tola908 Napisano 16 Kwietnia 2013 Napisano 16 Kwietnia 2013 (edytowane) Miałam dziwny sen. Śniło mi się że szykuje się do matury i dowiaduje się że moją mamę wykopali z grobu i można ją zobaczyć w kaplicy (tak jak przed pogrzebem) pobiegłam tam z myślą żeby uściskać mamę i ją przytulić, lecz gdy weszłam do kaplicy, zobaczyłam trumnę to coś mnie odepchnęło, żeby nie zobaczyć jej twarzy, jakby coś mi podpowiadało że to straszny widok i żebym tego nie oglądała, widziałam tylko włosy mamy i uciekłam, poszłam do szkoły. Kiedy wyszłam, kaplica była już zamknięta, spotkałam moją siostrę i zapytałam dlaczego wykopali mamę z grobu, siostra mi powiedziała że mama zawsze chciała doczekać mojej matury i prosiła że jeśli nie dożyje to żeby ją wykopać żeby mogła być ze mnie dumna. Wzruszyłam się i poczułam się strasznie winna że uciekłam z tej kaplicy nie zobaczywszy nawet twarzy mamy tylko poszłam na jakąś durną maturę. Następnego dnia (tzn we śnie bo to ten sam sen) poszłam do szkoły na kolejne egzaminy, przyszłam spóźniona do sali, usadził mnie na miejsce Wojciech Cejrowski - ten podróżnik, z resztą bardzo go lubię i zaczął mi tłumaczyć co mam robić, kazał zobrazować rysunkiem jakieś polskie przysłowie, ale już nie pamiętam jakie, coś chodziło o dawanie i że to nie do końca dobrze, że to ma dobre i złe strony, że coś może być fałszywe itd, podejrzałam u innych to były rysunki że ktoś komuś coś daje, coś konkretnego, jakąś rzecz, był nawet rysunek z kubusiem puchatkiem takim smutnym i naśmiewającym się z niego prosiaczkiem który mu coś daje. Mi się temat skojarzył z mamą, ale nie wiem czemu, chciałam narysować mamę w trumnie, ale na kartce już miałam jakiegoś mężczyznę w fotelu, więc zaczęłam przerabiać rysunek, z oparcia fotela zrobiłam poduszkę a z głowy faceta, twarz mamy. W połowie pracy uciekłam stamtąd i poszłam do budynku w którym była kaplica i kostnica, spotkałam tam trzy pracownice tego miejsca, wyglądały na sprzątaczki, dwie mnie bardzo szybko minęły i dopiero trzecie mnie wysłuchała. Powiedziałam że chcę zobaczyć mamę, wytłumaczyłam o kogo chodzi, a ona mi powiedziała że musi sprawdzić czy to w ogóle możliwe i poszła sprawdzić, wyglądało to tak jakby poszła sprawdzić czy ciało nie śmierdzi czy nie rozkłada się już. Po chwili wróciła i powiedziała że nie ma żadnych przeciwwskazań tylko ona musi umyć i ubrać mamę i będę mogła ją zobaczyć w kaplicy za 15 minut. Poszłam więc zapalić na zewnątrz, była ze mną moja przyjaciółka. Podjechał mój tata ze swoim kolegą jakimś starym rozpadającym się samochodem. Kolega poszedł a tata próbował ze mną rozmawiać ale ja miałam łzy w oczach i nie mogłam słowa z siebie wydobyć. Poszłam do kaplicy a moja przyjaciółka wytłumaczyła tacie co się stało. Tata nagle pojechał i przywiózł starszą ciocię (też ją bardzo lubię, ostatnio nas kilka razy odwiedziła) Wiem ze byłam w końcu w kaplicy i bardzo płakałam, nie wiem tylko czy widziałam twarz mamy. Sen skończył się nagle bo tata mnie po prostu obudził. Bardzo dziwnie się czułam w tym śnie, odczuwałam tęsknotę, ból i smutek, ale jednocześnie poczucie winy że nie zostałam z mamą tylko poszłam do szkoły. Mam 25 lat i nie chodzę już do szkoły więc dziwna jest również ta matura. Moja mama zmarła 15 lat temu w wieku 39 lat, nie mieszkałam z nią tylko z tatą bo byli po rozwodzie, w zasadzie nigdy nie miałyśmy takiego kontaktu jakiego bym chciała, przed jej śmiercią bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Bardzo przeżyłam śmierć mamy i do tej pory mi jej brakuje. Może ktoś mógłby mi "wytłumaczyć" i zinterpretować mój sen? Bardzo proszę o pomoc. Edytowane 16 Kwietnia 2013 przez tola908 Cytuj
Slawomir Napisano 17 Kwietnia 2013 Napisano 17 Kwietnia 2013 Witam! Twój sen nie jest jakaś zła wróżbą - to obraz twoich ostanich przemyśleń. Wrócę do niego po południu. Pozdrawiam: Sławomir Cytuj
OazaSpokoju Napisano 17 Kwietnia 2013 Napisano 17 Kwietnia 2013 (edytowane) Tak myślę, że więcej akapitów by nie zaszkodziło twojemu postowi, trochę się ciężko czyta, widzę, że kilka już jest ale tekst jest długi więc dobrze mu zrobi rozbicie go jeszcze . We śnie jesteś w przeszłości, szykujesz się do egzaminu dojrzałości, a więc do pewnego rodzaju rytuału przejścia w dorosłość. Potwierdzenia siebie jako osby dorosłej. Z jakiegoś powodu nie czujesz się jednak dość pewnie, żeby sama potwierdzić to w swoich oczach, potrzebujesz akceptacji autorytetu, w tym przypadku swojej mamy. Przywołujesz ją we śnie z grobu i idziesz do kaplicy, żeby ją zobaczyć. Jednak odgrzewanie czegoś, co już umarło jest niebezpieczną aktywnością i twoja intuicja protestuje przeciwko temu, podpowiadając, że to co mogłabyś zobaczyć jest przerażające. Być może w twojej przeszłości jest też coś czemu boisz się stawić czoła, jakieś myśli narzucające ci się i bolesne, a mające korzenie w stosunkach z rodziną, na przykład. Kaplica jest tu nie tylko naturalnym miejscem dla wystawienia zwłok, ona sugeruje też, że twoja mama jest uświęcona w jakiś sposób przed twoje myśli. Tak jak wystawia się nierozkładające się ciała świętych, tak wystawione na widok publiczny autorytet twojej mamy. Być może obawiasz się spojrzeć na nią, żeby nie zobaczyć, że ciało jednak ulega rozkładowi, że ideał ma jednak cechy zwykłego człowieka ze wszystkim, co ludzkie. Nie mając potwierdzenia od matki nie poczułaś się gotowa do dorosłości więc wróciłaś do szkoły. Siostra, którą spotykasz to twoje wyrzuty sumienia. We śnie mówisz, że matura była durna, bo powinnaś była iść zobaczyć zwłoki. Tylko, że to są już tylko zwłoki, niezależnie od intencji matki za życia, teraz masz do czynienia z trupem i dla dobrego samopoczucia trupa chciałabyś poświęcić swoje życie i swoją dojrzałość. Poczucie winy może dręczyć cię w sytuacjach kiedy ktoś będzie odwoływał się do twoich emocji. Uważaj na tak zwanych szantażystów emocjonalnych na jawie. We śnie dalej jesteś dzieckiem, wciąż na egzaminach i zaczynasz tracić pewność siebie. Masz zaimponować mężczyźnie, męskiemu autorytetowi i zdać egzamin, ale w egzaminie chodzi o dawanie. Być może mężczyzna w tym śnie jest twoją częścią myślącą logicznie, bo ewidentnie daje ci radę. Dawanie nie zawsze jest dobre. Jeżeli ciągle coś z siebie dajesz, tracisz siebie. Czasami ktoś dający coś tobie na siłę też może zrobić ci krzywdę. Są ludzie, którzy dają oczekując od razu czegoś w zamian np uznania ich za altruistów, przysług, miłości itd. Nie każdy dający ci coś ma czyste intencje i nie zawsze dając coś z siebie ty będziesz mieć czyste intencje. Warto uważać na nasze oczekiwania wobec tych, których obdarowujemy, czymkolwiek, nawet miłością. Temat skojarzył ci się z mamą, być może coś w kwestii dawania pomiędzy wami było niezrównoważone. Być może uważasz, że ona dała ci dużo, a ty jej nic. Zaczęłaś rysować mężczyznę, to twój cel – najwyraźniej potrzebujesz nawiązania kontaktu z pierwiastkiem męskim w sobie lub w świecie , ale poczucie winy wobec mamy we śnie nie pozwala ci na to. Przerabiasz swoją wizję tak, żeby pasowała trupowi matki i tracisz w ten sposób to co sobie wymarzyłaś. To trochę jakbyś trzymała w domu zwłoki co dzień. Warto prześledzić na jawie na ile żyjesz przeszłością i na ile cudze oczekiwania kształtują twoje życie. Nie da się naraz pogodzić trupa matki i żywego mężczyzny więc napięcie narastało i spowodowało twoje wycofanie się z egzaminu. Uciekłaś do kaplicy/kostnicy, możliwe, że szukając mamy. Spotkałaś tam trzy pracownice – to trzy parki/mojry – prządki losu. Taka sugestia nieświadomości, że pewne rzeczy w życiu są nieuchronne. Prządki losu mojry to: Kloto – przędąca nić życia, Lachesis – czuwająca nad biegiem życia i Atropos – ta która przecina nić. Dopiero trzecia zgodziła się z tobą rozmawiać, więc obstawiam, że we śnie dyskutowałaś ze śmiercią. Poprosiłaś śmierć o coś czego zwykle nie pozwala robić, chciałaś zobaczyć kogoś kto umarł. Śmierć zastanowiła się i zgodziła. W czasie oczekiwania pojawił się twój głos rozsądku w postaci ojca i kolegi. Jednak twoje uczucia były zbyt silne, żebyś mogła z nim porozmawiać. Nie jestem pewna co do starszej cioci, być może to alternatywa dla ideału matki, ale sen chyba zrobił się na tyle emocjonalny, że nadeszło przebudzenie. Tęsknota za mamą i ból jest naturalny, każdy tak by się czuł straciwszy oparcie w rodzicu. Ale poczucie winy już nie, to ono cofa cię do matury, do poczucia bycia dzieckiem. Piszesz, że nie mieszkałaś z mamą, ale związałaś się z nią mocniej kiedy odchodziła. Miałaś mało czasu, żeby ułożyć sobie swoje uczucia związane z mamą. Kiedy odchodzi ktoś kogo kochamy zawsze mamy poczucie winy, związane z tym, że mogliśmy poświęcić więcej czasu tej osobie. U ciebie ono jest mocniejsze, ponieważ wiesz, że nie mieszkałaś z nią, możliwe, że czujesz się trochę jakbyś ją porzuciła na rzecz ojca. Dlatego na maturze usiłujesz wymazać ojca i narysować mamę. To nie jest złe, ale nie jest też bezpieczne. Rozwód rodziców i śmierć jednego z rodziców, zwłaszcza kiedy jest się dzieckiem wytrąca życie człowieka z równowagi. Odzyskanie tej równowagi jest jednym z najtrudniejszych wyzwań jakie cię czekają. Pamiętaj, że twój rozwój i twoje życie nie stoi w sprzeczności z uczuciem do mamy. Sama mówisz, że ona chciałaby żebyś zdała maturę i chciałaby być z ciebie dumna. Nie chciała żebyś uciekła z egzaminu powodowana wyrzutami sumienia z jej powodu. Jestem pewna że tęsknisz za nią, ale ona już umarła i nie możesz zamienić pamięci kogoś kogo kochałaś w upiora dręczącego cię wyrzutami, bo w ten sposób kiedyś ją znienawidzisz. To naturalne, że chcesz zatrzymać jej wspomnienie przy sobie, ale nie przywołuj jej jako trupa, ale jako żywą pamięć. Pamiętaj, że masz w sobie siłę żeby złapać tę równowagę i zdać tę maturę. Edytowane 17 Kwietnia 2013 przez OazaSpokoju Cytuj
Slawomir Napisano 17 Kwietnia 2013 Napisano 17 Kwietnia 2013 Tak myślę, że więcej akapitów by nie zaszkodziło twojemu postowi, trochę się ciężko czyta, widzę, że kilka już jest ale tekst jest długi więc dobrze mu zrobi rozbicie go jeszcze . We śnie jesteś w przeszłości, szykujesz się do egzaminu dojrzałości, a więc do pewnego rodzaju rytuału przejścia w dorosłość. Potwierdzenia siebie jako osby dorosłej. Z jakiegoś powodu nie czujesz się jednak dość pewnie, żeby sama potwierdzić to w swoich oczach, potrzebujesz akceptacji autorytetu, w tym przypadku swojej mamy. Przywołujesz ją we śnie z grobu i idziesz do kaplicy, żeby ją zobaczyć. Jednak odgrzewanie czegoś, co już umarło jest niebezpieczną aktywnością i twoja intuicja protestuje przeciwko temu, podpowiadając, że to co mogłabyś zobaczyć jest przerażające. Być może w twojej przeszłości jest też coś czemu boisz się stawić czoła, jakieś myśli narzucające ci się i bolesne, a mające korzenie w stosunkach z rodziną, na przykład. Kaplica jest tu nie tylko naturalnym miejscem dla wystawienia zwłok, ona sugeruje też, że twoja mama jest uświęcona w jakiś sposób przed twoje myśli. Tak jak wystawia się nierozkładające się ciała świętych, tak wystawione na widok publiczny autorytet twojej mamy. Być może obawiasz się spojrzeć na nią, żeby nie zobaczyć, że ciało jednak ulega rozkładowi, że ideał ma jednak cechy zwykłego człowieka ze wszystkim, co ludzkie. Nie mając potwierdzenia od matki nie poczułaś się gotowa do dorosłości więc wróciłaś do szkoły. Siostra, którą spotykasz to twoje wyrzuty sumienia. We śnie mówisz, że matura była durna, bo powinnaś była iść zobaczyć zwłoki. Tylko, że to są już tylko zwłoki, niezależnie od intencji matki za życia, teraz masz do czynienia z trupem i dla dobrego samopoczucia trupa chciałabyś poświęcić swoje życie i swoją dojrzałość. Poczucie winy może dręczyć cię w sytuacjach kiedy ktoś będzie odwoływał się do twoich emocji. Uważaj na tak zwanych szantażystów emocjonalnych na jawie. We śnie dalej jesteś dzieckiem, wciąż na egzaminach i zaczynasz tracić pewność siebie. Masz zaimponować mężczyźnie, męskiemu autorytetowi i zdać egzamin, ale w egzaminie chodzi o dawanie. Być może mężczyzna w tym śnie jest twoją częścią myślącą logicznie, bo ewidentnie daje ci radę. Dawanie nie zawsze jest dobre. Jeżeli ciągle coś z siebie dajesz, tracisz siebie. Czasami ktoś dający coś tobie na siłę też może zrobić ci krzywdę. Są ludzie, którzy dają oczekując od razu czegoś w zamian np uznania ich za altruistów, przysług, miłości itd. Nie każdy dający ci coś ma czyste intencje i nie zawsze dając coś z siebie ty będziesz mieć czyste intencje. Warto uważać na nasze oczekiwania wobec tych, których obdarowujemy, czymkolwiek, nawet miłością. Temat skojarzył ci się z mamą, być może coś w kwestii dawania pomiędzy wami było niezrównoważone. Być może uważasz, że ona dała ci dużo, a ty jej nic. Zaczęłaś rysować mężczyznę, to twój cel – najwyraźniej potrzebujesz nawiązania kontaktu z pierwiastkiem męskim w sobie lub w świecie , ale poczucie winy wobec mamy we śnie nie pozwala ci na to. Przerabiasz swoją wizję tak, żeby pasowała trupowi matki i tracisz w ten sposób to co sobie wymarzyłaś. To trochę jakbyś trzymała w domu zwłoki co dzień. Warto prześledzić na jawie na ile żyjesz przeszłością i na ile cudze oczekiwania kształtują twoje życie. Nie da się naraz pogodzić trupa matki i żywego mężczyzny więc napięcie narastało i spowodowało twoje wycofanie się z egzaminu. Uciekłaś do kaplicy/kostnicy, możliwe, że szukając mamy. Spotkałaś tam trzy pracownice – to trzy parki/mojry – prządki losu. Taka sugestia nieświadomości, że pewne rzeczy w życiu są nieuchronne. Prządki losu mojry to: Kloto – przędąca nić życia, Lachesis – czuwająca nad biegiem życia i Atropos – ta która przecina nić. Dopiero trzecia zgodziła się z tobą rozmawiać, więc obstawiam, że we śnie dyskutowałaś ze śmiercią. Poprosiłaś śmierć o coś czego zwykle nie pozwala robić, chciałaś zobaczyć kogoś kto umarł. Śmierć zastanowiła się i zgodziła. W czasie oczekiwania pojawił się twój głos rozsądku w postaci ojca i kolegi. Jednak twoje uczucia były zbyt silne, żebyś mogła z nim porozmawiać. Nie jestem pewna co do starszej cioci, być może to alternatywa dla ideału matki, ale sen chyba zrobił się na tyle emocjonalny, że nadeszło przebudzenie. Tęsknota za mamą i ból jest naturalny, każdy tak by się czuł straciwszy oparcie w rodzicu. Ale poczucie winy już nie, to ono cofa cię do matury, do poczucia bycia dzieckiem. Piszesz, że nie mieszkałaś z mamą, ale związałaś się z nią mocniej kiedy odchodziła. Miałaś mało czasu, żeby ułożyć sobie swoje uczucia związane z mamą. Kiedy odchodzi ktoś kogo kochamy zawsze mamy poczucie winy, związane z tym, że mogliśmy poświęcić więcej czasu tej osobie. U ciebie ono jest mocniejsze, ponieważ wiesz, że nie mieszkałaś z nią, możliwe, że czujesz się trochę jakbyś ją porzuciła na rzecz ojca. Dlatego na maturze usiłujesz wymazać ojca i narysować mamę. To nie jest złe, ale nie jest też bezpieczne. Rozwód rodziców i śmierć jednego z rodziców, zwłaszcza kiedy jest się dzieckiem wytrąca życie człowieka z równowagi. Odzyskanie tej równowagi jest jednym z najtrudniejszych wyzwań jakie cię czekają. Pamiętaj, że twój rozwój i twoje życie nie stoi w sprzeczności z uczuciem do mamy. Sama mówisz, że ona chciałaby żebyś zdała maturę i chciałaby być z ciebie dumna. Nie chciała żebyś uciekła z egzaminu powodowana wyrzutami sumienia z jej powodu. Jestem pewna że tęsknisz za nią, ale ona już umarła i nie możesz zamienić pamięci kogoś kogo kochałaś w upiora dręczącego cię wyrzutami, bo w ten sposób kiedyś ją znienawidzisz. To naturalne, że chcesz zatrzymać jej wspomnienie przy sobie, ale nie przywołuj jej jako trupa, ale jako żywą pamięć. Pamiętaj, że masz w sobie siłę żeby złapać tę równowagę i zdać tę maturę. Nic dodać nic ująć. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.