Jump to content

Medytacja - odpowiedz na pytania. - dla zaawansowanych


Kurtyzana
 Share

Recommended Posts

Witam

Pierwszy post więc prosiłbym o próbę odpowiedzi na pytania które zadam na końcu.(w tym momencie nie wiem nawet jakie one będą)

 

Zaczne od tego iż medytacje zaczełem jako 14 latek(nawet po pare h dziennie)

Powodem była próba uspokojenia umysłu(rozrabiaka) , co udało się osiągnąć.

 

Na początku przed oczami(zamkniętymi) widziałem przelatujące twarze, jakieś 2 msc(różne nieznane mi).

Następnie zaczeły pojawiać się obiekty różne coraz bardziej złożone które zaczeły się obracać w każdej płaszczyźnie.

W momencie gdy udało mi sie myślą być ustawionym cały czas w tym samym punkcie obiektu(tj również obracałem się umysłem tak jak obiekt)

Usłyszałem wybuch który mnie wyrzucił z medytacji(później okazało się iż był to zwykły dzwięk który tak mocno się wyostrzył)

następnie w innych medytacjach udawało mi sie rozgrzać do bardzo wysokiej temperatury okolice śledziony(cały brzuch stawał się gorący i mocno czerwony)

Zmysł wyczucia sytuacji ogromny - wyczuwanie sytuacji, wyczuwanie czegoś jak słupy energetyczne które pojawiaja się i po chwili znikają np na ulicy/chodniku/gdziekolwiek.

Widziałem aure i to przez przypadek bo nie oto mi chodziło(ale zawsze staram się zapamiętać jak to odtworzyć).

Jednak najciekawsze moje doświadczenia:

Muzyka... klasyczna tak chaotyczna z tyloma instrumentami ale niezwykle piękna, zawsze inna zawsze niesamowicie skomplikowana.

Nauczyłem się wchodzić w ten stan w ciągu 5 min, aby słuchać tej muzyki.

Następnie po kilku latach krążenia dookoła różnych tematów(nigdy nie czytałem książek na ten temat żeby sie nie blokować), zaczełem jakąś podróż po różnych miejscach z uczuciem że zawsze któś koło mnie jest, w momencie próby ingerencji zawsze wyrzucało mnie z medytacji.

 

Pewnego dnia trafiłem na droge(dosłownie i w przenośni) gdzie stał swego rodzaju szlaban i uczucie że jak go przekrocze to wszystko będzie możliwe.

Zbliżając się do niego pojawiło się 6 osób 5 mężczyzn i jedna kobieta(1 z nich jakby najważniejszy) powiedział że nie czas i zostałem wyrzucony z medytacji.

Nie poddałem się ponieważ uczucie było niesamowite a i ciekawość i próba odpowiedzenia na pytanie co to było .

Udało mi się dojść do następnej sytuacji:

Ja sam w jakimś pomieszczeniu 6 osób siedzi i zadają mi pytania żądają odpowiedzi, znają je ale chcą żebym się przyznał do nich sam(emocje jakie w 1 sekundzie miałem będąc w medytacji były przeogromne w 1 sekundzie od euforii poprzez płacz, nienawiść, miłość wszystko naraz)

Udało mi się wyrwać z tego stanu lecz zrobiłem to siłowo i ledwo co, efektem było to iż moje serce ledwo biło zaczełem mieć problemy zdrowotne(dość poważne).Gdy wyszedłem z medytacji dosłownie doczołgałem się do kuchni żeby wypić herbate a w uszach słyszałem nadal ich głosy które zadawały pytania.

A możliwości medytacyjne zostały strasznie ukrucone, cały czas mnie coś wybijało(może strach), ale od tamtego czasu nie miałem już możliwości medytować tak często(ze względu na problemy zdrowotne)

 

w ciągu nastepnych lat do 30 roku życia byłem już 3 razy w sytuacji gdy przestawało bić mi serce(śmierć kliniczna, nawet chwilowa- 2 wypadki samochodowe i niby zwykły zabieg- nic mi się nie stało serce przestawało poprostu bić), za 1 razem trafiłem znowu do tego pomieszczenia gdzie siedzieli oni, lecz nie było już takich tematów lecz ostrzeżenie i mowa że nie mój czas(ciekawe że doszedłem do tego miejsca wcześniej bez wypadku), następnym razem trafiłem w jakieś pomieszczenie na środku którego(na podzłodze) było mocne światło, a ja powoli upadałem na plecy , nagle ogromny wrzask i nagle zbiegli się ludzie którzy zaczeli łapać mnie za ubrania i ciagnąć w góre setki ich były, a twarze poznałem to były te które widziałem na początkach medytacji.

 

teraz mając lat 30 , nadal nie mam odpowiedzi na to na co natrafiłem(dość przerażające biorąc pod uwage że za każdym razem coraz łatwiej jest mi tam trafić- coś sie dzieje bum jestem po 2 stronie co nie oznacza że mam tam zostać).

 

teraz pytanie w co ja wdepnąłem i kim były te osoby o których mowa?

Jestem osobą która nie ma problemu z psychiką a mianowicie nie jestem twórcą historyjek więc prosiłbym o odpowiedz czy ktoś posiadał podobne doświadczenia, no i nie dopisałem wszystkich szczegółów do tematu.

 

Nie praktykuje medytacji od ok 10 lat.

Ale zastanawiam się czy jestem już na tyle dojrzały i uspokojony wewnętrznie aby do tego powrócić.

Link to comment
Share on other sites

To, co mi przebija przez Twoje początkowe doświadczenia to hmm... Nie chcę Cię urazić w żadnym wypadku ale - brak pokory.

Przy szlabanie dostałeś ostrzeżenie - że nie czas. Nie posłuchałeś - spotkała Cie kara.

I teraz są dwie mo zliwości.

1 - miałeś 'nauczyć sie' tego i owego by móc znów korzystać z dobrodziejstw medytacji

2 - ma być to (niestety) nauczka na całe życie.

 

Proponowałabym Ci spróbować porozumieć się ze swoim Opiekunem. Zapoznać się z nim, oswoić i po pewnym czasie spróbowac z nim na nowo odkrywać dobrodziejstwa medyatcji. Jeśli bedzie coś nie tak - ON od razu wyciągnie Cie 'na powierzchnie' i bedzie potencjalnie Cie bronił.

Bo wnioskuję, ze do tej pory nie korzystałeś z pomocy Opiekuna.

Link to comment
Share on other sites

Guest pideha
To, co mi przebija przez Twoje początkowe doświadczenia to hmm... Nie chcę Cię urazić w żadnym wypadku ale - brak pokory.

Przy szlabanie dostałeś ostrzeżenie - że nie czas. Nie posłuchałeś - spotkała Cie kara.

I teraz są dwie mo zliwości.

1 - miałeś 'nauczyć sie' tego i owego by móc znów korzystać z dobrodziejstw medytacji

2 - ma być to (niestety) nauczka na całe życie.

 

Proponowałabym Ci spróbować porozumieć się ze swoim Opiekunem. Zapoznać się z nim, oswoić i po pewnym czasie spróbowac z nim na nowo odkrywać dobrodziejstwa medyatcji. Jeśli bedzie coś nie tak - ON od razu wyciągnie Cie 'na powierzchnie' i bedzie potencjalnie Cie bronił.

Bo wnioskuję, ze do tej pory nie korzystałeś z pomocy Opiekuna.

 

 

a mnie ciekawi jak mozna korzystać z pomocy opiekuna?

i czy opiekun i wyższe ja to jest to samo? bo i tak i tak piszą?

Link to comment
Share on other sites

Kazdy wg siebie koleżanko ;)

Jak dal mnie to są dwie odrębne "Istoty' ale ktoś, kto ma inne doświadczenia powie Ci, zę to to samo. Że nie ma bytów / Aniołów etc jesteś Tylko i wylącznie Ty.

Korzystać z pomocy Opiekuna... Poprosić Go :D

rozmawiac z Nim, załapać kontakt.

To stety / niestety nie jest takie łatwe jak się wydaje ale warto. Na prawde warto./

Przekonałam się o tym niejednokrotnie.

Link to comment
Share on other sites

W momencie zrozumienia, że to wszystko to 'tylko i aż' twój umysł, i przestaniesz tym wydarzeniom i obrazom przyklejać nalepkę "to się dzieje poza mną", odbierzesz wszystkim tym przeżyciom moc, którą jak wynika z opisu uważasz, że posiadają. Wszystko co widziałeś i czułeś jest nieodłączną częścią ciebie - jest tobą i swobodną grą twojego umysłu, jedynie moc twojej intencji i uwagi, stwarza iluzję, jakby to było odrębnym bytem.

Link to comment
Share on other sites

Witaj

Moim zdaniem masz/miałeś naturalny dar, łatwość, aby wędrować w wyższe wymiary.

Rzadko zdarza się by ktoś tak wyraźnie widział i odczuwał, ale znam/znałem takich.

Być może te osoby pojawiające się w medytacji to jakaś grupa wsparcia, która jest blisko Ciebie i "odbiera" Cię.

Tam się potrafią dziać rzeczy o których ludziom się nie śniło, więc wszystko jest możliwe.

 

Nie będę Cię namawiać do pogłębiania tych umiejętności, sam musisz zdecydować i nieść odpowiedzialność za siebie.

Ciekawy jest Twój wpis.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

 

teraz pytanie w co ja wdepnąłem i kim były te osoby o których mowa?

Jestem osobą która nie ma problemu z psychiką a mianowicie nie jestem twórcą historyjek więc prosiłbym o odpowiedz czy ktoś posiadał podobne doświadczenia, no i nie dopisałem wszystkich szczegółów do tematu.

 

Nie praktykuje medytacji od ok 10 lat.

Ale zastanawiam się czy jestem już na tyle dojrzały i uspokojony wewnętrznie aby do tego powrócić.

 

teoretycznie to co widziałeś można podpiąć pod opiekunów etc.

Jakkolwiek... za dużo tych nakazów. Pokora wcale nie jest wielkim rozwojem, nie przesadzałbym.

 

Obstawiam że to była wizja na temat twojego bloku związanego z duchową samodzielnością

- masa osób czeka na coś, chce przekroczyć swoje granice ale właśnie - czuje się niegotowa/niegodna etc.

Prawdopodobnie więcej samoakceptacji, mniej patrzenia na ludzi i spoko, dasz radę :)

Link to comment
Share on other sites

teoretycznie to co widziałeś można podpiąć pod opiekunów etc.

Jakkolwiek... za dużo tych nakazów. Pokora wcale nie jest wielkim rozwojem, nie przesadzałbym.

 

Obstawiam że to była wizja na temat twojego bloku związanego z duchową samodzielnością

- masa osób czeka na coś, chce przekroczyć swoje granice ale właśnie - czuje się niegotowa/niegodna etc.

Prawdopodobnie więcej samoakceptacji, mniej patrzenia na ludzi i spoko, dasz radę :)

 

Moim zdaniem nie jest to kwestia związana z duchową samodzielnością jako iż jest to jak gdyby coś dla mnie naturalnego, zawsze swoją ścieżką itd itp(dlatego też nie czytałem nigdy książek itd. na tematy medytacji żeby się nie zamykać w jakim ś obrębie , aby nie prubować podsunąć podświadomości żadnych obrazów/myśli), jestem również osobą która ma opiekuna wpływającego na świat realny, gdy jeżdziłem za szybko dostawałem takie małe puknięcie(wypadek) z którego wychodziłem bez uszkodzeń(tylko chwilowy brak działania serca które się restartowało zaraz po filmie), później gdy budziłem się ran i na myśl iż będe dzisiaj jechać dostawałem drgawek w całym ciele(oczywiście trzeba było sprawdzić oco chodzi) jadąc jako pasażer uczestniczyłem w małej kraksie(zwykła stłuczka), 6 zmysł działał prawidłowo.

 

Będe powracać do medytacji w niedługim czasie więc może będe opisywać niektóre doświadczenia.

Jedną ciekawostką i umiejętnością która była zabawna to możliwość wpływania na urządzenia elektryczne tz. zapalona żarówka przygasała na moment gdy przeprowadzełm dłoń nad nią(znajomy próbował zrobić to samo i ni cholery), ale niestety czasami ta zdolność powodowała również problemy gdy np wyrzucało mnie z medytacji i wybuch energii(magnetycznej?) który powodował rozładowanie baterii we wszystkich możliwych urządzeniach w pokoju...(ehhh a później jak się wytłumaczyć dlaczego się spóźniłem do pracy???), innym razem po medytacji i kolejnym zaspaniu patrze na budzik który jednak nie zadzwonił ponieważ w nocy zaczął działać do tyłu... (bateria nie wymieniana od miesiąca więc brak możliwośći zmiany jej ustawienia ) po wyjęciu baterii i wstawieniu jej w takim samy ustawieniu działał już prawidłowo...

 

Jako młodziutki człowiek bawiłem się również w próbę przekazania energii... niestety miałem ku temu okazje ponieważ młodziutki kuzyn mojej dziewczyny chory był na nieuleczalną chorobę zaniku mięśni(do 15 roku życia miał już nas opuścić) miał 8 lat, próby przekazania energii, kończyły się zazwyczaj na tym iż młodzieniec wstawał z wózka i zaczynał chodzić (chociaż wcześniej przez sterydy był uwięziony na nim), co oczywiście powodowało szok w jego rodzicach a ja ukrywałem że jestem zlany zimnym potem, co ciekawe obraz dzieciaka jak go widziałem wyglądał następująco: cały podziurawiony wysysający energie z otoczenia i wyrzucający ją każdym innm możliwym miejscem w ciele - nie potrafił zachować tej energii w sobie a ja te dziury zatykałem(tak mi się wydawało), co powodowało iż dzieciak mógł się cieszyć przez pare dni normalnym życiem. Co ciekawe wszystko chyba się zgadzało ponieważ cała atmosfera w tym mieszkaniu się poprawiał tak jakby dzieciak wysysał ciągle całą energie życiową od rodziców... takie spostrzeżenie tylko.

 

Raz również dziewczyna dostała jakiegoś bulu przed miesiączką(co u mnie w głowie wyglądało jak zablokowane żyły w okolicach narządów rodnych) wyobraziłem sobie iż je odblokowuje(tak tak zgodziła się na to, no cóż brak tajemnic heh) , co doprowadzilo do uwolnienia całości zgromadzonej krwi, i mały krwotok(cały brzuch się ruszał gdy to próbowałem odblokować), oczywiście wszystko skończyło się pozytywnie. - takie właśnie dodatkowe umiejętności były efektem bardzo długich medytacji i zrozumieniem iż dookoła nas jest coś więcej niż tylko materiałna powłoka(która defakto też jest energią lecz brudną którą musimy przerabiać na "czystą" tz. energie życiową).

 

pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Podłączę się do tematu z pytaniem :) Skąd wiadomo, że jesteśmy gotowi na takie rzeczy jak medytacja w celu nawiązania kontaktu z innym wymiarem. Skąd możemy wiedzieć, że to będzie bezpieczne, że nie osiągniemy niepożądanych skutków, gdy już nam się uda kogoś zobaczyć, czy też opuścić nasze ciało?

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

Pozytywka89, kiedy jesteś osobą zrównoważoną, pewną siebie, zdecydowaną i odporną psychicznie, jesteś osobą gotową na tego typu rzeczy, jeżeli ma się nieuzasadnione fobie, odczuwa się strach, jest się w depresji czy też ciągle doświadcza się pecha, to znaczy że nie coś tu jest nie tak i lepiej popracować przez chwilę ze sobą samym. Przechodzimy do świata energetycznego i istniejemy tam jako to kim jesteśmy, nie to jak wyglądamy, nasze lęki, pragnienia i myśli są w świecie energetycznym widoczne i czasem nawet "namacalne", im się ma więcej problemów ze sobą samym tym więcej ich jest wokół Ciebie podczas "opuszczenia ciała", tym więcej istot może chcieć to wykorzystać i użyć jeden z lęków, fobii czy pragnień do sprowadzenia natręctw czy paranoi, im jest się bardziej zrównoważonym, odpornym i świadomym tym trudniej wywrzeć wpływ przez negatywne istoty.

 

Tak że... im silniejsza wewnętrznie osoba, tym jest bezpieczniejsza, nie ma takiego momentu że na 100% jest się bezpiecznym czy też na 100% zostanie się zaatakowanym czy wykorzystanym, można jedynie zmniejszać lub zwiększać te szanse ataku lub obrony.

 

Są metody na tymczasowe zwiększenie ochrony przez Markabę, otoczenie się światłem, modlitwę o ochronę Anioła Stróża czy też tzw. cloacking (ukrywanie swojej obecności), ale to są sztuczki które są na "jeden raz", nie dając długotrwałych efektów czy to w życiu czy to na planie energetycznym, tak jak praca z własnym wnętrzem i porządkowanie spraw życiowych, przez tą pracę nad sobą zyskujesz znacznie więcej, łatwiej poradzić sobie z problemami życia codziennego i jest się bardziej odpornym na planie energetycznym.

 

Sama siebie zapytaj, jesteś gotowa?

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedź. Mniej więcej już o tym wszystkim wiem, co napisałaś. Kiedyś nie miałam obaw przed medytowaniem. Do moment rozmowy z "kimś" stamtąd. Do tej pory nie wiem jakie ta istota miała intencje. Czy w ogóle da się rozpoznać kto jest nam przychylny a kto tylko takiego udaje? W sobie czuje się ok. Wydaje mi się jednak, że posiadam pewien rodzaj energii, który jest interesujący dla istot na niskim poziomie. Wrażliwość, uczuciowość, miłość, pozytywna energia to chyba to, czego jest im potrzeba, czy się mylę?

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

rozpoznać się da, to przychodzi z czasem i doświadczeniem, rozwojem empatii, wrażliwości, umiejętnością manipulowania i odczuwania energii czy po prostu Telepatii, można potrenować na ludziach i sprawdzać czy dana osoba mówi / pisze prawdę czy mydli oczy, łatwiej potem będzie z rozpoznaniem intencji istot duchowych.

 

Co do energii to wystarczy że ma się reaktywną energię, trochę trudno to na początku zrozumieć bo energię można podzielić na wiele kategorii, układy statyczno - dynamiczne czy aktywno - pasywne, w kilku słowach to jak bardzo Twoja energia jest Twoja, a jak łatwo Twoja energia zachodzi w reakcje z energią otoczenia, im jest się bardziej asertywnie czy nawet egoistycznie nastawionym do świata tym bardziej Twoja energia jest Twoja, im silniej jesteś świadoma siebie tym silniej Twoja energia jest Twoja i nie zachodzi w reakcje z otoczeniem bez Twojego pozwolenia czy świadomej decyzji.

 

Co do tego co potrzebują istoty niskiego poziomu... one potrzebują po prostu energii, energie wyższych częstotliwości są "smaczniejsze" bo są bardziej energetyzujące, tak jak dziecko woli słodycze bo ma więcej kalorii tym istoty niskiego poziomu (czy też byty z deficytem energii) szukają źródeł energii które dadzą dużo zysku przy małym nakładzie pracy, czasem można zastosować uczucie miłości do obrony przed takimi istotami, ale różnicę pomiędzy miłością która ochrania a miłością która nadaje się do wchłonięcia przez inne istoty jest subtelna i trzeba samemu to sobie wypracować.

 

Ale, jak to bywa, ile ludzi tyle opinii, dlatego samemu trzeba doświadczyć i samemu poeksperymentować aby zdać sobie sprawę jak to działa dla danego człowieka.

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

 

P.S. jestem facetem ;]

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

rozpoznać się da, to przychodzi z czasem i doświadczeniem, rozwojem empatii, wrażliwości, umiejętnością manipulowania i odczuwania energii czy po prostu Telepatii, można potrenować na ludziach i sprawdzać czy dana osoba mówi / pisze prawdę czy mydli oczy, łatwiej potem będzie z rozpoznaniem intencji istot duchowych.

 

Co do energii to wystarczy że ma się reaktywną energię, trochę trudno to na początku zrozumieć bo energię można podzielić na wiele kategorii, układy statyczno - dynamiczne czy aktywno - pasywne, w kilku słowach to jak bardzo Twoja energia jest Twoja, a jak łatwo Twoja energia zachodzi w reakcje z energią otoczenia, im jest się bardziej asertywnie czy nawet egoistycznie nastawionym do świata tym bardziej Twoja energia jest Twoja, im silniej jesteś świadoma siebie tym silniej Twoja energia jest Twoja i nie zachodzi w reakcje z otoczeniem bez Twojego pozwolenia czy świadomej decyzji.

 

Co do tego co potrzebują istoty niskiego poziomu... one potrzebują po prostu energii, energie wyższych częstotliwości są "smaczniejsze" bo są bardziej energetyzujące, tak jak dziecko woli słodycze bo ma więcej kalorii tym istoty niskiego poziomu (czy też byty z deficytem energii) szukają źródeł energii które dadzą dużo zysku przy małym nakładzie pracy, czasem można zastosować uczucie miłości do obrony przed takimi istotami, ale różnicę pomiędzy miłością która ochrania a miłością która nadaje się do wchłonięcia przez inne istoty jest subtelna i trzeba samemu to sobie wypracować.

 

Ale, jak to bywa, ile ludzi tyle opinii, dlatego samemu trzeba doświadczyć i samemu poeksperymentować aby zdać sobie sprawę jak to działa dla danego człowieka.

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

 

P.S. jestem facetem ;]

 

Są również niezbyt przyjazne byty, gdzieś zgubiłem nazwę bytu z którym miałem styczność a nasze spotkanie wyglądało mniej więcej tak:

 

Obudziłem się wśrodku nocy sparaliżowany i odczuwałem iż coś siedzi mi na klatce piersiowej , ale nie mogłem w żaden spośób się ruszyć, czułem jak energia życiowa mi spada a serce zaczyna bić niebezpiecznie wolno, gdy zaczynałem coraz bardziej świadomie się przeciwstawiać byt ten coś na rodzaj psa zaczął warczeć, zerwałem się i rzuciłem tym czymś w ściane i sprzedałem kopniaka (usłyszałem pisk), po natychmiastowym zapaleniu światła okazało się iż niczego/nikogo w pokoju nie ma.

 

Przez następnych kilka dni byłem senny, zmęczony a serce biło bardzo słąbo.

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

Kurtyzana, wygląda to bardziej jak paraliż senny i raczej przejaw bujnej wyobraźni aniżeli prawdziwy atak z udziałem "szperaczy", nie pamiętam aby zasadzenie kopniaka wywołało jakąkolwiek reakcję na tego typu istotach poza zdziwieniem i śmiechem, nawet jeżeli to był prawdziwy atak, miał on krótkie nogi i nie był poważny, jak by był nie było by tutaj Ciebie.

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

Kurtyzana, wygląda to bardziej jak paraliż senny i raczej przejaw bujnej wyobraźni aniżeli prawdziwy atak z udziałem "szperaczy", nie pamiętam aby zasadzenie kopniaka wywołało jakąkolwiek reakcję na tego typu istotach poza zdziwieniem i śmiechem, nawet jeżeli to był prawdziwy atak, miał on krótkie nogi i nie był poważny, jak by był nie było by tutaj Ciebie.

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

 

No i właśnie to mi mówi że nie potrzeba już więcej tutaj pisać.

Pozdrawiam i życze wszystkiego naj. :)

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

Kurtyzana, wygląda to bardziej jak paraliż senny i raczej przejaw bujnej wyobraźni aniżeli prawdziwy atak z udziałem "szperaczy", nie pamiętam aby zasadzenie kopniaka wywołało jakąkolwiek reakcję na tego typu istotach poza zdziwieniem i śmiechem, nawet jeżeli to był prawdziwy atak, miał on krótkie nogi i nie był poważny, jak by był nie było by tutaj Ciebie.

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

 

Dokładnie tak - są to typowe objawy paraliżu sennego, który spotykał ludzi od początku dziejów i w każdej cywilizacji. Tego typu sytuacje zawsze są bardzo podobne. Problem wbrew pozorom dotyczy sporego procenta osób, ale osobiście nie przejmowałbym się tym. Powiem więcej - traktowałbym to nawet jako dobry sygnał, bo ze wzrostem świadomości dostrzegasz więcej rzeczy, a przez to stajesz się na nie odporna.

 

Ogólnie jest to świetny wątek. Autor tematu opisał historię, z którą nie dane mi było się spotkać. Rzeczywiście bardzo interesujące przeżycie.

Link to comment
Share on other sites

Auegamma mam nadzieję, że Cię nie uraziłam. ;)

 

Uważasz, że da się uwrażliwiać i mimo tego potrafić twardo stąpać po ziemi i funkcjonować w naszym świecie?

 

Czy nad swoją energią można na pewno zapanować? Znałam jednego bioterapeutę, leczył ale nad swoją energią jakoś nie potrafił zapanować (przed oddawaniem) prawie nie uczestniczy w życiu publicznym. Czy to nie jest naturalne, że podczas kontaktu dochodzi do wyrównywania potencjału?

 

Kim są szperacze? Słyszałam kiedyś o czymś podobnym do opisu, który przedstawił/ła Kurtyzana. Koleżanka potocznie to określiła, że strzyga ją dopadła. Może więc istnieje coś więcej niż paraliż?

 

Jeśli mylę pojęcia albo coś wybaczcie opisuję wszystko tak jak ja to rozumiem na tą chwilę.

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

Auegamma mam nadzieję, że Cię nie uraziłam. ;)

 

Nie widzę żadnego powodu dla którego by tak miało być <_<

 

Uważasz, że da się uwrażliwiać i mimo tego potrafić twardo stąpać po ziemi i funkcjonować w naszym świecie?

 

Tak, według mnie jest to najlepsza sytuacja, pewna nauczycielka matematyki którą znam osiągnęła wysoki poziom uwrażliwienia i jednocześnie twardo stąpa po tej ziemi, jeżeli tej osobie się to udało to niby dlaczego miało by to nie być możliwe?

 

Czy nad swoją energią można na pewno zapanować?

 

Tak, możliwość kontrolowania energii jest podstawową cechą woli i świadomości, bez tego człowiek nie byłby w stanie uzdrawiać, widzieć energii czy podróżować astralnie, jest to trochę podchwytliwy mechanizm interakcji z energią, nie wymaga żadnych inkantacji, afirmacji, symboli czy specjalnych gestów, ale ogółem chodzi o "zmotywowanie" energii aby robiła to co się jej nakazuje, czy to poprzez rozkaz i silną wolę czy też pragnienie i emocje, można oczywiście używać obu metod jednocześnie.

 

Znałam jednego bioterapeutę, leczył ale nad swoją energią jakoś nie potrafił zapanować (przed oddawaniem) prawie nie uczestniczy w życiu publicznym.

 

To że ten bio-energo-terapeuta nie potrafił zapanować nad swoją energią nie znaczy że każdy bio-energo-terapeuta ma dokładnie taką samą sytuację, czy też że w ogóle można rozpatrywać dany przypadek w szerszym kontekście, to tak jak uznanie że każdy muzyk jest łysy na podstawie człowieka z gitarą który nie ma włosów na głowie, podobnie z uczestniczeniem w życiu publicznym, kwestia indywidualnego usposobienia.

 

Swoją drogą też widziałem jak jeden bio-energo-terapeuta "uzdrawiał" pacjenta za pomocą energii żywiołów, jedyne co robił to mieszał różnymi energiami wokół siebie i trochę wokół pacjenta, była ona szara i zużyta, to co robił ten bio-energo-terapeuta można by raczej porównać do przekonywania innych że jego działania mają jakiś pożytek przez Blokowanie czakry trzeciego oka i trzeciej czakry (nie pamiętam jej nazwy xD ) aby dana osoba nie widziała co się dzieje na planie energetycznym i nie miała woli aby się przeciwstawić temu hochsztaplerowi.

 

Czy to nie jest naturalne, że podczas kontaktu dochodzi do wyrównywania potencjału?

 

Tak, jest to możliwe aby energia duchowa przemieszczała się z miejsc dostatnich w energię do miejsc ubogich w energię, ma to jednak swoje ograniczenia, podobnie jak czarna dziura nie wchłania wszystkiego co istnieje w tym wszechświecie z prędkością światła (aka: przyciąganie czarnej dziury jest nieskończone, niezależnie od odległości) tak i jednostki z deficytem energii nie pochłaniają jej zewsząd. Dodatkowo, można sprawić że Twoja własna energia nie będzie chciała Ciebie opuścić, doświadczyłem kilka razy sytuacji w której po uzdrowieniu kogoś ta energia wracała do mnie, w trochę zabawny sposób moja energia wolała być ze mną niż z osobą którą chciałem uzdrowić.

 

Kim są szperacze?

 

Wyspecjalizowany myślo-kształt którego zadaniem jest rekonesans oraz abdukcja energii ofiary, pozostawiając mniej lub bardziej poważne obrażenia ciała energetycznego, czasem jest to duży pies, czasem połączenie psa z niedźwiedziem, sprawy subiektywnej oceny grają tutaj oczywiście istotną rolę i nie są regułą, osobiście wątpię aby chodziło akurat o to, raczej o paraliż senny i bujną wyobraźnię.

 

Może więc istnieje coś więcej niż paraliż?

 

Wątpię, jeżeli nawet, nie było to nic poważnego.

 

Jeśli mylę pojęcia albo coś wybaczcie opisuję wszystko tak jak ja to rozumiem na tą chwilę.

 

W Twoim poście jedyna nieścisłość dotyczy:

Auegamma mam nadzieję, że Cię nie uraziłam. ;)

 

Poza tym wszystko gra :D Głowa do góry, każdy ma swój pogląd na ten temat, zapewne wielu mądrzejszych ode mnie może się wypowiedzieć w tym temacie proponując diametralnie różne sugestie, ale, to co napisałem również odnosi się do tego jak to rozumiem na chwilę obecną, tak że nie różnimy się tak bardzo :D

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

Link to comment
Share on other sites

Trochę odchodzimy od głównego wątku, więc jeżeli jakiemuś moderatorowi to przeszkadza proszę o przeniesienie postów do nowego tematu.

 

Nieścisłość dotyczyła Twojej płci ;)

 

 

Co do szperaczy. Miałam kiedyś taką sytuację. Obudziłam się w środku nocy a nade mną były dwie straszne "mordy". Jakby mężczyzny i psa. Wyglądali jak z horroru. Innym razem był sam pies. Po przebudzeniu rozgoniłam je ręką i znikły. Później zaczęłam się modlić (Teraz chyba już bym tak nie zrobiła, bo i modlitwa chyba nie jest dobrą rzeczą) Myślałam, że to sprawka mojego znajomego, który kombinował z czarną magią i interesował się moją osobą.

 

Z jakiej przyczyny przychodzą?

 

 

Ja również nie mam pewności co do prawd przekazywanych mi od tego człowieka (terapeuty) na temat rzeczy, które mi się przytrafiały, dlatego mam kilka kwestii do zweryfikowania, tyko nie za bardzo mam pomysł jak to zrobić na tym forum :)

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

Nieścisłość dotyczyła Twojej płci ;)

 

Spoko, nie ma problemu.

 

Z jakiej przyczyny przychodzą?

 

By sprawdzić jak się ma dana osoba (rekonesans, sprawdzenie czy dana osoba ma jakąś ochronę energetyczną, czy jest pod czyjąś ochroną, czy nie kręci się wokół danej osoby jakiś inny byt), pognębić i postraszyć, uszkodzić ciało energetyczne, ukraść energię, zablokować przepływ energetyczny dzięki negatywnej energii... to są w miarę typowe powody, zazwyczaj są posłane przez jakąś osobę w konkretnej intencji, tak jak jedno narzędzie może być wykorzystane na wiele sposobów (np: młotek, jako odważnik, szalka, miara długości, poziomica, instrument muzyczny...) tak i Szperacze mogą być wykorzystane w różnych celach, na szczęście często są one słabymi bytami których można się łatwo pozbyć, dobra stara metoda unicestwiania przeciwnika wystarczy na pozbycie się natręctwa :D

 

Na marginesie, nie znam Angielskiego określenia tych istot, co dopiero Polskiego odpowiednika, nazwa odpowiada z grubsza głównej funkcji tego bytu, podejść cel i spowodować szkody, trochę podobnie do partyzantki ale nazwa nie pasuje <_<

 

Teraz chyba już bym tak nie zrobiła, bo i modlitwa chyba nie jest dobrą rzeczą

 

Dlaczego?

 

Ja również nie mam pewności co do prawd przekazywanych mi od tego człowieka (terapeuty) na temat rzeczy, które mi się przytrafiały, dlatego mam kilka kwestii do zweryfikowania, tyko nie za bardzo mam pomysł jak to zrobić na tym forum :)

 

To zależy co chcesz lub potrzebujesz, jakie zasoby potrzebujesz aby osiągnąć swój cel oraz to czy osoby zgromadzone na tym forum będą skore poświęcić swój czas i swoje zasoby na realizację Twojego celu.

 

Poza tym, off top? Taka trochę przeplatanka xD

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedź :)

 

Rozmawiałam z kimś stamtąd za pośrednictwem osoby, która okazała się być mocno kontrowersyjną. Istota podawała się za mojego "aniołka". Można powiedzieć, że namawiała mnie do modlitwy i do zbliżenia się do katolickiej formy religii. Do dziś nie wiem, czy była to forma manipulacji, czy też rozmowa z kimś kto mi pomaga. Miałam możliwość poruszenia wielu kwestii i wysłuchania odpowiedzi. Wiele z nich uważam za bardzo trafne.

 

Moje wątpliwości dotyczą pochodzenia owej istoty, która odwróciła moje życie do góry nogami. Z chęcią porozmawiałabym z kimś kto ma możliwość sprawdzania intencji i pochodzenia osób oraz bytów. Jeżeli w ogóle jest to możliwe.

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

nawet jeżeli znajdziesz osobę która była by w stanie dokonać czegoś takiego to zauważ że nadal obracasz się wokół tego co kto inny powiedział, często z braku umiejętności i doświadczenia takie wyjście jest konieczne, ale już w przeszłości korzystałaś z tego typu pomocy... Masz w sumie dwie możliwości, sama się nauczysz jak postrzegać sprawy duchowe lub też nadal będziesz korzystała z pomocy osób trzecich odnośnie objaśniania tego z czym masz do czynienia w świecie energetycznym.

 

Jeżeli nie masz wystarczająco wytrwałości w treningu lub zaufania do osób trzecich, możesz szybko ocenić daną istotę po długofalowych skutkach które wniosła w Twoje życie, napisałaś że zmieniła Twoje życie, sama oceń czy to była pozytywna zmiana czy też nie, to da Tobie w miarę szybko odpowiedź odnośnie tego z czym miałaś do czynienia.

 

Poza tym, dowiadywanie się z kim, z czym i dlaczego pewne rzeczy się działy w przeszłości należy do faktów dokonanych, było minęło, nawet jeżeli to był Demon podający się za Anioła który chciał dla Ciebie źle, ale którego plany wyszły Tobie na korzyść przez Twoje decyzje, to nie jest to takie istotne po której stronie kibicuje dana istota, liczy się Twój realny zysk i cena którą musiałaś za to zapłacić.

 

Cokolwiek się stanie, teraz czy w przyszłości, pamiętaj że to TY decydujesz o swoim życiu, nie jakiś Anioł, nie jakiś Demon, jakiś polityk czy szef w pracy, bądź świadoma tego że podejmujesz decyzje z myślą o swoim własnym dobru (chyba że chodzi o poświęcenie dla kogoś innego, na co się w pełni świadomie zgadzasz), i aby jakakolwiek transakcja miała miejsce musisz wiedzieć warunków i być świadoma tego co robisz, jak i długo i krótko falowych konsekwencji danej decyzji. Brzmi to trochę niecodziennie i raczej jest to oczywiste, ale tak to jest gdy trzeba sobie przypomnieć oczywiste oczywistości aby móc z nich w pełni korzystać, przy takim podejściu powinnaś zauważyć większą asertywnosć, trochę zdrowego egoizmu oraz świadomość tego że to TY decydujesz o swoim życiu, unikniesz w taki sposób sił które chciały by Tobą zawładnąć czy opętać, wymaga to trochę wprawy i wstępnych przemyśleń aby tą postawę wprowadzić do codziennego użytku, ale to już inna kwestia :)

 

Pozdrawiam i powodzenia :D

 

P.S. trafne wypowiedzi... ciekawe o co chodzi...

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...