Jump to content

Sen? Może nie, lub nie do końca? Pomóżcie zinterpretować


Guest Crono
 Share

Recommended Posts

Guest Crono

Na wstępie pragnę powitać wszystkich użytkowników, to moja pierwsza wiadomość na forum :)

Nie wiedziałem gdzie dokładnie zamieścić post, gdyż do końca sam nie wiem co to było, także proszę o wyrozumiałość.

To tyle, jeśli chodzi o początek, przejdę do sedna.

 

Jakieś dwa tygodnie temu, zrelaksowany leżałem przed zaśnięciem próbując wejść w oobe. Nadmienię tylko, iż próbuję nieustannie od kilku miesięcy, jak dotąd z miernymi skutkami. prawdopodobnie usnęło mi się, znalazłem się w swoim mieszkaniu, od razu poczułem że coś na mnie czyha. Gdy poruszyłem się, ta istota momentalnie ruszyła za mną, nie widziałem jej, po prostu czułem to. Wbiegłem do swojego pokoju, i gdy zrozumiałem, że nie ma ucieczki, wystraszony wyskoczyłem przez okno. Uderzyłem głową w ziemię, więc prawdopodobnie umarłem, w tym momencie stop-klatka.. i respawn. Z powrotem jestem u siebie w domu, znów nie znajduję wyjścia z sytuacji, skaczę, pauza i od nowa.. Po jakimś czasie już samoistnie skakałem, bo wiedziałem, że będę miał chwilowy spokój od tego ducha (ducha jako energii). Za którymś razem, gdy już tak leżałem z głową wbitą w ziemię (jak struś jakiś), wróciła mi świadomość, pomyślałem, że to dobra sposobność by wejść w astral. Od tego momentu pamiętam wszystko z najmniejszymi szczegółami.. Skupiłem się na przepływie energii, po chwili ogarnęła mnie ciemność, poczułem olbrzymie wibracje, jednak oprócz tego dalej czułem tą dziwną istotę. Pod wpływem emocji pomyślałem, że potrzebuję pomocy mojego Opiekuna. Niedługo później ogarnęła mnie niesamowita, oślepiająca jasność. Gdy już mogłem normalnie spojrzeć, zauważyłem że obok mnie siedzi niemowlak.. Niczym się nie wyróżniający, w żaden sposób nie wynaturzony, normalne, piękne, zdrowe dziecko. I to co wcześniej definiowałem jako strach, było niczym, w porównaniu z tym co poczułem teraz. Nie odezwało się do mnie ani słowem, patrzyło tylko, a mnie ogarnął za przeproszeniem, tak sakramencki, kompletnie nieracjonalny lęk.. Bałem się tego bobasa jak ognia. Pierwsza moja myśl: Muszę jak najszybciej znaleźć się w swoim ciele. Chwilę później już leżę w łóżku, serce wali jakieś 200 ud/min. Od tamtej pory zrobiłem znaczny regress, nie pamiętam snów, nie potrafię się dobrze skoncentrować, o opuszczaniu ciała na pewno nie ma mowy.

 

Chcę jeszcze przedstawić sytuację z dzieciństwa, nie będę zakładał na to nowego wątku :)

Jako dziecko 3-4 letnie prześladował mnie pewien sen, praktycznie zawsze z takim samym, bądź minimalnie się różniącym scenariuszem.. Dziwne jest to, że po tylu latach pamiętam je idealnie.. Jest noc, idę do jakiegoś pomieszczenia, wchodząc tam widzę jednego lub kilka bytów, wyglądających jak białe, bezkształtne plamy. Im bardziej się bałem, tym bliżej mnie były. Pospinany zaczynam uciekać, one rzucają się w szaleńczą pogoń za mną.. Walka trwa dobre 10 minut, chociaż przejście między pokojami to niecałe 10 sekund.. Praktycznie zawsze miałem ograniczone ruchy, raczkowałem, albo nawet pełzałem, byleby tylko uciec, ostatecznie udawało mi się, gdy dostawałem się do innego pokoju, gdzie było zaświecone światło, była moja mama, lub ona i parę innych osób. Któreś z nich zawsze patrzyło w kierunku wejścia, a ja osiągałem wtedy końcowy spokój. Te sny napędzały mi ładnego stracha, chodząc po ciemku choćby do toalety, patrzyłem na wszystkie strony czy aby kogoś tam nie było.. Mieszkam dalej w tym samym miejscu, sny opuściły mnie gdy miałem jakieś 8lat..

 

I teraz tak. Patrząc z perspektywy czasu, czy te białe cosie mogły być larwami? Nie chcę niczego nadinterpretować, ani szukać niezwykłości w sprawach jak najbardziej przyziemnych, ale nie jestem specjalistą i w tej kwestii liczę na Waszą pomoc.. No i to dziecko. Czy to ma oznaczać, że mam słabą duchowość? A może całkiem coś innego? Logika i przeczytane wątki podpowiadają mi, że gdyby to był mój Opiekun, to nie odczuwałbym takiego przerażenia. Może to po prostu lęk przed nieznanym? Cóż, sam sobie nie jestem w stanie na to odpowiedzieć.

 

Przepraszam, za lekką chaotyczność w msg, ale jak dałem podgląd, to mnie wylogowało i cały poprzedni post poszedł w eter, więc piszę z lekkim nerwem :nie_powiem:

 

Na koniec życzę Wam i sobie, samych sukcesów na drodze poznania i rozwoju ducha, oraz liczę że jakoś mnie tu wprowadzicie :)

Pozdrawiam,

Crono

Edited by Crono
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...