exquisite Napisano 19 Stycznia 2014 Napisano 19 Stycznia 2014 (edytowane) Witam. Dzisiejszej nocy miałam dwa dość dziwne sny, które chciałabym tu opisać. Śniło mi się najpierw, że byłam w środku jakiegoś wąwozu, dookoła były takie skaliste góry i dużo, bardzo dużo piasku. Ten sen trwał bardzo krótką chwilkę ... w pewnym momencie zaczęły wychodzić jakieś postacie zza skał i drew, mężczyźni którzy wyciągali pistolety, najpierw był ich kilku, potem coraz więcej, wychodzili jeden po drugim z różnych stron, aż wyszło ich kilkunastu i wszyscy w tym samym czasie zaczęli strzelać. Cały czas towarzyszyło mi uczucie niepokoju, takiego wciąż narastającego ... i po tym sen się urwał. chociaż kule nic mi nie zrobiły, to byłam przerażona całym tym zdarzeniem. Sen ten przypomniał mi inny sen, który przyśnił mi się około rok temu. Wtedy też podobne uczucie mnie ogarnęło, była to II Wojna Światowa i pluton egzekucyjny a ja w środku i w pewnej chwili hitlerowcy zaczęli strzelać (znowu było ich też kilkunastu), bardzo podobnie wtedy się czułam, jakby nadeszło coś nieuniknione i ten niepokój. Tyle, że w tamtym przypadku sen się zaczął od ucieczki, przed hitlerowcami, w dzisiejszym nie uciekałam a tylko rozglądałam się wokół siebie. Drugi sen, który mi się przyśnił dziś dział się w miejscu o dość dziwnej atmosferze, był tam ołtarz nakryty czerwonym materiałem, świece, jakieś kadzidła i chyba też żywe kwiaty we flakonach. Był tam kapłan i ja. Kapłan jakoś tak odświętnie ubrany, koloru szat nie pamiętam ale były dość ciemne, długie i wszyte z ciężkiego sukna. Sen rozpoczął się w punkcie kulminacyjnym pewnego rytuału, siedziałam naga na ołtarzu, kiedy podniosłam miecz, który miałam przed sobą, podałam go temu kapłanowi, on wziął kielich i zaczął mi upuszczać krew z ręki do tego kielicha. Później kielich został napełniony i odstawiłam go na bok. Potem zaczęła się "komunia" albo coś w tym rodzaju, przynajmniej mi to komunię przypominało, podałam mu do spożycia komunię: dwa kielichy jeden z krwią, drugi ze spermą i jeszcze trzeci to był taki jakby wypiekany chlebek. Później również ja je spożyłam, podniosłam do góry miecz i na tym zakończył się sen. Wiem, że dziwne i niepokojące trochę te sny, dlatego bardzo proszę o pomoc w interpretacji. Pozdrawiam serdecznie. Edytowane 19 Stycznia 2014 przez exquisite Cytuj
OazaSpokoju Napisano 20 Stycznia 2014 Napisano 20 Stycznia 2014 Sądząc po skalistych górach i piasku jesteś we śnie na jakiejś kamienistej pustyni. Pustynia jest miejscem jałowym i pozbawionym życia, ale jednocześnie pełnym duchów. Pustelnicy i prorocy udawali się na pustynię w celu medytacji i szukając mądrości. Technicznie rzecz biorąc, kiedy uciekamy od ludzi i zgiełku życia – spodziewamy się osiągnąć jeżeli nie harmonię to chociaż wytchnienie od hałasu i bałaganu świata. Możliwe, że w tym celu we śnie udałaś się na pustynię. Tylko, że z jakiegoś powodu bałagan poszedł za tobą. Według Junga, każda kobieta ma w sobie taką duchową przeciwwagę – Animusa, element męski w kobiecym umyśle. Mężczyźni mają za to kobiecy element Animę. O ile Anima zwykle pojawia się w snach jako jedna osoba, to Animus często ukazuje się podzielony na kilka lub więcej postaci. Twoi mężczyźni z pistoletami to właśnie twój Animus. Jesteś sama na pustyni więc skoro nagle znikąd nawyskakiwało tylu drabów z bronią to można założyć, że przyniosłaś ich tu we własnej głowie. Z jakiegoś powodu twój Animus rozrabia, robi dużo hałasu i zamieszania, zwraca na siebie uwagę. Właściwie to nawet cię straszy. Całe to bieganie i strzelanie przypomina trochę zachowanie pierwotnych plemion, kiedy szykują się do polowania i robią dużo hałasu próbując wczuć się w bojowy nastrój. Z jednej strony więc masz potrzebę wyciszenia, a z drugiej wewnętrzne parcie ku zamieszaniu i walce z przeciwnościami. To może wywoływać pewne napięcie. Niepokój jest tu naturalny, zwłaszcza, że dookoła świszczą kule. Sen może mówić o tym, że pustynia jest jałowa i brakuje jej energii, szukanie wyciszenia w jałowym i martwym miejscu nie da ci sił, a jedynie spowoduje stagnację. Może też sugerować, że twój Animus jest awanturnikiem i jego zachowania popychają cię w kierunku zamieszania i problemów. Dla niego zabawą może być wbicie komuś szpilki lub kłótnia, może uznać że tylko on ma rację, a inni to głupki itd. Warto poobserwować swoje zachowania w kontaktach z ludźmi i sprawdzić na ile poczuwasz się do własnych czynów, a na ile zdarza ci się myśleć po fakcie „dlaczego ja to powiedziałam, przecież nie chciałam”. Drugi sen to ewidentnie scena rytuału, w którym powiedziałabym odgrywasz rolę bóstwa. Kolor materiału i obecność kwiatów wskazują na seksualność, być może bóstwo płodności i życia. Sporo żeńskich bóstw zajmowało się w historii tą działką. Twoja krew jest składnikiem komunii więc jesteś tu ofiarą, ale i boginią. Kapłan to zapewne twój Animus, który na potrzeby tego snu spoważniał i odgrywa rolę twojego wyznawcy. Miecz wbrew pozorom nie jest bynajmniej obcy żeńskim bóstwom, ale tu stanowi też element falliczny. Rytuał jest połączeniem kapłana i bogini poprzez komunię. Powiedziałabym, że usiłujesz ustanowić więź ze swoim Animusem, ale z pozycji bogini nie człowieka. Nie wiem, czy nie spowoduje to kłopotów, bo w ten sposób nie stajesz do rytuału jako ty, ale jako swoja maska, maska boga. Połączenie, które nastąpi to połączenie bóstw, archetypów, a ty jako żywa kobieta z krwi i kości możesz łatwo wypaść z tego układu, tracąc w ten sposób wiele energii na rzecz swojej boskiej twarzy. Dwa składniki komunii krew i chleb są naturalne – taką komunię przyjmujemy w świecie chrześcijańskim. Spożywając krew i ciało, wpuszczamy boga w siebie, ale trzeci kielich pasuje tu i nie psuje. Rozumiem, że spożywając nasienie, które jest symbolem życia, bogini łączy się z męską częścią i poczyna nowe życie (dla snu jest nieznaczącym szczegółem, to, że w naturze tak to nie działa). Zastanawia mnie czemu kapłan musiał to też wypić. Chociaż z drugiej strony cechą wielu bóstw była dwupłciowość, był to przez długi czas wręcz jeden z wyznaczników boskości (kobieta i mężczyzna byli połowami, niedoskonałymi tworami, obojnak był doskonałą całością) więc być może również nasienie należy do ciebie w tym śnie, skoro już jesteś boginią. Co nas sprowadza do symbolu samozapłodnienia, węża który zapładnia i rodzi sam siebie przez połykanie własnego ogona, jednocześnie się pożera. Zdolność do poczęcia samemu i bez pomocy jest w naszej kulturze kolejnym znakiem bogini. Sądząc po tym, że w poprzednim śnie, twój wewnętrzny mężczyzna cię terroryzował bronią i hałasem, to ten sen jest próbą złapania równowagi we wnętrzu i pokazania mu gdzie jego miejsce, poprzez identyfikację z bóstwem. Uważaj więc na to, żeby twoje stopy stały twardo na ziemi, bo bardzo łatwo można popaść w stan czegoś w rodzaju opętania przez ideę, kiedy z bardzo stajemy się boscy. Tracimy wtedy kontakt ze sobą w realnym świecie jawy i z innymi ludźmi. Większość rzeczy zaczyna nas irytować i odcinamy się zbytnio od świata. 1 Cytuj
exquisite Napisano 20 Stycznia 2014 Autor Napisano 20 Stycznia 2014 Oazo, bardzo Ci dziękuję za tak dogłębną interpretację mojego snu, byłam trochę zaskoczona i zdziwiona nim na początku, więc postanowiłam napisać. Muszę trochę się jeszcze bardziej zagłębić i zainteresować pojęciem animusa. Jak tak chwilkę pomyślę, to mam wrażenie, że chyba częściej mi się przewijał w snach. Dużo tych moich postaci mężczyzn ze snu było dość spokojnych, uduchowionych też trochę (przypominających tą drugą postać kapłana własnie), jednak zawsze coś z zadziorności w nich się tliło, takiej ekstrawagancji jakby. Albo się zajmowali jakąś "ciekawą" dziedziną, jak snajperzy czy też pewien gangster który prowadził kasyno. Z drugiej strony też tacy uduchowieni się pojawili, chociażby Tajlandzki mnich, ale on znowu też miał coś z porywczości, bo na końcu snu pokłócił się ze swoim "przełożonym", jednak uduchowienie silnie było widoczne i to, że czyta w moich myślach jak w otwartej książce, mam wrażenie że to też mógł być animus w innej postaci właśnie, bo tak jakby znał mnie na wylot. To był jeden z takich znów, które bardzo dobrze pamiętam jeszcze było takich kilka i też ten, wczorajszy ... a nie zawsze sen przykuwa moją uwagę. Czasem budzę się nie pamiętając kompletnie nic. Animus jest awanturnikiem i jego zachowania popychają cię w kierunku zamieszania i problemów. Dla niego zabawą może być wbicie komuś szpilki lub kłótnia, może uznać że tylko on ma rację, a inni to głupki itd. Warto poobserwować swoje zachowania w kontaktach z ludźmi i sprawdzić na ile poczuwasz się do własnych czynów, a na ile zdarza ci się myśleć po fakcie „dlaczego ja to powiedziałam, przecież nie chciałam”. Dużo w tym racji, zdarza mi się ta reakcja, ale bardzo bardzo rzadko. W zasadzie panuję nad sobą bardzo dobrze. Ostatnio pół roku temu mi się taka sytuacja zdarzyła przy rozmowie z kuzynką, jak już wybuchnę to potem tak na prawdę mam wrażenie, że w ogóle to nie powinno się zdarzyć i tak na prawdę to ja na siłę wyszukuję problemy. Staram się jednak zwracać na to uwagę, teraz chyba baczniej się będę takim zdarzeniom przyglądać. To ciekawe, że może to być pewien wpływ tej nieokiełznanej części psychiki. Uważaj więc na to, żeby twoje stopy stały twardo na ziemi, bo bardzo łatwo można popaść w stan czegoś w rodzaju opętania przez ideę, kiedy z bardzo stajemy się boscy. Tracimy wtedy kontakt ze sobą w realnym świecie jawy i z innymi ludźmi. Większość rzeczy zaczyna nas irytować i odcinamy się zbytnio od świata. Przydałoby mi się takie trochę lepsze "ugruntowanie", ostatnio bardziej mnie ciągnie własnie w stronę takiej refleksyjności ... Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.