Jump to content

Dzieci Indygo


Recommended Posts

Czy znane jest Wam pojęcie "Dzieci Indygo"? Dziś po raz pierwszy spotkałam się z tym terminem i chciałabym wiedzieć, co Wy na ten temat sądzicie.

 

A oto krótka charakterystyka Dzieci Indygo, zaczerpnięta z Wikipedii:

 

Dzieci Indygo – wg pseudonaukowych teorii związanych z ruchem New Age, ludzie, którzy od wczesnego dzieciństwa charakteryzują się specyficznymi zdolnościami paranormalnymi. Rodzili się na Ziemi od lat 70. XX wieku do okolic roku 2000, kiedy to zaczęły się już rodzić Dzieci Kryształowe. Urodzili się po to, aby odmienić oblicze tego świata na bardziej pokojowe i przyjazne człowiekowi i przyrodzie. Termin pochodzi od publikacji Lee Carroll & Jana Tober (1999): The Indigo Children: The New Kids Have Arrived, a kolor indygo ma być barwą aury wspomnianych osób. Niektórzy sądzą, że hipisi byli dorosłymi Dziećmi Indygo, albo że Dzieci Indygo to dusze Istot Pozaziemskich dobrej woli, w ludzkich ciałach.

 

Wzorce zachowania przypisywane "Dzieciom Indygo"

* Przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).

* Mają poczucie "zasługiwania, aby tutaj być" i są zaskoczone, kiedy inni go nie podzielają.

* Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, "kim są".

* Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nieudzielającej wyjaśnień i niedającej możliwości wyboru).

* Po prostu nie robią pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.

* Frustrują je systemy oparte na rytuałach i niewymagające twórczego myślenia.

* Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być "pogromcami systemów" (przeciwnymi każdemu systemowi).

* Wydają się być nastawione antyspołecznie, o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie. Jeśli w ich otoczeniu nie ma osób o poziomie świadomości podobnym do ich poziomu, często zwracają się do swojego wnętrza, czując się, jakby nie rozumiał ich żaden człowiek. Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.

* Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu poczucia winy ("Poczekaj, niech tylko twój ojciec wróci do domu").

* Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.

 

 

 

Naukowcy podchodzą do koncepcji sceptycznie. Znany psychiatra Russell Barkley uważa, że określanie dziecka z problemami jak "indygo" może opóźnić jego prawidłową diagnozę i terapię. Profesor David Cohen uważa, że rodzice po prostu wolą postrzegać swoje dzieci jako wyjątkowo obdarzone, niż cierpiące na ADHD.

 

Osobiście zgadzam się z naukowcami:icon_smile2:

Link to post
Share on other sites

Witam - tak spotkałam sięz tą informacja o dzieciach indygo , zaciekawiło mnie bo czytając artykuł , jakbym widziała swojego syna, poza jednym nie ma daru jasnowidzenia ,jedynie dobra intuicje , ale to każdy ma. Wiem tez ze jest test odnosnie dzieci indygo i po rozwiązaniu przeze mnie i przez syna bylo to prawie w 100 procentach potwierdzone - tylko jest ale ,czy ta teoria jest prawdziwa Teraz od 2000 roku zaczeła się era dzieci krysztalowych - przeciwienstwo tamtych dzieci lat 70 -tych Fakt to nie ma zadnego znaczenia z borykaniem sie w sprawach dnia codziennego- jest im tylko trudniej wpasowac sie w ramki tego prawa, tych moralnych obyczajów i akceptowaniem tego co inni twierdza To nie znaczy ze zyja w nie zgodzie z prawem- sa normalnymi ludzmi tylko nadal buntownikami kanonów tego swiata

Link to post
Share on other sites

* Wydają się być nastawione antyspołecznie, o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie. Jeśli w ich otoczeniu nie ma osób o poziomie świadomości podobnym do ich poziomu, często zwracają się do swojego wnętrza, czując się, jakby nie rozumiał ich żaden człowiek. Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.

* Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być "pogromcami systemów" (przeciwnymi każdemu systemowi)

* Po prostu nie robią pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.

* Frustrują je systemy oparte na rytuałach i niewymagające twórczego myślenia.

* Mają poczucie "zasługiwania, aby tutaj być" i są zaskoczone, kiedy inni go nie podzielają.

 

No przecież to mnie opisuje xD

Link to post
Share on other sites
  • 4 weeks later...
Loca Poca

No oczywiście, że tak:P

Zawsze jak się czyta pozytywne cechy wiąże się je ze sobą;)

Nie wątpie w to, że je przejawiasz. Po poprstu wielu ludzi na takie informacje reaguje właśnie w taki sposób;)

 

Co do fioletowych dzieciaków - mam ciekawego e-booka i audycję radiową prowadzoną przez kobietę, która bada zjawisko tych dzieci. Jeśli Was interesuje piszcie PW, postaram się przesłać;)

Link to post
Share on other sites

Witaj mnie to interesuje bo juz pisalam ze moj syn bardzo mi pasuje to tego wizerunku i chetnie poglębie tę wiedze . Cieplutko pozdrowienia i czekam:uscisk:

Link to post
Share on other sites
Loca Poca

Proszę bardzo:

 

http://www.yousendit.com/download/U0d4ZFhnYTJ1Yk94dnc9PQ

 

Spakowana audycja i e-book. Wymaganja- acrobat reader i działające głośniki;)

 

Jednak nie wysyłam w PMach... nie chce mi się ładować tego za każdym razem (lubie jak mi necik śmiga;>) więc jeśli jesteście zainteresowani tematem- ściągać proszę;)

 

PS:Link jest aktywny chyba 3 dni.

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...
Guest Aga:)

Dzieci Indygo to pokolenie, którego główna fala narodzin rozpoczęła się na świecie w latach siedemdziesiątych i potrwała mniej więcej do roku 2000, kiedy to zaczęły rodzić się pierwsze Dzieci Kryształowe. Nazwa Indygo pochodzi od koloru aury tych dzieci. Jest to kolor czakry zwanej "trzecim okiem", znajdującej się między brwiami i odpowiadającej między innymi za zdolności jasnowidzenia i widzenia energii. Tym, co wyróżnia Dzieci Indygo od innych, to ich temperament. Są one obdarzone duchem buntowniczym i wojowniczym, zgodnym ze wspólnym celem ich pokolenia - burzeniem starych systemów, którym brakuje elastyczności, integralności i prawości. Dzieci Indygo doskonale wyczuwają nieuczciwość i wiedzą, kiedy są okłamywane lub poddawane manipulacji. Nie chcą i nie potrafią podporządkować się niezdrowym i nieuczciwym sytuacjom w domu, w szkole i w pracy i zrobią wszystko, żeby je zniszczyć

 

 

1.

 

Dzieci Indygo przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).

2.

 

Mają poczucie "zasługiwania, by tutaj być" i zaskoczone są, kiedy inni go nie podzielają.

3.

 

Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, "kim są".

4.

 

Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nie udzielającej wyjaśnień i nie dającej możliwości wyboru).

5.

 

Po prostu nie będą robić pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.

6.

 

Frustrują je systemy oparte na rytuałach i nie wymagające twórczego myślenia.

7.

 

Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być "pogromcami systemów" (przeciwnymi każdemu systemowi).

8.

 

Wydają się być nastawione antyspołecznie o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie. Jeśli w ich otoczeniu nie ma osób o poziomie świadomości podobnym do ich poziomu, często zwracają się do swego wnętrza, czując się, jakby nie rozumiał ich żaden człowiek. Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.

9.

 

Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu "poczucia winy" ("Poczekaj, niech tylko twój ojciec wróci do domu").

10.

 

Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.

 

Źródło: Integra - strona Ryszarda Oślizło

 

Jeżeli macie coś jeszcze na ten temat piszcie!!! A może ktoś z was ma takie zdolności i może jest dzieckiem indygo???

Link to post
Share on other sites
Guest Aga:)

Poniższy test opracowała Wendy H. Chapman na podstawie własnych doświadczeń z dziećmi oraz korzystając z informacji i doświadczeń zawartych w książce Lee Caroll i Jana Tobera "The Indigo Children: The New Kids Have Arrived". Więcej informacji na stronie Metagifted.org (w języku angielskim).

 

Czy twoje dziecko jest dzieckiem indygo?

 

Aby się tego dowiedzieć, odpowiedz na poniższe pytania:

 

1. Czy twoje dziecko przyszło na świat przez cesarskie cięcie?

 

2. Czy czuje się ono tutaj potrzebne?

 

3. Czy ma ono oczywiste poczucie własnej wartości?

 

4. Czy wyróżnia się w jakiejś dyscyplinie lub dziedzinie?

 

5. Czy twoje dziecko odmawia uznania rzeczy za takie, jakie mu są przedstawiane?

 

6. Czy czekanie na coś jest dla twojego dziecka torturą?

 

7. Czy twoje dziecko jest zdenerwowane z powodu rytualnych czynności wymagających minimalnej kreatywności? (chodzi np o czynności codzienne)

 

8. Czy widzi ono lepsze sposoby wykonywania zadań w domu lub w szkole?

 

9. Czy twoje dziecko jest nonkomformistą?

 

10. Czy nie przejmuje się drobnymi potknięciami?

 

11. Czy często się denerwuje, wykonując wyznaczone mu zadania?

 

12. Czy twoje dziecko ma objawy nadpobudliwości psychoruchowej?

 

13. Czy jest ono nadzwyczajnie kreatywne?

 

14. Czy wykazuje ono intuicyjność?

 

15. Czy twoje dziecko posiada silną empatię w stosunku do innych?

 

16. Czy wcześnie rozwinęło myślenie abstrakcyjne?

 

17. Czy jest ono bardzo inteligentne?

 

18. Czy twoje dziecko jest bardzo utalentowane lub uzdolnione?

 

19. Czy wygląda ono na marzyciela?

 

20. Czy twoje dziecko posiada bardzo stare, głębokie, mądrze wyglądające oczy?

 

21. Czy posiada ono dobrze rozwiniętą inteligencję duchową?

 

 

Jeżeli odpowiedź na więcej niż 10 pytań brzmi "TAK", twoje dziecko być może jest dzieckiem indygo. Jeżeli zaś pozytywnych odpowiedzi jest więcej, niż 15 - jest nim na pewno.

 

Zrób to, jeśli jesteś rodzicem jednej z tych dusz i zostałeś obdarowany cudownym, zdumiewającym darem! Poczuj się wybranym i pomóż dziecku rozwinąć w pełni jego potencjał indygo!

 

 

Możecie to też sprawdzić na sobie:jezyk2:

Link to post
Share on other sites
Jarl_Fenrir

Mi pojęcie jest znane już jakiś czas i jestem niemal pewien, że jestem jednym z nich. Szkoda tylko, że nie mogę zobaczyć swojej aury dla potwierdzenia.

Link to post
Share on other sites
Jarl_Fenrir
Pod taki test każdy mógłby się podstawić ale nie wykluczam' date='że takie osoby istnieją.[/quote']

 

Nie każdy ;) Ale rzeczywiście, przydałaby się jakaś lepsza metoda weryfikacji.

Link to post
Share on other sites
Guest Aga:)

Najlepiej pogadać z osobą która sie na tym zna i widzi aure bo niby takie dzieci mają aure indygo dlatego tak się je nazywa ale to na pewno wiecie :)

Link to post
Share on other sites

O dzieciach indygo wiem chyba od dwóch lat, ale machnęłam na temat ręką, podobnie jak Sephira mi to pachnie ADHD.

Na co komu tyle psychotestów, skoro metoda jest tylko jedna - sprawdzenie koloru aury?

 

Ja odpowiedziałam sobie "tak" na pytania 4, 5, 11, 16, 18, 19, i 21 ze znakiem zapytania.

Nie mnie oceniać punkty 8, 13, 17 i 20.

Reszta brzmi NIE.

 

Chyba nie jestem dzieckiem Indygo. Co za rozpacz...!

Moi rodzice mają ze mną utrapienie, bo wielokrotnie im coś wypominam, wytykam nielogiczne wypowiedzi (nienawidzę hipokryzji!), ale kwitują mnie, żem "przemądrzała" i mam już przestać. I nie lubię, kiedy moja matka mi wmusza własne myślenie ("co sobie rodzice chłopaka pomyślą, kiedy zanocujesz u niego?" ja myślę "najwięcej myślisz ty i chcesz,żebym robiła tak samo... mam w nosie, co ktoś powie, zwłaszcza, że sama kilka dni temu mi powiedziałaś, że nie potrafisz nie oglądać się na innych!"). Grrrr... Nieważne.

 

Ale nie, taka walka z "systemem" chyba nie jest oznaką bycia kimś "specjalnym".

Edited by Reina
Link to post
Share on other sites
Guest Aga:)

Zamieściłam te testy dlatego że to temat o indygo :) Właściwie to nie wiem czy takie dzieci istnieją raz weszłam na jedno forum o nich to większość osób była "indygo" przynajmniej tak pisali ale po tym co tam przeczytałam wychodziło że po prostu chcieli udowodnić światu że są lepsi bo niby te dzieci mają jakąś role do odegrania czy coś i każdemu kto przypuszczał że jest indygo zaczynali go tępić a sami nie byli lepsi ale to już nie moja sprawa...

Link to post
Share on other sites

Ja lubię psychotesty, ale pomyślałam o tych wszystkich książkach, które można kupić... Tam są rady, jak z takim dzieckiem postępować, a nie ma informacji, jak sprawdzić kolor aury - bo to jedyna rzecz, dzięki której można uzyskać pewność. Chodzi chyba tylko o to, żeby wmówić matkom, że mają pod dachem niezwykłą istotę i żeby... kupowały te poradniki. A jak temat się znudził, to wyskoczono z kryształowymi dzieciakami ("teraz nasz Wielki McBurger jest jeszcze większy!")

 

Ech, nie wiem sama. Nie wykluczam, że istnieją takie dzieci. Ale z drugiej strony, jeśli ktoś ma poczucie misji na tym świecie, to przecież chyba mu się to objawi? Wiecie jak nazywają się wcielone, wyższe istoty? Awatarzy. I oni się ze sobą nie kryją.

 

Uważam, że na forum jest jedna osoba, która mogłaby podchodzić pod osobę (bo dziecko to to już nie jest) indygo.

 

Aura.

Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...
Nereida

Nie sądzę, żeby istniaja metoda weryfikacji, która by dawała 100% pewność co do tego, czy jest się Dzieckiem Indygo.

A te testy na sprawdzenie czy się jest Dzieckiem takim, czy owakim, są dość naiwne.

Wielu ludzi mogłoby wysnuć wniosek, że charakterystyka Dziecka Indygo pasuje do niego; zwłaszcza nastolatki.

Być może kolor aury też może nieco podpowiedzieć, jednak to, że ktoś ma kolor aury indygo(tzn. jednym z występujących w jego aurze jest właśnie ten kolor), nie oznacza od razu, że jest się Dzieckiem Indygo.

Te dzieci od najmłodszych lat, a nawet miesięcy, okazują to. Gdy poszerza się świadomość dziecka, ono samo wie, czy jest takim Dzieciem, czy nie. Ono samo sobie to musi uświadomić. Dzieci Indygo charakteryzuje m.in. wysoki 'poziom' samoświadomości, duchowości, dlatego określenie kim się jest, nie przysparza im takich trudności, jak np. ludziom dusz młodych. Dzieci Indygo to jedne z dusz starych, jednak tych 'grup' dusz starych jest naprawdę wiele.

Można również spotkać się z pojęciami Dzieci Kryształowe, Dzieci Gwiazd, Dzieci Anielskie czy Tęczowi Wojownicy.

Dzieci Indygo, wg hierarchii, są najmniej świadomymi i uzdolnionymi, a najbardziej Tęczowi Wojownicy.

Nie wiem na ile autentyczne jest istnienie takich Dzieci, choć nie można wykluczyć, że one rodzą się i będą się rodzić, aby walczyć o ład na Ziemi.

Link to post
Share on other sites
Jarl_Fenrir

Testy istnieją, bo nie każdy ma możliwość sprawdzenia swojej aury. Poza tym wielu z ans czuje, że jest inne. Jeżeli nie uważasz, że odrużniasz sie od reszty otoczenia, to na pewno nieejstes Indygo, bez względu na wyniki testu ;)

Link to post
Share on other sites
Nereida

Taki test nie daje 100% pewności co do tego, czy jest się Dzieckiem Indygo.

Każdy jest na swój sposób wyjątkowy i niepowtarzalny.

Wiele cech i zdolności charakterystycznych dla Dzieci Indygo dotyczy również mnie, jednak ja wiem, że nie jestem Dzieckiem Indygo. Dusza wysoko rozwinięta potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie ,,Czy jestem czy nie jestem Dzieckiem Indygo?".

To, że czujesz się inny, nie oznacza zaraz, że jesteś Dzieckiem Indygo czy Kryształowym. :)

Link to post
Share on other sites
Jarl_Fenrir
Taki test nie daje 100% pewności co do tego, czy jest się Dzieckiem Indygo.

Każdy jest na swój sposób wyjątkowy i niepowtarzalny.

Wiele cech i zdolności charakterystycznych dla Dzieci Indygo dotyczy również mnie, jednak ja wiem, że nie jestem Dzieckiem Indygo. Dusza wysoko rozwinięta potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie ,,Czy jestem czy nie jestem Dzieckiem Indygo?".

To, że czujesz się inny, nie oznacza zaraz, że jesteś Dzieckiem Indygo czy Kryształowym. :)

 

Indygo, czy nie - to tylko nazewnictwo. Jeśli ja jestem indygo, to wszyscy mi podobni są indygo ;)

 

Jeśli jednak nie jestem Indygo takim, jak inni uważają, jestem innym rodzajem wyjątkowego człowieka. Ale chciałbym poznać kolor swojej aury.

Link to post
Share on other sites
Nereida

Mój drogi, jesteś wyjątkowy, bez względu na to, czy jesteś Dzieckiem Indygo czy nie.

Oczywiście, jest to tylko nazewnictwo, ale właśnie nazewnictwo pozwala określić specyfikę danej rzeczy.

Tak jak krzesło nie bez powodu nazywa się krzesłem, tak Dziecko Indygo nie bez powodu ma taką a nie inną nazwę. Mowa werbalna pozwala nam się w szybki i prosty sposób porozumiewać.

Nie należy skupiać się za bardzo na nazewnictwie. Nazwa 'Dziecko Indygo' nie jest wartością samą w sobie. To tylko nazwa. Istotne jest, co za tą nazwą się kryje.

Link to post
Share on other sites
  • 3 months later...

witam,

 

od niedawna tu jestem, rzadko coś piszę, raczej sobie podczytuję, ale tematyka Indygo, jest mi dość bliska, rzeklabym niezwykle bliska, więc postanowiłam się wypowiedzieć ;)

 

nie wiem czy testy są najlepszym rozwiązaniem na określenie czegoś co trudno zamknąć w słowne definicje. to chyba raczej jest jakieś ułatwienie dla rodziców, którzy nie bardzo wiedzą co się dzieje z takim dzieckiem.

 

ostatnio gdzieś wyczytalam o możliwości transformacji Indygo w Kryształ, co myślicie? W sumie aura nie jest materią stałą i może ulec zmianie, rozwój duchowy też przecież nie jest dla Indygo niemożliwy, a nawet przypuszczam, że jest łatwiejszy.

 

Na marginesie, kiedyś chciałam pisać na forum dedykowanym dla Indygo, ale tylko się wkurzyłam, przez ludzi tam występujących, większość z nich to nabzdyczone, sfrustrowane emo-laty, których nikt nie rozumie i nikt nie dostrzega ich wyjątkowości.

Większość zapewne nie będzie Indygo, nawet, jak wykąpie się w odpowiedniej farbie...

Link to post
Share on other sites
czarna131415

No jasne i tak jest zawsze.Gdy ludzie mówia,ze narodzil sie ktos bardziej wyjatkowy,to od razu wszyscy mysla,ze chodzi o nich i nie wazne ile poszczególnych cech mozna by bylo przypisac to oczywiscie kazdy zacznie wrzeszczec,ze to on!!Do mnie tez pasuje wiele cech,ale nie uwazam,ze jestem jakas tam wyjatkowa,chociaz i tak kazdy jest wyjatkowy na swój sposób.A zreszta co za róznica.Jesli dowiesz sie,ze jestes takim dzieckiem,to poczujesz sie lepiej??Nie rozumiem co w ludziach jest takiego,ze kazdy chce byc:najlepszy,najmadrzejszy,najpiekszy??Czemu kazdy chce byc taki naj naj??Moze ktos mi to wytlumaczy,bo mimo,ze jestem otwarta na rózne rzeczy to tego nigdy nie zrozumiem..

Link to post
Share on other sites

No jeśliby pomyśleć nad tym to mi się wydaje, że ludzie nie doceniają zalet które mają i ciągle dążą do tego żeby być najlepszym. Rozumiem że trzeba cieszyć się z tego co się ma ale przecież nie ma nic złego w cieszeniu się z tego że jest się naj. Chyba że ktoś ma za duże ego :P

Link to post
Share on other sites
No jasne i tak jest zawsze.Gdy ludzie mówia,ze narodzil sie ktos bardziej wyjatkowy,to od razu wszyscy mysla,ze chodzi o nich i nie wazne ile poszczególnych cech mozna by bylo przypisac to oczywiscie kazdy zacznie wrzeszczec,ze to on!!Do mnie tez pasuje wiele cech,ale nie uwazam,ze jestem jakas tam wyjatkowa,chociaz i tak kazdy jest wyjatkowy na swój sposób.A zreszta co za róznica.Jesli dowiesz sie,ze jestes takim dzieckiem,to poczujesz sie lepiej??Nie rozumiem co w ludziach jest takiego,ze kazdy chce byc:najlepszy,najmadrzejszy,najpiekszy??Czemu kazdy chce byc taki naj naj??Moze ktos mi to wytlumaczy,bo mimo,ze jestem otwarta na rózne rzeczy to tego nigdy nie zrozumiem..

 

Zakompleksienie?

Z drugiej strony - jeśli faktycznie się okaże, że jesteś wyjątkowa - spróbują Cię zdeptać. To oczywiście uogólnienie, ale tak to często wygląda, to równanie do poziomu - ścinanie głów, które sięgają ponad poziom.

Poza tym, każdy by chciał kiedyś być naj, przeżyć coś wyjątkowego, tylko rzadko kiedy pamiętamy o tym, że o ile filmy się kończą szczęśliwie - tak życie trwa dalej, i ci co odeszli w stronę zachodzącego słońca mogą się rozejść po kilku miesiącach, bo on nie opuszcza klapy sedesowej. ;)

 

No jeśliby pomyśleć nad tym to mi się wydaje, że ludzie nie doceniają zalet które mają i ciągle dążą do tego żeby być najlepszym. Rozumiem że trzeba cieszyć się z tego co się ma ale przecież nie ma nic złego w cieszeniu się z tego że jest się naj. Chyba że ktoś ma za duże ego :P

 

Cudze chwalicie, swego nie znacie? :D

Link to post
Share on other sites

Kto chce niech zajrzy na ta stronke

WIELCY LUDZIE [/url]

tam jest duzo informacji na temat takich dzieci. Jednak nie radziłabym wierzyć we wszystko..

 

Dziecko jest dzieckiem. Co za krzywda dla tych małych brzdąców

gdy rodzic uważa je za "wysłanników z niebios" i nie patrzy

na nie jak na zwyczajnego smarkacza. To nie jest wina tych dzieci

ze rodza sie z różnymi zdolnościami. ( takie czasy) Każdy rodzic chce by ich dziecko było

"najlepsze" ale bez przesady nie róbcie z dzieci "kosmitów"

Gdzieś w necie czytałam, że są nawet jakieś spotkania dzieci indygo, gdzue

badają ich zdolności. LUDZIE Prawie je ubóstwiaja!! czy to jest zdrowe?

ehh, co to ma być za dzieciństwo.

Marnie widze naszą przyszłość. To napewno odbije sie na psychice tych dzieci.

 

ehh :((

Link to post
Share on other sites
  • 4 months later...

Jakiś czas temu w gdańsku na targu od wahadełka do gwiazd sprawdzał mnie jakimś wahadłem pewien gość. Sprawdzałem mój stan a mianowicie czy jestem poprzeklinany klątwami i innymi urokami. Okazało się, że nie. :D W każdym razie stwierdził, ze jestem indygo. Co w gruncie rzeczy i tak za wiele mi nie mówi. Mój znajomy jak to usłyszał stwierdził, że do mego przebudzenia dojdzie w 2012 roku. A to mi też nic nie mówi. Wie ktoś coś więcej na ten temat? :) pozdro. ;]

Link to post
Share on other sites

dzieci Indygo to nic innego jak postęp w inteligencji człowieka, coraz lepiej rozumiemy ten świat i zdajemy sobie sprawę z tego, że trzeba trzymać się razem, jesteśmy równi i w razie zagłady powinniśmy działać razem. To dzięki mediom można zaobserwować ten termin.

A jeśli patrzeć w przeszłość to takie Stany Zjednoczone były krajem dzieci Indygo ;P pomagali innym krajom i tak na prawde to dzieki nim jest coraz mniej wojen na świecie ;P

Edited by Asmic
Link to post
Share on other sites

Sama nie wiem jak sie do tego odnieść. Denerwuje mnie ludzka kiepska przypadłość, którą zwiemy "szufladkowanie". Znajdzie się ktoś dziwny, nieprzystający i od razu najchętniej albo wsadzilibyśmy go do zoo (jeśli uważamy, że jest słabiej rozwinięty niż my) albo posadzili na tronie (jeśli nas w jakiś sposób "przewyższa"). Te określenia, dzieci indygo, dzieci kryształowe, ludzie robią sobie i swoim dzieciom testy na Internecie, żeby się dowartościować :) teraz to już być Dzieckiem Indygo pewnie nie jest dobrze, bo najlepiej by było być Tym "Wyżej w hierarchii"

hehe.

a według mnie wszelkie takie testy, statystyki są zupełnie bezcelowe i mają na celu tylko tworzenie podziałów - ludzie "zwykli" i ci "lepsi".

no cóż, na Ziemi normalka.

świadomość na Ziemi jest na coraz wyższym poziomie, istoty z 4 wymiaru wskakują w 5, stają się wrażliwsi, bardziej empatyczni, zaczynają odczuwać głębszą więź ze swoim ciałem, z ziemią po której chodzą, światem roślin, zwierząt i drugim człowiekiem. Przy okazji rodzą się teraz większe ilości istot, które ten proces "przechodzenia" już przeszły, ich świadomość pochodzi z 5 wymiaru, być może też wymiarów wyższych. Ma to pomóc tym w fazie przechodzenia, a jak wiadomo są to bardzo trudne momenty, wahań, załamań, depresji, w łagodniejszym przejściu. Przecież skądś trzeba czerpać inspirację - najlepiej ze słów, obrazów, literatury i codziennego życia innych istot, które mogą posłużyć nam za wzór.

Zauważmy w tym pewien ciągły proces, a nie przybycie na Ziemię przybyszów, którym należy stawiać pomniki. Zamiast wychwalać, badać, diagnozować, rozmawiamy z nimi starając się słuchać. I doskonalić siebie.

Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

cechy Indygo

 

fizyczne

 

- inne, niezwykłe, hipnotyczne i magnetyczne oczy

- niższa temperatura ciała

- jasna cera

- często choruja na schorzenia układu krwionośnego, gardło, stawy,

- zazwyczaj przyszły na świat przez cesarskie cięcie

- niezamierzenie wyróżniaja sie z tłumu

 

energetyczne

 

- wyższe wibracje ciała

- zazwyczaj maja aure barwy indygo, roznobarwne pastelowe

- bardzo wrażliwi na pola elektromagnetyczne

- widzą, wyczuwają energie

 

psychiczne

 

- poczucie królewskiej godności

- wiedzą, że zasługują na bycie tutaj

- nie uznaja bezwarunkowej władzy

- po prostu nie robia pewnych rzeczy

- sa cierpliwe, gdy widza sens czekania, ale stanie w kolejce jest dla nich zbyt wielkim wyzwaniem

- frustrują je systemy oparte na rytuałach i nie wymagające twórczego myślenia

- często dostrzegaja (niemal w każdej dziedzinie zycia) i ukazuja błędy i lepsze rozwiązania

- wrażliwi charyzmatycy

- bezkompromisyjne

- uwikłani są w całe serie wypadków i okaleczeń

- często dotyka ich depresja

- nadwrażliwe

- wszystko silnie przeżywaja, w samotnosci lub wsrod osob podobnych sobie, gdy brakuje takich osob uciekaja w swiat duchowy

- nie zrażają sie pozornymi trudnosciami i drobnymi (przez nich uznanymi za "drobne" i "pozorne") błędami

- ich zachowanie przez całe życie wygląda jak małego dziecka (gdy maja dobre warunki sa radosne, ubieraja sie kolorowo, pelne energi, przypominaja elfy, gdy cierpia uciekaja w swiat duchowy, alienuja sie)

- dobrze sie czuja wśród natury

- twórcze, kreatywne

- wyczulone na wszelkie przejawy kłamstwa, manipulacji

- wybitnie inteligentne

 

społeczne

 

- szkoła jest dla nich wyjątkowo trudnym i bolesnym społecznym doświadczeniem. podobnie jest z praca, podejmowana z koniecznosci zarobienia pieniedzy, a nie realizowania wlasnej misji

- nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu "poczucia winy"

- gdy sie ich do czegos zmusza, a one nie maja innego wyjscia - choruja. zdrowieja, gdy przymus zostanie wycofany

-wydają się być nastawione antyspołecznie, jesli nie napotkaja osob o podobnym im poziomie swiadomosci, lub chociaz otwartych na ich slowa i pomoc, zaczynaja "zyc we wlasnym swiecie"

- do ludzi (mimo pozornej antyspolecznosci) nastawieni otwarcie i przyjacielsko, lecz jesli wyczuja probe wykorzystania ich, manipulacji czy klamstwa, natychmiast staja sie zimne, oschle, bezwzgledne i okrutne

 

duchowe

 

- czują własną misję

- mają wspaniałe wyczucie prawd kosmosu

- wiedza, że nie pochodzą z tej planety i czują swoje rodzinne źródło

- od wczesnej młodości mają doświadczenia mistyczne, są bardziej religijni, wierzący w Boga

- widuja i rozmawiaja z Istotami Duchowymi

- wierzą w cuda

- wierzą w reinkarnację

 

umysłowe

 

- same lecza sie z wiekszosci swoich chorob, moga tez uzdrawiac

- często doświadczają OOBE, LD, podrózy astralnych

- prorocze sny

- mają pamięć poprzednich wcieleń i żyć równoległych

- empatia

- "widzą dusze", patrza na czlowieka jakby mialy rentgen

- mają zdolności telepatyczne

- zdolności przewidywania i przepowiadania przyszłości

- telepatycznie komunikują się ze swoim wyższym źródłem i stamtąd czerpią telepatycznie mądrość

- bardzo intuicyjnie

- posiadaja różne zdolności paranormalne

 

jak odróżnić Dzieci Indygo od Kryształów

 

Są równie potężne, wrażliwe, inteligentne i uduchowione, odróżnia ich wiek fizyczny, kolor aury, usposobienie, cechy charakteru i "misja". Kryształy są zazwyczaj młodsze, rodzą się mniej więcej od roku 2000. Ich aura ma kolory pastelowe, często różnobarwna. Kryształy posiadają zupełnie inny temperament, są znacznie bardziej wyrozumiałe, łagodne, szczęśliwe. Nie burzą one systemów, a po prostu funkcjonują wedle własnych ideałów. Pod wzgledem charakteru przypominaja basniowe elfy i dobre duszki

 

Indygo, Kryształy i Ludzie Nowej Ery

 

Powyższe cechy zarówno Indygo jak i Kryształy mają wrodzone, manifestuja sie one od najwczesniejszych lat.

 

Wiele osob przechodzi tzw. "przemiane" lub "przebudzenie", manifestuja sie u nich niektore z wyzej wymienionych cech lub też odkrywaja je w sobie na pewnym etapie. Są to również osoby "nowej ery", podobne do Indygo czy Kryształów (ale nimi nie sa), w pełni im dorównujące.

 

powyzsze informacje sa zaczerpniete z - Forum Dzieci Indygo na ktore zapraszam wszystkie osoby zainteresowane fenomenem Indygo, Kryształów jak też tematyka Rozwoju Duchowego, medycyny naturalnej i przemian na Ziemii.

Link to post
Share on other sites

A ja osobiscie jestem bardzo ciekawy, jak tacy ludzie radza sobie w dzisiejszych czasach, ktore sa wysoce materialne i pozbawione ducha wolnosci (w rozumieniu dzieci Indygo). Moim zdaniem takim ludziom jest ekstremalnie ciezko. Czy mozna zaryzykowac twierdzenie, ze spora czesc z tego rodzaju ludzi bedzie stanowic (czy juz stanowi) zanczny procent tzw. marginesu spolecznego? Juz dzisiaj dosc latwo zauwazyc, ze czlowiek, ktory w mlodosci nie posiadl znacznych umiejetnosci adaptacyjnych do dzisiejszego srodowiska, w jakim mu przyszlo zyc (wyoski stopien umiejetnosci technicznych, spora akceptowalnosc pracy w grupie) jest wlasciwie coraz bardziej skazany na bycie na marginesie spoleczenstwa. Zanikaja juz dzis zawody zwiazane z szeroko pojeta humanistyka, popularnosc zas zdobywaja przede wszystkim wszelkiego rodzaju specjalizacje, kierunki wymagajace bardzo wysokiego stopnia wyksztalcenia w danej dziedzinie. Podobnie rzecz ma sie ze spolecznestwem - kiedys dominowal wzorzec komunalny, w ktorym znaczna role odgrywala wolnosc jednostki. Dzis, paradoksalnie, kiedy prawa ludzi zdaja sie byc respektowane, a wszelkiego rodzaju mniejszosci uzyskuja coraz wieksze przywileje, coraz mniej miejsca pozostaje na wolnosc i nieksrepowane wyrazanie siebie. Nieprzystosowanie sie do grupy spolecznej skutkuje podobnymi skutkami jak brak umiejetnosci adaptacyjnychwzgledem specjalistycznego wyksztalcenia. Gdzie jest wiec miejsce dla ludzi o cechach Indygo w dzisiejszym swiecie?

Ponadto mozna sie zastanawiac, czy rzeczywiscie jest wsrod mlodych ludzi az tylu Indygo. Przecietny dzisiejszy mlody czlowiek to osoba kierujaca sie wysoce materialnymi pobudkami, dazaca przede wszystkim do sukcesu materialnego, zdobyciu jak najlepszego wyksztalcenia, stawiajaca sobie jako cel nadrzedny kariere oraz walczaca o wszystko bez patrzenia sie na innych. Kloci sie to bardzo mocno z cechami charakterystycznymi dla dzieci Indygo. Tak, jak jescze dosyc niedawno przecietny czlowiek buntowal sie przeciwko wladzy czy niesprawiedliwosci spolecznej, dzisijeszy mlody czlowiek wydaje sie byc zupelnie pozbawiony tego typu cech, a dopasowanie sie do ogolu wydaje mu sluzyc, pomaga bowiem w osiagnieciu sukcesu i wysokiego statusu materialnego. Dzis rzadko mozna spotkac mlode osoby skandujace hasla o wolnosci czy lamaniu swobod obywatelskich, wiecej natomiast jest hedonizmu i szeroko pojetego materializmu, kultu pieniadza, sily i wladzy. W tym wszystkim brak mi pierwiastka charakterystycznego dla dziecka Indygo. Zaryzykowalbym stwierdzenie, ze zyjemy dzis w epoce, w ktorej wiekszosc ludzi powrocilo do stanu psychiczno-emocjonalnego sprzed kilkuset lat, gdzie wartosci czysto duchowe byly zepchniete na margines, a dominowaly walka o przetrwanie. No chyba, ze nasz system na tyle skutecznie dziala, ze od malego wiekszosc z tzw. dzieci Indygo przechodzi ,,udana" wtorna socjalizacje i zamienia sie w krwiozercze istotki goniace na pieniadzem i sukcesem.

Zas co do ADHD to jestem nastawiony do tego dosc sceptycznie. W/g mnie owteirdzaja to dwa czynniki: pierwszy z nich jest taki, w/g ktorego dzisiejsze spolecznestwo prowadzi bardzo osiadly tryb zycia i osoby, ktore do tego trybu zycia nie potrafia sie dopasowac, obwinia sie o ronego rodzaju schorzenia; po drugie, jesli przyjac, ze czlowiek rozni sie kodem genetycznym w minimalnym stopniu, tlumaczyloby to dlaczego niektorzy ludzie maja predyspozycje do bycia osobami pragnacymi doswiadczac silniejszych przezyc, buntowac sie, czy nie posiadac umiejetnosci do typowo osiadlego, cyklicznego trybu zycia. Kiedys nawet spotkalem sie z teoria mowiaca, ze osoby ze zdiagnozowanym ADHD to w bardzo wielu przypadkach potomkowie osob, ktore przez pokolenia byly zolnierzami, podroznikami czy innymi osobami, ktore prowadzily bardzo ruchliwy, koczowniczy tryb zycia. Jesli jest prawda, to co mowi sie dzis o DNA i o dziedziczeniu cech, wydaje sie to tlumaczyc, dlaczego niektore osoby nie umieja radzic sobie z normalnymi zachowaniami spolecznymi, natomiast swietnie sprawdzaja sie dopiero w sytuacjach wiekszego ryzyka. Moim skromnym zdaniem dzisiaj ludzie chca wszystko uproscic, a kazde uniedogodnienie wyeliminowac tak, aby wszystkim zylo sie milo i szczesliwie. Moim zdaniem to bledne kolo i przez to krzywdzi sie mase osob.

Konkluzja tej wypowiedzi jest moje osobiste przeczucie, ze albo osoby o dobrej woli nie maja wystarczajacego przebicia sie albo ktos lub cos specjalnie tak zaprogramowalo ludzi, aby poprzez kryzysy oraz cierpienie dac im do zrozumienia, ze krocza niewlasciwa droga. Pytanie tylko, ile to jeszcze potrwa...

Edited by pkrl1979
Link to post
Share on other sites

Wielu ludzi w młodszym wieku chce by być kimś wyjątkowym,niespotykanym,lepszym czy bohaterskim. Dlatego wielu z nich myśli że są Indygo może to prawda nie znam się na tym. Choć siebie bym bardziej zaliczył do dzieci kryształowych choć ja właściwie to wolał bym obalać rządy i systemy przyczym większość życia uznaje za strategie w której przemyślam każdy ruchu tylko co to za dowództwa którego ludzie niecierpią bez powodów choć sam próbuje być dla nich miły. Ogólnie myślę że bycie "innym" w świecie który opiera się na życiu w grupie jest trudne do wytrzymania nawet jeśli nie ukazuje się swoich cech.

Link to post
Share on other sites

Masz racje Vivien ale spróbuj wyjaśnić to połowie ludzkości w tym dresom i neonazistom którzy za bycie innym lub lepszym mogą powybijać zęby. Może to się kiedyś zmieni...

Link to post
Share on other sites
Każdy z nas jest inny. Problemem nie jest innośc ale brak tolerancji dla inności. Ludzie boją się innosci bo nie rozumeiją jej. Bo patrzą na swiat pzrez pryzmat siebie samych i nie mają wykształconej w sobie empatii.

 

Jednocześnie ludzie często nie mają świadomości jak bardzo są podobni do siebie nawzajem i jak wiele ich łączy. Brak umiejętności choćby współodczuwania i tym samym nieokazywanie szacunku tworzy problem 'inności'. Postrzeganie czegoś jako inne wiąże się z brakiem poczucia jedności. Ludzie boją się własnych cieni, często gęsto nie dostrzegają własnych 'brudów' i zakopują je w sobie głęboko, bo nie potrafią sobie z nimi poradzić, nie chcą ich widzieć i wiedzieć o nich, natomiast jak o wiele łatwiej przychodzi im ocenianie innych i wytykanie im 'błędów' - 'błędów inności'. Inność jest tylko odstępstwem od Twoich własnych 'norm', jeśli takowe posiadasz, podyktowanych przez ego.

Link to post
Share on other sites

na 18 pytan odpowiedzialam tak w sprawie mojego dwuletniego synka i faktycznie od poczatku zauwazylam ze on jest inny pozytywnie mowiac wyjatkowy on nie chce sie bawic jak inne dzieci on chce sam albo na przekor on nie chce trzymac porzadku w pokoiku tylko frajde mu sprawia rozpierdzielanie wszystkiego zeby byl jak najwiekszy syf jak ja sprzatam np ukladam ubrania to on je spowrotem rozrzuca po pokoju jest aktywny nonstop nie usiedzi przy jedzeniu musi skakac z jednej strony kanapy na druga a jak go usadze to kreci sie wokolo siebie jakby sie turlal ale w miejscu potrafi rysowac jak zamiatam to bierze miotelke i "pomaga"rozganiajac kupke brudu na wszystkie strony lubi byc potrzebny jak mowie choc pomozesz mamie to leci do mnie radosnie jakby skarb znalazl i mi pomaga np rozdzielanie sztuccow na talerzach sam chce jesc i bierze lyzke nie da sie nakarmic mi od urodzenia mowil mama a i zauwazam ze ma kontakt czasem z osobami ktorych ja nie widze ale ostatnio ten ktos robi mu na zlosc i przewraca go a potem znajduje na jego pleckach sine odbicia czyichs palcow jak sie urodzil to od razu w jego oczach zauwazylam taka stara madrosc skads mi znana ale nie wiem po kim ma fascynujace szare oczy jakich nigdy nie widzialam w rodzinie tez nikt takich niema jest bardzo cwany i inteligentny i umie mowic ale mowi tylko wtedy kiedy mu sie chce nie kiedy my tego chcemy uwielbia psy jest cudowny mysle ze ten opis pasuje do dziecka indygo pozdrawiam

Link to post
Share on other sites

gdybys go widziala to sama bys to stwierdzila tego sie nie da opisac ale ja znam swojego syna i zawsze wiedzialam ze jest inny niz wszystkie inne dzieci z otoczenia od urodzenia mial niesamowite spojrzenie i oczy ach nieznasz to nie oceniaj bez urazy

Link to post
Share on other sites
gdybys go widziala to sama bys to stwierdzila tego sie nie da opisac ale ja znam swojego syna i zawsze wiedzialam ze jest inny niz wszystkie inne dzieci z otoczenia od urodzenia mial niesamowite spojrzenie i oczy ach nieznasz to nie oceniaj bez urazy

 

Każda kochająca matka tak patrzy na syna i go idealizuje.To normalne.

Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin

ja nie widziałem synka kamilci, ale jestem pewien że to nie jest kryształowe, to jest ultra-diamentowe dziecko !

Edited by Wiedźmin
Link to post
Share on other sites

dzieki za mile komentarze ja nie mialam z reikiki stycznosci nawet niewiem co to jest w tym temacie jestem zielona ale sama potrafie ocenic jaka kto ma aure i przyjrzalam sie synkowi byla niebiesciutka a na zdjeciach jego oczy normalnie sa szare a wychodza tak niebieskie jak moze na hawajach i na niektorych zdjeciach mozna dostrzec jasna kule swiatla obok niego pozdrawiam

Link to post
Share on other sites

a co to w przyblizeniu znaczy ?ultra diamentowe to brzmi niezle prosze o konkretny opis jesli mozna pozdrawiam a mam na prawde na imie basia kamil to moj syn dziekuje za odpowiedz

Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin

Ultra diamentowe dziecko.

 

Cechy:

spontaniczne przebywanie w stanie medytacji

wypowiedzi wskazujące na wyższe stopnie wtajemniczenia

niezwykła pogoda ducha

umiejętność wprawiania otoczenia w wesoły nastrój

słaba umiejętność koncentracji

pomysłowość

stany pobudzenia i apatii

 

Pochodzenie:

Dusze inkarnujące się na ziemi z Alfa Centauri.

Ze względu na swoje królewskie pochodzenie, posiadają, i wymagają savoir-vivr,

specjalnego traktowania. Choć mogą się zachowywać jak rozpieszczone królewicze,

one tylko testują otoczenie

 

Przeznaczenie:

Ich misją jest przewodnictwo duchowe świata. Będą księżmi. Z mocą Jezusa Chrystusa poprowadzą wojska przeciwko hordom demonów.

Link to post
Share on other sites

Powyższy opis pasuje do mnie jak byłam małą dziewczynką, ale jakoś nie czuję się kimś 'ultra'.

Vivien ma dużo racji w tym, co pisze, ale z drugiej strony istnieje możliwość, że dzieci określane mianem Indygo/Kryształowych/Diamentowych itp. to dusze przybyłe na Ziemię z wyższych gęstości i, tym samym, od maleńkości już wykazują różne 'nietypowe' zdolności. Z kolei, w moim przekonaniu,' zdolności typu telepatia, jasnowidzenie, towarzyszą w zasadzie wszystkich noworodkom i niemowlakom, z tym, że naturalnie 'zanikają'. Jeżeli dziecko wykazuje permanentnie takie zdolności powyżej lat 2-3, to możemy tutaj mówić o zdolnościach, które wykształciły sobie jako dusze w przeszłych wcieleniach, które powinny rozwijać i które są darem; niekoniecznie musimy wiązać ten dar z przekonaniem o misji zbawienia świata (samo to sformułowanie brzmi dla mnie zabawnie i nieco infantylnie). Samorozwój i przekazywanie wiedzy innym nie równa się misji 'zbawienia świata'. Aby świat został 'zbawiony', każda pojedyncza jednostka musi pracować nad sobą i tym samym podwyższać wibrację Ziemi (=świata). Nie ma w tym żadnej filozofii i nie jest to 'zadanie specjalne' dla wybranych, ale dla wszystkich ludzi bez względu na poziomu ich rozwoju, samoświadomość czy zdolności.

 

 

Tu można poczytać o różnych dzieciach, jak to ładnie zostało określone - gwiazd.

 

DZIECI GWIAZD

Link to post
Share on other sites

Dla mnie jakieś znaczenie miałoby to, jakie byłoby moje dziecko, choć jakoś usilnie nie starałabym się go zakwalifikować do jakiejś grupy, bo nie o to w tym chodzi. Miałoby dla mnie znaczenie jakie byłoby moje dziecko pod względem jego zainteresowań, zachowań, osobowości.

Uważam, że rodzice powinni mieć rozeznanie na temat tego jakie jest ich dziecko i jeśli dostrzegą jakieś 'niezwykłości', to warto byłoby je głębiej wybadać.

Każda dusza przechodzi przez szereg doświadczeń i różnych wymiarów, nie czyni to nas wyjątkowymi w takim pompatycznym znaczeniu. To, co istotne, to specyficzność. Ja nie postrzegam ludzi w kategoriach lepszy-gorszy, bez względu na poziom swojego rozwoju/wyglądu/charakteru itp. Tu nie ma lepszych i gorszych, są tylko w pewnym sensie różni. To wszystko. Nie ma się co nad tym za bardzo rozwodzić. Żaden człowiek nie jest lepszy ani gorszy od innego. Każdy jest do drugiego podobny bardzo, ale również w pewien sposób inny.

Link to post
Share on other sites

dziekuje za mile slowa w sprawie hawai chodzilo mi o kolor morza ze czasem na zdjeciach jego oczy sa niebieskie jak morze na hawajach.dziekuje serdecznie Ci za wszystko i wiem ze tak samo Twoje dziecko jest wyjatkowe i cudowne.nie nie traktuje go jak bostwo ale jak normalne dziecko chcialam dla samej siebie wiedziec co kryje sie w nim pozdrawiam.buziaczki dla twojego synka

Link to post
Share on other sites

Patrząc na życie jak na proces, dostrzegamy wielką różnorodność form, kształtów, zjawisk, postaci, które zlewają się w pewną całość. Gdy całość jednej formy - tu planety -dotrze do pewnego poziomu, w którym wszystkie formy istnienia, życia osiągają pewien oczekiwany kształt i chcą rozwijać się dalej - następuje pewien przełom, tzn. zostaje dopuszczona tzw. NOWOŚĆ. Nowość, która wpuszczona w daną całość powoduje jej ewolucje, pokazuje nowe wyjścia, nowe kształty, nowe formy wzrostu.

Tak właśnie postrzegam to, co teraz dzieje się na ziemi i tak widzę rolę Ludzi Indygo.

Nie ważne czy przybyli z innych planet, to tylko dodaje kosmiczności ich istnieniu, powoduje ich separacje od nas samych, a wg mnie Indygo przybywają tutaj, bo ziemia staje się miejscem, w którym mogliby egzystować, po prostu, i kiedyś, w niedalekiej przyszłości będzie to miejsce właśnie dla takich istot - wrażliwych, sprawiedliwych, pełnych miłości, dobra, radosnych i twórczych.

Fajnie by było, gdybyśmy nie towrzyli już podziałów, ale dostrzegli w ich przybyciu proces, który odbywa się na naszych oczach.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 11 months later...

Nazwa indygo chociaż potoczna niech służy dla tematu, z którym wiele osób się wydaje utożsamiać.

 

Odnośnie "Indygo" wiele zostało powiedziane, jednak ponad 50% z racji ludzi, którzy określają "Indygo" jako zjawisko im znane są w błędzie. Miłość, twórczość, uczciwość itp. wszystkie szlachetne przymioty się zgadzają, ale kto wspomniał o tym, że "Indygo" obdarzają miłością nie wszystkich lecz tylko tych, którzy na nią zasługują? Są twórczy dla tych, którzy tego chcą lub potrzebują. No i kto wspomniał, że krzywdząc "Indygo" los zaczyna delikatnie mówiąc nie sprzyjać osobie/ludziom dopuszczającym się zachowania niegodnego, nieludzkiego,haniebnego. Wszelkie zło wypuszczane w stronę "Indygo" odbija się na danej osobie, co nie znaczy, że "Indygo" nie cierpi. Często pojawienie się "Indygo" w miejscu gdzie panuje "niezdrowa atmosfera" oparta na złudzeniach, fałszywych znajomościach, obłudzie, sprawia, iż środowisko ujawnia swoje prawdziwe oblicze. Ludzie otwierają się jak książka w obecności "Indygo" mówią rzeczy, których wcześniej by nie powiedzieli. Sytuacje takie, mają zbawienny wpływ na osoby, które polegały na znajomościach lub były uzależnione od osób z negatywnym usposobieniem. "Indygo" bierze na siebie całe zło otoczenia, w którym się znajduje. Prawdziwe wartości jakimi kierują się ludzie są wyeksponowane równie mocno jak ich oblicze stąd niechęć do "Indygo".

Można zauważyć jak bardzo pojęcie "Indygo" stało się masowym kryterium dowartościowania się czymś wzniosłym wśród ludzi, którzy bardzo chcieli by stać się kimś wyjątkowym. Niepotrzebnie szukają, ponieważ każdy jest wyjątkowy. Przypisywanie sobie kolorowych cech "Indygo" wynika z niezrozumienia, bądź braku wyjaśnienia czym jest "Indygo". Uzdolnieni, szlachetni, prawdomówni itp. ale to nie wszystko. Z całym bagażem wydawało by się doskonałości idzie ogromne cierpienie miejsca, w którym ludzie i "człowieczeństwo", zatraciło własne "JA". Doskonałość nie oznacza szczęścia, ktoś napisał, że "Indygo" to wielkie szczęście dla otoczenia, owszem pod warunkiem, że w skład otoczenia wchodzą ludzie szczerzy, nie krzywdzący innych. Jeśli komuś wydaje się, iż zapanuje szczęście, ponieważ pojawia się "Indygo" oj, jest w grubym błędzie.

 

Gdyby tak naprawdę, ktoś znał osobiście "Indygo" wiedział by, że owszem dla ludzi z jego otoczenia to dobra znajomość, ale "Indygo" sam w sobie nie ma łatwo, tym bardziej nie rozumiem ludzi, którzy rozwiązują test złożony z kilkunastu pytań i uważają siebie za "Indygo". Czy tak naprawdę ktokolwiek z tych ludzi od testu na indygo, chciałby aby w ich życiu gdziekolwiek się nie udadzą byli jak młot uderzający w rozgrzaną stal społeczeństwa, gdzie kowadłem jest otaczająca rzeczywistość? "Indygo" to nie artykuł, w którym człowiek odnajduje siebie na 5-10 min, to sposób życia, który powinien być praktykowany jako sumienność w codziennych obowiązkach, naturalność, szacunek dla życia, zrozumienie, prawdomówność, uczciwość, odwaga. Hehhh słowa słowa słowa, nie wszystkich na to stać, być może ci, którzy pielęgnują w sobie zbliżone wartości są nazywani "Indygo", być może indygo to coś co każdy z ludzi posiada, posiadał lecz o tym zapomniał, a dzisiaj wydaje się to nierealnym dziełem rodem JEDI z gwiezdnych wojen. Rzeczywistość dookoła nas kreują ci sami ludzie, którzy się wypierają swoich czynów, każdego dnia szczęście może panować wśród ludzi tylko muszą tego chcieć. Nie trzeba obalać systemów, żeby być szczęśliwym, każdy system daje możliwość życia w szczęściu, ale dopuszcza także możliwość oszustwa i obojętności na bliźnich, człowiek podejmuje decyzje kim jest, wybiera drogę sam.

  • Like 1
  • Downvote 1
Link to post
Share on other sites
  • 4 months later...

Opis dzieci indygo do złudzenia przypomina opis zaburzeń autystycznych/ spektrum autystycznego/aspergera/adhd ( część lekarzy uznaje adhd jako spektrum autystyczne).

Te dzieci faktycznie narodziły się żeby wyprowadzić masy z chaosu. Takie dziecko w rodzinie to wywraca do góry nogami całe życie o 180 stopni. Całej rodziny, znajomych tej rodziny i przyjaciół rodziny. Trzeba się całkowicie poświęcić dla takiego dziecka. Wymaga to przewartościowania całego życia. Zmiana priorytetów, podejścia i postrzegania świata. Trzeba zwolnić tempo życia. Trzeba poznać poszczególne zaburzenia i umieć je bezbłędnie interpretować , żeby odczytać intencje dziecka. Trochę o składowych zaburzeniach.

Zaburzenia sensoryczne - nadwrażliwość wzrokowa (gdzie patrzenie boli)

- nadwrażliwość słuchowa (słyszenie boli)

- nadwrażliwość dotykowa (powiew wiatru sprawia ból)

- zaburzenia przedsionkowe (błędnik, lateryzacja, strach-lęk przed nowym np jedzeniem, sytuacją, inny wygląd pokoju, inaczej mama ubrana- to budzi strach i burzy poczucie bezpieczeństwa)

Adekwatnie do powyższych są też niedowrażliwości

- niedowrażliwość wzrokowa (laserem po oczach dac i nawet nie mrugnie)

- niedowrażliwość słuchowa (np 100 watowa kolumna ryknie do ucha i jest okej)

- niedowrażliwość dodtykowa (złamie rękę i nawet nie zauważy)

- przedsionkowe ( potrzeba wstrząśnięcia mózgiem i wali głową w ścianę , albo kręci się wkoło siebie jak opętane).

To nie koniecznie skrajne przykłady. Występują bardzo różnie , zmiennie, zamiennie z różnymi nasileniami. Ale są.

Zaburzenia komunikacyjne - np. żelazna logika rządzi wszystkim, nie rozumie subtelności , niuansów , czytania między wierszami, mowy ciała, gestów, mimiki. Abstrakcją jest obłuda, hipokryzja. Nie rozumie skrótów myślowych, sytuacyjnych, nie rozumie dlaczego ludzie zaprzeczają rzeczom oczywistym( np. mówię POKARZ KSIĄŻKĘ A WYCIĄGAM RĘKĘ )

Zaburzenia analizatora słuchowego - (przykłąd książkowy - mówię " na tapczanie siedzi słoń. do dziecka do mózgu dociera zdanie - na słoniu siedzi tapczan. Mocne nasilenie to takie gdzie np. czytając to forum co drugi wyraz poprzestawiam. słabsze nasilenie to jak dwa wyrazy na kilka zdań poprzestawiam.

Wada wymowy, psychomotoryka i parę jeszcze ale niekoniecznie są to bezpośrednio objawy w/w.

A teraz myśleć proszę.

Takie dziecko jest jak kosmita wśród ziemian.

Jak ma się z nimi porozumieć.

Czy te zaburzenia są aby na pewno zaburzeniami ?

Ile z dorosłych osób i tzw. "zdrowych" w ciągu swojego życia "zatrzyma się " i zastanowi dokąd tak goni?

Po co żyje, co jest celem życia ? Czego się powinien nauczyć ? To że jest takich ludzi dużo więcej , nie oznacza że ich sposób bycia i życia jest lepszy i właściwy. Jest przyjęty jako NORMA. Ale co to za norma ?

A teraz wyciąganie mas z chaosu.

Co to za norma ?

Wariackie tempo życia, gdzie nie ma się czasu dla siebie i bliskich.

Pogoń za forsą, żeby nie zdechnąć z głodu i mieć na czynsz.

Wszechobecne nieporozumienia, brak umiejętności rozmawiania, wyrażania swoich myśli, emocji.

Chaos dookoła, hałas, znieczulica, brak zrozumienia i tolerancji.

Brak poszanowania starszych, chorych , niepełnosprawnych. Izolowanie ich, dyskryminowanie.

Brak poszanowania siebie , swojego zdrowia.

Brak umiejętności relaksu i odpoczynku.

Zaburzenie równowagi całego organizmu. Pojawiają się najróżniejsze dziwaczne schorzenia.

Brak dbałości o środowisko naturalne, przyrodę, brak czasu na wycieczkę za miasto. Zaśmiecanie planety.

Przy takim dziecku TRZEBA zwolnić i się zatrzymać. Trzeba nauczyć się być cierpliwym. Trzeba rozmawiać i tłumaczyć. Trzeba nauczyć się cieszyć drobnymi sprawami. Trzeba nauczyć się żyć " TU I TERAZ". Trzeba nauczyć się pogodzić pracę z dbaniem o dom i dziecko ,z wypoczynkiem. Trzeba nauczyć

się mówić prostym językiem. Trzeba umieć odrzucić rzeczy i sprawy szkodliwe i przeszkadzające. Trzeba rano się obudzić wypoczętym, żeby zacząć pracę z dzieckiem nieraz od zera. Trzeba mieć nadzieję i w coś wierzyć. Do takiego dziecka trzeba się często uśmiechać (szczerze , kłamstwo wyczuje). Trzeba myśleć niekonwencjonalnie, szukać różnych rozwiązań i pomocy. Trzeba zwiększać swoją świadomość, wiedzę i umiejętności. Trzeba dziecko przygotować do dorosłego życia, na tyle dobrze by dalej mogło żyć i funkcjonować bez rodziców. Trwa to długie lata. 20-30 lat i więcej. Po takim czasie , takich doświadczeń jestem zupełnie innym człowiekiem. Ja, mój mąż, moja mama, teściowie, babcie, ciocie, siostra z rodziną, znajomi i sąsiedzi. Całkiem spora grupa ludzi . I wcale nie mam ochoty wracać do tzw. NORMY, którą narzucają tzw" zdrowi".

Czy "normy" są tak bardzo normalne?. Czy zaburzenia są zaburzeniami ?. Tyle z moich spostrzeżeń. Tak w bardzo dużym skrócie. I oczywiście absolutnie wszystkich to nie dotyczy. Ale pewne zachowania mas , były i nadal są tak bardzo nasilone w sensie negatywnym , że natura sama próbuje nas ratować dając nam takie osoby.

Link to post
Share on other sites

Doskonale Ciebie rozumiem choć moje podejście jest inne.Faktem jest, że wychowywanie ZA jest trudne ale sami sobie to utrudniamy z różnych powodów między innymi braku logiki.

 

Sama mam takie cechy i na pstryk mi przyszło wdrożyć wszystko w życie. Czy wszystko się zmieniło ? hymmmm znajomych od zawsze raczej ograniczona ilość do 2 wyrozumiałych koleżanek więc echem na nich się to nie odbiło.Rodzina - wychodzę z założenia, że jeżeli masz problem z nadruchliwością dziecka to wolę żebyś tu nie przychodził bo karanie bądź upominanie w żaden sposób go nie zmieni a i przy okazji mnie denerwuje.

 

Jedynym problemem jakie były to szkoła by do niej chodził .Została mu ostatnia klasa gimnazjum i więcej uczyć się nie będzie musiał jeżeli nie chce.Dla mnie szkoła była katorgą .Jako dorosła osoba poszłam się uczyć bym mogła robić to co od dawna czuję w sobie.

 

Z jednej strony jesteśmy rodzinką odizolowaną a z drugiej znamy sporo osób i chętnie z nimi się spotykamy ( nie mylić ze znajomymi odwiedzającymi nasz dom) Jesteśmy szczęśliwą i spokojną gromadką ;-)

 

Powiedzcie gdzie się sprawdza aurę ?

Link to post
Share on other sites

My też w pewien sposób jesteśmy odizolowani. Fakt że w trochę większej grupie. Ale tak , wszystko się zmieniło. Nie od razu. Ale się zmieniło. Sporo znajomych odpadło. Widzę i czuję (dusza? , widzę wzrok innych i miny) że nie rozumieją i nie są chętni do pomocy, do zmian. I jest takich ludzi dużo. A my żyjemy w takim trochę "swoim świecie" . Dużo ruchu, spontaniczności. Rozmawiamy prostym językiem. Nie chowamy urazy, tylko rozmawiamy o tym. Przed snem musimy się dogadać , wybaczyć. Słuchamy na wzajem tego co do siebie mówimy. Jak ktoś " z zewnątrz" nie chce dołączyć to na siłę nie zmuszam. Ale też jestem konsekwentna w pewnych relacjach z ludźmi. Jak raz zrobią nam przykrość z powodu dziecka , staram się tłumaczyć. Jeden posłucha inny nie. Oznacza to też że jak nie chce nas zrozumieć/ posłuchać to niech nie zawraca nam głowy swoimi problemami. Niektórzy wracają po jakimś czasie. Proszą o pomoc w sprawie swoich dzieci, jakiejś innej sprawie. Rozmawiam i zapraszam do środka do NAS. Ktoś taki w tym momencie już zostaje zmieniony. Wzrasta świadomość, więcej rozumie. Idzie dalej, czasem zostaje gdzieś w pobliżu. I chyba na tym to polega. Pomalutku, małymi kroczkami. Nie da się tego przyspieszyć. Każdy musi znaleźć swój czas , żeby dołączyć do takiej grupy. Musi zdobyć swoje doświadczenia, doznać swoich upadków. Musi chcieć. Na siłę się nie da zmienić ludzi.

Zgadzam się że odrębnym tematem jest szkoła. Brrrr. Potwierdzam, że koszmar. Ale tu też można znaleźć osoby otwarte i rozumiejące. A to daje nadzieję że jeszcze nie wszystko stracone.

Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Każdy kto mówi "jestem indygo" szuka tylko opcji podwyższenia sobie wartości i poczucia "jestem fajny" jako coś alternatywnego, i nie ma nic wspólnego z tymi dziećmi.

Link to post
Share on other sites
My też w pewien sposób jesteśmy odizolowani

 

To zdanie napisane przeze mnie znaczyło, że świetnie czujemy się w swoim towarzystwie i do szczęścia mamy komplet ;-)

 

Sporo znajomych odpadło. Widzę i czuję (dusza? , widzę wzrok innych i miny) że nie rozumieją i nie są chętni do pomocy, do zmian.

 

My mamy siebie samego ;-)

 

Przed snem musimy się dogadać , wybaczyć. Słuchamy na wzajem tego co do siebie mówimy. Jak ktoś " z zewnątrz" nie chce dołączyć to na siłę nie zmuszam.

 

Są dwie czynności tylko które muszę umrzeć i żyć do tego czasu a resztę mogę chcieć ;-)

 

Jak raz zrobią nam przykrość z powodu dziecka , staram się tłumaczyć. Jeden posłucha inny nie.

 

Jeżeli spotykam na ulicy faceta ,który wścieka się bo dziecko zrobiło to czy to i mówi to do mnie to wysłucham ,uśmiechnę się -życzę udanego dnia i odwracam się żegnając ;-) zapominam o sytuacji bo niby po co mam się tłumaczyć i spinać.Facet nerwowy = jego problem .Nic mi do tego ;)

 

Każdy musi znaleźć swój czas , żeby dołączyć do takiej grupy. Musi zdobyć swoje doświadczenia, doznać swoich upadków. Musi chcieć. Na siłę się nie da zmienić ludzi.

 

O musi - sporo musisz w tym swoim życiu a co jeśli tego nie będzie ? Co się stanie jeśli nie będziesz mieć ochoty załatwić tego czy tego.Będziesz się zmuszać bo tak trzeba?

 

Zdecydowanie wybieram życie pośród drzew i roślinnego systemu niż dołączyć do grupy i się jej podporządkować

 

Zgadzam się że odrębnym tematem jest szkoła. Brrrr. Potwierdzam, że koszmar. Ale tu też można znaleźć osoby otwarte i rozumiejące. A to daje nadzieję że jeszcze nie wszystko stracone.

 

Popracuję nad dosłownością tego co piszę .Miałam problem ze szkołą = nie z oświatą bądź placówką czy ludźmi tam pracującymi a miałam problem ze szkołą = ciężko było mi wyzbyć się strachu przed wagarami syna . Tylko tyle ;-)

 

Teraz? co mnie to .Jego życie jego sprawa.Jak nie mam o czym myśleć to nie myślę tylko obserwuję ;-) ;-) ;-)

Link to post
Share on other sites

Befadka wyrażasz się bardziej ogólnikami , ja bardziej konkretami. Obawiam się że MY do porozumienia nie dojdziemy , bo między nami występuje tzw . klasyczne zaburzenie komunikacyjne. Innymi językami mówimy.

Mój syn ma autyzm i mówi że nic nie musi. Ja nie mam autyzmu. Mogłam zostawić go w szpitalu i zrzec się praw. Ale wybrałam inaczej. Podejmując wyzwanie ma się świadomość ograniczeń. Ograniczeń i tego że często coś muszę, wbrew temu czy jestem zmęczona czy mi się chce. Na tym polega dojrzałość, odpowiedzialność. Rozwój duchowy i samodoskonalenie nie tylko polega na lataniu wśród drzew jak motyl. Przede wszystkim na pokonywaniu swoich słabości, lenistwa, egoizmu itp. Jesteś motylem, twój wybór i masz do tego prawo.

Ale jeśli masz wiedzę i nie dzielisz się nią to jak to nazwiesz ? Jeśli masz zdrowie, siłę , energię , a kogoś nie wspierasz, nie pomożesz, nie wysłuchasz, nie dasz dobrej rady, nie podtrzymasz na duchu to jak to nazwiesz ?. A jak dzielisz się wiedzą lub pomożesz tylko temu, a tamtemu nie, to jakimi kryteriami się posługujesz wybierając osobę, której pomożesz ? Tą osobę lubię , tamtej nie, więc nie pomogę. Jak to nazwać ? O pomoc trzeba się nauczyć prosić. Jak się sprawia wrażenie osoby niedostępnej, zarozumiałej czy aroganckiej, to nikt o pomoc nie poprosi. To dosyć wygodne. Ale czy słuszne ?

Moja wrażliwość , dojrzałość, odpowiedzialność, świadomość , jak zrobię coś niestosownego, złego, niewłaściwego, lub nie zrobię czegoś co zrobić powinnam - to moje sumienie nie pozwoli mi zasnąć spokojnie. Dlatego żeby móc spać spokojnie muszę zrobić.

Link to post
Share on other sites
Każdy kto mówi "jestem indygo" szuka tylko opcji podwyższenia sobie wartości i poczucia "jestem fajny" jako coś alternatywnego, i nie ma nic wspólnego z tymi dziećmi.

 

Może tak, może nie. Mówiąc o tych dzieciach często mamy na myśli adhd (jakby nie było jest to składowa spektrum autystyczneg). To taki medyczny/naukowy ? termin. Faktem jest że te dzieci mają dużo większą wrażliwość. I nie chodzi tu tylko o tzw zaburzenia. (koniec z nauką , medycznymi terminami itd) ale ogólnie. Wrażliwość postrzegania świata , wrażliwość odczuwania . Są bardzo spontaniczne , proste , prostolinijne , kreatywne. Zwracają uwagę na rzeczy i sprawy dla których większość z nas nie ma czasu. Właśnie z powodu tej wrażliwości napisałam o podobieństwach z indygo. Abstra***ąc czy rzeczywiście są indygo czy nie , są grupą która w jakiś sposób przenika do coraz bardziej wyizolowanego świata rzeczywistego i miesza w nim. Są "inne". Czy lepsze czy gorsze , nie wiem. Na pewno możemy się nawzajem od siebie sporo nauczyć.

Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Generalnie wszystkie te cechy mógłbym przypisać każdemu i każdy by się w nich odnalazł dlatego to ma taki popyt, a "JA" jako pasożyt bardzo chętnie doładuje się pożywką niczym grzyb cukrem.

 

Dzieci Indygo? Sądzę, że te dzieci by Ci środkowy palec pokazały ewentualnie język jakbyś je tak nazwała. To o czym Ty piszesz ma każdy, wystarczy wyrzucić "JA".

 

Tak uczyć się od nich można - spójrz ludzie się uczą całe życie od kogoś uświadamiając sobie, że je stracili na końcu zamiast zając się swoim indywidualizmem.

 

Nauka od kogoś nie jest zła kiedy stanowi bazę dla drugiej osoby tzw. system mentorski, kiedy osoba jest przekaźnikiem informacji, a nie czymś co zastępuje i wypełnia lukę braków, kompleksów, i innych śmiesznych rzeczy - właśnie ludzie podający się za dzieci indygo wypełniają tą lukę, oczywiście na chwile.

Link to post
Share on other sites
Generalnie wszystkie te cechy mógłbym przypisać każdemu i każdy by się w nich odnalazł dlatego to ma taki popyt, a "JA" jako pasożyt bardzo chętnie doładuje się pożywką niczym grzyb cukrem.

O tak , dlatego poddaję w wątpliwość czy zaburzenia są zaburzeniami.

 

Dzieci Indygo? Sądzę, że te dzieci by Ci środkowy palec pokazały ewentualnie język jakbyś je tak nazwała. To o czym Ty piszesz ma każdy, wystarczy wyrzucić "JA".

Najmniej tym zainteresowani chcieli by być właśnie jak najbardziej normalnie traktowani.

 

 

 

Tak uczyć się od nich można - spójrz ludzie się uczą całe życie od kogoś uświadamiając sobie, że je stracili na końcu zamiast zając się swoim indywidualizmem.

 

Nauka od kogoś nie jest zła kiedy stanowi bazę dla drugiej osoby tzw. system mentorski, kiedy osoba jest przekaźnikiem informacji, a nie czymś co zastępuje i wypełnia lukę braków, kompleksów, i innych śmiesznych rzeczy - właśnie ludzie podający się za dzieci indygo wypełniają tą lukę, oczywiście na chwile.

Tak na chwilę. Myślę że są takim przyczynkiem do dalszych zmian. Są jakimś (może pierwszym? ) etapem zmian. Od czegoś wypada zacząć.

 

System mentorski ...... itd jak piszesz . Każdy jest przekaźnikiem informacji. Jeden ma konkretną wiedzę inny zmusza do myślenia. No chyba dowcip nie polega na tym by przyjąć coś na tacy i skonsumować. I właśnie jak zaczynamy zmiany to po to by wypełnić lukę (początkowo czymś jeszcze bardzo nieokreślonym).

Link to post
Share on other sites
Befadka wyrażasz się bardziej ogólnikami , ja bardziej konkretami. Obawiam się że MY do porozumienia nie dojdziemy , bo między nami występuje tzw . klasyczne zaburzenie komunikacyjne. Innymi językami mówimy

 

;-)

 

Podejmując wyzwanie ma się świadomość ograniczeń. Ograniczeń i tego że często coś muszę, wbrew temu czy jestem zmęczona czy mi się chce. Na tym polega dojrzałość, odpowiedzialność

 

hymmmm ja w wychowywaniu dziecka z tą samą przypadłością co Twój nie mam ograniczeń żadnych ;-) Pomyśl kto lub co Cię ogranicza?

 

Rozwój duchowy i samodoskonalenie nie tylko polega na lataniu wśród drzew jak motyl. Przede wszystkim na pokonywaniu swoich słabości, lenistwa, egoizmu itp. Jesteś motylem, twój wybór i masz do tego prawo
.

 

I za nic bym do starego trybu życia nie powróciła ;-) ciągłe rozterki,problemy,zmartwienia lęki o przyszłość swoją innych ło matko dobrze że to tylko wspomnienie ;-)

 

Ale jeśli masz wiedzę i nie dzielisz się nią to jak to nazwiesz ? Jeśli masz zdrowie, siłę , energię , a kogoś nie wspierasz, nie pomożesz, nie wysłuchasz, nie dasz dobrej rady, nie podtrzymasz na duchu to jak to nazwiesz ?. A jak dzielisz się wiedzą lub pomożesz tylko temu, a tamtemu nie, to jakimi kryteriami się posługujesz wybierając osobę, której pomożesz ? Tą osobę lubię , tamtej nie, więc nie pomogę. Jak to nazwać ? O pomoc trzeba się nauczyć prosić. Jak się sprawia wrażenie osoby niedostępnej, zarozumiałej czy aroganckiej, to nikt o pomoc nie poprosi. To dosyć wygodne. Ale czy słuszne ?

 

Powiedz sama kto Cię ukarze ? Odpowiedź masz w kolejnym swoim zdaniu ..... Czy gdzieś jest napisane że mam być współczująca ? oddana innym ? wysłu****ąca problemy innych ? Nigdzie ;-)

 

Moja wrażliwość , dojrzałość, odpowiedzialność, świadomość , jak zrobię coś niestosownego, złego, niewłaściwego, lub nie zrobię czegoś co zrobić powinnam - to moje sumienie nie pozwoli mi zasnąć spokojnie. Dlatego żeby móc spać spokojnie muszę zrobić.

 

Popatrz na swoje zdanie i przeanalizuj je .Czyż nie jest tak że największym katem w Twoim życiu jesteś ty sama i Twoje myśli ?

 

Wyrzuciłam kata i mordercę mnie samej .Po prostu przestałam myśleć bo to one bolą .Nikt na tym świecie nie krzywdzi drugiej osoby to my to robimy sami sobie ;-(

 

Wystarczy odkryć że jako istoty ludzkie jesteśmy doskonali w każdym stopniu ;-)

 

Co do dzieci indygo to myślę, że to kolejna etykietka którą przykleja się dzieciom ale mnie bardziej zastanowiło w tym temacie aura jaką mamy i czy ją mamy ?

Link to post
Share on other sites

Nie musisz pracować, jeść, prać, sprzątać, gotować, trenować ciała i umysłu. Bo nigdzie to nie jest napisane. Ale jeśli chcesz zjeść to musisz iść do pracy i ugotować. Chcesz nowe ciuchy , czyste, to musisz zarobić, wyprać. Chcesz mieć znajomych i przyjaciół z którymi ciekawie porozmawiasz i możesz liczyć na wsparcie to musisz dać coś od siebie. Nie musisz. Są jednak sprawy , sytuacje, które warunkują wykonanie pewnych rzeczy jeśli chcesz coś dla siebie. Nie ma nic za darmo. zawsze jest coś za coś.

Nie wiem czy potrafię dobrze wytłumaczyć. Chodzi o to że np. chcę żyć to muszę oddychać . I nie mam tu jak i z kim dyskutować, negocjować żeby może było inaczej. Tak jest i już i tego nie ma jak zmienić. Zresztą po co. W tym też jest jakaś mądrość. I analogicznie z przeniesieniem do innych sytuacji.

Pewnie że mogę żyć 5,10 czy 100 wcieleń na niskim poziomie i wibracji. Zamknięcie się w kokonie z nastawieniem ja i dla mnie jest takim nakładaniem blokady i ograniczeniem , które sami sobie serwujemy. Niewątpliwie jest to dosyć wygodne, niemniej egoistyczne. Zamykanie się w kręgu działań ja moje i dla mnie niesie ładunek negatywny i obniża wibracje aury. Dopiero otwarcie się na innych daje możliwość rozwoju. Danie pomocy , okazanie miłości, współczucia podwyższa wibrację aury.Wzmacnia ją, uszczelnia, podwyższa wibracje, zmienia kolor.

Wracając do indygo. Nasze dzieci, wydaje się że mają niejako z góry narzuconą wyższą wrażliwość , z którą niekoniecznie wiedzą co zrobić i jak wykorzystać. Stąd też tyle problemów z nimi. Zresztą mogą to być dowolnie inne osoby, ale niejako z narzuconą wyższą wrażliwością = pewne problemy. Inną sprawą jest świadomie pracować nad rozwojem. Po drodze zdobywamy doświadczenia, jak panować nad nowymi zdolnościami , jak je wykorzystać. Otwarcie się na innego człowieka przyspiesza rozwój. Osiągniemy kolor indygo. Robimy to po kolei, stopniowo. I tak być powinno. A nie od razu mamy coś z czym nie wiemy co zrobić.

Befatka i nasze dzieci i my możemy mieć kolor indygo. Nasze dzieci pewnie mają , ale nie umią sobie z tym poradzić. Brakuje im doświadczeń , które się zdobywa dochodząc do takiego poziomu. My możemy osiągnąć kolor idąc po kolei. Zaczynając od zbierania doświadczeń.

Link to post
Share on other sites

Ja piszę o emocjach i postrzeganiu siebie i tym co sobie robimy myślami ;-)

 

Obowiązki to inna sprawa lecz jest jedna u nas zasada robimy tylko to co chcemy .Tyczy się to wszystkiego .Pracuję i robię tylko to co lubię i daje mi radość ;-)

 

Wsparcia,współczucie i cała reszta to wkręcanie się myślami ;-)

 

W jaki sposób można sprawdzić swoją aurę ? Ciekawi mnie to lecz nie pod kątem takim jak piszesz

Link to post
Share on other sites
nikita55

Najprędzej jak znajdziesz targi typu " od wahadełka do gwiazd" , w większych miastach co i rusz są organizowane. Tam znajdziesz ludzi , którzy sprawdzą twoją aurę.

Link to post
Share on other sites
  • 9 years later...
Filozoficzny Pietras

O kurcze ile ja razy w przeszłości słyszałem że jestem takim dzieckiem indygo, a potem niestety okazało się, że jestem tylko dorosły ;)

Edited by Filozoficzny Pietras
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...