Skocz do zawartości

Świadomy sen, wejrzenie w siebie, energia, przerażenie, huk, istota, KRZYK!


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Witam.

 

Wczoraj zacząłem lekturę "Szaman miejski" - Serge Kahili King. Ze względu że zawsze ciekawił mnie szamanizm i techniki uzdrawiające, obrzędy, rytuały trans. Położyłem się spać i pierwszy raz od długiego czasu miałem świadomy sen. Postanowiłem go nie zmarnować. Jak zwykle po "ocknięciu" się we śnie trochę się poruszam trochę porozglądam. Tak też zrobiłem tym razem. Nie pamiętam początkowej scenerii ale zacząłem się wybudzać i poczułem że leżę w łóżku na plecach ale dalej spałem. Przywołałem więc energię wewnętrzną żeby zostać we śnie (od jakiegoś czasu z przerwami medytuje). No i pozostałem. Skupiłem się mocniej i zacząłem jak by medytacje przez sen. Chciałem wniknąć głębiej w siebie. Nie wpadłem na ten pomysł tak jak by "o tak zrobię to" tylko była to jak by automatyczna podświadoma intencja. Gdy poczułem ze mi się udaje usłyszałem przeraźliwy krzyk, KRZYK JAK BY NIE Z TEGO ŚWIATA. Coś pomiędzy krzykiem przerażonej dziewczynki, a krzykiem szaleńca, do tego połowa mojego ciała zaczęła drętwieć i kilka partii mięśni się spięły. Nogi w udach i piszczelach też się spięły i zaczęły się podnosić. Do tego czułem się jak bym był w jakiś górach skalistych i cały czas wiał, uderzał i dudnił bardzo mocny wiatr. Czułem jak dudni mi w uszach i przenika mnie. Wszystko miało dziwny oddźwięk, jak by dźwięki odbijały się w metalowej puszce.

 

Byłem na prawdę w szoku i nie powiem przestraszyłem się. Udało mi się mentalnie cofnąć. Zacząłem znów się budzić ale przywołałem więcej energii. Nie wiedziałem co to jest, jedynie czułem że to coś jest we mnie. Jakaś istota czy część mojej podświadomości która jest zraniona i sieje chaos i spustoszenie. Czułem że ta istota w sumie się boi i cierpi, jest jak by ranna.

 

Postanowiłem więc wniknąć jeszcze raz. Cała sytuacja się powtórzyła, lecz krzyk był trochę mniej wyraźny i zdecydowany ale dalej miał niesamowitą intensywność. Przebywałem w tym miejscu trochę dłużej i krzyk ucichł. Pozostało tylko uczucie pystki, wiejący wiatr który mnie przenikał, chłód i jakieś dziwne uczucie nieszczęścia, jak by gorycz, żal do świata. Kilkakrotnie jeszcze wychodziłem i wchodziłem do tego miejsca (jak tam nie byłem czułem się bezpieczniejszy i mogłem chwilę pomyśleć) Po kilku razach krzyk przestał mnie atakować. Jednak zacząłem robić dłuższe przerwy to znów się zjawiał lecz dużo mniej intensywnie i bez agresji takiej.

 

To miało miejsce dziś w nocy i nie wiem co myśleć o tym. Mogę tylko opisać wam jeszcze mniej więcej jak wygląda moja sytuacja życiowa i jakie mam odczucia do tego snu.

 

Po pierwsze to jestem że tak powiem "zepsuty" jakieś 5-6 lat temu moje życie zaczęło się maksymalnie pier***ić (musiałem użyć tej formy ekspresji). Kiedyś byłem idealistą czerpiącym przyjemność z pomocy innym. Potem radykalnie zmieniłem nastawienie do świata i od jakiegoś czasu wracam do siebie. Dużo czytam o ezoteryce, energiach, czakrach, byłem na 10 dniowym kursie Vipassany i czuje że większość nowej wiedzy jest prawdziwa. Że jest coś więcej niż to co ogarniamy w normalnym stanie świadomości swoimi zmysłami. Zawsze to czułem.

Jednak od tamtych dni jestem pusty w środku, skala moich dni waha się od "zrąbanie" "źle" "nie najgorzej" i "może być". Nic mnie nie interesuje za bardzo. Wszystko robię na odwal, tak aby aby. Do tego zawalam terminy ze wszystkim przez co potem jem stress garściami, nie angażuje się w to co robię. Często robie coś inpulsywnie bez myślenia o konsekwencjach (zazwyczaj jeżeli chodzi o głupie rzeczy które pomagają mi zabić monotonność), przez co też potem jestem w tarapatach. Ostatnio zauważyłem że nie pamiętam kiedy ostatnio byłem z siebie DUMNY, kiedyś bywało to często teraz nie. Nie mam w życiu żadnej pasji, zajawki, coś co mógłbym kochać i czemu się poświęcać. Moja dziewczyna mówi że nie czuje tego co powinna czuć w związku. Długo już z tym walczę ale jakoś sobie nie radzę. Sąto bardzo małe kroczki i zazwyczaj jest lepiej i znów dołek motywacyjno-emocjonalny.

 

Co do snu to nie wiem co to było. Wiem że to było coś co siedzi we mnie. Tylko czy to jest jakaś inna istota któa się zagnieździła w mojej duszy, podświadomości czy manifesta moich aktualnych lęków, kompleksów, złości i urazy do świata. Wiem że nie było mi to pokazane bez przyczyny. Wiem też że ta istota też się bała. Jak przestawała krzyczeć to jak by dlatego że się oswajała albo zauważała że mnie nie przestraszy.

 

Nie wiem, proszę, napiszcie co o tym sądzicie.

 

Pozdrawiam

Napisano

Sądząc po opisie trafiłeś na życiowy kryzys i utknąłeś na nim. Piszesz, że utraciłeś idealizm. To wbrew pozorom boli bardziej tego, który traci ideały niż jego otoczenie. Ludziom się zwykle wydaje, że teraz skoncentrują się na sobie i wszyscy zobaczą co stracili. Ale naprawdę boli to głównie ich. Piszesz też, że zwróciłeś się do ezoteryki, rozwijanie duchowości to niezły pomysł, ale na drodze do tego rozwoju stoi ci jakaś blokada energetyczna. Energia utknęła na przyczynie kryzysu i tam się gotuje, stąd jakaś część ciebie jest stale w stanie pobudzenia - stąd krzyk i strach. Również brak sił i motywacji może byś spowodowany tym, że część twojej siły jest odsysana w rejon kryzysu.

Powiedziałabym, że chociaż rozwój duchowy jest niezłą drogą, to ten kryzys będzie miał bardziej przyziemne rozwiązanie, co nie znaczy, że łatwiej będzie do niego dojść.

Powstaje pytanie, co spowodowało ten kryzys? Miałeś jakieś traumatyczne wydarzenie? W jakim wieku jesteś?

Napisano

Mam 22 lata.

 

Nie wiem czy moje przeżycia były traumatyczne. W porównaniu z przeżyciami innych moje przejścia to były na prawdę kaszką. Chyba chodziło bardziej o to że straciłem wszystko co uważałem że mam, a było tylko iluzją.

 

Po pierwsze rozpad związku rodziców. Codzienne krzyki, rzucanie obrączkami. Przez rok powietrze było aż gęste w domu a rozmawiało się tylko kłótnią.

 

Po drugie na prawdę mocno zakochałem się w dziewczynie która sama miał kłopoty osobowościowe i raniliśmy się przez okres 3 lat.

 

Chyba nie chodziło o skalę wydarzeń do tragedii jakie ludzie spotykają a bardziej kontrast pomiędzy tym jakie uważałem za idealne swoje życie i jaką miałem całą wizję świata, a tym jakie się okazało. Te dwie sytuacje nałożyły się na siebie i przez mniej więcej rok chyba miałem depresję. Nie jestem pewien, nie zgłosiłem się do żadnego specjalisty. Po prostu nie wyobrażałem sobie że człowiek może się przez 9 miesięcy tak paskudnie czuć.

Napisano

Nie należy porównywać się z innymi w żadnym kontekście. Traum też. Ludzie rozwijają się indywidualnie. W twoim wieku osobowość jeszcze się kształtuje bardzo dynamicznie, więc nie ma co się dziwić, że tak zareagowałeś.

 

Twój kryzys to coś co dotyka większość ludzi, kiedy jesteśmy dziećmi dorastamy czując się bezpieczni i wyrastamy w przeświadczeniu, że wszystko jakoś będzie. Nawet skazańcy idący na krzesło elektryczne mają syndrom polegający na tym, że mają takie poczucie, że w ostatniej chwili jakoś się zmieni ich los.

 

Taka ludzka natura, lubimy porządkować świat i uważać się za koronę stworzenia. Niestety to tak nie działa i prędzej czy później świat uświadamia nas, że nie panujemy nad nim wcale. To wywołuje gwałtowny sprzeciw i strach, bo nie czujemy się już bezpiecznie. Dzieci, kiedy nie mogą czegoś osiągnąć potrafią się położyć na ziemi i ryczeć, ale dorośli przekonują się prędzej czy później, że nikt ich nie słucha i niczego nie zmienią.

 

To prowadzi do kolejnego lęku - jeżeli już zobaczyliśmy, że nie jesteśmy nietykalni, umysł zaczyna zastanawiać się nad byciem śmiertelnym. Jakby jednego lęku nie wystarczyło.

Można się z tym pogodzić albo położyć się i ryczeć. Jakaś twoja część właśnie ryczy, mając nadzieję, że ktoś, być może rodzina, albo świat się opamiętają i znów będzie jak dawniej. Stąd ten wrzask.

Napisano

Czyli uważasz że dalej nie pogodziłem się z rzeczywistością i stąd ten strach, ból i krzyk?

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...