróżuje sobie, a a tydzień-czy dwa w miesiącu spędza w jakimś większym mieście (Wrocław, Warszawa, Katowice) i tam obsługuje klientów. Mu to odpowiada, mówi też że jak nie ma pracy tam gdzie jest, to jedzie tam gdzie jest ta praca:)

 

tranquil

Zasadniczo do afirmacji, to się jakoś relaksujesz, więc można powiedzieć że wchodzisz w stan alfa, czy płytkiej medytacji. Można też sobie zrobić konkretną formułkę do wchodzenia w stan alfa, znaczy się zrelaksować po kolei poszczególne części ciała i sobie np. odliczyć od 5 do 1 z intencją że relaks się wtedy pogłębi itd. (to odliczanie np. w kursie Silvy jest, albo właśnie w medytacjach tematycznych). Może wtedy lepiej wychodzić bo łatwiej się skupić na tym co się afirmuje. Resztę na priwie powiem razem z odpowiedzią o co pytałeś:)

Link to comment
Share on other sites

A czy np. niechec do zmiany zawodu/sposobu zarobkowania czy checi zmienienia miejsca zamieszkania wgledem pracy moze swiadczyc o jakis blokadach czy tez moze byc wynikiiem swiadomego wyboru, vktory jednak pozostawia pewnego rodzaju poczucie niespelnienia z racji tego, ze np. taka osoba chcialaby aby nie musiec wyjezdzac z danego miejsca i zmieniac profesji?

Link to comment
Share on other sites

pkrl

To zależy. Jeśli człowieka jakaś praca męczy, daje niezadowolenie, a człowiek mimo to jej się trzyma, czy np. nie chce zmiany miejsca zamieszkania (czasem dojeżdżać można też), mimo że obecne warunkuje w zasadzie taką a nie inną pracę, no to świadczy to o jakichś blokadach. Jeśli człowiekowi praca odpowiada, jakoś się w niej spełnia, to ja nie widzę żadnego problemu. Moim zdaniem, jeśli już się rozważa zmianę miejsca zamieszkania, to na takie, które korzyści dodaje, a nie odejmuje. T.zn. nie na zasadzie, że za samą pracą się gdzieś wyjeżdża, a reszta sfer życia się sypie. Tylko tak, żeby i w tych sferach innych życia było dobrze i żeby do tego w pracy się poprawiło. Aczkolwiek np. nie trzymam się tego, że moi znajomi w jakimiś miejscu to muszą być "TE osoby". Janek, Czesiek, Grzesiek i Alicja, nie, raczej jak już się przeprowadzać to w miejsce, gdzie też mogę znaleźć nowych znajomych, z którymi będzie mi i po drodze, i się dobrze w swoim towarzystwie przebywało.

No i tak zrobiłem sam. Czułem już od dłuższego czasu gdzie warto się przeprowadzić, no i się przeprowadziłem do Gorzowa Wlkp. a tu zarówno pod względem zawodowym jestem w stanie "zakwitnąć" i pod względem towarzyskim jest mi fajnie. Zwiedzać też mam co:)

Link to comment
Share on other sites

No jasne, wiem o co ci chodzi :) Jednak jest wiele takich sytuacji, gdzie czlowiek np. nie chce wyjezdzac z pewnych powodow, a praca na miejscu nie daje mu satysfkacji (nie ma warunkow aby taka miec w miejscu swojego zamieszkania).

 

Ja troche widze to tak, ze (niestety) to system wolnorynkowy jest bardzo niedoskonaly bo gdyby tak bylo, dawalby on mozliwosc zarobkowania na czymkolwiek gdziekolwiek i w jakikolwiek sposob. Niestety, tak nie jest (bo konkurencja, bo firmy sytuuja sie tam a nie gdzie indziej etc.).

 

Czy nie uwazasz, ze to nie wina blokad w ludziach, a sposobu, w jaki dziala ow system? Czy mozemy mowic np. o blokadzie, gdy dana osoba mieszka w malym miescie i nie chce z niego wyjezdzac i gdzie nie ma wiekszych prespektyw a chcialaby ona zyc na poziomie porownywalnym z poziomem zycia w dajmy na to sredniej wielkosci miescie? Czy nie powinno sie tworzyc pewnych warunkow umozliwiajacych wlasnie takie rozwiazania zamiast zmuszac ludzi do migracji (czesto jak to sam stwierdziles, okupionej opuszczeniem rodziny, znajomych etc.)?

Link to comment
Share on other sites

Z tą możliwością zarobkowania gdziekolwiek i na czymkolwiek jest jeszcze inna sprawa - zarabiać się da tam, gdzie są klienci, czyli zapotrzebowanie na to co się oferuje:) No i to się nijak nie zmieni, chyba że zostanie opracowana teleportacja;) Ja np. się przeprowadziłem bo tam gdzie mieszkałem (mała miejscowość) miałem blisko zerowe szanse na realizowanie się w tym co chcę. No i teraz się to zmieniło.

 

System jest jaki jest, ale to czy człowiek umie sobie w nim radzić, to już kwestia jego blokad/umiejętności. Jak jakaś osoba nie chce zmieniać miejsca zamieszkania, a wie że tam nie ma szans na rozwinięcie tego co chce, no to już kwestia decyzji tej osoby (i ponoszenie konsekwencji). Dla takiej osoby szybciej skutki przyniosłoby wprowadzenie pod tym względem zmian w swoim życiu, niż czekanie na to, aż pojawiają się oczekiwane przez nią zmiany w systemie. Szkoda życia:)

Link to comment
Share on other sites

Jednym slowem pragmatyzm :)

 

Tylko czy ta ciagla gonitwa i proba dopasowania sie jest naprawde warta zachodu...

Edited by pkrl1979
Link to comment
Share on other sites

Ani gonitwy nie trzeba przy pragmatycznym podejściu, ani dopasowywania się kosztem siebie. Ja tylko na plus wychodzę na swoim podejściu. Obojętnie na jaką sferę swojego życia bym nie spojrzał. No i nie mam powodów do narzekania na okoliczności zewnętrzne:)

Link to comment
Share on other sites

:):)

 

A probowales laczyc obecnosc blokad/brak blokad z okreslonymi typami osobowosci moze?

 

No bo np. introwertyk i mol ksiazkowy czy czlowiek czujacy potrzebe spedzania czasu blisko natury, nie lubiacy pospiechu, zarzadzania czyms lub ogolnie pracy zwiazanej z ludzmi raczej nie odnajdzie sie w wielkim miescie, gdzie tempo pracy i zycia sa spore a i sam rynek dzisiaj jakby wymaga coraz bardziej takiego tempa nawet w mniejszych miejscowosciach.

 

Poza tym, czy nie uwazasz ze uznawany przez ciebie kierunek rozwoju duchowego/osobistego to czysty konformizm, czyli koncentrowanie sie przede wszystkim na spelnieniu swoich ambicji bez patrzenia sie na to, jaki to ma wplyw na innych, na caloksztalt?

Edited by pkrl1979
Link to comment
Share on other sites

:):)

 

A probowales laczyc obecnosc blokad/brak blokad z okreslonymi typami osobowosci moze?

 

No bo np. introwertyk i mol ksiazkowy czy czlowiek czujacy potrzebe spedzania czasu blisko natury, nie lubiacy pospiechu, zarzadzania czyms lub ogolnie pracy zwiazanej z ludzmi raczej nie odnajdzie sie w wielkim miescie, gdzie tempo pracy i zycia sa spore a i sam rynek dzisiaj jakby wymaga coraz bardziej takiego tempa nawet w mniejszych miejscowosciach.

 

Poza tym, czy nie uwazasz ze uznawany przez ciebie kierunek rozwoju duchowego/osobistego to czysty konformizm, czyli koncentrowanie sie przede wszystkim na spelnieniu swoich ambicji bez patrzenia sie na to, jaki to ma wplyw na innych, na caloksztalt?

 

:)) Ja się odnajduję, mieszkam 20 m od rzeki, w rejonie 1 km, mam kilka fajnych parków. Idę tutaj też swoim tempem, nie zauważyłem żeby się zmieniło (wcześniej dość długo mieszkałem na wsi).

 

Moje "ambicje" nie szkodzą innym. Odkrywam swoje talenty, predyspozycje, działam zgodnie z nimi. Nie narzucam sobie z tego powodu wysokiego tempa życia, nadal żyję po swojemu. Ponieważ odkryłem swoje talenty i zgodnie z nimi działam, to potrafię zrobić wiele wartościowego dla innych. Niemal każda praca jest pożyteczna. Nawet sprzątanie ulic - bo w końcu nie chce się chyba mieć syfu po wyjściu z domu. Potrafię dlatego też doceniać osoby pracujące w takich a nie innych uznawanych za nieprestiżowe zawodach, bo potrafię docenić wartość tego co inni robią. Uważam że więcej jest pożytku ze mnie dla świata, gdy działam zgodnie ze swoimi talentami, niż gdy wycofuję się z życia i działania w tym świecie. W końcu wnoszę coś wartościowego.

Ma też talent do bijatyk, ale np. go nie używam od dawna i nie mam zamiaru:) Ale mam wiele talentów które są w jakiś sposób pożyteczne. Ponieważ jestem pożyteczny dla innych, to wedle mnie zasługuję na bycie za to wynagradzanym (np. finansowo - bo to najprostsze i najbardziej "modyfikowalne" dobro materialne).

Polecam też książkę Wallace'a Wattlesa "sztuka wzbogacania się" - daje ono ciekawe spojrzenie, wedle którego naturą człowieka jest być bogatym, czy żyć dostatnio również pod względem materialnym.

Link to comment
Share on other sites

No to musi byc ze mna co ,,nie tak" skoro ani nie potrafie odnalezc sie w dzisiejszej rzeczywistosci ani nie ciagnie mnie w sumie do zadnego zawodu bo wszystkie wydaja mi sie monotonne. Z tym odnajdywaniem ukrytego potencjalu masz racje - ja za cholere nie wiem co moglbym zrobic z talentami ktore mam bo jakos jak obserwuje co inni robia z podobnymi, mnie do tego nie ciagnie :) Masz jakis pomysl poza nieprawidlowo fukcjonujacymi czakrami? Wychowanie odrzucam bo tutaj wiem ze w ok ze strony rodzicow bylo.

 

PS

Ksiazka o Hunie w trakcie czytania :)

Link to comment
Share on other sites

Pkrl ,a czemu nie spytasz ogólnie ,Ty Czujesz takie same zagubienie w dzisiejszej postępowej i technoloogicznej rzeczywistości jak Ja jako Szamana -1 - szych Ludzi na Ziemi gdzie Nie Było Jeszcze żadnej stworzonej cywilizacji a trzeba pamiętać że Szamanizm datuje się na ok. 10000 lat pne. ,oraz że Szamani To Ekperci W Psycchoterapii, Psychiatrii ,Psychologii i innych Terapii Uzdrowicielskich.

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Pkrl ,a czemu nie spytasz ogólnie ,Ty Czujesz takie same zagubienie w dzisiejszej postępowej i technoloogicznej rzeczywistości jak Ja jako Szaman -1 - szych Ludzi na Ziemi gdzie Nie Było Jeszcze żadnej cywilizacji.

 

A co masz na mysli ze mam spytac sie ogolnie? :)

 

Wiesz, ja nie mam nic przeciwko technice samej w sobie bo ona jest bardzo potrzebna aby ludziom zylo sie lepiej (przyklad: dzis u dentysty mozemy dostac srdoek przeciwbolowy i miec robione wiercenie zeba super-nowoczesnym sprzetem a nie jak za komuny wielka wiertarka i chodzic z obolala geba przez tydzien :) - pamietam brrrr..... hehe), tylko nie umiem sie odnalezc wsrod tego pospiechu, wymagan i calej degenracji jaka ludzie sieja wokol sobie samym, przyrodzie, swiatu. Brak mi jakis ustalonych norm, podtsaw ktore by regulowaly jakis wzgledny porzadek wsrod ludzi tak jak to bylo kiedys. A ze nigdy nie potrafilem znalezc dla siebie jakiegos zawodu ktory jednoczesnie dawalby mi i solidne pieniadze i pelna satysfakcje to juz inna sprawa, wiec podejrzewam ze cos tu nie tak jest u mnie z tym.

Link to comment
Share on other sites

Dostrzegać sens w działaniu w życiu (w materialnym świecie) :) Jak nudzi Cię coś co robią inni, no to wiadomo że nie ma co się zmuszać do czegoś takiego. No i można zawsze wymyślić, jak korzystać z jakiegoś swojego talentu w przyjemny sposób, dający satysfakcję i pomyśleć, jakby się na tym dało zarabiać. Wszystkiego jeszcze nie wymyślono, zawsze można znaleźć coś co by było dopasowane bardziej do siebie, no i potem znowu kwestia pomysłu, jak to wykorzystać, żeby wyszło z tego coś interesującego dla innych ludzi.

Link to comment
Share on other sites

No to jest maly problem, bo mnie sie jakos skonczyly pomysly. Owszem, mam sporo zainteresowan, ale stety lub niestety albo ich wykorzystanie w zyciu jest inne anizeli moje oczekiwania i wtedy przestaje mnie to jakos interesowac bo czuje ze ta droga nie bede czerpal z nich satysfakcji albo jest juz zbyt silna konkurencja i mam za przeproszeniem g***o do powiedzenia a nikt litowac sie na de mna nie bedzie z tego powodu :) Np. wiem ze moglbym pojsc w strone szeroko rozumianej duchowosci bo mam ku temu i zdolnosci i mocno mnie to interesuje. Ale juz np nie widze zadnej satysfakcji w tym aby byc np. regreserem, hipnotyzerem czy bioenergoterapeuta. Co innego zglebianie wiedzy, szczegolnie tej bardziej ,,tajemnej", no ale jak ktos mi kiedys powiedzial, ze np z interpretacji snow czy szamanizmu to nawet gdyby rosyjscy oligarchowie mi placili, to trudno byloby mi sie z tego utrzymac. Tak to u mnie wyglada - brak korelacji pomiedzy zapotrzebowaniem rzeczywistosci a moja osoba na calym polu.

 

Przychodzi ci jakis jeszcze inny pomysl co moze powodowac ten brak pomyslowosci i niecheci do przejawiania sie w materialnej rzecaywistosci jesli idzie o dzialanie/dostosowywanie sie do tego co mozliwe na dzien dzisiejszy?

Link to comment
Share on other sites

Pkrl prxzecierz napisałem ci że podobniemczujesz ,jak ja kiedyś Dla ciebie jako Introwertyka dobre będą -Samotność,Joga,Kontemplacje,Modlitwy ,Medytacje ,Tai Qi Itp. Dam Ci Parę Mądrości Zen Do Przemyślenia W Samotności :

 

Wszechświat Prawda i Znaczenie

We wszechświecie wszystko

powstaje z Niczego.

Nic – nienazwany początek.

Podążając za nicością tao,

upodobnisz się do niej,

nie pragnąc niczego,

widząc cud i początek wszystkiego.

Zrozumiesz wszystko gdy przestaniesz mówić i myśleć, pojmiesz Znaczenie gdy zawrócisz do Początku.

Podążając za światłem, zgubisz jego źródło.

Nie trzeba szukać Prawdy, wystarczy porzucić oglądanie widoków.

 

 

 

 

 

 

 

Dusza Wolny Umysł

Nawet bestia nie wbije swoich drapieżnych pazurów w duszę całkowicie wyzwoloną od wszelkich uczuć i myśli.

Jedynie wtedy, gdy umysł jest zupełnie wolny, można stać się uduchowionym, pustym i olśniewającym.

 

 

 

 

 

 

 

Uczeń i Mistrz Pustka Umysłu

Uczeń zapytał mistrza zen:

- O czym się myśli podczas medytacji?

- O niemyśleniu – odpowiedział mistrz.

- Jak się myśli o niemyśleniu? – ponownie zapytał uczeń.

- Nie myśląc – powiedział mistrz.

Ludzie obawiają się opróżnić umysł by nie zaginąć w Pustce. Nie zdając sobie sprawy z tego, że ich własny umysł jest Pustką.

Nieświadomi unikają wszelkich zjawisk oprócz myśli, mędrzec zaś unika myśli, a nie zjawisk.

 

 

 

 

 

 

 

Nauka ZEN Daleka Prawda

Nauka zen to nauka o samym sobie.

Uczyć się siebie to zapomnieć o sobie.

Zapomnieć o sobie to stać się oświeconym przez wszystko.

Być oświeconym przez wszystko,

to pozwolić usnąć własnemu ciału i umysłowi.

Ludzie szukają Prawdy daleko, nie wiedząc, że znajduje się ona tak blisko.

Są jak umierający z pragnienia pośrodku rzeki, który błaga o łyk wody.

 

 

 

 

 

 

 

Bez Wątpliwości Nauka

We wszystkim, co robisz,

przede wszystkim nie wahaj się!

Człowiek jest wolny od wątpliwości,

to nauka rodzi w nim wątpliwości.

 

 

 

 

 

 

 

Daleka Droga Doskonałość umysłu

Można dowiedzieć się wszystkiego o świecie, nie wychodząc nigdzie.

Można poznać szlaki Nieba,

nie otwierając okna.

Im dalej się idzie, tym mniej się wie.

Człowiek doskonały używa swego umysłu jak lustra, które niczego nie podchwytuje, niczemu nie przeczy. Otrzymuje, ale nie zatrzymuje.

 

 

 

 

 

 

 

Głupiec Strażnik

Człowiek może sprawiać wrażenie głupca, a jednak nim nie być.

Może po prostu uważnie strzec swej mądrości.

Umysł sam wiedzie na manowce,

jest strażnikiem siebie samego.

Link to comment
Share on other sites

Pkrl przecierz napisałem ci , że podobnie czujesz ,jak ja kiedyś .

Dla ciebie jako Introwertyka dobre będą -Samotność,Joga,Kontemplacje,Modlitwy ,Medytacje ,Samotne Spacery Na Łonie Natury ,Tai Qi , Itp. Dam Ci Parę Mądrości Zen Do Przemyślenia W Samotności :

 

Wszechświat Prawda i Znaczenie

We wszechświecie wszystko

powstaje z Niczego.

Nic – nienazwany początek.

Podążając za nicością tao,

upodobnisz się do niej,

nie pragnąc niczego,

widząc cud i początek wszystkiego.

Zrozumiesz wszystko gdy przestaniesz mówić i myśleć, pojmiesz Znaczenie gdy zawrócisz do Początku.

Podążając za światłem, zgubisz jego źródło.

Nie trzeba szukać Prawdy, wystarczy porzucić oglądanie widoków.

 

 

 

 

 

 

 

Dusza Wolny Umysł

Nawet bestia nie wbije swoich drapieżnych pazurów w duszę całkowicie wyzwoloną od wszelkich uczuć i myśli.

Jedynie wtedy, gdy umysł jest zupełnie wolny, można stać się uduchowionym, pustym i olśniewającym.

 

 

 

 

 

 

 

Uczeń i Mistrz Pustka Umysłu

Uczeń zapytał mistrza zen:

- O czym się myśli podczas medytacji?

- O niemyśleniu – odpowiedział mistrz.

- Jak się myśli o niemyśleniu? – ponownie zapytał uczeń.

- Nie myśląc – powiedział mistrz.

Ludzie obawiają się opróżnić umysł by nie zaginąć w Pustce. Nie zdając sobie sprawy z tego, że ich własny umysł jest Pustką.

Nieświadomi unikają wszelkich zjawisk oprócz myśli, mędrzec zaś unika myśli, a nie zjawisk.

 

 

 

 

 

 

 

Nauka ZEN Daleka Prawda

Nauka zen to nauka o samym sobie.

Uczyć się siebie to zapomnieć o sobie.

Zapomnieć o sobie to stać się oświeconym przez wszystko.

Być oświeconym przez wszystko,

to pozwolić usnąć własnemu ciału i umysłowi.

Ludzie szukają Prawdy daleko, nie wiedząc, że znajduje się ona tak blisko.

Są jak umierający z pragnienia pośrodku rzeki, który błaga o łyk wody.

 

 

 

 

 

 

 

Bez Wątpliwości Nauka

We wszystkim, co robisz,

przede wszystkim nie wahaj się!

Człowiek jest wolny od wątpliwości,

to nauka rodzi w nim wątpliwości.

 

 

 

 

 

 

 

Daleka Droga Doskonałość umysłu

Można dowiedzieć się wszystkiego o świecie, nie wychodząc nigdzie.

Można poznać szlaki Nieba,

nie otwierając okna.

Im dalej się idzie, tym mniej się wie.

Człowiek doskonały używa swego umysłu jak lustra, które niczego nie podchwytuje, niczemu nie przeczy. Otrzymuje, ale nie zatrzymuje.

 

 

 

 

 

 

 

Głupiec Strażnik

Człowiek może sprawiać wrażenie głupca, a jednak nim nie być.

Może po prostu uważnie strzec swej mądrości.

Umysł sam wiedzie na manowce,

jest strażnikiem siebie samego.

Link to comment
Share on other sites

Np. właśnie to poczucie, że nie jesteś jakby w stanie znaleźć tu sobie miejsca, że ten świat i rzeczywistość społeczno-materialna są tak skonstruowane, że nie jesteś w stanie znaleźć tu sobie przyjemnego dla Ciebie zajęcia i się z niego utrzymywać. Jak dla mnie to wyobrażenie które warunkuje Ci napotykanie takich a nie innych sytuacji i potwierdzanie tego że tak jest:) Zawsze można spojrzeć wtedy czy inni też temu podlegają, a jak ktoś temu nie podlega, to czemu.

Zasada jest taka, że inni płacą za to co ich interesuje, czy jest dla nich przydatne.

Propos też różnych zawodów ezoterycznych - ile jest z tego satysfakcji, to da się raczej zauważyć gdy się te dane czynności wykonuje. No i w trakcie też zgłębia się wiedzę duchową i to czasem nawet bardziej niż innymi drogami, z uwagi na praktyczne stosowanie tego co się nauczyło. No i często sama czynność jest dużo przyjemniejsza gdy się ją wykonuje, niż gdy się zastanawia czy za nią wziąć.

Ja np. jakiś czas temu poczułem inspirację żeby zostać architektem, ale sobie pomyślałem że do tego to trzeba umieć rysować, a ja przecież w ogóle tego nie potrafię (i mi to kiepsko całe życie wychodziło). No ale się jednak przełamałem i popróbowałem coś tam narysować. Zauważyłem że gdy nie miałem do tego takiego stosunku jak w przeszłości, nie mówiłem sobie jakie to brzydkie, nie dość dobre itd., to nawet mi się to robiło całkiem przyjemnie. Pierwszy rysunek wyszedł strasznie kijowy, na poziomie 7-8 letniego dziecka. Drugi trochę lepiej, a po trzecim do którego się przyłożyłem i zrobiłem jakby z większym rozmysłem i obserwacją, wyszedł na tyle dobry że mogłem stwierdzić że mam naprawdę spory talent. Dalej (jako czwarty rysunek - a moje umiejętności były jeszcze parę dni wcześniej - i dalej w przeszłość, na poziomie pierwszego rysunku) popróbowałem robić coś bardziej realistycznego, typu twarze, portrety. I się okazało że też to umiem. Wręcz zdziwiłem się jakie to proste i jak prostych zasad wystarczy się trzymać, żeby to wychodziło naprawdę ciekawie.

Pokazuje to z jednej strony, jak odkryłem talent o który się w ogóle nie podejrzewałem i jednocześnie zauważyłem jak sporo można mieć z niego satysfakcji i przyjemności,

A takie działanie (jak i wiele innych) ma swój aspekt duchowy, z jednej strony z uwagi na tworzenie - wprowadzanie jakichś natchnień i inspiracji w czyn, a z drugiej strony z uwagi na to, że niemal każde działanie potrafi być rozwijające duchowo, gdy towarzyszy mu świadomość wykonywania go i uważność. Po prostu działanie staje się medytacją.

I jestem niemal pewien, że prawie każdy ma takie talenty - z których nie zdaje sobie jeszcze sprawy - i co do których nie zdaje sobie sprawy co do tego, na ile korzystanie z nich może być interesującym. W ogóle to oceny przed działaniem, jakie ono będzie (pod względem odczuć) może się mieć nijak do tego, jakich odczuć to działanie dostarczy:) Co więcej taka ocena sama w sobie sprawia, że dane działanie staje się mozolnym czy nieprzyjemnym.

Link to comment
Share on other sites

Pkrl :) też chętnie podiąłbym pracę -Psychologa,Psychoterapeutry ,Terapeuty itp. ,Nauczyciela Jogi Lub Jakiejś O Profilku Artystycznym ,Poprostu taką gdzie byłbym szanowany za swoją Wiedzę,Doświadczenie I Mądrość (bo u mnie w miejscowości uchodzę za wariata i głupka),

 

Taką Pracę Gdzie Mógł Bym Twórczo Przełożyć Swoją Kreatywną Energię ,Będąc Pomocnym Ludziom,ponieważ w odróżnieniu od większości ludzi ce****e mnie Bezinteresowność,Bezwarunkowa Miłość Do Bliźniego I Cierpliwość .

 

Lecz pogodziłem się narazie z tym że tego nie mam czego chcę ,sam jestem sobie szefem - mam oddzielny pokój do którego nikt prawie nie wchodzi (czytałem że wieloletni medytujący tak potrafią wypełnić przestrzeń w której Medytują,Przebywają swoją aurą ,lub barierą mentalną czy energetyczną tarczą jakby była cczymś prawdziwym ,lecz niewidzialnym )

 

Tam mogę spokojnie tworzyć ,a kreatywnymi Pomysłami i Energetycznymi Obrazami Które Stworzyłem ,Wypełniłem Już Cały Pokój.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
Np. właśnie to poczucie, że nie jesteś jakby w stanie znaleźć tu sobie miejsca, że ten świat i rzeczywistość społeczno-materialna są tak skonstruowane, że nie jesteś w stanie znaleźć tu sobie przyjemnego dla Ciebie zajęcia i się z niego utrzymywać. Jak dla mnie to wyobrażenie które warunkuje Ci napotykanie takich a nie innych sytuacji i potwierdzanie tego że tak jest:) Zawsze można spojrzeć wtedy czy inni też temu podlegają, a jak ktoś temu nie podlega, to czemu.

Zasada jest taka, że inni płacą za to co ich interesuje, czy jest dla nich przydatne.

Propos też różnych zawodów ezoterycznych - ile jest z tego satysfakcji, to da się raczej zauważyć gdy się te dane czynności wykonuje. No i w trakcie też zgłębia się wiedzę duchową i to czasem nawet bardziej niż innymi drogami, z uwagi na praktyczne stosowanie tego co się nauczyło. No i często sama czynność jest dużo przyjemniejsza gdy się ją wykonuje, niż gdy się zastanawia czy za nią wziąć.

Ja np. jakiś czas temu poczułem inspirację żeby zostać architektem, ale sobie pomyślałem że do tego to trzeba umieć rysować, a ja przecież w ogóle tego nie potrafię (i mi to kiepsko całe życie wychodziło). No ale się jednak przełamałem i popróbowałem coś tam narysować. Zauważyłem że gdy nie miałem do tego takiego stosunku jak w przeszłości, nie mówiłem sobie jakie to brzydkie, nie dość dobre itd., to nawet mi się to robiło całkiem przyjemnie. Pierwszy rysunek wyszedł strasznie kijowy, na poziomie 7-8 letniego dziecka. Drugi trochę lepiej, a po trzecim do którego się przyłożyłem i zrobiłem jakby z większym rozmysłem i obserwacją, wyszedł na tyle dobry że mogłem stwierdzić że mam naprawdę spory talent. Dalej (jako czwarty rysunek - a moje umiejętności były jeszcze parę dni wcześniej - i dalej w przeszłość, na poziomie pierwszego rysunku) popróbowałem robić coś bardziej realistycznego, typu twarze, portrety. I się okazało że też to umiem. Wręcz zdziwiłem się jakie to proste i jak prostych zasad wystarczy się trzymać, żeby to wychodziło naprawdę ciekawie.

Pokazuje to z jednej strony, jak odkryłem talent o który się w ogóle nie podejrzewałem i jednocześnie zauważyłem jak sporo można mieć z niego satysfakcji i przyjemności,

A takie działanie (jak i wiele innych) ma swój aspekt duchowy, z jednej strony z uwagi na tworzenie - wprowadzanie jakichś natchnień i inspiracji w czyn, a z drugiej strony z uwagi na to, że niemal każde działanie potrafi być rozwijające duchowo, gdy towarzyszy mu świadomość wykonywania go i uważność. Po prostu działanie staje się medytacją.

I jestem niemal pewien, że prawie każdy ma takie talenty - z których nie zdaje sobie jeszcze sprawy - i co do których nie zdaje sobie sprawy co do tego, na ile korzystanie z nich może być interesującym. W ogóle to oceny przed działaniem, jakie ono będzie (pod względem odczuć) może się mieć nijak do tego, jakich odczuć to działanie dostarczy:) Co więcej taka ocena sama w sobie sprawia, że dane działanie staje się mozolnym czy nieprzyjemnym.

 

Widzisz, my mamy bardzo rozne podejscie do tych spraw, wynikajace z odmiennych potrzeb i doswiadczen zyciowych. Ty widocznie jestes osoba, ktora jakby lubi nabywac nowe doswiadczenia, byc takim kameleonem i ktora nie ,,dorabia" sobie do swoich zawodow teorii. Po prostu idziesz przez zycie na zasadzie umiejetnosci wykorzystywania swoich darow/talentow i nie patrzysz sie, czy bedziesz np. musial dostosowac sie pod wgledem miejsca zamieszkania, ubioru w pracy czy przyjecia czyich zasad i regul. U mnie jest niejako na odwrot - to ja chce byc tym kim chce i ciazy mi, kiedy ktos proboje narzucic mi swoje wlasne zasady jako i ja nie chce nikomu niczego narzucac. Byc moze ma to swoj zwiazek (raczej na pewno) z wychowaniem, bo mnie dosc mocno uksztaltowalo srodowisko, w ktorym na pierwszym planie byly indywidualnosc i szeroko pojeta kultura/sztuka pojmowane na zasadzie kreowania wlasnej osobowosci i odrzucania tzw norm ktore byly ogolnie przyjmowane.

 

Owszem, jest mi dzis ciezko bo dzisiejsze czasy wymagaja olbrzymiego uniformizmu i umiejetnosci bycia elastycznym. Ok, wiem ze mam wiele umiejetnosci ktore moglbym ,,sprzedac" i miec za to i prace i pieniadze ale wtedy nie otrzymalbym jednej rzeczy, ktora jest dla mnie najwazniejsza i ktora swiadczy o tym, po co tutaj przyszedlem na tem swiat: mowie tu o wewnetrznej satysfakcji bycia tym, kim jestem. Niestety, dzis nie jest to poza ani popularna ani tym bardziej slono oplacana - wrecz przeciwnie, im bardziej czlowiek chce byc soba i roznic sie od reszty, tym wieksza placi za to cene. I stad moja niechec do konformizmu (ale to nic osobistego). Nie dam sobie jednak wmowic, ze sa to ograniczenia, a juz na pewno nie w tym sensie ze stanowia obciazenia np. karmiczne czy wynikaja z gorszej pracy dolnych czakramow.

 

Na poparcie mojej teorii zapytam sie: czy widziecie dzis wielkich filozofow, artystow, ludzi probojacych poprzez dzialanie ukazac ducha naszych czasow, cos ponadczasowego? Odpowiedz brzmi: takich osob dzisiaj nie ma, wiec chyba z ta nasza piekna cywilizacja i tzw kultura musi byc cos nie tak a nie z ludzmi ktorzy nie portrafia sie w niej odnalezc.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...