Jump to content

Pani Baran - Pan Lew


Guest Neferites
 Share

Recommended Posts

Guest Neferites

Kobieta Baran i mężczyzna Lew, co sądzicie o takim układzie?

 

Zawsze ciągnęło mnie do Lwów, potrafiłam się z nimi dogadać, świetnie się razem bawiliśmy, nadawaliśmy na tych samych falach, ale koniec końców rozstania zawsze były burzliwe i przyprawione masą kłótni.

 

Czy to dobry układ, czy Baran z Lwem nie jest się w stanie zgodzić na dłuższą metę? Jak wytrzymać z Lwem?

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Guest wilkus

Barany mają zawsze małe opory co do lwa, wbrew pozorom lwy chce sie wiecej dowiedziec o baranach i sie dowiaduja, w sumie bardzo dyskretnie, potrafia sie znakomicie dogadac, maja bardzo duuuzo wspolnych zainteresowań :)

Lwy lubią iść na całość, W stosunkach baran-lew, lew zyje przyszloscia, jak oczarowac barana, baran analizuje i racjonalnie myśli - to jest ten minus(albo plus, to zalezy ), pomimo wszystkiego baran zawsze ma snetyment do lwa, ale mu tego nie mówi, lew za to może się w baranie zakochać i nikomu o niczym nie powiedziec ;)

Baran jest z natury rozwazniejszy, ale przy lwie głupieje - pozytywnie oczywiście, pozwala sobie na czucie się sobą. Obydwoje mogą się dzięki sobie rozwinąć, stanowią bardzo ciekawą parę.

 

pani baran i pani lew, stanowią idealną pare, która nigdy się nie nudzi, ciągle wpadają na nowe pomysły, łatwo odkrywają nowe interesujące rzeczy, umieją się porządnie zabawić umiejętnie oddzielając ważne sprawy od zabawy.

 

pan baran i pani lew, bardzo dobrana para, zazwyczaj Pan baran posiada pracę lepszą od Pani lew, ta zaś często zaskakuje swojego partnera -pozytywnie. Pani lew ma wykwintne zainteresowanai i sporo przyjaciół, dlatego pan lew nigdy się z nią nie nudzi. Jednak Pani lew, jest ciut mniej odpowiedzialna, z czego czasami mogą wynikać nieporozumienia i spory.

Mają bogate życie seksualne :)

 

pan lew i pani baran - partner w tym związku, jet "miśkiem" najukochańszym skarbem pani lew, pani lew kocha go calym serduszkiem, a on jest jej wierny. Idealnei zarzadzaja pieniedzmi, choc pan lew bardziej lubi rozpieszczac partnerke -przez co rozpieszcza i siebie, cieszy się szczęsciem swojej drugiej połówki.

Pan lew jest gorącym kochankiem w tym związku :P

 

pan baran i pan lew - mają podobne zainteresowania zanim się już poznali, przez co czasem brakuje im tematu do rozmow poniewaz w wielu sprawach się zgadzaja. Czesto mają dwa różne spojrzenia na światy, ale pomimo wszystko są ze sobą szczęśliwi

Edited by wilkus
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • ally00
      By ally00
      Witam, zacznę od tego że jestem tu nowa, od jakiegoś czasu mam bardzo dziwne sny, aż w końcu z dzisiejszym chciałabym się z Wami podzielić.
       
      Najpierw śnię o tym, że jestem w moim starym rodzinnym domu. Jest ze mną mój mąż, gdzieś tam po domu biega nasze 4letnie dziecko, rozmawiamy z moimi rodzicami, wieczorem idziemy spać. Mnie coś jednak niepokoi, nie mogę zasnąć i idę do łazienki. W między czasie zaczyna mi się mocno ruszać ząb, górna dwójka. Spanikowana zerkam w lustro, a on kiwa się coraz bardziej i bardziej i nagle go sama tak po prostu wyjmuję z dziąsła. Zaczynam płakać, panikować, że jak ja będę teraz wyglądać, bez zęba z przodu i w ogóle czemu on wypadł. Jest bardzo brzydki, brudny, żółto-czarny, ale dopiero gdy go wyciągam, przedtem miałam zdrowe, ładne zęby. Oglądam go z obrzydzeniem, obserwuję też pozostałe i na moich oczach wszystkie zęby zaczynają też robić się coraz brzydsze, żółtsze.. i zaczynam się modlić, żeby był to tylko sen, że zaraz się obudzę i wcale tego zęba nie straciłam, stoję zapłakana przy lustrze..
       
      I nagle się budzę ciesząc się, że to był tylko sen, jesteśmy w tym samym rodzinnym domu, jestem tylko ja i mój mąż, i co najdziwniejsze - dwa baranki..które beztrosko stoją w starym, rodzinnym salonie. Są troszkę niezadbane, niestarannie ostrzyżone. Staję w drzwiach i patrzę jednemu prosto w oczy, zaczynam się go troszkę bać. Po chwili zaczynamy się z mężem śmiać, nie wiem dokładnie z jakiego powodu, za chwilę jesteśmy w sypialni, zanim zasypiamy ja znów idę do łazienki zaniepokojona. Okazuje się, że zaczyna się wszystko jak w tamtym śnie, znowu rusza się ząb, wypada, psuje się reszta zębów a ja zaczynam siebie klepać po twarzy, żeby się obudzić bo jestem pewna, że znowu śnię. Jednak wtedy okazuje się, że to nie był sen, wypadły mi ostatecznie przednie 2 czy 3 zęby. Wstydziłam się pokazać mężowi, stałam i płakałam no i wtedy się obudziłam.
       
      Po przebudzeniu oczywiście pierwsze co, to sprawdziłam, czy mam na miejscu wszystkie zęby. Niepokoi mnie ten sen, bo gdzieś słyszałam, że zęby oznaczają śmierć. A te dwa baranki? Skąd w ogóle się tam znalazły. No i pierwszy raz zdarzyło mi się, żebym śniła w śnie
      Z góry dziękuję za przeczytanie, pozdrawiam
    • Dead Coffee
      By Dead Coffee
      Sporo symboli, dlatego mam problem z interpretacją tego snu:
       
      Byłam na zewnątrz w nocy, kawałek od domu na wsi gdzie mieszkam już od kilku lat, blisko otwartego pola. Czułam ciągły niepokój, ale nie bałam się. Wiedziałam, że wokół dzieje się coś niedobrego (uczucie jak w czasie zagrożenia powodzią), ale wiedziałam też że mnie to nie dotyczy. Postanowiłam więc biernie się przyglądać jesli cokolwiek złego lub dziwnego miałoby się zdarzyć. Zauważyłam, że zza drzew wyłonił się księżyc (w pełni), lubię ten widok więc patrzyłam na niego i zauważyłam obok nieco poniżej drugi, odrobinę mniejszy i lekko pomarańczowy. Miałam aparat na statywie (posiadam taki w pokoju) i stwierdziłam że zrobię zdjęcie temu zjawisku i pokażę go innym. Kiedy spojrzałam znowu w górę były już trzy księżyce, każdy inny, ale wszystkie w pełni. Przestałam zwracać uwagę na ich ilość i przez myśl przeszło mi, że to strasznie dziwne i zaczęłam czuć nieuzasadniony lęk z powodu tego niewyjaśnionego widoku.
       
      Kiedy przymierzałam się do zrobienia tego zdjęcia, usłyszałam za sobą hałas i zobaczyłam wściekłego słonia, który pędzi prosto na mnie. Uciekłam w lewo żeby wyjść z otwartego pola, bo zaczęły dziać się tam dziwne rzeczy, ale nie wiem jakie. Jakaś szarpanina. Sam słoń był dziwną rzeczą. Kiedy stałam i patrzyłam na niego z małej odległości (przestał się mną interesować) rzucił się na mnie, z tej samej strony z której przybiegł słoń, wściekły lew z rzadką grzywą. Odskoczyłam przerażona, po kilku krokach do tyłu upadłam, on ryknął/warknął na mnie i wrócił do gryzienia rannego już jaguara, który leżał za nim. Stwierdziłam, że wolał zająć się już upolowaną zwierzyną która mu nie ucieknie, niż brać się za mnie.
       
      _____________________
      Jeśli lew naprawdę symbolizuje mężczyzn i seks, to akurat mogło to mieć odniesienie do moich nadziei - od pewnego czasu marzę, żeby chłopak, który się we mnie zakochał i który nie zna tematów tabu (co mnie peszy i odpycha, bo jest zbyt nachalny i bezpośredni), zostawił mnie w spokoju, znudził się mną i zajął jakąś dziewczyną, która podzieli jego poglądy i śmiałość.
      Jeśli jest coś jeszcze, co czuję że powinnam dodać od siebie, by interpretacja była bardziej trafna, to pewnie fakt że od ponad miesiąca odczuwam depresję związaną z faktem własnej śmierci. Nadal jednak nie wiem jak to odnieść do reszty snu, dlatego z góry dziękuję za propozycje!
    • woltarius
      By woltarius
      Miałem sen, śniło mi się że byłam gdzieś na wsi i udeżyłem się w głowę uciekając przed czymś dobiegłem do
      gospodarstwa w którym było zoo z różnymi zwierzętami, jeden z lwów zaczął mnie gonić ale jego właściciel go
      powstrzymali, potem zaprzyjaźniłem się z tym lwem i właścicielami córką, potem się przebudziłem i gdy zasnołem
      ponownie to śniło ni się jakieś miasto (chyba chinskie albo gdzieś w tybecie dokładnie nie wiem) w
      którym był coś w rodzaju świątyni w której stał stół ze zwojami z dziwnym pismem ludzie potchodzili
      i brali te zwoje po czym rozwijali i wrzucali do ognia (pomyślałem że to są życzenia) jeden z ludzi podszedł
      do mnie i ja za nim poszedłem pokazał mi że mam wziąść jeden zwój rozwinąć i wżucić w płomienie, wziołem zwój
      rozwinołem i nie zdążywszy wrzócić do ognia zobaczyłem unoszący się kawałek kartki z czterama czy pięcioma
      chińskimi lub może tybetańskimi znaczkami, ludzie zareagowali ( a to był dzień jakiegoś swieta) jak by jakieś
      bustwo objawiło się nam jak co roku, po czym podchodząc do tej unoszącej kartki przyciągnołem ją do siebie
      siłą woli i chciałem żeby się spaliła lecz ona się opierała i nie chciała się spalić, ale po chwili znikła.
      Wszyscy z nie dowierzaniem popatrzyli że tak kartka unosząca się to było jakieś oszustwo, nie prawdziwa, i
      zaczeli sie cieszyć że uwolniłem ich od "klątwy"(bo chyba to było jakieś fatum) kiedy wszyscy weszli do świątyni
      ucztować, ja popatrzyłem na niebo zobaczyłem unoszące się okrągłe ale i również poszarpane skały, przyciągając
      jeden znich zobaczyłem że one są małe (ale były też i duże) małe i kruche a przy tym lekkie jak styropian, nagle
      inne głazy zaczeły spadać i zrozumiałem że zabużeyłem układ tych głazów wiszących nad ich miastem i wszystkie tak
      spadały jak by w określonej kolejności, "wszyscy się schowajcie w domach, te głazy nic wam nie zrobią sa lekkie
      jak styropian ale lepiej się schować" - powiedziałem.
      Potem i ja wszedłem do światyni.
      Jak już wyszedłem po jakimś czasie to zobaczyłem że te głazy jednak zniszczyły część miasta, leciały na ludzi i
      w ostatniej chwili zdążyłem zatrzymać je siła woli. Próbowałem chronić ludzi przed ******ącymi kawałkami głazów
      i odbudować siłą woli zniszczoną część miasta lecz nie wyszło mi bo się przebudziłem.
      Po ponownym zaśnieciu śniło ni się zniwu to gospodarstwo zoo lecz uciekajac przed zwierzętami (bałem się ich) zobaczyłem że
      ludzie nie chca mnie już tam "nie ma zaco"- powiedziałem i poszedłem sobie.
    • Infidel
      By Infidel
      Idę polną drogą , otoczoną pasem drzew z lewej i prawej strony , słoneczny dzień. Widzę nadchdzącą grupkę ludzi , po pewnym czasie stają jak wryci patrząc gdzieś za mnie i uciekają w przerażeniu. Niewiele myśląc obróciłem się zobaczyć o co chodzi. W odległości ok 500 m zobaczyłem lwice. Na początku nie patrzała w moją stronę , lecz gdy zaczełem uciekać zwróciła na mnie uwagę i zaczeła gonić. Czułem lekką bezsilność jeśli wiecie o co chodzi , dopadła mnie. Jednak nic mi się nie stało , przewróciła mnei co prawda ,ale obwąchała i poszła dalej (przynajmniej tak mi się zdaje , dalej nic nie pamiętam)
       
      Wsumie nic szczególnego, ale jakiś miesiąc temu śniło mi się mniejwięcej to samo. Różnił się tym ,że był tam lew ,a nie lwica , otoczenie było inne i .... dopadł mnie. Przynajmniej w pierwszej fazie snu. W drugiej nastąpiło "cofnięcie się w czasie" i za drugim razem udało mi się uciec ,albo wygrać ,sam już nie pamiętam.
       
      jakieś pomysły ?
    • olechos
      By olechos
      Miałem w domu lwa.
      Choć mnie nie atakował zamknąłem go dobrze w jednym z pokojów i zabezpieczyłem drzwi żeby nie mógł napaść gości.
      Lew płakał i mówił po ludzku: przecież jestem lwem muszę zabijać.
      Śmiałem się z niego.
      Nagle zaczął się do mnie dobijać jakiś duży git-alkoholik popijający z flaszki.
      Pytam: chcesz wejść koniecznie?
      Menel mówi: tak!
      Wpuściłem go i lew go zeżarł.
      Śmiałem się z niego.
×
×
  • Create New...