Jump to content
Fitz

Polecam Wam fajna strone, gdzie mozna zweryfikowac pewne rzeczy.

Recommended Posts

Fitz

Jezeli macie ohote to wejdzcie na strone:http://www.psychomanipulacja.pl , wejdzcie do :BAZY INFORMACJI i poczytajcie opowiesci osob, ktore interesowaly (lub interesuja) sie takze zagadnieniami zwiazanymi z zawartoscia tej strony. Jezeli ktos naprawde szuka prawdy i prawdziwego szczescia i milosci, to zaryzykuje przeczytanie tej strony, ku przestrodze...Dla kazdego cos milego.

Edited by Fitz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fitz

Jezeli to jakas forma spamu, itp. to sorki ale nie jestem do konca obeznany w poruszaniu sie po forum...

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

"Podobną do Was drogę". Podobną do kogo??? Na tym forum jest masa ludzi, często o całkowicie odmiennych poglądach i takie uogólnianie, to po prostu głupota. Cóż chyba mamy tutaj kolejnego katolika, dla którego wszystko odmienne od jego religii jest be.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fitz

Nie zrozum mnie zle. Mialem na mysli osoby ktore interesuja sie tematami poruszanymi na tej stronie (wlaczajac takze mnie...). Choc jestem katolikiem, to nie uwazam ze nie moge sobie porozmawiac z ludzmi o odmiennych wierzeniach lub ideologiach. To czy mysle, ze cos jest "be" lub nie, nie przeszkadza mi w wymianie pogladow, czyz nie ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Nie. Chodziło mi o te uogólnienie. Widzę, że zedytowałeś swój post, teraz wygląda o wiele lepiej. :ok:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wali

Fitz

 

Co rozumiesz przez szukanie .

 

Jezeli ktos naprawde szuka prawdy i prawdziwego szczescia i milosci, to zaryzykuje przeczytanie tej strony, ku przestrodze...Dla kazdego cos milego.

 

Prawdy- czy tylko tej objawionej jedynie beneficjentom i wygłaszanych w płomiennych kazaniach . Możne zadał byś sobie trud i poczytał troch jak ta prawda kształtowała się .

 

Prawdziwego szczęścia i miłości- możne byś trochę rozwiną ten wątek i opisał jak to się objawia w przełożeniu na życie?

 

Czytałem te strony i nasunęła mi się refleksja że znaleźli się lepsi pracze mózgu od nich . Chociaż z drugiej strony wykorzystywanie osób w sekcie przez przywódce jest naganne i nie powinno do tego dochodzić .

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Tak, to bardzo dobry przykład. Przykład tego, że Bóg każe nam się ograniczać, odrzucać wszystko, co sprawia nam przyjemność rezygnować z pasji i zainteresowań. Mamy słuchać tylko Jego, myśleć tylko o Nim, wszystko inne trzeba odrzucić, bo to On jest najważniejszy. Zachowanie godne rozkapryszonego dziecka. JA chcę! Ja chcę! A wy mnie słuchać, ja być najważniejszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gajdzioch
Tak, to bardzo dobry przykład. Przykład tego, że Bóg każe nam się ograniczać, odrzucać wszystko, co sprawia nam przyjemność rezygnować z pasji i zainteresowań. Mamy słuchać tylko Jego, myśleć tylko o Nim, wszystko inne trzeba odrzucić, bo to On jest najważniejszy. Zachowanie godne rozkapryszonego dziecka. JA chcę! Ja chcę! A wy mnie słuchać, ja być najważniejszy.

 

Dlaczego uważasz, że Bóg każe Ci się ograniczać, wierzę w Boga, Jego Syna Jezusa Chrystusa, Najświętszą Panienkę wszystkich Aniołów i Świętych i nigdy moja wiara mnie nie ograniczała. Jeżeli chcesz robić złe rzeczy to jasne Bóg Cię ogranicza, można mieć dobrą pracę(i duże zarobki), kochającą rodzinę żyć na poziomie i być pełnym wiary i podążać ścieżką, która prowadzi do Boga i nie być ograniczanym. Podstawową sprawą jest poddanie się "Woli Boga". Proponuję przeczytać książkę Davida Ponda "Czakry od podstaw", po przeczytaniu tej książki można zrozumieć dużo rzeczy, odnośnie na przykład religii. Autor mówi o Bogu i Jezusie Chrystusie, mówi również o czakrach, których oczyszczanie i regulowanie opisuje. W końcowej części jest rozdział zatytułowany Bajka, w którym religie opisane są jako mapy prowadzące nas do Domu Ojca. Dokładnie tak rozumiem religię, pokazuje mi ona drogę do Boga, jeżeli zbłądzę z drogi ale mam mapę to i tak po większych trudach dotrę do celu jakim jest życie wieczne z Bogiem Ojcem, korzystanie z dwóch lub więcej map jednocześnie dla kogoś niedoświadczonego może być kłopotliwe i dostarczyć więcej szkody niż pożytku, natomiast odrzucenie wszystkich map nigdzie nas nie zaprowadzi. Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem i poddałem się Woli Boga, wiem, że nie będzie to dla mnie łatwe ale z drugiej strony całym sobą czuję, że jest to dobra droga(bo nikt nie mówił, że będzie łatwo). Powoli próbuję oczyszczać swój organizm z negatywnej energii i odblokowywać czakry (zerkam na drugą mapę) ale przed każdą medytacją najpierw się modlę i proszę Boga aby mój Anioł Stróż był przy mnie i nie pozwolił mi zbłądzić, a nauczyłem się już słuchać swojego Anioła i kilkakrotnie przekonałem się o tym, że mi pomaga w trudnych wyborach. Nie odrzucaj Wiary bo Cię nie ogranicza.

Edited by Gajdzioch

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gajdzioch

Dodam jeszcze, że mam pracę, którą uwielbiam i nie zamienił bym jej na żadną inną, chyba że czuł bym, że Pan chce dla mnie inaczej. Z pomagania ludziom mam wiele satysfakcji, niestety widzę też ból, cierpienie i nierzadko śmierć i to w strasznych okolicznościach, nie rozumiem wszystkich rzeczy, które mają miejsce na naszej planecie ale ufność w Boga pozwala mi iść dalej przez życie i mieć nadzieję, że kiedyś zrozumiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
Z medalem karate do klasztoru

 

Jezus zazdrosny o karate :P

To pasuje do tego pustynnego bozka...

Heh Ulf, tego też nie zrozumiałeś? :)

 

Bóg nie jest zazdrosny o karate.

On tylko pokazał tej dziewczynie, że weszła na drogę nienasycenia...

"Czułam i wiedziałam, że chociażbym tysiąc razy stanęła na tym miejscu, to nie będę szczęśliwa."

 

Ona miała szczęście, że słuchała...

Niestety większość ludzi nie słucha i goni za: pieniędzmi, tytułami, emocjami itd.

 

Bóg najlepiej zna naturę każdego z nas i jeżeli pozwolimy się jemu prowadzić, to droga, którą nam wskaże będzie tą, na której będziemy się czuli najlepiej, na której będziemy szcześliwi :)

 

Sprawdziłam w praktyce :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Dokładnie tak ,a od siebie dodam że przeważnie ludzie swoje własne ograniczone cechy - Lenistwo,Brak Wiary W Siebie ,Niskie Poczucie Własnej Wartości ,Zazdrość,Pożądanie ,Pogardę i Egoizm itp .ludzie Przypisują Bogu .

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
Dlaczego uważasz, że Bóg każe Ci się ograniczać, wierzę w Boga, Jego Syna Jezusa Chrystusa, Najświętszą Panienkę wszystkich Aniołów i Świętych i nigdy moja wiara mnie nie ograniczała. Jeżeli chcesz robić złe rzeczy to jasne Bóg Cię ogranicza, można mieć dobrą pracę(i duże zarobki), kochającą rodzinę żyć na poziomie i być pełnym wiary i podążać ścieżką, która prowadzi do Boga i nie być ograniczanym. Podstawową sprawą jest poddanie się "Woli Boga". Proponuję przeczytać książkę Davida Ponda "Czakry od podstaw", po przeczytaniu tej książki można zrozumieć dużo rzeczy, odnośnie na przykład religii. Autor mówi o Bogu i Jezusie Chrystusie, mówi również o czakrach, których oczyszczanie i regulowanie opisuje. W końcowej części jest rozdział zatytułowany Bajka, w którym religie opisane są jako mapy prowadzące nas do Domu Ojca. Dokładnie tak rozumiem religię, pokazuje mi ona drogę do Boga, jeżeli zbłądzę z drogi ale mam mapę to i tak po większych trudach dotrę do celu jakim jest życie wieczne z Bogiem Ojcem, korzystanie z dwóch lub więcej map jednocześnie dla kogoś niedoświadczonego może być kłopotliwe i dostarczyć więcej szkody niż pożytku, natomiast odrzucenie wszystkich map nigdzie nas nie zaprowadzi. Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem i poddałem się Woli Boga, wiem, że nie będzie to dla mnie łatwe ale z drugiej strony całym sobą czuję, że jest to dobra droga(bo nikt nie mówił, że będzie łatwo). Powoli próbuję oczyszczać swój organizm z negatywnej energii i odblokowywać czakry (zerkam na drugą mapę) ale przed każdą medytacją najpierw się modlę i proszę Boga aby mój Anioł Stróż był przy mnie i nie pozwolił mi zbłądzić, a nauczyłem się już słuchać swojego Anioła i kilkakrotnie przekonałem się o tym, że mi pomaga w trudnych wyborach. Nie odrzucaj Wiary bo Cię nie ogranicza.

 

 

Ja nie odrzucam wiary, można o tym mówić, jeżeli ma się jakieś przesłanki ku wierzeniu i się je neguje, ja po prostu nie wierzę, "nie czuję tego". Nie jestem betonem, tzn. nie będę uparcie twierdzić, że Boga nie ma, nawet jeśli stanie przede mną i zacznie wykrzykiwać "Hej! Tu jestem!". Ale na razie nie znajduje ku temu żadnych powodów, w dodatku nauczanie KK jest mętne i pełne sprzeczności. Ktoś, kto wierzy powierzchownie, tzn. uznaje za prawdę objawioną wszystko to, co przekaże mu ksiądz/katecheta na religii i rodzice w domu nie będzie miał żadnych wątpliwości, ale ktoś, kto się zastanawia, kto zdobywa wiedzę, analizuje nie będzie już tak głęboko przekonany. Owszem, wiara nas ogranicza. Np. kiedy jest się homoseksualistą. Przecież Biblia i KK wyraźnie to potępia. Śmieszą mnie ci naiwni geje, którzy mówią, że są wierzącymi. Jak można być tak głupim? Wyznawać religię, która otwarcie cię nie tylko krytykuje, ale nawet stawia w roli jakiegoś wynaturzenia? W ST krytyka gejów jest ekstremalnie ostra, nie pamiętam czy Jezus ich krytykował, ale wyraźnie powiedział, "Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego", więc jeżeli dwóch facetów/dwie kobiety kochają się prawdziwą miłością, to co w tym złego? Czemu cała banda klechów wpi***** się w ich życie?

 

Piszesz, że wiedziesz szczęśliwe życie, masz satysfakcjonującą pracę i kochającą rodzinę, nie masz żadnych większych zmartwień, bo pokładasz ufność w Bogu, który Cię prowadzi. Naprawdę Ci zazdroszczę, piszę to bez cienia ironii czy sarkazmu i jeżeli ten Bóg jest rzeczywisty, to nie usłyszałem do rej pory Jego głosu. I jeszcze co do tego ograniczania, to należałoby się zastanowić ile w tym działania samego Boga, a ile samowolki i wymyślania bzdurnych nakazów i zakazów przez "oświeconych" kapłanów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ulf
On tylko pokazał tej dziewczynie, że weszła na drogę nienasycenia...

"Czułam i wiedziałam, że chociażbym tysiąc razy stanęła na tym miejscu, to nie będę szczęśliwa."

Biedna zaslepiona Calliah...

Nie widzisz po gwalcie ktorego na Tobie dokonano i po ciaglym praniu mozgu ze jestes tak samo manipulowana przez JHWH jak tamta biedaczka...

 

Niewolnicy nie znajacy innego zycia, uwazaja tez ze ich zycie jest najpiekniejsze i spelnione - gdy moga sluzyc swemu panu.

Edited by Ulf

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wali

Gajdzioch

 

Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem i poddałem się Woli Boga, wiem, że nie będzie to dla mnie łatwe ale z drugiej strony całym sobą czuję, że jest to dobra droga(bo nikt nie mówił, że będzie łatwo). Powoli próbuję oczyszczać swój organizm z negatywnej energii i odblokowywać czakry (zerkam na drugą mapę) ale przed każdą medytacją najpierw się modlę i proszę Boga aby mój Anioł Stróż był przy mnie i nie pozwolił mi zbłądzić, a nauczyłem się już słuchać swojego Anioła i kilkakrotnie przekonałem się o tym, że mi pomaga w trudnych wyborach. Nie odrzucaj Wiary bo Cię nie ogranicza.

 

Chodź w niektórych zagadnieniach mam ten sam pogląd to nie mogę zrozumieć jak godzisz wiarę w Boga Katolickiego i zarazem medytujesz . Zawsze mi się wydawało że te dwie sprawy nie mogą ze sobą współistnieć . Wręcz kościół katolicki zakazuje tych praktyk stawiając wiarę w słowo objawione ponad naukami o rozwoju duchowym.

 

Książkę ściągnę i poczytam , lecz "chwalić dnia przed zachodem nie będę "

Share this post


Link to post
Share on other sites
biegun

największa sekta zakłada stronkę o sektach i psychomanipulacji.hahhaaaaa

to dopiero jest psychomanipulacja i sekciarstwo. he

Share this post


Link to post
Share on other sites
xmoon
Wręcz kościół katolicki zakazuje tych praktyk stawiając wiarę w słowo objawione ponad naukami o rozwoju duchowym.

 

Wydaje mi się że KK nawet nie stawia wiary w słowo objawione tylko w ludzkie tradycje i wymyślone na przestrzeni wieków dogmaty nie mające nigdzie potwierdzenia.

 

Nie można pogodzić Katolicyzmu z takimi praktykami jak medytacje, praca z czakrami itp. Kościół zakazuje tego stanowczo!

 

Albo katolicyzm albo coś innego ostatecznie nic - bo po co komu religia ? Bóg nie jest jakąś tam osobą co wymaga wyznawania jakiejś tam religii jest to zupełnie coś innego. Może kiedyś dowiemy się co to takiego. Rzadko kto prawidłowo rozumie dzisiaj pojęcie "Bóg".

 

pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wali

xmoon

 

 

Nie można pogodzić Katolicyzmu z takimi praktykami jak medytacje, praca z czakrami itp. Kościół zakazuje tego stanowczo!

 

Choć z tą medytacją to tak nie do końca że zakazuje. Istnieją dwa oblicza kościoła na to zagadnienie. Zewnętrzne te oficjalne które zakazuje tych praktyk i wewnętrzne gdzie jest uprawiana medytacja (kontemplacja) w klasztorach Kamedułów , może i w innych.Tom medytacje którą uprawiają kameduli odbywa się na klęczkach .

Kościół uległ modzie na medytacje i zaprasza młodzież na noce medytacyjne w Lednicy. Zaadaptował nazwę dla swoich potrzeb za jakieś kilkadziesiąt lat przyjmie jako coś swego i będzie to nazywał tradycją. Tylko nie wiem na czym ta medytacja ma polegać .

 

Rzadko kto prawidłowo rozumie dzisiaj pojęcie "Bóg"

 

To my sami sobie kreujemy Boga i jest on taki w jakich realiach jesteśmy obsadzeni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gajdzioch
Wydaje mi się że KK nawet nie stawia wiary w słowo objawione tylko w ludzkie tradycje i wymyślone na przestrzeni wieków dogmaty nie mające nigdzie potwierdzenia.

 

Nie można pogodzić Katolicyzmu z takimi praktykami jak medytacje, praca z czakrami itp. Kościół zakazuje tego stanowczo!

 

Albo katolicyzm albo coś innego ostatecznie nic - bo po co komu religia ? Bóg nie jest jakąś tam osobą co wymaga wyznawania jakiejś tam religii jest to zupełnie coś innego. Może kiedyś dowiemy się co to takiego. Rzadko kto prawidłowo rozumie dzisiaj pojęcie "Bóg".

 

 

Powiem Wam szczerze, że ja nie traktuje KK jako jedynego wyznacznika prawdziwej drogi do Boga. Bóg nie jest dla mnie jakimś staruszkiem siedzącym na tronie i wydającym rozkazy. Dla mnie nasz Stwórca jest Najwyższą Istotą pełną miłości i energii, której my (w większości) nie potrafimy odbierać i wykorzystywać. Trwam w miłości do Jezusa Chrystusa, chodzę do kościoła do spowiedzi i do komunii św. ale nie odrzucam innych "map", które mogą mnie doprowadzić do celu jaki chcę osiągnąć. To co mówią księża jest dla mnie mało ważne, ponieważ mam swoje sumienie, które podpowiada mi co jest wbrew moim osądom (nasz Papież JP II pocałował kiedyś Koran). Najpierw trzeba nauczyć się słuchać siebie, a dopiero potem innych i wtedy przez pryzmat własnych doświadczeń i odczuć mogę wybrać to co jest według mnie dobre (dla mnie oczywiście, za innych nie będę podejmował decyzji).

 

Nie namawiam innych do postępowania "po mojemu", mówię tylko, że szukam drogi do Boga na dostępne mi sposoby. Nie jest powiedziane, że coś innego jest z założenie złe bo inni tak uważają.

 

Mam nadzieję, że napisałem to w miarę jasno bo nawet mi troszkę ciężko się to czyta:kwasny:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
Owszem, wiara nas ogranicza. Np. kiedy jest się homoseksualistą. Przecież Biblia i KK wyraźnie to potępia. Śmieszą mnie ci naiwni geje, którzy mówią, że są wierzącymi. Jak można być tak głupim? Wyznawać religię, która otwarcie cię nie tylko krytykuje, ale nawet stawia w roli jakiegoś wynaturzenia?

Religia chrześcijańska nie potępia ludzi, ale określone czyny, które zostały okerślone jako zakazane.

Można być gejem/osobą o orientacji homoseksualnej, a jednocześnie osobą wierzącą, żyjącą żywą wiarą w zgodzie z religią chrześcijańską, trzeba jedynie zachować wstrzemięźliwość, powstrzymać się od czynów zakazanych.

Większość ludzi ma jakieś "odchylenia od normy" i jeżeli chce autentycznie żyć zgodnie w wyznawaną wiarą, to musi nad sobą w określony sposób pracować. Życie to droga, stan dynamiczny, ciągłe zmiany, ciągłe zaczynanie od nowa... :)

 

 

Biedna zaslepiona Calliah...

Nie widzisz po gwalcie ktorego na Tobie dokonano i po ciaglym praniu mozgu ze jestes tak samo manipulowana przez JHWH jak tamta biedaczka...

 

Niewolnicy nie znajacy innego zycia, uwazaja tez ze ich zycie jest najpiekniejsze i spelnione - gdy moga sluzyc swemu panu.

Ulf, ale się ubawiłam :)

Na początku myślałam, że ma mnie to urazić, ale uśmiałam się naprawdę po uszy :D

 

Żeby tak pokrótce wyjaśnić Ci przyczynę mojego rozbawienia powiem Ci, że wierzącą katoliczką jestem zaledwie od grudnia 2008/stycznia 2009 roku. Nie jestem ani wychowana w rodzinie wierzącej, ani wiara nie wykształciła się we mnie w wyniku jakiejkolwiek edukacji. Tak więc argument o praniu mózgu przez kogokolwiek dość istotnie chybił.

Dlaczego od grudnia 2008/stycznie2009 roku?

Temat związany jest m.in. z tym forum i co prawda nigdy go na tym forum publicznie nie umieszczałam, ale niektórym osobom jest on znany, a dotyczy mojego nawrócenia. Co prawda nie spadłam z wierzchowca, jak Apostoł Paweł, ale wydarzenia, które towarzyszyły mojemu otwarciu się na życie duchowe było jak dla mnie wystarczająco spektakularne :)

Tak więc moja wiara i cała związana z nią wiedza w tym zakresie narodziły się niecałe trzy lata temu :)

Pewnie jakimś cudem ;)

Ale jazda był niezła :)

Mam nadzieję, że teraz nieco inaczej spojrzysz na mój punkt widzenia :)

 

Chrześcijanie, a w tym katolicy są naprawdę różni i przeróżne są ich historie :)

Nie lubię "odbijać piłeczki", ale tym razem zejdę do poziomu tego typu riposty ze względu na widniejącą w Twoim poście myśl o zaślepieniu, która bardziej niż mnie dotyczy Twojej postawy, w której ograniczony niewiedzą, zaślepiony płytkimi populistycznymi frazesami wysnuwasz błędne wnioski, na tematy o których jak widać nie masz pojęcia :)

Czasem warto spojrzeć nieco szerzej :)

"Nie cała młodzież jest zła" ;)

 

Kościół uległ modzie na medytacje i zaprasza młodzież na noce medytacyjne w Lednicy. Zaadaptował nazwę dla swoich potrzeb za jakieś kilkadziesiąt lat przyjmie jako coś swego i będzie to nazywał tradycją. Tylko nie wiem na czym ta medytacja ma polegać .

Ta "moda" trwa w Kościele już od kilku stuleci i mówi o modlitwie kontemplacyjnej, która może mieć również formę szczególnego Daru Bożego. W skrócie: polega na kontemplacji Słowa Bożego i wydarzeń z nim związanych. Owszem ostatnio, moim zdaniem błędnie, określenie "modlitwa kontemplacyjna" zastępowane jest określeniem np. "medytacja chrześcijańska", nie zmienia to jednak stanu rzeczy :)

Szerzej na ten temat można poczytać w internecie, wystarczy zapytać wujka Google :)

 

Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
Religia chrześcijańska nie potępia ludzi, ale określone czyny, które zostały okerślone jako zakazane.

Można być gejem/osobą o orientacji homoseksualnej, a jednocześnie osobą wierzącą, żyjącą żywą wiarą w zgodzie z religią chrześcijańską, trzeba jedynie zachować wstrzemięźliwość, powstrzymać się od czynów zakazanych.

Większość ludzi ma jakieś "odchylenia od normy" i jeżeli chce autentycznie żyć zgodnie w wyznawaną wiarą, to musi nad sobą w określony sposób pracować. Życie to droga, stan dynamiczny, ciągłe zmiany, ciągłe zaczynanie od nowa... :)

 

Caliah czy to ich wina, że są gejami/lesbijkami? Według Twojej wiary, to Bóg stworzył ludzi takich, jakimi są. A teraz co, krytykuje ich zachowania, swoje własne dzieło? Czy Ty, jako matka, potępiałabyś swoje dzieci za zachowania, których sama je nauczyłaś? Nie widzisz, że to niedorzeczne? Tak to ładnie napisałaś, że wystarczy wierzyć, że życie to droga i trzeba jedynie powstrzymać się od "czynów zakazanych". Wybacz, ale to są brednie. Dlaczego dwoje dorosłych mężczyzn, którzy naprawdę się kochają, a nie, za przeproszeniem puszczają się po klubach są grzesznikami? Ich miłość jest gorsza, niż ludzi heteroseksualnych? Mają żyć wbrew sobie, wbrew swojej naturze i całe życie wstrzymywać swój popęd seksualny tylko dlatego, że tak wymyślili zacofani, żydowscy kapłani? Proszę Cię, przecież jesteś inteligentną kobietą, caliah. To czysty absurd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah

Analogicznie tak samo absurdem są wszelkie inne ludzkie skłonności do czynów, które możemy określić jako odstępstwo, grzech czy czyn zakazany i absurdem będzie powstrzymywanie się od nich.

Wszak z ogólnie pojętego dzieła stworzenia korzystają ludzie, którzy mają problemy z alkoholizmem, narkotykami, pedofilią, prostytucją itd.

Co więcej, takie problemy mają ludzie powszechnie szanowani, uważani za zrównoważonych. Przy czym niektórzy z nich walczą z tymi problemami/skłonnościami (często w ukryciu) i odnoszą sukces, a niektórzy nie walczą lub w tej walce przegrywają.

 

Czy to jest ich wina?

 

Moim zdaniem nie jest to niczyja wina, że ktoś jest taki, a nie inny. Takim go stworzył Bóg.

Stworzył go z takim czy innym zadaniem na życie (choć w przypadku homoseksualizmu w większości przypadków nie wynika on z cechy wrodzonej, ale jest skutkiem określonych warunków socjologicznych zastanych w okresie dzieciństwa i dojrzewania w rodzinie).

A przecież podobne dyskusje wynikają w przypadku ludzi np. kalekich. Wówczas również pada pytanie: dlaczego? I gdy się temu wszystkiemu dokładnie przyjrzymy, to okaże się, że każdy z nas ma swojego robaczka, z którym zmaga się w życiu.

 

Co do samej miłości...

To nie ma miłości lepszej, czy gorszej.

Oczywiście jeżeli mówimy o Miłości, a nie o pożądaniu, bo chociaż czasem się one splatają, to są to jednak dwie zupełnie różne płaszczyzny.

I miłość jako taka nie jest niczym złym :)

Można, jeśli jest się do tego zdolnym, kochać każdego człowieka, niezależnie od płci, wieku, rasy itd.

 

Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś próbuje próbuje kurczaka uczyć pływać, czyli wprowadza w dany obszar coś (rzecz/zachowanie), które naturalnie tam nie występuje. W przypadku uczuć między osobami tej samej płci można tu mówić o zawieraniu "małżeństw" (tworzeniu "rodziny") i posiadaniu potomstwa. Skutek jest taki, że akceptacja kolejnych odstępstw prowadzi do tego, że z czasem degradacji ulegają kolejne wartości i co gorsze przede wszystkim te związane z życiem ludzkim.

Jednym z takich skutków jest obecnie sprowadzenie wartości ludzkiego życia do poziomu nabywalnych dóbr materialnych.

Chcesz mieć dziecko, to je sobie po prostu zamawiasz i odpowiedni ludzie "produkują" je dla Ciebie.

Do czego dalej będzie prowadziło takie uprzedmiotowienie człowieka? Nie mam pojęcia, ale jakoś nie kojarzy mi się to dobrze. Może za dużo filmów science-fiction, ale kurcze, dlaczego scenariusze niektórych z nich zaczynają powoli powracać w realiach obecnego życia?

 

Wiesz chciałabym się z Tobą zgodzić, że to absurd, ale coraz większe kolejki u psychoanalityków (im bardziej wolnościowo rozwinięty kraj, tym większe) jakoś nie skłaniają mnie do tego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
Analogicznie tak samo absurdem są wszelkie inne ludzkie skłonności do czynów, które możemy określić jako odstępstwo, grzech czy czyn zakazany i absurdem będzie powstrzymywanie się od nich.

 

Co jest grzechem, a co nie? Dlaczego homoseksualizm jest zakazany, czym się to argumentuje?

 

Wszak z ogólnie pojętego dzieła stworzenia korzystają ludzie, którzy mają problemy z alkoholizmem, narkotykami, pedofilią, prostytucją itd.

Co więcej, takie problemy mają ludzie powszechnie szanowani, uważani za zrównoważonych. Przy czym niektórzy z nich walczą z tymi problemami/skłonnościami (często w ukryciu) i odnoszą sukces, a niektórzy nie walczą lub w tej walce przegrywają.

 

Dlaczego stawiasz homoseksualizm w jednym szeregu z alkoholizmem czy pedofilią? To bardzo płytkie myślenie. Homoseksualizm nie jest uzależnieniem i jeżeli odbywa się za obopólną zgodą dwojga dorosłych ludzi, to co w tym złego? Dlaczego księża muszą się wszystkim "ładować do łóżka" i mówić co jest dobre, a co nie? Wątpię, żeby potępianie homoseksualizmu pochodziło od Boga, jeżeli on istnieje. W ST za homoseksualizm karano śmiercią, chociaż wcześniej podobno Bóg dał przykazanie "Nie zabijaj". Jest to wymysł krótkowzrocznych kaznodziei, którzy nie potrafili znieść żadnych odmienności i dlatego odnosili się do nich wrogo, przy okazji znajdując wielu podobnych im kretynów, którzy byli skłonni ich wysłuchać. To przykre, że w dzisiejszych czasach nadal ma to miejsce.

 

Czy to jest ich wina?

 

Moim zdaniem nie jest to niczyja wina, że ktoś jest taki, a nie inny. Takim go stworzył Bóg.

 

Więc NIKT nie ma prawa ich za to potępiać. A Bóg przede wszystkim.

 

Stworzył go z takim czy innym zadaniem na życie (choć w przypadku homoseksualizmu w większości przypadków nie wynika on z cechy wrodzonej, ale jest skutkiem określonych warunków socjologicznych zastanych w okresie dzieciństwa i dojrzewania w rodzinie).

A przecież podobne dyskusje wynikają w przypadku ludzi np. kalekich. Wówczas również pada pytanie: dlaczego? I gdy się temu wszystkiemu dokładnie przyjrzymy, to okaże się, że każdy z nas ma swojego robaczka, z którym zmaga się w życiu.

 

U niektórych takim "robaczkiem" jest np. katolicyzm, który często prowadzi do nietolerancji i wrogości, względem ludzi o odmiennych poglądach, orientacji seksualnej, wierze, itd.

 

Co do samej miłości...

To nie ma miłości lepszej, czy gorszej.

Oczywiście jeżeli mówimy o Miłości, a nie o pożądaniu, bo chociaż czasem się one splatają, to są to jednak dwie zupełnie różne płaszczyzny.

I miłość jako taka nie jest niczym złym :)

Można, jeśli jest się do tego zdolnym, kochać każdego człowieka, niezależnie od płci, wieku, rasy itd.

Już wspominałem, że mówię o prawdziwej miłości, a nie o zwykłym pożądaniu.

 

Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś próbuje próbuje kurczaka uczyć pływać, czyli wprowadza w dany obszar coś (rzecz/zachowanie), które naturalnie tam nie występuje. W przypadku uczuć między osobami tej samej płci można tu mówić o zawieraniu "małżeństw" (tworzeniu "rodziny")

 

Ciekawe, dlaczego słowa małżeństwo i rodzina ujęłaś w cudzysłów. Czyżbyś uważała homoseksualne warianty tych związków za niegodne tej nazwy?

 

 

i posiadaniu potomstwa. Skutek jest taki, że akceptacja kolejnych odstępstw prowadzi do tego, że z czasem degradacji ulegają kolejne wartości i co gorsze przede wszystkim te związane z życiem ludzkim.

 

Jedną z wartości, która uległa degradacji jest tolerancja w KK.

 

Jednym z takich skutków jest obecnie sprowadzenie wartości ludzkiego życia do poziomu nabywalnych dóbr materialnych.

Chcesz mieć dziecko, to je sobie po prostu zamawiasz i odpowiedni ludzie "produkują" je dla Ciebie.

 

Żaden gej/lesbijka, którzy naprawdę chcą mieć dziecko nie uważają ich za dobro materialne. Chcą się cieszyć potomstwem, chcą, żeby ktoś po nich pozostał, gdy oni już odejdą, odczuwają instynkt rodzicielski tak, jak każdy inny człowiek. Kim są duchowni, by im tego zabraniać? Lepiej dla dziecka być sierotą czy mieć dwóch kochających ojców/dwie kochające matki?

 

Do czego dalej będzie prowadziło takie uprzedmiotowienie człowieka?

 

Kto uprzedmiotawia człowieka? Osoby homoseksualne w większości chcą jedynie, by inni dali im święty spokój i pozwolili żyć, jak normalnym ludziom.

 

Nie mam pojęcia, ale jakoś nie kojarzy mi się to dobrze. Może za dużo filmów science-fiction, ale kurcze, dlaczego scenariusze niektórych z nich zaczynają powoli powracać w realiach obecnego życia?

 

Kiedyś filmy science fiction opowiadały np. o lotach w kosmos, kiedy ludzie dopiero zaczęli latać samolotami. Co w tym złego? Powiedz, o jakie konkretnie filmy Ci chodzi, które źle Ci się kojarzą?

 

Wiesz chciałabym się z Tobą zgodzić, że to absurd, ale coraz większe kolejki u psychoanalityków (im bardziej wolnościowo rozwinięty kraj, tym większe) jakoś nie skłaniają mnie do tego.

 

Im mniej wolnościowo rozwinięty kraj, tym więcej w nim ludzi nieszczęśliwych i zamkniętych w sobie przez uniemożliwienie im wyrażania swojej prawdziwej natury przez religię czy świeckie władze. Wtedy często nawet nie mogą iść do psychoanalityka, bo go po prostu nie ma.

Edited by HellVard

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
Co jest grzechem, a co nie?
Już kiedyś rozmawialiśmy na temat pojęcia "grzech" :)

Grzech, to postępowanie, które w swoich bliższych lub dalszych skutkach jest szkodliwe dla danego człowieka lub otoczenia (to tak w uproszczeniu).

Ludzie często widząc bliższą korzyść wynikającą z danego postępowania nie są w stanie przewidzieć jego dalszych skutków.

Z tego m.in. powodu wiele osób nie rozumie dlaczego Dekalog jest taki ważny i ważne są wszystkie jego wskazówki.

 

Dlaczego homoseksualizm jest zakazany, czym się to argumentuje?

W odniesieniu do chrześcijaństwa wynika to przede wszystkim z Prawa zawartego w ST.

Rozważania na temat: dlaczego jest zakazany przez Boga? to jedynie nasze domysły oparte na doczesnych obserwacjach, które niestety nie są w wstanie w pełni odpisać skutków, jakie mogą zaistnieć w przyszłości.

Prawdą jednak jest to, że wszystkie Prawa pozostawione ludziom przez Boga służą ich dobru, a przekraczanie ich pod wpływem impulsu, dla chwilowej korzyści, w dalszej przyszłości przynosi szkody.

Aby ten temat omówić szerzej, trzeba by chyba zacząć nowy temat, a jeżeli chcielibyśmy go skrócić i uprościć, to można zacząć od tego, że większość relacji homoseksualnych ma naprawdę niewiele wspólnego z czystą miłością, za to bardzo dużo z pożądaniem. Rozwinięcie tej myśli jest dość mocnym argumentem przeciw, a wyjątki niestety potwierdzają jego prawdziwość (choć jest to duże uogólnienie i wypłaszczenie tematu).

 

Innym aspektem tego zagadnienia jest fakt, że nie tylko w chrześcijaństwie relacje homoseksualne uznane są za zakazane.

Homoseksualizm jest zakazany, a nawet bardzo surowo karany w wielu krajach na całym świecie. Wiele z nich to kraje, w których chrześcijanie są w mniejszości lub wręcz stanowią ułamek procenta populacji.

Pytanie dlaczego, skoro nie na podstawie ST?

Dlatego, że ich mieszkańcy są bardziej dzicy, prymitywniejsi, a przez to głupsi? To raczej chybione argumenty...

 

Dlaczego stawiasz homoseksualizm w jednym szeregu z alkoholizmem czy pedofilią? To bardzo płytkie myślenie. Homoseksualizm nie jest uzależnieniem i jeżeli odbywa się za obopólną zgodą dwojga dorosłych ludzi, to co w tym złego?

Seks nie jest uzależnieniem?

Pokaż mi ilu ludzi jest w stanie się bez niego obejść? :)

HellVard, to są ludzkie słabości wynikające z cielesności :)

 

Pić można - wodę, nie wódkę, dzieci należy kochać, a nie pożądać itd.

Obecnie świat przeżywa kryzys etosu mężczyzny i etosu ojca.

Kobiety też gubią się w tej rzeczywistości i stąd również nasila się zjawisko ucieczki w homoseksualizm, jako ucieczki przed dysfunkcją spowodowaną brakiem wzorca, lękiem przed funkcją, do której nie ma przygotowania ze względu na brak wzorca.

 

Dlaczego księża muszą się wszystkim "ładować do łóżka" i mówić co jest dobre, a co nie?

Księdza, jako kapłana Boga nie interesuje co kto robi w łóżku, ale interesuje go to, kto i jak wychowa przyszłe pokolenia. Kto i na jakich wartościach ukształtuje stworzenia pochodzące od Boga, o których dobro on jako pasterz powinien się troszczyć (ST).

Tu sednem problemu nie jest fizyczne bzykanie się dowolnie skojarzonych ludzi, ale duchowe, a tym samym psychiczne i społeczne skutki wyparcia kolejnych wartość.

 

Wątpię, żeby potępianie homoseksualizmu pochodziło od Boga, jeżeli on istnieje. W ST za homoseksualizm karano śmiercią, chociaż wcześniej podobno Bóg dał przykazanie "Nie zabijaj".

Jest Prawo i są kary za jego złamanie.

Czy to aż takie dziwne?

Każdy kodeks, norma itd. służące wychowaniu bazują na relacji nakazów i zakazów, kar i nagród.

To, że kary w odniesieniu do danego czynu/kategorii są czasem bardzo restrykcyjne może oznaczać, że istota tej części Prawa ma wysoką wartość.

 

Więc NIKT nie ma prawa ich za to potępiać. A Bóg przede wszystkim.

Oczywiście, że za samą skłonność/słabość/uzależnienie nie można nikogo potępiać.

I Bóg nie potępia homoseksualistów, bo jak można kogoś potępić za to, że ma problem?

Potępia natomiast czyny.

Tak samo, jak w przypadku każdego innego grzechu.

Nie można potępiać kleptomana za jego skłonności. Potępieniu natomiast, naganie podlegają zabory, których dokonał (o ile ich dokonał).

 

U niektórych takim "robaczkiem" jest np. katolicyzm, który często prowadzi do nietolerancji i wrogości, względem ludzi o odmiennych poglądach, orientacji seksualnej, wierze, itd.

Może nie tyle "który często", a "o ile" lub "jeżeli" prowadzi do nietolerancji itd.

Może być katolicyzm, może być każda inna filozofia, idea, itd., każda myśl, którą osadzi się na braku tolerancji, na wrogości, kompleksach, agresji...

 

Już wspominałem, że mówię o prawdziwej miłości, a nie o zwykłym pożądaniu.

Prawdziwa miłość, to relacje na poziomie duchowym, które nie mają nic wspólnego z pożądaniem.

Gdyby tylko na nich opierały się relacje homoseksualne, to nie było tematu.

Można taką miłość rozwinąć dużo szerzej, na innych ludzi, otoczenie i jesteśmy w raju... :)

 

Poza tym nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale z tym tematem bardzo blisko łączy się temat propagowania seksu w ogóle. Również, a może przede wszystkim tego hetero.

Na skutek tej całej seksomody czy też "rewolucji" seksualnej seks błędnie stał się synonimem miłości. Młodzi ludzie nie potrafią nawiązać głębszych relacji między sobą, stworzyć związków, rozwinąć miłości, bo na pierwszym miejscu w tych relacjach promowany jest seks, czyli zaspokojenie potrzeb fizycznych. O potrzebach duchowych/psychicznych niemal się już nie mówi. Seks, seks, seks, pierwszy, drugi, kolejny partner, seks, niby jest fajnie, ale ciągle czegoś brakuje....

 

Ciekawe, dlaczego słowa małżeństwo i rodzina ujęłaś w cudzysłów. Czyżbyś uważała homoseksualne warianty tych związków za niegodne tej nazwy?

W pierwotnym/oryginalnym znaczeniu tych wyrazów związki homoseksualne nie są małżeństwem, a osoby tej samej płci nie zakładają rodziny. Nie ma w nich kobiety-żony, matki i mężczyzny-męża, ojca.

Owszem partnerzy mogą starać się pełnić poszczególne funkcje, ale będzie to zastępstwo względem danej funkcji, a nie jej naturalne biologicznie wypełnianie.

 

HellVard, ja nie oceniam tych ludzi i nie chcę ich oceniać, to ich wybór.

Odnoszę się do zagadnienia na miarę moich możliwości w sposób czysto merytoryczny.

 

Jedną z wartości, która uległa degradacji jest tolerancja w KK.

Tolerancja Kościoła względem relacji homoseksualnych nie zmieniła się od czasów ST.

A wręcz mogę powiedzieć, że Kościół złagodził swoje stanowisko choćby przez ustanowienie duszpasterstwa dla osób o orientacji homoseksualnej.

 

Żaden gej/lesbijka, którzy naprawdę chcą mieć dziecko nie uważają ich za dobro materialne. Chcą się cieszyć potomstwem, chcą, żeby ktoś po nich pozostał, gdy oni już odejdą, odczuwają instynkt rodzicielski tak, jak każdy inny człowiek. Kim są duchowni, by im tego zabraniać? Lepiej dla dziecka być sierotą czy mieć dwóch kochających ojców/dwie kochające matki?

Żaden? Możesz za to ręczyć?

Poza tym żaden duchowny nie zabrania opiekowania się sierotami (nie wiem skąd to wyciągnąłeś?)

Czym innym jest wspieranie/opiekowanie się sierotami, a czym innym produkowanie dzieci na zamówienie.

Słyszałeś kiedyś o surogatkach?

Nie wiem dlaczego robi się o tej "profesji" coraz głośniej i to nie w związku z troską o dzieci porzucone, ale w powiązaniu z osobami, których głównym marzeniem. potrzebą, którą chcą zaspokoić jest posiadanie SWOJEGO dziecka.

 

Kto uprzedmiotawia człowieka? Osoby homoseksualne w większości chcą jedynie, by inni dali im święty spokój i pozwolili żyć, jak normalnym ludziom.

No to ci cisi mają pecha, bo istnieje jakaś mniejszość w tej społeczności, która ma silne parcie na szkło, co bynajmniej nie służy budowaniu spokoju.

 

Kiedyś filmy science fiction opowiadały np. o lotach w kosmos, kiedy ludzie dopiero zaczęli latać samolotami. Co w tym złego? Powiedz, o jakie konkretnie filmy Ci chodzi, które źle Ci się kojarzą?

Tytułów niestety nie pamięta, bo nie są to najnowsze produkcje, ale generalnie miałam na myśli filmy i nie tylko filmy, również egzemplarze twórczości literackiej, których fabuła dotyczyła eksperymentów na ludziach. Zarówno tych biologicznych jak i socjologicznych.

Zwykle zaczynało się cicho i niewinnie, czasem ambitnie, a kończyło się na implantach lub transformacjach odbierających ludziom ostatnie cechy człowieczeństwa lub zmianach społecznych sprowadzających jakąś część ludności do roli „urządzenia” wypełniającego jakąś biologiczną funkcję.

 

Im mniej wolnościowo rozwinięty kraj, tym więcej w nim ludzi nieszczęśliwych i zamkniętych w sobie przez uniemożliwienie im wyrażania swojej prawdziwej natury przez religię czy świeckie władze. Wtedy często nawet nie mogą iść do psychoanalityka, bo go po prostu nie ma.

A może po prostu go nie potrzebują, bo im owa "wolność" nie zrobiła sieczki z wartości i mają na czym oprzeć sens swojej egzystencji.

Czy nie zauważyłeś, że im prostsi ludzie tym szczęśliwsi?

Edited by caliah
myśl ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
Już kiedyś rozmawialiśmy na temat pojęcia "grzech" :)

Grzech, to postępowanie, które w swoich bliższych lub dalszych skutkach jest szkodliwe dla danego człowieka lub otoczenia (to tak w uproszczeniu).

Ludzie często widząc bliższą korzyść wynikającą z danego postępowania nie są w stanie przewidzieć jego dalszych skutków.

Z tego m.in. powodu wiele osób nie rozumie dlaczego Dekalog jest taki ważny i ważne są wszystkie jego wskazówki.

 

Komu szkodzi homoseksualizm?

 

 

W odniesieniu do chrześcijaństwa wynika to przede wszystkim z Prawa zawartego w ST.

Rozważania na temat: dlaczego jest zakazany przez Boga? to jedynie nasze domysły oparte na doczesnych obserwacjach, które niestety nie są w wstanie w pełni odpisać skutków, jakie mogą zaistnieć w przyszłości.

Prawdą jednak jest to, że wszystkie Prawa pozostawione ludziom przez Boga służą ich dobru, a przekraczanie ich pod wpływem impulsu, dla chwilowej korzyści, w dalszej przyszłości przynosi szkody.

 

Wszystkie prawa pozostawione przez Boga służą dobru ludzi? Starotestamentowa kara śmierci za homoseksualizm służyła czyjemu dobru? Gdyby dzisiaj stosować wszystkie prawa z ST, to trzeba by wyrżnąć 50% ludzi, jeśli nie więcej. W dużej części są to prawa barbarzyńskie i pozbawione sensu. Chciałabyś, aby powrócono, do takich praktyk? Poza tym, jedne prawa stoją z drugimi w sprzeczności. Najpierw Bóg daje przykazanie "Nie zabijaj", by potem wyszczególnić wszystkie "zbrodnie", które należy karać śmiercią.

 

Aby ten temat omówić szerzej, trzeba by chyba zacząć nowy temat, a jeżeli chcielibyśmy go skrócić i uprościć, to można zacząć od tego, że większość relacji homoseksualnych ma naprawdę niewiele wspólnego z czystą miłością, za to bardzo dużo z pożądaniem. Rozwinięcie tej myśli jest dość mocnym argumentem przeciw, a wyjątki niestety potwierdzają jego prawdziwość (choć jest to duże uogólnienie i wypłaszczenie tematu).

 

Skąd wiesz? Prowadziłaś jakieś badania wśród osób homoseksualnych? Czy może zacytujesz takie badania, przeprowadzone przez kogoś innego? Mam nadzieję, że nie uważasz tak tylko dlatego, że to kościół wygłosił taki osąd.

 

Innym aspektem tego zagadnienia jest fakt, że nie tylko w chrześcijaństwie relacje homoseksualne uznane są za zakazane.

Homoseksualizm jest zakazany, a nawet bardzo surowo karany w wielu krajach na całym świecie. Wiele z nich to kraje, w których chrześcijanie są w mniejszości lub wręcz stanowią ułamek procenta populacji.

Pytanie dlaczego, skoro nie na podstawie ST?

Dlatego, że ich mieszkańcy są bardziej dzicy, prymitywniejsi, a przez to głupsi? To raczej chybione argumenty...

 

Nie dlatego, że są głupsi. Dlatego, że to religia ich ogłupia. A jaka, to już bez znaczenia. W Indonezji (o ile dobrze pamiętam), karą za masturbację jest ścięcie głowy. W Iranie czy innych państwach radykalnie islamskich często kamieniuje się kobiety, oblewa je kwasem, itp. nawet za niczym nie potwierdzoną zdradę, a często nawet za mniej szkodliwe czyny. Są to prawa oparte na kodeksach religijnych. W przypadku islamu, judaizmu i chrześcijaństwa, na kodeksie starotestamentowym, wymyślonym przez prymitywnych starożydowskich kapłanów. Jak ludzie współcześni mogą się powoływać na takie starożytne bzdury? Te prawa są zbyt radykalne i zaostrzone ponad wszelką miarę.

 

 

Seks nie jest uzależnieniem?

Pokaż mi ilu ludzi jest w stanie się bez niego obejść? :)

HellVard, to są ludzkie słabości wynikające z cielesności :)

 

Seks uzależnieniem? To naturalna potrzeba organizmu. Tak samo jak jedzenie, picie, itd. Jedzenie chleba czy spanie to według Ciebie także słabość? Gdy uprawia się go na okrągło i koncentruje wyłącznie na nim, to owszem, może się to przerodzić w nałóg. Ale z kolei całkowita rezygnacja z niego jest sprzeczna z naszą naturą.

 

Pić można - wodę, nie wódkę, dzieci należy kochać, a nie pożądać itd.

Obecnie świat przeżywa kryzys etosu mężczyzny i etosu ojca.

Kobiety też gubią się w tej rzeczywistości i stąd również nasila się zjawisko ucieczki w homoseksualizm, jako ucieczki przed dysfunkcją spowodowaną brakiem wzorca, lękiem przed funkcją, do której nie ma przygotowania ze względu na brak wzorca.

 

Kiedyś kobiety miały prawo siedzieć wyłącznie przy garach i brudnych ciuchach, wyrażać swojego własnego zdania czy robienia czegokolwiek bez zgody męża, już nie. W wielu krajach tak jest do dzisiaj. Którą wersję wolisz? Lepiej wrócić do patriarchatu? W co niektórych krajach, nie miałabyś nawet prawa napisać tego posta. Aaa i dlaczego wódki nie można? W Biblii przecież walili wino :P Wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem i jeżeli nie godzi to w wolność innych.

 

 

Księdza, jako kapłana Boga nie interesuje co kto robi w łóżku, ale interesuje go to, kto i jak wychowa przyszłe pokolenia.

 

Ooo, jak to nie? Kiedyś chyba nawet na tym forum, był temat o tym, co według kościoła w łóżku wolno, a co nie. Np. sex analny - nie, seks oralny - tak, jeżeli mężczyzna nie "dojdzie" w ustach kobiety. Itd.

 

Kto i na jakich wartościach ukształtuje stworzenia pochodzące od Boga, o których dobro on jako pasterz powinien się troszczyć (ST).

Tu sednem problemu nie jest fizyczne bzykanie się dowolnie skojarzonych ludzi, ale duchowe, a tym samym psychiczne i społeczne skutki wyparcia kolejnych wartość.

 

A jakież to wartości są wypierane?

 

 

Jest Prawo i są kary za jego złamanie.

Czy to aż takie dziwne?

Każdy kodeks, norma itd. służące wychowaniu bazują na relacji nakazów i zakazów, kar i nagród.

To, że kary w odniesieniu do danego czynu/kategorii są czasem bardzo restrykcyjne może oznaczać, że istota tej części Prawa ma wysoką wartość.

 

Więc kary śmierci dla gejów w ST są usprawiedliwione? Skąd w ogóle pewność, że wszystkie te nakazy podchodzą od Boga? W czasach, kiedy ST powstał, ludzie byli prymitywni, jak na dzisiejsze standardy. Dlaczego mamy wierzyć ich osądowi? Jest jakiś niepodważalny dowód, że te barbarzyńskie przepisy są dziełem Boga?

 

 

Oczywiście, że za samą skłonność/słabość/uzależnienie nie można nikogo potępiać.

I Bóg nie potępia homoseksualistów, bo jak można kogoś potępić za to, że ma problem?

Potępia natomiast czyny.

Tak samo, jak w przypadku każdego innego grzechu.

Nie można potępiać kleptomana za jego skłonności. Potępieniu natomiast, naganie podlegają zabory, których dokonał (o ile ich dokonał).

 

Słabość. Uzależnienie. Problem. Grzech. Nie ma co, homoseksualiści, mogą liczyć na wiele "miłych" określeń od tolerancyjnych i miłujących bliźniego chrześcijan. Nazywasz to grzechem, bo religia Ci to wmówiła. Ja oceniam to na podstawie racjonalnego myślenia i obserwacji, a nie zawierzania przestarzałych już setki lat temu poglądach "świątobliwych" kapłanów. Nie chcę propagować homoseksualizmu, raczej tolerancję w stosunku do niego. Naprawdę mnie nie obchodzi, co dwaj faceci/dwie kobiety robią pod kołdrą. Ich sprawa. Jeżeli nie godzi to w niczyją wolność, to po co się czepiać?

 

 

Może nie tyle "który często", a "o ile" lub "jeżeli" prowadzi do nietolerancji itd.

Może być katolicyzm, może być każda inna filozofia, idea, itd., każda myśl, którą osadzi się na braku tolerancji, na wrogości, kompleksach, agresji...

 

Więc dlaczego tak często to właśnie ludzie religijni są nietolerancyjni? Chrześcijanie miłujący bliźniego czy Islam nazywany religią pokoju?

 

 

Prawdziwa miłość, to relacje na poziomie duchowym, które nie mają nic wspólnego z pożądaniem.

Gdyby tylko na nich opierały się relacje homoseksualne, to nie było tematu.

Można taką miłość rozwinąć dużo szerzej, na innych ludzi, otoczenie i jesteśmy w raju... :)

 

Jaką masz wiedzę, by osądzać czy ich miłość jest prawdziwa czy nie? Masz wgląd w ich serca, w to, co naprawdę czują?

 

 

Poza tym nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale z tym tematem bardzo blisko łączy się temat propagowania seksu w ogóle. Również, a może przede wszystkim tego hetero.

Na skutek tej całej seksomody czy też "rewolucji" seksualnej seks błędnie stał się synonimem miłości. Młodzi ludzie nie potrafią nawiązać głębszych relacji między sobą, stworzyć związków, rozwinąć miłości, bo na pierwszym miejscu w tych relacjach promowany jest seks, czyli zaspokojenie potrzeb fizycznych. O potrzebach duchowych/psychicznych niemal się już nie mówi. Seks, seks, seks, pierwszy, drugi, kolejny partner, seks, niby jest fajnie, ale ciągle czegoś brakuje....

 

A jak to wyglądało kiedyś? Młodzi ludzie zawierali ze sobą związki małżeńskie również często bez miłości. Nie ważne czy była to wiejska panna czy królewska córa, szukano dla niej najlepszej "partii", taki związek miał przynieść jak największe korzyści materialne czy też powiększenie strefy wpływów. Seks uprawiano może rzadziej, ale również często bez miłości. Służył jedynie prokreacji, zrodzenia potomka, który na stare lata pomoże rodzicom w polu czy przedłuży królewski ród. Choć dzisiaj sex jest często uprawiany bez żadnego głębszego uczucia, to przynajmniej jest on spontaniczny, każdy sam wybiera sobie partnera, nikt go do tego nie zmusza.

 

 

 

HellVard, ja nie oceniam tych ludzi i nie chcę ich oceniać, to ich wybór.

Odnoszę się do zagadnienia na miarę moich możliwości w sposób czysto merytoryczny.

 

Czy na pewno do końca ich wybór? Czy każdy świadomie podejmuje pewnego dnia decyzję: "A co mi tam, zostanę gejem/lesbijką"? Wątpię.

 

 

Tolerancja Kościoła względem relacji homoseksualnych nie zmieniła się od czasów ST.

A wręcz mogę powiedzieć, że Kościół złagodził swoje stanowisko choćby przez ustanowienie duszpasterstwa dla osób o orientacji homoseksualnej.

 

Gdzie? Czy w całym kościele tak jest? Poza tym, to kolejny dowód jego zakłamania. Albo krytykujemy homoseksualistów i nie dopuszczamy ich do żadnych stanowisk kościelnych, albo im na to pozwalamy i odpuszczamy sobie ich potępianie. Albo jedno, albo drugie.

 

 

Żaden? Możesz za to ręczyć?

 

Żaden PRAWDZIWIE tego pragnący. Odczuwający naturalną potrzebę posiadania potomka, nie mówię o ludziach myślących w stylu: "Ciekawe, jak to jest mieć dziecko, to może być niezła zabawa!".

 

 

Poza tym żaden duchowny nie zabrania opiekowania się sierotami (nie wiem skąd to wyciągnąłeś?)

 

Zapytaj przeciętnego księdza czy miałby opory przed oddaniem sieroty w ręce pary homoseksualnej.

 

Czym innym jest wspieranie/opiekowanie się sierotami, a czym innym produkowanie dzieci na zamówienie.

Słyszałeś kiedyś o surogatkach?

Nie wiem dlaczego robi się o tej "profesji" coraz głośniej i to nie w związku z troską o dzieci porzucone, ale w powiązaniu z osobami, których głównym marzeniem. potrzebą, którą chcą zaspokoić jest posiadanie SWOJEGO dziecka.

 

Owszem, słyszałem. Takie są prawa rynku. Jest potrzeba, pojawia się produkt. Oczywiście nie chcę nazywać dziećmi produktami czy towarami, chodzi tylko o pokazanie zasady. Są ludzie, którzy chcą mieć dzieci, ale po prostu nie mogą. Nie tylko homoseksualiści, ale także osoby heteroseksualne, których partnerki/partnerzy są bezpłodni. Niektórzy tak bardzo pragną swojego dziecka, że żadna adopcja nie wchodzi w grę.

 

 

 

No to ci cisi mają pecha, bo istnieje jakaś mniejszość w tej społeczności, która ma silne parcie na szkło, co bynajmniej nie służy budowaniu spokoju.

 

Chodzi Ci o Love Parade czy coś w tym stylu? Różni ludzie urządzają marsze, demonstracje. Strajkujący pracownicy, feministki, neonaziści, ludzie wierzący, jak ci z Krakowskiego Przedmieścia. Jeżeli oni mają do tego prawo, to czemu czepiają się gejów?

 

Tytułów niestety nie pamięta, bo nie są to najnowsze produkcje, ale generalnie miałam na myśli filmy i nie tylko filmy, również egzemplarze twórczości literackiej, których fabuła dotyczyła eksperymentów na ludziach. Zarówno tych biologicznych jak i socjologicznych.

Zwykle zaczynało się cicho i niewinnie, czasem ambitnie, a kończyło się na implantach lub transformacjach odbierających ludziom ostatnie cechy człowieczeństwa lub zmianach społecznych sprowadzających jakąś część ludności do roli „urządzenia” wypełniającego jakąś biologiczną funkcję.

 

Kiedyś Kościół był przerażony, że ludzie uwierzą Gaileuszowi, że Ziemia krąży wokół Słońca i próbowali go odwieść od tej teorii wszystkimi możliwymi sposobami, łącznie z grożeniem mu spaleniem na stosie za herezję. Świat się zmienia. Coś, co kiedyś było uznawane za obrazoburcze, złe, itd. w przyszłości może być normą.

 

 

A może po prostu go nie potrzebują, bo im owa "wolność" nie zrobiła sieczki z wartości i mają na czym oprzeć sens swojej egzystencji.

Czy nie zauważyłeś, że im prostsi ludzie tym szczęśliwsi?

 

Dlatego, że panująca w danym momencie jedyna słuszna wiara/ideologia pokazuje im tylko jedną drogę, nie dając żadnych możliwości wyboru. Nie boją się, bo nie podejmują ryzyka wybierając coś innego, żyją w błogiej nieświadomości, nie mają żadnych wątpliwości, ale tkwią w stagnacji, nie rozwijają się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wali

caliah

 

Owszem ostatnio, moim zdaniem błędnie, określenie "modlitwa kontemplacyjna" zastępowane jest określeniem np. "medytacja chrześcijańska", nie zmienia to jednak stanu rzeczy :)

 

Choć rzadko się zgadzamy to muszę Ci przyznać racje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
Komu szkodzi homoseksualizm?

Choćby osobom, którym przedstawienie homoseksualizmu jako normalnej drogi w życiu, mocno w tym życiu namieszało.

Zakładając nawet, że część osób rodzi się z takim ukierunkowaniem, to są również osoby, które na skutek rozreklamowania tej orientacji mocno nabałaganiły sobie w życiu, w psychice. Krótko mówiąc, pogubiły się w tym wszystkim.

Również osobom homoseksualnym. Zastanawiałeś się dlaczego są jedną z grup społecznych, wśród której dużo łatwiej roznoszą się różnego rodzaju choroby?

 

Poza tym, jedne prawa stoją z drugimi w sprzeczności. Najpierw Bóg daje przykazanie "Nie zabijaj", by potem wyszczególnić wszystkie "zbrodnie", które należy karać śmiercią.

Z tego, co wiem, to również w ludzkim kodeksie prawnym zabijanie jest zakazane, a za niektóre przestępstwa w wymiarze przewidziana jest kara śmierci.

Dla mnie różnica między zabójstwem, jako przestępstwem, a odebraniem życia (najwyższego dobra posiadanego przez człowieka), jako karą, jest bardzo wyraźna.

Owszem w wielu krajach wykonuje się ją rzadko lub wręcz została zniesiona. Ale sam zauważyłeś, że ludzie czynią postępy w swoim rozwoju, czasem nawet w zakresie podejścia do życia.

 

Skąd wiesz? Prowadziłaś jakieś badania wśród osób homoseksualnych? Czy może zacytujesz takie badania, przeprowadzone przez kogoś innego? Mam nadzieję, że nie uważasz tak tylko dlatego, że to kościół wygłosił taki osąd.

Zdanie Kościoła odnośnie osób o orientacji homoseksualnej, z którym się spotkałam, wyrażało szacunek, troskę i deklarację pomocy duchowej. Nie zagłębiało się w sprawy erotyki i zależności emocjonalnych.

Moje obserwacje tej części zagadnienia pochodzą z lektury różnego rodzaju opracowań oraz z informacji, które w różny sposób rozpowszechniają osoby homoseksualne.

Temat jest naprawdę bardzo obszerny. Można powiedzieć, że omawia wynikowe wielu czynników i nie da się go streścić w krótkich postach na forum.

 

Są to prawa oparte na kodeksach religijnych. W przypadku islamu, judaizmu i chrześcijaństwa, na kodeksie starotestamentowym, wymyślonym przez prymitywnych starożydowskich kapłanów. Jak ludzie współcześni mogą się powoływać na takie starożytne bzdury? Te prawa są zbyt radykalne i zaostrzone ponad wszelką miarę.

Ludzie byli bardziej prymitywni/prości, to i prawa wyrażane były w sposób dla nich zrozumiały. Kary miały skutecznie odstraszać.

Obecnie uważamy się za bardziej cywilizowanych i staramy się od tych prymitywnych sposobów dyscyplinowania odejść. Odchodzimy od surowych kar i jednocześnie odchodzimy od przestrzegania zasad, drobnymi kroczkami akceptujemy rzeczy destrukcyjne (mam na myśli nie tylko poruszany).

Czy to aby na pewno dobry kierunek?

 

Seks uzależnieniem? To naturalna potrzeba organizmu. Tak samo jak jedzenie, picie, itd.

Umrzesz bez uprawiania seksu? :)

Przyjemność związana z seksem to bonus i zachęta :)

Ale nie do tego, aby stał się on celem samym w sobie. Seks to dodatek do dojrzałej miłości, tak jak wino do dobrego obiadu :)

 

Kiedyś kobiety miały prawo siedzieć wyłącznie przy garach i brudnych ciuchach, wyrażać swojego własnego zdania czy robienia czegokolwiek bez zgody męża, już nie. W wielu krajach tak jest do dzisiaj. Którą wersję wolisz?

Znowu uogólnienia i wybrane schematy :) Gdyby rzeczywiście takie postępowanie wobec kobiet było powszechne, to nie byłoby w historii znanych kobiet, które nieraz zarządzały majątkiem męża, nie byłoby Taj Mahal (to o tych bogatych i na królewskich stołkach) :)

To, że w niektórych krajach onegdaj ustanowiono prawa majątkowe dyskryminujące kobiety, które już dawno zniesiono, trudno uznać za przeciwwagę do panującej obecnie swobody seksualnej.

Moim zdaniem czyni ona więcej szkody niż warta jest chwilowa z niej przyjemność.

To, że poziom edukacji, dostęp do informacji itd. jest obecnie dużo większy niż w czasach, do których nawiązywałeś, nie usprawiedliwia obligatoryjnie problemów jakie wynikają ze złego wykorzystania/ukierunkowania współczesnych możliwości.

 

Ooo, jak to nie? Kiedyś chyba nawet na tym forum, był temat o tym, co według kościoła w łóżku wolno, a co nie. Np. sex analny - nie, seks oralny - tak, jeżeli mężczyzna nie "dojdzie" w ustach kobiety. Itd.

Są zachowania, które dla niektórych są przyjemne, dla innych zaś co najmniej przykre, a czasem wręcz niebezpieczne.

Dlatego propagowanie ich jest złe.

Jeżeli ludzie nie chwaliliby się publicznie tym, co robią w łóżkach, to nikt by tego nie krytykował.

Druga sprawa, to powrót do tematu: "seks na pierwszym miejscu".

 

A jakież to wartości są wypierane?

Choćby miłość. Ta czysta, bezinteresowna.

Zobacz czym kieruje się duża część współczesnych nastolatków, a zobaczysz jakich wartości im brakuje.

Na części tych braków powstaną różnego rodzaju depresje, dramaty młodych ludzi, z którymi nie będą umieli sobie poradzić.

To wszystko, czy chcemy, czy nie łączy się ze sobą.

Nie ma tak, że czyjeś zachowania, rozpowszechniane idee są obojętne.

 

Więc kary śmierci dla gejów w ST są usprawiedliwione?

Nie dla gejów, ale dla mężczyzn współżyjących ze sobą jak z kobietą.

Widzisz różnicę?

(Miałam ochotę napisać: znajdź szczegół, którym różnią się te dwa stwierdzenia. :)

Dla ułatwienia: nie każdy akt jest "aktem miłosnym", nie każdy facet bzykający się z drugim jest orientacji homo...

 

Skąd w ogóle pewność, że wszystkie te nakazy podchodzą od Boga? W czasach, kiedy ST powstał, ludzie byli prymitywni, jak na dzisiejsze standardy. Dlaczego mamy wierzyć ich osądowi? Jest jakiś niepodważalny dowód, że te barbarzyńskie przepisy są dziełem Boga?

A jest jakiś niepodważalny dowód na to, że Jezus z Nazaretu zmartwychwstał? :)

 

Słabość. Uzależnienie. Problem. Grzech. Nie ma co, homoseksualiści, mogą liczyć na wiele "miłych" określeń od tolerancyjnych i miłujących bliźniego chrześcijan.

Najwyraźniej nie zrozumiałeś całości myśli.

Odnosiła się ona do różnorodnych problemów dotyczących ludzkich słabości, uzależnień itp.

Dlatego właśnie w przykładzie odniosłam do innego zagadnienia.

 

Nazywasz to grzechem, bo religia Ci to wmówiła.

Nie, nie tylko dlatego, że taka ocena wynika ze ST.

Uważam, że propagowanie, nagłaśnianie, czyli krótko: reklamowanie homoseksualizmu jest szkodliwe dla formacji psychicznej i socjalnej młodych ludzi.

Mam córkę w wieku lat 15 i bardzo ciekawe rzeczy opowiada mi ona o relacjach i eksperymentach dzieci w wieku nawet już 13 lat.

Dlatego właśnie się czepiam.

 

Więc dlaczego tak często to właśnie ludzie religijni są nietolerancyjni? Chrześcijanie miłujący bliźniego czy Islam nazywany religią pokoju?

A dlaczego policjanci współpracują z gangami, lekarze wykorzystują stan chorobowy pacjentów itd.

Ludzie, ludzie, ludzie, którzy nie są świadomi, którzy tą świadomość zagłuszają, którzy dają się zwieść, którzy nie szukają..., którzy błądzą.

Gdyby wszyscy ludzie religijni żyli wiarą, policjanci stali na straży dobra społecznego, a lekarze na pierwszym miejscu stawiali dobro pacjenta, to nie mielibyśmy o czym tu dyskutować ;)

 

Jaką masz wiedzę, by osądzać czy ich miłość jest prawdziwa czy nie? Masz wgląd w ich serca, w to, co naprawdę czują?

Nikogo nie osądzam. Takie wnioski nie są trudne do wyciągniecia, gdy porozmawia się z kilkoma osobami uprawiającymi/propagującymi seks homoseksualny.

 

Choć dzisiaj sex jest często uprawiany bez żadnego głębszego uczucia, to przynajmniej jest on spontaniczny, każdy sam wybiera sobie partnera, nikt go do tego nie zmusza.

Można i tak :)

W sumie po co komu rodzina i dzieci...

Kilka lat antykoncepcji hormonalnej i dziewczyna ma tak rozwaloną chemię, że o zajście w ciążę nie musi się już martwić, to jej już nie grozi. Co prawda wymyślono ostatnio jakiś suplement diety, ale z pewnością nie pomoże on wyzbyć się nawyków związanych z potrzebą zmiany partnera.

A stabilizacja w życiu?

Podobno po trzydziestce ludzie zaczynają za nią tęsknić...

Ale co tam, nie będziemy się tym martwić w wieku lat nastu.

Pytanie: czy jak już dopadną nas stany psychiczne typowe dla +30 będziemy umieli sobie z nimi poradzić i czy na to "poradzenie sobie" nie będzie już za późno?

 

Czy na pewno do końca ich wybór? Czy każdy świadomie podejmuje pewnego dnia decyzję: "A co mi tam, zostanę gejem/lesbijką"? Wątpię.

Nie wiem jak dużej, ale na pewno, części tak.

I nie jest to wybór "pewnego dnia", ale skutek wspomnianych wyżej eksperymentów erotycznych, buntu, chęci zaimponowania, wyróżnienia się z tłumu, szukania bliskości wśród własnej płci ze względu na obawę przed relacjami z płcią przeciwną (to dla odmiany jeden ze skutków braku prawidłowego wzorca w rodzinie) itd. Jest wiele czynników, z których część może występować łącznie.

 

Gdzie? Czy w całym kościele tak jest? Poza tym, to kolejny dowód jego zakłamania. Albo krytykujemy homoseksualistów i nie dopuszczamy ich do żadnych stanowisk kościelnych, albo im na to pozwalamy i odpuszczamy sobie ich potępianie. Albo jedno, albo drugie.

W Polsce, w oficjalnym nauczaniu Kościoła tak jest.

Co z tym robią osoby utożsamiające się z KK to już może być zupełnie inna sprawa. Ale tak, jak wcześniej napisałam: ludzie, ludzie, ludzie...

I jeszcze raz: nie krytykujemy homoseksualistów jako ludzi (jak we wszystkich społecznościach są wśród nich ludzie dobrzy i źli, a to już pozostawiamy ocenie Boga).

Krytykujemy propagowane przez nich zachowania i dążenie do wypaczania znaczenia relacji międzyludzkich.

 

Żaden PRAWDZIWIE tego pragnący. Odczuwający naturalną potrzebę posiadania potomka, nie mówię o ludziach myślących w stylu: "Ciekawe, jak to jest mieć dziecko, to może być niezła zabawa!".

 

Zapytaj przeciętnego księdza czy miałby opory przed oddaniem sieroty w ręce pary homoseksualnej.

Nie pisałam o adopcji, ale o opiece, np. w wspieraniu sierocińców itp.

Jeżeli chodzi o adopcję, to ja osobiście jestem przeciwna takim eksperymentom.

Dzieci wychowują się na wzorcach.

Jeżeli skutkiem patologii wzorca w rodzinie heteroseksualnej młodzi ludzie ukierunkowują się homoseksualnie, to jaki może być efekt, gdy upowszechnimy możliwość wychowywania dzieci w związkach homoseksualnych?

Nie mam zielonego pojęcia.

I choć życzyłabym parom homoseksualnym jak najlepiej, to jest zbyt dużo niewiadomych.

Są już pierwsze przypadki wychowywania dzieci przez pary homo, ale są to wyjątki i trudno przewidzieć skutek w skali zglobalizowanej, a przecież taki trend posiada promocja homoseksualizmu.

Gdyby za jakiś czas okazało się, że coś jest nie tak (poszłoby rykoszetem, jak m.in. aborcje u nastolatek, które są skutkiem "rewolucji seksualnej"), to na zbieranie rozlanego mleka będzie już za późno.

 

Owszem, słyszałem. Takie są prawa rynku. Jest potrzeba, pojawia się produkt. Oczywiście nie chcę nazywać dziećmi produktami czy towarami, chodzi tylko o pokazanie zasady. Są ludzie, którzy chcą mieć dzieci, ale po prostu nie mogą. Nie tylko homoseksualiści, ale także osoby heteroseksualne, których partnerki/partnerzy są bezpłodni.

Surogatka nie jest "lekarstwem" na bezpłodność. Ta rozwiązywana jest poprzez pobranie materiału genetycznego od jakiegoś dawcy.

Surogatka ma za zadnie donosić ciążę, czyli wyręczyć lub zastąpić kobietę (jeżeli jej nie ma lub jeżeli jej macica nie jest w stanie ciąży przyjąć i donosić, lub jeżeli kobieta nie ma na to ochoty...)

Dla mnie korzystanie z takich usług jest prostym wyrazem egoizmu ludzi składających zamówienie, u których "ja" jest na

 

Niektórzy tak bardzo pragną swojego dziecka, że żadna adopcja nie wchodzi w grę.
Swojego ego, czyli czysta chęć posiadania...

 

Chodzi Ci o Love Parade czy coś w tym stylu? Różni ludzie urządzają marsze, demonstracje. Strajkujący pracownicy, feministki, neonaziści, ludzie wierzący, jak ci z Krakowskiego Przedmieścia. Jeżeli oni mają do tego prawo, to czemu czepiają się gejów?

Nie, nie chodziło mi o Paradę. Miałam na myśli wszystkie akcje (indywidualne i grupowe) związane z reklamowaniem/promowaniem homoseksualizmu. Sami wyciągają swoje łóżkowe sprawy na ulicę/ekrany, a później mają pretensję, że komuś się to nie podoba.

A co do demonstracji, to oczywiście prawo mają do nich niemal wszyscy, co nie znaczy, że wszystkie demonstracje służą budowaniu, przynoszą pozytywne skutki w szerszej skali.

Z tych, wymienionych przez Ciebie, chyba tylko te pracownicze mogą przynieść coś dobrego nie powodując większych szkód społecznych.

 

Kiedyś Kościół był przerażony, że ludzie uwierzą Gaileuszowi, że Ziemia krąży wokół Słońca i próbowali go odwieść od tej teorii wszystkimi możliwymi sposobami, łącznie z grożeniem mu spaleniem na stosie za herezję. Świat się zmienia. Coś, co kiedyś było uznawane za obrazoburcze, złe, itd. w przyszłości może być normą.

Są też rzeczy, które kiedyś uznawane były za dobre, a okazało się, że wcale dobre nie były.

Ludzie pozwalali sobie na różne eksperymenty, rozluźniali normy, a po jakimś czasie okazywało się , że było to przyczyną kolejnych problemów.

Nie wiem czy spory o odkrycia naukowe, sprawy zewnętrzne, można postawić na równi z problemami/zagadnieniami dotyczącymi istoty człowieka i jego spraw wewnętrznych.

Poza tym, jeżeli weźmiemy na warsztat wałkowany wcześniej temat orientacji seksualnej, to jest on starszy od problemu Galileusza i jak na razie w płaszczyźnie zagadnienia nie nastąpiły żadne zmiany, nie odkryto żadnych nowych jego właściwości poza wcześniej znanymi. Powstały natomiast próby udowodnienia, że ziemia jest tak samo płaska jak okrągła. A z tym jest się chyba raczej trudno zgodzić.

 

Dlatego, że panująca w danym momencie jedyna słuszna wiara/ideologia pokazuje im tylko jedną drogę, nie dając żadnych możliwości wyboru. Nie boją się, bo nie podejmują ryzyka wybierając coś innego, żyją w błogiej nieświadomości, nie mają żadnych wątpliwości, ale tkwią w stagnacji, nie rozwijają się.

A do czego potrzeby jest tak naprawdę ten osławiony rozwój? :)

Czy człowiek prosty, rozumiejący co jest dobre, a co złe, żyjący w spokoju i zgodzie jest gorszy/jest w gorszej sytuacji od tego zagubionego w swojej dynamicznej wszechwiedzy, goniącego za czymś (często nie wiedzącego za czym)? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gajdzioch

Coraz dłuższe te Wasze posty, jakiś konkurs??:jezyk2:

Prawie ukręciłem rolkę w myszce!!:icon_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Hehe, no widzisz Gajdziochu, tak to już z nami jest. Jak zaczniemy z caliah dyskutować na jakiś temat, to zawsze rozrasta się tak, że trudno to ogarnąć ;) Mnie czasami aż oczy bolą od czytania tak długich postów. Nie żebym się skarżył, z caliah zawsze bardzo miło mi się dyskutuje :). Teraz niestety nie mam czasu, by przeanalizować ostatni post i na niego odpisać, ale postaram się jutro znaleźć wolną chwilę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah

Gajdziochu, super komentarz :D

Nie mogę przestać się śmiać; współczuję myszce ;D

 

HellVard :)

Dzięki Bogu, że czas nas ogranicza :D

Przepraszam za oczka i dziękuję za przesympatyczną dyskusję :)

 

Pozdrawiam Was serdecznie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fitz

Caliah. Jezeli chodzi o ten post (bo tylko ten czytalem), to sie z Toba zgadzam. Moim zdaniem masz wiele racji. Co do Kosciola, to KK nie "stworzyl" duszpasterstwa dla homoseksualistow (i lesbijek), jest to wciaz zakazane (i bedzie)...Tylko w kosciele anglikanskim jest to dozwolone ale tam glowa kosciola jest krolowa Wielkiej Brytanii (wiec osoba swiecka), a nie papiez...

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
Co do Kosciola, to KK nie "stworzyl" duszpasterstwa dla homoseksualistow (i lesbijek), jest to wciaz zakazane (i bedzie)..

Fitz, do pewnego stopnia masz rację. Zorganizowanego odgórnie, np. na polecenie Papieża , jako takiego nie ma.

Ale zajrzyj choćby do tego artykułu:Mateusz

Co prawda jest on już dość stary, ale może również dzięki temu można zobaczyć, że temat nie jest nowalijką.

Podobny materiał znajdziesz np. tu: W oparciu o Dokumenty

Być może zagadnienie jest mi bardziej znane bo jestem z Lublina ;) :ODWAGA - Strona główna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...