Furkaz Napisano 15 Stycznia 2014 Napisano 15 Stycznia 2014 Witam Od przeszło roku męczą mnie dziwne sny, przytrafiał mi się średnio jeden sen na miesiąc choć ostatnio są coraz częstsze i coraz "dziwniejsze" Próbowałem zinterpretować je przy pomocy senników ale niestety nie ma w nich takich haseł. Post będzie niestety nieregulaminowy choć mam nadzieje że tym razem przymkniecie na to oko. Opiszę tu kilka snów, które w moim odczuciu tworzą cykl i z tego też powodu nie rozdzielam ich na osobne tematy. Mam poczucie, że też interpretować powinno się je jako cykl. Nie biorę narkotyków i już sam do końca nie wiem czym spowodowane są te sny, jeśli to moja podświadomość to naprawdę nie mam pojęcia co chce mi powiedzieć... Mam nadzieję, że nie zniechęciłem do lektury Szczerze mówiąc to już się nawet trochę boje iść spać... (Wybrałem najlepiej zapamiętane sny jak i chyba najbardziej symboliczne i w sumie najświeższe, podaje je w kolejności chronologicznej, jest ich 5, postaram się opisać je skrótowo) Proszę serdecznie o poświecenie 10 min swojego czasu na przeczytanie tego Sen 1 : Idę przez niekończący się step, trawa sięga mi do połowy łydek. Wszystko ma nierealistyczne barwy, trwa jest lawendowa, niebo rubinowe. Po lewej stronie znajduje las żółtych drzew iglastych namalowanych jakby przed kilkulatka. Po prawej widnieje samotna granitowa góra o zielonym kolorze. Po chwili dostrzegam w oddali na wzgórzu nagą kobietę o bardzo długich rudych włosach. Cała jest wymalowana/wytatuowana w dziwne czarne wzory. Siada, rozchyla nogi, a z jej krocza wylatują ogromne kruki(na oko ze 3m rozpiętości skrzydeł) Kobieta znika, a kruki stadkiem krążą po niebie. Idę dalej. Z lasu wychodzą dwa „Niedźwiedziołaki” ubrane we wczesnośredniowieczne stroje. Podchodzą do mnie i oznajmiają mi, że muszą mnie zabić. Zaczynają walczyć o to który to zrobi. Cała walka toczy się w slow-motion, a niedźwiedzie wyrywają sobie kawałki mięsa i wyrzucają je za siebie. Gdy kawałki mięsa mają zacząć spadać rozwijają skrzydła, zamieniają się w kruki i odlatują do stada na niebie. Po chwili na wpół szkielety, na wpół niedźwiedziołaki jednocześnie padają na ziemię, ich szczątki zamieniają się w kruki i odlatują do stada. Idę dalej. Podlatują do mnie dwa kruki i wydziobują mi oczy. Sen przenosi się do perspektywy trzeciej osoby, widzę siebie idącego po omacku, a krew cieknie mi z pustych oczodołów. Po chwili kruki otaczają mnie „tornadem” towarzyszy temu straszliwy hałas. Nagle słychać pstryknięcie palców i czas staje. Nie mogę się poruszyć. Kruki synchronicznie odwracają głowy w moją stronę, zaciskają ogromne dzioby na moim ciele, jeden przy drugim. Kolejne pstryknięcie palców, czas rusza. Kruki rozrywają mnie na kawałki, rozrzucają mięso które jak poprzednio rozwija skrzydła i zamienia się w takie same kruki. Całe stado odlatuje za las. Budzę się gdy kruki znikają z pola widzenia. Przy rozrywaniu ciał nie pojawia się żadna krew. Całemu snu towarzyszy głęboki spokój. Budzę się zrelaksowany Sen 2 : Jednostajna scena. Widzę samotne, bezlistne drzewo jakby ze stopionego srebra, które płynie powoli w obrębie jego kształtu. Drzewo płonie, choć raczej samo wydaję delikatny ogień, a nie jest przez niego trawione. Na jego gałęzi siedzi ogromny kruk, a ogień nic mu nie robi, ptak przygląda mi się. Trawa jest czarnozielona a niebo wielobarwne niczym wszystkie internetowe obrazki „galaktyczne” Sen emanujący spokojem, budzę się zrelaksowany. Sen 3: (Zaczyna być creepy) Biegnę przez labirynt. Ściany i sufit są z szarego kamienia, panuje półmrok. Posadzka co chwile się zmienia, raz są to stare czarne deski, raz piach momentami zbryzgany krwią, raz brodzę we krwi po kolana, a momentami zaś muszę płynąć w jej toni. Uciekam przed czymś, słyszę za sobą straszne ryki choć wiem, że nie jest to minotaur. Co jakieś 2-3 metry na ścianie po mojej prawej rozwieszone są obrazy. Na jednym chłopi palą czarownicę na stosie, na drugim kat zamierza się by odrąbać głowę skazańca, na kolejnym dwóch mężczyzn walczy na miecze(te 3 obrazy pamiętam) Nagle zatrzymuję się, ryki zza mnie przenoszą się przede mnie, tym razem to one uciekają. Słyszę je coraz słabiej, oddalają się. Nagle dobiega mnie jakiś hałas, bardzo szybko narastający. Zza zakrętu znajdującego się jakieś 50 metrów przede mną wylatuje fala powodziowa, istne tsunami wrzącej, parującej i bulgoczącej krwi. Fala porywa mnie z powrotem korytarzami którymi biegłem. Czuję jak gorąca krew mnie parzy choć nie topię się w toni, a przecież wszystko jest zalane aż po sufit, mogę oddychać. Gdy wszystko zalewa krew obrazy ożywają, jeden mężczyzna wytrąca miecz drugiemu i przeszywa mu serce. Kat odrąbuje głowę skazańca która toczy się po ziemi, czarownica krzyczy gdy trawią ją płomienie stosu, a chłopi śmiejąc się popijają z kufli. Pęd ciska mną o ścianę. Budzę się przerażony i zlany potem. Sen 4 : (Przedwczoraj – pierwszy sen o realistycznej scenerii, no przynajmniej do połowy) Sen jest dziurawy. Przed położeniem się spać powiedziałem sobie „A dziś ma mi się przyśnić coś co mi wskaże drogę w życiu, coś co mi powie czego szukam” (Taki mały kryzys egzystencjalny był) W śnie miałem jakąś nadprzyrodzoną/paranormalną moc, coś związanego ze śmiercią. Chciałem się o tym czegoś więcej dowiedzieć, nie mam pojęcia jak ale znalazłem kogoś kto rzekomo mógł mi powiedzieć co i jak oraz „z czym to się je” Człowiek ten za nic nie chciał się ze mną spotkać. Dowiedziałem się, ze jest umówiony z jakims doktorem więc się pod niego podszyłem. Udało się. Siedzimy w salonie, mam już rozpocząć rozmowę gdy nagle wchodzi jego lokaj i obwieszcza przybycie rzeczonego doktora. Mężczyzna wpada w szał orientując się, że nie jestem tym za kogo się podaje i wyrzuca mnie. Ma gdzieś moje błagania i tłumaczenia. Zakładam buty i płaszcz przy drzwiach, trzej mężczyźni(lokaj, doktor, i ten do którego przyszedłem) stoją przed wejściem do salonu. W momencie gdy już mam wychodzić tuz obok mojej głowy dzwoni domofon, zdenerwowany do granic możliwości odbieram go i krzyczę w słuchawkę „Kto tam?!” Nagle ogarnia mnie paraliż, w głowie dudni mi imię Lucyfer, a w słuchawce bardzo spokojny, ciepły i miły głos mówi „Po cóż tu przyszedłeś skoro to jam jest tym czego szukasz?” Nagle odpływają ze mnie wszystkie emocje, odpowiadam „Już schodzę” Sen przenosi się do sceny jakby widzianej w podczerwieni. Obraz tworzą tylko trzy barwy, czerń, czerwień i różne odcienie szarości. Całość faluje niczym miraż, odraz miga składa się jakby z mgły, rozbłyskuje. Widzę siebie, istote ulepioną jakby z cienia. Skóruję psa... Zębami... Trzymam go w jednej dłoni taki jest przy mnie malutki. Nie potrafię opisać emocji w jakich się obudziłem. Sen 5: (Dzisiaj) Drewniany wąż. - pełznie koło mnie idę tunelami trzymam go za ogon – Koniec jednego snu Potem drugi gdzie kilku mężczyzn w czarnych płaszczach i kapturach topi jednorożca w zalanej podziemnej stajni. Nad wodę wystaje tylko jego łeb, a oni na siłę wciskają go pod powierzchnię. Gdy zwierze wyrywa łeb przez chwile udaję mu się spojrzeć w moją stronę, krzyczy do mnie męskim głosem pełnym wściekłości i rozpaczy „Śmiej się K***a !! Śmiej się !! Choć mnie tam nie ma, po prostu to widzę, ale wiem, że materialnie nie istnieję. Mam nadzieję, że to przeczytaliście... Pozdrawiam Cytuj
OazaSpokoju Napisano 15 Stycznia 2014 Napisano 15 Stycznia 2014 Trochę to zajmie więc zacznę od końca. Sen 5. Wąż to symbol podziemny, związany z niższymi funkcjami organizmu, popędami. Jest też również uważany za zwierzę mądre i znające tajemnicę odrodzenia (zmiana skóry uznawana była kiedyś za odmładzanie się węża). Powiedziałabym, że oznacza on twoje instynkty i funkcje popędowe, być może sferę seksualną. Jesteś pod ziemią, a zatem w łonie matki, w nieświadomości. Zostałeś pożarty przez ziemię, wąż jest twoim przewodnikiem do wyjścia, prowadzi cię przez ciemności. Człowiek, który śni o tym, że jest pod ziemią, pełznie korytarzami to ktoś, kto się dopiero rodzi, być może coś hamuje twój rozwój na jawie, twoje popędy, libido jest tu kluczem do odnalezienia drogi do wyjścia. Tylko, że tu jest pewnie problem zważywszy na drugi kawałek snu. Jednorożec to symbol libido, energii życiowej i dzikości. Mężczyźni w czarnych szatach topią go w wodzie w zalanej stajni, pod ziemią. Znów jesteś w macicy, pożarty przez matkę, jednorożec jest twoją siłą życiową, którą z jakiegoś powodu topisz. Woda to również symbol nieświadomości. Zanurzanie jednorożca żeby go utopić oznacza, że ktoś/coś/ty? na siłę topi twoje funkcje popędowe w nieświadomości, spychając je tam gdzie nie będziesz ich widział. Czarne szaty wskazują na jakichś kultystów, a zatem odbywa się ofiara, składane w ofierze jest twoje libido, popędy, seksualność, siła. Powiedziałabym, że cierpi na tym twoja niezależność, siła i pewność siebie. Być może jesteś w ciąż w jakiś sposób związany z matką i to wciąż utrzymuje cię w stanie duchowym dziecka. Rodzice tak często mają, niby chcą żebyśmy byli niezależni, ale np. bywają zazdrośni o nasza uwagę kiedy znajdujemy partnera, albo chcą żebyśmy kupili mieszkanie, a potem narzekają, że ich za rzadko odwiedzamy. Często nie zdają sobie sprawy z tego, co robią, ale wiążą nas ze sobą nie pozwalając nam dorosnąć. Niektórzy nie mogą się uwolnić nawet po śmierci rodzica. Są ludzie, którzy nie przestawili nigdy mebli w mieszkaniu, bo mama postawiła je tak dwadzieścia lat temu i chociaż dawano już jej nie ma, to jakoś głupio im je poruszyć. Tylko, że bycie dzieckiem oznacza stłumienie popędów i masę napięć jakie powstają przy okazji wyładowujących się na przykład na zdrowiu. Niepokoi mnie ten krzyk jednorożca, masz jakieś skojarzenia z nim? Cytuj
Furkaz Napisano 15 Stycznia 2014 Autor Napisano 15 Stycznia 2014 (edytowane) Dzięki za szybką odpowiedź Jeśli chodzi o skojarzenie to niestety żadnego. Nikt tak do mnie nigdy nie krzyczał, nigdy też nie spotkałem żadnego jednorożca to się skup, nie pytam o to czy widziałeś jednorożca, ale o skojarzenia. Skojarzenia ludzie maja ze wszystkim, chyba że świadomie nie chcą ich mieć. O co chodzi z tym śmiechem? Śmiał się ktoś z ciebie, ty z kogoś? Rusz głową. Sny są mocno symboliczne, jeżeli nie pójdziesz za nimi będą coraz "ciekawsze" ~Oaza Edytowane 15 Stycznia 2014 przez OazaSpokoju Cytuj
OazaSpokoju Napisano 15 Stycznia 2014 Napisano 15 Stycznia 2014 Sen 4 Jak sam mówisz masz kryzys, zapytałeś podświadomości co robić i pokazała ci właśnie to. Paranormalna moc związana ze śmiercią może oznaczać, że masz właśnie moment przełomu, kiedy człowiek musi uświadomić sobie kierunek swojego rozwoju, to że mamy tylko tyle czasu ile mamy, że skończy się to kiedyś śmiercią i warto to rozważyć. Zdziwisz się, ale masa ludzi zachowuje się jakby miała żyć wiecznie. Tracą masę czasu tkwiąc w dzieciństwie podczas kiedy czas nie czeka i koniec jest coraz bliżej. Po drodze mamy kilka takich momentów, kiedy dociera do nas ten fakt, na przykład w okolicach urodzin, albo kiedy umrze ktoś znajomy. Wtedy usiłujemy przejrzeć tajemnice śmierci, sprawdzić, z czym to się je, jak to będzie. A zastanawianie się nad tym boli, więc udajemy się do osób, które według nas mogą coś wiedzieć, szukamy duchowości, ezoteryki, odzyskujemy wiarę. Ludzie często wpadają wtedy w łapy różnych pseudo duchowych przewodników, mając nadzieję na to, że dostaną łatwe i miłe rozwiązanie. Podczas gdy takowego nie ma. Stąd ten człowiek nie chce się z tobą widzieć. Powinieneś poszukać sam wiedzy i rozwiązania, a nie opierać się na innych autorytetach, bo bycie człowiekiem polega na samodzielności właśnie. Zanim umrzesz musisz żyć, a żeby żyć musisz być sobą. Być sobą nie możesz, kiedy jesteś kontrolowany przez innych, którzy mówią ci jak żyć. Twoja próba uzyskania odpowiedzi łatwiejsza drogą spełza na niczym, mężczyźni wyrzucają cię za drzwi. Zwróć uwagę na liczbę 3, jest symbolicznie związana z męskością, może mówić coś o twojej naturze, być może to ja należałoby odnaleźć. Ponieważ jednak wykazywałeś oporność w słuchaniu nieświadomości, ta uznała, że trzeba ci koniecznie łopatologicznie odpowiedzieć i zadzwoniła do ciebie. Lucyfer ma korzenie pogańskie, przedtem pracował jako bóstwo płodności i świata podziemnego, odpowiedzialny zarówno za umarłych jak i za sferę seksu. Z seksem kościół ma na pieńku więc Lucyfer wylądował w piekle jako wyrzutek w naszej religii. Twoja odpowiedź na pytanie o drogę brzmi - idź w dół, pogódź się z popędami, stań na ziemi, bądź mężczyzną, realizuj się, nie obawiaj się ubrudzić ani skaleczyć, życie nie jest czyste. Cytuj
Furkaz Napisano 15 Stycznia 2014 Autor Napisano 15 Stycznia 2014 I właśnie dlatego mi te sny nie pasują do końca. Twardo stąpam po ziemi, realizuję się, trenuję od lat sztuki walki, szykuję się właśnie do Warszawskiego maratonu, sesję zakończyłem ze średnią 4,25. Matka nigdy nie trzymała mnie na uwięzi, zawsze powtarzała mi, ze jak tylko skończę liceum mam natychmiast wyprowadzać się z domu. Wyprowadziłem się już w 2 klasie do miasta oddalonego o 500km gdzie mieszkałem sam. Jak patrzę na to z perspektywy czasu to sam siebie w wieku 15 lat na woodstock bym nie puścił itp. Moje popędy są regularnie zaspokajane, nie tłumię ich jak i nie mam żadnych patologicznych. Ojca nie mam, z matką mam dobry kontakt raz na kilka dni. Nie obawiam się ubrudzić ani skaleczyć, wręcz moim mottem jest "Najlepsza droga to ta najcięższa" A tak jak, ze wszystkim mam skojarzenia jakiekolwiek to przy jednorożcu dzisiaj wieje pustką, jedynie jakoś mi się kojarzy część shreka gdzie osioł zmienił się w rumaka. Cytuj
OazaSpokoju Napisano 15 Stycznia 2014 Napisano 15 Stycznia 2014 Piszesz, że nie masz ojca, w takich sytuacjach więź z matką jest zawsze mocniejsza. Nie musi być to tłumienie, może być to nadmierne uczucie. Różnie się układa ludziom z rodzinami. Z drugiej strony znam osobę, która również nie ma ojca, mieszka sama, trenuje i się nie oszczędza, ale wciąż nie jest sobą i wciąż szuka sobie guru, bo nie może trafić na własną drogę. Nie wiem co dokładnie jest na rzeczy, ale twoje sny pokazują masę przemian i rytuałów przejścia. Coś się dzieje, powinieneś ustalić co. Jeżeli wszystko byłoby bez napięć, to te sny by się nie pojawiały. A one najwyraźniej krzyczą symbolami. Szukaj i sprawdzaj, analizuj, rozpisz sobie wszelkie skojarzenia. Prędzej czy później coś trafisz. Co do popędów, nie mówię o realizowaniu ich patologicznie, ale sny najwyraźniej po nich jadą. Przyglądaj się i zobacz. Masz kogoś na stałe? Jak praca? Czy płacisz sam za siebie? Czy masz przyjaciół? Jak twoje układy ze społeczeństwem? Zdrowie? Alergie jakieś, migreny, bezsenność itd.Ile masz lat idt. Im więcej masz danych tym więcej się dowiesz. Ja mogę powiedzieć tyle - dużo się dzieje. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.