honi Napisano 12 Stycznia 2009 Napisano 12 Stycznia 2009 szłam z mężem i najmłodszym dzieckiem ulicą, nagle zatrzymała się nieznajoma kobieta z mężczyzną i powiedzieli że chcą czegoś od mojego męża i żebyśmy wsiedli do nich do samochodu to oni nas podwiozą do domu i między czasie porozmawiają.Gdy jechaliśmy zaczęła gonić nas policja ale ta dziewczyna która prowadziła pojazd nie zatrzymała się tylko jechała coraz szybciej i bardzo nieostrożnie.Ten chłopak co z nami jechał powiedział do tej dziewczyny żeby wypuściła mnie, dziecko i męża a dalej sami pojadą.Tak też zrobiła ale mąż powiedział do mnie (dając mi coś przy okazji, nie wiem co) , że zaraz wróci tylko coś im zaniesie do samochodu lecz ta dziewczyna juz go nie wypuściła tylko odjechali. Bardzo długo mąż nie wracał do domu, więc zaczęłam się niepokoić i dzwonic do niego lecz on nie odbierał telefonu.Po długim czekaniu na niego a było już ciemno, zobaczyłam przez okno domu mojej mamy wypadek a dokładnie policję, pogotowie i prokuratora który oznaczał że są ofiary śmiertelne.Upewniłam się że to właśnie mój mąż zginął patrząc na buty które leżały obok trupa zawiniętego w czarny worek. Widziałam 3 takie worki co oznaczało że wszyscy zginęli. nie potrafię opisać jak się czułam, byłam przekonana że to dzieje się naprawdę.... chciałam zobaczyć męża i rozciąć ten worek ale się obudziłam. Tak bardzo kocham męża że gdyby coś mu się stało sama bym umarła...
Rekomendowane odpowiedzi