Jump to content

Moja mała twórczość


Nezumi
 Share

Recommended Posts

mam nadzieję że nikt nie będzie miał nic przeciwko moim wierszom i że się spodobają. Wiersze w większości nie mają tytułów i są podzielane tylko cyframi.

 

 

1

Demon

Nasz ukryty Przyjaciel

Nasze drugie Ja

Jak Ying i Yang

Żyjemy

Dobrzy i źli

 

Razem

Jak przyjaciele

Na dobre i złe

 

 

 

2

Komentarze!!!

 

Cóż to

Patrzę i widzę

Że komentarze są

więc czytam jak

WARIAT!

 

Istny obłęd

Jacy oni wielcy są!

Ci moderatorzy zrzędliwi

niczym władcy rządzą

państwami

z klocków.

 

I piszą swoje

uczone komentarze.

Pijąc łyk za łykiem

krwawicę uczuć

naszych

 

To całkiem banalne

Nieprawdaż?

wielkimi uczonymi

słowami

Powiedzieć, że człowiek

to

banał.

 

Spuszczony za

marzeniami w kanał

Och! Ach!

Jacy oni wielcy SĄ

Ci nasi moderatorzy

Kochani.

 

 

3

Pośród gwiazd

Przeznaczenie ukryłem

Pośród gwiazd

szczęście zamknąłem

 

A teraz już nie wiem

Czy to gwiazdy odbite

w tafli jeziora

czy może te na granatowym niebie

 

I co noc szukam tych jedynych

gdzie żyją istoty wspaniałe

Legendarne i mityczne

Tylko w baśniach wspominane

 

Lecz już powoli zapomniane

Bo nie mają racji bytu

pomiędzy nauką i rozumem

tylko wyśnione

taki ich los

 

Nie znalazłem ich

przestaję już szukać

Bo nie warto

bo to tylko puste marzenia

 

 

4

Ludzkość z Miłości umiera

 

Miłość, smak cierpienia

Miłość, kolor rozlanej krwi

Co to w naszym życiu zmienia

Przecież to tak żałośnie brzmi

 

Ktoś krzykną, że miłość piękna jest

Głupi był, nie wie, że to mdłe

Nikt mu nie odpowie, taki gest

Mylił się? Może nie wie, co jest złe?

 

Ludzkość z miłości umiera

Ciągle szuka w niej spełnienia

Niestety z oczu brak nadziei spoziera

Nie spełnia się ich błahe marzenia

 

 

 

5

Przyszli i odeszli

w niepamięć

Dawnych lat

tak sobie bliscy a jednak

rozdzieleni

Choć radował ich każdy dzień

razem spędzony

 

 

To miłość i nienawiść

koleje ludzkiego losu

biegnące gdzieś tam

daleko

przed siebie

 

Na Wschód! Na Wschód! Na Wschód!

 

6

Śmierci wesoła

o pięknej twarzy

dzięki tobie już nic się nie zdarzy!

Dzięki Ci za

przed życiem potwornym ucieczkę

i za przepiękną, niebieska wycieczkę!

 

Śmierci wesoła

Śmierci frywolna

co oddech zabierasz z wolna

Prowadź w zaświaty!

Prowadź za rękę!

A po drodze zaśpiewaj piosenkę

 

Śmierci wesoła

jak piękne twe ciało

tak wiele rozkoszy dasz nam

a bólu tak mało

nie potrzebne nam buty ani pakunki

Wystarczą nam tylko twe pocałunki.

 

 

 

 

7

Po cóż się wciąż modlisz?

Przecież Bóg umarł.

Po cóż oddajesz umarłemu Bogu cześć?

Przecież Cię nie uchroni już od piekła.

Po co zbawienie? Po co odpuszczenie grzechu?

 

Przecież Bóg umarł i już nie powróci!!

 

Pozostał już tylko błagalny krzyk

okaleczonego szaleńca

co ciągle żarliwie się modli

 

Bóg umarł na krzyżu

A kościół wciąż istnieje

i nas gnębi zacofaniem Myśli.

 

 

8

Szum lasu przestrzeń otwarta

Gnam na złamanie karku

w dal i jeszcze dalej niż oczy poniosą

na wschód na wschód na wschód

 

to słowa pieśni, jakie niesie ze sobą każdy galop

to rytm, jaki za każdym razem słyszę

gdy kopyta uderzają o ziemię

to słowa przeznaczenia i obietnicy

Na wschód na wschód na wschód

 

Gnam i nie patrzę na to, co zostawiam są sobą

gnam bo taka jest moja kara

ale to nie ważne póki słyszę wiatr w uszach

to nie ważne póki mogę ścigać się z wiatrem w podróży

Na wschód na wschód na wschód

 

A ja gnam w galopie, bo słyszę tylko tą pieśń

I nie wiem, kiedy odpocznę

"To kwestia wytrzymałości" tak powiedzieli

Nie ważne

Kiedyś i tak odpocznę

A teraz

Na Wschód na wschód na wschód

 

 

 

9

Anioł wśród gwiazd leci

Cały czarny Anioł

O myśli białej jak śnieg

Światy odwiedzając

Śpiewając ponurą pieśń

Zmienia w nich zło na dobro

Śmierci i Rozpaczy

Zakochana Anielica

Po stracie skarbu jedynego

Tak wołają, gdy ujrzą Ją

Wszyscy Zrozpaczeni

Przez pustkę potępieni

Bo wszyscy są tacy sami

Cierpiący Zakochani Samotni Zrozpaczeni

A Anielica tylko Jedna

Przepiękna

 

 

10

Patrzyłem

to nie ja

Nie ja odarłem ludzi ze szczęścia

lecz

stałem się ich lekarzem

 

który zmusił ich do powrotu

Do życia i rzeczywistości

ludzi, którzy myśleli, że nie będą szczęśliwi

odwróciłem

z przeklętej ścieżki zapomnienia własnego

 

Choć z początku byłem przekleństwem

zawieszonym na kole

między chwilą a wiecznością

pędziłem widząc wciąż

własne plecy

 

lecz nie każdego udało mi się uratować

niektórzy tak bardzo nie chcieli

powrócić

 

Byłem, jestem, będę

zawsze tym samym

tylko czasem, który nieubłaganie

ciągle pędzi w dal

 

Choć nie dla wszystkich idę w tym samym jednostajnym rytmie

 

 

 

11.

 

Wędrując sosnowymi alejami

widzę doły wypełnione

zimnymi istnieniami

bez imion i nazwisk

 

co słyszeli przed pustką

huk z tyłu głowy

i choć tyle już lat minęło

to ciągle słychać strzały

 

Ku chwale tych co polegli za sprawę

 

 

 

12.

 

Spacer po Majdanku

 

słotą jesienną

zachodzę

pod mauzoleum

 

pamiątki ludzkiej

miłości

do ludzkiej uczynności

 

by człowiek

wiedział

jak kochać należy

 

bliźniego swego

i

siebie samego

 

a na znak

tego wszystkiego

stoją ponure baraki

i komin wysoki

w którego piecu

czuć ciągle

oznaki dawnej

ludzkiej zawziętości

 

 

 

13

 

szarość świtu

ciemnym granatem

roztacza swą aurę

nad złotem jesieni

 

ale cóż to za barwy

tego złota jesiennego

zieleń, czerwień i brąz

żółte przeważa

Słońcu się mieni

Suknia jesieni

 

 

 

14.

 

Do sklepu zaszedłem

trochę emocji zakupić

odrobinę

wesołości i smutku

miłości i nienawiści

 

bym był człowiekiem

współcześnie doskonałym

bym mógł pokazać

że nie jestem robotem

pędzącym

za celem z góry upatrzonym

 

Przed mną w kolejce

wiekowa staruszka

stoi za chlebem

nie pędzi

nie musi

 

 

wychodzę

nic nie kupiwszy

o nową wiedzę bogatszy

że nie warto gnać jak szaleniec

za celem odległym

i emocji kupić nie można

 

W pamięci zaś trzymam

obraz szczęśliwej

Wiekowej staruszki

Link to comment
Share on other sites

Muszę przyznać, że wiele z Twojej Twórczości zrobiło na mnie niemałe wrażenie. Jestem koneserką poezji i nie widziałam tu jeszcze czegoś, co by mnie choćby zainteresowało w tym temacie.

Masz do tego rękę, używasz ładnie zabiegów stylistycznych, metafor. Nie ograniczasz się rymami (a nawet czasem jak je używasz, to jest to do przełknięcia - nie zrozum mnie źle, aby stworzyć dobry rymowany wiersz potrzeba nielada zdolności!), dzięki czemu możesz pięknie oddać nastrój nie nadając wierszowi banalności. Przekazać treść, treść, która w dodatku ma sens i przesłanie. Czasem jednak to przesłanie (to tylko moja opinia i smak) wydaje mi się zbyt dosłowne, zbyt oczywiste. Wiesz już jak lawirować słowami i przenośniami aby znaczenie ubrać w subtelny, poetycki sposób.

Pierwszego i drugiego nie komentuję, bo są zbyt dosłowne aby cokolwiek o nich powiedzieć.

 

Trzeci przypomina mi cudną, z takim upodobaniem używaną przez Sapkowskiego w sadze o Wiedźminie metaforę:

"Nie pomyl nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."

 

Właśnie w 6. (o śmierci) używasz rymu, który jest już dojrzalszy niż w jednym z poprzednich wierszy, w którym rymowałeś. Widać, że ewoluujesz. Rozumiem, że kolejność wierszy to kolejność ich powstawania?

 

A ten fragment:

Pozostał już tylko błagalny krzyk

okaleczonego szaleńca

co ciągle żarliwie się modli

 

Bóg umarł na krzyżu

A kościół wciąż istnieje

i nas gnębi zacofaniem Myśli.

 

Zaczyna się ciekawie, rozwija emocjonująco, uderza delikatnie w czułe struny... ale kończy się banalnie. Jeśli chcesz podbudować nastrój, unikaj takiej dosłowności jak tu:

A kościół wciąż istnieje / i nas gnębi zacofaniem Myśli.

 

Nie napisałabym w ogóle tego postu gdyby nie ósemka. To właśnie w 8. widać jak się twórczo rozwijasz. Urzekły mnie powtórzenia:

na wschód na wschód na wschód

 

to słowa pieśni, jakie niesie ze sobą każdy galop

to rytm, jaki za każdym razem słyszę

gdy kopyta uderzają o ziemię

to słowa przeznaczenia i obietnicy

To jest bardzo dobre - tętent kopyt obietnicą dotarcia do celu podróży, "słowami przeznaczenia" - ta podróż jest przeznaczeniem.

 

10. pokazuje, że już praktycznie opanowałeś tą poetycką tajemniczość, owijanie w bawełnę metafory.

 

Choć z początku byłem przekleństwem

zawieszonym na kole

między chwilą a wiecznością

pędziłem widząc wciąż

własne plecy

 

Powyższy fragment szczerze i pozytywnie mnie zaskoczył. Widać tu już, że stoisz u progu dojrzałości artystycznej. Tym kąskiem delektowałam się przez chwilę.

 

12, dobry fragment o kominku, w którym czuć zapach ludzkiej zawziętości.

 

 

Słońcu się mieni

Suknia jesieni

Mmm...:) to był bardzo kolorowy wiersz. A mógłbyś go napisać tak, aby nie nazywać kolorów po imieniu?

14.

Przed mną w kolejce

wiekowa staruszka

stoi za chlebem

nie pędzi

nie musi

Też ładnie.

 

Chciałam Cię prosić, żebyś nie podszedł do mojej krytyki personalnie. Jeżeli zechcesz skomentować co napisałam, proszę o konstruktywną dyskusję, która może nauczyć Ciebie czegoś i mnie też :)

Dziękuję, że się podzieliłeś.

Link to comment
Share on other sites

Jedno jest pewne masz talent, sądzę że piszesz z własnego doświadczenia.

Smutno trochę mi się zrobiło bo poczułam bezradność, chcesz coś naprawić, ale nie wszystko można i ztąd chyba ta nuta reflekji, ale jeden wiersz bardzo mi się podoba, ale nie zgadniesz który więc ci napiszę hihihi.

 

To właśnie mi się podoba!

 

"Śmierci wesoła

o pięknej twarzy

dzięki tobie już nic się nie zdarzy!

Dzięki Ci za"

 

Taka była moja - piękna wspaniała - przypomiałeś mi ją! dziękuję

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...