sttaun Napisano 4 Stycznia 2014 Napisano 4 Stycznia 2014 03.01-04.01.2014r. Sen o wojnie. Sceneria snu: Rzeka po jej prawym i lewym brzegu dżungla, pochmurne niebo, godzina około 12 – 13. Woda mało przejrzysta, na prawym brzegu stoję ja, a obok mnie w dziwny sposób osiadły na mieliźnie pordzewiały duży okręt . Statek tak jakby wypływał z dżungli i było widać tylko dziób. Na pokładzie znajdowały się znajome mi osoby, których tożsamości nie potrafię określić, proponujące mi powrót na statek, lecz ja nie miałem takiego zamiaru. Po mojej lewej stronie rzeka, ja stoję na drewnianej kładce u podnóża statku i trzymam karabin maszynowy. Po chwili wraz z nurtem rzeki płynie prymitywna łódka z Wietnamczykami(?) na pokładzie, którzy mieli ubrane swoje charakterystyczne czapki, ich twarzy nie widziałem. Gdy mnie dostrzegli zaczęli do mnie strzelać, ja bez zastanowienia padłem na ziemie i również otworzyłem ogień. Po chwilowej wymianie ognia ustrzeliłem jednego z nich, lecz ich kule nigdy mnie nie trafiały. Wymiana ogni trwała tak długo aż oddalili się z nurtem rzeki i zniknęli. Po chwil zaczęła wyłaniać się kolejna łódka i w tym momencie obok nie pojawiła się moja matka, która powiedziała mi bym użył armatki wodnej leżącej obok mnie. Doradziła mi, że w ten sposób pozbędę się wszystkich agresorów, lecz z niepokojem zapytała czy potrafię się posługiwać ową armatka, ponieważ jej napęd był zasilany gazem(?). Odpowiedziałem jej, że to dla mnie żaden problem, powiedziała bym na siebie uważał po czym znikła(?). Uruchomiłem z lekkimi trudnościami armatkę i spojrzałem na ludzi którzy znajdowali się na okręcie, poczym próbowałem wyczyścić statek z brudu lecz z mizernym skutkiem. Kilka sekund po tym nowo przybyli Wietnamczycy otworzyli ogień w moją stronę, ja bez namysłu odwróciłem się i z dużym ciśnieniem skierowałem w nich strumień wody. Ku memu zdziwieniu zepchnąłem z łodzi wszystkich agresorów. Spychając ich do wody pozbyłem się ich uzbrojenia, ale okazało się że w wodzie są szybcy niczym wystrzelona z lodzi podwodnej torpeda. Gdy powtórnie wycelowałem w nich działkiem wodnym, nie wyłaniali się więcej z wody, przepadali bez śladu. Kolejna partia azjatów była o wiele większa, a ku memu niesamowitemu zdziwieniu po drugiej stronie rzeki pojawili się ludzie, którzy równie jak ci z okrętu wydawali się znajomi, ale też nie potrafiłem ich rozpoznać. Wskakiwali do wody i próbowali dostać się na drugą stronę rzeki, na kładkę której broniłem. Wiedziałem ze są sojusznikami, ponieważ mieli mundury armii i zdawali się mówić po polsku, choć nie zrozumiałem nic co mówili. Otworzyłem strumień wody w kierunku nieprzyjaciela, a ci z niewiarygodną prędkością zaczęli płynąć w stronę owych żołnierzy, atakowałem ich lecz nie wszystkich udało mi się uratować. Pamiętam że pierwszy z żołnierzy był bliski zatopieniu, ale go uratowałem w ostatniej chwi. Wszedł na kładkę i powiedział dziękuję. Tu sen się zakończył. Moja sytuacja zawodowa jest licha, ponieważ się zwolniłem, a dawniej mi przyjazne kierownictwo staje się bardzo nieprzyjemne Cytuj
auris81 Napisano 4 Stycznia 2014 Napisano 4 Stycznia 2014 (edytowane) Witam Moim zdaniem sen dokladnie obrazuje Twoja rzeczywista sytuacje zawodowa. Wojna we snie,to nic innego jak konflikt naszych wewnetrznych przekonan. Ow zardzewialy statek reprezentuje Twoja byla posade.Nie sil sie na oczyszczenie stosunkow,bo i tak nie wiele to da (probowales czyscic poklad,ale bez rezultatu) Snila Ci sie rowniez dzungla i agresywni Wietnamczycy.Zarowno bujny tropikalny las,jak i bojowo nastawieni Azjaci,symbolizuja to,co w nas jest instynktowne,biologiczne,dzikie i chaotyczne.A wiec oznacza to,ze masz juz dosc zycia z dnia na dzien i ulegania slepym popedom.Najpewniej chcesz wziac sie w garsc i prowadzic zycie uregulowane i podporzadkowane wyzszym ideom.Dlatego walczysz otwarcie z tymi agresywnymi Wietnamczykami i bronisz 'swoich'.Nie satysfakcjonuja Cie juz przestarzale sposoby myslenia/dzialania/pracy (nie chcesz wejsc na poklad tego zardzewialego satku). Twoja matka daje Ci bardzo dobra rade jak radzic sobie z nieprzyjacielem.Mianowicie,nie musisz wyciagac od razu ciezkiej altylerii (karabin).Walcz tak,jak czujesz (armatka wodna,woda,to symbol emocji),ale pamietaj o samokontroli (gaz jest przeciez niezwykle wybuchowy).Wywaz reakcje adekwatnie do sytuacji.Wtedy osiagniesz sopkoj i zdolasz obronic to,na czym Ci zalezy.Mozliwe,ze poniesiesz mala strate (nie wszystkich 'swoich' zdolales ocalic),ale i tak wygrana jest po Twojej stronie.Czego Ci zycze. Pozdrawiam Edytowane 4 Stycznia 2014 przez auris81 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.