Jump to content

czy mam czekać


monnik
 Share

Recommended Posts

Poznałam Łukasza rok temu przez neta.właściwie tylko przez niego głównie się kontaktowaliśmy,no czasem byl też tel.. Kiedyś powiedział mi że boję się w nim zakochac,ale po 2 miesiącach powiedziałam mu że wpadłam w jego sidła.Podoba mi się,coś mnie do niego ciągnie.Jak miał wypadek,poinformowała mnie o tym jego siostrzenica.Ostatnio odezwał się do mnie(9.09),przepraszal że się przez 2 miesiące do mnie nie odzywał,prosił abym mu wybaczyła i pisał że mu na mnie zalezy,pisałam z nim wtedy kilka esów,ale od tej daty jest cisza.Dużo obiecał za każdym razem,może to są tylko słowa,niewiem co mam sądzić,codziennie o nim myślę czy się odezwie,czy to były tylko bajki tyczące się mej osoby,pisze esy ale nie odpowiada mi na nie.Czasem czuje że byłam jego zabawką,czasem płaczę z jego powodu jak mi się przypomni. Coraz bardziej myślę aby już nigdy się do niego nie odezwac i nie pisac, bo on chyba ma mnie gdzieś!!!

Link to comment
Share on other sites

Dziewczyno obudź się.

To jest tylko moje zdanie, a ty nie musisz mnie posłuchać.

Z netem i esemesami to jest tak, że ty sama "zakochujesz" się w swej wyobraźni, a real może być zupełnie inny.

Sama widzisz że gdyby coś złego mu się przytrafiło znalazłby jakiś sposób na powiadomienie Cię.

A swoją drogą dlaczego o jeo wypadku powiadomiła cię niby jego siostrzenica. Czyżby był w śpiączce i nie mógł sam?

Ja radzę Ci poczekać, myśl o sobie i co mogłabyś zrobić, zajmij się czymś, nie myśl tyle o nim.

Ale pamiętaj, że to ty sama odpowiadasz za swe decyzje nikt nie może tego za ciebie zrobić.

Link to comment
Share on other sites

Niepewność jest najgorsza w życiu. Życie sprowadza się do ciągłych decyzji. Jeżeli zatrzymasz się przy jakiejś decyzji to tak jakbyś marnowała życie. Dlatego nalezy podejmować decyzje wmiare szybko i stanowczo. Następnie nalezy trzymać się swojej decyzji. Wiadomo nie kazda bedzie dobra, ale jestesmy tylko i ludzmi - tylko bo popelniamy błedy AŻ - bo mamy prawo popelniać bledy i czerpać z nich doświadczenie. Dlatego nie użalaj sie nad sobą i tą całą sprawą tylko podejmij decyzje - świadomą i stanowczą :) Ja osobiscie nie potrafie sobie wyobrazić takiej sytuacji że mysle nad takim problemem jaki ty masz. Może dlatego że jestem wrednym i zimnym facetem ?? :) heh w każdym razie powodzenia :)

Link to comment
Share on other sites

Czytam to iwdzę, po raz kolejny jak to dziewczyna latwo sie zajkochuje.... Z tego, co npaisalas w zyciu go nie widzialas, a tym samym nic o nim nie wiesz, bo nigdy w zyciu sie nie widzieliscie w normalnych sytulacjach...Mysle, ze z jego strony wyglada to tak, ze jak ma czas to sie odezwie.... Nie poqiem czy ma Cie gdzies czy nie. Ale jedno jest pewne on tam ma swoje zycie. Z cala pewnoscia pewnie nawet nie wie, ze Ty jestes taka zakochana w nim.... najlepszym rozwiazaniem było by dac sobie z uczuciami do niego spokoj..... ale zrobisz jak zechcesz

Link to comment
Share on other sites

A gdzie Twój szacunek do samej siebie?

 

 

Zadajesz sto nie potrzebnych pytan!

Po pierwsze jak tak bardzo chcesz uzyskac na nie odpwoiedz to zaloz temat pytania blondynki. Moze ktos tam z Toba podyskutuje

co z tego ze to internet? Naucz sie grzecznie wypowiadac. I dorosnij.... Piszesz na tematy swiata dorosłych nie dzieci.... Pozatym czy ona ma szacunek do samej siebie? Ma. Tylko zrozumiesz o co w tym chodzi kiedy naprawde sie zakochasz....

Link to comment
Share on other sites

Zadajesz sto nie potrzebnych pytan!

Po pierwsze jak tak bardzo chcesz uzyskac na nie odpwoiedz to zaloz temat pytania blondynki.

Pytania, które zadaje blondynka mają dużą wartość, zmuszają do myślenia. Blondynka nie podaje rozwiązania na tacy tylko sugeruje, lawiruje, chce bardziej aby forumowicz sam sobie świadomie na swoje wątpliwości odpowiedział. O wiele bardziej użyteczne niż podanie rozwiązania na tacy, przeżutego, przełkniętego i zwróconego. Dobry pomysł z tym założeniem tematu. Blondynka, załóż.

 

co z tego ze to internet? Naucz sie grzecznie wypowiadac. I dorosnij.... Piszesz na tematy swiata dorosłych nie dzieci....

Naprawdę. Nie ma z czego się cieszyć, drodzy Dorośli.

Pozatym czy ona ma szacunek do samej siebie? Ma. Tylko zrozumiesz o co w tym chodzi kiedy naprawde sie zakochasz....

 

Dla człowieka świadomego kwestia partnerstwa się jest POD KONTROLĄ. Zanim wstąpi albo kontynuuje związek zobaczy co on mu daje, na podstawie tego co świadoma osoba chciałaby dalej doświadczać podejmie decyzję. Jeśli chce doświadczać "upokarzania", zostanie z mężczyzną, jeśli chce doświadczać partnerstwa, znajdzie kogoś innego.

To "naprawdę zakochiwanie się" bez kawałka świadomości jest bardzo prymitywne w swojej postaci (zwierzęce), jeśli rozbierzesz je na czynniki pierwsze. Ale to tylko sugestia dla Ciebie abyś to zrobiła. Jeśli wybierzesz tego nie robić, nigdy nie dowiesz się czym jest.

Link to comment
Share on other sites

Hmmm od paru dni zamiast pomagać ludzią co chwile się kłucicie ... troche to smutne ... ;/ Co do tematu - tak jak wczesniej pisałem - wiecej stanowczości Monnik :)

Link to comment
Share on other sites

Hmmm od paru dni zamiast pomagać ludzią co chwile się kłucicie ... troche to smutne ... ;/ Co do tematu - tak jak wczesniej pisałem - wiecej stanowczości Monnik :)

 

Na pewno uczymy się od siebie, uczymy się siebie i doświadczamy, więc wychodzi na plus ;)

Link to comment
Share on other sites

Widzisz... może i masz racje... lecz ja uważam że sam cel i efekt nie jest najwazniejszy lecz droga jaką wybieramy by osiagnąć ten cel. Doświadczenia itp. mozna zdobywać na lepsze sposoby niż klutnie :) Dlatego własnie ten twój argument jest jak dlamnie mało znaczący, aczykolwiek zawsze to coś ... :) Mądry i dobry człowiek chcący się rozwijać powinien wybierac droge w której rozwija siebie nie przeszkadzając ani nie narzucając swojej metody innym ludzią. Inni dąrzą do celu nie zwarzając na to albo nie w sposob wystarczający. Piszesz że dzieki takim "rozmową" poznajecie siebie itp. OK - racja ale np. jezeli ty chcesz przez taką "rozmową" sie rozwijac musisz narzucać ten sposob innym ludzią z ktorymi możesz "rozmawiać". Wiele ludzi nieswiadomie zgodzi sie na taką droge, choć być moze woleli by inna metode, ale ataki na ich ambicje sa zbyt kuszącym zaproszeniem do tej że "rozmowy". Dziwnie to napisalem ... mam nadzieje że zrozumiecie o co mi chodzi :)

Link to comment
Share on other sites

Widzisz... może i masz racje... lecz ja uważam że sam cel i efekt nie jest najwazniejszy lecz droga jaką wybieramy by osiagnąć ten cel. Doświadczenia itp. mozna zdobywać na lepsze sposoby niż klutnie :)

 

Ale przecież droga jest właśnie doświadczeniem. Gdzie dla Ciebie jest doświadczenie, na końcu drogi? Cała ta dyskusja jest doświadczeniem jakakolwiek by nie była w naszych ziemskich ludzkich opiniach.

Mądry i dobry, co się tak uparliście na to osądzanie? :)

 

Piszesz że dzieki takim "rozmową" poznajecie siebie itp. OK - racja ale np. jezeli ty chcesz przez taką "rozmową" sie rozwijac musisz narzucać ten sposob innym ludzią z ktorymi możesz "rozmawiać"
.

 

Skoro wybierają dyskutować dalej ze mną, czyli kontynuować doświadczenie, to znaczy, że ja im tego nie narzucam. Zrozum, nie jestem w stanie nikomu niczego narzucić! Nie mogę narzucić wam sposobu rozmowy, możecie rozmawiać łagodnie, obcesowo, wulgarnie. Jak chcecie, ani mnie to grzeje ani mnie to ziębi. Możecie nawet w ogóle ignorować to co piszę.

 

Wiele ludzi nieswiadomie zgodzi sie na taką droge, choć być moze woleli by inna metode, ale ataki na ich ambicje sa zbyt kuszącym zaproszeniem do tej że "rozmowy". Dziwnie to napisalem ... mam nadzieje że zrozumiecie o co mi chodzi :)

Rozumiem o co Ci chodzi. Nie atakuję niczyjej ambicji. Jeśli ktoś poczuje się atakowany w jakikolwiek sposób przeze mnie, to niech sobie uświadomi, że sam to projektuje, to uczucie. Odsyłam ponownie do przypowieści De Mello, która ten problem wyjaśnia.

Link to comment
Share on other sites

Heh Bacchante wiem że doświadczenie to droga i jasno wynika to z tego co napisałem. Nie wiem czemu inaczej to zrozumiałas .. hmm ciekawe heh :)Jeszcze raz napisze - CHODZI O DROGE DO CELU NP. Kto zdobedzie wiecej rolnik hodujacy sobie marchewke czy osoba kupujaca marchewke w sklepie? A może złodziej kradnący ją ? Wszyscy bedą mieć marchewke :) ale..." w tym miejscu wstawcie sobie co uważacie, to co tu wstawicie okresli was przed samym sobą - radze nad tym pomyslec chwilke :)". A co do narzucania... to sama swoich wiadomości nie czytasz chyba :) albo po prostu ja i spora czesć forum jestesmy zbyt wyczuleni na proby wywołania małych kłutni :) Heh nie wiem czy świadomie czy nie w kazdym razie weź pod uwage fakt że tak jest :) A skoro uważasz że ktos może sam sobie projektywać to uczucie to ja Ci powiem że to Ty sobie projektujesz fakt ze nie prowokujesz innych :) Dobra to moj ostatni post w tym temacie :) Nie jestem z tych co lubią prowadzic rozmowy z ktorych i tak nic nie wyniknie :)

Link to comment
Share on other sites

Heh Bacchante wiem że doświadczenie to droga i jasno wynika to z tego co napisałem. Nie wiem czemu inaczej to zrozumiałas .. hmm ciekawe heh :)Jeszcze raz napisze - CHODZI O DROGE DO CELU NP. Kto zdobedzie wiecej rolnik hodujacy sobie marchewke czy osoba kupujaca marchewke w sklepie? A może złodziej kradnący ją ? Wszyscy bedą mieć marchewke :) ale..."

 

Dobrze Cię zrozumiałam, tylko chciałam to wyklarować. Czyli chodzi Ci tu o dylemat moralny. Jak dla mnie, niech każdy doświadcza sobie tak jak chce. Jeśli nie chcę doświadczać w podobny sposób to po prostu się odsuwam, czy wręcz same okoliczności mnie odpychają. Ja osobiście nie kradnę marchewek, ale na pewno zrobiłam wiele rzeczy, które moglibyście uznać za "złe". I tutaj znowu odsyłam do kwestii osądzania, ludzkich sztucznych systemów wartości, stworzonych na potrzeby tej gry w tym społeczeństwie.

 

A co do narzucania... to sama swoich wiadomości nie czytasz chyba :) albo po prostu ja i spora czesć forum jestesmy zbyt wyczuleni na proby wywołania małych kłutni :) Heh nie wiem czy świadomie czy nie w kazdym razie weź pod uwage fakt że tak jest :) A skoro uważasz że ktos może sam sobie projektywać to uczucie to ja Ci powiem że to Ty sobie projektujesz fakt ze nie prowokujesz innych :)

Zastanawiałam się wiele razy dlaczego tak jest, że w wielu miejscach gdzie się pojawiam wybuchają takie konflikty. Przeanalizuję tą kwestię, swoje posty i zastanowię się nad tym.

Tak czy inaczej świadomie ich nie wywołuję, wyrażam swoje zdanie w taki a nie inny sposób, i całkowicie akceptuję sposób w jaki wyrażacie swoje zdanie. Ewentualnie jak mi nie pasuje, to się nie wypowiadam, po prostu puszczam to. Wędrując po takich forach spodziewam się ludzi o otwartych umysłach, którzy etap "obrażania się" i "fochania" mają już za sobą. Nie po to aby obrzucić ich błotem, ale aby porozmawiać, poruszyć ich wyobraźnię, skłonić do refleksji, dowiedzieć się czegoś o nich i o sobie. Ot co. ;)

Bardzo często okazuje się, że na forach o takiej tematyce są ludzie jeszcze skostnieli w narzuconym im przez społeczeństwo systemie myślenia, osądzania, dawania innym ludziom mocy manipulowania swoimi emocjami, co oddala od sedna sprawy.

Nie żywię do nikogo z was negatywnych odczuć, wręcz przeciwnie.

 

Wrzućcie trochę na luz.

PAX

Link to comment
Share on other sites

Widzę że dużo się rozpisaliście na podany temat. Moje sprostowanie:widziałam go raz(na kamerce),chciał do mnie przyjechac ale ja nie mogłam,wiozłam moją mame do szpitala w innym mieście.A co do mnie-jeśli coś obiecuje to staram się dotrzymac słowa,z jego strony miałam tylko obietnice,jego słowa"najpierw byt matrialny, potem plany względem Ciebie" ale jakie plany tego się jakoś nie dowiedziałam.Gdy odezwał się we 09 błagał wręcz abym mu wybaczyła że się nie odzywał 2 miesiące ,teraz jest to samo.Dręczy mnie już tylko jedno po co człowiek cos obiecuje,gada o jakiś planach... a i tak ich nie potrafi dotrzymac??? Może też macie racje ...jak sobie o mnie przypomni to się odezwie...ale ja mogę już na niego nie czekac,nie mam zamiaru niespać po nocach,martwić się czy znów mu się coś nie stało,(a tamten wypadek był poważny spadł z rusztowania,2mies.pobytu w szpitalu),i czy warto być z takim człowiekiem troszkę tajemniczym i bardzo upartym.Dziękuje i pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Należałoby poznać przyczynę jego tajemniczości,ale jednoznacznie widać,że on Cię tylko zwodzi, obiecując, obiecuje - znika. Ja nie umiałabym takiej osobie zaufać i wierzyć. Tak z drugiej strony to skąd wiesz,czy takich jak Ty nie jest więcej? On musi dojrzeć - taka jest moja opinia.

Edited by Dama Trefl
Link to comment
Share on other sites

Monnik - wiesz, kiedyś też zakochałam się przez internet. Też były czułe słówka, wysyłanie sobie zdjęć, plany donośnie spotkania. Ech, śmiesznie musiałam wyglądać, kiedy zalana łzami siedziałam na ławce w centrum Gdyni i pisałam do niego sms'a. Ale wiesz co? Później mi przeszło. W tej chwili już o tym nie myślę (a dawno to było) i znacznie uodporniłam się na podobne przypadki. Zresztą, poznałam kogoś w realnym świecie, bardziej "namacalnego", że tak powiem. Tobie też na pewno się uda.

Myślę, że też powinnaś sobie odpuścić. Wiem, że w tej chwili to sie wydaje straszne, ale za jakiś miesiąc czy dwa ta sprawa wyparuje Ci z głowy. Jesteś po prostu spragniona czułości, ale pakując się w takie znajomości wcale sobie nie pomożesz. W końcu sama piszesz, że facet jest dziwny. Głowa do góry, jestem pewna, że za jakiś czas pojawi się ten prawdziwy jedyny, a tą znajomość zwyczajnie utnij :) Idź sie wtedy wygadać do jakiejś przyjaciółki, albo pisz tu :)

Edited by Reina
Link to comment
Share on other sites

Dobrze mówisz Reniu, tylko że my nie mamy prawa za nią decydować, radzimy dobrze tak by jak naj mniej ucierpiała, ale to musi być jej świadoma decyzja. My zrobiłyśmy chyba wszystki co było można.

A wrazie czego możesz u nas zawsze się wypłakać ja nie mam nic przeciwko temu.:serduszka:

trzymaj się i wybieraj mądrze:_okok:

Link to comment
Share on other sites

Monnik,

 

ja osobiście odradzam kontynuowanie tej znajomości.

 

Spotkałam takich mężczyzn w realu.

Są niebywale toksyczni.

Dziewczyny za nimi szaleją, a oni to wykorzystują. Uczuciowo, finansowo, a w skrajnych przypadkach seksualnie.

 

Zajrzyj do tematu o NLP.

 

Tak jak napisała Dama Trefl "on musi dojrzeć".

 

Ale Ty na niego nie czekaj. Jeżeli osobnik nie znajdzie przewodnika, który go z tego wyprowadzi, to trudno mi powiedzieć jak i kiedy zakończy się to dojrzewanie. Jeżeli w ogóle się zakończy.

Link to comment
Share on other sites

no i wywołali wilka z lasu co prawda wilk jest już troche wqrwio....bo napisał całą stronę ale go wylogowało imusie skasowała zawartość no ale nic to próba głosu nr 2 może uda sie odtworzyc kilka myslokształtów...Monnik mi tosie wydaje że każdy przypadek jest indywidualny itak należy go interpretować tylko Ty tutajnajelpiej znasz swoją sytuację każdy co tudoradza pisze o swoich podobnych aczkolwiek nie takich samychdoświadczeniach jak Twoja prawda?...pozatym Ty sama znasz tylko część prawdy a drugą część zna ten Twój On...czy czekać?...hm no nie!tzn nie można siedzieć i nic nie robic trzeba działać walczyć o kogoś jeśli Ci na Nim zależy...trzebadowiedzieć się isprawdzić jaka jest prawda,ale smsy i kontakt przez net sie nie liczy spotkaj się z nim face to face to się wtedy więcej dowiesz mowa ciała nie oszuka nie ufaj też wszystkiemu co usłyszysz miej trochę dystansu i nie zdradzaj sie z e swoimi uczuciami... Twoja intuicja Ci podpowie co należy zrobić wtedy dopiero podejmij jakąś decyzję bo w tej chwili to jeszcze nie wiesz jak jest naprawdę i o co kaman i obawiam się że Twój wybór może być niewłaściwy..nie skreślaj tego czego jeszcze nie poznałaś to może tak tylko wyglądać ale powody czyjegoś zachowania mogą być różne i nie takie jak Ty sobie myślisz zawsze jest jakaś nadzieja że Twój przypadek jest inny .no i staraj sie nie zapoznawac ludzi przez net skuteczniej i lepiej jest poznać kogoś w realu....no czasem możesz też pójść i poznać sobie kogoś w tesco jeśli wolisz ;)))tam też sporo ludzi sie przecież kręci

ps.a jeśli ten tweój jest jednak taką typowa toksyczną osobą to też zawsze jest jakaś szansa nie jest to łatwe bo trzeba rozwiną cały kod...danej osobowości poczynając od dziciństwa żeby ją zrozumieć...no i trzeba być osobą silną i wyjatkową aby udało się "naprawić" toxyczną osobowość -to tylko taki program wgrany w głowie tyle że z wirusem to jak walka z narkomanią czasem jednak sie to niektórym udaje możesz spróbować a jesli nie czujesz sie na siłach to wiesz gdzie szukać;)poza tym wydaje mi sie że pewnie z 50% ludzizachowuje się podobnie w relacjach z innymi ludźmi np rodzić -dziecko koleżanka-kolezanka itp po prostu tacy jesteśmy zwichrowani nie należy tego zachowaniaoceniać i krytykować...bo nikt nie rodzi się zły...ludzie "toksyczni"są zalęknieni...boją się odrzucenia...często dlatego unikają bliskości...trzeba im pomóc nie zniechęcać się...czasem jest to jednak walka na całe życie...zapytaj się wtedy siebie czy tego chcesz czy jesteś na to gotowa?czy tak mocno kochasz żeby o kogoś się starać tak bardzo...dodam tutaj taką ciekawą lekturę na taki temat :Pia mellody toksyczna miłość i jak sie z niej wyzwolić

Link to comment
Share on other sites

Monik ja mialam poddobna sytuacje. Tylko ze ja bylam z czlowiekiem ktorego poznalam przez internet rowniez byl tajemniczy nic mowic nie chcial i tez nie lubil sie tlumaczyc,pozniej sie okazalo jaka z niego swinia. Bajerowal inne dziewczyny tez przez neta. Dowiedzialam sie o tym i zerwalam znajomosc przezylam to bardzo i nie moglam sie pozbierac ale trzeba w ktoryms momencie powiedziec stop. Jego kolejna dziewczyna przezyla to samo co ja ;) .... Obecnie jestem 1,5 roku z chlopakiem, ktorego rowniez poznalam przez internet na forum z grami komputerowymi ^^ i jest swietna osoba...

 

 

takze osoba z reala czy poznana przez internet niczym sie nie roznia... Kwestia charakteru i szacunku do ludzi

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

nie walcz !!!!!!!!!!! nie pros o milosc!!!!!!!! byłam w podobnej sytacji i nic nie zrobiłam -zadnych telefononów ,sms -nic ......a po niecałym m-cu okazało sie ,ze ma inna :))))))) wyszłabym na kretynke błagajaca -o zgrozo!!!!!! trzeba sie szanowac!!!!!!

 

A powiem Tobie,ze ów moja milosc poznałam w realu miód malina muchha nie siada -szalenstowo z miłosci dla niego byłam ksiazniczko miloscia zycia i mówił do nie żono:)))))) rozumiesz?????? planował slub i całe zycie -dzieci i tego typu historie.Zanłam jego znajomych i rodzine . Jestem juz po tym i mam dystans i moge o tym mówic :)))) NNIgdy nie zrozumiem jego postepowania -ale nawet zalu nie mamm -i zycze mu jak najlepiej:))))

 

Wiem ,ze to co najlepsze jeszcze bedzeie dla mnie -a on nie byl mnie wart:)))))))) pozdrawiam serdecznie i zycze wspanialego nowego partnera >>>>>>>>>>> ichocbys z pistoletem ...powrotów nie bedzie>>>>>>>> a to HEJ:)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Witam ponownie,,, a już myslałam że będę mieć spokuj, byłam twarda,,ale w poniedziałek rozpracowywałam nowy tel . ksaowałam stare numery które miałam na karcie, ii ups znów się zaczęło,dostawałam esy od jego siostrzenicy. Podam ich treść ale szczerze dziwnie się po nich czuje.

1 es;cześć miałam nigdy nie pisać ani nie kontaktowac się z tym numerem.Łukasz mi zabronił! Chciałam Ci powiedzieć że Łukasz od pół roku jest w Stanach na leczeniu bo miał komplikacje po zabiegu... Nie chciał Cie martwić ani denerwować jest bardzo skryty i nie rozpowiada o swoich kłopotach,Wiedz że pamięta o Tobie i zależy mu cały czas ale boi się.

2 es;On ma laptopa...ale nie wiem czy się do Ciebie odezwie boi się tłumaczeń.....,

odpisałam jej że ja nie mogę żadac od niego wyjaśnień,bo przecież nawet niewiem co dla niego znaczę.....

3 es; W jego życiu jesteś kimś wyjątkowym zawsze pyta czy piszesz i dzwonisz ale zabronił mi się kontaktować wiem że zależy mu bardzo na Tobie i tęskni.Ma do siebie żal że nie spotkał się z Tobą!!!

No i znów chodzę jak struta,napiszcie co o tym sądzicie ???

Link to comment
Share on other sites

Co ja o tym sądzę? Chłopak ewidentnie robi sobie z Ciebie jakieś jaja. Te smsy tak dziwnie brzmią, że jestem prawie pewna, iż to on osobiście je pisze. To wszystko jest strasznie mętne, jakieś leczenie w Stanach i to, że się boi tłumaczeń... Jakby faktycznie mu tak bardzo zależało, to by od razu napisał żebyś się na przyszłość nie martwiła jego milczeniem czy coś. Druga sprawa to to, że Twój numer ma jakaś siostrzenica (!). No przepraszam, ale ja spotykając się z kimś nie rozdaję numeru tej osoby siostrzenicom, bratankom, kuzynom, babci czy innym z rodziny, bo po co? Tak samo jak nie dyskutuję z nikim o tej osobie szczególnie gdy są to początki znajomości i nie wiadomo, co z tego może wyniknąć.

Nie obraź się, ale dla mnie to jakiś cyrk. Być może jestem uprzedzona do tego typu znajomości, bo raz przeżyłam internetowy koszmar i nie wierzę w szczerość intencji osób, które chcą związać się przez internet nawet się nie zobaczywszy... Polecałabym Ci spojrzeć na sprawę z dystansu, przeanalizować całą tę sytuację. Nie pozwól zrobić z siebie ofiary czyichś głupich żartów.

 

ps.

ale ta siostrzenica niezmiernie mnie intryguje. Ja bym zadzwoniła pod "jej" numer z innego telefonu i czekała na to, kto podniesie słuchawkę. Mogłabym się niemal założyć, że zrobi to albo ten chłopak, albo jakiś jego kolega.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

No i ciągnie się to wszystko dalej,,ale patrzę na to już troszkę inaczej.

Rozmawiałam z nim w lutym ,jak jeszcze był w szpitalu,powiedział jedno-chce ze mną być. Ale życie daje mi nauczkę,albo mam pecha.

Niestety nic chyba z tego nie będzie,Łukasz zapadł w śpiączkę i jest w stanie śmierci klinicznej.

Link to comment
Share on other sites

Guest Jaga_Wiedzma

Czy jesteś absolutnie pewna tego, że on miał wypadek, jest chory i jest w takim strasznym stanie? Jeśli tak nic nie szkodzi abyś do niego pojechała. Jeli jednak te wieści wciąż sa od jego siostrzenicy to cóż... Trudno tu coś napisac. Moze tak jest faktycznie, może też ktoś sobie robi z Cibie głupie żarty.

Możesz napisać z prośbą o podanie nr telefonu do szpitala gdzie on leży (nawet za granicę) i czegoś się wówczas dowiedzieć od personelu medycznego.

Może się okazać, że to bzdura i przynajmniej nie dasz się więcej za nos wodzić. Swoją drogą dziwne, ze chłopak, który podobno jest tak zakochany zabrania się kontaktować z Tobą swojej rodzinie aby Cię poinformować o wypadku czy chorobie. Dla mnie to coś tu nie gra. Jakby mu tak zależalo, to nie bałby się wyjaśnień i na pewno chciałby abyś znała prawdę. Może odwiedziła go.

Bądź ostrożna, internet to dobre miejsce na poznawanie ludzi ale też na robienie komuś przykrych żartów.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...