Jump to content

Para pająków, żądła, nos, nić pajęcza, okulary


kaffka

Recommended Posts

Cześć :)

 

Śniłam o moim domu rodzinnym, mieszkaniu w którym się wychowałam, w którym mieszkałam jako mała dziewczynka. Miałam wtedy pokój z siostrą.

 

Śniłam że nad łóżkiem siostry, po ścianie, chodził sobie ogromny pająk - samica. Wielki, taki ciemnobrązowy lub czarny, w ogóle nie puchaty, bardziej przypominał olbrzymią mrówkę. Miał coś jak żądło, długie i proste, jakby drewniane (wyglądało jak patyk odstający z tyłu prosto do góry). Chodził tak sobie po ścianie a jak nie zwracałam na niego większej uwagi, zajmowałam się jakimiś tam swoimi sprawami. Po prostu - zarejestrowałam jego obecność jakby kątem oka.

 

Potem znikł i zauważyłam że zaczął chodzić analogiczny do niego, ale nie wiem skąd byłam pewna, że to z kolei... samiec. Byłam pewna że tamten był samicą a ten jest samcem. I sobie tak chodziły zamiennie po ścianie, pojawiał się raz on raz ona.

 

Aż w końcu zdałam sobie sprawę, ze jak mam w domu jego i ją, to niedługo mogę mieć całe morze małych pająków! Postanowiłam pająki-potencjalnych rodzicielów, ukatrupić.

 

Nawinęła mi się pod ręce ona(i chyba on). Nie pamiętam jak ale ją zabiłam (jego chyba też, ale jego odwłoka nie widziałam, gdzieś chyba wypełzł). Pamiętam że gdy ją zabijałam u podstawy nosa (tam gdzie nos jest w pobliżu brwi) na linii między oczyma wyrwało mi długą, mocną, pajęcza, białą nić! Razem z jej śmiercią wyrwała mi się ta nić, jakbyśmy się rozłączały. Jakby ta pajęczyca użądliła mnie wcześniej a ja o tym nawet nie wiedziałam! Bolało to wyrwanie, a najbardziej w tym wszystkim odrażająca była myśl że ja te pająki za późno zabiłam - że wtedy gdy ta pajęczyca mnie użądliła mogła u mnie w głowie zostawić swoje jajeczka i te małe pająki mogą tak naprawdę rozwijać się we mnie. Że już za późno. I pamiętam że się strasznie dziwiłam jak ona trafiła w ogóle w takie miejsce, było przecież dobrze ukryte - zazwyczaj przecież noszę na nosie okulary (chociaż ostatnio noszę w zasadzie tylko soczewki i z lookiem w soczewkach ja realnie - sama - się na jawie utożsamiam, nie w okularach)

 

Przerażający, ohydny sen. Proszę o jakiś komentarz.

Link to comment
Share on other sites

I kolejny sen z dzisiaj, może w jakimś sensie powiązany:

 

słowa kluczowe: wojna, śmierć, gwiazda, pieniądze, dzieci.

 

Byłam we własnym mieszkaniu w bloku (który nigdy nie był moim domem) - na parterze czy pierwszym piętrze. Przez okno widziałam straszny harmider na ulicach, biegających ludzi z walizkami, ogólne pospieszanie że zaraz coś miasto zaleje i wojsko musi ustawiać worki z piaskiem żeby powstrzymać powódź. Ale wojska nie widziałam, tylko kupę biegających ludzi w różnym wieku. Potem ludzi tych ustawiano za zwykłymi ławkami pod blokiem i wiedziałam że zaraz... będą rozstrzeliwani w tych ustawiających się rzędach. Jak podczas wojny, jak Żydzi w getcie eksterminowani czy wywożeni gdzieś w dal. Nie widziałam wystrzałów ani śmierci - zasłoniłam okno i wpadłam w panikę. Miałam wrażenie że mam tylko kilka chwil i że też muszę uciekać, tak jak ci ludzie z walizkami na ulicy. Kazałam mojej siostrze szybko zabierać tylko pieniądze, żadnych rzeczy osobistych żeby było szybciej, i chciałam żeby mi powiedziała gdzie mama trzyma swoje pieniądze - zabierzemy ze sobą połowę, bo może jeszcze mama jakimś cudem wróci do domu i żeby miała też cokolwiek (ale nie wierzyłam ze wróci, że jeszcze żyje). Potem ktoś, jakiś głos mi powiedział że wcale nie muszę się spieszyć (albo takie wewnętrzne przeświadczenie we mnie), że mnie nikt nie zabije - że ja przecież nie mam nic wspólnego z tym harmiderem za oknem, ze ja nie jestem Żydem i mi nic nie grozi, nikt mnie nie rozstrzela. Że nie muszę zabierać żadnych pieniędzy.

 

Potem sen się urwał, siedziałam na jakiejś ciężarówce obitej drewnem na pace, wywożono mnie gdzieś z innymi ludźmi. Był środek lata i słoneczna pogoda, niebo wręcz idealnie czyste, lazurowe. Cały czas się bałam ze mnie też zabiją, jak tych wywożonych ludzi - miałam wrażenie że to ci sami ludzie jak ci z "branki". Wywieźli nas do jakiejś wioski i ktoś powiedział że "kobiet i tak nie będą zabijać bo nie starczy żon dla farmerów" (?!). A potem na ganku przed jakimś domem odbywały się masowe śluby, jedna para po drugiej. Na przemian - panna młoda w bieli i panna młoda w błękicie, w każdej parze po sobie. Sekundowy ślub, buziak i kolejna para. Ja to tylko obserwowałam, jakby mnie tam nie było. I w tych ślubach wdziałam kobietę podobną wyglądem do aktorki, Evy Longorii. Też brała ślub. A potem przeniosło mnie do jakiegoś domu po którym biegało mnóstwo dzieci i wiedziałam że ta kobieta przez to, ze wzięła ten ślub - ocaliła mnóstwo tych dzieci z Holocaustu. Że przez to że się poświęciła na ślub dała im schronienie i przeżyły. Poczułam duże wzruszenie, że każde z tych dzieci to jak pojedynczy cud, a ona ocaliła ich aż tyle.

Link to comment
Share on other sites

no i między innymi dlatego mówiłam, że nie ma co dodawać postów do tego samego wątku, nikt nie zobaczył drugiego snu pewnie. ;-)

Link to comment
Share on other sites

Witam!

Już raz usiadłem do twego snu ale entery i spacje, regulaminowe pisanie odstraszyło mnie zupełnie.

Teraz wracam do twoich snów, jeden wynika z drugiego i są ze sobą posplatane jak warkocz młodej kobiety i należy je rozpatrywać tylko razem choć i osobno wiele mówią.

Sen pierwszy z pająkiem:

Pająk w snach bardzo często ozacza nasze myśli coś co "chodzi" nam po głowie. Twój pająk jest duży i czarny a przedewszytkim nie jest włochaty oznaczać to może że są to twoje przemyslenia na jakiś temat który do tej pory wydawał ci się niezłomny rzekłbym ze był podstawą twojego światopogladu, był bez skazy. Trochę trudno mi to opisać ale mam wrażenie że tyczy się to spraw intymnych, może zwiazków nieformalnych i ma to powiązanie z twoją siostrą w kóncu to nad jej łozkiem przechadzały się pająki.

W śnie umieściłaś pająki samice i samca ale tylko samica miała żądło. Świadczy to o tym że sytuacja która cie zmartwiła spowodowana jest jakimś działaniem kobiety i raczej chodzi o związek bo przecież pająki stanowiły parę. Calą twoją sytuację zauważyłaś dość późno - to własnie to twoje opóźnienie w działaniu normalnie od razu zatłukłabyś pajęczyce nie czekając na samca a tu dopiero po pewnym czasie przeszlaś do działania.

Teraz przechodzimy do najwazniejszego symbolu tego snu nici pajęczej. Ta nić to symbol obłudy - potępiłaś coś co jeszcze do niedawna tkwiło w twojej głowie. Tą pajęczyce wychodowałaś ty sama to twoja myśl pozwoliła jej tak dorosnąć to trudne do opisania ale posłużę się cytatem który ty zrozumiesz na pewno: "źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz" i ta twoja myśl odnośnie możliwości rozwijania się młodych pajączków. Dodatkowo nić wyrwana została ci z czakry trzeciego oka - miejsca intuicyjnego postrzegania to też jest dodatkowa wskazówka jakbyś całą tą sytuację wcześniej podświadmie postrzegałaś ale nie dpouszczałaś jej do głosu. Dlaczego? Na to wskazują okulary - jest to symbol wskazujący na niedostrzeganie czegoś czego nie chcemy zobaczyć - jednym słowem jest to powtórzenie symbolu opóźnienia w działaniu.

Czy w twojej głowie coś się zalęgło? Tak o tym mówi sen drugi.

Drugi sen jest reflekcją nad snem pierwszym i bezpośrednio z niego wynika a jednocześnie odwołuje się do twojego chrześcijańskiego światopoglądu taki "misz masz" jaki ci powstał w głowie. Dom rodzinny to symbol tego co wyniosłaś z domu twoich podstaw światopogladowych ale jest coś co do tych pogladów nie pasuje - to świat zewnętrzny i to właśnie symbolizuje wygladanie przez okno i haos na zewnątrz. Twoje poglady wynisione z domu nijak nie pasują do tego co cie otacza są to dwa różne światy daltego na zewnątrz umiesciłaś Żydów - niewiernych, tych którzy w zmartywychwstanie Chrystusa nie uwierzyli. Dlatego na wstępie pisałem odśnie że te sny łaczą twój chrześcijański światopogląd i naciągają go do twoich przemysleń. Ci biegający ludzie to twoje rozważania, twoje myśli były rozbiegane jak ci ludzie na ulicy imiałaś wrażenie że sciągną na ciebie coś złego - to ta powódź na którą czekałaś i to poczucie zagrożenia. Zwroć uwagę zę swój dom rodzinny "zrobiłaś go" w śnie piętrowym mimo że nigdy taki nie był to symbol poczucia wyższości - to tak jakby to że wychowano cię według pewnych określonych zasad dawało ci ogromną przewagę nad tymi którzy w takich zasadach nie wyrastali i tu znowu wrócę do tych niewiernych bo mam wrażenie że jest to powiązane z twoją wiarą ( tu mam przewagę nad innymi interprtującymi bo dane nam było pare zdań na ten temat wymienić i nie zawsze były one miłe choć wiedz że bardzo sznuje ludzi którzy wiedzą czego chcą i w co wierzą) coś wprowadziło haos w twoim życiu coś co przyszło z zewnątrz, coś co cię przeraziło coś co skrzętnie ukrywasz przed samą sobą i nie dopuszczasz tego do siebie - zasłaniasz okna to powtórzenie symbolu okularów ze snu z pająkiem to że zaslonisz okno nie świadczy otym że problem znikł on jest tylko przysłonięty ale nadal jest fizyczny do bólu. Na zewątrz holokaust a ty za zasłonietymi oknami wpadasz w panikę i znowu pojawia się siostra. Nasuwa się pytanie czy to nie jej postawa jest przyczyną tej sytuacji? Wróćmy do snu z pająkeim to nad jej łóżkiem umieściłaś pająki. Z twego snu wynika że największy problem jest w twojej mamie a raczej w tym jak jej to powiedzieć przecież nie tak was wychowała nie takie zasady wam wpajała. Te pieniądze zostawione to tak jakbyś wysłała jej sms-a "mamo jestem w ciąży" zamiast uśiąść z znią i porozmawiać jak kobieta z kobietą. Jagby twoje myśli, postępowanie w oczach matki postawiło cię w szeregu tych niewiernych - w końcu lądujesz na ciężarówce razem z nimi mimo że "głos" mówił ci co innego.

Ślub to symbol zmian w życiu ale twoje senne śluby są brane na łapu capu i wręcz z przymusu. To twoje rozważania na temat życia braku poważnego podejścia do jakichś spraw, może do związków stąd te ślubne pary ale to nie wszytko bo coś co jest wbrew twoim zasadom daje bardzo pozytywny plon to te uratowane dzieci. Dzieci - pajączki coś co w twojej głowie rozwijało się skrycie teraz wyszło na jaw i wcale nie jest złe, a wręcz odwrotnie odbierasz to bardzo pozytywnie jakbyś zobaczyła drugie oblicze tej samej sytuacji a może poprostu zrozumiałaś że nie można potępiać tego co z założenia jest dobre mimo że nie jest zgodne z twoimi zasadami. Czasem warto zmienić zasady niż "pierwszemu rzucać kamieniem".

Pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

Ciekawe jaki masz obecnie stosunek do swojej mamy. Jak postrzegasz i oceniasz to, jakie wartości Wam przekazała, jaki dostałaś obraz miejsca kobiety w świecie oraz równie ważny obraz miejsca mężczyzn w świecie kobiety. I czy dostrzegasz warunki do "konieczności" i "powinności" pewnych postępowań.

 

To taka refleksja po tych snach...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Sławomirze,

 

hmm... tyle że Żydzi z mojego snu nie byli w żadnym sensie "niewierni"...Dla mnie nie byli opozycją w sensie religijnym - dla mnie we śnie ci Żydzi to były ofiary Holocaustu, żadna opozycja, raczej "niewygodni" - dla Niemców z czasów I i II wojny światowej. Żydzi ale w sensie niewinnych ofiar ideologii "silniejszego" - właśnie w sensie odwołania do wojny, historii i ideologii totalitarnej, w żaden sposób nie widziałam tego w kategorii religijnej. Zresztą ja teraz z religią jakąkolwiek mam niewiele wspólnego, obecnie wygrał we mnie pragmatyzm. Życie duchowe zaniedbałam totalnie.

 

Siostra z pierwszego i drugiego snu to dwie różne osoby, starsza i młodsza moja siostra. Pająki chodziły nad łóżkiem, ale starszej siostry - to ze starszą mieszkałam kiedyś i zawsze miałyśmy ze sobą bardzo zły kontakt. Ostatecznie byłam zmuszona przez pewien okres czasu ostatnio znowu z nią mieszkać i przeżyłam to traumatycznie. Już nie mieszkamy razem. Siostra z drugiego snu to natomiast moja druga, młodsza siostra - z tą mam za to dobry kontakt, nawet jesteśmy do siebie bardzo podobne fizycznie.

 

Kolejne nieporozumienie to "dom rodzinny" - ja tylko napisałam że mieszkałam we śnie w bloku, ale nie był to mój prawdziwy dom rodzinny. :) Mój prawdziwy dom rodzinny to również mieszkanie w bloku, na 4tym piętrze - tutaj we śnie mieszkałam na parterze lub na pierwszym piętrze i było to dla mnie zupełnie obce mieszkanie - to miałam na myśli mówiąc że to "nie mój dom". :)

 

Jeśli chodzi o pieniądze i mamę - we śnie byłam przekonana że mama już możliwe że nie żyje, że z(a)ginęła w tym zamieszaniu na zewnątrz. Nie wierzyłam że wróci do domu. Pieniądze, jakie miałyśmy zabrać (połowę) to były oszczędności zgromadzone przez mamę - chciałam zabrać połowę, bo wiedziałam że zarówno my dwie z siostrą, jak i mama (jeśli kiedykolwiek do mieszkania wróci), będzie w stanie ze swojej połówki przeżyć najtrudniejszy okres.

 

Co do samych interpretacji natomiast - ja sama czekając na interpretacje jakiekolwiek powoli sama zaczęłam dochodzić do wniosku, że sny mogły się one odnosić do mojej sytuacji w pracy raczej... Oddzieliłam się od mojej szefowej, przeszłam do innego działu. I tak jak wcześniej myślałam że ta kobieta mi sprzyjała, tak dopiero teraz widzę jak bardzo mi szkodziła i przeszkadzała w karierze. Że powoli, przez wyzysk jakiemu przez nią podlegałam, zaczynam się robić podobna do niej, tylko po to by się od niej i jej wpływów uchronić. Że już za dużo zdążyła mi namieszać, w sytuacji, głowie, rozwoju zawodowym, możliwościach. Zdecydowałam się na odejście od niej gdy w firmie pojawiła się nowa postać - nowy kierownik i nowy dział. I w tym rozumieniu moja sytuacja dalej wygląda nieciekawie - skoro wpływ pajęczycy zamieniłam na wpływ pająka (tyle ze już takiego co się nie może sam rozmnażać).

 

Co do snu drugiego - mnie przede wszystkim w tym śnie uderzyło wrażenie że ja coś odbieram jako dużo gorsze niż jest - stan zagrożenia który miał mnie nie dotyczyć, a mimo to, przez to że sama zaczęłam czuć stan zagrożenia, i ja musiałam uciekać i ja znalazłam się na pace... Atmosfera zagrożenia bliską śmiercią lub bolesną niewolą, a pogoda nie depresyjna i kolory nie czarno-bure, pogoda nie deszczowa a właśnie lazurowe idealne niebo i pełne słońce... Przymus "ślubów" a jednak atmosfera sitcomowa... No i te małe pajączki w których widzę analogię do dzieci ze snu drugiego - w pierwszym śnie chciałam wręcz przeciwdziałać narodzinom małych pajączków, w drugim pojawiło się jednak - bardzo dużo dzieci, właśnie dzięki poświęceniu kobiety.

 

 

Spokojna,

 

z mamą jesteśmy daleko, nie mamy ze sobą specjalnie bliskiej więzi. Jaki obraz kobiety mi przekazała... kogoś kto się musi poświęcać w imię rodziny, głowy domu ale kosztem bliskości i czułości. Była raczej nieobecna w moim życiu, bardziej zajęta swoją pracą (w zdecydowanej większości to ona utrzymywała rodzinę), resztki swojej uwagi wykorzystując raczej na pozostałą część rodzeństwa. Patrząc na nią dojrzałą kobietę widzę raczej jako samowystarczalną heroskę niż opiekunkę domowego ogniska. Czy jest to wzorzec wobec którego sama chciałabym postępować... raczej nie, nie uważąm że mama była w ten sposób szczęśliwa. Ale z drugiej strony - innego wzorca nie miałam.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...