Jump to content

Duch


Alrik

Recommended Posts

Miałem bardzo dziwne zdarzenie. Siedzę przy oknie nagle słyszę jak któś rzuca gazetą mówię tak ""Anita wiem że tu jesteś" ale dalej to samo więc odwracam się i widzę białą postać . Ide do pokoju Anity i wiedzę że ona śpi.

Link to comment
Share on other sites

wiesz, trochę to dziwne i takie mniej prawdopodobne a szczególnie jeśli chodzi o tą białą postać...może miałeś jakieś urojenia :roll: miałeś już wcześniej takie zwidy?

wcale nie wątpię w to, że ktoś może mieć doczynienia ze zjawiskami paranormalnymi - ponieważ wiem, że niektórzy mają zdolność postrzegania takich "objawień" - sama przeszłam coś podobnego...

Aniołowie i inne zaawansowane duchowo istoty, w przeciwieństwie do większości mieszkańców astralnych, nie wydają się być ograniczeni do jakiegoś szczególnego planu lub wymiaru. Wierzę, że posiadają zdolność do manifestowania się na jakimkolwiek poziomie, nawet w strefie czasu rzeczywistego lub fizycznym wymiarze.

Link to comment
Share on other sites

Ja osobiście zawsze z głębokim dystansem podchodzilam do tego typu rzeczy, zjawisk, niewyjaśnionych sytuacji itp. Jednak po pewnych wydarzeniach w moim życiu, które mialy niebanalny wpływ na dotychczasowy sposób postepowania i interpretacje podobnych zjawisk zaczęłam sięgac po literature. Narazie brak mi jakichkolwiek konkretnych książek, ponieważ od niedawna zaczęłam traktować to serio. Zawsze staralam sie to zbyć może dlatego że sie bałam tego nie wiedziałam co sie za tym kryje może to faktycznie urojenia, ale poznałam osobe która przyczyniła się do tego, że chcę w końcu wiedzieć więcej, że nie zdarza sie to każdemu, że jest to odskocznia od rzeczywistości. Owszem, każdemu zapewne śniła sie osoba zmarła z którą wiązała nas jakaś mocna więź, przywiązanie miłość. Zapewne niektórym bo dziś juz wiem że nie każdemu zdarzył sie sen że widzi siebie samego lezącego, a drugim ja obserwuje otoczenie i z niedowierzaniem penetruje mieszkanie, bądź dom, a przy tym potworny ból i skurcze w momęcie powrotu, by znowu wspólnie zainstnieć w ciele i w duchu...wrrrrr może faktycznie coś ze mną nie tak, ale chyba własnie po to sie tu znalazłam, bo chcę to zdążyć, chce przestać sie tego bać. Chce patrzeć na postacie relanie nie postrzegane bez strachu w oczach by później nie słyszeć od mamy że potrzebna mi wizyta u specjalisty.. wydawać sie to może śmieszne bo dla co poniektórych pewnie takim jest, ale obcować z tym nie wiedząc tak naprawde z czym to jest dopiero przeżycie... ale nie wykluczam słów poprzedniczki ponieważ w pewnym procencie odnośnie ogółu faktycznie mogą to być urojenia

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Co do duchów, czy ogólnie pojętych innych bytów astralnych. Z mojej strony mogę się podzielić tylko jednym, znaczącym przeżyciem.

 

Słoneczny, parny dzień. Wszystko w największym porządku, gdy nagle spada na mnie przerażająca świadomość, że w pokoju nie jestem sam. Tak po prostu. Atmosfera niemal natychmiast wyczuwalnie zgęstniała, a ja do dziś jestem w stanie wskazać miejsce, w którym ten niewidzialny byt się znajdował. Wiem, że był i podświadomie wyczuwałem przytłaczające spojrzenie pełne nienawiści, ale może i... jakiejś chorej wręcz fascynacji.

 

Było to przeżycie piękne i straszne zarazem. Coś czego się nie zapomina.

Link to comment
Share on other sites

Wiem, że był i podświadomie wyczuwałem przytłaczające spojrzenie pełne nienawiści, ale może i... jakiejś chorej wręcz fascynacji.
- a ja myślę, że to umysł chwilami "szwankuje"... i to na podobnej zasadzie, co np. ból żołądka, czy wątroby. Po prostu każdy organ ma prawo czasem do "szaleństwa". Pozdrawiam.

 

[ Dodano: 2006-07-09, 22:32 ]

P.S. Dopóki stany nie pojawiaja się z regularną częstotliwością, wszystko jest w porządku. Jeżeli się powtarzają, naturalna koleją rzeczy jest zbadanie się u lekarza: czy to internisty (w 1. przypadku), czy to u psychologa (w 2.)

 

[ Dodano: 2006-07-09, 22:34 ]

Kolejność przypadków mi się pomieszała, oczywiście - żeby nie było wątpliwości :lol:

Link to comment
Share on other sites

Może i masz rację. Ja niczego nie neguję.

 

Stany na szczęście się nie powtarzają, a ten "jeden raz" był przeze mnie odebrany właśnie w taki nie inny sposób.

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

w zasadzie hmm.... Myśle, że jeżeli faktycznie doszłoby do kontaktu z jakimś nieznanym nam bytem każdy opisałby to z pewnością we własny sposób, z próba odzwierciedlenia przezytych wtedy emocji. Tworzenie pewnego kanonu zachowań lub przeżyć które świadczyłyby o jakichkolwiek napadach lękowych czy innych wspomnianych stanów psychicznych jest z pewnością trudne. Tu atmosfera zgęstniała dało się czuć nienawiśc, ja natomiast czuje coś pokrewnego do lęku bla bla .. bez dreszczy bo to juz następne ludzkie reakcje na coś czego wytłumaczyć w danym momęcie nie jesteśmy w stanie. Zdarza się także poddenerwowanie, uczucie zawieszenia wszystkiego w czasie, mimo iż trwa to momęt dla nas są to długie chwile. Znam osoby którym własnie podczas osiągnięcia takiego stanu wpadają w dziwny stan, sama nie wiem jak to opisać z pozycji widza, czasem odnosi sie wrażenie że 'oglądają film' będący raczej przestrogą bądź faktem z życia kogoś kto nie czerpie z niego prawdziwej esencji, lub z przeszłości która się wiąże z obecnym poziomem życia mieszkańca. Nie każdy jakby to nazwali niektórzy 'kontakt' jest piękny i przyjemny. Wtedy to nieco bardziej jest sie przychylnym do tezy że jest to napad fobii (prowadząc dzisiejsze tempo życia nie jest o to trudno) bądź najzwyklejszymi urojeniami. Ktoś coś sobie wmawia że widzi lub potrafi zobaczyć więcej niż ja czy TY.. chwila slabości, 'niedyspozycja';P mózgu i mamy wizje na jawie, przepowiednie,HallelujA;))

 

Ktoś kiedyś powiedział: "Trzeba mieć wiele mądrości by nie słuchać fałszywych proroków" lecz o tym czy była to prawda czy fałsz dowiadujemy sie po fakcie...aCH!! dlaczego tak jest .. dlaczegoo...

 

Dlaczego człowiek nie moze posiąść 100% wiedzy,baaa możliwości jakimi władać potrafi jego mózg..... no niech będzie chociaż 60% :( ? Dlaczegooo..?

 

Pozdrawiam Serdecznie bardzoo ; )

Link to comment
Share on other sites

Myśle, że jeżeli faktycznie doszłoby do kontaktu z jakimś nieznanym nam bytem każdy opisałby to z pewnością we własny sposób, z próba odzwierciedlenia przezytych wtedy emocji
- tutaj są dwie kwestie do roztrzygnięcia:

1) spotkanie z "obiektywnym" bytem, tylko odbiór inny poprzez zniekształcenia wynikające z kondycji danego człowieka;

2) spotkanie z czymś co nazwiemy "bytem", a co funkcjonuje tylko w naszym umyśle.

Przychylam się bardziej do drugiej opcji.

 

[ Dodano: 2006-07-11, 20:17 ]

Tu atmosfera zgęstniała dało się czuć nienawiśc, ja natomiast czuje coś pokrewnego do lęku bla bla
- to może wynikać z pewnego "przemęczenia" danymi emocjami, stąd u Ciebie lęki, a u Horanta np. "spojrzenie pełne nienawiści".

 

[ Dodano: 2006-07-11, 20:21 ]

chwila slabości, 'niedyspozycja';P mózgu i mamy wizje na jawie, przepowiednie,HallelujA;))
- bardzo uprościłaś w tym momencie temat, a przecież funcjonowanie mózgu jest bardzo skomplikowaną sprawą. Wizje i przepowiednie mogą pochodzić z tych niezidentyfikowanych jeszcze zdolności umysłu.

 

[ Dodano: 2006-07-11, 20:23 ]

Dlaczego człowiek nie moze posiąść 100% wiedzy,baaa możliwości jakimi władać potrafi jego mózg..... no niech będzie chociaż 60% ? Dlaczegooo..?
- ależ może, tylko nie potrafi... a to zupełnie coś innego.
Link to comment
Share on other sites

Ja także mogę podzielić się przypadkiem podobnym do tego, co opisał Horant.

Wyszedłem z łazienki po wieczornej kąpieli i już miałem schodzić na dół po schodach, gdy nagle wyczułem, że ktoś mnie obserwuje. Tak jak w przypadku Horanta - atmosfera natychmiast wyczuwalnie zgęstniała. Wiedziałem gdzie istota się znajduje. Wiedziałem co chce mi powiedzieć. Nie było żadnych słów, tylko całe myśli, które przechodziły błyskawicznie.

Ale żeby było ciekawiej, to poszedłem kilka dni po tym zajściu do pewnej wróżki z Poznania( ale była to bardzo dobra i sprawdzona wróżka, która nigdy nie robiła żadnych szopek. Gdy zaproszono ją do TVNu, żeby sprawdziła pogodę, to nie pozwoliła się nawet pokazać. Prognozy były oczywiście trafne.) Pierwszą rzeczą którą wyczuła było właśnie to, że "ktoś koło mnie stoi" - oczywiście wcześniej nic o tym nie wspominałem. Na dodatek dowiedziała się od ducha tego samego, co przekazał mi wcześniej, z tą różnicą, że znała więcej szczegółów.

I jak myślisz Rita? To także kwestia umysłu?

Link to comment
Share on other sites

no no interesujące :o

Vladimir, czy nie miałeś takiego odczucia, że to 'coś' chce Tobą zawładnąć tz.duszą?

Miałam raz taki przypadek gdzie również wyczuwając obcą energię, coś do mnie przemawiało, że chce się ze mną zespoić-innymi słowy mówiąc opętać mnie, zawładnąć nad moim ciałem i duszą aż do samego wyniszczenia...było trudno, ale się z tym jakoś uporałam, przegoniłam nieczystą duszę głównie przez modlitwę itp.

Komuś może wydawać się to dziwne, ale oświadczam, że takie coś miało miejsce, tylko nie wiem czemu wtedy wybrało właśnie mnie? może dlatego, że kiedyś interesowałam się tego typu omówieniami, ale nigdy nie zaszłam za daleko w tym temacie...

Link to comment
Share on other sites

Miło usłyszeć, iż ktoś miał podobne przeżycia i tym samym nie idiowacieje.

 

To co teraz powiem proszę potraktować niezobowiązująco, a jest to coś o czym nie wspominałem, a w świetle postu Vlada muszę nadmienić:

 

Kiedy owo zdarzenie miało miejsce ja też byłem świeżo po długiej kąpieli :wink:

 

Symbolika wody jako łącznika i medium odmiennych światów? Chyba zbyt naiwne.

Link to comment
Share on other sites

I jak myślisz Rita? To także kwestia umysłu?
- przede wszytskim to stawiasz mnie w sytuacji, w której powinnam wszystko o czym napisałeś przyjąć za "dobrą monetę". A ja nie znam tej wróżki, nic nie wiem na temat jej wiarygodności. Jest przecież prawdopodobne, że ona powiedziała Ci dokładnie to, co chciałeś usłyszeć. Nie chcę podważać tutaj Twoich osądów, ale dyskutujemy sobie i sam przyznasz, że istnieje taka możliwość "w ogóle".

 

[ Dodano: 2006-07-12, 19:25 ]

Prognozy były oczywiście trafne
- jasna sprawa, ale to akurat nie tylko wróżki potrafią... również podobno górale.

 

[ Dodano: 2006-07-12, 19:25 ]

... że nie wspomnę o meteorologach :lol:

 

[ Dodano: 2006-07-12, 19:31 ]

Na dodatek dowiedziała się od ducha tego samego, co przekazał mi wcześniej, z tą różnicą, że znała więcej szczegółów.
- ...ale zakładając, że Twoja wróżka była z tych "prawdziwych" - istnieje jeszcze inne rozwiązanie. Gdyby to, co Ci sie zdarzyło podciągnąć pod:

"...2) spotkanie z czymś co nazwiemy "bytem", a co funkcjonuje tylko w naszym umyśle..."

to wróżka może posiadać umiejętność zobaczenia Twojej wizji.

Nie wiem, czy rozumiesz o co mi chodzi, ja nie neguję że ona ma jakieś zdolności, ja się tylko zastanawiam, jakiego rodzaju one są.

 

[ Dodano: 2006-07-12, 19:34 ]

Z pewnością zauważyłeś już, że wierzę w potęgę ludzkiego umysłu i dlatego próbuję wyjaśniać niektóre zjawiska właśnie nie odkrytymi jeszcze (co nie znaczy, że nie funkcjonującymi - tyle, że pod innymi nazwami i wyobrażeniami) umiejętnościami.

 

[ Dodano: 2006-07-12, 19:37 ]

(przepraszam czytających za ewentualne błędy gramatyczne, zawsze miałam problem z łączną pisownią "nie"... i do tej pory go mam, a jestem zbyt leniwa, aby to ostatecznie sprawdzić :lol: )

 

[ Dodano: 2006-07-12, 19:40 ]

może dlatego, że kiedyś interesowałam się tego typu omówieniami,
- ... i wracając do mojego punktu widzenia, stałoby sie logiczne dlaczego akurat Ty. Bo to pochodzi od Ciebie, interesowałaś się tym, dlatego Twój umysł stał sie podatny na takie stany.

 

[ Dodano: 2006-07-12, 19:49 ]

Symbolika wody jako łącznika i medium odmiennych światów? Chyba zbyt naiwne.
- jako oczyszczenia ze złej energii raczej. Kiedy ciało jest odświeżone, umysł również... łatwiej mu wejść w jakiś temat, nie potykając się o niepotrzebne informacje. Oczywiście to trochę koliduje ze stwierdzeniem, że wizje mogą brać się z przemęczenia organizmu. Ale powiedzmy, że teraz rozważamy przypadek, gdy ktoś mocno siedzi w tej dziedzinie i jest to tak mocno zakorzenione w jego głowie, że umysł sam projektuje specyficzne wrażenia.

 

[ Dodano: 2006-07-12, 19:52 ]

P.S. I zdanie do Vladimra, żeby potem znowu nie było, że głoszę teorie z wielką pewnością... ja nie wiem, jak jest naprawdę. Właśnie po to tworzę symulacje różnych możliwości wytłumaczenia kwestii, aby ktoś inny mógł je podważyć jakimś szczegółem, którego np. nie biorę pod uwagę i z którego wartości nie zdaję sobie sprawy. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

wOOoo.... ojj widze widze.. temat sie powaznie rozkręcił, zastanawiam sie Tylko Rita, bo wspominasz że wierzysz w potęge ludzkiego umysłu. Wszytko byłoby Ok. gdyby tylko Twoja wiedza i wiara w istnienie logicznych odpowiedzi nie znajdywała na wszytko odpowiedzi.. :P bo przecież nie wszystko co można ująć w słowie przykładowo sumującym 'chwilowa niedyspozycja mózgu czy przemęczenie emocjami...' jest tym tak naprawde. Nie zaprzeczam, że wiele działań jakich podejmuje sie nasz mózg jest czystym przetwarzaniem informacji, bądź przywoływaniem danej wiedzy którą to potrafi sobie zobrazować.... Mózg.. to mózg.. jejuu brak mi słów ;P nie znam sie na tym tak jak Ty więc tuuu.. PEACE i pokłon, z wielką chęciom czytam Twoje komentarze bo faktycznie Znasz sie na rzeczy : ) Pozdrawiam : )

Link to comment
Share on other sites

gdyby tylko Twoja wiedza i wiara w istnienie logicznych odpowiedzi nie znajdywała na wszytko odpowiedzi..
- ależ ja sie w ten sposób rozwijam... :grin: . Nie lubię sytuacji, w których jedynym pewnikiem jest niepewność. Uwielbiam logikę i w miarę możliwości staram sie ją przekładać na wszystkie dziedziny, w których dokonuję przemyśleń. To nie jest tak, że jestem absolutnie przekonana, że w tym, o czym mówię - mam rację. Po prostu podążam za swoim tokiem myślenia i oddaję tym samym szacunek rozmówcy, bo zmuszam go, aby zaczął również analizować oraz wytykać moje błędy (których z różnych przyczyn nie zauważam). To działa na zasadzie prowokacji.

 

[ Dodano: 2006-07-12, 21:52 ]

Oczywiście mogłabym potraktować wypowiedzi Horanta, czy Vladimira jako aksjomaty. Ale chyba nie o to chodzi? To nie jest kółko wzajemnej adoracji... ja chcę przy pomocy osób, które znają temat wyjaśnić wątpliwości, które siedzą w mojej głowie.

 

[ Dodano: 2006-07-12, 21:57 ]

nie znam sie na tym tak jak Ty więc tuuu.. PEACE i pokłon, z wielką chęciom czytam Twoje komentarze bo faktycznie Znasz sie na rzeczy : )
- ja też się nie znam na nieodkrytych zdolnościach naszego umysłu, bo nie nazywałabym ich "nieodkrytymi". Ja sobie po prostu rozmyślam na ten temat, a dzięki Waszym wypowiedziom, ugruntowuję powolotku jakieś własne zdanie. Oczywiście najwdzięczniejszą formą w tym przypadku jest podważenie argumentów współrozmówcy i wcale sie z tym nie kryję :lol: . Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Cholera... ciągle mnie wylogowywuje.

 

- ...ale zakładając, że Twoja wróżka była z tych "prawdziwych" - istnieje jeszcze inne rozwiązanie. Gdyby to, co Ci sie zdarzyło podciągnąć pod:

"...2) spotkanie z czymś co nazwiemy "bytem", a co funkcjonuje tylko w naszym umyśle..."

to wróżka może posiadać umiejętność zobaczenia Twojej wizji.

Nie wiem, czy rozumiesz o co mi chodzi, ja nie neguję że ona ma jakieś zdolności, ja się tylko zastanawiam, jakiego rodzaju one są.

Hm... a może moja wizja była wizją kogoś innego... a na tego innego przeszła z jeszcze innego... Jak dla mnie - niepotrzebne łączenie nauki z para-nauką. Wymyślanie kolejnych hipotez, których i tak nie można do końca potwierdzić. Mieszanie takie, żeby tylko nikt się nie połapał - ale oczywiście wszyscy będą mądrze kiwać głowami, bo mądrze będzie to brzmiało.

Nawet jeśli taki "byt" istnieje tylko w umyśle, ale może się przenosić z jednego na drugi, to znaczy, że żyje własnym życiem - czyli nie może być spowodowany jakimś "zachwianiem" umysłu.

- jasna sprawa, ale to akurat nie tylko wróżki potrafią... również podobno górale.

... że nie wspomnę o meteorologach

Też mam już pare uszkodzeń i blizn i wiem, że możliwości prognozowania Gazdy są ograniczone tylko do stwierdzeń "cy bedzie piknie, cy nie" i to tylko w obrębie kilkunastu kilometrów. :wink: A ona prognozowała pogodę z dowolnych miejsc świata, a potem było to sprawdzane.

- ... i wracając do mojego punktu widzenia, stałoby sie logiczne dlaczego akurat Ty. Bo to pochodzi od Ciebie, interesowałaś się tym, dlatego Twój umysł stał sie podatny na takie stany.

Logiczne jest także to, że takie duchy zwracają się do ludzi którzy mają więcej energii i/lub mogą je zobaczyć. No bo jak rozmawiać z kimś kto jest ślepy i głuchy?

 

Symbolika wody jako łącznika i medium odmiennych światów? Chyba zbyt naiwne.

Hm... może lepsze przewodzenie "prądu"? :wink:

Vladimir, czy nie miałeś takiego odczucia, że to 'coś' chce Tobą zawładnąć tz.duszą?

Nie. To był duch kogoś bardzo mi bliskiego. Ale stało się to długi czas po jego śmierci i tu wyklucza się moje "nastawienie" na takie spotkanie.

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie - niepotrzebne łączenie nauki z para-nauką. Wymyślanie kolejnych hipotez, których i tak nie można do końca potwierdzić.
- gadasz jak gdybyś swoje hipotezy potrafił udowodnić... nie przesadzaj... i nie ograniczaj się w myśleniu.

 

[ Dodano: 2006-07-13, 19:22 ]

Mieszanie takie, żeby tylko nikt się nie połapał - ale oczywiście wszyscy będą mądrze kiwać głowami, bo mądrze będzie to brzmiało.
- mam nadzieję Vladimr, że to słowa nie były bezpośrednio skierowane pod moim adresem, bo w tym momencie zacząłbyś mnie obrażać...

 

[ Dodano: 2006-07-13, 19:26 ]

Nawet jeśli taki "byt" istnieje tylko w umyśle, ale może się przenosić z jednego na drugi, to znaczy, że żyje własnym życiem - czyli nie może być spowodowany jakimś "zachwianiem" umysłu.
- to, że może się przenosić z jednego na drugi, to akurat Twoja kwestia. Podałeś inny sens mojej wypowiedzi i próbujesz tym faktem podważyć moją teorię... coś tu jest nie tak.

 

[ Dodano: 2006-07-13, 19:27 ]

Wg mnie wróżka mogła zobaczyć Twoją wizję, ale bez przenoszenia tego bytu na nią - o to mi chodziło i wydawało mi się, że dość jasno to sformułowałam.

 

[ Dodano: 2006-07-13, 19:29 ]

Mam na myśli coś na zasadzie przepowiadania, ona tego nie przeżywa, natomiast jest w stanie to opisać i zobaczyć.

 

[ Dodano: 2006-07-13, 19:32 ]

Logiczne jest także to, że takie duchy zwracają się do ludzi którzy mają więcej energii i/lub mogą je zobaczyć.
- no widzisz, Ty pod pojęciem duchy odbierasz to, co ja pod nazwą wytworu naszego umysłu. Poza tym małym szczegółem, mogłabym się nawet z tym zdaniem zgodzić :)

 

[ Dodano: 2006-07-13, 19:33 ]

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Zapewne szło by to udowodnić... ale jak się czasami za to zabiorą, to i tak "ludzie nauki" znajdą setki wykrętów, wytłumaczeń, obejść, itp. I nie chciałem Cię urazić tymi słowami o "mieszaniu", jako że nie odnosiły się do Ciebie, a właśnie do wielu naukowców - gdy dojdzie do już "sytuacji podbramkowej", to zaczną mieszać najbardziej wyszukanymi i fachowymi zwrotami, popisywać się elokwencją i czym tylko potrafią, żeby przegadać takiego adepta. Bo mają w tym swój cel - tyle się namęczyli, żeby ludzie przestali wierzyć w zabobony; żeby ludzie odstawili wszelakich znachorów, szamanów, czarowników... znowu wchodzę na ten temat... Najbardziej szanowany jest zawsze ten, kto ratuje życie - a w dawnych czasach także w Europie - byli to magowie, kapłani, druidzi - duchowieństwo, które znało się przy tym świetnie na leczeniu. Ale w końcu pojawili się lekarze typowo naukowi, którzy wygryźli swych poprzedników. Nie dla lepszego wglądu na choroby i ratowania ludzi, a dla władzy nad nimi. Palono nas na stosach... ale dobra, to nie ten temat :razz: .

A właśnie - "byle przegadać takiego adepta" - mistrz zapewne nie dałby się przegadać, ale tacy zazwyczaj mają własne zmartwienia, za dużo pracy... ewentualnie są zbyt nadęci, żeby gadać z o wiele bardziej nadętymi naukowcami.

 

No dobrze - a wytłumaczysz mi jakim sposobem, bez użycia duchowych zdolności, można odczytać czyjeś myśli?

 

I na pewno nie odbieram pod pojęciem "ducha" wytworu umysłu. Nie widzę sposobu, jakim wróżka mogłaby odebrać moje myśli, oprócz duchowego połączenia.

Ty mówisz o stworzeniu się w umyśle "bytu" ,a ja mówię że taka istota już dawno istniała i przyszła dopiero w odpowiednim momencie.

 

I to tyle. Przejadę się w końcu motorem, bo strasznie tu duszno, a ładny zachód słońca był.

Pozrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Zapewne szło by to udowodnić... ale jak się czasami za to zabiorą, to i tak "ludzie nauki" znajdą setki wykrętów, wytłumaczeń, obejść, itp. I nie chciałem Cię urazić tymi słowami o "mieszaniu", jako że nie odnosiły się do Ciebie, a właśnie do wielu naukowców - gdy dojdzie do już "sytuacji podbramkowej", to zaczną mieszać najbardziej wyszukanymi i fachowymi zwrotami, popisywać się elokwencją i czym tylko potrafią, żeby przegadać takiego adepta. Bo mają w tym swój cel - tyle się namęczyli, żeby ludzie przestali wierzyć w zabobony; żeby ludzie odstawili wszelakich znachorów, szamanów, czarowników
- zawsze można poprosić o prostsze wytłumaczenie kwestii, jeżeli tego co mówią - nie rozumiemy. Jeżeli oni to czują, z pewnością znajdą inne słowa... no właśnie - jeżeli czują.

 

[ Dodano: 2006-07-13, 20:45 ]

Palono nas na stosach
- przerażasz mnie swoim utożsamieniem się z tematem, jeżeli dobrze odbieram słowo: nas.

 

[ Dodano: 2006-07-13, 20:50 ]

Ale w końcu pojawili się lekarze typowo naukowi, którzy wygryźli swych poprzedników.
- szczerze mówiac mam większe zaufanie do lekarzy typowo naukowych, niż do znachorów (jeżeli mogę to tak nazwać). Gra jest o zbyt wielką stawkę, aby terapię opierać na intuicji, a nie na wieloletnich doświadczeniach kolegów spisanych w procedury i schematy działania oraz wciąż trwających procesach udoskonalania.

 

[ Dodano: 2006-07-13, 20:58 ]

duchowych
- to Twoje słowo wytrych. A przecież pojęcie nie musi oznaczać w sensie mechanizmu tego, co Ty o tym sądzisz. Owszem, zgadzamy się jeżeli chodzi o efekt, natomiast drogi do jego osiągnięcia mogą być hipotetycznie różne. Dlatego chciałabym się dowiedzieć od Ciebie, Vladimir - co Ty rozumiesz pod hasłem "duchowości" przełożonej na przykład z tą "nieszczęsną" wróżką. Bo za chwilę może się okazać, że istnieje oczywisty wspólny mianownik naszych teorii.

 

[ Dodano: 2006-07-13, 21:00 ]

I to tyle. Przejadę się w końcu motorem, bo strasznie tu duszno, a ładny zachód słońca był.
- też bym się takim ścigaczem przejechała, ale niestety... nie posiadam oraz nikt w najbliższym sąsiedztwie również nie :)
Link to comment
Share on other sites

- szczerze mówiac mam większe zaufanie do lekarzy typowo naukowych, niż do znachorów (jeżeli mogę to tak nazwać). Gra jest o zbyt wielką stawkę, aby terapię opierać na intuicji, a nie na wieloletnich doświadczeniach kolegów spisanych w procedury i schematy działania oraz wciąż trwających procesach udoskonalania.

Żyjąc w Polsce - wcale się nie dziwię, jako że znałem osobiście tylko jednego "znachora", który miał skończoną medycynę i do tego dodawał swoje zdolności duchowe - i był w tym świetny, ale niestety to kolejna osoba, którą znałem i poszła już ku Zaświatom. Połączenie jakie miałem na myśli. Większość idzie tylko jedną stroną - albo duchową, albo naukową - i w takich chwilach nie można objąć całości.

A gdyby nie wyniszczano tego podejścia drastycznymi metodami i było by nadal uznawane za "główny nurt" w leczeniu, to teraz można by mieć jeszcze lepsze wyniki w leczeniu i znacznie przedłużoną długość życia.

I o ile dobrze pamiętam, to właśnie na takich zasadach funkcjonuje medycyna wschodu.

Choć tu także potrzebna była by wielka mądrość... bo szybko mogło by dojść do przeludnienia.

 

A co do "duchowości" - po prostu to, że wszystkie te zdolności nie mogą po prostu wychodzić z czysto mechanicznego ciała.

Jeśli już mówimy o wróżce - to jeśli miało by to być choćby przekazanie wizji - to tak czy inaczej musi powstać połączenie ciał duchowych, przez które przejdzie ta wizja.

Link to comment
Share on other sites

Droga Rito! Widzę, że na wszystko znajdujesz jakieś logiczne wyjaśnienie... hmmm... jesteś bardzo inteligentna... przyznaję... wyrazy podziwu... Ja na pewno nie jestem mądrzejsza od Ciebie... mam dopiero skończone 18 lat... kontynuuję moją naukę w liceum itd.,itp. Więc może logicznie zinterpretujesz jakoś mój przypadek? W mojej rodzinie w co drugim pokoleniu rodziły się kobiety z 'dziwnymi' zdolnościami... Może wyjaśnie to przytaczając pare przykładów. Gdy byłam mała tzn. ok. 6-8 lat wpatrując się w świeczkę w swoim pokoju spowodowałam samozapłon firanki w pokoju swojej siostry... hmmm... wiem, że to straszne bzdury... majaki ... nie wiem jak to nazwiecie ... ale ja sama nie jestem w stanie tego wyjaśnić... należy dodać, że byłam strasznie zła na siostrę :evil: brrr... (na waszym miejscu chyba bym nie uwierzyła :smile: ) Jak byłam młodsza widziałam także aurę ludzi... kiedyś wykonałam nawet rysunek dla mojej siostry :wink: Z czasem takie zdolności przeszły... nie wiem dla czego(i bardzo się z tego powodu cieszę). No ale jakieś resztki z tego mi chyba zostały :roll: Na przykład jeżeli w moim życiu ma zdarzyć się coś ważnego ... coś co może mnie bardzo przejąć , kilka minut przed tym mam bardzo wyraźną wizję. Dla przykładu przewidziałam już wypadek samochodowy kolegi i śmierć dziadka (przykre) :sad: Potrafię też wyczuwać energie zwane duchami... barrrdzo wyraźnie... kekeke :wink: Za pewne stwierdzicie, że jestem nienormalna... ooOUUUuu ale mnie to strasznie denerwuje ! nawet sobie tego nie wyobrażacie jakie to może być wkurzające kiedy rozmawiasz z kimś...temat się rozkręca a tu nagle 'booom' jakaś głupia wizja przed oczami i totalna zacinka ... i "...yyyy o czym to my mówiliśmy ... hmmm..." a później pytania w stylu "źle się czójesz...będziesz mdlała???" albo stwierdzenia "o sory widze, że Cię zanudzam, już nie chce Ci sie mnie słuchać...." i moje głupie tłumaczenia "...nie to nie oto chodzi...przepraszam" (No bo przecież do cholery nie powiem Ci , że właśnie miałam 'Wielką Wizję' jak mojej mamie spala szarlotkę na węgiel!!?? Co byś sobie o mnie pomyślał/a!!?? S.T.U.K.N.I.Ę.T.A. no i czy myśląc tak o mnie chciałbyś kontynuować znajomość ze mną??!! Raczej NIE. ufff.... No i co wy o tym możecie pomyśleć... że powinnam od dawna siedzieć w jakimś zakładzie dla obłąkanych :o Możecie pomyśleć, że stwarzam zagrożenie dla społeczeństwa albo, że po prostu wymyślam sobie niezłe bajeczki. Spokxik. Przyzwyczaiłam się już do tego. POZDRAWIAM .

Link to comment
Share on other sites

Połączenie jakie miałem na myśli.
- cieszę się, że o tym powiedziałeś, bo właśnie taką kombinację miałam na myśli pisząc w temacie o nowoczesnej magii... a wydawało mi się, że nie rozumiesz mojego punktu widzenia :)

 

[ Dodano: 2006-07-14, 20:45 ]

A co do "duchowości" - po prostu to, że wszystkie te zdolności nie mogą po prostu wychodzić z czysto mechanicznego ciała.
- może inaczej, powiem Ci jak ja to widzę, jeżeli chodzi o temat wróżki. Uważam podobnie jak Ty, że istnieją ludzie "szczególni". Ich specyfika wg mnie polega na większej umiejętności korzystania ze zdolności własnego umysłu.

 

[ Dodano: 2006-07-14, 20:48 ]

Każdy człowiek emanuje jakąś energia, czy to złą, czy dobrą... generalnie jakąś. Stąd jedne osoby robią na nas na pierwszy rzut oka pozytywne wrażenie, inne wręcz przeciwnie. Wróżka pławi się w takich umiejętnościach, rozwija je w sobie i zauważa dzięki temu dużo więcej.

 

[ Dodano: 2006-07-14, 20:55 ]

Zobrazuję to takim, dość uproszczonym przykładem - przychodzi pacjent do lekarza psychiatry. Profesjonalista zadając pytania, czasem zupełnie nie związane z tematem, a jest w stanie odnależć sedno sprawy i dostrzec problem. Analogia polega na tym, że wróżka jest profesjonalistą w swoim fachu - odbierając Twoją aurę, zauważa, co się dzieje w Tobie. Zmierzam do tego, że ten byt, o którym była już mowa nie musi istnieć sobie swobodnie i niezależnie... ona zauważa Twój stan.

 

[ Dodano: 2006-07-14, 20:58 ]

Ja po prostu uważam, że nie ma podmiotu trzeciego - jesteś Ty i jest wróżka, a tym co Was łączy - Twój umysł, w który ona w jakiś sposób na zasadzie odbioru Twojej (ale wciąż tylko Twojej energii) potrafi wejść.

 

[ Dodano: 2006-07-14, 21:04 ]

Wydaje mi się, że na tej samej zasadzie funkcjonują osoby jasnowidzące... przecież korzystają często z przedmiotów osobistych (lub nie tak bezpośrednich) należących do ludzi, których np. szukają. Wyczuwają ich energię... i dostrzegają, co się z nimi dzieje. Kiedy nic nie potrafią zdziałać, czyli gdy nie odbierają żadnych sygnałów... okazuje się, że albo taka poszukiwana osoba nie żyje, bądź też rzecz, którą się posługują - posiada za mało tej skumulowanej ich energii.

 

[ Dodano: 2006-07-14, 21:06 ]

W podsumowaniu mogę napisać, że to co Ty uważasz za duchowość, ja za energię, którą każdy człowiek w sobie ma i którą zostawia na różnych przedmiotach, z którymi ma styczność. Ale ta siła pochodzi tylko i wyłącznie z niego.

 

[ Dodano: 2006-07-14, 21:10 ]

Możecie pomyśleć, że stwarzam zagrożenie dla społeczeństwa albo, że po prostu wymyślam sobie niezłe bajeczki. Spokxik. Przyzwyczaiłam się już do tego. POZDRAWIAM .
- wytłumaczyłabym to tym wszystkim, o czym już pisałam - zdolnością wyczuwania energii. Natomiast nie sądzę, aby to zdanie:
Potrafię też wyczuwać energie zwane duchami... barrrdzo wyraźnie... kekeke
dotyczyło bytów niezależnych, pisałam już o tym zresztą. Pozdrawiam.

 

[ Dodano: 2006-07-14, 21:15 ]

Gdy byłam mała tzn. ok. 6-8 lat wpatrując się w świeczkę w swoim pokoju spowodowałam samozapłon firanki w pokoju swojej siostry
- ja to widzę troszkę inaczej. Najpierw wyczułaś, że firanka się zapali, a ponieważ byłaś zbyt malutka, aby zdać sobie z tego w pełni sprawę, czy nawet sformułować taką myśl - na zasadzie skojarzenia przyglądałaś się świeczce. Dopiero później nastąpiło wydarzenie... ale nie odwrotnie. Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

- ja to widzę troszkę inaczej. Najpierw wyczułaś, że firanka się zapali
Jak mogła wyczuć, że firanka [sAMA] się zapali ???? Może zapaliła się z innego powodu ale samo to , że [sAMA] się zapaliła daje sporo do myślenia... Po prostu pewnych spraw nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. Człowiek jest tylko człowiekiem. Niestety...tylko marną, ograniczoną istotą, której wydaje się, że istnieje tylko to co widzi i może wytłumaczyć swoim ograniczonym umysłem...phiii...ja to powiedziałam???? :roll:
Link to comment
Share on other sites

Analogia polega na tym, że wróżka jest profesjonalistą w swoim fachu - odbierając Twoją aurę, zauważa, co się dzieje w Tobie. Zmierzam do tego, że ten byt, o którym była już mowa nie musi istnieć sobie swobodnie i niezależnie... ona zauważa Twój stan.

Ja także potrafię widzieć aurę - nie można wyczytać takich informacji po samym widoku aury. Poza tym - jeśli zauważyła by taki "stan", to dlaczego miała by uważać, że widzi osobnego "ducha"? - Przecież powinna lepiej wiedzieć co widzi.

 

Ich specyfika wg mnie polega na większej umiejętności korzystania ze zdolności własnego umysłu.

A ja uważam, że umysł nie może mieć żadnych "nadprzyrodzonych" zdolności, jeśli nie jest połączony z ciałami duchowymi.

 

Wyczuwają ich energię... i dostrzegają, co się z nimi dzieje. Kiedy nic nie potrafią zdziałać, czyli gdy nie odbierają żadnych sygnałów... okazuje się, że albo taka poszukiwana osoba nie żyje, bądź też rzecz, którą się posługują - posiada za mało tej skumulowanej ich energii.

Osoby "jasnowidzące" często są używane do poszukiwania zwłok i w wykonaniu sprawdzonych ludzi wychodzi to całkiem sprawnie.

Poza tym - jasnowidzenie oznacza dokładnie to co oznacza. Oni "widzą jasno", czyli widzą plan astralny, lub duchowe odzwierciedlenie świata fizycznego.

A wiesz jak znajdują te martwe ciała? - uważają, że to dusza zmarłego ich tam prowadzi.

 

Jeśli wierzysz w swobodną energię, dostrzeganie aur, jasnowidzenie... to nie rozumiem dlaczego miała byś nie wierzyć w istnienie swobodnych bytów. Aury, czy energii nie idzie zobaczyć zwykłym wzrokiem - musi więc być jeszcze co najmniej jeden dodatkowy wymiar. A jeśli jest taki wymiar, to mogą istnieć w nim niewidoczne dla nas istoty.

Taki swobodny byt musiał powstać z energii. Jeśli nie jest to duch jakiejś osoby, to powstał raczej z myślokształtu/ów jakichś ludzi bądź pojedyńczego człowieka.

 

Już mówiłem co o tym sądze - za dużo mieszania. Połączenie jest dobre - ale tylko wtedy, gdy się nawzajem nie wyklucza.

Link to comment
Share on other sites

Jak mogła wyczuć, że firanka [sAMA] się zapali ???? Może zapaliła się z innego powodu ale samo to , że [sAMA] się zapaliła daje sporo do myślenia...
- jak mogłaś to wyczuć? Dokładnie tak:
Na przykład jeżeli w moim życiu ma zdarzyć się coś ważnego ... coś co może mnie bardzo przejąć , kilka minut przed tym mam bardzo wyraźną wizję
Nie bierzesz tego faktu w ogóle pod uwagę? Z uwzględnieniem, że kiedy byłaś młodsza Twoje wizje nie były tak wyraźne jak dzisiaj, z powodu niższego etapu rozwoju. Sama piszesz o takich stanach w Twojej psychice, dlaczego w zwiazku z tym nie próbujesz nawet skojarzyć tych faktów? Oceniasz wszystko w sposób oderwany i niezależny, więc nic dziwnego, że nie dochodzisz do żadnych wniosków i na forum pytasz, dlaczego tak się dzieje?

 

[ Dodano: 2006-07-15, 19:42 ]

P.S. Poza tym nie wierzę, żeby jak mówisz ... SAMA sie zapaliła. To się wydarzyło z jakichś powodów. Ale jeżeli Twoim zamierzeniem było przekonanie np. mnie, że Ty to uczyniłaś "swoją mocą"... to nic z tego... nie sądzę. Pozdrawiam.

 

[ Dodano: 2006-07-15, 19:45 ]

Ja także potrafię widzieć aurę - nie można wyczytać takich informacji po samym widoku aury.
- cóż za brak pokory... A nie przyszło Ci do głowy, że może tej wróżce do pięt umiejętnościami nie dorastasz? ... i ona np. widzi więcej niż Ty, z całym szacunkiem do Twoich zdolności.

 

[ Dodano: 2006-07-15, 19:50 ]

Poza tym - jeśli zauważyła by taki "stan", to dlaczego miała by uważać, że widzi osobnego "ducha"? - Przecież powinna lepiej wiedzieć co widzi.
- pod warunkiem, że nie idzie Twoim tokiem rozumowania. Bo jeśli tak, to ten argument jest akurat bezwartościowy. Ja nie posiadam ambicji "rozryzienia zasad funkcjonowania Twojej wróżki", ja po prostu zwracam Ci uwagę, że może się mylić w sensie nazwania tego, co widzi. Nie neguję faktu, że w ogóle coś dostrzega, bo to jakby już sobie wyjaśniliśmy.

 

[ Dodano: 2006-07-15, 19:58 ]

A ja uważam, że umysł nie może mieć żadnych "nadprzyrodzonych" zdolności, jeśli nie jest połączony z ciałami duchowymi.
- "nadprzyrodzone", "ciała duchowe" - formułujesz zdania tendencyjnie... i nadal nic z tego nie wynika. Umysł posiada niezidentyfikowane (tak bym je określiła) zdolności... i rozumiem, że bronisz się przed tym przymiotnikiem, bo on sprawia, że temat jest nadal otwarty, a w konsekwencji niekoniecznie prowadzi do wniosku, że te umiejętności są połączone z "bytami niezależnymi".

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:03 ]

Osoby "jasnowidzące" często są używane do poszukiwania zwłok i w wykonaniu sprawdzonych ludzi wychodzi to całkiem sprawnie.
- i czym ten fakt tłumaczysz? Że trzeci podmiot prowadzi tych ludzi do miejsca ukrycia zwłok? Może jednak, skoro już podajesz jakiś argument - pofatygowałbyś się wytłumaczyć swój tok rozumowania...

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:25 ]

Poza tym - jasnowidzenie oznacza dokładnie to co oznacza. Oni "widzą jasno", czyli widzą plan astralny, lub duchowe odzwierciedlenie świata fizycznego.
- jeżeli dobrze Cię zrozumiałam, to wg Ciebie przedrostek jasno- oznacza w prostej relacji plan astralny lub duchowe odzwierciedlenie świata fizycznego... ? Mogę poznać źródło wiedzy? Ja wcale nie kpię, po prostu nie spotkałam się z takim tłumaczeniem pojęcia i chciałbym poszerzyć swoje wiadomości, tym bardziej iż przypuszczam - temat dotyczy również bytów w Twoim rozumieniu znaczenia?

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:26 ]

uważają, że to dusza zmarłego ich tam prowadzi.
- ... lub energia... znowu "deja vu" (czyli wrażenie dot. meritum sporu)?

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:30 ]

... to nie rozumiem dlaczego miała byś nie wierzyć w istnienie swobodnych bytów.
- może inaczej... nie chodzi o to, że nie wierzę, raczej o to, że podane tutaj argumenty do mnie nie przemawiają, bo zawsze można znaleźć jakieś "ale"... a jeżeli istnieje zbyt wiele znaków zapytania, to równie dobrze moja teoria mogłaby być prawidłowa (która zresztą podobnie przypomina równanie z dużą ilością niewiadomych :lol: )

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:32 ]

Aury, czy energii nie idzie zobaczyć zwykłym wzrokiem - musi więc być jeszcze co najmniej jeden dodatkowy wymiar.
- albo kolejny zmysł, z którego rangi nie zdajemy sobie sprawy, prawda?

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:34 ]

A jeśli jest taki wymiar, to mogą istnieć w nim niewidoczne dla nas istoty.
-... no właśnie... jeśli, a jeśli nie - to wcale nie muszą, a nawet jeśli tak - to też nie muszą...

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:36 ]

Jeśli nie jest to duch jakiejś osoby, to powstał raczej z myślokształtu/ów jakichś ludzi bądź pojedyńczego człowieka.
- o... i tutaj jesteś bliżej mnie... tak - myślokształtu... ale nie rozumianego jako osobnego bytu.

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:37 ]

Już mówiłem co o tym sądze - za dużo mieszania. Połączenie jest dobre - ale tylko wtedy, gdy się nawzajem nie wyklucza.
- możesz mi jeszcze wyjaśnić, do której kwestii powinnam "przypiąć" tę wypowiedź? Bo się lekko pogubiłam...

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:40 ]

P.S. I jeszcze na koniec - zwróć uwagę na różnicę w formułowaniu przez nas myśli, oprócz tej merytorycznej. Ty bardzo często korzystasz z czasownika musi, ja - może. A podobno to ja jestem osobą (wg Ciebie), która wyraża swoje zdanie w formie pewników...

 

[ Dodano: 2006-07-15, 20:46 ]

Vladimir napisał/a:

uważają, że to dusza zmarłego ich tam prowadzi.

- ... lub energia... znowu "deja vu" (czyli wrażenie dot. meritum sporu)? - TEGO KOMENTARZA MOZESZ NIE ZROZUMIEĆ, BO FRAGMENT W KTÓRYM PISAŁAM O WSPOMNIANYM WRAŻENIU MI "ZJADŁO" (PO PROSTU WYLOGOWAŁO PRZY WYSYŁANIU)... I KREW MNIE ZALEWA Z TEGO POWODU, BO TO JUŻ KTÓRYŚ RAZ Z RZĘDU :lol: . POZDRAWIAM.

Link to comment
Share on other sites

"nadprzyrodzone", "ciała duchowe" - formułujesz zdania tendencyjnie... i nadal nic z tego nie wynika. Umysł posiada niezidentyfikowane (tak bym je określiła) zdolności... i rozumiem, że bronisz się przed tym przymiotnikiem, bo on sprawia, że temat jest nadal otwarty, a w konsekwencji niekoniecznie prowadzi do wniosku, że te umiejętności są połączone z "bytami niezależnymi".

Chyba końcu zrozumiałem gdzie tkwi błąd :> - nie w rozumowaniu, a w nieporozumieniu. Pisząc "ciała duchowe" mam na myśli pozostałe ciała człowieka, po ciele fizycznym, najpopularniej(choć niezbyt trafnie) nazwane duszą. Następnym razem będe pisał "ciało astralne", to chyba ułatwi sprawę.

Poza tym - napisałem "nadprzyrodzone" w cudzysłowie, bo nie mogłem jakoś wymyślić lepszego słowa. Twoje oczywiście lepiej pasuje.

 

- cóż za brak pokory... A nie przyszło Ci do głowy, że może tej wróżce do pięt umiejętnościami nie dorastasz? ... i ona np. widzi więcej niż Ty, z całym szacunkiem do Twoich zdolności.

Cóż... jest taka możliwość... ale to mogła by zrobić raczej tylko za pomocą telepatii, na którą ja bym się nie zgodził... a to by było bardzo trudne, nawet jak dla niej.

 

- jeżeli dobrze Cię zrozumiałam, to wg Ciebie przedrostek jasno- oznacza w prostej relacji plan astralny lub duchowe odzwierciedlenie świata fizycznego... ? Mogę poznać źródło wiedzy? Ja wcale nie kpię, po prostu nie spotkałam się z takim tłumaczeniem pojęcia i chciałbym poszerzyć swoje wiadomości, tym bardziej iż przypuszczam - temat dotyczy również bytów w Twoim rozumieniu znaczenia?

Choćby - C.Leatbeater - "Jasnowidzenie", czy niektóre publikacje Roberta Bruce'a. Jak chcesz, to mogę Ci przesłać na mail. Książka jest dość "fanatyczna", że tak powiem, ale zawsze warto poczytać.

 

- i czym ten fakt tłumaczysz? Że trzeci podmiot prowadzi tych ludzi do miejsca ukrycia zwłok?

Można tak powiedzieć. Jasnowidzący ponoć widzi zdarzenia z przed śmierci wzrokiem zmarłego.

 

- o... i tutaj jesteś bliżej mnie... tak - myślokształtu... ale nie rozumianego jako osobnego bytu.

Tylko nie rozumiem jakim sposobem myślokształt pojawiłby się sam z siebie w moim umyśle i do tego wywołałby tak nietypowe jego reakcje... i dlaczego staje się to tak nagle. Czy nie sądzisz, że gdyby żył tylko w moim umyśle, to sprawy o których by mi "mówił" nie były by dla mnie zaskoczeniem?

Link to comment
Share on other sites

ale to mogła by zrobić raczej tylko za pomocą telepatii, na którą ja bym się nie zgodził...
- uważasz ż etelepatia posiada rację bytu tylko wtedy, gdy adresat da przyzwolenie?

 

[ Dodano: 2006-07-16, 18:38 ]

Choćby - C.Leatbeater - "Jasnowidzenie", czy niektóre publikacje Roberta Bruce'a. Jak chcesz, to mogę Ci przesłać na mail. Książka jest dość "fanatyczna", że tak powiem, ale zawsze warto poczytać.
- e-mail dostaniesz na konto prywatne, oczywiście że chętnie na to spojrzę,

 

[ Dodano: 2006-07-16, 18:41 ]

Można tak powiedzieć. Jasnowidzący ponoć widzi zdarzenia z przed śmierci wzrokiem zmarłego.
- no właśnie, wzrokiem zmarłego, czyli:

1) albo zmarły jest już "bytem niezależnym", to wg Ciebie;

2) albo posługuje się energią pozostawioną przez osobę zmarłą, która być może nie znika wraz ze śmiercią, a powoli wygasa z czasem.

 

[ Dodano: 2006-07-16, 18:44 ]

Tylko nie rozumiem jakim sposobem myślokształt pojawiłby się sam z siebie w moim umyśle i do tego wywołałby tak nietypowe jego reakcje...
- ale nie sam z siebie, z Ciebie...

 

[ Dodano: 2006-07-16, 18:45 ]

i dlaczego staje się to tak nagle
- i nie nagle, a w momencie, gdy byłeś już na to gotowy.

 

[ Dodano: 2006-07-16, 18:47 ]

Czy nie sądzisz, że gdyby żył tylko w moim umyśle, to sprawy o których by mi "mówił" nie były by dla mnie zaskoczeniem?
- jeżeli zakładamy, że istnieje nadświadomość - to nie, nie zdziwiłoby mnie to. Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

- uważasz ż etelepatia posiada rację bytu tylko wtedy, gdy adresat da przyzwolenie?

Jeśli adresat ma dodatkowe zabezpieczenia, to jak najbardziej :> .

 

2) albo posługuje się energią pozostawioną przez osobę zmarłą, która być może nie znika wraz ze śmiercią, a powoli wygasa z czasem.

Tylko, że jeśli jest poszukiwany, to dotykał tego przedmiotu wcześniej - więc jak może widzieć dalsze losy tego człowieka?

 

- jeżeli zakładamy, że istnieje nadświadomość - to nie, nie zdziwiłoby mnie to. Pozdrawiam.

O ile dobrze pamiętam, to psychologia jeszcze nie zajęła się dobrze nadświadomością, a Ty do niej nawiązujesz. Tak samo energia o której mówisz, to raczej nie ta mechaniczna, a napisałaś, że mogła by zostać w jakimś przedmiocie - więc pytam się: jakim sposobem, jeśli twierdzisz, że (tak wywnioskowałem) inne wymiary są tylko wytworem naszego umysłu?

 

- ale nie sam z siebie, z Ciebie...

Jeśli o nim nie myślałem wcześniej, to nie mógł powstać ze mnie.

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli adresat ma dodatkowe zabezpieczenia, to jak najbardziej :> .
- rozumiem, że Ty posiadasz takowe...

 

[ Dodano: 2006-07-17, 20:24 ]

Tylko, że jeśli jest poszukiwany, to dotykał tego przedmiotu wcześniej - więc jak może widzieć dalsze losy tego człowieka?
- właśnie na zasadzie energii, która została pozostawiona na tym przedmiocie... jest w stanie wyczuć, co się dzieje z tym człowiekiem w tej chwili oraz w okresie do tego czasu.

 

[ Dodano: 2006-07-17, 20:26 ]

O ile dobrze pamiętam, to psychologia jeszcze nie zajęła się dobrze nadświadomością, a Ty do niej nawiązujesz.
- bo biorę różne możliwości pod uwagę i staram się nie ograniczać psychologią, w tych ramach, w których ona istnieje aktualnie... gdyż za chwilę może się okazać iż spektrum działania jest dużo szersze.

 

[ Dodano: 2006-07-17, 20:31 ]

Tak samo energia o której mówisz, to raczej nie ta mechaniczna, a napisałaś, że mogła by zostać w jakimś przedmiocie - więc pytam się: jakim sposobem, jeśli twierdzisz, że (tak wywnioskowałem) inne wymiary są tylko wytworem naszego umysłu?
- o ile ja pamiętam, to pojęcie wytworu umysłu pojawiło się przy okazji własnych wizji i ewentualnego odbierania ich przez wróżkę. Jeżeli chodzi o jasnowidzenie, próbuję również spojrzeć na temtykę inaczej, natomiast nie dokładnie tak samo. Uważam po prostu, że każdy człowiek emanuje jakąś energią, którą inny wrażliwiec potrafi wyczuć oraz którą dana osoba może pozostawiać na przedmiotach.

 

[ Dodano: 2006-07-17, 20:35 ]

Jeśli o nim nie myślałem wcześniej, to nie mógł powstać ze mnie.
- jakby Ci to wyjaśnić? Na zasadzie ziarenka, które zasiałeś w swojej głowie. Tylko, że zarodek nie przypomina efektu ostatecznego... jak w naturze. Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

- właśnie na zasadzie energii, która została pozostawiona na tym przedmiocie... jest w stanie wyczuć, co się dzieje z tym człowiekiem w tej chwili oraz w okresie do tego czasu.

Tja... czyli tak czy inaczej - zostawił energetyczny ślad - a ślad musi gdzieś istnieć, no a w końcu nie widać go fizycznie, nie istnieje w żadnym z nazwanych stanów skupienia - czyli istnieje w innym wymiarze, nakładającym się na pozostałe.

 

Chyba teraz moja kolej, żeby powiedzieć - "nadajemy na innych falach". Gadamy do siebie, ale nie rozmawiamy, i tak czy inaczej nic z takiej wymiany myśli nie wyniknie.

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Chyba teraz moja kolej, żeby powiedzieć - "nadajemy na innych falach". Gadamy do siebie, ale nie rozmawiamy, i tak czy inaczej nic z takiej wymiany myśli nie wyniknie.
- ...
Link to comment
Share on other sites

no tak wszystko da się logicznie wytłmaczyć a duchy nie istnieją i nie ma dusz zmarłych na ziemi,to dlaczego mojej matce w pdzeddzien smierci jej syna snil sie zmarly brast wlasnie w stroju jej syna ,dlaczego mojej chrzestnej kilka lat temu przysnil sie pogrzeb mojego brata? dokladnie to samo miejsce gdzie obecnie jest pochowany?dlaczego po smierci osob ich bliscy czuja obecnosc ich i sa to osoby sc eptyczne,np. po pogrzebie babci mojej znajomej w zamknietym domu nagle przez pokoj przebiegl gwaltowny podmuch wiatru?dlaczego tak jest?

Link to comment
Share on other sites

no tak wszystko da się logicznie wytłmaczyć a duchy nie istnieją i nie ma dusz zmarłych na ziemi,to dlaczego mojej matce w pdzeddzien smierci jej syna snil sie zmarly brast wlasnie w stroju jej syna ,dlaczego mojej chrzestnej kilka lat temu przysnil sie pogrzeb mojego brata? dokladnie to samo miejsce gdzie obecnie jest pochowany?
- to nie duchy, to własna intuicja danego człowieka.

 

[ Dodano: 2006-07-23, 20:54 ]

np. po pogrzebie babci mojej znajomej w zamknietym domu nagle przez pokoj przebiegl gwaltowny podmuch wiatru?dlaczego tak jest?
- wytwór zmęczonej tragicznymi wydarzeniami wyobraźni, w której wszystkie, w innym przypadku normalne sprawy, urastają do rangi "zjawisk nadprzyrodzonych".
Link to comment
Share on other sites

nie zgadzam się gdyz przy owym wietrze były 2 osoby i obydwie tego doświadczyły,poza tym do sąsziadki juz kilka lat po smierci "przyszedł"MĄŻ wyraxnie czuła po tym jak połozyła się do łóżka,że ktos ja stanmowczo odpycha (połozyła się na połowie na której zwykle spał jejmąż) Rita z całym szacunkiem do Ciebie jeśli czegos nie doswiadczasz to tego nie neguj,inni ludzie to przezyli a to ,że TY akurat nie to nie oznacza ,że tego nie ma!

 

[ Dodano: 2006-07-23, 21:20 ]

wytwór zmęczonej tragicznymi wydarzeniami wyobraźni, w której wszystkie, w innym przypadku normalne sprawy, urastają do rangi "zjawisk nadprzyrodzonych".
nie wiedziałam,że gwałtowny podmuch wiatru w pokoju(po przekątnej)jest zjawiskiem normaknym-oczywiście odbyło się to przy zamkniętych oknach i drzwiach.
Link to comment
Share on other sites

Rita z całym szacunkiem do Ciebie jeśli czegos nie doswiadczasz to tego nie neguj,inni ludzie to przezyli a to ,że TY akurat nie to nie oznacza ,że tego nie ma!
- majka, Ty tutaj czegoś nie rozumiesz... pytałaś o zdanie na ten temat i je otrzymałaś... bardzo mi przykro, że akurat moje :lol: .

 

[ Dodano: 2006-07-23, 21:32 ]

I z całym szacunkiem do ciebie maju, Ty również tego nie przeżyłaś... te informacje, które nam przedstawiasz są "z drugiej ręki".

 

[ Dodano: 2006-07-23, 21:34 ]

Jak to jest, że jeżeli chodzi o duchy - zawsze istnieją doswiadczenia babć, ciotek, wujków, znajomym... a nie własne? Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Jak to jest, że jeżeli chodzi o duchy - zawsze istnieją doswiadczenia babć, ciotek, wujków, znajomym... a nie własne? Pozdrawiam.
jesli tym razem będę miała własne doświadczenia w tym zakresie to opowiem o nich ,ale moga byc przecież cyt."wytworami umęczonej wyobraźni":-/
Link to comment
Share on other sites

to nie duchy, to własna intuicja danego człowieka.
...i rozumiem,że spotkania O. Pio ze zmarłymi to też wytwór umęczonej wyobraźni tak Rita? :???: :?:
Link to comment
Share on other sites

Rito to nie jest wytwór chorej wyobrażni. Sama kiedys doswiadczyłam czegos nadprzyrodzonego. To było jakie dwa lata po smierci mojego brata (zginął w wypadku mając 23 lata). Długo jego pokój był zamknięty (mama nie pozwoliła niczego zmieniać) a ja bardzo chciałam miec swój pokój (miałam wówczas 15 lat), nie bałam sie duchów, podchodziłam do tego zupełnie racjonalnie. Wiec dostałam ten pokój w którym on mieszkał.

Pewnego dnia przyjechała kolezanka i spałyśmy razem w jednym łóżku. Była włączona lamka nocna a my sobie rozmawiałyśmy, w każdym razie nie spałyśmy jeszcze.

W pewnym momencie gasnie światło a nas cos sparalizowało, żadna z nas nie mogła się ruszyć zeby zapalić lampkę. Słyszymy jak ktoś otwiera drzwi, czujemy podmuch wiatru, słyszymy ze ktos podchodzi do okna i je otwiera po czy siada na fotelu.... za jakiś czas wstaje z fotela podchodzi do okna, zamyka je i wychodzi z pokoju. Swiatło sie zapala.

 

Leżałyśmy tak znieruchomiałe ze strachu i dopiero za chwilę rozmawiamy o tym co było i nasze relacje są identyczne. Wstałam, poszłam do mamy która twardo spała, budze ją i pytam czy była u nas w pokoju. Mówi ze nie. Podobnie reszta domowników.

Długo nie mogłam zrozumiec co się wówczas stało. Z pokoju się nie wyprowadziłam a więcej taka sytuacja się nie powtórzyła. W każdym razie brata się nie bałam i w tym wszystkim nie czułam w jaki kolwiek sposób zagrożenia

Link to comment
Share on other sites

Rito to nie jest wytwór chorej wyobrażni.
- a gdzie ja napisałam, że chorej? Byłoby miło gdybyś nie przeinaczała moich słów.

 

[ Dodano: 2006-07-24, 20:12 ]

A swoją drogą to dość dziwne zachowanie, bo gdybyś myślała, że - jak napisałaś - to ktoś z domowników... odezwałabyś się, czy zapaliłabyś tę lampkę. Uważam, że wyobraźnia ma dużą moc, zwłaszcza zbiorowa - na zasadzie napędzania strachu... Firanka się poruszy, coś zaszeleści... to duch... tak, to z pewnością duch... bo skoro ona mówi, że duch - to może posiada większe doświadczenie w kwestii duchów i zauważyła, że to był duch, a nie odgłosy "natury".

 

[ Dodano: 2006-07-24, 20:13 ]

jesli tym razem będę miała własne doświadczenia w tym zakresie to opowiem o nich
- baaaaaaardzo chętnie to przeczytam :)

 

[ Dodano: 2006-07-24, 20:16 ]

ale moga byc przecież cyt."wytworami umęczonej wyobraźni":-/
- i wg mnie nawet nie mogą, a będą :). Pozdrawiam.

 

[ Dodano: 2006-07-24, 20:18 ]

P.S. A jeżeli już cytujesz, to zrób to dokładniej, bo słowo "umęczonej" brzmi poniekąd tendencyjnie. Pozdrawiam.

 

[ Dodano: 2006-07-24, 20:20 ]

Oczywiście tylko ten ostatni gość, bo dwa poprzednie to nie ja
-taaaaak... dało się je rozróżnić, inne były intencje :lol:
Link to comment
Share on other sites

Miałem bardzo dziwne zdarzenie. Siedzę przy oknie nagle słyszę jak któś rzuca gazetą mówię tak ""Anita wiem że tu jesteś" ale dalej to samo więc odwracam się i widzę białą postać . Ide do pokoju Anity i wiedzę że ona śpi.

 

Była to Anita, która przez nieświadomą Projekcje Astralną chciała zwrócic Twoja uwage na życie Duchowe :) Wynika to z tego, że Twoja intuicja wyczuła, że to Anita - jednak kiedy sie odwróciłeś zobaczyłeś tylko biała postać. Ludzkie oko tak postrezga Dusze w świecie materilanym!

Link to comment
Share on other sites

Była to Anita, która przez nieświadomą Projekcje Astralną chciała zwrócic Twoja uwage na życie Duchowe Wynika to z tego, że Twoja intuicja wyczuła, że to Anita - jednak kiedy sie odwróciłeś zobaczyłeś tylko biała postać. Ludzkie oko tak postrezga Dusze w świecie materilanym!
- co do intuicji, zgadzam się - chodziło o Anitę. Ale a propos białej postaci - uważam, ze zobaczył, co chciał zobaczyć. Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

co do intuicji, zgadzam się - chodziło o Anitę. Ale a propos białej postaci - uważam, ze zobaczył, co chciał zobaczyć. Pozdrawiam.

 

Ja kiedys miałem tak, że bylem w domu. Wylaczylem telewizor i kładłem sie spać. Idac przez ciemny przed pokój. Zobaczyłem jak naprzeciwko mnie idzie postać, która byla w poświecie takiej mgły. Tak, żę widzialem jej kontury. Bardzo mnie zaciekawiło to zjawisko i nie wystraszyłem sie tego. Zorientowałem sie, ze to jestem ja sam :) Działo sie to w dzien po tym jak sobie popilem. Ogólnie bylem trzeźwy tylko, że na drugi dzien po picu alkoholu mam w nocy dziwne doznania... Własnie pokroju takiego, że cos widze lub słysze :)

 

Ludzkie oko postrezga tylko świat materilany - zero postrzegania świata duchowego. Kiedy nasza świadomośc sie zaczyna budzić - często jest tak, że dostrzegamy rózne rozblyski, migniecia, mamy przewidzenia... To wyglada tak jakby nasza Świadomosc w chwili snu produkowała obrazy - tak robi to na jawie po przez przewidzenia, rozbłyski, migniecia, zamazania...

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Moj pokój jest nawiedzany przez duch małej dziewczynki,skąd to wiem.Zaczeło się parę lat temu ,naj pierw przez kilka lat zdarzało mi się że nagle robiło się zimno ,przechodził mnie dreszcz,zdażało się sporadycznie aż do zeszłego tygodnia gdy ją zobaczyłem jak stoi koło mnie i ogląda zemną film na kompie ,miałą ok. 9lat ubrana była w strój który nosiły dziewczynki z jakies 60 lat temu.widziałem ją tylko ok. 3sekund

Link to comment
Share on other sites

Guest truskawka

To dzieje się od nie dawna jak zauważyłam w moim życiu dziwne zdarzenia, a mianowicie zawsze jak ktoś umiera u nas w rodzinie nim się o tym dowiadujemy dziwne rzeczy się dzieją (tylko o 2 opowiem) To tak to było na jesień była u nas w domu sąsiadka razem z nią ja i moja mama siedziałyśmy w pokoju gościnnym i nagle z kuchni dobiegają dźwięki kapającej wody no to poszłam do kuchni zakręcić kran ale woda nie kapała no to wyszłam z kuchni i poszłam do pokoju i to samo i tak do czasu kiedy do drzwi zadzwonił dzwonek i telegram że babcia nie żyje. Ostatnio takie zdarzenie miało miejsce w grudniu ale tym razem byłam sama w domu zapaliłam sobie ot tak świeczkę i zauważyłam, że płomień świeczki zaczął dziwnie się palić (był dość duży) zdziwiłam się bo nie było żadnego czynnika i wtedy jakoś poczułam, że jest ktoś jeszcze ze mną. Po zgaszeniu jej za chwile telefon, że mój wujek nie żyje. Jak to powiedziałam mamie to powiedziała mi, że przyszedł się ze mną pożegnać.

Link to comment
Share on other sites

Miałam kiedyś przyżycie związane z... duchem? Nie wiem czy można to tak nazwać, bo być moze działała tu wyobraźnia osoby cierpiącej po stracie ukochanego człowieka.

Zaraz po pogrzebie mego tragicznie zmarłego meża,jego rodzice zabrali mnie z malutkimi dziećmi do siebie.Była noc, leżałam już w łóżku i widziałam za oknem cień postaci (tak mi sie przynajmniej wydawało) Wiedziałam, ze to on i wręcz chciałam by był przy mnie obecny.... Sytuacja powtarzała się przez 3 noce z rzędu.Ostatniej nocy zaczęłam odczuwać niepokój, lęk i myslałam sobie ... "Nie chcę się bać. Chcę byś tu był ale nie chcę sie Ciebie bać" Postać już się więcej nie pojawiła.

Po ok 2 tygodniach wróciłam do swego domu i już pierwszej nocy miałam sen ... realny aż do bólu.W snie tym, mąż przyszedł do mnie i... dosłownie czułam jego wzrok ... mówił ze patrzy na mnie, jest ze mną, widzi co robię w ciągu dnia, jak zajmuję się z dziećmi. Prosił bym zrobiła herbatę i zeszliśmy na taras. Przytulił mnie i powiedział że zawsze będzie ze mną a potem ... odszedł. Obudziłam się ... sen ten wydawał mi się tak realny, że nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Ręce mi się trzęsły tak, że nie dałam rady pościelić łóżka i zaczełam dosłownie wyć... bo płakać to za mało dobitne określenie. Tego uczucia nie zapomnę do końca życia.

Od tamtej pory maż śni mi się kiedy ma się coś złego wydarzyć, zawsze ostrzega.

Raz nawet,przed laty, taki sen uratował życie naszemu synkowi.Po kilku nieprzespanych nocach,zabrakło mi sił i zasnęłam, choć powinnam pilnować dziecka.Sniło mi się,że śpie a maż stoi nade mną i krzyczy ze nie wolno mi spać! Jak mogłam zasnać?! Obudziłam sie momentalnie i .... Bogu niech będą dzięki, bo i na pogotowie mogłoby być za pożno. Wierze że Ś.P. maż jest moim duchem opiekuńczym i zawsze będę w to wierzyła.

Link to comment
Share on other sites

MNie raz się przyśnił dziadek. Zawsze powtarzał, że co on będzie w raju, jak w raju nie trzeba pracować a on tak lubił coś robić i to mi tak utkwiło w głowie, że jak umarł martwiłam się bardzo czy jest szczęśliwy. Śniło mi się, że przyszedł, pogłaskał mnie po głowie i powiedział, zebym była spokojna, bo jemu jest teraz bardzo dobrze. Od tej pory więcej mi się nie przyśnił. Natomiast bardzo chciałam, żeby przyśnił mi się mój zmarły tata ale mimo, że minęły już 3 lata, nie spotkałam go w śnie. Stwierdziłam po jakimś czasie (był bardzo złym czlowiekiem), że pewnie nie jest w piekle a stamtad nie da się wyjść.........

Link to comment
Share on other sites

Zaraz po pogrzebie mego tragicznie zmarłego meża
- vivian, los Cię nie oszczędzał, jak widzę. Wiele już w swoim życiu przeszłaś... zbyt wiele (z uwagą czytam wszystkie Twoje posty, stąd wnioski). Gdyby wierzyć, że każdy w swoim życiu ma jakiś limit złych wydarzeń przypadających na niego... teraz możesz być już tylko bardzo szczęśliwa, czego Ci życzę z całego serca. Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

Dziekuję Rito.

Wierzę ze każdy ma jakąś wyznaczoną ścieżkę swego życia i dumnie powinien nia podążac, niezależnie od cierpień, bólu czy przeciwności. Ponoć co nas nie zabije to nas wzmocni.Mnie nie zabiło lecz umocniło, ale i nauczyło pokory a takze pomogło zrozumieć co w życiu najważniejsze.Również pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Wierzę ze każdy ma jakąś wyznaczoną ścieżkę swego życia i dumnie powinien nia podążac, niezależnie od cierpień, bólu czy przeciwności. Ponoć co nas nie zabije to nas wzmocni.Mnie nie zabiło lecz umocniło, ale i nauczyło pokory a takze pomogło zrozumieć co w życiu najważniejsze.Również pozdrawiam
- pięknie napisane, ale nie wierzę, żebyś nie odczuwała chwilami żalu do losu, z całym szacunkiem do Ciebie, po prostu w to nie wierzę. Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Odczuwałam żal do losu i to bardzo często, ale to mi w niczym nie pomogło. Przyszedł taki moment w moim życiu, kiedy zdałam sobie sprawę że nic dobrego dla mnie z tego nie wynika. Dostrzegłam tylko dwa wyjścia... albo będe sie nad sobą użalac i psioczyć na cały świat, albo pogodzę się z losem i mimo wszystko stanę na nogi. Wybrałam drugą opcję. Teraz cieszę się każdym drobiazgiem, każdym pozytywem pomimo tego, że życie mnie nie oszczędza.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

hmm.. skoro mowimy o rzeczach niewyjasnionych.

byla sroda.

koncowka wakacji.

dwie kolezanki byly na wsi, pojechaly na kilka dni pod niamoty. Bienduszka. Wioska oddalona o jakies 20 km od Ostrołęki.

postanowilismy je odwiedzic. ja, moj chlopak, i dwoch kumpli.

piojechalismy, spedzilismy milo czas :)

wracajac stamtad, minelismy dziwny odcinek drogi.

droga jak droga. wiejska, jednopasmowa.

juz pierwszego dnia zauwazylismy ze zakret ktory wystepuje na drodze jest ostry i naprawde niebezpieczny.

jednak wrocilismy bez zadnych problemow.

na drugi dzien, rowniez postanowilismy po poludniu jechac tam raz jeszcze.

 

kilka godzin wczesniej, przymierzalam sukienke na wesele.

nie wiedzialam jakie korale dobrac do niej, i natknelam sie na sznur perel.

zalozylam na szyje.

nie zdazylam zdjac.

rozsypaly sie po calym pokoju.

postanowilam isc kupic drugie.

weszlam do sklepu.

kupilam.

wychodzac bawilam sie nimi caly czas.

okrecalam na nadgarstku.

byly w porzadku.

do pewnego momentu.

zalozylam je na szyje, potem zalozyl je moj chlopak. i nagle.... kolejny sznur korali zerwal sie. rozsypaly sie po calym chodniku.

 

nie zwracajac na to wiekszej uwagi,

pozbieralam je, i schowalam do torby.

potem wychodzac z domu,

zalozylam kolejny sznur korali.

niebieskich

tak zeby pasowaly do bluzki.

potem pojechalismy do tej miejscowosci.

korale mialam ja i moj kolega.

jadac spowrotem

wlasnie na tym zakrecie.

mielismy wypadek.

dachowanie dwa razy.

samochod wygladal tragicznie.

to cud ze udalo nam sie przezyc.

wysiedlismy z rozbitego samochodu

odeszlismy kawalek.

uslyszalam ze cos upadlo.

cos spadlo na ziemie.

spojrzalam.

tak..

korale..

znowu.

 

 

taki zbieg okolicznosci.

dopiero na drugi dzien

dowiedzialam sie.

ze koledze ktory jechal z nami

w ten nieszczesny dzien

tez zerwaly sie korale.

tylko nic nie powiedzial.

bo wydalo mu sie to nie istotne.

moze gdyby wiedzial

ze tego dnia

zerwaly sie 3 sznury korali

wspomnialby wczesniej

 

zastanawia mnie jedno.

wydaje mi sie ze te dwa sznury korali

ktore zerwaly sie przed wypadkiem

byly ostrzezeniem.

te ktore zerwaly sie po wypadku

potwierdzeniem tego

ze ktos lub cos probowalo nas ostrzec.

 

osobiscie nigdy nie wierzylam w takie rzeczy.

az do tego dnia..

 

chcialabym jescze zapytac, czy po przeczytaniu tej historii

Wam tez sie wydaje

ze to byl

znak... ?

 

*pozdrawiam

* _aNitEk

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

alrik widzial "ducha" a ja "dostalem prawie" od ducha.

bylo tak:

pare lat temu (ok7) siedzialem sobie w przepokoju a za mna byla kuchnia w ktorej bylo zgaszone swiatlo. skonczylem wlasnie zabawe z klockami lego :-) i chowalem je do pudelka. kiedy nagle z kuchni wylecial jeden klocek, przelecial kolo mojego ramienia i zatrzymal sie kolo pudelka. odwrocilem sie natychmiast, i oczywiscie nic za mna nie bylo, speed do pokoju jakby sie gdzies palilo, oczywiscie polecialem do rodzicow :P, powiedzialem im to co sie stalo a oni na to ze pewnie spadl z czegos(zirytowany) :P. fajnie nie, ale ja mialem "tone w majtkach"(metafora taka).

Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...

duchy to projekcia naszej podświadomości ;P tak piszą ludzie w książkach;] ale ja w to nie wierze;P ;] cały czas u siebie w pokoju wyczuwam bliskośc jakichś osób ;) nie wiem co to znaczy ale pisząc ten post czuje wzrok na swoich plecach ;|

Link to comment
Share on other sites

Jak mialem 8 lat moj dziadek umarl i w nocy zobaczylem ducha dziadka. W srodku nocy ztracilem panowanie nad cialem nagle wstalem [usiadlem] i zaczelem sie gapic w drzwi. Rodzice sie obudzili i zobaczyli ze siedze i sie patrze bez celu zaczeli do mnie mowic ale wlasciwie nie sluchalem nie moglem oderwac wzroku od drzwi za ktorymi widzialem ducha wyraznie widzialem twarz.Wtedy mama mnie polozyla bo sam nie panowalem nad cialem. I nagle po chwili znowu wstalem. Z tego co mama mi opowiadala to sie pytala na co sie patrze wtedy odpowiedzilem ze na dziadka. Tej nocy trzy razy mama mnie kladla a ja wstawalem mimo wlasnej woli. Od tej pory zaczelem wierzyc w duchy i strasznie sie ich boje. Jeszcze 2 razy widzialem ducha w zyciu. Raz wieczorem przed zielona szkola w lustrze zobaczylem ducha dziadka - tak sie przestraszylem ze nie chcialem jechac na wycieczke. Na wycieczce jedna osoba w krakowie sie zgubila ale po 1 godz zostala odnaleziona i w nasz autokar trafil na czolowke pijany kierowca a jechal ponad 100km o ile wiem ty chyba nie zyje. 2raz siedzialem z tata w salonie ogladam telewizje nagle patrze jakas mara w zoltym ubraniu przeszla z lazienki do mojego pokoju. Powiedzialem o tym tacie odrazu ze chyba ducha widzialem. I razem weszlismy do pokoju a ja odrazu wszedlem i momentalnie spostrzeglem na dywanie kawalek zoltej wloczki czy czegos. Tata nie wierzyl mi ze to kawalek ubrania ducha ale ja uwazam ze skad mogl sie wziasc zolty paproch skoro nie mamy zadnego zoltego ubrania i niczego z czego to moglo byc. Jednak ostanio duchow nie widuje z czego sie bardzo ciesze bo za kazdym razem strasznie sie boje.

Link to comment
Share on other sites

1988, dziadek cię musiał bardzo kochać, i chciał cię przestrzec przed tymi wydarzeniami. nie spostrzegłeś tego? popatrz.

Raz wieczorem przed zielona szkola w lustrze zobaczylem ducha dziadka - tak sie przestraszylem ze nie chcialem jechac na wycieczke. Na wycieczce jedna osoba w krakowie sie zgubila ale po 1 godz zostala odnaleziona i w nasz autokar trafil na czolowke pijany kierowca a jechal ponad 100km o ile wiem ty chyba nie zyje
czy to nie znak od dziadka:> moim zdaniem to tak ;)
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Może Chodzi O Duchy? Wywoływałaś Ducha w Ostatnim Czasie? :shock:

 

[ Dodano: 2007-05-26, 12:36 ]

wiem że to dziwnie zabrzmi ... ale ja wierzę w coś takiego jak duchy :wink: ... niewierzyłam dopóki sama nie zobaczyłam;] śmiałam się z tego i żeby się przkonać z czystej ciekawości wywołałam Kopernika z kolżanką... Mówie wam nie róbcie tego ... przez miesiąc oka nie zmrużyłam ... odwoływałyśmy go przez 2 godziny bo niechciał odejść ... OSTRZEGAM WAS ! nie róbcie tego ... to jest niebezpieczne .. czasami zwykła ciekawość tak jak ze mną ale nie radzę wam tego naprawdę ... zastanówicie się 100 razy zanim to zrobicie ... pzdr ;)

 

[ Dodano: 2007-05-26, 12:40 ]

hmm.. skoro mowimy o rzeczach niewyjasnionych.

byla sroda.

koncowka wakacji.

dwie kolezanki byly na wsi, pojechaly na kilka dni pod niamoty. Bienduszka. Wioska oddalona o jakies 20 km od Ostrołęki.

postanowilismy je odwiedzic. ja, moj chlopak, i dwoch kumpli.

piojechalismy, spedzilismy milo czas :)

wracajac stamtad, minelismy dziwny odcinek drogi.

droga jak droga. wiejska, jednopasmowa.

juz pierwszego dnia zauwazylismy ze zakret ktory wystepuje na drodze jest ostry i naprawde niebezpieczny.

jednak wrocilismy bez zadnych problemow.

na drugi dzien, rowniez postanowilismy po poludniu jechac tam raz jeszcze.

 

kilka godzin wczesniej, przymierzalam sukienke na wesele.

nie wiedzialam jakie korale dobrac do niej, i natknelam sie na sznur perel.

zalozylam na szyje.

nie zdazylam zdjac.

rozsypaly sie po calym pokoju.

postanowilam isc kupic drugie.

weszlam do sklepu.

kupilam.

wychodzac bawilam sie nimi caly czas.

okrecalam na nadgarstku.

byly w porzadku.

do pewnego momentu.

zalozylam je na szyje, potem zalozyl je moj chlopak. i nagle.... kolejny sznur korali zerwal sie. rozsypaly sie po calym chodniku.

 

nie zwracajac na to wiekszej uwagi,

pozbieralam je, i schowalam do torby.

potem wychodzac z domu,

zalozylam kolejny sznur korali.

niebieskich

tak zeby pasowaly do bluzki.

potem pojechalismy do tej miejscowosci.

korale mialam ja i moj kolega.

jadac spowrotem

wlasnie na tym zakrecie.

mielismy wypadek.

dachowanie dwa razy.

samochod wygladal tragicznie.

to cud ze udalo nam sie przezyc.

wysiedlismy z rozbitego samochodu

odeszlismy kawalek.

uslyszalam ze cos upadlo.

cos spadlo na ziemie.

spojrzalam.

tak..

korale..

znowu.

 

 

taki zbieg okolicznosci.

dopiero na drugi dzien

dowiedzialam sie.

ze koledze ktory jechal z nami

w ten nieszczesny dzien

tez zerwaly sie korale.

tylko nic nie powiedzial.

bo wydalo mu sie to nie istotne.

moze gdyby wiedzial

ze tego dnia

zerwaly sie 3 sznury korali

wspomnialby wczesniej

 

zastanawia mnie jedno.

wydaje mi sie ze te dwa sznury korali

ktore zerwaly sie przed wypadkiem

byly ostrzezeniem.

te ktore zerwaly sie po wypadku

potwierdzeniem tego

ze ktos lub cos probowalo nas ostrzec.

 

osobiscie nigdy nie wierzylam w takie rzeczy.

az do tego dnia..

 

chcialabym jescze zapytac, czy po przeczytaniu tej historii

Wam tez sie wydaje

ze to byl

znak... ?

 

*pozdrawiam

* _aNitEk

 

taak ja uważam że to znak ... może to dzięki temu czemuś przeżyliście ... kto to wie ... pozdro

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Kiedyś w nocy szłam z moją koleżanką drogą, kiedy z naprzeciwka jechał samochód zobaczyłyśmy kogoś zbliżającego się, tak jakby na rowerze, pomyślałyśmy, że to kolega, ale kiedy przejechał drugi samochód i postać zniknęła, byłyśmy przerażone, była bardzo jasna noc, wszystko naokoło oświetlone i nikogo w polu widzenia. Widziałyśmy to obydwie, nie ma mowy o jakihś urojeniach.

A ja sama kiedyś miałam takie dziwne przygody, że szłam sobie w biały dzień i nagle zobaczyłam przed sobą własny cień otoczony takim żółtym światłem, zdarzało się to często, niezależnie, czy dzień był słoneczny, czy deszczowy. I tego dnia kiedy zobaczyłyśmy z kumpelą to postać, ona też zobaczyła tą "łunę", oświetlającą tym razem nas obie, a z tyłu nie jechał żaden samochód! Wtedy dopiero mi uwierzyła, ale dokładnie tego dnia, tą łunę widziałam ostatni raz.

Link to comment
Share on other sites

Zdarzało mi się to już wcześniej że odczuwałem i widziałem zjawy. Wystarczyła wtedy jedna mocna myśli i sobie odchodziły. Właśnie stało się coś czego nie przeżyłem od dzieciaka... Leże w łóżku i próbuje zasnąć a tutaj sie zwaliło na mnie dwóch!! Dwa byty nieokreślonej płci! Nie miałem czasu żeby sie nad tym zastanawiać! Normalnie przycisneły mnie do łóżka i nie mogłem złapać oddechu, niestety przez cały czas zachowałem świadomość tego co się działo! Jestem tak wystraszony jak nie byłem od 7 roku życia kiedy miałem to po raz pierwszy! I te szepty i trzaski w całym pokoju! Masakra! Walczyłem z nimi dobrych kilka minut... Nie zasnę już dzisiaj do póki nie będzie jasno... Co za noc!! A przeczuwałem od kilku dni że coś się zbliża...

Link to comment
Share on other sites

Niebanalna sprawa...Szczerze mowiac, "zakrzywienia przestrzenne", jakie moglyby wywolac takie zjawisko sa raczej czysto teoretyczne. Warunki atmosferyczne sprzyjaja halucynacjom nawet w porze nocnej, temperatura, cisnienie, zmeczenie godzinnym wysiadywaniem w umiarkowanie wygodniej pozycji przed komputerem, niewyspanie, to wszystko rzutuje na swiadomosc. Spotkalem sie niejednokrotnie z podobnymi sytuacja mi, jakie opisales, to co widziales, odczuwales, wydarzylo sie, a niejako w innej plaszczyznie. Nie ma watpliwosci ze takowe - inne plaszczyzny istnieja, jest ich naprawde sporo. Miedzy innymi smierc klinieczna itd. Calkiem niedawno (pare miesiecy temu, jeszcze w porze zimowej) mialem dosc niecodzienna sytuacje. Wydarzylo sie to nad ranem. Nagłe zerwanie, spontaniczne zerkniecie na zegarek...zegarek, ktory pokazywal dokladnie to, co zechciala moja podswiadomosc, pobudzona przez jakies bodzce, ktore pamietam z lat dzieciecych. Zegarek, pokazywal najczystszy falsz, to chcialem widziec... Pęd i ubieranie sie jeszcze na klatce schodowej, nawet nie zauwazylem do jakiego tramwaju wskakuje, w jakim kierunku jade...w dobrym... Co chwila zegarek i uplywajacy czas...za szybko. Widzialem wttedy wiele, slyszalem jeszcze wiecej, glosy, smiechy, szyderczy upiornie wredny smiech, nienawidze go, gdzies tam w podswiadomosci jest zaszyta taka nuta, na ktorej dzwiek cale moje cialo drzy i skreca sie z odrazy. Czulem to tamtego ranka. Twarze przechodniów, ludzi siedzacych w tramwaju, zamazywaly sie. Czulem sie jakbym byl w transie, jakby mnie zahipnotyzowano, jakbym nacpał sie na amen. Uczelnia. Wejscie do budynku - zamkniety!! Jakas majaczaca za szklem sylwetka woznego. Poza nim - pustki. No i oczywiscie opetany student, ktory zapewne w ocenie woznego nachlal sie i przyszedl 2 h za wczesnie na uczelnie...

Wtedy dopiero powoli zaczelo ustepowac...zegarek znormalnial w moich oczach... Głupcze, co ty robsz tutaj, powinienes jeszcze spac...to byla pierwsza mysl.

Wrocilem chyba do odpowiedniej sfery. Szara rzeczywistosc, potrafi wydac sie wtedy szczesciem. Nic Cie juz nie przesladuje, nawet te dwie godzinny ujetego snu, staja sie drobnostka. Co sie wydarzylo potem - nie pamietam, poza tym, ze wyslalem jakiegos durnego sms'a - zreszta zignorowanego, przez odbiorce. Nie dziwie sie tej osobie, ale ja nie zignoruje jak ktos napisze cos takiego do mnie, bo wiem, ze to nie sa halucynacje, Ty Bartko miales cos bardzo podobnego. Pewne rzeczy wracaja, w przelomowych momentach, moga nas oslabic, a takze moga wzmocnic. Jesli ktos ma wrazliwa podswiadomosc, jesli jego umysl jest otwarty na szeroko pojeta ezoteryke, czasami moga wystepowac zjawisko, ktore nie zawsze da rade wyjasnic. Nie znam dostatecznie Ciebie bartko by wylowic dlaczego spotkalo Cie cos takiego. Ale zycze Ci, zeby nastepnys razem razem dołozyl im solidnie, maja juz do czynienia nie z dzieciakiem siedmo letnim, tylko z facetem. Wewnetrznie sobie to ulozysz - nie powinno byc problemow. Spokojnej nocy.

Link to comment
Share on other sites

Fakt faktem przed tym "zdarzeniem" medytowałem i udało mi się dojść do dość głębokiego stanu... Zdarzenie to nastąpiło po około 10min (nie wiem dokładnie). Duchy często mi się pokazywały często kosztem mojej energii ale to było niesamowite! Zaraz po tym jak przeszedł strach zacząłem się zastanawiać czy to nie jest jakieś ostrzeżenie bo zawsze trzymano łapska z dala ode mnie :) Chyba że te większe urwisy... A trochę tego było. Jedyne czego jestem pewien że to nie był żaden stan przejściowy między snem a jawą, że nacisk na moją klatkę był bardzo duży (spowodowany bardzo dużym ubytkiem energii z czakramu splotu słonecznego) różniący się znacznie od paraliżu sennego bo tam bardziej mięśnie są napięte i nie można się ruszyć i że jestem dumny z tego że dałem im rade :).

 

PS: Niko dzięki za słowa otuchy:). Musze sobie teraz wszystko poukładać a szczególnie po nie przespanej nocy :neutral:

Link to comment
Share on other sites

Fakt faktem przed tym "zdarzeniem" medytowałem i udało mi się dojść do dość głębokiego stanu...

chyba nie byles jednak gotowy w tamtym momencie na zejscie az tak gleboko...

Ale wazne ze sie wybroniles.

Link to comment
Share on other sites

A wiesz że nie pomyślałem nawet o tym z tej strony... Prawdopodobnie masz racje. Dlaczego wcześniej na to nie wpadłem. Za każdym razem przecież jak stawiam krok dalej muszę stawić czoło jakimś bytom reakcji. Przecież ostatnio po rzuceniu dość dobrego(w sensie że mocnego) uroku, w mojej skali to było coś naj co kiedykolwiek udało mi się zebrać i ukierunkować to przez tydzień byłem chory na coś czego lekarze nie umieli zdiagnozować...

Link to comment
Share on other sites

To, ze tego nie dostrzegasz, to owoc Twej osobowosci, charakteru. Dodam, ze owoc konieczny, jesli igra sie z ne do konca zbadanymi i ostroznymi rzeczami. Bez tego, nie zrobilbys nastepnego kroku, a tak, jest on tylko kwestia czasu...

To natura, Twoja natura, ktora pcha Ci coraz glebiej.

Link to comment
Share on other sites

I cholera wie gdzie mnie ta moja natura doprowadzi. Albo będę się rozwijał zachowując swoje zmysły albo rzucę to wszystko w perony jak będę stał na skraju ześwirowania :) Optymistycznie bardzo... taka rosyjska ruletka z tym że tylko ja mogę zapewnić sobie kolejne rundy...

Link to comment
Share on other sites

...tak sie mowi, ale zawsze cos wytrzesie, nigdy nie pozostawi niezmienionego, zawsze cos zabierze, czesto cos cennego, czasem zbyt cennego. :neutral:

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem... nawet odwieczne skały uginają się pod naporem wody... Nigdy nie będą takie same po uderzeniu fali, choć na pierwszy rzut oka nie sposób dostrzec różnicy..,

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Przypomniało mi się jeszcze coś. Kiedy byłam mała, miałam jakieś 6 lat, obudziłam się w nocy. Z mojego łóżka widać było korytarz, mniej więcej do drzwi sypialni rodziców. Zobaczyłam tam kogoś, myślałam, że to moja mama, nie pamiętam, czy coś do niej powiedziałam. W każdym bądź razie był to zarys sylwetki, wyglądał tak, jak kobieta w koszuli nocnej. Rano powiedziałam o tym mamie, ale ona powiedziała, że jej na tym korytarzu nie było, nie wstawała w nocy ani nic z tych rzeczy.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Dlaczego człowiek nie moze posiąść 100% wiedzy,baaa możliwości jakimi władać potrafi jego mózg..... no niech będzie chociaż 60% :( ? Dlaczegooo..?

poprawię cię;] jest to tylko 10% i jest to stwierdzone naukowo, nie oszukujmy się, ale człowiek jest poprostu zbyt tępy aby używać pozostałej części mózgu
Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

ja miałam coś innego... kiedys obudziłam sie rano i leżąc jeszzce słyszałam jak ktoś wyraźnie chodzi po pokoju obok... a że podłoga była wtedy jeszcze stara no to skrzypiało niemiłosiernie... zaczęłam nawoływać by sie dowiedzieć kto tam jest... zebrałam sie w końcu na odwage, poszłam i nikogo nie było... ogólnie to cały dom mój był pusty i zamknięty bo wszyscy pracowali na dworze...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

W moim przypadku nie wiem czy jest nawet sens zakładania tutaj tematu o tym, ale może pomożecie mi go znaleźć, jeżeli takowy istnieje.

 

Otóż ponad rok temu miała miejsce jak dla mnie dosyć niezwykła rzecz. Był późny wieczór, leżałem sobie na łóżku. słuchając mp3 i czasami zerkając na telewizor (włączony, był na przeciwko łóżka). W ten czas bardzo, ale to bardzo podobała mi się piosenka Kate Ryan - Je t'adore i non stop jej słuchałem. Tego wieczoru byłem bardzo podniecony jej słuchaniem, czułem się szczęśliwy i w ogóle.

I nagle zerkając na telewizor ujrzałem w nim jakby cień postaci. Znajdowała się w lewym, dolnym rogu telewizora ("wielka" gdzieś na jedną ćwiartkę powierzchni kineskopu). Wydawała mi się być sylwetką młodego chłopaka. Wychylała się jakby na bok, zwrócona w moim kierunku. Po chwili zamknąłem oczy, bo nie wierzyłem w to co widzę, a gdy je otworzyłem już jej nie było. O dziwo nie dostałem zawału. Pierw byłem po prostu zdziwiony. Nie przejąłem się tym specjalnie. Później pomyślałem czy ktoś nie znajdował się za mną, na prawo od miejsca w którym leżałem (a były tam drzwi). No ale rzecz jasna: o żadnym cieniu w telewizorze nie było mowy, choćby ze względu na to że w pokoju było zupełnie ciemno, nie licząc włączonego telewizora. Ogólnie to wydarzenie mnie wtedy bardziej zaciekawiło niż wystraszyło.

Ale wkrótce po tym doszedłem do ważnego wniosku. Wydaje mi się że nie było przypadkiem że ten, jak miewam, duch ukazał się akurat wtedy a nie kiedy indziej. Ponieważ miałem wtedy wyśmienity humor i chyba dlatego nie dostałem na jego widok zawału.

 

Drugi epizod miał miejsce około rok po wyżej opisanym wydarzeniu. Mam strych na pierwszym piętrze, obok innych, zwykłych pokoi. To była noc, późna noc. Postanowiłem porozmawiać przez telefon komórkowy z moją przyjaciółką, a że jedynym spokojnym i ustronnym miejscem gdzie mogliśmy porozmawiać był strych, tam się właśnie udałem. Podczas naszej rozmowy w pewnej chwili, moja przyjaciółka zamarła. Zapytałem co się stało. A ona mi odpowiedziała, że słyszała w telefonie jakby ktoś za moimi plecami, kobiecym głosem, zawołał do mnie po imieniu: "Paweł". W pierwszej chwili moja przyjaciółka pomyślała że to moja mama, ale gdy jej powiedziałem że to z pewnością nie była ona ani nikt inny, sprawa zrobiła się dziwna. Po kilku dniach, moja przyjaciółka dowiedziała się od wujka, że jest możliwe że bardzo, bardzo rzadko mają miejsca zakłócenia i czasami do czyiś rozmów mieszają się rozmowy innych.

Ale szczerze nie uwierzyliśmy że właśnie takie zakłócenie miało wtedy miejsce.

 

Co to może oznaczać? Czy powinien coś z tym zrobić?

 

Czasami dochodzę do wniosku że to jeszcze nie koniec takich dziwnych wydarzeń. Jakbym czekał na kolejne ...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Moze wydac sie to dziwne, ale jestem przekonana ze mamy goscia w domu...

Wprowadzilam sie do kuzyna do niemiec dwa lata temu, pewnego dnia gdy bylam sama w domu, ujrzalam przelotnie chlopca ok.10 lat ubranego na ok.1940 rok. Stal w przedpokoju, z lekka sie przestraszylam, ale bylam cicho. Nic o tym nie wspomnialam kuzynowi, pomyslalam ze uzna mnie za kretynke. Ale jakis czas pozniej chlopiec znowu sie pojawil. Pozniej mialam wrazenie ze jest CALY CZAS w domu. Nie wytrzymalam i poszlam do kuzyna, zapytalam sie czy sa tu jakies duchy (delikatniej xD). On spojrzal na mnie, nie byl zdziwiony i zapytal, czy tez widuje tu czasem postac chlopca. Opisal go tak samo jak ja, powiedzial ze pojawil sie okolo 2 lata temu. Od tej pory przywyklam do jego obecnosci, widzialam go tylko 2 razy, ale dawal o sobie znac. Lekkie trzaski w innych pokojach, stukoty... Po czasie nawet przestalam sie bac i gdy tylko uslyszalam jakis dzwiek mowilam ,,Wiem ze tu jestes'' i usmiechalam sie, czulam jakby chcial sie bawic. Mial tez swoj pokoj, mianowicie pokoj goscinny, dlatego zadko tam bywalam, bo sie czasem jednak balam. Czulam ze to ,,jego'' pokoj. A juz wogole bylo koszmarem usiasc na ,,jego'' fotelu. W kacie pokoju stoi fotel, czesto szlo wyczuc jego obecnosc, nawet goscie tam nie siadali, stali, ale nie usiedli... Chociaz nic o tym nie wiedzieli...

Jednak kilka miesiecy temu chlopiec zniknal i juz sie nie pojawil... Czesto czuje obecnosc czyjas, ale to nie jest on... Nie wiem dlaczego, ale w tym domu duzo jest takich dziwnych rzeczy... Zwlaszcza nie lubie salonu, boje sie tam wchodzic... P.S NIKT w tym domu przed nami nie mieszkal...

Link to comment
Share on other sites

Może nikt nie mieszkał bezpośrednio w tym domu, ale na jego terenie. Chodzi mi o to, że w miejscu Twojego domu mógł kiedyś stać inny, który z czasem wyburzono.

Na takich sprawach zupełnie się nie znam i nie mogę Ci doradzić, ale wierzę w to, co napisałaś.

Pozdrawiam;)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

hej chciałabym podzielic się z wami moim snem, który powtarza mi się już od pół roku. Śni mi się że jestem w swoim łóżku i się budzę, zazwyczaj tak jak wcześniej zasnęłam. Wtedy do mojego pokoju wchodzi dziwne powietrze mam uczucie ze jest to jakaś osoba. Ale jej nie widzę. Czuję jak kładzie się koło mnie.Ja chciałabym coś zrobi ale nie mogę. Próbuję się poruszyc ale nie mogę nawet drgnąc palcem. Jestem całkiem świadoma wszystkiego co robie i myślę w tym śnie. Gdy to coś leży koło mnie wiem że to jest sen... Potem się budzę... Co o tym myślicie??

 

[ Dodano: 2008-04-02, 18:27 ]

Ostatniej nocy znowu mi się to śniło. Jednak było trochę inaczej niż zwykle. Śniło mi się że całą noc nie spałam i była u mnie moja siostra. Usiadła przy mnie i sobie rozmawiałyśmy o starych czasach. Ale usłyszałam kroki na korytarzu i pomyślałam że to musi byc moja siostra bo nikt inny by nie wchodził do jej pokoju o tej porze. Więc skoro siostra weszła do pokoju to kto koło mnie siedzi?? I z kim rozmawiam?? Ta osoba zniknęła :???: Zaczęłam się nad tym zastanawiac i doszłam do wniosku że to musi byc jeden z tych moich powtarzających się snów... Wtedy się obudziłam...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Te Paralize ze niby w polowie w snie a w polowie na jawie Wydaje mi sie ze to

Zmora czy cos a kiedys byl jeszcze komentaz ze widzialam ramie meszczyzny to pewnie bylo cos innego.ale NIE JESTEM PEWNY CZY TO ZMORA.

Zmora to cos ze ci sie wydaje ze spisz i ze ktos cie dusi to proste organizm niespi a umysl spi.

 

A kiedys snilo mi sie wkulko to samo ta sama twarz w prusicach kiedys wisiala reklama na bloku ze tu jest Fryzjer i byla taka twarz namalowana jak ten facet z straszy film 4

Czarne dlugie wlosy Maska (ale na tyej reklamie jej niebylo) noi spie

Bawie sie z rodzicami i nagle puka ktos w okno i ta twarz to bylo straszne

Mysmy uciekaly do luzka bo tata muwi juz czas (Niepamientam dokladnie bylo dawno temu)noi to wkulko juz po pierwszym snie bylem przestraszony i taki dziwny nieby lo we mnie fantazji. moze wyda wam sie to dziwne i glupie ale babcia przelala mi 13 razy jajko i poszlem spac . ni mi sie ostatnia wersja tego snu zjawa puka do okna ja z ogromnym strachem podhodze do okna i zdejmuje maske i nagle byla to przepiekna blondynka ktura zaraz uciekla i juz nie bylo tego snu. prosze o wyjasnienie :cool: :wink::wink:

 

[ Dodano: 2008-06-21, 07:25 ]

aaa te duchy przy paralizu to jest tak. twuj umysl dopasowuje sen do strachu itp.

Bo twuj umysl jak opisalem w poprzednim komenteru spi a cialo nie i niemozez sie ruszyc bo umysl odpoczywa. masz otwarte oczy i dlatego wydaje ci sie ze widzisz duchy ale tak nie jest ty czujesz ze masz oczy otwarte ale twuj umysl spi i wydaje ci sie ze masz sen na jawie. jesli ktos mysli ze zmora jest tylko rza w RZYCIU to u niekturych ludzi nie zmora sie powtwza u niekturych ludzi . trzeba myslec ah to zmora poleze i paraliz zniknie . :neutral: :n16 :n16 :n16

Link to comment
Share on other sites

Podolski, czekam na pw z POPRAWNIE napisanym postem. Ze znakami interpunkcyjnymi i mniejszą ilością błędów. Przecież tego się przeczytać nie da bez domysłów i rozszyfrowywania Twoich super skrótów myślowych..

 

[ Dodano: 2008-06-21, 09:25 ]

ps. poza tym zdaje mi się, że upajasz nas wiedzą wyssaną z palca..

Link to comment
Share on other sites

Wiolus07 - Niektórzy nazywają to właśnie zmorą. Jednakże czytałem o tym dość sporo a nawet sam to przeżyłem :) . Wiec nie masz się czego bać bo to tylko stan w którym pewna część mózgu się odłącza ( śpi ) a inna część wtedy troche za bardzo pracuje dając Ci poczucie obecności kogoś obok siebie a czasem nawet możesz słyszeć jakiś głos. A paraliż przy tym stanie jest normalny więc się nie bój:) potraktuj to jako nowe przeżycie :). Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Byliśmy kiedyś grupą przyjaciół, wszyscy od pewnego czasu widzieliśmy tego samego ducha. Wszystkich ten sam duch przekazywał informację o zbliżającej się śmierci naszych bliskich, albo nieszczęściu nas czekającym. Nie wywoływaliśmy wcześniej żadnych duchów, ani nie bawiliśmy się w ezoterykę. Wręcz przeciwnie - byliśmy bardzo sceptyczni. Ci, którzy rozpoczęli z nim walkę stracili bliskich, a dziś sami są ciężko chorzy. Czy wszyscy mieliśmy takie same urojenia i czy wszyscy jesteśmy chorzy psychicznie? A może jest świat astralny, który ingeruje w nasze życie i karmi się naszą energią? Może warto to przemysleć?

Gdy pojawiał się ten duch my go widzieiliśmy (i wcale nie był biały) - obcy ludzie wyczuwali go podświadomie odwracając głowy w jego kierunku.

Są rzeczy na ziemi i niebie, o których nie śniło się filozofom. Są też stany umysłu, które płatają figle, jest też bujna wyobraźnia, ale są też inne byty...

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...