Jump to content

Ars Scripti - 2 - "Sztukę miłości" Emma Lange.


Aura
 Share

Recommended Posts

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Ars Scripti - 2 za pośrednictwem administratorów forum otrzymałam do zrecenzowania książkę "Sztukę miłości" Emma Lange.

 

Sztuka-milosci_okladka_500.jpg&w=141&h=200

 

 

Czekałam na taką książkę, miałam mnóstwo pytań jednak ku mojemu szczęściu nie nastawiałam się do niej. To okazało się dobre gdyż pomimo zdziwienia nie było we mnie rozczarowania. Autorka spisała (jak dla mnie) oczywiste rzeczy takie jak:

- nie wpadać w samozachwyt

- dbać o wygląd zewnętrzny

- realnie oceniać możliwości

- podchodzić rozsądnie do miłości

_ nie tworzyć ideałów

- ograniczyć zazdrość

- powinna zacząć ryzykować

 

To wszystko ładnie, zgadzam się z tym, tylko.... . No właśnie tylko, że to wszystko jest nakierowane na "zdobycie mężczyzny,a tak nie powinno być.

Kobieta powinna robić te wszystkie rzeczy i jeszcze więcej ale dla samej siebie, a nie po to by "mieć, zdobyć, utrzymać faceta".

To co przeczytałam w następnym dziale "powaliło" mnie, aż zacytuje.

Cyt.

"Jak zatrzymać przy sobie mężczyznę"

"To bardzo ważne pytanie, dlatego, że kobiety bardzo często popełniają błąd, czyli przed bliższym poznaniem są miłe i dobre, a potem odpuszczają sobie, zaś po kilku latach wspólnego życia w ogóle nie sposób jej poznać, gdyż nie mieści się pona w swoim rozmiarze, kaprysi, nieustannie uskarża się na ból krzyża i głowy. Tak być nie może, bo Twój mężczyzna... pójdzie ... do innej. I co wtedy? Kto będzie winny- Ty czy on? Zastanówmy się - on zakochał się w pięknej wróżce, która zwiewnie fruwała do wszystkich się uśmiechając ....... - on poszedł szukać tego motylka, w którym się zakochał i nie wiń jego, a siebie!"

 

No gratulacje, same sobie jesteśmy winne Panie za to, ale ten fragment jeszcze nie jest tak przytłaczający jak "dobre rady" autorki na temat. (Nie mogłam się powstrzymać sami(e) zobaczcie)

 

Tu znów cytat:

"Żeby zatrzymać przy sobie mężczyznę na dłużej niż jeden wieczór należy

- być inspirującą, wyrazistą indywidualnością, inną niż cała reszta, ale przy tym, jeśli trzeba, umiejącą stawać się głęboką, rozumiejącą, romantyczną, można nawet powiedzieć poetycką. Należy dobrze znać muzykę, literaturę, to co się dzieje na świecie, żeby Twoje towarzystwo było ciekawe, żeby jemu chciało się dalej z Tobą przebywać....

- mężczyźnie trzeba trochę schlebiać, chwalić go, a wtedy on nigdzie od Ciebie nie pójdzie. Panowie bardzo lubią gdy się ich chwali. Boisz się, że go przechwalisz? Nie,jeśli będziesz to robiła umiejętnie, w zabawie, tak jak do tej pory nie robiła żadna jego wielbicielka Mówisz, że nie ma go za co chwalić? Z W takim wypadku są dwa warianty: albo zaczniesz go krytykować, a w tedy sam odejdzie, albo zdusisz to w sobie, ale przecież nie sposób żyć w takim związku.

- nieustannie wyrażaj wdzięczność: za kwiaty, pocałunki, prezenty (nawet jeśli one nie całkiem się ci podobały, to nic, chwal go za hojność, bo inaczej niczego więcej nie dostaniesz....."

 

Nie chce mi się nawet dalej cytować tych "cennych rad", które nadają się bardziej na "podręcznik gejszy, pani do towarzystwa" niż wskazówki by uczynić związek "szczęśliwym, zgodnym i trwałym", cała książka jest napisane (ku radości niektórych Panów) tak jakby kobieta była "podmiotem", a nie równoprawnym kreatorem w związku.

Nie mówię, że tylko "bee." jest w książce, znajdziemy też fajne rzeczy z numerologii, astrologii.

Odkryjemy w sobie Wenus, można pokusić się o sprawdzenie w jakim znaku jest nasza Wenus i co to oznacza dla nas.

Poznamy co oznacza Księżyc, w jakim w znaku go mamy i jakie możemy w związku z tym zbudować związki.

Jeśli idzie o typy związków, ich klasyfikację, sposób by utrzymać najdłużej miłość w związku, to jest bardzo fajnie opisane w jednym rozdziale, niestety nie jest autorstwa Emmy Lange, a jedynie przytoczeniem badań Grigorija Kwaszi.

 

Więc wg, Grigorija Kwaszi związki dzielimy na:

- wektorowy

- równości

- romantyczny

- duchowy

- patriarchalny

 

Każdy typ związku jest opisany, na czym polega, co robić by był jak najlepszy, czego unikać by nie zaogniać sytuacji, a na samym końcu opisu związku znajdują się rady i sugestie dla psychologów i terapeutów rodzinnych.

 

Jako ciekawostkę podam, iż znajduje się tu sposób obliczenia (numerologia) kwadratu Pitagorasa, więc numerolodzy też coś znajdą dla siebie ( jeśli nie znają jeszcze).

Nie może zabraknąć w tym "poradniku dla pań do towarzystwa" przygotowanych "zabaw", by "nasz pan" się nami nie znudził. I tak mamy gry:

- nowe spotkanie starych znajomych

- zamiana ról

- w dziewicę

- w doktora

- w niewolnicę

- w gwałciciela

- wschodnią piękność

- w sekretarkę

- pokaz mody

itp.

 

Reasumując: książka z typu "zaliczone, przeczytane, nie wracam do niej". Ja wyraziłam swoje zdanie powyżej i tylko od Was zależy czy zaryzykujecie i kupicie produkt, który dla mnie nie jest wart swej ceny. Przeczytałam ją, bo takla była moja rola, nie mniej cieszę się że skończyłam recenzję i mogę zapomnieć o tej książce.

Oceniam w skali 1 -5 na 2

Edited by NeoNówka
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Auro miła, brawa za zdrowy rozsądek w podejściu do tematu...

Gdybym była młodą kobietą, to po przeczytaniu tak światłego poradnika, chyba zastanowiłabym się nad zmianą... orientacji seksualnej... :yyyy::_zly::krzyk::zmeczony::bezradny:

Link to comment
Share on other sites

Witam... :)

 

hmm... aaależ drogie miłe Panie ;)*

- przecież jakby facet czytał/recenzował tę książkę To z pewnością byłby zadowolony... raczej... ;)^

- a przecież "wszyscy" dobrze wiemy, ze Prawdziwy związek polega na Partnerstwie... wiec ?

- aaa, kto powiedział ze Partnerstwo ma być nudne... ??? ;)^

- wiec... na mój gust, to te porady tyczą się nie tylko jednej ze stron, ale na zasadzie Partnerstwa również i tej drugiej... :)

 

Więc... nie Ja jemu dogadzam, Tylko umilamy Sobie Życie na wzajem... raczej :))

- bo robimy To z czystej Przyjemności i Satysfakcji dla nas obojga, a nie Tylko dla Siebie...

- rozsądny mężczyzna... raczej postawiłby się na Kobiety miejscu/zamiana krzesłami/ i odczytał te porady...tak, że i On tak samo ma/powinien "zabiegać" o Związek w równym stopniu co i Ona wiec i na takich samych zasadach, które przecież zawsze są do uzgodnienia a wiec i do zweryfikowania, tak żeby nasze Współżycie faktycznie odzwierciedlało właśnie to słowo... :)

- gdyż jeśli... każdy tylko "sobie rzepkę skrobie" na zasadzie tylko "moje " potrzeby są ważne... to oczywiście jest to tylko jedna wielka porażka...

- bo Nic tak nie zabija małżeństwa jak Rutyna... która właściwie jest Tylko STAGNACJĄ... a to jest wbrew samemu Życiu... które jest przecież po to aby się Rozwijać, a nie stać w miejscu... raczej ;)^

 

Aaa... ta Pani/autorka podała tylko pod rozwagę niektóre sposoby zwalczania Rutyny właśnie, a To czy ktoś z nich skorzysta czy nie, To przecież tylko jego indywidualna sprawa, bo przecież wiadomo że nie wszyscy wszystko lubią dlatego i każdy Żyje Tak jak uważa... a jeśli nawet źle uważa, to Życie i Tak to zweryfikuje... :)

- a jeśli Aurze ta książka jest zbędna... to można(?)by też posłać ją dalej. (ale nie wiem czy to dobry pomysł, bo i na jakich zasadach... :]??? (ewentualnie można by ustalić z Neo'Nówką) :))

 

 

---pozdrawiam cieplutko... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

- wiec... na mój gust, to te porady tyczą się nie tylko jednej ze stron, ale na zasadzie Partnerstwa również i tej drugiej... :)

 

Więc... nie Ja jemu dogadzam, Tylko umilamy Sobie Życie na wzajem... raczej :))

- bo robimy To z czystej Przyjemności i Satysfakcji dla nas obojga, a nie Tylko dla Siebie...

- rozsądny mężczyzna... raczej postawiłby się na Kobiety miejscu/zamiana krzesłami/ i odczytał te porady...tak, że i On tak samo ma/powinien "zabiegać" o Związek w równym stopniu co i Ona wiec i na takich samych zasadach, które przecież zawsze są do uzgodnienia a wiec i do zweryfikowania, tak żeby nasze Współżycie faktycznie odzwierciedlało właśnie to słowo... :)

- gdyż jeśli... każdy tylko "sobie rzepkę skrobie" na zasadzie tylko "moje " potrzeby są ważne... to oczywiście jest to tylko jedna wielka porażka...

- bo Nic tak nie zabija małżeństwa jak Rutyna... która właściwie jest Tylko STAGNACJĄ... a to jest wbrew samemu Życiu... które jest przecież po to aby się Rozwijać, a nie stać w miejscu... raczej ;)^

 

Infedro, jeśli te słowa odzwierciedlają Twoje szczere przekonania, to Ci powiem, ze gdybym była młodsza i wolna, to bym Cię... uwiodła...ups...:_zawstydzony: i zaobrączkowała::_buzki:

Link to comment
Share on other sites

- wiec... na mój gust, to te porady tyczą się nie tylko jednej ze stron, ale na zasadzie Partnerstwa również i tej drugiej... :)

 

Więc... nie Ja jemu dogadzam, Tylko umilamy Sobie Życie na wzajem... raczej :))

- bo robimy To z czystej Przyjemności i Satysfakcji dla nas obojga, a nie Tylko dla Siebie...

 

Właśnie Infe, gdyby to było tak napisane, podpisałabym się obiema łapkami, ale niestety było ujęte tak jak zacytowałam.

Może Rolsjanki są od małego tak wychowywane by to one "dogadzały" i być może są szczęśliwe, że tak mogą, bo nie umieją inaczej?

Może dla nich to jest sens życia?

I nie przyjdzie im nawet do głowy, że można inaczej.

Link to comment
Share on other sites

To co przeczytałam w następnym dziale "powaliło" mnie, aż zacytuje.

 

aż się obawiałam, że ja miałam dziwne odczucia co do niektórych treści z tej książki... :usmiech: ale widzę, że nie tylko ja :lol:

Link to comment
Share on other sites

aż się obawiałam, że ja miałam dziwne odczucia co do niektórych treści z tej książki... :usmiech: ale widzę, że nie tylko ja :lol:

A co miałam Ja powiedzieć? Jeszcze napisać recenzje.

Obawiałam się ( i po części nadal), że za taką recenzję mogę być skreślona z listy recenzentów.

Link to comment
Share on other sites

a niby dlaczego??

idealnie wypisałaś i plusy i minusy książki... a że niekiedy w książce są rzeczy, z którymi odbiorca się nie zgadza nie znaczy, że to co robi jest złe...

 

moim zdanie bardzo dobrze poradziłaś sobie z zadaniem... czyli żadnego skreślenia nie będzie :usmiech:

Link to comment
Share on other sites

- Właśnie Infe, gdyby to było tak napisane, podpisałabym się obiema łapkami,

- ale niestety było ujęte tak jak zacytowałam.

Może Rolsjanki są od małego tak wychowywane by to one "dogadzały" i być może są szczęśliwe, że tak mogą, bo nie umieją inaczej?

- rozumiem Auro że Cie To tak zdeprymowało ale zauważ że, niejako "oceniasz" To tylko z "jednej strony".... bo tak jakby chyba założyłaś że Rosjanki tylko "dają" i niejako "nic" za to nie otrzymują, aaa przecież Życie jest nie tylko sztuką Dawania ale i Otrzymywania... :)

- a z tej prostej zasady co wynika ? ... że aby Otrzymać, to najpierw trzeba Dać... i to najlepiej całkiem bezinteresownie czyli tak od Serca po prostu,bo tylko wtedy nasze "dawanie" nie będzie skażone VirusemEgo(ogólnie do wszystkich) żądającym w swej podświadomości niejako "nagrody"... co automatycznie burzy cały sens "Dawania" jak i w konsekwencji Sens "Jedności" dwóch niezależnych ISTOT.

 

 

Może dla nich to jest sens życia?

- wydaje mi się jednak że troszkę "źle" oceniasz te Rosjanki... :)

- bo skoro twierdzą że dzięki temu są szczęśliwe... To co to oznacza ?... ano tylko To, że te ich zabiegi odnoszą Skutek... a wiec ?

- skoro skutek... to i przyjemność i satysfakcję ze związku... czyli że ON facet także odwzajemnia się jej "TYM Samym" , bo tylko dzięki temu może zaistnieć prawdziwe"szczęście"... a nie tylko jego iluzja... :)

- gdyż samo "dawanie" a nawet samo "otrzymywanie" nigdy szczęścia dać nie może, gdyż w efekcie sprowadza się tylko do "chorego układu" Dominant/ka --> Poddana/y ... :)

- aaa?... skoro książkę pisze osoba która uważa sie za szczęśliwą... to Ja odbieram to tak, jakby relacja dawania/i otrzymywania była obustronna właśnie... :)

 

I nie przyjdzie im nawet do głowy, że można inaczej.

- hmm... sama widzisz, że wszystko zależy tylko od "punktu widzenia" własnie... :)

- oczywiście jest pewne zagrożenie... że osoba mało doświadczona /i wcale mi nie chodzi tu o sex ;/ pojmie to niejako na swój sposób... ale zauważ co się stanie, jeśli przełamie swoje stereotypy myślenia... i zaufa Sercu, a nie tylko kalkulacyjnemu "Rozumowi"... :)

- oczywiście powinno nastąpić "odwzajemnienie" i to nie takie "bo muszę", tylko takie bo tak "czuję"... a jak już Czuje to już jest pierwszy krok na dobrej drodze... :)

 

Kochana... Uczucia zawsze są zabijane przez "kalkulacyjne Gierki"/Ego, które nie bazują na Sercu/a tylko na Rozumie... wiec?

- "chłód Rozumu" zabija To, czego tak każdy Pragnie i nieustannie poszukuje... gdyż jeśli spotka się z "Chłodem" z tej drugiej strony, to automatycznie "zamraża się i Jego własne Serce"...

- wiec ?... najpierw musisz coś Sam/a dać i to najlepiej "gorącego" by te Lody mogły się skruszyć... :)

 

- Prawo Wymiany... jest Tu nie ubłagane --> nie otrzymasz NIC puki sam/a nie dasz... :)

- albo inaczej... "otrzymujesz tylko To co i sam/a od Serca dajesz"...

- oczywiście zapewniam, że pisałem to w kontekście do "książki" czyli Wszystkich, a nie do Ciebie miła Auro... :)

 

 

--- serdeczności.... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

- A co miałam Ja powiedzieć? Jeszcze napisać recenzje.

Obawiałam się ( i po części nadal), że za taką recenzję mogę być skreślona z listy recenzentów.

 

hmm... widzę że w czasie kiedy zajęty byłem pisaniem, wyszła i taka sprawa... :?

- otóż Auro miła... chcę Ciebie jak najmocniej zapewnić, że moje posty w Żaden sposób nie miały na celu niejako "podważania" Twojej recenzji... :))!

- chodziło mi tylko i wyłącznie o "Rozważenie Tematu"... a kiedy można coś rozważać, nooo :)? właśnie wtedy gdy są dwa "niby" odmienne zdania... zresztą, Tak w ogóle to myślałem, że Taki Właśnie jest SENS tych naszych Recenzji...

- a mianowicie, że ktoś się wypowie jak On to widzi, a reszta będzie przedstawiać swoje "interpretacje" ale nie do kłótni... tylko do możliwości ujrzenia przez innych, także tych "innych" bo i nie "schematycznych " punktów widzenia, ale jak najbardziej bez żadnEgo narzucania... :))

- dlatego... jestem Przeciwny jakiemukolwiek "ocenianiu recenzentów"... inne zdania/poglądy wynikają nie z chęci "oceny recenzenta" jak to może "podszeptywać" Ego, ale wyłącznie z chęci niejako "rozgryzienia" Tematu... :)

- dlatego gwarantuje Ci Auro że jeśli komukolwiek przyjdzie na myśl skreślenie Ciebie jako Recenzenta... to sam stanę w Twej obronie, a jeśli to nie przyniesie skutku... to i Sam z listy recenzentów się wypiszę... :)

 

- Recenzent... musi mieć "wolna rękę" w podejściu do książki, gdyż musi wyrazić jej szczery i autentyczny odbiór... dlatego TAK musi być... :)))

- a to, że Tu na forum sobie dyskutujemy ze odbiór może być różny... to przecież Nic tylko się z tego cieszyć, gdyż dzięki temu właśnie można dojść do wielu "rozwojowych" Nas Samych przemyśleń... czyli niejako zrealizowania "Prawa Wymiany" właśnie... ;):D

 

- aaa... jak myślicie, które recenzje spełniły swoja role ?... bo według mnie, Te gdzie było nad czym dyskutować... :P

- i tylko oto Tu w tym wszystkim chodzi... moim zdaniem oczywiście, ale mam nadzieje że i również Waszym :)

 

 

---pozdrawiam serdecznie... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Infedro, jeśli te słowa odzwierciedlają Twoje szczere przekonania, to Ci powiem, ze gdybym była młodsza i wolna, to bym Cię... uwiodła...ups...:_zawstydzony: i zaobrączkowała::_buzki:

Witaj... goya... :)

 

- hmm... zawsze wypowiadam sie szczerze, gdyz tylko Tak nie oszukujemy "siebie Samych"... :)

 

to Ci powiem, ze gdybym była młodsza i wolna

- aaa?... co masz na mysli "młodsza" :? , bo przecież Prawdziwa Wartość Człowieka zależy od jego Duszy, aaa Tu to akurat jest jak z winem... im starsza tym Piękniejsza... :)

 

i wolna, to bym Cię... uwiodła...ups...:_zawstydzony: i zaobrączkowała

hmm... widzę Tu troszkę "niekonsekwencji"... bo gdybyś była "wolna" to wychodzi na to/raczej, że zrobiłabyś wszystko aby "wolną nie być"... ;)?

- moja miła, cały Paradox... związków tkwi w Tym, żeby ;

"nie być Samotnym, i nie zatracić przy tym Wolności obydwu Stron"... gdyż inaczej znowu chęć "Wolności" zwycięży... :)

 

 

---pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłe "słowa"... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

hmm... widzę że w czasie kiedy zajęty byłem pisaniem, wyszła i taka sprawa... :?

- otóż Auro miła... chcę Ciebie jak najmocniej zapewnić, że moje posty w Żaden sposób nie miały na celu niejako "podważania" Twojej recenzji... :))!

 

:szok: Infe, to nie było do Ciebie abi o Tbie :lol:.

Ty nie przyznajesz książek ludkom do zrecenzowania.

Tylko i wyłącznie szło mi o to, a nie o dalszą dyskusję w temacie.

Link to comment
Share on other sites

Aura napisala świetną recenzję, Infedro ma rownież racje że związek to sztuka partnerska.

 

Goja ty się swoimi latami nie zaslaniaj - popatrz na madonne 53 lata a kochanek 24 ....

Link to comment
Share on other sites

Nie zamierzam się oczywiście tutaj z nikim spierać, ale niedawno miałam okazję poznać Emmę i jest to tak niezwykła, wręcz magiczna i do tego radosna kobieta, że ja ufam jej słowom, oczywiście nie mając zamiaru sprzeciwiać się recenzji Aury, ponieważ każda z nas może mieć własne zdanie na ten temat.

Zmierzam jedynie do tego, że Rosjanki widocznie mają inne podejście do życia z mężczyzną, niż my. I nie mam też na myśli tego, że Polki nie dbają o dom (gotowanie obiadów, pranie, prasowanie, sprzątanie i setki tysiące spraw, które mają na głowie), ponieważ to robią. I to wspaniale. Jednak odnoszę wrażenie, że to nie wszystko. Bo chociaż mężczyzna owszem jest zadowolony ze smacznego schabowego, to jednak nie jest to szczyt jego marzeń.

Zmierzam też do tego, że Emma zapewne chciała nam, Polkom, wyjaśnić, że w kontaktach z mężczyznami powinnyśmy pamiętać o tym, co w naszym kraju nazywamy słowami: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe", czy też bardziej w stylu kościelnym: "Szanuj bliźniego swego, jak siebie samego". A jeszcze dodatkowo gdyby kobieta dbała o siebie, by być piękną zarówno dla siebie, jak i dla męża, co cieszy męskie oko, a jednocześnie nie ujmuje godności kobiecej, a także gdyby kobieta przynajmniej w małym stopniu zainteresowała się tym, czym interesuje się jej mężczyzna, aby mogli prowadzić ciekawe dyskusje na ten temat, no i by często mu dziękowała (oczywiście nie za kolejne wypite piwo czy za rzucone w kąt śmierdzące skarpetki:)) oraz chwaliła, to z pewnością połechce męskie ego i będzie nasz:)

I domyślam się, że Emma Lange w książce, której ja niestety nie miałam okazji przeczytać, wcale nie chce nas zachęcić do tego, by im bić hołdy. Myślę raczej, że ona uczy nas, jak postępują Rosjanki i co w związku z tym wychodzi im na dobre.

Wiecie jaki napis ma na swoim komunikatorze internetowym Emma, autorka tej książki? "Kocham cię nie za to kim ty jesteś, ale kim jestem ja, kiedy jestem z tobą" (moje tłumaczenie tekstu). Myślę, że to zdanie wspaniale podsumowuje dyskusję na temat tej książki.

Pozdrawiam wszystkich.

Edited by nagarfus
Link to comment
Share on other sites

Nie zamierzam się oczywiście tutaj z nikim spierać, ale niedawno miałam okazję poznać Emmę i jest to tak niezwykła, wręcz magiczna i do tego radosna kobieta, że ja ufam jej słowom, oczywiście nie mając zamiaru sprzeciwiać się recenzji Aury, ponieważ każda z nas może mieć własne zdanie na ten temat.

 

Dziękuję tobie za "obronę" Emmy ale to zbyteczne, nie oceniam Jej: jej postawy, osiągnięć, ni jako człowieka, ni jako kobiety.

Powiedziałam tylko swoje odczucia na podstawie tego co było napisane w książce, którą otrzymałam do zrecenzowania (słusznie zauważyłaś, że "każda z nas może mieć własne zdanie na ten temat"). Starałam się zrobić to uczciwie, miałam napisać recenzję (szczerą, nie pod publikę) co też uczyniłam.

 

Zmierzam jedynie do tego, że Rosjanki widocznie mają inne podejście do życia z mężczyzną, niż my.

Przecież, o tym też wspominałam w późniejszych postach.

Może Rolsjanki są od małego tak wychowywane by to one "dogadzały" i być może są szczęśliwe, że tak mogą, bo nie umieją inaczej?

Może dla nich to jest sens życia?

I nie przyjdzie im nawet do głowy, że można inaczej.

 

Zmierzam też do tego, że Emma zapewne chciała nam, Polkom, wyjaśnić, że w kontaktach z mężczyznami powinnyśmy pamiętać o tym, co w naszym kraju nazywamy słowami: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe", czy też bardziej w stylu kościelnym: "Szanuj bliźniego swego, jak siebie samego"..
.

Tak być może, nikt nie wie co miała na myśli, możemy jedynie przeczytać jak to napisała. A napisała (jak dla mnie) jednostronnie, tak jakby to tylko od postawy kobiety zależało szczęście związku. I skoro odwołujesz się do przysłów, to powinnaś pamiętać, że obowiązują one w obie str.

Miłość bezwarunkowa jest możliwa, ale ty sama musisz najpierw pokochać siebie.

 

 

Wiecie jaki napis ma na swoim komunikatorze internetowym Emma, autorka tej książki? "Kocham cię nie za to kim ty jesteś, ale kim jestem ja, kiedy jestem z tobą" (moje tłumaczenie tekstu). Myślę, że to zdanie wspaniale podsumowuje dyskusję na temat tej książki.

Pozdrawiam wszystkich.

A co do tego ma jej napis na komunikatorze?

Nie widze związku, pisałam już "nie oceniam Jej: jej postawy, osiągnięć, ni jako człowieka, ni jako kobiety", mówimy o książce i tylko o książce, a nie o życiu autorki. Co innego gdyby to była autobiografia, a tak :bezradny:

Nie mniej jednak dziękuję, że zabrałaś głos w dyskusji, my nie potępiamy Pani Emmy, wyrażamy tylko swoje zdanie na temat danej książki.

Edited by Aura
Link to comment
Share on other sites

Dzięki tak owocnej dyskusji książka ma reklamę.

:lol: i to jaką reklamę :usmiech:

 

że Rosjanki widocznie mają inne podejście do życia z mężczyzną, niż my

a tu mi się przypomniała rozmowa w pewnym porannym programie w tv, w którym do tego nawiązywano... no i oczywiście tam też któryś z gości wspomniał, że nie należy tutaj uogólniać... chociaż faktycznie wspominano, że Rosjanki czy Ukrainki mają trochę inne podejście do tych spraw (no ale to nie znaczy, że wszystkie itp)

Link to comment
Share on other sites

nie należy tutaj uogólniać... c)

Och przepraszam, to wpływ tej książki i jej uogólnień, jeszcze raz przepraszam.

Wiem, że nie powinno się "wrzucać wszystkich do jednego wora".

Link to comment
Share on other sites

:usmiech: nie masz za co przepraszać. Czasami każdemu się zdarza uogólniać... :_oczko:

 

Pozdrawiam :slonko:

 

- owszem... nie należy uogólniać :) to dobra zasada... ;)^

- dlatego tak jak wspomniałem i wcześniej... każdy odbierze tą książkę niejako "po swojemu" czyli na miarę "swego wnętrza" własnie...

- ale wcale nie to jest najważniejsze... tylko To, by ten odbiór sprowokował Nas do przemyśleń... aaa wiec "oceny" zostawiamy niejako na boku... a zaczynamy sie zastanawiać raczej nad Sobą Samym...

- i jeśli Taki jest cel tej książki... to raczej myślę że bardzo dobrze spełnia/ła swe zadanie...

 

---pozdrawiam... infedro :)

Link to comment
Share on other sites

Odnośnie słów autorki recenzji:

Ja nie robię tutaj, jak powyżej wspomniałaś "obrony" Emmy, ponieważ ona i jej książka nie muszą się bronić, bez względu na to, jaką Ty jej recenzję wydasz. Ty masz prawo do dania takiej recenzji, jaka jest zgodna z Twoim odczuciem i z tej możliwości oczywiście skorzystałaś. Ja wprawdzie nie jestem recenzentem (niestety, a szkoda, bo nie miałam okazji przeczytać tej książki), ale również chciałam zabrać głos w tej dyskusji i przedstawić swoje zdanie na ten temat. Ja jedynie podzieliłam się z Wami faktem, że znam tę osobę i jest niezwykle ciepłą, radosną osobą i być może to jest dodatkowym faktem, który jej mężczyźnie (którego wywróżyła jej Tarocistka) w niej zaimponował.

Uważam, że Emma napisała tę książkę nie tylko na podstawie doświadczenia Rosjanek, ale również swojego własnego. A ponieważ z zasady uśmiech z jej twarzy nie gaśnie i widać wyraźnie, że jest to szczere, wobec tego myślę, że jest ona szczęśliwa w swoim życiu i w małżeństwie. Dlatego uważam, że to wspaniałe, iż zechciała się ona z nami, Polkami, podzielić swoim doświadczeniem i tym, w jaki sposób do tego wszystkiego doszła.

Odnośnie zaś słów Aury, że zacytowany przeze mnie opis (nie wiem czy to jest przysłowie, myślę, że raczej jakiś cytat, ale jak się tego od niej dowiem, to Wam napiszę, co to jest), a więc słowa "Kocham cię nie za to kim ty jesteś, ale kim jestem ja, kiedy jestem z tobą" myślę, że jednak ma związek z omawianą tutaj książką, ale wtedy, gdy patrzy się na te słowa nie tylko z naszego, kobiecego punktu widzenia, ale również ze strony mężczyzny. Gdyby te słowa wypowiedział mężczyzna oznacza to, że facet kocha nas nie tylko za to, kim jest sam, ale kim jest będąc z nami. I na tym myślę polega to całe - wcale nie magiczne, lecz wielce naturalne - zdobywanie i utrzymywanie przy sobie mężczyzny. Nie na siłę, nie za pomocą zaklęć, ale za pomocą odpowiedniego postępowania, słów i bycia razem z mężczyzną, a nie obok niego.

Auro, tak jak wczoraj napisałam w swojej wypowiedzi, nie zamierzam się z Tobą spierać i moje słowa nie są przeciwko Twojej recenzji, bo każda z nas może mieć swoje zdanie, a i Ty zapewne spodziewałaś się, że mogą się zdarzyć na forum odmienne opinie na temat tej książki, niż Twoja opinia. Zawsze tak jest, bo każdy z nas na swój sposób postrzega świat i życia. I każdy z nas ma do swojej opinii prawo.

Nie ma jednej jedynie słusznej recenzji na temat książki. Są tylko odmienne opinie, ponieważ każdy z nas ma inne podejście do świata i do życia. Ja swoje podejście zmieniłam dopiero niedawno (bo też miałam niesamowicie rozbudzone kobiece ego) i to co tutaj piszę nie wynika wyłącznie z sympatii do autorki książki, ale również i nade wszystko z mojego własnego doświadczenia życiowego oraz z wniosków wyciągniętych na podstawie moich włąsnych życiowych błędów.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Reasumując: książka z typu "zaliczone, przeczytane, nie wracam do niej".

 

Auro, czy wobec tego, że nie masz ochoty na powrót do tej książki czy mogłabym Ciebie prosić o jej przesłanie na mój adres, który podałabym Tobie w PW?

Oczywiście na zasadzie przedpłaty przesłałabym Ci zwrot kosztów przesyłki (a niestety obecnie nie mogę zapłacić dodatkowo za książkę, gdyż robię w przyszłym tygodniu bardzo kosztowne badania).

Napisz, proszę, Auro, czy zgadzasz się na taką transakcję między nami? :cmok:

Link to comment
Share on other sites

hmm... widzę Tu troszkę "niekonsekwencji"... bo gdybyś była "wolna" to wychodzi na to/raczej, że zrobiłabyś wszystko aby "wolną nie być"... ;)?

- moja miła, cały Paradox... związków tkwi w Tym, żeby ;

"nie być Samotnym, i nie zatracić przy tym Wolności obydwu Stron"... gdyż inaczej znowu chęć "Wolności" zwycięży... :)

Oj, INFEDRO... Wyluzuj... :luzik:To była trochę jowialna w formie docena, jak mawiają psycholodzy, Twojej postawy...

Czym innym jest bycie wolnym w sensie braku zobowiązań, czym innym wolność wewnętrzna...

Przecież nie muszę tego tłumaczyć....:icon_wink:

 

 

A napisała (jak dla mnie) jednostronnie, tak jakby to tylko od postawy kobiety zależało szczęście związku. I skoro odwołujesz się do przysłów, to powinnaś pamiętać, że obowiązują one w obie str.

 

 

Auro... 3 razy TAK....

 

Nie gniewajcie się Moi Mili za to co napiszę...

Problem polega na tym, że dywagując na temat postaw w związkach - opieracie swoje przekonania na teorii a nie praktyce...

Trudno, by było inaczej..

Życie jednak koryguje zwykle nasze wcześniejsze wyobrażenia.

I mądrość, jaka przychodzi z wiekiem, przynosi wiedzę, że największą sztuką jest SZTUKA KOMPROMISÓW...

Kompromis, to zwykle coś, przeciw czemu bardzo się buntujemy będąc młodymi. Przynajmniej ja tak miałam...

I moi przyjaciele i znajomi.

Wydawał mi się on porażką, rezygnacją z ideałów, ustąpieniem pola...

Z czasem zaczynamy rozumieć co miał na myśli Tischner pisząc " masz rację, ale jakie dobro z tego wynika?"

 

Zmierzam jedynie do tego, że Rosjanki widocznie mają inne podejście do życia z mężczyzną, niż my. I nie mam też na myśli tego, że Polki nie dbają o dom (gotowanie obiadów, pranie, prasowanie, sprzątanie i setki tysiące spraw, które mają na głowie), ponieważ to robią. I to wspaniale. Jednak odnoszę wrażenie, że to nie wszystko. Bo chociaż mężczyzna owszem jest zadowolony ze smacznego schabowego, to jednak nie jest to szczyt jego marzeń.

Zmierzam też do tego, że Emma zapewne chciała nam, Polkom, wyjaśnić, że w kontaktach z mężczyznami powinnyśmy pamiętać o tym, co w naszym kraju nazywamy słowami: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe", czy też bardziej w stylu kościelnym: "Szanuj bliźniego swego, jak siebie samego". A jeszcze dodatkowo gdyby kobieta dbała o siebie, by być piękną zarówno dla siebie, jak i dla męża, co cieszy męskie oko, a jednocześnie nie ujmuje godności kobiecej, a także gdyby kobieta przynajmniej w małym stopniu zainteresowała się tym, czym interesuje się jej mężczyzna, aby mogli prowadzić ciekawe dyskusje na ten temat, no i by często mu dziękowała (oczywiście nie za kolejne wypite piwo czy za rzucone w kąt śmierdzące skarpetki:)) oraz chwaliła, to z pewnością połechce męskie ego i będzie nasz:)

 

Aj, aj... Aż boli....

Kochani, życie bardzo KORYGUJE takie poglądy....

Nie tylko z racji kart czytania od bardzo wielu lat ale głównie z mnogości kontaktów z ludźmi wynikających z.. innych aspektów mojego życia zawodowego i prywatnego, przekonałam się, że taki model... niestety, rzadko to się sprawdza...

Rosjanek też trochę znałam.

I ich podejście do tematu...:tak:

Nie będę tego rozwijała...

Po drugie - dziwi mnie droga NAGARFUS takie...wybacz,niemal szowinistyczne wręcz podejście... :_szok:

Mam nadzieję, ze to jedynie przekora mająca podkrecić dyskusje?

INFEDRO pięknie pisał o PARTNERSTWIE, WZAJEMNOŚCI, WOLNOŚCI..

Przeciwko brakowi podkreślenia KONIECZNOŚCI kultywowania tych wartości w recenzowanej książce protestowała AURA....

Nawołują do tego psycholodzy...

A Ty tak źle potraktowałaś kobiety...

A tak ulgowo mężczyzn...

Którzy TEZ powinni dbać o siebie, starać się pozostać atrakcyjnymi dla swoich żon, dbać o dom, współdzielić obowiązki, nie POMAGAĆ, a robić co do nich należy...

Bo dlaczego pranie,gotowanie, sprzątanie, pielęgnowanie i wychowywanie dzieci miałoby być jedynie domeną pracujących, często lepiej zarabiających kobiet?

Nie ujmie męskiej godności zainteresowanie się tym, czym interesuje się żona...

Ani dziękowanie jej za wszystko co robi...

Fakt, nie wiem w jakim przebywasz środowisku...

Kiedy rozglądam się wokoło widzę w większości kobiety nieźle wykształcone, mądre, atrakcyjne i intelektualnie na wysokim poziomie...

Widzę kobiety dzielne...

Mężczyzn - różnych...

I większość badań wszelakich to potwierdzają...

 

Partnerstwo, partnerstwo i jeszcze raz partnerstwo...

Zasada wzajemności - jesteśmy OBOJE dla siebie dobrzy...

Oboje się staramy...

Inaczej, to - klęska....

A pani Lange?

Doświadczenie podpowiada, że ta MŁODA kobieta, bez wsparcia i pomocy swojego partnera życiowego, będąc gejszą przez 24 godziny na dobę, nie mogłaby robić tego wszystkiego, co robi..

Sama mówi o sobie:

Po pierwsze mój mąż uwierzył w moje zdolności i pomógł pierwszej książce pojawić się na świecie.
Emma Lange: Moją pasją są podróże, uwielbiam czytać. Często śledzę co ciekawego dzieje się w świecie nauki i medycyny. Zajmuję się zielarstwem i radiestezją. Czasami robię amulety dla przyjaciół.

WW: I znajduje Pani czas na to wszystko?

Emma Lange: To znów dzięki rodzinie. Mam w niej ogromne wsparcie.

A inni o niej piszą:

Astrolog, numerolog, psycholog, autorka książek (m.in "Tajemnice numerologii", "Numerologia miłosna", "Numerologiczny kwadrat Pitagorasa"). Z zawodu biolog i chemik. Pomysłodawczyni i założycielka Ezoterycznej Szkoły "Krzeczot", która w 2009 rozpoczęła swoją działalność.
Emma Lange od 8 lat mieszka w Elblągu. Jest mamą 4-letniej Nikoli. Jak mówi, praca jest jej pasją. W Elblągu prowadzi gabinet medycyny naturalnej i chromoterapii oraz od trzech lat zajęcia jogi i psychologii transpersonalnej. 
W tym roku Emma Lange założyła internetowe wydawnictwo Jupiter.

Jest śliczniutka...

Co do poglądów?

Napisać można wszystko...

Charta non erubescit - papier się nie rumieni (ze wstydu); papier jest cierpliwy; pisać można wszystko.

Link to comment
Share on other sites

Uważam, że Emma napisała tę książkę nie tylko na podstawie doświadczenia Rosjanek, ale również swojego własnego.

 

znalazłam w Posłowiu coś co może potwierdzić Twoje przypuszczenia, a mianowicie:

"Moi drodzy Czytelnicy, cieszę się, że mogę podzielić sę z wami moją wiedzą. Pochodzi ona częściowo z książek, a częściowo z własnych doświadczeń." (s. 184)

Link to comment
Share on other sites

Odnośnie wypowiedzi Goya:

Tak jak już pisałam powyżej, to mój punkt widzenia na sprawę, Wy możecie mieć zupełnie inny. I moje słowa nie mają na celu ani złego potraktowania kobiet (sama jestem kobietą, więc nie mówię: baby do garów, a potem jeszcze hołdy bić mężowi :D:D ani ulgowego traktowania mężczyzn.

Mam zawsze na myśli równe prawa partnerów w związku. Ale nie o moim podejściu do równości czy jej braku tutaj mowa, lecz o książce, która ma na celu nasze, kobiece podejście do mężczyzny, by go zdobyć i utrzymać przy sobie. Gdy powstanie kiedyś książka o tym, jak mężczyzna ma utrzymać kobietę, to też o niej podyskutujemy, natomiast teraz rozmawiamy właśnie o tej książce, która dotyczy porad na temat utrzymania i zdobycia mężczyzny przez kobietę.

Oczywiście zgadzam się z Tobą, że mężczyźni TEŻ powinni dbać o siebie, ale zauważ, że ja nigdzie nie napisalam, że dbać o siebie musi wyłącznie żona, a facet nie. Wręcz odwrotnie, napisałam, że kobieta powinna dziękować mężowi, ale oczywiście nie za kolejne wypite piwo czy za rzucone w kąt śmierdzące skarpetki :)

Link to comment
Share on other sites

Odnośnie słów autorki recenzji:

Ja nie robię tutaj, jak powyżej wspomniałaś "obrony" Emmy, ponieważ ona i jej książka nie muszą się bronić, bez względu na to, jaką Ty jej recenzję wydasz.

 

Jeśli nie zwróciłaś uwagi moja "obrona" jest w cudzysłowiu .

Więc tak na prawdę nie uważam byś broniła jak i że potrzeba jej bronić, tak samo jak nie potrzeba bronić mojej recenzjii. To jest moje zdanie, nikogo nie zmuszam do tego by myślał "jak Ja" , a swoją drogą robimy reklamę tej książki i nie ważne czy źle, czy db. mówimy, liczy się fakt, że będzie zapamiętana i wielu ludzi zechcez apoznać się z książką by "wydać własny osąd".

 

dnośnie zaś słów Aury, że zacytowany przeze mnie opis .... myślę, że jednak ma związek z omawianą tutaj książką,

 

Ja nadal twierdzę, że nie ma, a to z prostej przyczyny, że nie jest to zdanie z recenzowanej przeze mnie książki "Sztuka miłości", a właśnie dyskutujemy na temat książki, a nie prywatnego życia autorki.

 

Auro, tak jak wczoraj napisałam w swojej wypowiedzi, nie zamierzam się z Tobą spierać i moje słowa nie są przeciwko Twojej recenzji, bo każda z nas może mieć swoje zdanie, a i Ty zapewne spodziewałaś się, że mogą się zdarzyć na forum odmienne opinie na temat tej książki, niż Twoja opinia.

 

Nie uważam byśmy się spierały, rozmawiamy tylko.

Link to comment
Share on other sites

Oj, INFEDRO... Wyluzuj... :luzik:To była trochę jowialna w formie docena, jak mawiają psycholodzy, Twojej postawy...

Czym innym jest bycie wolnym w sensie braku zobowiązań, czym innym wolność wewnętrzna...

Przecież nie muszę tego tłumaczyć....:icon_wink:

 

- aaa jeśli tak to jaasne :)... luzik.. :_ (kreska, to pozycja przy luziku ;)^

 

- hmm... jeśli chodzi o cała resztę postu... to raczej nie ma sensu się powtarzać, bo już o tym pisałem w poście nr 9/1 str...

 

- bo... Prawo Wymiany jest Nieubłagane... a egzekwuje tylko To... co Sami "spieprzyliśmy"... :)^*

 

 

---pozdrawiam cieplutko... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Auro, jeszcze tylko takie maleńkie wyjaśnienie odnośnie Twoich słów:

"Ja nadal twierdzę, że nie ma, a to z prostej przyczyny, że nie jest to zdanie z recenzowanej przeze mnie książki "Sztuka miłości", a właśnie dyskutujemy na temat książki, a nie prywatnego życia autorki.". Tymczasem moje słowa związane z opisem, który u Emmy znajduje się na komunikatorze internetowym nie były w żaden sposób związane z jej życiem prywatnym, zauważ :icon_wink:

Link to comment
Share on other sites

Słowa te mają moim zdaniem to wspólnego z książką, co napisałam na ten temat powyżej.

Przepraszam, ale nie mam czasu na szukanie tych moich słów, bo moje wypowiedzi były obszerne, więc jeśli masz ochotę znajdź je sama, ponieważ prowadzę sprawę o odszkodowanie dla męża, a mąż ma do mnie dziś dzwonić o 15-stej z pracy, więc muszę mieć przygotowane do sądu super argumenty dla niego przeciwko MON.

Haha, jeszcze coś Wam śmiesznego powiem :) Moja koleżanka, dojrzała osoba po 50-tce kiedyś mi powiedziała: "Ty bierz od swojego męża pieniądze za to, że mu sprawę w sądzie prowadzisz!". Nie no ja nie mogę, od własnego męża pieniądze miałabym brać jak adwokat od klienta? :)) Mnie wystarcza tymczasem słowo "dziękuję", o którym pisze też Emma Lange w swojej książce :aniolek:

Link to comment
Share on other sites

"Kocham cię nie za to kim ty jesteś, ale kim jestem ja, kiedy jestem z tobą" myślę, że jednak ma związek z omawianą tutaj książką, ale wtedy, gdy patrzy się na te słowa nie tylko z naszego, kobiecego punktu widzenia, ale również ze strony mężczyzny. Gdyby te słowa wypowiedział mężczyzna oznacza to, że facet kocha nas nie tylko za to, kim jest sam, ale kim jest będąc z nami. I na tym myślę polega to całe - wcale nie magiczne, lecz wielce naturalne - zdobywanie i utrzymywanie przy sobie mężczyzny. Nie na siłę, nie za pomocą zaklęć, ale za pomocą odpowiedniego postępowania, słów i bycia razem z mężczyzną, a nie obok niego.

Nagarfus, pod tymi Twoimi słowami podpisuję się łapkami dwiema.....:oklasky:

 

Ja tylko protestuje przeciwko formułowaniu takich stwierdzeń

"Żeby zatrzymać przy sobie mężczyznę na dłużej niż jeden wieczór należy

- być inspirującą, wyrazistą indywidualnością, inną niż cała reszta, ale przy tym, jeśli trzeba, umiejącą stawać się głęboką, rozumiejącą, romantyczną, można nawet powiedzieć poetycką. Należy dobrze znać muzykę, literaturę, to co się dzieje na świecie, żeby Twoje towarzystwo było ciekawe, żeby jemu chciało się dalej z Tobą przebywać....

- mężczyźnie trzeba trochę schlebiać, chwalić go, a wtedy on nigdzie od Ciebie nie pójdzie. Panowie bardzo lubią gdy się ich chwali. Boisz się, że go przechwalisz? Nie,jeśli będziesz to robiła umiejętnie, w zabawie, tak jak do tej pory nie robiła żadna jego wielbicielka Mówisz, że nie ma go za co chwalić? Z W takim wypadku są dwa warianty: albo zaczniesz go krytykować, a w tedy sam odejdzie, albo zdusisz to w sobie, ale przecież nie sposób żyć w takim związku.

- nieustannie wyrażaj wdzięczność: za kwiaty, pocałunki, prezenty (nawet jeśli one nie całkiem się ci podobały, to nic, chwal go za hojność, bo inaczej niczego więcej nie dostaniesz....."

jako prawdy objawionej, a nie jako tego czym są, czyli -użytecznymi zręcznymi metodami...

 

A potem jakieś dziewczę jest zdziwione, że ładne, zadbane,romantyczne, znające literaturę, muzykę i malarstwo. Na siłownię biega,schlebia, chwali, dobrze karmi... Nawet nauczyła się tańczyć na rurze.. A on oficjalnie ją wielbi, nigdy by się nie rozstał a jednak ukradkiem do innej chadza...

Nie takiej ładnej, leniwej, nawet prostackiej...

I pyta "czego mi brak?":zalamka:

A tamta....

Ma np sprawniejsze mięśnie Kegla...:_bezradny::diabelek:

 

I chyba wadą tej książki jest pewne ... uproszczenie sprawy...

Pominięcie istotnych kwestii..

I nienależyte zaakcentowanie innych...:_mysli::_dobani:

Link to comment
Share on other sites

Słowa te mają moim zdaniem to wspólnego z książką, co napisałam na ten temat powyżej.

Przepraszam, ale nie mam czasu na szukanie tych moich słów, bo moje wypowiedzi były obszerne, więc jeśli masz ochotę znajdź je sama, ponieważ prowadzę sprawę o odszkodowanie dla męża, a mąż ma do mnie dziś dzwonić o 15-stej z pracy, więc muszę mieć przygotowane do sądu super argumenty dla niego przeciwko MON.

Nie chcę szukać Twoich słów, ani tym bardziej zajmować się sprawami twojego męża :lol:

Link to comment
Share on other sites

Goyu, bardzo interesująca jest Twoja wypowiedź i nawet gdybym chciała, to nie mogę się z nią nie zgodzić, bo to prawda:)

Czyli widocznie nie ma żadnej gwarancji, że dana metoda na faceta zadziała, nawet gdyby 1000 Rosjanek poradniki napisało.

A wiecie co mi jeszcze w związku z wypowiedzią Goyi przyszło na myśl? że może po prostu ideały nie są dla mężczyzn zbyt interesujące? bo ideały, które piora, gotują, komplementują mężów, dziękują 60 razy na minutę, a w chwilach przerwy w komplementowaniu męża chodzą do kosmetyczki i na aerobik, żeby ładnie wyglądać (dla męża oczywiście, a jakże), a w nocy jeszcze taniec przy rurze zrobią..to takie kobiety są chyba takie idealne, że aż się facetom niedobrze robi i mają dość:)

Czyli chyba trzeba być iealną tylko w załóżmy 80%, a na pozostałe 20% zostawmy sobie nasze wady, żeby nie być taką przecukrzoną i nudną. Co o tym sądzicie?

Pozwólcie, że powiem Wam cos z mojego życia: Przez 5 lat chodziłam z ideałem. Nie pił, nie palił, do kościółka chodził, nie przeklinał, był po studiach i zaczął jeszcze doktorat, gdy chodziliśmy ze sobą i pracował naukowo .....normalnie jak się to czyta, to już się niedobrze robi, prawda? :_szok: Pewnego dnia nie dałam rady, bo ja czułam się z tym IDEAŁEM po prostu gorsza, nawet jeśli nigdy nie skomentował moich zachowań czy braku tytułów prof dr hab przed moim nazwiskiem źle, ale tak się czułam, że jestem gorsza i nie pasujemy do siebie. Zerwałam z nim i wyszłam za mąż za faceta, który pali całą pakę papierosów dziennie (na szczęście nie pije:)), został usunięty ze studiów, bo jakichś egzaminów nie zdał i nie pojechał nawet na poprawkę.....ale ja takie zachowanie wolę! Jest przynajmniej kolorowo, a nie ideallllllnie jak z poprzednim, bo nie znoszę ideałów.

Co sądzicie o tym "przedobrzeniu" i "przecukrzeniu" w nawiązaniu do książki Emmy Lange? Czy Waszym zdaniem stosując się do wszelkich bez wyjątku porad Emmy możemy dostać efekt odmienny od zamierzonego? czyli to, że facet nasze idealne, przedobrzone zachowanie będzie miał po dziurki w nosie i pójdzie do innej?

Link to comment
Share on other sites

Co sądzicie o tym "przedobrzeniu" i "przecukrzeniu" w nawiązaniu do książki Emmy Lange? Czy Waszym zdaniem stosując się do wszelkich bez wyjątku porad Emmy możemy dostać efekt odmienny od zamierzonego? czyli to, że facet nasze idealne, przedobrzone zachowanie będzie miał po dziurki w nosie i pójdzie do innej?

 

- hmm... tak po mojemu to, przedobrzenie i przecukrzenie czyli w "nadmiarze"(jak to Sama ładnie ujęłaś)... może raczej bardziej wynikać z tego /ale to zależy tez przecież od Typu Mężczyzny/ że takie zachowanie może mu się kojarzyć już "ze zdobywaniem niejako na siłę"(ale jesli chodzi o małzeństwo, bo w narzeczeństwie to zupełnie inna sprawa) aaa, co za tym idzie pod znakiem zapytania postawiona jest Jego "Wolność"... a wiec i to że nikt nie chce być niejako "manipulowany" ... nawet jeśliby To przybierało barwy niezwykle "różowe"... dlatego niezbędny jest Tu niezwykły Takt i Subtelność na zasadzie Partnerstwa oczywiście , czyli w obydwu kierunkach...

- aaa taką Subtelność... uzyskuje sie tylko wtedy, gdy rozmawiają/współżyją ze Sobą "dusze"... a nie tylko "ciała"... :)*

 

- serdeczności dla wszystkich Pań o Pieknych Duszach... infedro :)

 

Ps.

- hmm... aż dziwie się ze jeszcze nie ma Tu z Nami, naszej kochanej Radii, i Caliah oczywiście... sorki ze wiecej nie wymienie, ale to by dłuuugo musiało trwać .... i trwać... i trwać...:P^

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...