Jump to content

Buddyzm Diamentowej Drogi, a Buddyzm klasyczny


zom
 Share

Recommended Posts

Przyznam, że dość niedawno zainteresowałem się buddyzmem, ale już na starcie pojawiły się pewne wątpliwości. Brałem udział w wykładach Buddyzmu Diamentowej Drogi, przeczytałem też dwie książki Ole Nydala. Niewiele, ale tu pozwolę sobie napisać co z tych źródeł zrozumiałem. Po pierwsze mam wrażenie, że celem każdego nauczyciela Buddyzmu Diamentowej Drogi jest ustawienie tego wyznania w opozycji do chrześcijaństwa. I tak nie chcą oni wcale nazywać się religią. Przeczą istnieniu jakiegokolwiek boga czy raju. Odrzucają coś takiego jak wiara czy grzech. Człowiek jest wolny, nad nim nie ma nic i jedynym prawidłem rządzącym jego życiem jest prawo przyczyny i skutku. Podejście do doczesności i życia codziennego jest bardzo liberalne. Sex, drugs&rock’n’roll tak długo jak nie krzywdzisz innych. Zapieprzaj na motorze jak Ole Nydal, bądź jak Budda, który miał pareset kochanek i tak dalej. Odrzuć wszelkie wyrzuty sumienia, działaj tak, żebyś Ty i Twoi bliźni byli szczęśliwi. Nie wierz w cokolwiek bo tak ktoś powiedział, sam to wypróbuj. Po krótce akcenty w tym wydaniu buddyzmu położone są dość wyraźnie na wolności i bądź co bądź urokach życia doczesnego. Oczywiście nie chce powiedzieć, że to jedyne co ma do zaproponowania BDM. Jest wiele zaleceń, które są restrykcyjne i bardziej przypominają to, co wyczytałem w kolejnej z książek, o której już piszę.

 

Zupełnie bowiem inny obraz buddyzmu wyłania się z książki „Nauki Buddy” wydawnictwa A. W książce pojawiają się za równo takie określenia jak „bogowie”, „wiara”, „wieczne potępienie” (czy coś w tym stylu) czy też „Kraina Wiecznej Szczęśliwości”. O ile BDD faktycznie trudno nazwać religią w klasyczynym wydaniu i bliżej mu do systemu filozoficznego, tutaj wszystko zdaje się zmieniać. Buddysta ma wierzyć, ma być świadomy swojej słabości, ma się lękać przed potępieniem i ma starać się o dostanie się do buddyjskiego raju. Zupełnie inni jest też stosunek do spraw doczesnych. Wszelkie ziemskie przyjemności są przyczyną zła. Czym bardziej wczytujesz się w tę książkę tym bardziej filozofia buddyjska staje się podobna do chrześcijaństwa. Sprawy seksualne są prawie tak przemilczane i krytykowane w międzywierszach niczym w pismach chrześcijańskich.

 

Oczywiście mógłbym tu cytować, ale wydaje mi się, że są to pozycje ogólnodostępne, może i wam znane, tak więc liczę, że obędzie się bez tego. Przepraszam też za uogólnienia, skróty myślowe czy wręcz wyolbrzymienia – chodziło mi o nakreślenie kontrastu, który bądź co bądź między tymi dwoma wydaniami buddyzmu jest bardzo widoczny.

 

I teraz pojawiają się moje pytania. Jak ma się jedna wersja buddyzmu do drugiej? Spodziewam się odpowiedzi na zasadzie „to nie jest chrześcijaństwo, tu nie ma dogmatów, można na różne sposoby zinterpretować słowa Buddy”. I okey to można by przyjąć za odpowiedź. Tylko obrazy te są na tyle sprzeczne, że w mojej głowie rodzi się pytanie czy Buddyzm Diamentowej Drogi to nie jest po prostu Buddyzm w wersji Fast-food. W XXI wieku mamy do czynienia z powszechną fastfoodyzacją systemów religijnych (i nie tylko). Jeśli całe moje wywody to dla was bełkot i stek bzdur to przepraszam. Niemniej liczę, że znajdzie się ktoś, kto mnie wyprowadzi w takim razie z błędu i w dość jasny sposób odpowie na moje wątpliwości. Z góry dzięki.

Link to comment
Share on other sites

Buddyzm był jeden ,przecież najlepiej wiem (przecież sam inkarnowałem z tamtych czasów) ,lecz z czasem poprzez pokolenia narosło wiele odmian Buddyzmu i Odłamów.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Nie jestem zwolenniczką buddyzmu Diamentowej Drogi, aczkolwiek dla, powiedzmy zwykłego człowieka zachodu, który nie miał wogóle styczności z rozwojem duchowym jest to świetna okazja by się rozwinąć. Buddyzm praktykuje się by stać się lepszym człowiekiem i znaleźć równowage w sobie. Opiera się na samorozwoju. Nie jest zachętą do uważania innych religii za gorsze. Ale faktycznie Diamentowa droga jest troche przereklamowana, zapewne przez owych ludzi jeszcze nie obytych z rozwojem duchowym dla których ważne jest poczucie wyższosci z cyklu: "ja jestem bardziej rozwinięty duchowo do ciebie". W końcu na zachodzie jest straszne parcie na rozwój ego i hmm fakt dużo jest zmian jesli chodzi o pierwsze przekazy. Ale jak wszystkie religie i buddyzm musiało to spotkać. Ludzie zawsze chcą dodać do religii coś swojego i zrobić jakąś reformacje. Nawet jesli nie jest dokońca pozytywna.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Chciałem tu rozważyć pewną ważną kwestię. Buddyzm posiada 3 wielkie tradycje: hinajana, mahajana i vajrajana. Każda z tych tradycji ma inne podejście do życia i własnego rozwoju. Ośrodki DD należą do szkoły Karma Kagyu z tradycji vajrajany. Jest to tantryczna odmiana buddyzmu. W vajrajanie poza mnichami i ludźmi świeckimi (jak to ma miejsce w dwóch pozostałych tradycjach) istnieje także pojęcie jogina. Jogin jest osobą wyzwoloną, dla której każda sytuacja jest możliwością dla rozwoju. Zauważcie, że dopiero w tantrze pojawiają się formy dakiń i heruków w zjednoczeniu (czyli mówiąc po ludzku, uprawiają nieustanny seks). Tak więc w tej tradycji seks jest ważny dla rozwoju. Lamowie bardziej lub mniej publicznie udzielają nauk dotyczących seksu.

Każdy nauczyciel ma własny styl nauczania. Jedni preferują łagodne metody, a inni bardziej szokujące. Lama Ole lubi szybką jazdę motorami, skoki spadochronowe i cało nocny seks. Uważam, że w dzisiejszych czasach taki nauczyciel ma duże pole do popisu. Sam uważam go za jednego ze swoich głównych mistrzów.

Co do bógów... Buddyzm nie odrzuca istnienia bogów. Każdy lama może Wam opowiedzieć o 6 poziomach istnienia: świat bogów, półbogów, ludzi, zwierząt, głodnych duchów i demonów (możliwe, że coś pokręciłem). Ale buddyzm nie jest religią, w której czci się kogokolwiek. Dlatego nie poświęca się większej uwagi temu czy tamtemu bóstwu.

Zanim zaczniecie narzekać, to zauważcie z jakiej szkoły pochodzi nauczyciel, który napisał daną książkę. Bo na początku może Wam bardzo namieszać pogląd nauczycieli zen z poglądem tantryków, madhjamiki czy innych.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Poczytaj trochę Pismo Święte Nowego Testamentu. Zdziwisz się jak spójne są ze sobą nauki Jezusa i Buddy. Można odnieść wrażenie, że w Biblii jest zawarta Ośmioraka Szlachetna Ścieżka.

Link to comment
Share on other sites

Guest Asvadmadh
Przyznam, że dość niedawno zainteresowałem się buddyzmem, ale już na starcie pojawiły się pewne wątpliwości. [...]

 

Nic dziwnego - Ole i ludzie, którzy za nim idą mają specyficzną mentalność.

Nie każdemu musi ona pasować, ale "Ole-Buddyzm" na początek może być.

 

Byle szybko przejść dalej...

 

;-)

 

The Path to Freedom: A Self-guided Tour of the Buddha's Teachings

 

Sprawdź tutaj...

 

Polecam!

 

Mariusz

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
]Chciałem tu rozważyć pewną ważną kwestię. Buddyzm posiada 3 wielkie tradycje: hinajana, mahajana i vajrajana.

Hinajana to określenie podejścia do praktyki, aspiracji, tego czy ważna jest bodhiczitta czy nie. Raczej lepiej mówić o therawadzie jako tradycji.

Ośrodki DD należą do szkoły Karma Kagyu z tradycji vajrajany. Jest to tantryczna odmiana buddyzmu. W vajrajanie poza mnichami i ludźmi świeckimi (jak to ma miejsce w dwóch pozostałych tradycjach) istnieje także pojęcie jogina. Jogin jest osobą wyzwoloną, dla której każda sytuacja jest możliwością dla rozwoju.

Czy każdy jogin jest wyzwolony to nie wiem :)

 

Lama Ole lubi szybką jazdę motorami, skoki spadochronowe i cało nocny seks. Uważam, że w dzisiejszych czasach taki nauczyciel ma duże pole do popisu. Sam uważam go za jednego ze swoich głównych mistrzów.

Olego można doceniać za zasługi w przyniesieniu buddyzmu na Zachód. Ogólnie to świat buddyjski się od niego odcina, ale trzeba mu przyznać, że to on był pierwszy. Chociaż nie jestem jego zwolenniczką i nie popieram jego podejścia do buddyzmu.

Link to comment
Share on other sites

  • 6 months later...

Nie ma czegoś takiego jak buddyzm klasyczny. Porywanie się, że dany odłam na sto procent wyraża to pierwsze podejście, jest czynem karkołomnym. To bardzo stara religia/filozofia/etyka, więc nawet znawcy podchodzą bardzo ostrożnie do tematu. Poza tym, buddyzm diamentowej drogi (tantryczny) jest młodszą odnogą vajrayany. Nie wiem czemu po polsku nie korzysta się z określenia buddyzm ezoteryczny, aby zebrać w jedno vajrayane - buddyzm tybetański, chińskie i japońskie szkoły ezoteryczne jak Shingon i Tendai (nazwy japońskie, które mają analogiczne w języku chińskim).

 

Lee_Loo, Theravada należy do Hinayany. Bodhiczitta wszędzie jest ważna, kwestia jest tylko jak osiągnąć :)

Link to comment
Share on other sites

Powołałam się na Atisię pisząc to, bo to jest podział buddyjski, że hinajana to kwestia aspiracji. Z hinajaną (jako szkoła) nie jest taka prosta sprawa, nie jest tak, że therawada należy do hinajany, a określenie hinajana zostało nadane przez mahajanę pewnym szkołom. Samo "hinajana" to "gorszy", "podrzędny" - widać, że nadano tą nazwę temu, czego nie ceniono, bo kto sam chciałby się tak nazwać?

Link to comment
Share on other sites

Powołałam się na Atisię pisząc to, bo to jest podział buddyjski, że hinajana to kwestia aspiracji. Z hinajaną (jako szkoła) nie jest taka prosta sprawa, nie jest tak, że therawada należy do hinajany, a określenie hinajana zostało nadane przez mahajanę pewnym szkołom. Samo "hinajana" to "gorszy", "podrzędny" - widać, że nadano tą nazwę temu, czego nie ceniono, bo kto sam chciałby się tak nazwać?

 

To prawda, trudno rozgraniczać cokolwiek. Wyznawcy Theravady nie uznają, że należą do Hinayany (co nie znaczy, że to opinia wszystkich).

 

Hinayana to nie "gorszy" tylko "Mały Wóz". Określenia, czy gorszy czy nie, to już interpretacja.

Link to comment
Share on other sites

To prawda, trudno rozgraniczać cokolwiek. Wyznawcy Theravady nie uznają, że należą do Hinayany (co nie znaczy, że to opinia wszystkich).

 

Hinayana to nie "gorszy" tylko "Mały Wóz". Określenia, czy gorszy czy nie, to już interpretacja.

Nie masz racji - wystarczy zajrzeć do pierwszego lepszego sanskryckiego słownika, "hina" to "gorszy", "jana" to "pojazd".

Wyznawcy therawady nie uznają, ale i buddolodzy - tak się przedstawia stan badań obecnie, nie zrównuje się tych dwóch nurtów.

Link to comment
Share on other sites

  • 10 months later...
Guest latierra

możecie polecić właściwą literaturę? sama czytałam co mi wpadło w ręce odnośnie buddyzmu i strasznie się pogubiłam.. na zasadzie nie ma nic i nie warto nic :)

wróciłam do modlitwy która daje mi poczucie bezpieczeństwa ale wciąż mnie ciągnie ..

Link to comment
Share on other sites

  • 6 months later...

Sam jestem buddysta diamentowej drogi od 6 lat. W razie czego prosze pytac.

 

Na poczatek polecam ksiazke "O naturze rzeczy" Lamy Ole Nydahl. Napisana prostym przystepnym jezykiem. Wiedza wstepna nt. buddyzmu jest tam bardzo fajnie usystematyzowana. Krotko, rzeczowo i na temat : )

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

jakie są korzyści płynące z praktykowania "diamentowej drogi"? Czym się ona wyróżnia w porównaniu z racjonalnym podejściem do życia? Jakie różnice w swoim życiu zaobserwowałeś, porównując siebie sprzed 6 lat?

 

Pozdrawiam,

Auegamma

Link to comment
Share on other sites

Znałem 2 praktykujących buddystów, jeździli co roku, chyba do Indii na spotkania z swym guru . Każdy z nich miał jakieś podpięcie od guru . Wystarczyło to oczyścić i przestali być tak gorliwymi wyznawcami . W/g mnie nie powinni mieć tych podpięć , jak widzę to aktualne ...

Link to comment
Share on other sites

Te podpięcia zawsze będą przedmiotem sporów, ale cóż...

 

 

 

 

 

 

__________________________________________________________________________________________________________

Filozofia uczy nas dzielnie znosić nieszczęścia naszych sąsiadów - Oscar Wilde restauracja poznań

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

jakie są korzyści płynące z praktykowania "diamentowej drogi"? Czym się ona wyróżnia w porównaniu z racjonalnym podejściem do życia? Jakie różnice w swoim życiu zaobserwowałeś, porównując siebie sprzed 6 lat?

 

Pozdrawiam,

Auegamma

 

 

Ogolem buddyzm na zadnej sciezce nie rozni sie od racjonalnego podejscia do zycia. Wszystko w buddyzmie jest logiczne i racjonalne. Mocno upraszczajac - wszystko jest naszym umyslem, nawet teraz nie rozmawiasz ze mna tylko ze swoim wyobrazeniem mnie. Twoje doswiadczenia i przezycia sa pryzmatem przez ktory patrzysz, dlatego kazdy widzi swiat na swoj wlasny niepowtarzalny sposob. Takze jak widac jakosc twojego umyslu ma ogromny wplyw na to jak odbierasz swiat i zycie jako takie. Dzieki praktyce buddyjskiej, poprzez medytacje zmieniasz swoje nawyki na bardziej dla ciebie i innych korzystne. Rozwijasz aktywne wspolczucie, nieustraszonosc i inne cechy, ktore w oparciu o prawo karmiczne przynosza tobie i innym pozytek, przy czym podkreslam ze nie trzeba byc buddysta, aby w taki sposob sie rozwijac.

Jesli chodzi o to jak mnie osobiscie buddyzm zmienil, to smialo moge powiedziec ze w ogromnym stopniu. Zupelnie inaczej patrze na rzeczywistosc, rzadziej ponosza mnie emocje (z czym mialem ogromny problem), a moje dzialania zawsze rozwazam pod wzgledem pozytku. Stalem sie szczesliwszy - to na pewno i pokusze sie nawet o stwierdzenie ze jestem lepszym czlowiekiem. Mam w sobie wiecej spokoju, wspolczucia i cierpliwosci niz na jakimkolwiek etapie swojego zycia. Moi bliscy i znajomi to dostrzegaja.

 

Co do polaczenia, to owszem jestem zwiazany ze swoim Lama, jednak to polaczenie plynie w przeciwna strone niz napisaliscie. Ja jestem podlaczony do jego pola mocy, nie na odwrot. Przypuszczam, ze ja mojego Lamy nie moglbym zbyt wiele nauczyc poza graniem na bebnach ; )

Na tym miedzy innymi polega Guru Yoga, gdzie Guru jest przykladem tego, kim mozemy sie stac dzieki praktyce i jaki potencjal w nas drzemie. Nie traktujemy go jako boga czy kogos wyjatkowego. Jest tylko namacalnym dowodem skutecznosci praktyki dharmy. To wszystko : )

Edited by Asper
Link to comment
Share on other sites

:) to po co Ty masz tą obcą ludziom energię co na Ciebie nakierował ?

Świat energii drapieżny jest , zyskiem się kierują. Jego Pole Mocy jest sumą tego co innym zabrał ..., a jak posługuje się obcą ludziom energia to ta znowu z niego bierze z lichwiarskim % i to pole mocy określa .

:(

Ciężko mi czytać to co piszesz, bo tak ta paskudna obca energia z tego bije .

Edited by :)0
Link to comment
Share on other sites

:) to po co Ty masz tą obcą ludziom energię co na Ciebie nakierował ?

Świat energii drapieżny jest , zyskiem się kierują. Jego Pole Mocy jest sumą tego co innym zabrał ..., a jak posługuje się obcą ludziom energia to ta znowu z niego bierze z lichwiarskim % i to pole mocy określa .

:(

Ciężko mi czytać to co piszesz, bo tak ta paskudna obca energia z tego bije .

 

Jestem bardzo dobrze obeznany ze swiatem energii, wiec to co piszesz conajmniej mnie dziwi : )

Link to comment
Share on other sites

Jak uważasz, że nie masz tego, to mogę usunąć ? Zobaczysz różnicę .

Mistrz nigdy nie doprowadzi ucznia do stanu aby zauważył tyle co on. Samemu trzeba , ale to jak mistrza się odstawi .

Ogólnie zasada jest taka, że widzi się do poziomu co samemu się jest. Mistrz jak nas w łapce ma nie pozwoli na więcej ...:))) i ślepym się na to co w koło jest.

Kilak lat temu zmarła aktorka, jakoś dużo szumu bo buddystka. Po śmierci poszła do świata co stworzyła , 3 miesiace istniał razem z nią .

Jak jej energii brakło to zniknęło wszystko. Wiedziałem ze gdzieś śladowo jest , doładowałem i już beż oporów poszła gdzie niezaleznie od religii sie przechodzi ...

 

 

Oczywiscie, ze trzeba miec dystans i nie tracic zdrowego rozsadku. To jest podstawa przy kazdym dzialaniu. Sam Siakjamuni mowil zeby nie wierzyc w nikogo slowa, bez wzgledu na to kim jest - budda, ksiedzem, bogiem - whatever. Na samym szczycie zawsze jestesmy my sami i to my decydujemy jakie nauki przyjmiemy, czy je w ogole przyjmiemy, a jesli tak to czy zaczniemy je stosowac. A zycie polega na tym, aby wszystkie nauki kwestionowac i sprawdzac na wlasnej skorze. Jak do tej pory, na buddyzmie sie nie zawiodlem.

Link to comment
Share on other sites

Za poważnie to bierzesz, najważniejsze aby nikim, nie zauważalnym zostać, dzieckiem, takim co nie wart uwagi ...:)))

ps. coś zmieniłeś w sobie , tamto odeszło ....

Edited by :)0
Link to comment
Share on other sites

Za poważnie to bierzesz, najważniejsze aby nikim, nie zauważalnym zostać, dzieckiem, takim co nie wart uwagi ...:)))

ps. coś zmieniłeś w sobie , tamto odeszło ....

 

Mozesz odbierac dziwne sygnaly, bo sam jestem uzdrowicielem pranicznym ; )

Link to comment
Share on other sites

Pewnie wiesz, że wystarczy tyci "ponad" niż można i na siebie swoją rodzinę bierze się ? Czasem b. trudno przestać choć w głowie już "krzyk - dosyć " .

MAsz na to jakieś obejście ? Nie miałem , kiedyś z 3 miesiące mało co widziałem, bo nie przestałem , od razu na drugi dzień nie rozróżniałem krawężnika , rowerzysty znaki jako plamy, niezależnie od odległości ... sam to musiał przeżyć, aby poczuł jak to zależeć od tych co się ciągle do nich pretensje miało, ustawiało ...

Chyba w tym uzdrawianiu oręż się dostaje i zgodę nazwę z Centrum , z czasem inną drogą się idzie, tamto jakby wstęp aby zauważyć to inne i samemu orężem sie jest

Edited by :)0
Link to comment
Share on other sites

Pewnie wiesz, że wystarczy tyci "ponad" niż można i na siebie swoją rodzinę bierze się ? Czasem b. trudno przestać choć w głowie już "krzyk - dosyć " .

MAsz na to jakieś obejście ? Nie miałem , kiedyś z 3 miesiące mało co widziałem, bo nie przestałem , od razu na drugi dzień nie rozróżniałem krawężnika , rowerzysty znaki jako plamy, niezależnie od odległości ... sam to musiał przeżyć, aby poczuł jak to zależeć od tych co się ciągle do nich pretensje miało, ustawiało ...

Chyba w tym uzdrawianiu oręż się dostaje i zgodę nazwę z Centrum , z czasem inną drogą się idzie, tamto jakby wstęp aby zauważyć to inne i samemu orężem sie jest

 

 

Wiem, dlatego mam pewna granice, ktorej nie przekraczam. Jaki ze mnie bedzie pozytek jesli sie wyczerpie ? ; ) Zdecydowanie skuteczniejszy jestem w pomaganiu, jesli sam jestem zdrow i w formie : )

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

Asper, "stałeś" się uzdrowicielem pranicznym? "Zdecydowałeś" się być uzdrowicielem pranicznym? "Jesteś" uzdrowicielem pranicznym? "Przyszło to" zanim zacząłeś praktykować diamentową drogę buddyzmu? Czy uzdrawianie praniczne wymaga praktykowania diamentowej drogi buddyzmu?

 

Pozdrawiam,

Auegamma

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

Asper, "stałeś" się uzdrowicielem pranicznym? "Zdecydowałeś" się być uzdrowicielem pranicznym? "Jesteś" uzdrowicielem pranicznym? "Przyszło to" zanim zacząłeś praktykować diamentową drogę buddyzmu? Czy uzdrawianie praniczne wymaga praktykowania diamentowej drogi buddyzmu?

 

Pozdrawiam,

Auegamma

 

Uzdrawiania Pranicznego sie uczysz, wiec jesli tylko chcesz to mozesz nim sie stac. Bylem nim zanim jeszcze stalem sie buddysta, wiec nie musisz praktykowac buddyzmu zeby uzdrawiac.

Edited by Asper
Link to comment
Share on other sites

Uzdrawianie praniczne to jak przypuszczam duchowe . To z lekka znam. Mnie miało coś pokazać , abym uwierzył ze to inne istnieje , na pewno nie po to abym jakąkolwiek religie bardziej zauważał . Pojawiło się tez tzw. centralne zasilanie , kiedyś zauważyłem że myślę intensywnie , ale nie wiedziałem o czym, to podobne jakby komputer sie zawiesił , po może miesiącu zniknęło to odczucie i z przypadku zauważyłem, ze myśli zniknęły . W zasadzie to pojawia się jak potrzeba, wyskakują coś jak królik z kapelusza czarodzieja , daje to inne wnikanie /chyba/ , bo myśli to szum informacyjny. zagłuszają to co z nas do nas "gada"

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...