ktostam Napisano 12 Stycznia 2014 Napisano 12 Stycznia 2014 Witam Jestem tu nowy Dziś trzy trudne dla mnie sny może ktoś by podjął się interpretacji (w miarę starałem sie wszystko zapamiętać) Dziwne dzisiejsze sny świadome Budzę się nad ranem klasycznie okolica 4 pójść do kibelka i napić sie wody ... po czym wracam Kładę się przysypiam ale czuje ze spania nie bedzie tylko "wycieczka" ... no nic trza sie z siebie wyrwać jest ok .... Myślę co by zrobić skoro głowa mówi ze pora sie rozerwać... a tam pójde klasycznie kogoś odwiedzić a później polatać nad górami wybiegam z mieszkania i nagle ups z ulicy trafiam do obcego mieszkania ląduje przy oknie na przeciw mnie małe leżące na podłodze dziecko wiec odkładam do łóżka i przechodze do drugiego pokoju spotykam młodą kobietę i chyba jej ojca ona siedzi na fotelu on stoi naprzeciw niej, ona ma smutną minę opuszczona głowę pytam jak ma na imie i o co jej chodzi czegos chce ? ona tylko patrzy i nie pamiętam albo ona albo jej ojciec coś mówią ... ala pomóż jednak stwierdzam to nie dla mnie inny miałem na dziś cel i wychodzę rozglądam się dwoje drzwi przesównych zaglądam łóżka z chorymi podpietymi do aparatury monitorujące itp ale w ciemnych nakryciach dwa pokoje od tego co wyszedłem po lewej i po prawej to samo .. wychodzę z nich idąc przez brudny stary korytarz klatki zniszczony później przez błoto i stwierdzam ze okolica mi znana ale stwierdzam ze pora się obudzić i wrócić bo źle sie czuje .. wiec tak robię budzę sie trochę zszokowany ale się uspokajam przekręcam na bok i zasypiam (albo sie nie obudzilem) i znowu sie wyrwałem znowu trafiam w to samo miejsce tyle ze to dziecko już mnie gryzie i nie moge sie uwolnić wygląda na tym razem na chore chore ojciec mówi pomóż pytam gdzie jestem mówi zapamietaj numery od 52 do 56 pokoje czy coś te same leżące osoby na luzkach te same miejsca wiec chce sie udać przed blok zobaczyć numer bo okolica mi znana tym razem korytarz jest nie taki zniszczony i jakas przeszklona powierzchnia obok po prawej jakby szpitalna wychodzę przed klatkę patrze na adres ale jest rozmyty i juz go nie mogę odczytać choć chwile sie staralem go zapamietać ... nic wracam to male blotko staje sie trawnikiem zniszczonym z drzewami i później trafiam na chodnik obok tez różne drzewa idę na wschód przechodzę obok znanego mi budynku starszego ale jest tam jakis lokal usługowy i coś ala apteka .. później spotykam znajomego idziemy dalej cos rozmawiamy nagle rozglądam sie w około od cholery kamer, znajomy mi cos tłumaczy ze teraz jest bezpiecznie ... przechodzimy obok szpitala a ja staram sie zapamiętać by rano zapisać .... bo dziwny "sen"i sie obudzić Pobudka, kobita wstała do pracy ja na cygara i ponownie spać ... i znowu czuje ze bedzie latanie No nic może teraz sie uda przyjemniej ... no to lecim ... i szybko laduje przed mieszkaniem / domem który skądś znam ... na wsi w środku stoły jak by miała być impreza, wesele, urodziny czy coś w tym stylu ... Ale w środku starsza kobieta i jakaś zapłakana nastolatka .... kobita do mnie przeczytaj i daje mi pomiętą kartke... jest to artykuł z gazety o zaginionej ...z tego co rozumie ale rozmywa mi sie obraz zostaje mi w pamięci data 2007 09 i jakaś miejscowość ... stwierdzam na dziś to juz za duzo chce wyjść ... okazuje sie ze wychodze ale juz nie z domu ale z jakiegos pawilonu w starym typie handlowego czy cos przeszklonego ... spotykam w nim białego psa i jakiegoś strażaka i dziwnie patrzących sie ludzi ...nic mam dosc pora do lóżka ... sie obudzić.. na zewnątrz szczeka na mnie czarny kudłaty mały piesek i stara sie nie dopuścić bym odszedł ... lapie mnie za nogawkę wiec go kopie odpada odlatuje ale biegnie z powrotem teren ala miasto czuje ze jestem gdzies na poludniu polski ...wiec ulicami daleko myślę pora lecieć ale po podskoczeniu zawiewa wiatr i ląduje kilka takich długich skoków w powietrzu mijam jakis kosciół jako ż nie cierpie kosciolow religi i wszystkiego co z tym sie wiażę wiec oddalam sie jak najszybciej pies po raz kolejny odpadł.. dwa skoki jakieś wzgórze bach laduje w luzku pobudka .... UF Trzy razy pod rząd pora wyjść z wyra ... (jedyne nawiązanie do pierwszego to kilka dni temu na raka umarła moja znajoma zostawiając małe dziecko wiec nawiązanie ze to podobna lokalizacja gdzie miala mieszkanie rodzinne i czy jej dziecko nie jest chore i nie potrzebuje pomocy ale postacie całkowicie nie podobne (jeśli śnią mi sie zmarli to wyglądają tak samo)) Nie chodzę na pogrzeby bo sie z przyczyn pewnych tam źle czuje to samo omijam kościoły kler i religie wszelakie od wieku nastu lat zabawy z i możlliwościami podświadomości znam od lat .. jednak te seny z dziś trochę mnie zdziwiły ostatnie świadome sny z przełomu powiedzmy dwu miesięcy "wycieczki to dwa razy to samo miasto jakieś duże trochę zabytkowe, jakies skakania latania z klifow, latanie nad gorami i takie tam pare razy tez we "snie" mialem do czynienia z pożarami i odbudowywaniem zniszczonego domu ( ale to już tak ogólnie poza tematem latanie i skakanie w realnym świecie uprawialem wiec dla mnie to przyjemne) pozdrawiam Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.