Jump to content

droga i Jezus


honi
 Share

Recommended Posts

nie wiem czy ktokolwiek odważy się i będzie umiał zinterpretować mój sen ale pokuszę się o opisanie go.

nie pamiętam dokładnie ale miałam wtedy około 8 lat gdy przyśnił mi się Jezus.

pierwszy sen to taki że widzę Jezusa bardzo cierpiącego i uginającego się pod ciężarem niosącego krzyża. Patrzył na mnie jakby chciał poprosić o pomoc.

W drugim śnie szłam polną piękną ścieżką i z daleka widzę że na końcu tej drogi na tronie siedzi Chrystus i woła mnie ale nic nie mówi tylko ręką pokazuje "chodź". Ja szłam do niego ale gdy już się zbliżałam znikał i ukazywał się z drugiej strony drogi też na końcu lecz już trochę bliżej mnie i znowu mnie wołał a ja do niego szłam i tak wkółko, Aż w końcu byłam już tak blisko Niego że prawie Go dotknęłam ale niestety nie udało mi się to ponieważ sen się skończył.

Link to comment
Share on other sites

Honi,

 

może Twoje obecne zagubienie jest skutkiem odrzucenia drogi, którą proponowano Ci w tych snach?

 

8 lat jest to wiek, w którym młody człowiek zaczyna rozumieć.

Kończy się czas absolutnego dzieciństwa i zaczyna się kształtować świadomość.

 

pierwszy sen to taki że widzę Jezusa bardzo cierpiącego i uginającego się pod ciężarem niosącego krzyża. Patrzył na mnie jakby chciał poprosić o pomoc.

W drugim śnie szłam polną piękną ścieżką i z daleka widzę że na końcu tej drogi na tronie siedzi Chrystus i woła mnie ale nic nie mówi tylko ręką pokazuje "chodź". Ja szłam do niego ale gdy już się zbliżałam znikał i ukazywał się z drugiej strony drogi też na końcu lecz już trochę bliżej mnie i znowu mnie wołał a ja do niego szłam i tak wkółko, Aż w końcu byłam już tak blisko Niego że prawie Go dotknęłam ale niestety nie udało mi się to ponieważ sen się skończył.

 

Skoro to wspomnienie wciąż jest żywe, to wezwanie w nim zawarte również jest aktualne.

 

Wydaje mi się, że czas dorosnąć. Odszukać swoją drogę życia. Zastanowić się nad sensem naszego pobytu na ziemi.

 

Powinnaś dążyć do samopoznania, które prowadzi do dojrzałości, wyższego stopnia rozwoju.

 

Chrystus jest na tej drodze nauczycielem.

 

Nie odbieraj obrazów oczami ciała, spójrz oczami duszy i zrozum to, co jest ukryte.

Link to comment
Share on other sites

Caliah myślę że masz dużo racji. Trochę zwierzę Ci się z mojego życia. :)

Kiedyś chciałam wstąpić do zakonu ale pewien zakonnik odwiódł mnie od tego zamiaru mówiąc że na pewno to nie jest moim powołaniem gdyż jestem zbyt nerwowa i mam ciężki charakter. Wtedy to był dla mnie cios dlatego bawiłam się i korzystałam z życia nie rozumiejąc że to faktycznie nie jest miejsce dla mnie.

Ale wreszcie zrozumiałam i wyszłam za mąż za wspaniałego faceta z którym jestem bardzo szczęśliwa.Mamy trójkę cudownych dzieci. Ale ciągle tkwi we mnie poczucie że źle spełniam swoje obowiązki. ciągle odkładam modlitwę na potem i mam z tego powodu wielkie wyrzuty sumienia.

ciągle myślę o śmierci i o życiu ale tylko myślę a nic nie robię w tym kierunku by cieszyć się chwilą, dniem dzisiejszym . bo przecież wczoraj i jutra nie ma, jest dzisiaj bo "dzisiaj" to jutro i wczoraj.

 

Nie mam sił żeby coś w sobie zmienić, ciągle blokuje mnie coś przed modlitwą.

 

męczą mnie koszmary. Napiszę Ci jeszcze że śni mi się czasami szatan, ale nie zawsze go widzę wiem tylko że jest i chce mi wyrządzić krzywdę. to są najgorsze sny. baaardzo się wtedy boję.

 

pozdrawiam i dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

Link to comment
Share on other sites

Honi,

 

pewien zakonnik odwiódł mnie od tego zamiaru mówiąc że na pewno to nie jest moim powołaniem gdyż jestem zbyt nerwowa i mam ciężki charakter.

To było zadanie dla Ciebie. Powinnaś pracować nad sobą, kształcić się wewnętrznie. Zmieniać, rozwiązywać pracę domową, którą Ci zadano.

 

Cieszę się, że ułożyłaś swoje życie. Dbaj o nie.

 

Ale nie uciekaj od życia duchowego.

Tak widocznie miało być. Może zakonnik się pomylił, a może nie.

 

Nasze życie na ziemi jest zbiorem zagadek do rozwiązania.

Właściwe ich rozwiązywanie kształci nasza duszę. W ten sposób się uczymy.

 

Zacznij rozważać, patrzyć oczami duszy.

Czuć, a nie myśleć o czuciu.

 

Naucz tego swoje dzieci.

 

Jeżeli czujesz, że powinnaś coś robić w tym kierunku, to zrób to i nie czekaj już dłużej.

 

Jest w Tobie wiele miłości. Dziel się nią z innymi. Odpowiedz na wezwanie.

 

To nie musi być życie w klasztorze, celibacie czy innej klauzuli.

 

Zaufaj Bogu.

Odpowiedz, że się zgadzasz, a odnajdziesz drogę i spokój.

 

To nie będzie bolało ;)

 

ciągle myślę o śmierci i o życiu ale tylko myślę a nic nie robię w tym kierunku by cieszyć się chwilą, dniem dzisiejszym . bo przecież wczoraj i jutra nie ma, jest dzisiaj bo "dzisiaj" to jutro i wczoraj.

 

Nie myśl o śmierci i o życiu. Takie myślenie dotyczy tylko powłoki cielesnej.

Ty jesteś w środku.

 

Blokuje Cię poczucie winy.

 

Idź do spowiedzi lub przeproś w trakcie mszy i poproś o wybaczenie i łaskę.

Największą, jaką możesz otrzymać jest mądrość.

 

męczą mnie koszmary. Napiszę Ci jeszcze że śni mi się czasami szatan, ale nie zawsze go widzę wiem tylko że jest i chce mi wyrządzić krzywdę. to są najgorsze sny. baaardzo się wtedy boję.

 

Poproś o ochronę swojego Anioła Stróża. Poproś o ochronę dla Ciebie i każdego z członków Twojej rodziny (o to poproś ich Aniołów).

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Caliah nie wiem czy jesteś psychologiem ale bardzo mi pomogłaś. potrzebowałam takiej rozmowy.

dziękuję pięknie. myślałam że mnie nie zrozumiesz bo piszę o sprawach związanych z wiarą a tu padły słowa których się nie spodziewałam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...