Garou Napisano 3 Stycznia 2009 Napisano 3 Stycznia 2009 Niewiele (szczegółów) pamiętam z tych snów, ale mam nadzieję, że wystarczą do interpretacji: Był dzień. Ładna pogoda, choć nie aż tak żeby słońce ślepiło. Jechałem w jakimś aucie. Nie prowadziłem, tylko jakby w nim, w bardzo ogólnym znaczeniu, byłem. Uczestniczyłem w jakimś pochodzi innych aut. Razem jechaliśmy w rzędzie przez (prawdziwą) ulicę (4-pasmową), prowadzącą z miasta do mojej miejscowości. Jechaliśmy tak, po bokach stali ludzie, nie było ich naprawdę wielu, ale nie znowu aż tak mało. Jakoś tak, nazwijmy się: my kierowcy, mogliśmy się bez widocznego sposobu kontaktować między sobą. I ja zaproponowałem żebyśmy się obrócili bokiem do jezdni. To znaczy, żeby przód auta był skierowany w stronę pobocza. No i jechaliśmy bokiem. Normalnie po jezdni, tyle że bokiem. I po pewnym krótkim czasie, zauważyłem, że wśród ludzi na nas patrzących z pobocza, stoi moją przyjaciółka z mamą. Pomachałem jej, jej mama pomachała mi. A ja pokazałem tej przyjaciółce znak telefonu. Chciałem żeby do mnie zadzwoniła, bo w rzeczywistości, od dłuższego czasu nie mamy ze sobą kontaktu. Pokazałem ten znak ze dwa, trzy razy. Nie wiem czy ona mi coś pokazała czy chociaż odmachała - to drugie jest możliwe. Tyle pamiętam z tego snu. Drugi sen: Zbliżał się wieczór. Słońce świeciło już bardziej na pomarańczowo i czerwono, ale było jeszcze jasno. Z paroma kolegami i koleżankami mieliśmy libację alkoholową przy ulicy o której pisałem we wcześniejszym śnie. Nie tak zaraz przy jezdni, ale tak że było nas z tej ulicy widać. I tak, podczas gdy piliśmy, zauważyłem policję. Oczywiście zaraz wszcząłem alarm. Schowaliśmy się (nie wiem czy wszyscy w tym samym miejscu) za budynkiem. Następnie spojrzałem by upewnić się czy policja nas widziała i zamierza ścigać. I tak się stało. Przystąpiliśmy do dalszego uciekania. Uciekaliśmy przez jakiś mur chyba, później znaleźliśmy się w miejscu, które przypominało ogródki działkowe. I wtedy ja zaproponowałem żeby uciec do niedaleko mieszkającej nauczycielki, która uczyła te osoby z którymi piłem. Ale kolega wkrótce wrócił stamtąd i oznajmił, że ona już tam nie mieszka. Nie pamiętam co stało się dalej, ale jestem dosyć pewien, że policja nas nie złapała. To by było (chyba) wszystko.
Garou Napisano 3 Stycznia 2009 Autor Napisano 3 Stycznia 2009 Jest ona spokojną osobą. Opiekuńczą wobec swojej córki. Miłą i życzliwą. Z tego co mi wiadomo, to mnie lubi. Jej reakcja? Oprócz tego, że mi pomachała, to o ile dobrze pamiętam, uśmiechnęła się, tak jakby chciała pokazać, że mnie widzi i cieszy się z mojej obecności, i być może zaznaczyć swoją obecność. Trudno mi wyczytać coś więcej z jej postawy.
kaffka Napisano 4 Stycznia 2009 Napisano 4 Stycznia 2009 (edytowane) Blue Manie, już jestem, przepraszam, ostatnio mam za dużo bieganiny. Był dzień. Ładna pogoda, choć nie aż tak żeby słońce ślepiło. Jechałem w jakimś aucie. Nie prowadziłem, tylko jakby w nim, w bardzo ogólnym znaczeniu, byłem. Uczestniczyłem w jakimś pochodzi innych aut. Razem jechaliśmy w rzędzie przez (prawdziwą) ulicę (4-pasmową), prowadzącą z miasta do mojej miejscowości. Jechaliśmy tak, po bokach stali ludzie, nie było ich naprawdę wielu, ale nie znowu aż tak mało. Jakoś tak, nazwijmy się: my kierowcy, mogliśmy się bez widocznego sposobu kontaktować między sobą. I ja zaproponowałem żebyśmy się obrócili bokiem do jezdni. To znaczy, żeby przód auta był skierowany w stronę pobocza. No i jechaliśmy bokiem. Normalnie po jezdni, tyle że bokiem. I po pewnym krótkim czasie, zauważyłem, że wśród ludzi na nas patrzących z pobocza, stoi moją przyjaciółka z mamą. Pomachałem jej, jej mama pomachała mi. A ja pokazałem tej przyjaciółce znak telefonu. Chciałem żeby do mnie zadzwoniła, bo w rzeczywistości, od dłuższego czasu nie mamy ze sobą kontaktu. Pokazałem ten znak ze dwa, trzy razy. Nie wiem czy ona mi coś pokazała czy chociaż odmachała - to drugie jest możliwe.Tyle pamiętam z tego snu. Hmm... wygląda na to, że jakaś grupa ma na Ciebie spory wpływ, bardzo się z nią identyfikujesz (jazda w pochodzie) - albo też, bardzo ważna dla Ciebie jest opinia innych o Tobie. Mam wrażenie, że w całym tym śnie chodzi głównie o potrzebę pewnego zamanifestowania swojej dorosłości, dojrzałości, odmienności. Trochę jak bunt młodzieżowy - tym bardziej, że zarzuciłeś pomysł, byście jechali odmiennie niż to odgórnie wskazane. Tak, jakby mówić "patrz, robię po swojemu, a i tak jadę w dobrym kierunku". Chciałem żeby do mnie zadzwoniła, bo w rzeczywistości, od dłuższego czasu nie mamy ze sobą kontaktu. I dokładnie dlatego we śnie pojawił się taki motyw. A dlaczego jej mama... no cóż, na to nie jest w stanie chyba wpaść nikt inny oprócz Ciebie. Zbliżał się wieczór. Słońce świeciło już bardziej na pomarańczowo i czerwono, ale było jeszcze jasno. Z paroma kolegami i koleżankami mieliśmy libację alkoholową przy ulicy o której pisałem we wcześniejszym śnie. Nie tak zaraz przy jezdni, ale tak że było nas z tej ulicy widać. I tak, podczas gdy piliśmy, zauważyłem policję. Oczywiście zaraz wszcząłem alarm. Schowaliśmy się (nie wiem czy wszyscy w tym samym miejscu) za budynkiem. Następnie spojrzałem by upewnić się czy policja nas widziała i zamierza ścigać. I tak się stało. Przystąpiliśmy do dalszego uciekania. Uciekaliśmy przez jakiś mur chyba, później znaleźliśmy się w miejscu, które przypominało ogródki działkowe. I wtedy ja zaproponowałem żeby uciec do niedaleko mieszkającej nauczycielki, która uczyła te osoby z którymi piłem. Ale kolega wkrótce wrócił stamtąd i oznajmił, że ona już tam nie mieszka. Nie pamiętam co stało się dalej, ale jestem dosyć pewien, że policja nas nie złapała. Taki sen mógłby symbolizować, że chciałabyś przezwyciężyć swoje zahamowania i wyjść naprzeciw innym ludziom. Porzucić pozycję analitycznego obserwatora i bardziej otwarcie uczestniczyć we wszystkim, co dookoła. Albo też - jest wyrazem buntu przeciw nałożonym normom, marzeniami za przyjemnościami, które nie są dozwolone. W każdym razie, jeśli nawet "chęci" do zmian są, to póki co nie zamierzasz ich wprowadzać w życie. Chciałbyś, by ktoś Cię pokierował (ucieczka do nauczycielki), jednak dalej nie znalazłeś nikogo takiego. Pozdrawiam Edytowane 4 Stycznia 2009 przez kaffka
Rekomendowane odpowiedzi