Jump to content

Prośba o interpretacje - kąsający gad, rekin


saritha_86
 Share

Recommended Posts

Witajcie,

Dzisiejszej nocy miałam kilka dość nieprzyjemnych snów...

Zaczęło się od nurkowania z butlą. Nie wiem gdzie byłam ani z kim byłam... Pamiętam, że w wodzie (na pierwszy rzut oka była czysta) kazali nam chwycić się za ręce (w piątkę się chwyciliśmy - ja i 4 młodych mężczyzn, których nie znam) i razem zanurkować, bo będzie nam łatwiej. Pamiętam, że byłam w szoku jaka jest mała widoczność pod wodą. Było ciemno, i zamulono. Jak tylko zanurkowałam pamiętam, że brakowało mi powietrza i chciałam wypłynąć na powierzchnię... Następna scena jaką pamiętam, to to, że pływam pod wodą (podświadomie, wiedziałam, że mam butle ale jej nie widziałam osobiście ani u mnie ani u innych). Woda była czysta a widoczność świetna. Wtedy pojawił się rekin. Na moich oczach chwycił jednego z nich w pasie szczękami i pociągnął w dół. Ja widziałam jak jak ten mężczyzna błagalnie na mnie patrzy zanurzając się coraz bardziej w dół. Była też jego krew w wodzie. Wtedy znowu przypłynął rekin i chyba zaczął ścigać drugą osobę (nie pamiętam dokładnie jak to było, ale wiem, że mi się wydawało, że go pożarł, ale po chwili przypłynął do nas śmiejąc się, że pokonał rekina. Zapytaliśmy się jak, a on na to, że rzucał w niego guziczkami albo małymi kamyczkami i on uciekł. (cała ta rozmowa działa się pod wodą. Rozmawialiśmy zwyczajnie bez problemów jakbyśmy byli na powierzchni a nie pod wodą). Powiedział jeszcze, że jedna osoba, to i tak nieduża strata.

 

Następny sen w tej nocy był o wycieczce rowerowej. Jechaliśmy rowerem - ja, mój brat i tata - jakąś polną dróżką. W pewnym momencie usłyszałam, że w obydwu kołach schodzi mi powietrze (aż czułam na pliczku uchodzące powietrze z tego koła. Powiedziałam, że musimy już wracać, bo za chwilę mogą być problemy. Wtedy zaczęliśmy mijać jakąś 2 pieszych z koszykami. Ja chyba potrąciłam delikatnie w ramię jednego z nich jak przejeżdżałam obok niego. Zatrzymaliśmy się na jakiejś leśnej polanie (ja i brat, bo taty nie było nigdzie). Wtedy znalazłam grzyba - prawdziwka - pięknego i dorodnego. Wtedy uświadomiłam sobie, że to grzybiarze. Tuż obok niego był następny i następny jadalny grzyb, a ja już nie miałam jak ich trzymać w ręce, bo było aż tyle ich... Wtedy usiedliśmy koło jakiegoś drzewa. Wtedy mój brat tuż za moimi plecami wyciągnął tak jakby z małej groty ładnego prawdziwka. Powiedziałam mu wtedy, by nie wsadzał ręki w takie miejsca, bo może go ukąsić jakiś gad. I wtedy nagle pojawił się jakiś czerwony metrowy wąż. Ja stałam wtedy jakby z boku i się temu przyglądałam, jak jest tuż obok mojego brata. Powiedziałam mu to, ale on jakby to zlekceważył, bo nadal stał w miejscu i patrzył się na tego czerwonego gada. Wtedy pojawił się następny. Pamiętam jeszcze, że jeden wlazł do nory i po chwili wylazł z niego. I pojawił się jeszcze jeden. W efekcie było 2 czerwone węże i 1 czarny. Otoczyły mojego brata jakby mnie nie widzieli, choć stałam tuż obok niego. On w końcu zaczął próbował jednego z nich odepchnąć ręką i wtedy jeden z nich go ukąsił w rękę. Wtedy drugi z nich napiął się pionowo tuż przed moim bratem. Wtedy zobaczyłam na ziemi brzozowy metrowy kijek i wzięłam go do ręki idąc w kierunku tych węży, by je odepchnąć i pomóc bratu (wogule się nie bałam tych wężów, choć zazwyczaj w takich snach panicznie się boję wężów i uciekam). Jak byłam blisko ich to się obudziłam...

 

Trzeci sen był o ******ącym helikopterze... Nie pamiętam zbytnio kolejności ale było mnij więcej tak... Byłam chyba w tym śnie pielęgniarką. Wraz z inną kobietą poszliśmy szybko wraz z łóżkiem dla chorego na miejsce lądowiska dla helikopterów - szliśmy przez długi jasny korytarz. Jak doszliśmy na miejsce to chwilę czekaliśmy. Powiedziała, że już dawno powinien przylecieć i wychyliłam się wtedy by zobaczyć czy nie widać tego helikoptera. Wtedy ten helikopter się rozwalił na 2 części. Jedna poleciała blisko nas, a kadłub upadł daleko daleko w centrum miasta i zaczął płonąć. Wtedy obudziłam się w szpitalu. Przy łóżku był jakiś mężczyzna. Powiedział mi, że 1 osoba z tego helikoptera jest w stanie ciężkim ale jeszcze żyje. Następna scena jaką pamiętam, to to, że byłam wraz z mamą w aptece. Mama kupowała lekarstwa a ja oglądałam ulotki. Było dużo darmowych gadżetów w formie kalendarzyków na czerwiec 2011 lub zeszytów na numery telefonów... Postanowiłam wziąć kilka z nich. Przy drzwiach jak już wychodziliśmy zawołała nas aptekarka i powiedziała, że ma dla nas worek owsa, byśmy dbali o tatę...

 

Czy mógłby ktoś napisać co oznaczają te sny, bo mnie one bardzo niepokoją? Po raz pierwszy śniły mi się ewidentnie sny w których ktoś zostaje na moich oczach zabity lub ukąszony... Z moim bratem jestem skłócona, a jeżeli chodzi o ten owies, to go właśnie mój brat pije a nie tata. Poza tym wczoraj też śniła mi się katastrofa lotnicza. Byłam pasażerką wraz z moimi rodzicami. Chwyciliśmy się fotela i nas wyrzuciło z samolotu. Przeżyliśmy, ale było tak dziwnie jakby tata potem umarł...

Wielkie dzięki...

Pozdrawiam...

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...