Jump to content

OFFTOP- magia swieczek, ego i niezrozumienie


Bies

Recommended Posts

Biesu przyszedłeś siać fermenty:>

Przynajmniej to jako tako mi wychodzi ;].

Marny.

Tak myślałem.

A więc dlaczego tyle tych dzieciaków się w to tak namiętnie bawi? Świat nie przestaje mnie zadziwiać swoją naiwnością i głupotą...

U nas głownie od Cunninghama chyba i jego książek ze spisikiem kolorów na każdą okazję.

Hmm... Ktoś kiedyś przecież chyba tu pisał o nim jako o raczej niegłupim człowieku.

A więc:

a) robił nas w konia,

B) sam siebie też robił w konia,

c) owe pisanie dotyczyło innych praktyk wspomnianego powyżej pana niż zabawy w kolorowe świeczki.

Książkę o magii świec napisał też Buckland (nt jego wiedzy magicznej można by było dłuuugo pisać i nie byłyby to raczej peany pochwalne), też można toto dostać po polsku.

Aha.

 

Dzięki za rzucenie nieco światła na tę tajemną, mHroczną, zapomnianą od wieków potężną szkołę magii oraz na jej protagonistów.

 

______

 

Offtop z tematu Odpędzanie niechęci

Adam1989

Edited by Kobalt60
Link to comment
Share on other sites

A więc dlaczego tyle tych dzieciaków się w to tak namiętnie bawi? Świat nie przestaje mnie zadziwiać swoją naiwnością i głupotą...

praktykowac mozna raz na rok i po 5 latach stwierdzic ze ma sie 5 letnie doswiadczenie

mozna i co 2 dni i po miesiacu zaczac wysnuwac wlasne wnioski

Link to comment
Share on other sites

praktykowac mozna raz na rok i po 5 latach stwierdzic ze ma sie 5 letnie doswiadczenie

mozna i co 2 dni i po miesiacu zaczac wysnuwac wlasne wnioski

Można, owszem. Ale jak to się ma do mojej wypowiedzi? Aha, domyślam się… ;/

Wiesz, myślę, że każdy musi znaleźć system odpowiedni dla siebie, a to, co będzie sobą reprezentował, realizując go, jest już jego własną sprawą. I ew. ludzi z tą osobą i jej praktykami bezpośrednio związanych.

Jeśli natomiast innym magom się to nie podoba, to raczej nie sądzę, by były w polskim prawie jakieś wzmianki obkładające surowymi karami użycie nieładnego rodzaju magii wobec człowieka, którego się nie trawi i który nam uprzykrza życie swoją tak beznadziejną postawą, że aż się włącza tryb misjonarza. A więc droga wolna, można to zrobić choćby tylko po to, by go nauczyć, że jeśli nie będzie miał odpowiedniego podejścia do rzeczy, to będzie za słaby, żeby samemu o siebie zadbać, co dopiero wpływać na świat wokół zgodnie z własną (pewnie słabą, dodajmy) wolą.

Ale tu nasuwa się pytanie – czy te uwagi wynikają z chęci nauczenia kogoś czegoś, czy raczej z tego, że ktoś komuś z pewnych, niejasnych dla mnie, powodów działa na nerwy?

 

Tak można tez być namiętnym teoretykiem co nijak sie ma do wiedzy zdobytej przez doświadczaniem.

Nie zrozumiesz.

Ale…

Żałosne jest dla mnie posługiwanie się danym narzędziem bez poznania i opanowania go.

Np.?

Żałosne jest rąbanie drewna obuchem siekiery.

Żałosne jest dla mnie także posługiwanie się językiem (tak obcym jak i ojczystym) bez zapoznania się z jego zasadami i opanowania ich. Choćby tak, żeby ewentualne błędy nie kłuły w oczy.

Podobnie żałosne jest dla mnie posługiwanie się magią tak jak wielu ludzi kolorowo-świeczkowato-miłosiernie-absolutnie-czekoladowych. I mam w głębokim poważaniu praktyki, które miałyby nie mieć dla mnie samego żadnego sensu. Robiłem już trochę przymiarek, większość z nich uważam dziś za głupie lub co najmniej wybrakowane, ale to nie znaczy, że zamierzam pozostać już w sferze teorii. Przeciwnie. Lecz zanim przejdę od praktyki dość płytko pewnie pojętej do właściwej, minie jeszcze trochę czasu. Póki co jestem w trakcie układania sobie – nie będę się łudził, że jest inaczej – elementarnych podstaw. Równolegle staram się wyrównać jeszcze pewne istotne braki w wiedzy (z której generalnie jestem już mniej więcej zadowolony), a także pracować nad sobą bardziej jako człowiekiem niż magiem.

Ale mam też swoje życie prywatne i oprócz buszowania pod młodym miesiącem po krzakach w poszukiwaniu zielska i wiązania supłów w zbożu :) czasami chcę zadbać o siebie i to, co wokół mnie, zająć się studiami, poprawić trochę relacje z rodziną, ew. podrzeć trochę z nią koty o głupoty, spełnić się, robiąc coś dla idei, które do mnie jako tako przemawiają albo po prostu po ludzku się odprężyć przy rozrywce takiej, jaką preferuję. Na to wszystko też trzeba znaleźć czas. A jeśli nie trzeba, to ja tak czy owak chcę.

 

Ty natomiast, praktyku z bożej łaski mający, jak podejrzewam, o swojej praktyce tyle pojęcia, co kot napłakał, proszę, nie wpieprzaj się łaskawie z tego typu aluzjami. Zajmij się może lepiej sobą i swoimi sprawami. Jeśli jakieś masz oprócz czepiania się obcych ludzi na forach o to, o co chyba nie powinieneś.

 

 

 

P.S. Modów za offtop z mojej strony przepraszam. Myślę jednak, że nie muszę tłumaczyć, dlaczego odszedłem trochę od tematu (de facto chyba wyczerpanego).

Edited by Bies
Link to comment
Share on other sites

P.S. Modów za offtop z mojej strony przepraszam. Myślę jednak, że nie muszę tłumaczyć, dlaczego odszedłem trochę od tematu (de facto chyba wyczerpanego).

 

Nie masz za co przepraszać, tutaj sobie możecie offtopować ile dusza zapragnie :)

 

Pozdrawiam tych wielkich i tych maluczkich.

 

Wielcy i maluczcy Ciebie też pozdrawiają :)

Link to comment
Share on other sites

Nie masz za co przepraszać, tutaj sobie możecie offtopować ile dusza zapragnie :)

Dzięki.

Nie wiem jednak, czy którakolwiek ze stron da się jeszcze dalej wciągać na tę błotną arenę :). Liczę na to, że relacje po prostu się oziębią. Aż do następnego.

Zresztą ta jakże rozwijająca konwersacja przeniosła się na pw i w sumie temat niemal został wyczerpany. "Maluczcy i wielcy" doszli już do pewnych wniosków, a jeśli nie, to przykro mi, bo nasz czas nie jest nieskończony i z czegoś trzeba przecież rezygnować, by go dobrze wykorzystać. Toczenie dyskusji poniżej jakiegokolwiek poziomu jest pierwszą rzeczą na liście tego, na co szkoda mi czasu.

Pozdrawiam tych wielkich i tych maluczkich.

Wielcy i maluczcy Ciebie też pozdrawiają :)

Ohom. Z taką radością i miłością, że aż zaczęli szukać śliniaczka na jad spływający z ząbków...

Link to comment
Share on other sites

Dzięki.

Nie wiem jednak, czy którakolwiek ze stron da się jeszcze dalej wciągać na tę błotną arenę :). Liczę na to, że relacje po prostu się oziębią. Aż do następnego.

Zresztą ta jakże rozwijająca konwersacja przeniosła się na pw i w sumie temat niemal został wyczerpany. "Maluczcy i wielcy" doszli już do pewnych wniosków, a jeśli nie, to przykro mi, bo nasz czas nie jest nieskończony i z czegoś trzeba przecież rezygnować, by go dobrze wykorzystać. Toczenie dyskusji poniżej jakiegokolwiek poziomu jest pierwszą rzeczą na liście tego, na co szkoda mi czasu..

 

Wbrewq temu poświęciłeś mi zaskakująco duzo czasu na priv :hahahaha:

Ostatnia wiadomość przepraszam ale nie przeczytałem bo tekst wydawał mi się jednolita bryła bełkotu.

jakbyś jednak obrucił już wspomnianego kota ogonem mogłoby się okazać że piszesz o sobie.

Ohom. Z taką radością i miłością, że aż zaczęli szukać śliniaczka na jad spływa

jący z ząbków...

Nie czuje do wyzej wspomnianych miłosci w tej chwili jakbyś się nie domyślił to to ironia

Link to comment
Share on other sites

Wbrewq temu poświęciłeś mi zaskakująco duzo czasu na priv

Za dużo.

Czekałem, aż przyznasz, że tylko udajesz idiotę.

Ostatnia wiadomość przepraszam ale nie przeczytałem bo tekst wydawał mi się jednolita bryła bełkotu.

To kłamstwo.

jakbyś jednak obrucił już wspomnianego kota ogonem mogłoby się okazać że piszesz o sobie.

A to już argument na to, że powyższy cytat to kłamstwo.

 

Nie czuje do wyzej wspomnianych miłosci w tej chwili jakbyś się nie domyślił to to ironia

Jak większość tego, co napisałeś.

Tylko tak jesteś w stanie bronić swoich racji. Próbując sprowadzić przeciwnika do swojego poziomu i udając, żeś mniej inteligentny i domyślny niż w rzeczywistości.

Tylko po co ta gra?

Link to comment
Share on other sites

Nie mam przeciwników i nie udaje mniej inteligetnego, ale na odwrót sprowadzam się do twojego poziomu, tzn staram się dziękuje za uznanie że mi sie udało

Link to comment
Share on other sites

Znowu...

Ok, nie mam teraz naprawdę ochoty na zabawę w twoje głupie gierki.

Wiesz jednak, że nie jestem taki aniołkowaty, za jakiego może ty sam chciałbyś uchodzić, a więc spodziewaj się z mojej strony paru urozmaiceń, gdy już za czas jakiś wrócę tu na forum.

Wtedy się okaże, co się udało, a co się u... srało.

 

Bo nawet jeśli w większym stopniu jestem wciąż teoretykiem niż praktykiem czarów, nie pozwolę sobie pluć w twarz. A tym bardziej nie komuś twojego pokroju, skłonnemu wmawiać mi, że to deszcz pada zamiast podjąć rękawicę, gdy ją rzucę.

 

Bywaj.

Jeszcze sobie za jakiś czas pogadamy, mam nadzieję.

Edited by Bies
Link to comment
Share on other sites

Doooooobra. Dzieci się wykrzyczały to zamykam temat :]

 

Jeśli w przyszłości postanowicie stoczyć taką bitewkę to pamiętajcie, że będę mniej wyrozumiały :]

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...