obvious Napisano 23 Lutego 2013 Napisano 23 Lutego 2013 witam trafiam wciąż na związki karmiczne i już mi ręce opadają.. kiedyś ktoś próbował się zagłębić w moją historię ale wyszło tylko że będę w nie wchodzić i pewnie..szybko będą się kończyć pomimo tego nie porzuciłam wiary - próbuje ale nadal spotyka mnie to samo nie wiem jak sobie z tym radzić Cytuj
KatiJo Napisano 23 Lutego 2013 Napisano 23 Lutego 2013 Przestać tak to roztrząsać, 3/4 ludzkości jest powiązana karmicznie;) Cytuj
obvious Napisano 23 Lutego 2013 Autor Napisano 23 Lutego 2013 ale ja serio wchodzę w związki, nie zakładam że będzie znowu źle, wręcz przeciwnie a pozniej tylko placz i slysze ze "zle wybieram" tylko ze moje zwiazki sa fajne,budujace etc i nagle wszystko sie rozpada w chwile jedna ciezko jest tracic kogokolwiek, a czesto tracic kogos waznego tymbardziej to chyba normalny odruch? Cytuj
KatiJo Napisano 23 Lutego 2013 Napisano 23 Lutego 2013 Zależy co rozumiesz pod słowem "normalny". Jeśli taki, jak większość odczuwa - to owszem, jak najbardziej normalny. Może za szybko się przywiązujesz i za szybko stwierdzasz, że ktoś jest dla Ciebie ważny? Może jeszcze nie trafiłaś na tego jedynego. Potraktuj to jako naukę i nie płacz;) Cytuj
obvious Napisano 23 Lutego 2013 Autor Napisano 23 Lutego 2013 normalny normalny. czasami przywiązuję się szybko a najczęściej szybko ale na inny sposób, wielu z moich byłych to ludzie z ktorymi utrzymuje dobra relacje, ale to samo z siebie sie rozpadlo, nie bylo "tego czegos" byla jakas tam "milosc" sympatia (do drugiego czlowieka) nawet z elementami zauroczenia (pierwsze rozmowy, to zer cos ktos jest nowe wiesz o co chodzi) ale skonczyło sie troszke zalem ze nie wyszlo ale sie pogodzilam a sa zwiazki ze ciezko sie pogodzic, nie rozumiem wielu rzeczy tez Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.