gosia67222 Napisano 17 Stycznia 2014 Napisano 17 Stycznia 2014 witam ! oto sen który przysnił mi sie wczorajszej nocy. w zasadzie jest to tak jakby fragment wiekszej historii , ale tego co było wczesniej nie pamietam . z góry bardzo dziękuje za poswiecenie mi chwilki stoję na dachu opuszczonego wieżowca, który należy do kompleksu ruin, na które patrze z góry . jest to miejsce przez które tylko przechodzimy zmierzając w jakies inne miejsce. na ziemi jest tłum ludzi , beznamiętnych, nie myslących (sa to kibole z łysymi głowami O_o). wszyscy należą do jednej organizacji i ja tez do niej należę. wszyscy zmierzają w jednym kierunku i maja wspólny cel (jakis mecz, spuścić komus manto, nie jestem pewna. ). u moich stóp jest metalowa drabina , która ciągnie sie az po sam dół. na niej są różni ludzie. wiem , że musze zejsc po tej drabinie na dół , jednak strasznie sie boje. razem ze mna stoi na szczycie meżczyzna (ma ciemnobrązowe loki) , który pomaga ludziom wejsc na drabine . jest z nim jakas kobieta. mam wrażenie , że mysli o mnie z pogarda. mysle wtedy tak : przeciez sama potrafie wejsc na ta drabine , czemu on mi pomaga ? jak bym była niepełnosprawna. sama bym to lepiej zrobiła , a on jeszcze wszystko zepsuje i spadne . przez chwile wisze bezwładnie nad przepascią, on mnie trzyma. wiem ,że nie spadne , jednak strasznie sie boje wysokosci. gdy juz jestem na drabinie koleś mnie informuje , żebym sie nie martwiła , bo jestem zabezpieczona i na pewno nie spadne (faktycznie , byłam przyczepiona do jakiejs linki). zaczynam schodzic, odczuwam straszne zmeczenie w dłoniach. za każdym szczeblem mam wrażenie ,że sie puszcze. mimo ,że wiem na 100% ze nie spadne , to wciąż sie boje. za mną idą ludzie, jeden za drugim na tej samej drabinie . ja chce isc szybko , żeby miec to jak najszybciej za soba , a oni sie niemiłosiernie wloką. przyspieszm delikatnie (odruchowo) i kłade dłonie na szczeblu na którym sa juz jakies inne dłonie , odczepiam je. ale ta osoba nie spada. ja widze tylko jej dłonie (które mi przeszkadzaja ) cały czas jestem straszliwie padnięta. każdy szczebel to nadludzki wysiłek. w koncu nie wytrzymuje. mówie tamtemu mężczyźnie na szczycie , że nie dam rady , a on łapie mnie za boki i z powrotem wciąga na dach . gdzies w oddali jedzie pociąg . Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.