Skocz do zawartości

Szczegolowy opis snu dotyczacego podrozy poprzez podswiadomosc


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Posuzkiwanie pracy poprzez ogłoszenia w gazecie lub w internecie. Odpowiedzialem na dwa z nich, zadzwoniłem i umowilem sie ze przyjade zobaczyc o co chodzi i czy bede zainteresowany. Jade rowerem, malowniczy krajobraz. Ciagle rozmawiam przez telefon z jedna z osob. Nie mam pojecia, nie pamietam o czym. Znajduje sie na polnej drodze, przede mna obraz z dziecinstwa, szeroko rozposcierajace sie pola, w dali garstka domow. Zatrzymalem sie, podpieram rower i rozmawiam przez telefon. Tresc rozmowy mi ciagle ucieka, jednak musialo byc to cos milego. Koncze rozmawiac i spogladam przez prawe ramie gdzie wstaje mloda, jednak starsza ode mnie (wewnetrzne przekonanie mowi mi, ze roznica wieku miedzy nami wynosi trzy lata)dziewczyna i macha do mnie z telefonem w reku. Jej rude krecone wlosy odbijaly swiatlo slonca, jasna cera kontrastowala z zywa zielenia nas otaczajaca. Szczuple nogi były niemalze calkowicie odkryte, gdyz miala na sobie krotke jeansowe spodenki. Czerwono-biala kraciasta koszula miala podwiniete rekawy i była zawinieta od dolu odkrywajac pepek. Usmiech jej był na tyle promienny ze moglem go bez problemu dostrzec pomimo dzielacej nas odleglosci. Usmiechnalem sie, również pomachalem i odjechalem na spotkanie z kolejna osoba.

Nie moglem zrozumiec dlaczego nei rozmawialismy normalnie, tylko przez telefon, ale takie już było zrzadzenie losu, ze nie dane nam było widziec się z bliska. Nie moglem znalezc drogi.Postanowilem zadzwonic do osoby z która miałem się spotkac w celu wytlumaczenia mi drogi. Wybralem zly numer i szybko się rozlaczylem. Jak się okazalo dzwonilem do tej pierwszej dziewczyny, ale nie chcialem z nia rozmawiac. Nie miałem zapisanych ich numerow, widzialem jedynie cyfry, i probowalem na chybil trafil zadzwonic, majac nadzieje ze to ta osoba. Telefon oddzwania i jakas kobieta, pewnie ta do ktorej jechalem, kaze mi jechac prosto przez pole. Spanikowany, domagalem się jakichs bardziej konkretnych wskazowek, jednak powtorzala to samo. Zapytalem się ludzi, stojacych niedaleko drogi,ktoredy wyjechac. Nakazali mi jechac prosto, gdyz zaraz będzie furtka prowadzaca do wyjscia. Przede mna pojawila się stara, betonowa, podniszczona stajenka,a bardziej na prawo metalowa, podrdzewiala brama szczelnie zamknieta. Wybralem budynek, do którego prowadzily stare, drewniane drzwi po lewej stronie, przy samej scianie. Na podlodze znajdowala się sloma, a na prawej scianie okienko. Ruszylem prosto. Otworzylem drzwiczki i ujrzalem dwie ogromne kury. Kwoczace i lypiace na mnie tym zwierzecym, zlosliwym, a jednakze zupelnie beznamietnym wzrokiem. Odgonilem je i wyszedlem z ich ogrodzonej niskim drewnianym plotem zagrody.

Znalazlem sie przed jakims domem, który był ciagle w budowie. Na schodach tego domu stalo kilka mlodych osob, które skads znalem. Postanowilem ponownie zadzwonic by dowiedziec się jak mam dotrzec do miejsca mojej wedrowki. Glos w telefonie kazal mi jechac do jakiejs wioski, ktorej nazwy już nie pamietam, choc nazwa wydawala się nieobca. Zapytalem sie jednej z osob stojacych na schodach gdzie jest ta wioska, po czym wskazal mi droge przede mna skrecajaca w prawo obok tego domu. Miejsce do którego dazylem było kilkadziesiat metrow ode mnie. Na spotkanie wyszedl mi jakis chlopak wraz z mala dziewczynka, która jak się dowiedzialem miałem się opiekowac. Przyjalem ta wiadomosc zupelnie naturalnie i uswiadomilem sobie ze mam byc jej opiekunem. Dom był z bialego pustaka, ewidentnie z zewnatrz jeszcze niewykonczony. Do drzwi frontowych prowadzily bardzo wysokie, betonowe, poloczone z lewej strony ze sciana a z prawej bez zadnej balustrady schody. Na szczycie schodow stala matka tej dziewczynki. Bardzo drobna blondynka o niepewnym i lekko zaklopotanym usmiechu. Rozpoznalem w niej dawna kolezanke. Żadna bliska znajomosc, rozmawialismy kilka razy, drobne pocalunki i nic wiecej. Nie zywilem wobec niej zadnego uczucia, kiedy ja zobaczylem ponownie byłem jedynie lekko zdziwiony. Wszedlem po schodach i usiadlem w kuchni. Chlopak który mi otworzyl drzwi, z pewnoscia nie był ojcem dziecka, odnioslem wrazenie ze był kims w rodzaju przyjeciala rodziny, albo przynajmniej jej przyjacielem. Probowalismy ustalic warunki opieki. Pamietam ze od razu na pcozatku zapytalem czy dziecko ma jakies alergie, by nie było nieprzyjemnosci podczas ich nieobecnosci, z tego co pamietam to miala jakas, prawdopodobnie były to jablka. Ja z dziewczyna siedzielismy w kuchni przy malym stole, a chlopak ciagle cos opowiadal, m.in. o ojcu dziecka który jest za granica. Ostatnia rzecza która pamietam to wzrok dziewczyny na mnie, na który odpowiedzialem usmiechem i mrugnieciem prawym okiem…

 

 

Chetnie uslyszalbym czyjas interpretacje calego tego zajscia. Nie daje mi ono spokoju.

 

Pozdrawiam

mmaabb

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...