Jump to content

Schody, wynędzniały kotek, karmienie / poddasze, porządki


kaffka

Recommended Posts

Cześć :)

 

Z mojego snu pamiętam dwie części - jedne to obraz coś jak dolnej części domu, do której nikt "z gości" nie zagląda, tam gdzie w domach jednorodzinnych jest zazwyczaj pralnia lub spiżarnia. Pamiętam obraz prostych, zwyczajnych, drewnianych schodów z równie prostą drewnianą poręczą, a pod schodami małego zabiedzonego, szarego kotka. Miałam świadomość że muszę go nakarmić bo inaczej padnie, a jest taki młodziutki i bezbronny i beze mnie sobie nie poradzi. Pamiętam że karmiłam go czymś, ale to było coś jak nieświeże mięso i miałam wrażenie że albo padnie bo się przytruje (a nic innego nie mam), albo padnie bo nic innego nie ma szansy zjeść. Ogólnie były małe szanse na uratowanie go, a ja czułam się dziwnie że jedynie co mogę to nakarmić go tym czymś nieświeżym.

 

Nie mam kota ani kotka, nie znam też tego miejsca.

 

Druga część snu to poddasze w domu mojej zmarłej babci, bywałam tam często jako małe dziecko i często obecnie bywam w tych okolicach - w snach. We śnie robiłam tam porządki w papierach (dużo papierów, kartek wszędzie) i nawet dobrze mi szło porządkowanie tego wszystkiego, ale nie wiem jak... nagle wszystko wróciło do starego bałaganu. Tak jakbym nic nie ruszała.

Kiedyś jako dziecko poddasze w domu babci było miejscem szukania "skarbów", było to składowisko rzeczy z dzieciństwa mojego taty i uwielbiałam się tam grzebać, szczególnie w poszukiwaniu nowych dla mnie książek/powieści.

 

Niby takie zwyczajne sny, ale jednak cały dzień świdrują w głowie i nie dają o sobie zapomnieć, zupełnie nie wiem czemu. :)

Link to comment
Share on other sites

Właśnie chodzi o to ze nie mam, ja już od dawna nie interpretuję. A w głowie siedzi i tym bardziej nie wiem czemu, bo nie są to jakieś "wyjątkowe" sny, a nie dają o sobie zapomnieć.

 

Poprzedzającego dnia (przed tym gdy to śniłam) współpracownica opowiadała mi, że gdy jej synek był mały przyniósł do domu małego pieska, jeszcze ślepego i ona koniec końców musiała go wykarmić jak własna matka, co kosztowało ją wiele nieprzespanych nocy i trudu. Od razu po obudzeniu ten mały kotek ze snów skojarzył mi się z tym opowiadanym szczeniakiem. Ale u mnie we śnie - to był kotek i raczej nie miał szans na przeżycie - czy raczej ja mu ich nie nie byłam w stanie zapewnić. Wdzięczności nawet gdyby mi się udało go wyratować też bym się nie spodziewała, jako że to czym go karmiłam to było jakieś zepsute mięso i nie wiedziałam w sumie czy bardziej mu nie zaszkodzę. A w opowieści koleżanki z pracy szczeniak którego jej synek uratował do końca swoich dni okazywał że wie komu zawdzięcza życie (nigdy nie tknął żadnego jedzenia gdy Mateusz był w pobliżu, tak, jakby wszystko co pies ma, należało w pierwszej kolejności do Mateusza - bo to Mateusz wyciągnął szczeniaka z topiącego się worka na jeziorze, gdy ktoś brutalnie chciał go utopić).

 

W moim śnie był tylko kotek pod schodami, malutki i szary, coś jak w prążki. Mocno zabiedzony. I moje przeświadczenie, że beze mnie nie przeżyje. I wstyd że jedyne co mu mogę zaoferować, to tylko zepsute mięso co do którego nawet nie byłam pewna czy bardziej pomaga czy truje.

Edited by kaffka
Link to comment
Share on other sites

Witam!

Kaffko twoje sny są ze sobą połaczone, żeby nie powiedzieć że jeden wynika z drugiego.

Moim zdaniem należy je interpretować w odrotnej kolejności.

Sen z poddaszem - strychem: strych w naszych snach to symbol nadświadomości to tu mieszkają nasze wyobrażenia Boga, wiary to tu tworzy się nasza modlitwa, to tu nawiązujemy kontakt z Absolutem. Pokusiłbym się o takie prywatne stwierdzenie że to właśnie tu mieszka nasza dusza.

Twój strych to strych dziadkowego domu. Moim zdnaniem to swiadczy o bardzo silnej więzi emocjonalnej z dziadkami ale również wskazuje na to że były to osoby które stworzyły podwaliny twojej wiary.

Robisz porządki układasz luźne kartki to symbol "szufladkowania" zagadnień związanych z Bogiem, wiarą. Chciałbyś mieć wszytko poukładane i wyjaśnine, kartka za kartką. Każde pytanie odnośnie Boga ma swoją odpowiedź zapisaną na kartce i ułożone w sciśle określonym miejscu.

Ale twój porządek zostaje zbużony. Dlaczego?

Odpowiedź jest w drugiej części.

Piwnica to symbol podświadomości to tu mieszka nasza intuicja nasz zwierzęcy zmysł pozwaljacy nam na robienie różnych nie wytłuamaczalnych rzeczy które czasem ratują nam życie albo uprzedzają o różnego rodzaju zagrożeniach.

Do twojej piwnicy prowadzą proste drewniane schody z drewnianą poręczą - schody to symbol "schodzenia" do podświadomości naszej drogi do niej. Twoja droga jest prosta i bezpieczna, naturalna (bo schody są z drewna) symbolizuje to twój kontakt z podswiadomością. Po prostu masz dobrą intuicję i ta raczej cię nie zawodzi ale..............

Umiesciłaś w swojej piwnicy zabiedzonego kotka - to symbol obowiązków a w tym przypadku raczej ich nie dopełnienia. Te obowiązki to obowiązki wzgledem samej sibie a raczej tylko jednej cześci twojej osoby a konkretnie podświadomości. Próbujesz nakarmic kota aby go ratować ale robisz to nieswieżym mięsem. Mieso to symbol naszej zwierzecej natury naszych pierwotnych łowieckich instynktów. Dlaczego jest nieświeże? Moim zdaniem moze to symbolizować to że masz jakieś wyrzuty sumienia związane ze swoimi zachowaniami nie wiem jak to wytłumaczyć - to tak jakbys miała wyrzuty sumienia zjadając mięso z naszych mnijeszych braci lub ulegająć zwierzęcym instynktom, takim prostym najbardziej pierwotnym pokazujacy nam ludziom że od bycia człowiekim a bycia zwierzeciem jest bardzo cienka linia.

Mam nadzieję ze ty już bedzisz wiedzieć o jakie przemyślenia względem ludziej natury chodzi.

Podsumowując oba sny:

Zachwiałaś równowagę wewnętrzną pomiedzy nadświadomością i podświadomością. Zaniedbujesz swoją podświadomość przez co nie możesz zrobić porzadku z nadświadomością.

Może porządki należałoby zrobic najpierw na dole aby przejść do porządków na górze?

Pozdrawiam:

Sławomir

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Sławomirze,

dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź i że pochyliłeś się nad moimi snami :)

 

Bardzo mi pomogłeś! :)

Edited by kaffka
Sławek przeczytał to co było do Niego skierowane ;)
Link to comment
Share on other sites

To ja skończę pisać swoją interpretację, którą zaczęłam pisać jeszcze zanim Sławomir dodał swoją i zostawiłam otwartą (często tak muszę coś zacząć i odłożyć, żeby się 'uklepało').

 

Kaffka, nie ma znaczenia, czy interpretujesz, czy nie. Masz swój rozum i zakładam, że jeszcze kojarzysz pewne rzeczy.

Sen jest bardzo symboliczny i ciekawy.

Problem w tym, że symbolika kota rozciąga się jak stąd do Abu Dhabi... Pierwotnie skłaniałam się ku kwestii twoich istynktów seksualnych, ale w miarę pisania interpretacji doszłam do sensowniejszych wniosków...

Ale o tym zaraz.

 

Ogólna sceneria snu dotyczy walki twojej podświadomości z 'wyższą' świadomością. Zacznę od tego drugiego. Masz jakiś mętlik w głowie. Nie potrafisz poukładać sobie spraw, rozmyśleń odnośnie własnej duchowości, wiary, zasad moralnych... Mam wrażenie, że bardzo chciałabyś iść śladami babci, albo nie chciałabyś jej zawieść swoim postępowaniem, swoimi wyborami. Babcia wydaje się być dla ciebie tutaj wzorem 'cnót' - tych właśnie odnośnie duchowości, moralności, itp.

No i na tym poziomie walczysz sama ze sobą. Czego ci tu brakuje? Myślę, że jakiejś formy 'potwierdzenia', że zmierzasz we właściwym kierunku, zaakceptowania twoich decyzji, aprobaty ze strony osoby, która jest dla ciebie autorytetem. Niestety, babci na tę chwilę nie masz. Może spróbuj sama sobie dać tę aprobatę?

 

Teraz zejdę do podświadomości. Ciekawą rzeczą jest tu fakt, że ty sama masz do niej świetny dostęp. Jakiś taki przychylny łącznik, więc powinnaś korzystać z podświadomych sygnałów, ile się da.

Kot jest świadomością, tak więc nawiązuje on do świadomego dla ciebie problemu. Nieuświadomiona jest bardziej ta wewnętrzna walka.

Tutaj znowu targają tobą wątpliwości, nie wiesz, czy dobrze robisz. Z jednej strony wiesz, że sprawa jest przegrana, z drugiej - wiesz, że musisz zrobić cokolwiek. Szarpiesz się sama ze sobą. Nie powinnaś, ale nie umiesz inaczej.

O co konkretnie chodzi? O cały pokład mistycyzmu w tobie, o intuicję, o dar kobiecości, a co za tym idzie - całą, ogólnie pojętą kobiecość w tobie. Cechy Bogini. Sęk w tym, że tę 'Boginię' karmisz mięsem, które wiesz, że nie jest dla niej przeznaczone.

Ten fragment snu dość spójnie odnosi się do tego, który opisałam na początku - znowu 'motasz się' między tym, co powinnaś, a tym, co czujesz. Używasz niewłaściwych środków. Kierujesz się ku temu mistycyzmowi z całym ekwipunkiem żądz i takich czysto ludzkich ciągot. Przemawia przez ciebie potrzeba panowania nad tymi właśnie 'mistycznymi cechami'. Tutaj to się ładnie łączy z tą uświadomioną potrzebą poukładania w kwestii własnej duchowości.

Problemem tutaj jest to, że by okiełznać kwestie duchowe, z jednej strony potrzebujesz tej ludzkiej 'żądzy', a z drugiej strony wiesz, że jest ona niewłaściwa i że właśnie oddala cię ona od osiągnięcia celu. Trochę jakbyś zataczała koło...

 

 

Mam nadzieję, że moja interpretacja nie brzmi, jak masło maślane, wiem, że mam skłonności do rozwlekania jednego zdania. Jakoś dzisiaj to nie był mój dzień do logicznego myślenia.

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Zapomniałam dodać:

 

Niby takie zwyczajne sny, ale jednak cały dzień świdrują w głowie i nie dają o sobie zapomnieć, zupełnie nie wiem czemu. :)

 

Zwykle te sny, które 'wiercą ci dziurę w brzuchu', należą do tych snów istotnych. Może nie zawsze, ale w dużej większości one są nakreślone z jakichś naszych aktualnych problemów, zagwozdek. Dlatego tak nas potem maltretują - bo jest to jakaś świeża, tląca się sprawa i podświadomość robi ognisko w świadomości ;p

Edited by Lilith
Link to comment
Share on other sites

Lilith,

dziękuję że dalej myślałaś jednak o tym! Ja też uważam że sny można interpretować na kilku płaszczyznach i we wszystkich dojść do innych wniosków - i wszystkie mogą być równie prawdziwe :)

 

Ciekawe to jest i bardzo ładne co napisałaś. Tak, fakt jest taki że zagubiłam kontakt z duchowością w sobie, ostatnio żyję tylko światem materialnym co jest dla mnie zupełną nowością bo zawsze byłam osadzona jednak zupełnie gdzie indziej i przez to czuję się teraz strasznie zagubiona, niepewna i rozbita. Tak jakbym była kompletnie pusta, straciła kontakt z tym moim Wyższym Ja które jestem w stanie zaakceptować. Jako to pożądane Wyższe Ja rozumiem opiekę duchową kojarzoną tylko ze światłem, bo od reszty kontaktów starałam się odciąć zdecydowanie już jakiś czas temu.

 

Babcia we wspomnieniach jest dla mnie postacią dwuznaczną. Wyznaczyła kierunek w jakim idę, ale w sensie raczej jednak obciążeń niż dążeń. Ja staram się oderwać od półcienia i zdaję sobie sprawę że dużo naleciałości z tego w czym wyrosłam jednak jeszcze we mnie zostało. Jestem trochę jak bez korzeni, bo niektóre korzenie starałam się odciąć, opowiedzieć się inaczej. A przez zaniedbanie rozwoju duchowego nie czerpię już też nic z nowych korzeni, tych ze świeżą wodą, i powoli obumieram. :) Może też trochę tak jak ten nieukształtowany kotek z nieświeżym, toksycznym dla niego mięchem którego nie jest w stanie strawić ni którym może się pokrzepić. :) Może chodzi o to że powinnam bardziej przystanąć, zaopiekować się tym kotkiem zamiast biec w irytacji do swoich "pilnych innych" spraw, może to jest też ten konflikt wewnętrzny. Wymaga się ode mnie w życiu realnym, bym była twarda, męska i nieustępliwa i dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego jak bardzo mnie to wypala i jak bardzo nie jest to moja prawdziwą twarzą.

 

Mówisz, że brak mi potwierdzenia tego że idę dobrze - tak! bo idę zupełnie inaczej niż mi "przeznaczono", jako obrazoburca, a brak mi ostatnio siły by konsekwentnie iść tam gdzie sama chciałabym siebie widzieć. I fakt, zakreśliłam koło i wracam do punktu wyjścia. :)

 

Może temu okolice domu Babci tak mnie ostatnio w snach maltretują, nie pozwalają zapomnieć ani się uwolnić... Może temu że muszę znowu świadomie zacząć o siebie walczyć (o siebie, a nie o to czego się ode mnie oczekuje), przestać się skupiać na tym co nie jest ważne - na zabieganiu i egoistycznym podejściu do życia.

Może temu ze to nie jest wcale "moje" i nie tego potrzebuję. :)

 

Teraz wiesz dlaczego sama nie miałam żadnych pomysłów co do snu - bo byłam osadzona w "Wash&Go", szybkich rozwiązaniach/działaniach bez długotrwałego wnikania w istotę i szczegóły. ;)

 

Serdecznie dziękuję - Wam obydwojgu! :)

Edited by kaffka
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...