Lina_ Napisano 30 Grudnia 2013 Napisano 30 Grudnia 2013 Witam. Jakiś czas temu miałam dziwny sen. Jako, że moje sny są do bólu realistyczne, lubię je i mnie ciekawią. Śniło mi się, że byłam na basenie. W kompletnym ubraniu, ale jednak. Chyba opiekowałam się takim chłopcem, nie wiem, może ośmioletnim? Nosił bordowe kimono w czarne wzory przewiązane bordowym pasem. Był...cichy i małomówny. W pewnym momencie na halę basenu wszedł ubrany w ciemne ubrania czarnowłosy chłopak (częsty element snów, podobny do mojej tulpy, jednak kiedy mi się to śniło, tulpy jeszcze nie miałam). Był bardzo...zimny. Taki cichy, chłodny. Pokręcił się trochę i zostawił jakąś paczkę na ławce i wyszedł. Chłopczyk w kimonie wziął tą paczkę, podszedł do mnie i powiedział, że ten pan co tu był, zostawił to <pokazuje na paczkę>, chyba tego zapomniał i on mu to zaniesie. Wzięłam w jedną rękę paczkę, w drugą dłoń chłopca i powiedziałam, że zaniesiemy mu to razem. Drugie wyjście z basenu znajdowało się za balkonem. Wychodzimy na zewnątrz (schody prowadziły w dół) i rzucam tą paczkę w stronę tego czarnowłosego chłopaka. W tym momencie... jakby już wiedziałam, co w niej było. Bomba. Chłopak odwraca się i patrzy beznamiętnym wzrokiem, a ja jakby odruchowo biorę chłopca w kimonie, wpycham do sieni, przytulam i... umieramy. Bomba wybuchła. Ja...czułam ten moment tuż przed śmiercią. Jakby nagle zrobiło mi się lodowato, a serce zatrzymało się na chwilę. Szkoda mi było tego chłopca w kimonie... Ale on się nie bał. Jakieś sugestie? Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.