Roulett Napisano 17 Grudnia 2011 Napisano 17 Grudnia 2011 Byłam gdzieś na wyspie, z ojcem. Zaczęło się od tego, że miałam świadomość iż jestem w nieznanym miejscu, miałam dotrzeć do jednostki wojskowej. Chłopaków z jednostki znałam. Ojciec nie. Nikogo nie znaliśmy, ale podświadomie wiedziałam, ze mam nie mówić nikomu gdzie się kieruję ani tego skąd pochodzę i kim jestem. Poprosiliśmy jakiegoś Niemca na kutrze? łodzi z silnikiem? o pomoc w doprowadzeniu do jednego miejsca. Wiedziałam tylko z opisu jak to wygląda. Powiedział, ze to tutaj i mimochodem wymknęło mu się coś o wojsku. Nie zareagowałam, ale podziękowałam za podwiezienie i z ojcem normalnie jak wycieczkowicze poszliśmy spacerkiem w kierunku wioski. Jak już nikt nie mógł nas zobaczyć pędem polecieliśmy w stronę jednostki (instynktownie wiedziałam gdzie jest), wpadliśmy na stołówkę gdzie była zgromadzona cała 'ekipa' wojskowa. Ja stanęłam w drzwiach i powiedziałam 'chłopaki, już jestem'. I zemdlałam. Wręcz w tym samym momencie kiedy miałam upaść na podłogę we śnie obudziłam się gwałtownie. Ktoś pomoże interpretować? Cytuj
Roulett Napisano 21 Grudnia 2011 Autor Napisano 21 Grudnia 2011 Ponawiam prośbę o zinterpretowanie. Cytuj
sikorka11 Napisano 22 Grudnia 2011 Napisano 22 Grudnia 2011 Witaj ten sen może mówić ,o tym,że w tym życiu masz coś wspólnego do wykonania ze swoim ojcem. Może łączy was silna więź? Ta cała akcja może mówi,o tym,że to co sobie zaplanujesz lubisz zapiąć i doprowadzić do końca. Może jesteś pracowitą,systematyczną i dokładną osobą. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.