Jump to content

Zmiana wizerunku, kradzież, ucieczka


zmyślona
 Share

Recommended Posts

Witam, dziwne sny mam od zawsze. Dziś jednak postanowiłam zawziąć się i zacząć je spisywać. Oto dzisiejszy.

 

Na wstępie, może powiem coś o sobie. Jestem niską szatynką, noszę glany, ciemne ubrania. Raczej zamknięta w sobie, nie lubię wychodzić do ludzi. Jeśli będzie coś potrzebne jeszcze, wołać. :)

A więc miłej lektury!

 

Na samym wstępie – zmieniłam nieco swój wizerunek. We śnie biegam jako punkówa. Na początku, szłam ja sobie z innym kolegą punkiem. Przez cały sen panowała bura pogoda. Szare, ciemnawe chmurzyska kłębiły się nad naszymi nastroszonymi fryzurami. Kolega z klasycznym irokezem, ja miałam włosy ułożone, jakbym wisiała o góry nogami. Bardzo wyraźnie widzę te usztywnione masą pianki/lakieru/czymkolwiek kudły. Szliśmy my między pierwszymi blokami rozpoczynającymi osiedle. W bloku po prawej mieszkała moje pierwsza ogromna platoniczna miłość. Droga pomiędzy blokami zastawiona była jednak wysokim, przenośnym ogrodzeniem, przesuniętym nieco tak, aby po jego prawej utworzyło się całkiem szerokie przejście. Za płotkiem minęliśmy owego chłopaka – miłość mą. Stał jednak to tyłem, to bokiem i rozmawiał z jakimiś ludźmi. Nie zatrzymywaliśmy się jednak. Nie pamiętam też, abyśmy rozmawiali. Być może przy ogrodzeniu zamieniliśmy kilka słów. Kawałek jeszcze szliśmy, w tym czasie towarzysz mój zmienił płeć. Styl pozostał, irokez również. Skręciłyśmy w lewo, w wąską uliczkę, gdzie parkowało wiele samochodów. Jeden z nich miałyśmy ukraść. Miałyśmy ku temu wyraźny powód, który kazał nam również trzymać tempo. Nie pamiętam go niestety. Była to jednak na tyle ważna sprawa, że niemal biegałyśmy wokół pojazdów, szukając otwartego. Uliczka ta biegła kilka metrów w prawo, po czym kierowała się tak samo, jak wcześniejszy spacer. Tu może wtrącenie, jak to wygląda w rzeczywistości. Idąc tą uliczką, po prawej jest długi blok, po lewej długa szklarnia. Jest to skraj blokowiska. We śnie w miejscu bloku znalazł się wysoki podłużny basen, i dalej jakiś stary, szary budynek. Nie pamiętam za dobrze, co było po lewej, chyba drzewa (w rzeczywistości drzewa te faktycznie za szklarnią są). Tak coś mi się zdaje, że samochód ten ukraść miała owa koleżanka, a ja jej jedynie pomagałam, podążałyśmy do tego samego celu. Szukałyśmy tak, aż natknęłyśmy się na samochód stojący na ulicy. Był to srebrny seat leon. Z góry wiedziałam, że właściciel wyszedł z niego na chwilę, zostawiając go otwartego. Pociągnęłam za klamkę (od strony kierowcy), faktycznie był otwarty. Rzuciłyśmy się obie do schowków w poszukiwaniu kluczyków. Szybko, za nim gostek wróci. Robiłyśmy to strasznie nerwowo, więc szło niego nieporadnie. Gdy w końcu znalazłyśmy schowek, gdzie znajdowały się kluczyki, włączył się alarm. Rzuciłyśmy się o ucieczki wzdłuż ulicy. Koleżanka nie próbowała nawet zamknąć drzwi, ja jednak chciałam to zrobić. Coś je blokowało, więc poszłam w śladu dziewczyny, zostawiając drzwi otwarte. Ciężko mi się biegło. Chwilę po alarmie samochodowym usłyszałam z prawej syreny policyjne, które towarzyszyły do samego końca snu. Nie czułam strachu, po prostu nie chciałam, żeby mnie złapali. Adrenalina. Dotarłyśmy do miejsca, gdzie samochody przestały parkować i bezpośrednio przy ulicy stał basen. Jak już wspominałam, był to bury dzień, pogoda deszczowa. Napełniony basen wskazywał na deszcze. Piasek na dnie, pływające brązowe listki i inne chrusty, robaki (typowa zawartość nieosłoniętego basenu po deszczach). Patrząc na to silniej poczułam aurę dnia. Koleżanka chciała chować się w tym basenie. Mnie jednak nie spodobał się pomysł wskakiwania do wody w tych ciężkich ubraniach, glanach. Poza tym, byłyśmy obie ubrane na czarno, straszny kontrast. No i co to za kryjówka w basenie? ‘Oszalałaś?! Lecimy dalej!’, krzyknęłam do niej. Dobiegłyśmy do miejsca, gdzie kończył się basen, skręciłyśmy i biegłyśmy wzdłuż niego, ale w przeciwnym kierunku, potem znów skręciłyśmy, ale w lewo. Była to wąska i kręta kostkowana uliczka, coś jak podjazd. Biegłyśmy tą uliczką, aż dobiegłyśmy do burego budynku, typu magazyn. Tu zasiadłyśmy na wysokim krawężniku czekając na ciąg wydarzeń. Nigdzie indziej byśmy się już nie schowały, ani dalej nie uciekły. Obudziłam się, siadając. Od skręcenia za basenem silnie odczuwałam warunki atmosferyczne, choć był to środek dnia, było dość ciemno przez chmury. Mimo to temperatura była odpowiednia (nie odczuwałam chłodu czy gorąca), dzień był bezwietrzny.

 

No, to na tyle. Trzymajcie się. :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...