Jump to content

Szczenięta, las, grzyby i dziecięcy tetrzyk


mika43

Recommended Posts

Mój sen to jakby kilka kadrów, zupełnie odrębnych, jednakże ze względu na to, że występowały po sobie, tej samej nocy (jakbym oglądała serię filmów), opiszę je w jednym wątku.

 

1. Śniła mi się moja suczka Kama. Co prawda nie widziałam jej we śnie, ale co i rusz ktoś informował mnie, Kama (suczka) ma szczenięta.

 

Nie wiem, ile było małych piesków, nie wiem jaki miały kolor sierści, nie widziałam ich. Słyszałam tylko głosy (nawet nie wiem czyje), że Kama ma pieski.

 

Cały czas zastanawiałam się, jak to możliwe, że ona się oszczeniła. To piesek ze schroniska, po sterylizacji (jest u nas już 4 lata). Pamiętam, że we śnie pomyślałam "Kama miała nie mieć piesków, a jednak ma i co ja z nimi zrobię?"

 

 

2. Znalazłam się na końcu wsi, na jakiejś polnej drodze. Ktoś musiał być ze mną, ale nie kojarzę osoby. Wiem, że ktoś pokazywał mi drogę prowadzącą w kierunku lasu i tłumaczył, że mogę podczas spaceru zrobić pętlę, czyli dojść do lasu i wrócić.

 

Potem znalazłam się na skraju lasu. Las był rzadki, a drzewa zielone, nie miały suchych gałęzi. Nawet ładny był ten lasek. Zaczęłam na brzegu zbierać grzyby (jadalne), cieszyłam się, bo były zdrowe.

Wkładałam te grzyby do torby, chyba jakiegoś mężczyzny.

 

W pewnym momencie wyjęłam z tej torby czerwonego muchomora, stwierdziłam, że jest trujący i wyrzuciłam go.

 

Potem wyjęłam z torby jeden jadalny grzyb, przełamałam kapelusz i stwierdziłam, że w środku jest trochę nadpsuty, ale da się z niego coś wybrać. Nie pamiętam, co z tym grzybem zrobiłam.

 

Na końcu kojarzę polną, błotnistą drogę w okolicach mojej wsi, ale nie wiem, jaką rolę ta droga odgrywała we śnie, po prostu była.

 

 

3. Kolejny obraz to grupa kolonistów lub jakaś półkolonia. Przygotowali przedstawienie. Nie wiem, jaka była treść spektaklu, widziałam równo wchodzące na scenę dzieci, w przebraniach.

 

Miałam świadomość, że dzieci przygotowały to same, bez mojej pomocy, w kilka dni (bodajże dwa lub trzy).

 

Jeśli dobrze pamiętam, przedstawienie było odgrywane we wtorek lub środę (kojarzy mi się początek tygodnia).

 

Dzieci były w dużej sali, była tam scena. W pewnym momencie pojawili się ludzie, dużo ludzi - publiczność. Stali i czekali na przedstawienie. Ja chciałam przejść bliżej sceny, do moich kolonistów. Stojący ludzie zrobili dla mnie przejście - sami z siebie.

 

Byłam dumna z moich kolonistów, cieszyłam się, że są to grzeczne dzieci i same przygotowały przedstawienie.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...